
Wpis użytkownika GazelkaFarelka w Hydepark
GazelkaFarelkaGURU
79piorunówByłam niedawno jako rodzic-opiekun na "choince" w szkole u córki.
Mój mąż - z innej części kraju - twierdzi, że nie przypomina sobie żeby u niego były takie imprezy.
Choinka to zabawa karnawałowa w szkole podstawowej, jest dyskoteka na sali gimnastycznej a w klasach przygotowany przez rodziców poczęstunek. Za moich czasów był jeszcze Mikołaj i paczki z prezentami (wszyscy takie same, jakieś słodycze).
Czy mieliście w szkole "choinkę"?
- Tak53%
- Nie47%
410 głosów
Komentarze (77)
ja kojarzę z wczesnych klas podstawówki w tym okresie roku karnawałowe bale przebierańców
Good times bro, miło usłyszeć że to nie umarło
@GazelkaFarelka to przywędrowało wprost ze związku sowieckiego, zabawa choinkowa była świętowaniem dla najlepszych uczniów na balu w moskwie. Podejrzewam wschód kraju
U mnie były zabawy choinkowe z zakładu gdzie mój tata pracował - zawsze dostawało się taka fest wypchaną słodyczami reklamówkę XD Szkolne chyba też się zdarzały ale zakładowe były zawsze.
U nas to była dyskoteka karnawałowa ale tak
@GazelkaFarelka u mnie były Choinki :smiley: do tego to były imprezy przebierane, pamiętam, że na jednej byłem Zorro a na kolejnej kowbojem wykorzystując ten sam kapelusz :grinning:
Widać zabory
Do dziś pamiętam smak tych kanapek i herbaty robionej w garnku
U mnie w zeszłym tyg. była impreza karnawałowa, czyli zabawa potańcówa i wyżerka zrobiona przez rodziców.
Mikołajki to były przed świętami, podobnie jak kiermasz świąteczny.
Córa ma dziś karnawałową potańcówkę, ale nikt tego choinką u nas nie nazywa i tak zmiana obówia była od zawsze, Mazowsze here.
@GazelkaFarelka @moll moja córka ma conajmniej 2 uwagi za chodzenie w butach w szkole. A raz nawet byłem wzywany bo na zwrócenie uwagi przez woźną odpaliła że przecież i tak sprzątacie. Kupiłem jej potem 2 pary takich samych butów 🙂
@GazelkaFarelka to taka wigilijka połączona z dyskoteką? :open_mouth: i to w styczniu?
@GazelkaFarelka tydzień temu u starszego była w klasie zabawa, ale niestety siedział chory w domu....
u mnie zawsze była w podstawówce dokładnie tak jak napisałaś
@GazelkaFarelka Wy tu macie takie dziwne obyczaje. Jak kapcie w szkole xD
@Atexor mój chłop tak ma wszelkie laczki mówi
@GazelkaFarelka @moll ciapów nie znałem. Super, kolejne słówko xD
A jak wyglądają takie wywrotki? Tak jak na foto niżej? Bo w sumie ja od lat chodzę w tego typu po domu (albo bez, ale to inna bajka).
@Atexor mnie ciapy do tej pory rozwalają. Na oficjalnej stronie szpitala, w wyprawce poporodowej też były podane 😂
@moll laczki też, ale mi się kojarzą z takimi "pełnymi" butami po domu, jak bambotle. Ogólnie mamy w kraju różne nazwy na wszystko, ale chyba właśnie buty domowe są dla mnie top1 e różnorodności od regionu.
@Atexor laciów nie znam, laczki już tak 😁
Niby spoko, ale jak sobie przypomnę jaka była bieda, że niektóre dzieciaki nawet stroju na wf nie miały i jeszcze ktoś by ich za brak kapci ścigał to masakra
@moll u mnie w pracy niektórzy chodzili w LACIACH (hehe, nie tak dawno dowiedziałem się że to nie po polsku a Śląsku na kapcie xD), ale ogólnie takiego zwyczaju nie było. Choć z drugiej strony pomysł wydaje mi się spoko. Mniej brudu, błota, ew. kup jak ktoś wdepnął i sprzątania. Wadą ew. to, że dzieciak biegając łatwiej by się wywalił. Ale to małe poświęcenie, na które byłbym gotów xD
@GazelkaFarelka to weszło dopiero jak byłam w gimnazjum. Na poziomie podstawówki wtedy tak to nie funkcjonowało
@moll "obiady były dla biednych dzieci, co im gmina posiłki opłacała."
U nas dla wszystkich chętnych, rodzice zapisywali i opłacali. (tzn. dla biednych dzieci z rodzin pod opieką GOPS też gmina opłacała). Dostawało się takie karteczki z dniami do wyrywania i dawało przy pobieraniu obiadu :smiley:
@GazelkaFarelka to już był standard PRL
Stara szkoła mieściła się w innym budynku wcześniej, moi dziadkowie do niej chodzili. Ona tam była chyba jeszcze pod zaborami 😅
@moll sądząc po piecu kaflowym to pewnie mieliście jakąś "poniemiecką" szkołę jeszcze
my mieliśmy już "tysiąclatkę", czyli wybudowaną wg najnowocześniejszych na tamte czasy standardów.
@emdet w pracy też nigdy nie miałam 😂 chyba że liczy się obuwie BHP, które zakładałam od wielkiego dzwonu
@moll nawet w pracy! xD
@emdet kurwa, nawet na studiach?! 😂
@moll no teraz to na pewno zacznę tak myśleć xD
Zupełnie szczerze, przez całą moją edukację rozsianą sumarycznie na 3 województwa, zawsze miałem szatnię gdzie mogłem zostawić kurtkę i przebrać buty, od przedszkola po studia.
@GazelkaFarelka stołówka była, a obiady były dla biednych dzieci, co im gmina posiłki opłacała.
@moll takie piece były też w mojej szkole, teraz mają gaz i catering
@emdet @GazelkaFarelka i dalej pierdolcie jaka to Lubelszczyzna wiecznie biedna i Polska B xD
Szatnię na same kurtki to ja pierwszy raz w gimnazjum widziałam i to tylko dlatego że to był nowy budynek. Ale ani tam, ani w szkole średniej nie było półeczek na zmienne obuwie
@moll im dalej tym lepiej... nie mieliście stołówki i obiadów?
@PlatynowyBazant20 grzać grzali, pan woźny wyngiel dorzucał, a w szkolnej kuchni był ogromny piec kaflowy do grzania jedzenia
@moll matko jedyna, jakaś totalna abstrakcja z mojej perspektywy xD
@GazelkaFarelka siedzieli w kurtkach bo w szkole nie było ogrzewania ;), to tak jak u mnie
@emdet nie było szatni, kurtki wisiały przy klasach
@moll czekaj, nie było szatni?! To nie dość że w butach, to w kurtkach zimowych siedzieliście?
Czy to było chociaż pod dachem? xD
@GazelkaFarelka szatni nie było. Na korytarzach były wieszaki na ścianach przy klasach
@moll Nie mów że szatni nie mieliście i jeszcze w kurtkach siedzieliście na lekcjach 😛
@PlatynowyBazant20 mieszkałam na wsi i dało radę
@GazelkaFarelka czekaj, "choinka" z Mikołajem w styczniu? xD
U mnie były takie spotkania, ale zawsze w okresie przedświątecznym.
@GazelkaFarelka pierwsze słyszę o takiej opcji
@emdet Tak, zawsze były jeszcze zdjęcia z tym mikołajem robione więc mnie pamięć nie myli :grinning:
ale bym sobie poszedł na taką imprezę
@GazelkaFarelka Ale to były imprezy. :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:
Poproszę 2 kanapki i winogrono
@SuperSzturmowiec proszę, jest jeszcze domowy kompocik do picia