@GazelkaFarelka w teorii grupy dorosłych ludzi są w stanie się dogadać, we wpisie jest mowa, że ktoś stwierdza, że idzie w góry, no to idzie i spoko, reszta też coś tam ogarnia. Jedyny problem to ten konflikt z dzieciakami, więc i tak nieźle. Da się "naturalnie" zgadać na jakieś aktywności, spędzić dzień w tylu grupach ile ktoś ma zdań na temat tego jak spędzić dzień, a wieczorem znowu się spotkać na pogaduszki, tańce czy biesiady.
Tylko trzeba do tego ludzi z dorosłym mentalem, a z tym bywa różnie, niezależnie od wieku. Trochę "zagrożenie" też widzę w określaniu kogoś 'organizatorem', bo wtedy też często zaczynają się oczekiwania.
Dla mnie ciężkie są wypady z rodziną. Ja z moją staramy się być elastyczni, a jednocześnie nawet gdy jesteśmy naciągani (mógłbym to nazwać zapraszani) na jakąś wycieczkę, to staramy się ją planować/organizować, po to, żeby w ogóle coś z tej wycieczki mieć.
Ale tu trzeba ostrożnie, bo rodzice nie lubią chodzić (zasiedzeni mocno), mama się boi wszystkiego, tata w ogóle to tylko jeść i być, nie trzeba nawet poza nocleg wychodzić, ważne, żeby się dało powiedzieć "byłem w X", siostra ok, ale bardzo patrzy na męża i dzieci. Dzieci niewychowane tak, że nie widziałem bardziej niewychowanych dzieci. Mąż sknera, na wycieczce najważniejsze, żeby wydać jak najmniej.
No i weź tu coś wymyśl, żeby nie zmarnować tego czasu (urlopy nie są nielimitowane), jak muszą to być rzeczy za darmo i blisko, z dostępem do jedzenia, niegroźne, bezpieczne dla dzieci i jednocześnie ciekawe dla dzieci.