Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika BapitanKomba w Hydepark

Fenomen

w Hydepark

31piorunów

1091 + 1 = 1092

Tytuł: Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie

Autor: Piotr Zychowicz

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Alfa

Format: Rebis

ISBN: 9788380626133

Liczba stron: 512

Ocena: 1/10

Poniższa recenzja będzie jednocześnie zawierać moje prywatne poglądy na temat powstania i innych tematów pokrewnych, do których odwoływał się Zychowicz. Same poglądy Zychowicza nie mają wpływu na tak niską ocenę książki, powody wystawienia jedynki znajdują się na samym końcu. Będzie dużo, wobec czego gdyby coś wydawało się niejasne, proszę o sygnał.

W trwającej właśnie mojej serii lektur poświęconych powstaniu warszawskiemu nie mogłem ominąć „Obłędu ’44” Zychowicza. Wypożyczając tę książkę z biblioteki doskonale zdawałem sobie sprawę, na co się pisze. Wiedziałem, że Zychowicz ma bardzo krytyczne stanowisko wobec Powstaniu Warszawskiemu. Też jestem świadomy stylu, w jakim prowadzi dyskusję. Wiem, czemu Zychowicz ma tak złe zdanie o powstaniu, ale czy jego zaangażowanie brzmi wiarygodnie?

To będzie spoiler, ale chyba umowny: spora część rodziny Zychowicza przeżyła powstanie, to wydarzenie jawiło im się jako koszmar i nie dziwi mnie, że Piotr Zychowicz wyniósł taki pogląd z domu. Problem jednak polega na tym, że przez lwią część książki Zychowicz po prostu atakuje wszystkich: Bora-Komorowskiego, Chruściela, Okulickiego, Armię Krajową jako całość, Polskę i nas Polaków. Wiem, że człowiek w nerwach potrafi napisać, że "Polacy to najgłupszy naród Europy", ale wyjątkowo głupim lub podłym wydaje mi się opluwać wszystkich na chłodno, podpisywać się tym swoim imieniem i nazwiskiem i zarabiać niemałe pieniądze (30 tys. sprzedanych egzemplarzy „Obłędu ’44” w pierwszych tygodniach!). Zychowicz miewa rację pisząc, że Polacy są impulsywni i zbytnio ufają obcym mocarstwom, ale ręce mi opadają jak zasugerował, że w historii Polski najlepszym okresem było panowanie Jaggielonów i ogólnie gdy nie Litwini to nasza historia potoczyłaby się jeszcze gorzej. Walenie jednak po Polsce i Polakach na każdej stronie jest po prostu męczące i obraźliwe. Autor czasem napisze o bohaterskiej postawie samych szeregowych powstańców, Sosnkowskim, Grocie-Roweckim ceniąc jego przenikliwość i ostrożność (z tym drugim się nie zgadzam, bo Rowecki jako lider Polskiego Państwa Podziemnego wykazywał się dość lekkomyślnym stosunkiem do swojego bezpieczeństwa, ułatwiając kilku zdrajcom wydanie go Niemcom) czy też innej postaci z naszej historii, ale to nie brzmi wiarygodnie, to wygląda jak łatka, przykrywająca niechęć do własnego kraju.

Sam uważam powstanie za przegrane militarne, ale (wbrew opinii Zychowicza) szok, jakim okazała się cena powstania, był na tyle duży, że w następnych latach „Solidarność” mająca w pamięci koszt wojny była świadoma, że jak pozwoli sobie na wiele to sprowadzi do Polski czołgi radzieckie, które powtórzą hekatombę. Zychowicz odrzuca ten pogląd sugerując, że 1980 nie ma nic wspólnego z 1944 i jeszcze rozwija ten pogląd o dygresję, że w ogóle komunizm upadł wyłącznie za sprawą Reagana, który narzucił agresywne tempo zbrojeń z ZSRR. No dzisiaj po faktach każdy jest mądry, ale w 1980 sam miałbym w głowie, że Rosjanie nie będą się patyczkować i skoro zaatakowali Afganistan to i nas zaatakują, mogąc zrobić z każdego miasta drugą Warszawę. Czy można było uniknąć powstania? Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, obawiam się, że to i tak by wybuchło, choćby była to samowola powstańców.

Zychowicz obficie dyktuje, po jakiej stronie Polska powinna opowiedzieć się podczas wojny. Nie podzielam jego poglądów co do relacji z Niemcami. Nie znam treści jego poprzedniej książki, tj. „Paktu Ribbentrop-Mołotow”, ale domyślam się, że w „Obłędzie” się powtarza. Generalnie Zychowicz uważa, że sojusz z Niemcami sprawiłby, że Polska nie zostałaby tak zniszczona, nie doszłoby do zniszczenia Warszawy (dygresja: zdaniem Zychowicza bardzo ładnego, czego też nie podzielam, gdyż miasto było ładne tylko na zdjęciach. Prawdziwa Warszawa to nędza społeczna), czy też nie doszłoby do mordów na Wołyniu (sic! Zychowicz kompletnie nie rozumie relacji polsko-ukraińskich, które doprowadziły do tego nieszczęścia). Cóż, przed wojną Niemcy widzieli w nas wroga, może co najwyżej szanowali Piłsudskiego, ale po jego śmierci od razu ujawnili swoje stanowisko co do nas. Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i wspólne zaatakowanie ZSRR mogło by nic nie dać. Skoro III Rzesza potrafiła zerwać pakt z ZSRR to co by jej szkodziło po opanowaniu Białorusi zaatakowanie Polski z dwóch stron, zwłaszcza gdybyśmy byli wykrwawieni po walach na Białorusi i Ukrainie? I czy Ukraińcy omamieni propagandą sowiecką i obietnicą niepodległej Ukrainy nie doprowadziliby do mordów na Wołyniu wcześniej?

Tyle alternatywna historia, skoro Zychowicz ją stosuje to i ja się pobawię. Ale nadmierna wiara w Niemców po prostu boli, zwłaszcza że jako Pomorzanin doskonale pamiętam, że kilka tygodni po wybuchu wojny w zbrodni pomorskiej Niemcy zamordowali ponad 50 tys. Polaków, w większości przedstawicieli klas wyższych i elit intelektualnych. W następnych miesiącach na Pomorzu terror był niewyobrażalny, Niemcy śmiało stosowali odpowiedzialność zbiorową, gdzie za „działalność przestępczą” cała rodzina była wysyłana do obozu koncentracyjnego. A teraz paradoks. Sny Zychowicza o Polakach walczących z Niemcami bardzo się ziściły właśnie na Pomorzu. Jak Niemcy zmuszali Polaków do wcielania się do Wehrmachtu. Kto mógł to uciekał i jako dezerter zasilał Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, „wnosząc w posag” broń zdobyczną. Ale nie wszyscy mieli to szczęście i część Polaków zginęła jako żołnierze Wehrmachtu pod Monte Cassino czy Stalingradem. Na Pomorzu Sowieci uchodzili za dzikusów, ale zdecydowanie byli mniejszym złem, gdyż nie stosowali takiego terroru jak Niemcy. Tyle, jeśli chodzi o natarczywe pisanie przez Zychowicza, że ZSRR to zło wcielone, a chwała należy się Narodowym Siłom Zbrojnym, bo pod koniec wojny zawarły taktyczny sojusz z Niemcami.

Nie będę negować poglądów Zychowicza na temat dowódców AK, bo ich decyzje podczas powstania nie były dobre. Tylko no tak jak pisałem, dzisiaj po czasie wszyscy są mądrzy i nie czuję się na tyle pewny, by kogokolwiek atakować personalnie i za konkretne czyny. Powiem więcej, pisząc "ich decyzje podczas powstania" to w rzeczywistości "podzielam ogólny pogląd historyków, którym w tej sprawie ufam i wierzę, że ich poglądy mają oparcie w faktach". Ale gdybym poświęcił cały rok na studiowanie całej dostępnej literatury i podjęcie jednoznacznej dyskusji, to hamowałbym język, pisząc ostrożniej.

Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych. Bo o tych Zychowicz nigdzie nie wspomina. Atakując wszystkich właściwie nigdzie nie poruszył tego temu, nie uwzględnił go w ocenie. Brak ten dyskwalifikuje książkę. W tym miejscu esej historyczny staje się pamfletem.

Styl, jakim jest napisana ta książka, jednoznaczne oceny, pomijanie wielu czynników, mających wpływ na powstanie czy historię Polski podczas wojny w ogóle skreślają tę książkę. Do tego dorzucam całkowity brak przypisów. Jest bibliografia, ale przy tak kontrowersyjnych poglądach wydaje mi się konieczne jasne zasygnalizowanie, skąd autor czerpał wiedzę. Bez przypisów uważny czytelnik może oskarżać Zychowicza o celowe manipulacje, byle tylko teza się zgadzała. Nie interesuje mnie, że esej nie wymaga przypisów, jeśli oskarżamy kogoś o coś najgorszego to oczekuję jednoznacznych dowodów.

Zychowicz żerując na sensacjach nie jest historykiem tylko populistą i demagogiem, dokonujących znacznych szkód w polityce historycznej. Niech ma swoje poglądy, tylko niech nauczy się je głosić na spokojnie, z jednoznacznymi dowodami i w szerszym zakresie. Niestety krytyka ze strony historyków nie przyczyniła się do zmiany stanowiska Zychowicza. Temu nadal dobrze jest być Stanowskim badań historycznych. Szkoda tylko, że na ten cynizm nabiera się tysiące Polaków, gotowych kupić jego najnowszą książkę. Ja tymczasem poczekam, aż ukaże się inna książka o podobnej tematyce, ale napisana na chłodno.

Prywatny licznik: 29/50

Komentarze (23)

Gruba ryba1piorunów

@BapitanKomba jak na recenzję książki, to mało o książce, a dużo o odmiennym poglądzie na temat książki.
To, że się nie zgadzasz z autorem w poglądach, nie powinno rzutować na ocenę książki.

Ja nie czytałem, bo ogólnie nie przekonuje mnie Zychowicz. Mam pogląd na powstanie taki, jak on - uważam, że dzisiejsze świętowanie przypomina celebrację samobójstwa dziadków - no jest po prostu po⁎⁎⁎⁎ne; ale nie wykluczam, że książka Zychowicza jest straszną chałą.

Fenomen0piorunów

@ten_kapuczino 1) Nie mogę tutaj się zgodzić, że za dużo jest o moich poglądach. Jeśli książka składa się przede wszystkich z poglądów, to muszę się do nich odnieść. 2) Nie sugeruj mi, że wystawiłem ocenę za same poglądy Zychowicza, bo w niektórych miejscach się z nim zgadzam lub przyjmuje jego punkt do informacji, samemu nie mając w pełni wyrobionego zdania. Napisałem, że bardzo nie podoba mi się sposób ich przedstawienia.

Inspirator7piorunów

@BapitanKomba

że w następnych latach „Solidarność” mająca w pamięci koszt wojny była świadoma, że jak pozwoli sobie na wiele to sprowadzi do Polski czołgi radzieckie

Myślę że przeceniasz wpływ jaki miało to na „Solidarność”, raczej bardziej wpłynęła na to Praska Wiosna i operacja Dunaj z '68.

Generalnie Zychowicz uważa, że sojusz z Niemcami sprawiłby, że Polska nie zostałaby tak zniszczona, nie doszłoby do zniszczenia Warszawy

Jest tutaj ziarno prawdy - tak na chłodno patrząc to w tym scenariuszu Polska miała największe szanse na przetrwanie i ugranie czegoś, ale raczej wymagałoby to akceptacji dużych ustępstw (pogodzenia się np. z utratą pomorza) oraz wyczucia politycznego. Obydwu rzeczy nie widzę patrząc na międzywojenną elitę polityczną. Nie mówiąc już o tym że tak nie na chłodno to nie byłby kraj który chciałbym widzieć jako swoją ojczyznę.

Cóż, przed wojną Niemcy widzieli w nas wroga, może co najwyżej szanowali Piłsudskiego, ale po jego śmierci od razu ujawnili swoje stanowisko co do nas. Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i wspólne zaatakowanie ZSRR mogło by nic nie dać. Skoro III Rzesza potrafiła zerwać pakt z ZSRR to co by jej szkodziło po opanowaniu Białorusi zaatakowanie Polski z dwóch stron

Zauważ że w przypadku gdy zakładamy sojusz z III Rzeszą, jest to scenariusz w którym wykorzystujemy to do "dopakowania" armii jako front przeciw ZSRR. W takim wypadku Niemcy raczej przenieśliby ciężar na front zachodni i kolonie, a Polska miałaby czas na ogarnięcie się militarnie na tyle żeby nie byłoby to tak łatwe. A zakładając wczesny wpierdol dla ZSRR i silniejszą polską armię to możliwości geopolityczne są całkiem niezłe.

Fenomen0piorunów

@poprostumort 1) No, nie pomyślałem o praskiej wiośnie, chociaż zdarzało mi się w innych miejscach czytać zestawienia 1944 z 1980, więc zostaję przy swoim zdaniu, przy zaznaczeniu, że wpływ na wydarzenia mógł mieć 1968 czy też 1956 (Budapeszt). 2+3) Zostaję przy swoim zdaniu, sojusz z Niemcami nie przyczyniłby się do poprawy naszej sytuacji. Równie dobrze Beck mógłby oddać Gdańsk i zgodzić się na autostradę, po czym Niemcy mogliby zerwać wszystkie umowy i mając już wybudowaną drogę i miasto zażądać czegoś więcej lub po prostu nas zaatakować. Oczywiście też mogłoby być tak, że Polska dostałaby szansę dozbroić się, miałaby przez chwilę spokój na zachodzie, ale skoro Niemcy zaatakowali ZSRR, swojego sojusznika, to czemu nie mieliby zrobić tego samego z Polską? I tak i tak doszłoby do wojny. Analizowanie, co byśmy stracili, mija się z celem.

GURU10piorunów

Moim ulubionym epizodem tego świetnie zaplanowanego powstania jest akcja, jak oddział na samym starcie bez podjęcia walk uznał, że nie ma sił na jakiekolwiek działania zaczepne, po czym zacząć odwrót do Lasów Chojnowskich, a podczas ewakuacji został zdziesiątkowany w podwarszawskiej wsi gdzie sam wpadł na niemiecki garnizon.

PW rozpoczęła decyzja dowódców. Nie nastroje społeczne. Decyzja była absurdalna, opierająca się na życzeniowym myśleniu. Oczywiście nie czyni to tez Zychowicza mądrzejszymi.

Autorytet1piorunów

@BapitanKomba nie lubię Zychowicza, ale w tym temacie to chyba bym się z nim zgodził w 100% xd

Fenomen1piorunów

@Hilalum Albo ja napisałem chaotyczny komentarz, ale błędnie zakładasz, że skoro wystawiłem jedynkę to za to, że nie zgadzam się z jego poglądami. Z wieloma - tak, nie zgadzam się, ale potrafię zrozumieć punkt widzenia Zychowicza co do części różnic. Poglądy o dowódcach - z grubsza podzielam lub przyjmuję jego stanowisko bez żadnego ale. Ja przede wszystkim mam problem ze sposobem przekazania tych informacji. Nie lubię sensacji i nawalania dla samego nawalania.

Fenomen6piorunów

Zychowicza nie lubię I gada głupoty ALE:

Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, obawiam się, że to i tak by wybuchło, choćby była to samowola powstańców.

Taka teza jest jeszcze głupsza.

Wystarczyło go nie rozpoczynać.

Koniec. Kropka.

Decyzja była błędna i niepotrzebna. Spowodowała śmierć tysięcy niewinnych ludzi w imię niczego.

Czy polacy mieli wybór i mogli wybrać współpracę z Niemcami? Tu nie mieli wyboru, takie Zychowiczowe patrzenie na sprawę jest bez sensu.

Czy partyzanci mieli wybór i mogli nie zaczynać rzezi miasta? Mogli.

Czy wiedzieli ze zaczynając powstanie spowoduje ono rzeź? Wiedzieli.

Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych

Czyli to.ma jakiś wpływ? jak jest nastrój to robimy powstanie a jak nie ma nastroju to nie robimy. Nieważne co mówi dowództwo. Tak działa wojsko? Xd

Fenomen1piorunów

@michal-g-1 Ok, czyli wyszedł niezamierzony skrót myślowy. Pozwolę sobie zostać przy swoim zdaniu, ale nie będę ukrywać, zachwiałeś mój pogląd i być może przy dalszych studiach zrewiduję swoje stanowisko. Punkt dla Ciebie.

Fenomen3piorunów

@BapitanKomba

gdzieś wśród grup młodzieży mogłoby przyjść do głowy, że skoro Komorowski odmówił powstania to oni sami zaczną walkę z Niemcami we własnym zakresie,

Na pewno by tak było.

Niemniej gdzieś w Warszawie był sztab i w którymś momencie percepcja zmieniła się z "dzisiaj znowu jakieś grupki gówniarzy zabiły paru Niemców - w zamian zabić 20 cywili" na "dzisiaj miasto zapłonęło i stawia zorganizowany opór - zrównać z ziemią kolejne dzielnice"

Wojsko też musi uwzględniać nastroje społeczne, które może poprzeć powstanie, udzielić stosownej pomocy w przygotowaniach lub dostarczaniu żywności.

gdzieś w Warszawie był sztab AK który prawidłowo ocenił nastroje społeczne: "w mieście są warunki na rozpoczęcie powstania" - z tym nie polemizuję.

Xd postawiłem w kontrze do tezy, jakoby nastroje społeczne wymuszały rozpoczęcie powstania. Taki pogląd uważam za bzdurny. Nie wyartykułoweś tej tezy wprost, więc być może moje xd było przedwczesne.

Sum3piorunów

@michal-g-1 jeszcze trzeba pamiętać, że decyzja o rozpoczęciu powstania była CAŁKOWICIE WBREW rozkazom rządu w Londynie. Do dzisiaj nie jest jasne, czy nie była czasem pomysłem władz ZSRR (forsowanym przez prawdopodobnie złamanego przez NKWD Okulickiego), którym na rękę byłoby pozbycie się, a przynajmniej skompromitowanie niekomunistycznego podziemia.

Fenomen2piorunów

@michal-g-1 W komentarzu rozwinąłem nieco ten wątek: w pierwszych dniach powstania powstańcy naprawdę cieszyli się, że powstanie wybuchło i że mogą zemścić się na Niemcach. To, co ty nazywasz "tezą", nią nie jest. Ja tylko przypuszczam, że gdyby dowództwo opowiedziało się przeciwko rozpoczynaniu powstania to gdzieś wśród grup młodzieży mogłoby przyjść do głowy, że skoro Komorowski odmówił powstania to oni sami zaczną walkę z Niemcami we własnym zakresie, a w ferworze walk dołączą kolejni, co wymusi wreszcie podjęcie decyzji. Jak już pisałem - żaden ze mnie specjalista od powstania, skoro nie potrafię podjąć zdecydowanego zdania, czy powstania można było uniknąć, ale widząc ostre i jednoznaczne oceny spodziewam się, że mają jakieś poparcie. Czytając relacje, gdzie przez pierwsze dni była euforia zakładam, że było poparcie dla samego powstania, o którym część powstańców wiedziało (w jakimś stopniu) jako osoby uczestniczące w przygotowaniach, a nagle odwołanie decyzji mogłoby wywołać efekt odwrotny od zamierzonego.

Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych

Nie wiem, skąd to "xD" na końcu. Wojsko też musi uwzględniać nastroje społeczne, które może poprzeć powstanie, udzielić stosownej pomocy w przygotowaniach lub dostarczaniu żywności. A to już jest interesująco, bo nastroju wśród cywili i powstańców były bardzo różne, nierzadko bardzo niechętne, co rzutowało na samych walkach. Na początku ludność cywilna w większości popierała powstanie, co mogło ośmielić lub dodać otuchy, że podjęto dobrą decyzję. Jak źle rozumuję to po prostu wyprowadź z błędu, nie ograniczając się do drwiny.

Sum5piorunów

@BapitanKomba rozpisałeś się, a zapomniałeś o natrętnie lansowanej przez niego tezie, że trzeba było nie rozpoczynać powstania przeciwko Niemcom, ale za to chwycić za broń przeciwko ruskim, co byłoby jeszcze większą głupotą i skończyłoby się pewnie jeszcze większą hekatombą, bo to ruskie mieli dostawy z własnego zaplecza i pomoc od Amerykanów, a Niemcy jechali na oparach.

w historii Polski najlepszym okresem było panowanie Jaggielonów i ogólnie gdy nie Litwini to nasza historia potoczyłaby się jeszcze gorzej.

To dość rozpowszechniony w polskiej historiografii pogląd, ale taki np. Jasienica uważał, że sojusz z Litwą nie był najlepszym pomysłem, bo wepchnął Polskę na drogę konfliktu z Rosją o dominację we wschodniej Europie.

Ale tak ogólnie ocena za niska, mnie ta teza o tym, żeby zrobić powstanie przeciwko ZSRR wkruwiała w opór, ale odpowiedzialnym za powstanie dowódcom AK słusznie się dostało, no i w książce jest taki dobry fragment o tym, że szarże AK to nie była banda impulsywnych młokosów, którzy tak czy siak rozpoczęliby powstanie, tylko posłuszna swemu dowództwu formacja paramilitarna.

Sum2piorunów

@BapitanKomba pytanie czy jak Zychowicz pisałby jak historyk, to jego książki by się sprzedawały tak jak teraz.

Ja tam nie trawię jego książek, ale trzeba mu przyznać, że nie waha się wsadzić kija w mrowisko, a jego kontrowersyjne książki unaoczniają pewne kwestie, które wcześniej zostały skutecznie zagrzebane przez propagandę Chrystusa narodów zdradzonego o świcie.

Fenomen4piorunów

@Telezajaczek Mój komentarz mógł być trzy razy dłuższy, ale raz: nie chciałem przesadzać z komentarzem, dwa: liczba rzeczy, z którymi się nie zgadzałem, stała się tak duża, że dokonując jakiegoś wyboru po prostu uznałem, że poruszę te tematy, które pojawiały się w głowie w momencie pisania komentarza. Oczywiście ta teza o chwytaniu za broń przeciwko Sowietom pojawia się w książce i nie ogranicza wyłącznie do powstania, bo w innym miejscu Zychowicz daje do zrozumienia, że żołnierze wyklęci walczyli w słusznej sprawie, bo przeciwko Sowietom. No ja absolutnie nie wpisuje się w kult wyklętych. Polska domagała się pilnej odbudowy, odzyskania sił, a nie rozpoczynania kolejnej wojny, na którą Polacy nie byli gotowi. Zychowicz tak atakuje dowódców AK za niedostateczne przygotowanie powstańców, którzy nie mieli broni (nie pamiętam, czy to dotyczyło konkretnie powstańców warszawskich czy innego wydarzenia z naszej historii, ale pozwolił sobie porównać naszych przodków do... Zulusów walczących z włóczkami do dobrze uzbrojonych Anglików), a jednocześnie nie dostrzega, że wyklęci mieli ten sam problem - z byle jaką bronią walczyli z komunistami, mającymi ogromne wsparcie z Moskwy.

Nie mogę dać wyższej oceny, ale jak już zaznaczyłem, oceniam nie poglądy Zychowicza, a bardzo zły sposób ich prezentowania. Gdyby napisał książkę na ten sam temat, ale pisząc jako uczciwy historyk a nie wykopowicz, który dzień wcześniej był ekspertem od rynków finansowych w Azji, to na pewno dałbym lepszą ocenę. Nie lubię pisania pod tezę, żerowania na sensacji i ciągłego narzekania. Błędy polityków i wojskowych należy piętnować, ale Zychowicz robi to tak zgrabnie, że przy okazji obrzyguje cały kraj, uznając nas za emocjonalnych głupków.

Osobistość5piorunów

@BapitanKomba Zpiorunowałbym dwa razy jakby się dało. Dodam od siebie bo rzadko się o tym wspomina: Dostęp do informacji.

Mam wrażenie, że osobom oceniającym decyzje o powstaniu regularnie umyka fakt, że powstańcy nie mieli bieżących informacji z frontu zachodniego czy łączności bezprzewodowej pomiędzy powstańcami. Sprzęt był rzadki, ludzi zdolnych go obsłużyć też było mało, wszystko odbywało się w konspiracji, za komunikację odpowiadali w większości gońcy i łączniczki. Decyzję o powstaniu dowództwo podjęło w zasadzie w ciemni.

Ludzie nie znali sytuacji w Europie. Nie mogli wiedzieć, że to już ostatni rok wojny, że za kilka miesięcy Niemców w Warszawie już nie będzie, z powstaniem czy bez niego. My teraz wiemy jak wyglądała sytuacja, wiemy że Niemiecka gospodarka była w ruinie, że Alianci byli już w Europie i wyzwalali Francję i Włochy. Ale co wiedzieli powstańcy? Ile z tego do nich docierało i czy uznawali to za wiarygodne?

Łatwo się ocenia jak się zna skutki i przyszłość. Analiza wsteczna zawsze skuteczna. Chociaż angielskie "Hindsight is 20/20" brzmi jakoś zgrabniej, ta gra słowna jest taka zręczna.

Gruba ryba0piorunów

@KsRobag Moim zdaniem nie ma rzeczywistości w której, ten gambit cokolwiek dobrego by Polsce dał.

Gruba ryba0piorunów

@BapitanKomba

Wtedy nasi pod chwilą impulsu zdecydowali się podjąć walkę, choć jeszcze w godzinach rannych poważnie myśleli nad przesunięciem daty.

I co sobie myśleli? Że odbiją wawkę, a kacapy staną i powiedzą "haraszo, uznajemy wasz claim na to terytorium" i pójdą na berlin? Przecież to trzeba mieć niedojebanie mózgowe, żeby coś takiego wymyśleć, szczególnie że AK próbowała już tej strategii z sowietami i kończyło się zawsze tak samo (zgadnij jak).

Autorytet5piorunów

@KsRobag i też wiedzieli przecież jak się skończyła historia AK w Wilnie i we Lwowie - gdzie całe podziemie zostało zniszczone przez NKWD. Politycznie to była beznadziejna sytuacja.

Osobistość4piorunów

@BapitanKomba

nasi pod chwilą impulsu zdecydowali się podjąć walkę

O to właśnie mi chodzi. Bardzo ogólna informacja od jednego człowieka przechyliła szalę. Brak szczegółów, lecimy "na czuja". Wiemy tylko, że Sowieci są blisko, a Niemiec w odwrocie. Całą reszta to ekstrapolacja, założenia, hazard. Tutaj dowództwo się pomyliło i przeszacowało. Należy wyciągnąć z tego wnioski, ale pamiętać, że to też byli ludzie, nie zrobili tego z nikczemności, tylko popełnili błąd.

@BapitanKomba

Oddzielmy jednak tysięcy powstańców od dowódców

@keborgan

Lokalne kurwiszony w sztabie

Oddzielmy, jak najbardziej słusznie. To raczej typowa przypadłość sztabowców, widzieć ludzi jako pionki i żetony na mapie.

Fenomen2piorunów

@keborgan Faktem jest, że dowództwo AK miało świadomość, że pomoc od aliantów będzie niewielka, samo dowództwo dostało tę informację od Nowaka-Jeziorańskiego. No ale 31 sierpnia o godz. 18 "Monter" zameldował, że Sowieci są pod Pragą. Wtedy nasi pod chwilą impulsu zdecydowali się podjąć walkę, choć jeszcze w godzinach rannych poważnie myśleli nad przesunięciem daty. Nie wiem czy "wiedzieli lepiej" czy pod wpływem paniki podjęli fatalną decyzję. Ja jednak podkreślę - patrząc na pierwsze dni euforii powstańców absolutnie nie wykluczam, że ci młodzi ludzie sami z siebie podjęliby decyzję o wybuchu powstania, choćby na przekór Bora-Komorowskiego. Sztab zawalił, ale nie ocenię, czy to w wyniku zarozumialstwa.

@KsRobag Oddzielmy jednak tysięcy powstańców od dowódców, bo ci mieli o wiele więcej informacji. Też nie mogę do końca zgodzić się z tezą, że Warszawiacy nie mieli bieżących informacji, problem jest nieco inny. W Warszawie ukazywało się sporo tytułów prasowych, ludzie chętnie dzielili się informacjami. Tylko tu pojawia się problem. Prasa powstańcza miała przede wszystkim odgrywać rolę propagandową i o części rzeczy nie mówiła. Ludzie zaś przekazując sobie informacje między sobą sporo przeinaczali. Problemem nie stawał się brak informacji, co raczej nadmiar nieprawd i półprawd, których nie można było na miejscu w jakikolwiek sposób zweryfikować.

Gruba ryba8piorunów

@KsRobag Rząd Londyński zakazywał powstania. Lokalne kurwiszony w sztabie wiedzieli lepiej i nie mieli nawet tej odrobiny godności, żeby zginąć w tym co wywołali.

Gruba ryba8piorunów

@BapitanKomba Jak ja tej parodi historyka nie znoszę. Jeszcze te 15 lat temu był pośmiewiskiem w środowiskach historycznych, a teraz to już ekspert od wszystkiego, gdzie byle AI mogłaby lepiej zastąpić jego bełkot. Jak widzę jakąś dyskusję w której uczestniczy, to nawet jeśli tematyka mnie ciekawi, to rezygnuję z zapoznaniem się