Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

pingwincesarskiDebiutant

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 8 komentarzy
  • 2 obserwujących

Specjalista

w Koty

45piorunów

#smiesznekotki

Przyszedł do mnie pewien gościu pół roku temu, okazało się u weterynarze że ma co najmniej 2 lata. Żył sobie na wolności i tu nagle postanowił zamieszkać ze mną. Kocham go teraz ponad życie., kot to jednak filozofia życia.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Gotowanie

116piorunów

#gotojzhejto #gotowanie #jedzenie #kuchnia #jedzzhejto

Czasami wrzucałem moje dania na wykopie, ale wykop's dead baby, wykop's dead, więc będę tutaj dodawał coś od czasu do czasu.

Dzisiaj robiłem hotdoga inspirując się jedną z pozycji w Gliwickim Dog'N'Roll (polecam swoja drogą).

Znajdziecie tu białą kiełbaskę, podsmażaną kiszoną kapustę z cebulą, boczek i prażoną cebulę.

Gruba ryba0piorunów

@Bobryikaczki a buła jaka? Zawsze mam problem z wyborem jakiejś dobrej do hot doga

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mocarz

w RetroGry

34piorunów

#staregry #lata90 #hobby

Wszyscy się chwalą, więc ja też pokażę moje dziwne hobby - zbieram Tamagotchi, czyli mini gry, w których hoduje się zwierzątka (w oryginalnych - stworki bliżej niezidentyfikowanego gatunku) 😉 Moja kolekcja jest dość mizerna, bo miałam założenie, żeby każdym zwierzakiem rzeczywiście przez pewien czas się poopiekować i pobawić (dlatego obudowy też sfatygowane) :grinning: Ale są ludzie, którzy mają ich kilkadziesiąt w stanie nierozpakowanym, bo np. zbierają wszystkie kolory obudowy jakie wyszły w danej wersji.

Oryginalne Tamagotchi firmy Bandai wyszło w 1997 i mam takie dwa (w wersji P1 i P2, różnią się trochę softem). Jedno kupiłam już jako dorosła, ale drugie wycyganiłam od przyjaciółki i to jest to, którym rzeczywiście bawiłyśmy się w dzieciństwie - miała starych w USA i najlepsze zabawki na dzielni :grinning: Ja w tamtych czasach miałam tylko podróbki z rynku, te zwykłe virtual pets, w których można było mieć pieska, kotka itp. 16w1 😉 Teraz już takich nie zbieram, mam tylko dwa z dzieciństwa, reszta tych fajniejszych niestety zaginęła w piwnicy rodziców 😒

Większość z mojej kolekcji to Tamagotchi z serii Connection, wydane w 2004 roku. Nazwa pochodzi od tego, że jajka dysponują złączem podczerwieni, przez które mogą się ze sobą bawić, dawać prezenty, a w niektórych wersjach nawet rozmnażać :grinning: Moja ulubiona wersja to V4, w której można też chodzić do przedszkola, później do szkoły, a rozwój stworka zależy od ilości cepa uzyskanego w trzech różnych kategoriach :smiley: Będąc w liceum i na studiach założyłam forum o Tamagotchi dla dzieciaków, gdzie wrzucałam im tzw. gramów charty i inne pro tipy dotyczące opieki. Robiliśmy wspólne eventy z równoległym opiekowaniem się Tamagotchi i relacjonowaniem

tego na zdjęciach, a nawet trochę dorabiałam sprowadzaniem co ciekawszych okazów z japońskiego ebaya i sprzedawaniem ich na Allegro (wcześniej wytwarzając odpowiedni hype w społeczności XD).

w Japonii to dopiero są cuda - Tamagotchi z kolorowym ekranem, ostatnio nawet z aparatem fotograficznym czy z ekranem dotykowym. Niektóre z nich zostały wydane też w USA, ale w Europie producent się nie podjął, chyba seria nie miała aż takiego wzięcia. Za to ostatnio w Polsce na fali mody na lata 90. możecie kupić remake oryginalnego Tamagotchi z 1997 :smiley:

Moje hobby jest już trochę zakurzone, od paru lat nie jestem aktywna w społeczności, ale ostatnio odgrzebały je moje dzieciaki i znowu hodujemy 😉 Na razie często im zdychają - jeszcze nie zasługują na prawdziwe zwierzątko (to przedszkolaki) XD Ale ogólnie mają podjarkę, czekam aż się zainteresują pokemonami, bo to moja druga porzucona jakiś czas temu pasja :grinning:

Osobistość0piorunów

@ratty super kolekcja

Sum0piorunów

@ratty Witam koleżankę, to egzemplarz z mojej kolekcji:) Czy to coś szczególnego czy zwykłe Tamagotchi Bandai?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Tytan

w Ciekawostki

788piorunów

Poprzednie wpisy cieszyły się bardzo pozytywnym odzewem, więc do porannej kawki opowiem w jaki sposób wygląda "obsługa codzienna" tramwaju. Zarówno przed wyjazdem, w czasie przejmowania zmiany, jak i po zjeździe. Będę wzorować się na swoim mieście, mogą występować drobne zmiany zależnie od przedsiębiorstwa, ale ogólnie będzie to wyglądać podobnie.

Gdy rano motorniczy przychodzi na dyspozytornię dostaje swój przydział. Linię, brygadę do której przypisany jest rozkład, oraz tramwaj. Gdy już znajdzie swój tramwaj na hali wyjazdowej - przed uruchomieniem, w starszych wagonach, powinien sprawdzić czy wszystkie bezpieczniki są podniesione, czy woltomierze na pulpicie na pewno pokazują 0V (jest to później istotne), a następnie może przejść do załączenia baterii. W nowych wagonach motorniczy od razu włącza tramwaj i przechodzi do właściwej części obsługi codziennej przed wyjazdem. W starszych wózach po podniesieniu pantografu i załączeniu przetwornicy (urządzenia które 600V z sieci zmienia na 40V do ładowania baterii) motorniczy powinien upewnić się, że na pewno ma napięcie 40V na akumulatorach. Tutaj istotne jest to czy sprawdził stan przed włączeniem. Zdarza się, że woltomierz jest nieco przesunięty, przez co pokazuje 3-4V na wyłączonym wagonie. Tak być nie powinno, jednak jeśli w tym przypadku motorniczy zobaczy napięcie ładowania rzędu 43-44V to już wie dlaczego.

Gdy tramwaj jest włączony motorniczy przystępuje do sprawdzenia wszystkich świateł, działania hamulców szynowych, stanu sprzęgu i połączenia elektrycznego między wagonami, sprawdza wizualnie cały tramwaj zwracając uwagę na każdy drobiazg. Powinien też przejść przez wnętrze sprawdzając czy poręcze, kasowniki nie są luźne. Dopiero po tym wszystkim motorniczy może uznać tramwaj za sprawny i nim pojechać na linię.

Kiedy przychodzi czas zmiany motorniczy wymienia się ze zmiennikiem informacjami na temat wagonu. Po dojechaniu do pętli zmiennik powinien sprawdzić działanie hamulców szynowych, świateł, czystość wnętrza i upewnić się, że nie ma uwag co do stanu technicznego. Teoretycznie każdy kolejny motorniczy powinien wykonać te kroki, nawet jak przejmuje tramwaj jako czwarta osoba tego dnia. Wszystkie uwagi co do stanu technicznego czy usterek (oczywiście takich które nie zagrażają bezpiecznemu kontynuowaniu przewozów) motorniczy powinien wpisać w kartę drogową.

Po dojechaniu na zajezdnię motorniczy powinien zamknąć wszystkie okna, szyberdachy, a następnie po spisaniu usterek przez pracownika zaplecza wjechać na halę obsługi codziennej. Zależnie od zajezdni może wcześniej być zobowiązany do przejazdu przez myjnię. Na hali pracownicy zaplecza technicznego sprawdzają stan wagonu pod spodem, sprawdzają działanie świateł, wszystkich układów począwszy od wycieraczki po dzwonek, sprawdzają stan wnętrza i jeśli wszystko jest w porządku to wagon zostaje zaplanowany na następny dzień. Zostaje wtedy przeprowadzony na halę wyjazdową gdzie czeka na poranek i swojego kolejnego motorniczego. Jeśli tramwaj ma jakieś usterki to są one w czasie OC usuwane. W przypadku poważniejszych awarii, zaplanowanego przeglądu lub zaplanowanych prac tramwaj jest wycofywany z ruchu.

W razie pytań lub jakichkolwiek uwag zapraszam do komentowania. Odpiszę jak tylko się wyśpię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kompan3piorunów

@Tr8025 to tak na papierze. A w rzeczywistości? Nie uwierzę, ze każdy tak dokładnie sprawdza wszystko xD

Tytan2piorunów

@mat12 Wyżej o tym wspomniałem, to zależy od motorniczego. Jeden wsiądzie i pojedzie, a inny będzie szukał usterek na siłę. Coraz częściej jednak motorniczy robi przynajmniej tą obsługę wyjazdową porządnie, bo na to jest położony duży nacisk na kursie i egzaminie na pozwolenie do kierowania tramwajem. Z tego co widzę im nowsze twarze tym porządniej robią OC 😛

Pokaż więcej komentarzy (59)

Fanatyk

w Ciekawostki

198piorunów

Mozaika przedstawiająca siedzącego psa

Rzymska mozaika przedstawiająca siedzącego psa. Obiekt datowany na II wiek p.n.e.; obecnie znajduje się w Egipcie, Aleksandrii w Bibliotheca Alexandrina.

Z tą mozaiką wiąże się wiele ciekawych faktów. Mozaikę znaleziono podczas budowy nowej Biblioteki Aleksandryjskiej, w czasie archeologicznych prac ratunkowych w dawnej „dzielnicy pałaców”.

Przede wszystkim przypuszcza się, że jest to kopia obrazu sztalugowego. Teza ta postawiona została w oparciu o układ mozaiki, który przypomina układ innych arcydzieł malarstwa greckiego „przełożonych” na formę mozaiki.

Układ kamyczków jest niezwykły. W niektórych miejscach ich wymiary nie przekraczają 1 mm, dzięki czemu artysta-rzemieślnik uzyskał naprawdę spektakularny efekt (np. efekt wilgotnych kącików oczu psa).

Układ kamyczków zdradza też historię mozaiki – widać np., że podlegała ona naprawom jeszcze w starożytności. Zwróćcie uwagę na nieregularność widoczną w otworze brązowego naczynia. Upadek jakiegoś ciężkiego przedmiotu musiał strzaskać czarne kostki, które później starano się w niezbyt umiejętny sposób naprawić. Także pęknięcie widoczne w dolnej części mozaiki jest bardzo stare i było naprawiane jeszcze w starożytności (przypuszcza się, że pęknięcie było spowodowane jakimś ruchem gruntu, zapadnięciem się itp, które skutkowało tym, że mozaika przestała być idealnie płaska).

Ciekawe są okoliczności, w jakich mozaikę znaleziono. Widoczny na zdjęciu panel jest tylko częścią całej posadzki. Dokoła tego panelu posadzka była skuta. Powstaje pytanie, dlaczego? Otóż przypuszcza się, że kiedy jeszcze w starożytności budynek, w którym mozaika się znajdowała, był porzucany, podjęto próbę demontażu mozaiki. To pokazuje, że traktowano ją jako bardzo cenny element wykończenia wnętrza, wart próby przeniesienia go w nowe miejsce. Dlatego skuto mniej wartościowy pas mozaiki dokoła. Następnie próbowano podnieść płytę, na której ten cenny centralny panel się znajdował. Niestety wszystko wskazuje na to, że właśnie wtedy mozaika uległa dalszemu uszkodzeniu (pęknięcia widoczne w górnej części), co sprawiło, że porzucono zamiar jej ponownego wykorzystania w jakimś innym reprezentacyjnym miejscu.

Fakt próby demontażu mozaiki także jest znamienny, ponieważ świadczy o tym, że starożytni budowlańcy mieli świadomość, że ten centralny panel nie był układany bezpośrednio na wylanej podłodze, tylko w warsztacie, na kwadratowej płycie i że dopiero jako gotowy sztywny element ułożono go w całości na podłodze (jak wielki kafel) oraz obłożono po bokach mniej cennymi wzorami z kamieni. Skoro starożytni budowlańcy wiedzieli, że centralny panel da się podważyć i w całości przenieść w inne miejsce, to znaczy, że taka praktyka układania skomplikowanych wzorów (na sztywnej płycie w warsztacie) była normalnym, znanym wszystkim sposobem pracy mozaikarzy. Gdy podczas próby demontażu mozaiki ta sztywna podstawa pękła, budowlańcy już wiedzieli, że przeniesienie mozaiki nie będzie już możliwe. Osobiście przypuszczam, że układ skutej powierzchni stanowi poszlakę, jak budowlańcy próbujący podnieść mozaikę, szukali miejsca, gdzie kończy się sztywna podstawa, na której umieszczono centralny panel. Wyraźnie widać, że najpierw skuli brzeg w prawym górnym roku, a następnie szli „do środka”, szukając krawędzi płyty. Gdy na nią natrafili, skuwali już tylko niezbędny fragment wzdłuż niej, by ją móc łatwo podważyć.

https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/mozaika-przedstawiajaca-siedzacego-psa/

--------------------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za wsparcie i postawienie mi kawy: https://buycoffee.to/imperiumromanum | Inne możliwości wsparcia: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

Specjalista3piorunów

@imperiumromanum Fajnie że tu też wrzucasz. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Btw, w sumie nie wiedziałem że Rzymianie malowali na płótnie. Chociaż z tego co czytam na angielskiej wiki, to praktycznie żadnych źródeł na ten temat, oprócz wzmianki u Pliniusza, nie ma?

Pokaż więcej komentarzy (11)