@pawlox Lata 90. pełne były takich, którzy z dnia na dzień zostali bez pracy i środków do życia. Nieraz to były całe wioski czy dzielnice, z których zniknął jedyny pracodawca jak PGR albo duży zakład przemysłowy. Nikt się nimi nie przejmował, kolejne rządy udawały, że coś tam robią, ludzie dobrej woli naprawdę coś robili, ale generalnie był to ponury czas pogardy. Potem w 2008 znów wielu zostało bez niczego, nieraz nawet dosłownie, bo przyszedł bank i zabrał, wykopując bezpardonowo na ulicę. W 2020 z dnia na dzień zamykano granice, firmy, szkoły czy wprowadzano kretyńskie przepisy układane na kolanie, co skutkowało bankructwem. Niejeden przypłacił tamte lata grubą traumą. Tempo obecnych zmian jest szybsze niż powiedzmy wymieranie zawodu zecera albo przesiadka z konnych furmanek na ciężarówki, ale wszystko teraz dzieje się szybko - w Brazylii facet wkłada sobie petardę w dupę i umiera, a w Europie obserwują to na żywo i zostawiają łapki w górę.
Co więc z ludźmi, których teraz wygryzie z rynku korporacyjny algorytm, podlewany nieskończoną kasą? To samo co zawsze - nic, nikogo nie będą obchodzili, witamy w rzeczywistości. Można się pocieszać, że bańka AI jak wszystkie inne bańki pęknie i sobie głupi ryj rozwali, a z powstałego zamieszania wyłoni się coś normalniejszego.