Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ulan_mazowieckiTwórca

Dołączył/a:

  • 16 wpisów
  • 38 komentarzy
  • 2 obserwujących

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

136piorunów

MIEJSCE: GARBARNIA
MISJA: ZNALEŹĆ PRZYCZYNĘ WYZWALANIA ZABEZPIECZENIA TERMICZNEGO SILNIKA.


Dzwoni z rana do mnie człowiek z garbarni. Jesteś dostępny? Weź no podjedź bo wywala im termik od wału nożowego a mnie nie ma w robocie.
Spoko, jestem blisko na innej robocie, ale podjadę.
No i faktycznie wywala im termik, ustawiony na jakieś 8A, do silnika 3kW może być. Tylko dlaczego wywala?
Trzeba zrobić pomiary. Zaczynam od Riso, mierzę w skrzynce sterującej, więc razem z przewodem zasilającym. Wychodzi 60MΩ, mogłoby być lepiej ale to nie spowoduje wyzwolenia termika. Ale jeszcze trzeba zmierzyć Riso między uzwojeniami, bo może być zwarcie międzyfazowe. Rozkręciłem puszkę zaciskową, zdjąłem mostki by mieć dostęp do każdego uzwojenia osobno. Wyniki takie same, czyli silnik ma odpowiednią izolację.
Czas na pomiary faktycznych prądów. Operator uruchamia maszynę a ja miernikiem cęgowym patrzę na każdej fazie co się dzieje. No i prąd startowy ponad 100A (normalne) ale po 2s prąd na poziomie 28-34A na każdej z faz, silnik nie rusza i po chwili wywala termik. UUUUuuu, ciekawie. Aaa, i nie wspomniałem, silnik był tak gorący że pewnie dałoby się usmażyć jajka.
No to trzeba szukać przyczyny, tylko gdzie może być problem? Nie trudząc już operatora chciałem porobić kolejne pomiary to stycznik zasterowałem sobie ręcznie, śrubokrętem wcisnąłem kotwicę.
I tu zong, silnik rusza, prąd na poziomie 3A. Co do c⁎⁎ja? Nie no, dawaj operatora i patrzymy jeszcze raz. Maszyna startuje, stycznik klika, i prądy 30A, termik wywala. We łbie plątanina neuronów zgłupiała i nie wie którą synapsą puszczać sygnały. Kurrr... może stycznik coś nawala? Ale przecież każda faza ma podobny prąd to każdą musi przepuszczać. Aż wziąłem miernik IPZ i zrobiłem pomiar na listwie odejściowej do silnika. No wynik idealny, 0,3-0,4Ω, bo mają na zakładzie własne trafo. Napięcie na zaciskach silnika w puszce przyłączeniowej na poziomie 370-380V w czasie rozruchu, więc spadki napięć nie są przyczyną. Ale profilaktycznie wymieńmy stycznik, jest identyczny na stanie to czemu nie?
Po wymianie brak zmian. Nawet pomiary napięcia sterującego sprawdzałem, stycznik dostawał ok 22V, wystarczająco do zadziałania. Zamieszania w mojej głowie dołożyło to że jak wziąłem kawałek kabelka i elektrycznie zasterowałem stycznik "na krótko" to silnik ruszył, a jak z panelu sterowania to nie rusza.
Pomysły się kończą, a problem jak był tak jest. Może wirnik jest uszkodzony i nie jest wstanie ruszyć. Trzeba to zbadać.
Jak? Podaje się napięcie przemienne na jedno z uzwojeń i mierzy jaki prąd płynie. Gdy w wirniku klatka będzie uszkodzona to prąd powinien wzrosnąć. Akurat sterowanie jest na 24VAC, trafo ma 300VA, więc da radę, zasiliłem jedno uzwojenie, prąd na poziomie 1,2A (rezystancja uzwojenia L-L to ok 4,5Ω, ale dochodzi jeszcze indukcyjność), operator powoli kręcił wałem, ale prąd się nie zmieniał. No wtedy to już był ostatni pomysł. I dosyć dziwne by było gdyby z uszkodzonym wirnikiem raz startował a raz nie. Chodziłem wokół maszyny szukając inspiracji. I wtedy mnie olśniło.
Wał nożowy ma za zadanie rozciągnąć mokrą skórę na taśmie transportowej żeby nie powstały zagięcia jak wjedzie między wały wyrzymające. Skóra ma zazwyczaj kilka mm grubości, żeby w ogóle skóra mogła wjechać pod wał musi być przynajmniej 1mm luzu między wałem a taśmą. A w czasie takiego łażenia zauważyłem że jak włączę taśmę to wał kręci się razem z nią. A nie powinien bo powinna być przerwa między nimi. Usterką było to że mechanicznie przestawiła się dźwignia poruszająca wałami nożowymi, i dociskało wał do taśmy. Na tyle mocno że silnik nie był wstanie pokonać tego oporu i pracował w stanie zablokowanym. Jak robiłem próbę z ręcznym sterowaniem stycznika wał był podniesiony, bo całe sterowania było wyłączone i wszystkie elementy w pozycji spoczynkowej, więc i silnik mógł normalnie się rozkręcić.
Tyle czasu i pomysłów a tu zwykła usterka mechaniczna. Przyczynę znalazłem, ale że operatorzy nie zauważyli że wał kręci się razem z taśmą w momencie gdy nie powinien? Może mają wywalone. Przestawianie dźwigni zostawiłem już mechanikom, bo to ich robota.
Dawno nic mnie tak nie wymanewrowało w pole, ale każde takie doświadczenie to kolejny punkt.

Licząc od dołu zdjęcia, pierwszy element to taśma transportowa, żólto czarne pasy to osłona przed wsadzeniem łap, wał gumowy, wał nożowy (ten co nie chciał działać), konstrukcja nośna wałów i kolejny wał.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Polityka

146piorunów

O tym jak zaczęła się wojna PiS - PO i dlaczego Tusk ją rozkręcił

PiS w 2005 wygrał wszystko, prezydentem został Lech Kaczyński, kandydatem na premiera Kazimierz Marcinkiewicz, jednak PiS musiał szukać koalicjanta, bo nie miał większości, niemal pewnym rozwiązaniem wydawała się współpraca PO-PiS.

Od czasu przejęcia władzy przez SLD w latach 1993–1995 w polskiej polityce nie było tak zdumiewającego wydarzenia. PiS był klasycznym średniakiem, partią silną w swej niszy, ale tylko w niej. Przez cały 2005 rok wszyscy żyli przekonaniem – włącznie z liderami PiS-u – że PO jest partnerem znacznie silniejszym, że PiS bije się o to, aby u boku Platformy nie zostać statystą. I nagle okazało się, że potencjał tej partii jest radykalnie większy, że może wziąć nie tylko kilka ważnych urzędów, lecz wszystkie urzędy. Na gruzach imperium SLD rodziło się nowe imperium.

Sypał się stary świat, więc sypały się stare plany. W ścisłym kierownictwie Platformy natychmiast zapadła decyzja o wycofaniu się z koalicji z PiS-em. „PiS jest za silny, połknie nas. Za radykalny, zniszczy nam partię”. Już dwa dni po wyborach Tusk oświadczył swojej drużynie:

Przystępujemy do rozmów o koalicji z PiS, ale prowadzimy je tak, aby nic nie wyszło. Wepchniemy Kaczyńskich w ramiona Samoobrony”.

Jednak zbyt długo opowiadano o koalicji PO-PiS, zbyt wiele społecznych nadziei wokół niej wzbudzono, aby Platforma mogła się łatwo wycofać. Musiała szukać pretekstu. Co nie było łatwe, bo PiS mocno parł do koalicji.

Premier Marcinkiewicz oferował Platformie połowę rządowych foteli, a Rokicie fotel wicepremiera. Przy tak dobrej ofercie trudno było podważyć szczerość intencji partnera. Platforma skrytykowała więc logikę podziału ministerialnych tek, wedle której resorty administracyjne trafiały do PiS, zaś gospodarcze do PO. Tusk zagrał w stylu Kaczyńskiego, wytropił w tym spisek. Ogłosił, że celem PiS jest przejęcie wszystkich resortów śledczych . Uznał, że jest to groźne dla państwa i jako warunku zawiązania koalicji zażądał resortu MSWiA dla Jana Rokity.

Strategia Tuska była zręczna. Nie tylko chciał zablokować koalicję z PiS-em, chciał również, aby operacja została przeprowadzona rękami Rokity, symbolu tej koalicji. Zadanie nie było łatwe, relacje między nimi od dawna były napięte. O tym, że Rokita zostanie zmarginalizowany, Tusk zdecydował wiele miesięcy przed wyborami.

Sytuacja się zmieniła, gdy Tusk przegrał wybory prezydenckie. Przychodził czas na pogodzenie się z dawnymi porażkami i na rozmowę o przyszłych interesach. A te były oczywiste – Rokicie bardzo zależało na fotelu wicepremiera, zaś PiS-owi bardzo zależało na Rokicie. Tusk szybko więc ocieplił relacje z Rokitą i zaczął grę, której celem było powstrzymanie go od wejścia do rządu. Żądanie, aby Rokita dostał MSWiA, służyło temu, aby PiS poróżnić z Rokitą. Aby niedoszły wicepremier uznał, że to nie Tusk stoi na drodze jego ambicjom, lecz sami Kaczyńscy. W tamtych miesiącach Tusk poświęcał Rokicie bardzo dużo czasu, odbudował dawną przyjaźń, przekonał Rokitę, że bardzo się troszczy o jego karierę. Nadal odgrywał przed nim rolę patrioty „popisu”, doradzał jedynie ostrożność w rozmowach z PiS-em. Mówił, że trzeba braci trochę docisnąć, że po podwójnym zwycięstwie zbyt pewnie się czują, że nie ma gwarancji, czy za kilka miesięcy nie wyrzucą z rządu Rokity. I tak krok po kroku Tusk prowadził Rokitę, a ten nawet nie dostrzegł, kiedy własnymi rękami projekt „popisu” złożył do grobu.

Drugą przeszkodą dla planów Tuska była jego własna partia. Wielu polityków nie rozumiało, czemu mają nie wchodzić do rządu. Tych straszył Tusk zemstą Kaczyńskich. Twierdził, że zbierane są materiały na liderów Platformy. Mówił:

Kaczyńscy wejdą z nami w koalicję, zakorzenią się w miejscach związanych ze służbami, w prokuraturze i zaczną nas w tej koalicji zjadać.

Oficjalnie Tusk nadal chciał koalicji. Domagał się jej głośno nawet wtedy, gdy ją ostatecznie dobijał. Pierwszy jego grę zrozumiał Jarosław Kaczyński i choć zależało mu na koalicji, przestał się o nią bić. Kiedy Tusk i Kaczyński spotkali się w hotelu sejmowym dwa dni po wyborach prezydenckich, obaj już wszystko o sobie wiedzieli.

Ruszyła kolejna runda negocjacji między Marcinkiewiczem i Rokitą. Tydzień później odbyło się drugie spotkanie na szczycie jako rozpaczliwa próba sklejenia „popisu”. Znowu nie padły żadne konkrety. Tusk i Kaczyński nawet przez chwilę nie prowadzili negocjacji. Spotkali się jedynie po to, aby nikt im nie zarzucił, że nie chcą „popisu”. Ciekawe były relacje, jakie Tusk zdał partii ze spotkań z Kaczyńskim. Po pierwszym oświadczył: „To wariat. Wszędzie węszy spiski, układy i robotę służb”. Po drugim: „To jest potwór”.

Wierny „popisowi” został tylko Marcinkiewicz. Łagodził emocje, zgłaszał nowe propozycje, udawał, że nie słyszy ataków pod swoim adresem. To już nie była determinacja, raczej desperacki upór. Janusza Palikota, wówczas szeregowego posła, zaczepił w Sejmie: „Co się dzieje? Dlaczego się nie dogadujecie? Powiedz Tuskowi, że dam Rokicie to MSWiA”. Marcinkiewicz nie kłamał, starał się usunąć ostatnią przeszkodę, nadal nie wierząc, że jest tylko pretekstem. Zadzwonił do Kaczyńskiego, wymógł na nim zgodę na podział MSWiA, aby połowa przypadła Rokicie. Platforma znowu jednak odmówiła. Momentem ostatecznego zerwania były wybory marszałka Sejmu. Widząc, że koalicji nie będzie, PiS przeforsował Marka Jurka, sięgając po głosy Samoobrony i LPR. Tusk, który kilka dni wcześniej odmówił przyjęcia funkcji marszałka, natychmiast zaatakował. Oznajmił, że Kaczyński ujawnił swoje prawdziwe intencje, że od początku nie chciał koalicji z PO, lecz z radykałami. Marcinkiewicz, który tego dnia przyszedł do Sejmu, był zupełnie zdezorientowany. Gdy na korytarzu sejmowym podszedł do niego dziennikarz, zaczął się skarżyć: „Platforma naprawdę nie chce wchodzić do rządu. Ja nie wiem dlaczego. Przecież tyle mogą dostać

Kilka dni potem Platforma podjęła decyzję, że będzie w opozycji do rządu Marcinkiewicza. Tusk wygrał swoją rozgrywkę. Popchnął partię do walki z koalicją – jak to określał – PiS-LPR-Samoobrona. Do walki z koalicją, której jeszcze nie było. Do walki z koalicją, którą sam na PiS-ie wymuszał. Aby zneutralizować Rokitę, obiecał mu najważniejsze funkcje w partii i klubie. Obietnicy nie spełnił, bo potem Rokita już mu nie był potrzebny. Tymczasem Tusk pchnął partię na nowe tory, na spotkaniu klubu narzucił nową wizję sceny politycznej, podzielonej między „wielki PiS” i „wielkie PO”.

Narzucił też nową strategię wobec PiS – zamiast koalicji „twarda opozycja”. Tusk tak szybko wykopywał rów, że w głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu Marcinkiewicza cały klub PO był przeciw. Nikt się nawet nie wstrzymał, między partiami panowała już wrogość.
_

Na podstawie książki Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt

Pokaż więcej komentarzy (33)

Twórca

w Szkolna17

14piorunów

Ranking meneli na szkolnej 17

4.Jarosław ,,Aron'' Zalewski - alkoholik w separacji z żoną, święta i sylwestra spędzał na szkolnej pijąc wódkę. Liczne libacje zakończone zgonem na szkolnej, potwierdzony co najmniej jeden moczowy incydent w spodnie i jeden nocleg na łożku Majora

3.Andrzej ,,Geremek'' Kuźmiński - bezdomny, bezzębny alkoholik którego zostawiła żona, za jazde pod wpływem zabrane prawo jazdy. Liczne incydenty moczowe w spodnie i pobyty na izbie wytrzeźwień.

2. Jarosław ,,Mexicano'' Andrzejewski - liczne libacje na szkolnej 17, picie wódki z gwinta, zasypianie na stole podczas świąt, zasypianie jako jedyny w barłogu Konona, libacja zakończona zabraniem spod bramki na Boboli przez policję gdzie upadł i lezał jak ,,worek'' czym sam się chwalił - policję wezwała Mama.

1. Sławomir vel Marian - jako jedyny w historii szkolnej 17 a jak widać powyżej konkurencja jest dość mocna, wymiotwał na podłodze po czym zasnął i budzony był przez policjantów by znów wymiotować w ich nogach na wykładzinę.

Spa pijany w łóżku majora z czego był dumny opowiadając o tym na filmie.Przysypianie po pijaku na streamie z Kolonii w hotelu + wyzywanie obcych kobiet. Siedzenie w samych majtkach w hotelu z narkomanem i suto zastawionym alkoholem stołem (z jednym zaścielonym łóżkiem), uwalenie się na łóżko w samych oszczanych cottnoworldach na wyro podczas streama z puszką tyskiego.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kompan

w Hydepark

34piorunów

Cześć

Wpis dotyczy i trochę oraz natomiast nie jest wpisem politycznym. Jestem mężem obywatelki Rosji, mam 27 lat. W Rosji bywam kilka razy w roku (nie tylko w Moskwie czy Piterze, ale 1000km dalej na wschód). Jeżeli nie dodałeś mnie jeszcze na czarną listę, a jesteś ciekawy jak żyje się normalnym ludziom, jak wyglądają normalne mieszkania, jak wyglądają domki na wsi z toaletą na zewnątrz, ile co kosztuje, ile się na prawdę zarabia, jak traktuje się obywatela EU, co cywile myślą o Polakach, jak i czy sankcje wpływają na Kowalskiego, to możesz śmiało zadać pytania pod tym wpisem. Odpowiem pewnie dopiero podczas kolejnego wyjazdu, gdzie zamierzam kupić mieszkanie posiadając polski paszport i Vize. Swoje wpisy zamierzam opisywać tagiem

Mam teraz trochę czasu, wiec może przez najbliższa kilka dni dodam kilka wpisów. Nie mieszkam już w Polsce.

Ps: ja też zanim poznałem moją Żonę wolałem chodzić pieszo, aniżeli tankować na Lukoil 😉

Pokaż więcej komentarzy (74)

Fanatyk

w Zegarki

31piorunów

Cześć wszystkim, chciałem się przywitać i pokazać swój zegarek, pierwszy w kolekcji :slightly_smiling_face:

Do niedawna miałem sobie po prostu "jakiś" budżetowy zegarek, który robił za daily i uniwersalny, kupowałem sobie oto coś taniego co mi się podobało, a jak padło lub się zdarło, to wymieniałem. Aż porozmawiałem z kolegą, który interesuje się tematem i wyprowadził mnie z błędu. Tak więc to jest pierwszy zegarek, który kupiłem w pełni świadomie, po czym stwierdziłem że zegarki są fajne i tak się zaczęło.

Citizen BM7108-14E, stal nierdzewna, napęd kwarcowy, słoneczny, z datownikiem, szafirowe szkło, wodoodporny 10 bar, fluorescencyjne wskazówki i indeksy, średnica 41 mm, pasek 22 mm. Oryginalny skórzany pasek był sztywny i niewygodny, kumpel mi wymienił na jakąś starą skórę ze swojego pudełka, po czym się nauczyłem i sam już wymieniałem – na NATO, nylon, aż kupiłem sobie czarnego mesha za kilka dolarów od majfrendów i uznałem, że lepiej nie będzie.

Od tamtej pory przybyły mi inne zegarki, w tym solary, ale ten wciąż robi robotę: niezawodnie wskazuje czas i ma stonowany, klasyczny design, zawsze mogę go złapać i po prostu założyć, będzie działał i pasował do wszystkiego. A przy tym ten rozmiar mi się dobrze nosi.

Miłego dnia! :slightly_smiling_face:

  

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gwiazdor

w Hydepark

402piorunów

Ostatni raz byłam u fryzjera we wrześniu 2020, wtedy ścięłam je do ramion.

Od tego czasu zapuszczam włosy.

W maju 2021 moja kumpela dowiedziała się, że ma raka.

Miałam zamiar pójść do fryzjera i oddać je kumpeli na perukę po chemioterapii, ale niestety, nie doczekała momentu, w którym by jej potrzebowała.

Wczoraj dorosłam do decyzji i oddałam je Fundacji Rak’n’Roll.

Akcja Daj Włos – włosy na peruki dla chorych na raka

Minimalna długość włosów to 35 cm. Umyte i wysuszone włosy dzielimy na kilka pasm. Każde pasmo pleciemy w warkocz po czym wiążemy gumką najlepiej recepturką (w kilku miejscach – dla bezpieczeństwa).

Można to zrobić u fryzjera, który zajmie się wysyłką włosów do Fundacji.

Mam nadzieję, że będą się dobrze nosiły jakiejś Pani! (◕‿◕)

Teraz dwa lata zapuszczania

  

Pokaż więcej komentarzy (45)

Twórca

w Hydepark

16piorunów

Wczoraj po upojnej nocy z malzonka oznajmila mi ze mam najwiekszego ze wszystkich moim znajomych strasznie sie ciesze ze w koncu mnie docenia po tylu latach

Twórca1piorunów

Są różne fetysze, nie powinno się oceniać... Naw się dobrze Mirku.

Twórca1piorunów

Nie chcę cię rozczarować, ale ona każdemu z nas to powiedziała.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Wykop

235piorunów

Ej, parę minut temu była dyskusja na wykopie na temat umowy z AMW, i mirki z innych projektów pisały, że  chciał od nich w zamian za dostęp do aplikacji podpisania klauzuli poufności z karą 50 tys. zł (xD) za ujawnienie każdej najmniejszej informacji.

I widzę, że już śladu po wątku nie ma xD Ładnie się tam bawią xD

Koneser2piorunów

@CandyAmigo jeszcze część się srała, że umowy nie chcieli podpisywać XD

Inspirator2piorunów

@CandyAmigo AMW na mikroblogu dal wpis, jeszcze wisi, tylko kilka screenow usuniete.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Zegarki

73piorunów

Cześć, witam w pierwszym wpisie tematycznym, dotyczącym mojej amatorskiej naprawy zegarków mechanicznych. Dodaję tag . Na Hejto jestem początkujący, jeśli widzicie coś, co mógłbym zrobić lepiej, to bądźmy ludźmi, proszę o życzliwe sugestie. O sobie: samouk, ciągle dokształcający się, nie mający wcześniej nic wspólnego z zegarmistrzostwem. Naprawami zainteresowałem się ok. 3 lat temu. Byłem bardzo zdziwiony, że tak się w ogóle da i leży to w zakresie moich możliwości. Pierwszy zegarek (chiniak z Allegro za 19 zł) poległ przy pierwszych próbach i czeka sobie na wskrzeszenie. Drugi i kolejne spotkał się z sukcesem, tzn. przeżyły moje ingerencje. Chciałbym przy okazji poszczególnych przypadków opisać krótko ich historię, pochodzenie, jakieś szczególne cechy i fakty wiążące się z daną jednostką - bo zegarki to czas, a czas to historia.

Tutaj jeszcze dwa słowa wyjaśnienia. Zajmuję się niemal wyłącznie zegarkami mechanicznymi. Najwięcej u nas jest zegarków radzieckich, pochodzących z okresu komuny i dawnego ZSRR. Będę o nich pisał, również o historii danych producentów, nierozłącznie związanej z historią ZSRR. Jeśli komuś to przeszkadza, niech mnie czarnolistuje. W moich wpisach będzie chodziło o zegarki, nie o kraj (od lat nieistniejący!) ani o ustrój (słusznie miniony), nie mam zamiaru gloryfikować ani promować Ruskich. Ha tfu na nich. Natomiast o ruskich zegarkach mam na ogół zdanie bardzo dobre, i nie mylmy tych dwóch zjawisk.

Następne wpisy będą bardziej udatne, a ponieważ nie mam chwilowo żadnych gotowców, to zaimprowizuję dziś na szybko jedną z wcześniejszych reanimacji: wskrzeszenie Kamy.

Ani to Kama, ani - prawdę mówiąc - coś innego. Ni pies, ni wydra, składak po prostu. Kama jako taka to jedna z kilku marek zegarków radzieckich produkowanych w położonej nad rzeką o tej właśnie nazwie Czystopolskiej Fabryce Zegarków, która ok. 1961 r. zmieniła nazwę na Wostok. I o samej Kamie, i o Wostoku napiszę szerzej w innym miejscu. O fabryce i przyczynie zmiany nazwy również, bo jest to bardzo ciekawy temat, kosmiczny, powiedziałbym. Ale tu, tutaj konkretnie mamy do czynienia ze zlepkiem kilku składowych.

Zegarek kupiłem na Allegro za bodajże 15 zł wliczając przesyłkę. Zdziadziały był strasznie. Prawdę mówiąc, kupując go, nie do końca wiedziałem, co kupuję i w jakim stanie. To były czasy, kiedy brałem wszystko, co wpadło w ręce i było tanie. Najtańsze, powiedzmy to wprost, i niechciane przez innych. Po bliższych oględzinach okazało się, że zegarek chyyyba należał do stolarza, bo w środku miał pełno jakiegoś syfu, który wyglądał na pył drzewny. Tarcza, zakurzona i lepka, jest tarczą rzemieślniczą, tzn. zamiennikiem wykonanym na potrzeby serwisowe. Została umyta i kilkakrotnie przepolerowana. Być może zabezpieczę ją werniksem - na razie tego nie zrobiłem, bo tarcza to nie wszystko. Reszta, mechanizm i koperta, są od innego modelu - Pabiedy z 2. Moskiewskiej Fabryki Zegarków (i o Pabiedzie, i o 2. MFZ napiszę osobno). Zatem, chcąc poskładać coś bliskiego oryginałowi, należałoby do tej tarczy dobrać inne "flaki", albo do mechanizmu dać inną tarczę. I wtedy byłoby koszernie. Wskazówki są z zupełnie innej bajki: nie pasują do niczego. Dobrałem cokolwiek, co dało się założyć i jako tako wyglądało, dla estetyki jedna z nich została przemalowana na czarno.

Mechanizm, o dziwo, działał, i to nieźle. Po umyciu i naoliwieniu, zaczął chodzić bardzo dobrze. Co znaczy "bardzo dobrze"? Otóż ten werk ma oznaczenia stosowane przed rokiem 1958. W chwili zakupu miał ok. 60 lat, a serwisu, czyszczenia, oliwienia nie miał na pewno w ciągu ostatnich 30. Mimo to, po nakręceniu ruszył, a po dopieszczeniu i regulacji robi ok. 15 sekund różnicy na dobę. Dla zegarka mechanicznego średniej klasy jest to wynik świetny, a biorąc pod uwagę jego wiek, historię serwisową i niewątpliwe zużycie, można mu bić brawo.

Szkło oryginalne z chwili zakupu, wypolerowane. Całości dopełnił czerwony pasek z Aliexpressu za 5 zł (z czasów, kiedy jeszcze Aliexpress mial sens....). W najgorszym stanie jest koperta, bo tych przecierek i rys na chromowanym korpusie nie da się wyprowadzić na gładko. Chromowanie całości jest nieopłacalne, a zmiana koperty chyba nie ma większego sensu. Niech zostanie, jak jest.

I tak oto, Kamo - franken, który nie nadaje się do żadnej kolekcji, został moim zegarkiem do codziennego ciorania. Bo sensem zegarka jest chodzić, być użytecznym i pokazywać czas.

Poniżej zdjęcia przed/po.

Osobistość1piorunów

@pawel-l-1 bardzo mi przyjemnie, że Cię zainteresowałem. Propozycja również przyjemna :grinning: PW

Tytan2piorunów

I cyk, lecisz do obserwowanych.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Twórca

w Hydepark

1piorunów

k⁎⁎wa, jak jeszcze raz będę musiał się logować, to wracam na wykop 

Osobistość1piorunów

@ulan_mazowiecki ale czemu śmieszkujesz? Nie pasuje to wracaj na Wykop. Przed sekundą patrzyłem mikroblog i tylko przeprosiny białka, przegryw, danielmagical, anime i komentarze jeden, dwa, trzy. A i moderacja usunęła znalezisko o rosole ze wykop jest tak pusty ze ten rosół będzie w gorących. Dalej nie pasuje? Żałosne…

Tytan0piorunów

@ulan_mazowiecki kiepski post, hejto działa. Nie dam piorunka :zap: ić stont do michaua🫠

Pokaż więcej komentarzy (8)

Twórca

w Hydepark

9piorunów

Rwa barkowa to chyba najgorsze ku⁎⁎⁎⁎two, jakie mnie spotkało. Muszę przy tym wspomnieć, że trochę przeżyłem: wypadek - połamane prawe kończyny, z biegiem lat 7 operacji kolana - ostateczne endoproteza, rwa kulszowa - dyskopatia/operacja. Jednak rwa barkowa to specyficzny przypadek, bo leczenie jest długie i robią wszystko, by uniknąć skalpela.

Tymczasem człowiek cierpi, bo ból jest potworny - specyficzny, elektryzujący, promieniujący, odrętwiający, wędrujący od ręki przez bark do łopatki. Każdy ruch głową go wzmaga.

Przepisali leki, ale czuję tylko małą poprawę. Doreta działa ok 4 godziny, więc idę spać późno, by dotrwać w śnie do rana. Rzadko się udaje. Dziś pociągnąłem do 3:30.

Kolejnym etapem, który mi proponują, jest blokada okołokorzeniowa. Tylko czy będzie skuteczna? Czytałem o przypadkach, gdy taki zabieg wzmagał ból. Mam wątpliwości...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Twórca

w Hydepark

432piorunów

Też tak macie, że na wykop jedynie lurkowaliście, a tu żeby Hejto się rozkręciło wstawiacie chociaż kilka postów i komentarzy?

Kompan2piorunów

@KontoBezNicku dokładnie tak, na wykopie nic nie pisałem, a tu komentuję losowe rzeczy, bo czemu nie

Kompan1piorunów

@KontoBezNicku nie, na hejto ruch jak na krajowej w nocy, a na mirko zawsze ktoś coś odpisał. Dopóki towarzysz białek (celowo z małej) nie wpadł na pomysł, żeby zorać wiadomy portal na w, można było poczytać na anonimowych o lekareczce, co szlachcica nie chciała...eh wspomnienia...ogólnie pustka :sleepy:

Pokaż więcej komentarzy (52)