Więc nijak to się ma do wypadków elektryków.
"Więc nijak to się ma do wypadków elektryków." - To, że czegoś nie rozumiesz, nie oznacza, że to nie istnieje.
Wytłumaczę:
Elektrycy WIEDZĄ że prąd zabija ludzi (w tym elektyków).
Każdy wykształcony elektryk przyzna: "Tak, wiem że wypadki związane z energią elektryczną są przyczyną śmierci wielu osób, jest to koszt utrzymywania tej technologii i mimo tego ją popieram".
Zresztą, nie trzeba być elektrykiem: większość ludzi tak uważa.
"jest tutaj jasny ciąg przyczynowo-skutkowy, między jego poglądami, a jego losem." ? Skąd ci się to wzięło? Poglądy go zabiły? Czy kula wystrzelona przez mordercę?
"w żaden sposób nie przypominający elektryka ginącego w wypadku." - tu się nie zgadzam.
Zróbmy analogię:
- Elektryk jest zwolennikiem powszechnej dostępności energii elektrycznej. Ginie bo jakiś pojeb wrzucił toster do basenu. Ale zabawne!
- Kirk jest zwolennikiem powszechnej dostępności broni. Ginie bo jakiś pojeb do niego strzelił. Ale zabawne!
"elektryk publicznie głosił 'odłączanie obwodów i używanie kłódek zabezpieczających jest dla frajerów, i nie powinno być wymagane przepisami BHP'" - No to tutaj grubo manipulujesz. Podaj cytaty Kirka, gdzie nawoływał do nieostrożnego obchodzenia się z bronią palną, ignorowanie reguł bezpieczeństwa, stosowanie niedozwolonej amunicji, samodzielne przeróbki broni itd. Bo to byłby odpowiednik negowania procedur bezpieczeństwa przy pracach elektrycznych.
, że uważał, iż śmierć pewnej liczby osób w związku z powszechnym dostępem do broni jest akceptowalnym według niego kosztem, po czym sam stał się właśnie tym akceptowanym według własnych standardów kosztem.
Czyli będziesz kręcił bekę z każdej osoby, która ukończyła kierunki typu transport/inżynieria transportu i pokrewne i zginie w wypadku?
Bo każda z tych osób powie ci (jeżeli jeszcze o tym nie słyszałeś), że masowy transport przynosi ze sobą koszt w postaci zanieczyszczenia środowiska i ofiar w ludziach.
I każda z tych osób powie ci, że oczywiście warto ten koszt minimalizować, żeby było mniej zanieczyszczeń i mniej ofiar, ale już teraz zyski, które całe społeczeństwo czerpie ze zorganizowanego transportu, przekraczają wspomniane przeze mnie koszty.
Czyli: tak, godzimy się z tym, że ktoś zginie, ale za to mamy świeże bułki co rano w piekarni a karetki mogą przewieźć transport krwi z miasta do miasta.
ł zabity idąc chodnikiem, bo jakiś domorosły drifter nie opanował auta podczas driftu i wleciał nim na chodnik.
Tak, bardzo dobre. I można by go użyć, gdyby Kirk faktycznie postulował że strzelnice nie są potrzebne, bo każdy może sobie potrenować na dowolnej ulicy w mieście.
Ale Kirk niczego takiego nie mówił.
Powiedział to: "I think it’s worth it. It’s worth to have a cost of, unfortunately, some gun deaths every single year so that we can have the Second Amendment to protect our other God given rights."
Czym to się różni od stwierdzenia: "Myślę, że warto to rozwijać. Transport lotniczy, niestety, wiąże się z ofiarami każdego roku. Ale przynosi znacznie więcej korzyści, z których wszyscy korzystamy"?
Przy czym w przypadku Kirka jego stwierdzenie jest wzmocnione - on się powołuje na fundamentalne prawa konstytucyjne USA, które - według wielu amerykanów - chroni ich święte (bo dane od Boga) - prawa.
@LondoMollari "a była taką samą reakcją, jak to co się dzieje kiedy fani jazdy 200km/h po mieście, w aucie obklejonym naklejkami "trzeba zapierdalać", giną rozbijając się na drzewie."
No ale przecież to nie jest to samo, robienie takich porównań oznacza, że jest się mocno na bakier z logiką!
Wyjaśniam:
Kirka zamordowano. Jeżeli chcemy robić jakąś analogię do "zapierdalających szybko i bezpiecznie" samochodami 200km/h po mieście, to mamy tu do czynienia z sytuacją, kiedy ktoś taki zabija przechodnia (w tym wypadku Kirka) idącego chodnikiem. I cały "tragikomizm" polega na tym, że ten przechodzień był zwolennikiem prawa do posiadania samochodu. Czyli czegoś absolutnie "normalnego", czegoś, z czym zgodziłoby się co najmniej 95% dorosłych ludzi.
Nie widzę w tym nic tragikomicznego.
Twój wpis - o ile dobrze rozumiem - sugeruje inną analogię: Kirk był zwolennikiem broni i zabito go z broni palnej więc jest to "podobne" do sytuacji w której bananek peretti rozwala się na moście w Krakowie.
NO NIE.
To byłoby "podobne", gdyby Kirk zginął bawiąc się bronią w nieodpowiedzialny sposób. Taki facet jak on umiał się nią posługiwać, więc wszystkie scenariusze typu: Nie zabezpieczył, nie sprawdził itd. raczej nie wchodzą w rachubę - Kirk z całą pewnością znał zasady. "Głupia" śmierć przy zabawie bronią mogłaby się mu (Kirkowi) wydarzyć np. gdyby eksperymentował sobie z home-made amunicją. Albo faktycznie "bawił się" bronią po pijaku czy coś takiego.
Jednakże nic takiego nie miało miejsca.
Podsumowując:
Pomijając to, że Kirk został zamordowany (a nie był to wypadek na strzelnicy), sytuacja z nim jest analogiczna do sytuacji ofiar niejakiego majtczaka. Z całą pewnością ci ludzie byli zwolennikami prawa do posiadania samochodu (w końcu jechali samochodem...) i zostali zabici przez nieodpowiedzialnego przygłupa, który ich życie miał za nic.
Znowu, nie widzę dlaczego miałoby to kogokolwiek "śmieszyć".
Można też inaczej: Jak ginie elektryk wysokich napięć, albo nurek techniczny - też jest to powód do śmiechu? W końcu elektryk zdecydowanie JEST zwolennikiem użycia energii elektrycznej, a nurek też z pewnością "lubi" nurkowanie.