Wpis użytkownika GtotheG w Hydepark
GtotheGGruba ryba
12piorunówLeczy sie ktos na wypalenie zawodowe???
Komentarze (85)
@GtotheG zrób sobie test https://burnoutindex.yerbo.co/
J⁎⁎⁎ij wszystkim i jedź w Bieszczady.
Tak, widziałem wiele razy. Na szczęście ratuje mnie to, że mam swoje hobby - prostopadle do pracy, że bronie świętości domu - i jak kończę na dziś, to kończę na dziś, i mam rodzinę, która walczy o mnie gdy przesadzam.
Moje rady:
- pracuj w mieszanym zespole. Nikt się tak nie nakręca jak zgraja młodych samców bez rodziny. Nikt tak Cię nie wykorzysta emocjonalnie jak terminator w spódnicy.
- nie rób sam. Samotna odpowiedzialność niszczy.
- pomagaj. Dobre uczynki wracają. Nie pracuj za kogoś - bo uznają to za standard.
- więcej snu, mniej cukru i alkoholu, pilnuj kawy, witamin i potasu. Przepracowanie zaczyna się często braku równowagi pomiędzy nimi.
- rób badania okresowe, i to na własny rachunek. Problemy narastają po cichu, i lepiej wyłapać je wcześniej.
- uśmiechaj się. Nie krzycz. Staraj się nie odpowiadać pierwszy.
- jeśli coś Cię uwiera, mów. Jeśli ktoś Cię wyśmiewa - zignoruj wszystkich poza swoim przełożonym. Jeśli przełożony nie jest Twoim sprzymierzeńcem, zmień robotę.
- asertywność, chamstwo i manipulacja - naucz się zauważać i rozróżniać. To pierwsze akceptuj. Na pozostałe - patrz poprzednia rada.
Tyle mądrości :smiley:
Wiem, że wy - korpoludki, macie wyłączne i niezbywalne prawo do bernałtu, a jak napiszę, że miałem taki epizod, to sobie pomyślicie - hę? Co on wie jakiś spawacz prol śmierdziel co to wypalenie xD W d⁎⁎ie był i gówno widział xD beka z typa xD
Ale c⁎⁎j, napiszę i tak xd
Pracowałem kilka lat w średniej europejskiej firmie (około 1.5k ludzi w Polsce, nie pamietam ile w Europie).
Cieszyłem się wtedy życiem i pracą. To był czas, gdy duże firmy zachłysnęły się zjebanymi kaizenami, 5s, diagramami Ishikawy, blackbeltami w wymyślaniu papki menedżerskiej i tworzeniu zbędnych etatów dla ludzi od kolorowanek i firmowych eventów.
Inwestycje w podążanie z duchem czasu poszły grube (szkolenia, ww etaty) i nadszedł czas na monetyzację, czyli zbieranie plonów.
Proces ten trwał dwa, może trzy lata. W tym czasie doświadczona i rzetelna część menedżerów średniego i wyższego szczebla poszła dalej, zajęła się swoimi biznesami, albo została zahukana na szkoleniach o produktywności i wyciskaniu cytrynki. Doszły roszady korzystne dla karierowiczów umiejących w kolorowanki tabelkowe i skończyło się na tym, że pracownicy i firma znaleźli się pod panowaniem dyzm spod znaku MLM i hurraoptymizmu. Ludzi bez wiedzy technicznej, obycia z produktami i rynkiem, oraz z wynikiem kwartalnym jako jedynym wyznacznikiem ich istnienia w firmie.
Oczarowana kolorowankami załoga starała się sprostać oczekiwaniom dyzm, co stopniowo zaczęło przekładać się na problemy jakościowe, obniżanie standardów by dopinać wysyłki i powolny drenaż pracowniczy (ludzie zaczęli rozglądać się za innymi miejscami pracy, bo byliśmy powoli gotowani jak żabki kolejnymi usprawnieniami , a kto się skapnął szybko, ten sam wyskakiwał z rondelka)
A ja głupi siedziałem w tej firmie i robiłem swoje. Czułem się częścią tego przedsięwzięcia, identyfikowałem się z produktem i często gasiłem pożary, żeby jakoś to szło do przodu.
Przypominam, że cały czas pracowałem jako pracownik liniowy.
Z czasem zacząłem łapać się na tym, że wstawanie rano przestało być związane z ekscytacją i chęcią szybkiego ogarnięcia się, by czym prędzej móc pobudować na hali mój złom, tylko zaczęło być zniechęceniem i z czasem wstrętem do samego siebie, że daję się manipulować i ulegam dyzmom z firmy puszczając ch⁎⁎⁎wy produkt (co za czasów starego kierownictwa było nie do pomyślenia).
W chwili, gdy przestałem się jarać tworzeniem konstrukcji znienawidziłem swoją pracę i moje życie straciło radość. Pierwszy raz mi się to zdarzyło. Można mieć smutki, epizody i problemy, ale bernałt wyżera i bezlitośnie gasi wszystkie, nawet najbardziej podstawowe przejawy szczęścia w życiu człowieka. Jest gorszy niż deprecha, bo rozwija się wykładniczo. Nie pyta o zdanie i nie daje chwili wytchnienia, po prostu napierdala czym może by zepchnąć człowieka w otchłań samounicestwienia..
Jak sobie poradziłem? Po swojemu xd jebłem wypo bez zabezpieczonej nowej pracy, dałem sobie trzy miesiące nicnierobienia, czyli absolutnej wyjebki na pracę i problemy. Spoglądałem na siebie w lustrze i krytycznie próbowałem ocenić, czy to jest ten spawaczatomowy w którego skórze mam być do końca życia.
No nie i c⁎⁎j.
Wnioski jakie wyciągnąłem to na pewno wyjebka do końca życia na patriotyczne menedżerskie pierdolenie o targetach, wolumenach, słupkach, dupkach i kolorowankach. Dajcie mi rysunek, instrukcje montażową, chekliste detali i złom, a ja będę te klocuszki lepił do kupy. Za wolno? Luzik, dajcie to do roboty komu innemu, jak wróci bo się nie da zmontować, to nie ja będę świecił oczami - Mam Na To WYJEBANE xd
A jak ktoś ma wrażenie, że zgniły kawałek mięsa pomiędzy zębami, którego nie może się pozbyć żadną szczoteczką czy wykałaczką ze swojego życia zawodowego, to bernałt, to niech go nie lekceważy. Nawet niewiadomo kiedy, a zaczyna to gówno śmierdzieć i zatruwać życie nam i innym
@GtotheG Tak, lekarstwo w moim przypadku to zmiena ścieżki kariery zawodowej
Jeżeli leczeniem można nazwać ucieczke to tak. Miałem dwa wypalenia a do trzeciego nauczony doświadczeniem nie dopuściłem.
Rok pracy w biurze rachunkowym, stres związany z terminami podatkowymi i odpowiedzialnością karno skarbową, robota po 50h w tygodniu. Po jakimś czasie miałem takie załamanie poszedłem do szefostwa bo nie dałbym już dłuzej rady, parę tygodni zwolnienia i mniej pracy (za mniejsze wynagrodzenie) nie pomogło, wtedy już miałem wywalone na pracę itp, po paru tygodniach od tego załamania doszło sporo objawów fizycznych.
Następna praca w innej branży choć pokrewnej, było znośnie przez około 2 lata, później stopniowo coraz więcej roboty i coraz większą odpowiedzialność, znów z etatu zrobiło się 200h miesięcznie pracy, pojawiły się objawy a czale goryczy przelał klient. No i znów kontakt z szefostwem, niby odebrali mi tego klienta ale miałem na tym etapie już głeboko wywalone w tą robotę, no i się zwolniłem.
Nowa robota w tej samej branży, na początku był okres demo, później nauczony doświadczeniem zacząłem estymować że coś mi zajmie np 8h a zajmowało 4h. Było przez jakiś czas spoko, później zaczałem dostawać trudnych klientów i trudne sprawy, jak zaczęły się pierwsze objawy to już wiedziałem żeby stamtąd spierdalac.
Póki co znalazłem fajna pracę, stanowisko bardziej asystenckie więc mała odpowiedzialność, niski hajs ale za to roboty mało.
Z mojego doświadczenia i osób które znam to
Objawy się kumulują i albo organizm człowieka się w pewnym momencie zbuntuje i powie dość - i rzucisz papierami albo pójdziesz na L4, albo przetrwasz ten moment i będziesz mieć na pracę wywalone, nie będzie cię obchodzić jej rezultat ani to jak ktoś cię będzie opieprzac.
Nieleczone wypalenie zawodowe może przerodzić się w PTSD a wtedy pomimo że praca będzie spoko to będziesz miała flashbacki, różne rzeczy typu sygnał telefonu bedą aktywować ci mechanizmy obronne.
Z tym wszystkim nie ma zartów, w twoim przypadku widać że problem jest w całej organizacji pracy a nie tylko w tobie, więc radzilbym zmienić pracę, może być to poprzedzone L4 od psychiatry. To że masz różne choroby dodatkowe tym bardziej powoduje że powinnaś myśleć o zmianie pracy - stres nie ułatwi leczenia.
Raczej wątpie że da się leczyć wypalenie w takich warunkach - nie eliminując tego stresu.
Stres jest czymś normalnym, to naturalny mechanizm, to my postępujemy niezgodnie z naturą zamiast unikać długotrwałego stresora to próbując do niego przywyknać.
@GtotheG miałem tak kilka razy ale na pewno nie chodziłem z tym do psychiatry, lol
Tak, ,,leczyłem się". Po teleporadzie dostałem miesiąc zwolnienia + antydepresanty i wyprosiłem Xanax. Po miesiącu powiedziałem, że anty nie działa, dostałem drugi lek i kolejny miesiąc. Po dwóch miesiącach przedłużyłem na trzeci, a potem znalazłem inną pracę i skończyłem przygodę z L4.
Nie chodziłem na żadną terapię, sam fakt braku potrzeby chodzenia do znienawidzonej pracy zdjął mi z barków tyle stresu, że leki też przestałem brać, co oczywiście na kupiłem lekkim obniżeniem nastroju przez około 2,3 miesiące.
@GtotheG Tak, moją terapią jest 2h na siłowni + odrobina shitpostingu na hejto. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
samo przeszło
@GtotheG próbowałem, ale się nie udało. Kluczem do poradzenia sobie z tym problemem jest akceptacja. Zrozumienie, że nie ma co j⁎⁎ać ponad normę, stresować się robotą, przywiązywać się do ludzi w niej itp. Klikasz w komputer 8h i tyle. Nikt nigdy Cię nie doceni w korpo za robotę. Trzeba sobie uświadomić, że jesteś tylko numerem obozowym w Excelu i nic poza tym. Musisz mieć totalnie wyjebane. Zarząd nie ma pojęcia w ogóle o Twoim istnieniu. Rób swoje i nie myśl o tym, a o 16 wyłącz kompa choćby się k⁎⁎wa paliło w robocie. Mam nadzieję, że pomogłem.
@GtotheG Na lenia sie leczysz? 😂
@GtotheG Z ciekawości - ile masz lat i ile w pracy bez przerw?
@GtotheG tak. Zmieniłem robotę.
@GtotheG nauczyciele to mają chyba jakiś specjalny urlop na to. Szaraczki prwnie albo deprecha albo zmiana pracy ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
@utede wiem jaka place skladke zdrowotna, jestem w drugim progu, mam prywatna opieke zdrowotna, nie wszystko idzie zalatwic w prywatnej, ale jestes za glupiutki zeby takie rzeczy wiedziec :smiley: i stac mnie na wykupienie samemu i czesto sama to robie :smiley:
@GtotheG „dokształć się” mówi osoba która mówi o spadku 300%, która nie wie ile % odciągają miesięcznie zdrowotnego xD Dopiero byś się zdziwiła jakbyś była w drugim progu podatkowym. Poza tym w porządnej firmie zapewniają prywatną opiekę zdrowotną, lub stać na wykupienie samemu.
@utede jak beda rozdawac to mnie w Polszy juz nie bedzie, na tym to polega glupolku 😉 popyt ksztaltuje podaz. Doksztalc sie :smiley:
@GtotheG tak tak, spadnie 300% i będą rozdawać przygłupom. Zawołam wtedy ciebie, pewnie już niedługo :) Póki co to pęka bańka, ale twoich wyimaginowanych wizji.
@utede spadaj ekonomiczny debilu, skoczylo 100, spadnie 300 😉
@GtotheG jestem na tyle głupi że mając jeszcze kredyt ostatnie parę lat mam mieszkanie ponad 100% więcej warte :) Na ostatnim też zarobiłem. Strasznie naiwny jestem, ale jakoś z tym żyje. Przyjdzie czas że spadniesz z poziomu swojego ego na poziom Iq i będzie bolało. Ciut współczuję :)
@utede jak jestes za glupi, zeby zrozumiec, ze ceny w miescie x czy y sa nieekonomiczne i beda ze strata w przyszlosci to nic ci nie poradze 😉
@GtotheG jesteś co najwyżej pustakiem z wysokim ego :) pokasuj niektóre wpisy bo nie pasują do teorii „mogę mieć mieszkanie” bo płaczesz nie pierwszy raz nad cenami. A „biedaki” mają więcej bo tobie nadal się wydaje :)
@utede gosciu, mieszkanie moge kupic w kazdej chwili, a wycieczki mam niezaleznie od tego, ty jestes biedakiem i cie dupka boli ;*
@GtotheG ale to już ustaliliśmy- że tobie się WYDAJE na wiele tematów :) więc żyj sobie w bańce swojej zajebistosci, a inni korzystają z życia mając mieszkanie i wycieczki o których możesz pomarzyć „mając” więcej hajsu i IQ xD
@utede ale co to wszystko ma do moich zarobków? Dobrze zarabiam i o zarobkach nie pisałam, nie będę tłumaczyć zawiłości z czego to wszystko wynika (bo wynika z czegoś i opowieści na dwie godziny). Nigdzie nigdy nie pisałam, że jestem zachwycona moją pracą, nie dopisuj sobie historii, pewnie zarabiam więcej od ciebie bo mam trochę więcej IQ, ale to nie znaczy, że moja praca jest lekka i przyjemna 😉
@GtotheG no popatrz, taka mądra w tematach wszystkich, ile to nie zarabia „więcej od ciebie” i zachwycona praca, a co do czego przychodzi to w pracy dymana. Typowy internetowy napinacz
@GtotheG ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯ to albo masz wywalone i nie oglądasz się na leserów, albo jednak się przejmujesz i szukasz innej pracy
@moll no mojej pracy tez nie kontroluja :smiley:
@GtotheG nikt nie stoi, za to mnie jebie za leserstwo innych xD
@moll bo w tej mam warunki xyz, ktorych inni pracodawcy nie oferuja. Plus ogolnie nikt nade mna nie stoi. Mam 100% HO. Pracuje w swoim tempie. To juz moja 4 korpo, wiem jak jest w innych i warunki wcale nie sa lepsze :smiley:
@GtotheG Szambo w tej robocie już wybiło, najwyższy czas uciekać.
@GtotheG to czemu nie szukasz innej pracy? Bo na razie to wygląda na to że jesteś w dupie i się w niej urządzasz
@moll nie pytaj. To nie ma zadnej logiki :smiley:
@GtotheG a jak od tego zależy to co masz Ty zrobić to co?
@moll powiedza mi, ze mam sie nie interesowac co inni robia.
@GtotheG to eskalować dalej. Każdą niezrobioną pierdołę.
@moll eskalujemy :smiley: nic to nie daje :smiley: ostatnio tylko poszedl ogolny opierdol do wszystkich :smiley:
@GtotheG to czemu nie eskalujecie? Lubicie być jebani?
@GtotheG Dokłanie jak radzą inni - zmień robotę. Jak już jest za duży stres, to luźniej nie będzie. A najważniejsze jest odcięcie - ja się musiałem tego nauczyć, bo od pandemii do biura jeżdzę raz w tygodniu a reszta z domu, dlatego łatwo się wypalić, bo robota jest tuż obok. Ale właśnie grzebanie przy moich DIY, ksiązki, rodzina, wolontsriat, zaraz znowu ogródek, rower, pies, działania z aktywistami, no nie daję sam sobie szansy na wypalenie. Kiedy po pracy, w twojej głowie zostawiasz sobie miejsce na myślenie o pracy, masz przejebane. Ja też mam teoretycznie stresującą robotę. Spore budżety, masa automatyzacji, kampanii, raportowania, etc. i tylko ja za to odpowiadam, ale nie daję sobie szansy na to, by to zdominowało moje życie.
@sireplama to nie do konca chodzi o prace, mam sporo problemow zdrowotnych i musze miec wiele wizyt u lekarzy, z ktorych i tak chuja wyniknie, dzisiaj dostalam termin ze skierowania na cito na za rok xD , nie chce sie nad tym rozpisywać. W pracy mi wciskaja jeszcze nadgodziny, a ja i jeszcze kilka innych osob ciagnie caly projekt, a nowo zatrudnione osoby od miesiecy nic nie robia i wszystkie pretensje sa do nas. A tamci siedza doslownie 8 h i nic nie robia codziennie i nikt tego nie kontroluje. Chcialabym po prostu na spokojnie zajac sie zdrowiem…
@GtotheG lata temu wzialem wolne na 6mcy i polecialem uczyc sie surfingu.
masz mozliwosc zmiany projektu?
@GtotheG tak, psem i książkami 😉 a tak serio, to od pięciu lat w końcu znalazłem naprawdę fajną firmę i muszę szczerze powiedzieć, że naprawdę lubię swoją robotę, ale nie jest moim jedynym obiektem zaangażowania. Chyba w tym tkwi sekret, by nie dać się tylko robocie. U mnie jest milion innych rzeczy, które pozwalają mi się odcinać od roboty.
@GtotheG moja mama kiedyś była na L4 z tego powodu
@cebulaZrosolu napisze na priv.
@GtotheG moderacja się liczy?
@bojowonastawionaowca wspolczuje 😒
@GtotheG niektórych treści wciąż nie mogę odzobaczyć
@bojowonastawionaowca jak sie leczysz to tak :smiley: