
Wpis użytkownika enron w Sztafeta
enronGruba ryba
23piorunów977,09 + 22,73 = 999,82
No tyle się nasłuchałem o tej pięknej krakowskiej choince, że nie było wyjścia, musiałem zobaczyć 😉
A zaczęło się od tego, że wczoraj wieczorem zapomniałem kupić zapas arbuza, więc dziś o 6 rano jako razowy arbuzoholik pierwsze co zrobiłem to sprawdziłem, czy już jest czynna biedra na dworcu głównym jest czynna. Była. Szybko zacząłem sobie wyliczać trasę pod #2137 - i kurczę, jak bym nie próbował to za każdym razem wychodziło więcej. A potem sobie pomyślałem, że jak się okaże że jest tylko jakiś paździerzowaty pięciokilogramowy bydlak i musiałbym go targać z powrotem 11 kilometrów, to chyba nie warto. :face_with_rolling_eyes:
I wtedy odezwała się moja krakoska dusza, zapytała "A KIEDY OSTATNIO BYŁEŚ NA RYNKU?" i zrobiło mi się wstyd - więc po prostu postanowiłem odwiedzić ponoć najpiękniejszą choinkę, zrobić rundkę wokół Rynku.
Biegło się dość przyjemnie - znowu cieplutko i tylko -1°C, solidny wiatr przewiał wszelki smog. Na mojej ulicy było BOSKO - nietknięty od wczoraj, skrzypiący biały puch :heart_eyes: Potem już było trochę słabiej, w porywach do średnio - na chodnikach albo odśnieżone, albo plucha. Najgorsze były przejścia dla pieszych, gdzie bywało że była śnieżno-błotna breja po kostki 😒 i trzeba było skakać lub kombinować i lecieć ulicą. Raz mi pociągnęło nogę - i to nawet nie była kwestia śliskości samego buta, tylko rozjechały się warstwy śniegu - ale się wyratowałem, choć pewnie komicznie wyglądało jak udawałem helikopter xD
Na Rynku spotkałem międzynarodowe towarzystwo, sporo religijnych ludzi - było "O Jezu", "O Boże", "My God" i nawet "Mein Gott" się trafiło. Do kompletu brakowało jedynie "Mon Dieu" 😁
Skoro już byłem na Rynku, to nie omieszkałem kupić obwarzanków - a wracając jeszcze obróciłem przez jedną fajną piekarnię, gdzie kupiłem pyszne pieczywo i słodkości. Tanio nie było, ale było warto - w zasadzie wszystko zniknęło w domu za sprawą moich rodzonych jamochłonów :relieved:
Jak widać, przestrzeliłem papaton o półtora kilometra - ale mniej mnie to boli, niż by mnie bolało gdybym będąc tak blisko Rynku go nie odwiedził 😎
Miłej niedzieli kochani! ❤️
Komentarze (9)
Wszystko fajne ale arbuz kupiony? XD i ile kg? :grinning:
@enron O, to kolega taki znajomy celowo wybiera godziny spotkań i imprez, by nie byly równe, wtedy ludzie to pamiętają :)
@pluszowy_zergling no właśnie z tym nieprzecinaniem mam obsesję normalnie :face_with_rolling_eyes: Jasne, jak już nie ma wyjścia to zrobię przecięcie (z reguły dlatego że coś popieprzyłem), ale za wszelką cenę staram się uniknąć takich sytuacji.
Każdy ma jakiegoś bzika 😉 Inne zboczenie to uraz do ustawiania równych godzin pobudek - zawsze jest to jakaś 4:31, 4:43, 5:07 itp. :zany_face:
@enron Ale logistyki z tym bieganiem masz Pan :grinning: Też jak planuję trasy rowerowe, to usiłuję nie powtarzać tej samej drogi i nie przecinać, nie zawsze jest łatwo :grinning:
@CapraCrepa @pluszowy_zergling no koniec końców arbuza nie kupiłem - bo nie wspomniałem o jednym aspekcie sprawy. Otóż młody bardzo wcześnie wstał, żona źle się czuła i skończyło się tak, że zostałem w domu przez jakiś czas, zajmując się młodym. Potem żona stwierdziła, że już w sumie może się zbójem zająć, a ja obiecałem że polecę i wrócę na 11. A że zbierałem się jak sójka za morze, to tyle czasu uciekło że chcąc dotrzymać słowa miałem do wyboru - biedra albo Rynek. No i stwierdziłem, że jednak Rynek, a arbuza se kupię jutro rano 😎 Teraz tylko głowię się nad wyznaczeniem trasy, która pozwoli na spełnienie warunków:
* brak powtórzeń i przecinania trasy
* możliwość zakupu bułek
* możliwość zakupu arbuza na max 1 km przed końcem trasy
a to niełatwe, ale już mam pewien zamysł 😁
@CapraCrepa I czy dotaszczyłeś do domu @enron czy zjadłeś "po drodze" ... to by był hit :grinning:
Pięknie ❤️ Choinka tegoroczna faktycznie sztos ^_^ Twoje objętości, no , powiedzmy, że podziwiam organizm, który nauczył się to znosić :grinning: Też tak chcę :open_mouth:
@enron Ja tak mam jedynie z zajęciami fitness :grinning: Jakoś taka porąbana wytrzymałość się wytrenowała no i masz Ci Babo Placek trzeba mocnych treningów, by coś poczuć 😉
@pluszowy_zergling sam nie wiem czemu to znoszę, kiedyś stwierdziłem "a co się stanie jeśli nie będę robił dni wolnych" i okazało się, że nic 😉 Najdrastyczniejszy test to był oczywiście maraton i 7 połówek dzień po dniu, w tym ostatnia po górach - i serio sam nie wiem jak to jest że nie przystaję do schematów 🤔