
Wpis użytkownika Kaligula_Minus w Dyskusje
Kaligula_MinusFanatyk
157piorunówKto nie grzał się nigdy przy piecu kaflowym, ten nie wie co to życie. Jedno ze wspomnień z mojego wczesnego dzieciństwa to 5.00 rano, zaśnieżone pola, mróz, chłód w domu, pierzyna i babcia rozpoczynająca dzień od rozpalenia w piecu i upieczenia chleba w dużych blachach.
Na śniadanie chleb z masłem i solą (obficie), kakao pół na pół z mlekiem i wodą i trzaskający pod fajerami ogień.
Piękne, przaśne i niezwykle ciepłe wspomnienie sprzed ponad 30 lat.
Komentarze (30)
Komentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora
@deafone albo makaron gnieciony rekami, plastry ziemniaka z fajerów mmmm... Narobiłeś smaka, a człowiek w mieście siedzi
@Kaligula_Minus Jezu, nienawidziłem tych czasów. Z rana lodówa, a ja jestem ciepłolubny. Ledwo otwierałem oczy i już nic mi się nie chciało.
Czasami kibicuję globalnemu ociepleniu, ale też mam wiadomość, że nie dozyję wiecznego lata w Polsce, za to tych gorszych konsekwencji jak najbardziej mogę. I, paradoksalnie, nawet gorszych mrozów wynikających ze zmian klimatycznych spowodowanych ociepleniem i w jego wyniku "przesunięciami pogód".
Jedna z traum młodości. Mieszkanie w kamienicy z piecami- może rano zimno, ale za to wieczorem też bo kaflak nigdy doby nie wytrzyma z ciepłem.
@utede Oj tam zaraz zimno. Zgasło mi w piecu w sobotę o 20 (nie paliłem od ~33 godzin) i mam stabilne 15 stopni xD
Kaflaki to magia :grinning: Mam piec jakiś metr od głowy, gdy leżę na łóżku i fajnie się usypia przy takim trzaskaniu :grinning:
U mnie w rodzinnym domu w kuchni stała „angielka”, a w dwóch pokojach piece kaflowe.
Rano przy porządnym mrozie zimno jak diabli.Najpierw rozpalanie w kuchni i jak się węgiel wyżarzył to na szufelkę i do kaflowego na rozpałkę.Pamiętam, że jak do rodziny na nockę się do bloku jechali to całą noc nie mogłem spać.Gorąco, suche powietrze od kaloryferów.Wszystko mnie swędziało i okropnie się pić chciało.
Oh tak... Wracało się z zabawy w śniegu i babcia kazała usiąść na "przylepce" żeby dupsko ogrzać, a była gorąca :p piękny zapach, gwar, mnóstwo życia
Mam takie same wspomnienia z ferii u babci 😍 może teraz nostalgia, ale wstawanie w zimnym domu nie było przyjemne
@Shivaa chyba, że się leżało pod pierzynką zanim w domu się ociepliło na tyle, by wstać 😁
@Kaligula_Minus moi dziadkowie jeszcze żyją. Ale nie mam czasu do nich pojechać na kilka dni, bo po prostu mam swoją rodzine i dużo ludzi do odwiedzania. Po prostu przyjeżdżam na dzień, rano i pod wieczór się zwijam. Oni już staży, babcia to się ledwo rusza bo wiek to jedno ale jest potwornie otyła.
@Kaligula_Minus i odmalowywanie go co jakiś czas srebrzanką!
@Kaligula_Minus siedzieliśmy z tatą na krzesłach przy takim piecu i ogladalismy tv na 21" tv CRT w drugim rogu pokoju.
Co około 15 minut się zamienialiśmy miejscami bo połowa ciała lawa a druga lód :grinning:
@Kaligula_Minus moi dziadkowie mieli piec kaflowy w kamienicy z dochówką, jakie z tego były cudowne pieczone jabłka
Ja po prostu uwielbiam palić w piecu, w naszym domu to ja jestem rozpalaczem i podkładaczem. Kominek to spełnienie moich marzeń. Lubię też przynosić drewno do domu, rąbać je, rąbać szczapki do rozpałki.
Oczywiście na co dzień pompa ciepła FTW, bo jednak rozpalanie i podtrzymywanie ciepła w domu, noszenie popiołu, czyszczenie, dzień w dzień zajmuje dużo czasu.
@Kaligula_Minus @onpanopticon Widziałam w nowych chatach robionych w stylu "rustykalnym" - "kuchenki kaflowe" z wkomponowanym piekarnikiem do zabudowy i płytą indukcyjną i kominkiem na drewno. Całkiem spoko to potrafi wyglądać i "z tradycją w nowoczesność".
@Kaligula_Minus masakra jaka ch⁎⁎⁎ia kiedyś była. Wyjebanie kafloka na rzecz junkersa to było jak lot na inną planetę. Niesamowite, jak bardzo Polska i świat rozwinęły się w ciągu ostatnich 30 lat.
@Kaligula_Minus chyba musiałbym na głowę upaść, aby trzymać kafloka w mieszkaniu, bo "kiedyś może się przydać".
@mk-2 no ja też. Może jak komuś nostalgia wespół z czadem wpłynęła na głowę to z rorzewnieniem wspomina takie rozwiązania, ale ja jednak pamiętam kaflok jako uciążliwe ścierwo.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta może i niesamowite ale zaiste cudowne, nie wróciłbym do kotłowni w salonie z własnego wyboru xd
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta postęp owszem, ale w razie blackoutu piec kaflowy z możliwością gotowania to jednak dobra rzecz. Myślę, że w razie "wu" taki analog to na wagę złota
Komentarz usunięty przez moderatora
@eloyard poza tym opał był tani, to grzano tak, że punkt rosy wypadał metr za ścianą zewnętrzną 😆
a teraz lekko pierdu pierdu kaloryfer na 1 i "ja to lubię mieć tak +16 w chałupie (i grzyb na ścianie)" 😁
@onpanopticon no i te piece to były na mrozy po -30 stopni, na chałupy ocieplone mchem i gliną, okna o klasie szczelności "szczur z trudem się przez szparę przeciska" i te tematy.
Komentarz usunięty przez moderatora
Swoją drogą, rzadko był odpalany, bo tak grzał całą niedużą chatę, że miał sens tylko przy największych mrozach. Chyba go dziadki zrobili bardziej jako ozdobę.
Przecież po to się szyberki i lufty daje, żeby dało się sterować obiegami i mocą grzewczą.
@onpanopticon na takim to nie spałam. Ale pewnie fajnie byłoby stare kości wygrzać
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon przeoczyłam post z tym a teraz nie mogę znaleźć. Ale tak, te piece ozdobne to fajne są. W KC2 sobie zrobiłam w izbie 😉. U rodziców to taki piec użytkowy jak na zdjęciu, z fajerami do gotowania. Zimą fajnie przy takim posiedzieć
@Kaligula_Minus jedna z zabaw lutowych dni, jak się spędzało ferie i babci i dziadka, na zewnątrz nie szło wyjść bo zamieć i zaspy większe ode mnie i się siedziało przed piecem i dłubało w palenisku.
Był w ten element hazardowy - trzeba było robić to tak by nie zirytować babci, że się nadymiło w kuchni :')
@sireplama wtedy się szyber wysuwało żeby mniej dymić. XD