Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika npnptcn w Dyskusje

Osobistość

w Dyskusje

118piorunów

Nie no, spotkałem dzisiaj najgorszy rodzaj pedalarza.

Byłem sobie zrobić krótkie kółko, wjechałem na ścieżkę i już widzę za sobą szosowca. Ja se pyrkam lekko, bo betonoza w nogach dzisiaj, a ten widzę że tam ciśnie, staje na pedały, to pewnie zaraz mi tu tylko mignie jak strzała.

A jednak w końcu po zadziwiająco długim czasie dojeżdża zziajany (a ja bazunia i w telefonie muzę zmieniam) i zamiast jak każdy normalny człowiek kiwnąć, powiedzieć cześć i se jechać, to się zrównuje i zagaduje.

W niecałe 5 minut wspólnej jazdy zakomunikował mi że:

* właśnie wrócił z Alp i ma stamtąd koszulkę, którą ma na sobie

* wybudował dom niedaleko, bo jest turbo bogaty po pracy za granicą

* ma za⁎⁎⁎⁎sty rower za 100 tysięcy milionów tryliardów

* takiego garmina jak ja to miał jak zaczynał, teraz ma 20 garminów i trzy w majtkach

* jego szosa jest tak wybitna, że zmieści oponę gravelową i jak chce to wjedzie wszędzie i on tu był we wszystkich lasach i wszystkich ścieżkach (nie wejdzie swoją drogą, zerknąłem xd, rower też k⁎⁎wa tani trek, a pi⁎⁎⁎⁎li, nie mówiąc o lasach, rower wygląda jak nówka xdd)

* ma formę życia i go śmieszą tutejsze górki, bo w Alpach to było, 20k przewyższeń i nawet go nie ruszyło

Po czym po tym zbędnym słowotoku pochwały wobec samego siebie, stwierdził, że odbija i jedzie se w lewo.

Miałem dość tej jego obecności, ale tak stwierdziłem, że odbija przecież na podjazd. Ja bez formy, jedna noga, gravel nie szosa, ale jednak mnie zirytował, to jedziem za nim xd Podjazd śmieszny.

Pojechałem, dogoniłem, na podjeździe kiwnąłem ręką i docisnąłem na jednej sprawnej xd Widziałem, że zaczął coś cisnąć, aż czerwony cały ryj, ale okazało się, że Alpy to on widział w telewizji najwyżej. Bo jak taka góreczka go wykończyła, a robi go jednonogi śmieciuch po pół roku przerwy na rowerku za 4k, a nie miliony, to sorry :grinning:

Po co tacy ludzie to pi⁎⁎⁎⁎lą to ja nie wiem.

Komentarze (35)

Gruba ryba1piorunów

Dopiero teraz przeczytałem, wybitna jednostka xD Jeden plus tej sytuacji, że nie wpierdolił się na koło bez pytania. Przydarzy mi się to od święta, a wybitnie tego nie cierpię. Skąd mam wiedzieć, że ktoś ogarnia i nie wjebie mi się na plecy przy pierwszym stopie, bo "on jeździ tedy często i nigdy nic nie jedzie"?

Osobistość1piorunów

Mieszkam koło ulicy z osobną ścieżką rowerową biegnącą wzdłuż niej. 99,9 % pro pedalarzy jeździ po ulicy a nie po ścieżce. Pedalarze to stan umysłu. Może jak im jaja ściskają obcisłe majtki to tak mają.

Lider2piorunów

@npnptcn heh

Tak jest zasadniczo ze wszystkim:

Mieszkałem w mieście wojewódzkim, wrócili "warszawiacy" i narzekali za każdym razem jak to w miastach wojewódzkich jest chujowo, bo " u nas w Warszawie". Na pytanie po co wrócili nie uzyskałem odpowiedzi.

Kolejny przypadek to reemigranci: wszystko ch⁎⁎⁎we, urzędy ch⁎⁎⁎we, zarobki za niskie, koszty za wysokie. To wszystko okraszone opowieściami kim nie byli i czego nie dokonali w Waw/za granicą.

Fanatyk1piorunów

@npnptcn I właśnie, dlatego nie uznaję środków komunikacji, w których losowi ludzi mogą zagadywać, i ciężko się ich pozbyć. Albo auto, albo na nogach, ale koniecznie ze słuchawkami na uszach, udając, że nic nie słyszę.

Fanatyk1piorunów

Chlop jedzie sobie żeby sobie pobyć ze sobą a ten pi⁎⁎⁎⁎li mu jakieś gówno. Jezu jak tego nie lubię.

Z drugiej jak się to czyta to prawie jakby pasta. Jednak wiem że są tacy ludzie. Pierdola o jakiś gramach a ja wtedy jak znudzona laska na radce." no nieźle"

Wirtuoz10piorunów

@npnptcn Wszyscy szosowcy mają coś z głową.
Ja mam najtańszy rower cargo jaki znalazłem, dzięki czemu zabieram ze sobą różne fajne wycieczkowe toboły, a jeżdżę w domowych ciuchach, a nie specjalistycznych. Szosowcy, to jak audiovoodoo – da im się pewnie wcisnąć jakieś drogie podkładki poprawiające przepływ powietrza, a ceną roweru i szybkością jazdy kompensują sobie kompleksy.
Tymczasem w jeździe na rowerze liczy się tło drogi i przygoda, czego szosowcy nie zdążą zauważyć jadąc szybko, bo muszą uważać na warunki drogowe, a nie ciekawostki otoczenia. Do tego często jeżdżą też konfrontacyjnie wobec innych uczestników ruchu, jak samochodziarze jeżdżący i parkujący gdzie popadnie w drogich autach.
Dobre za to mam wspomnienia z rozmów z dziadkami–turystami na składakach (pewnie dlatego nimi jeżdżą, że można je za darmo przewozić pociągami).

Osobistość2piorunów

@976497 nie mówiłbym, że konkretnie szosowcy. Ogólnie wśród pedalarzy jest taka grupa osób. W zasadzie tak samo jak wśród kierowców, tylko bez sebiksów, bo ci na motorynce wolą. Są różne grupy. Tu akurat nawet na hejto masz kilku szosowców i same fajne ludzie. Niemniej wśród nich może występować to deczko częściej, zwłaszcza że na asfalcie ten sprzęt, lekkość, czy aero - mogą dać te procenty, które przy prędkościach powyżej 30km/h - w miarę widać. Chociaż wśród gravelowców też to widzę. Gdyby było tego mniej, to same rowery nie miałyby tak niesłusznie nabitej cenówki. Gravel na starcie, z gorszym osprzętem i słabszą ramą, ogólnie gorsze wozidło, będzie 2x droższy od mtb tej samej firmy.

Fenomen4piorunów

@npnptcn nie wiem o co chodzi, ale rower ma to do siebie że różne ciekawe elementy przyciąga :smiley: Ja nie zapomnę jak czasem na singlu, i to z roweru MTB za 160 zł kogoś objeżdżałem, albo rowerem z sakwami niedzielnych szosowców na podjeździe. Ale, było minęło, teraz to byle jeździć.

Historię podobną do Twojej to pamiętam z dzieciństwa jak z tatą i bratem jeździliśmy co niedzielę po okolicy.

Wyprzedzamy kiedyś jakiegoś dziadka.

Za chwilę dziadek nas.

Znowu go wyprzedzamy (nie jakoś goniąc, po prostu jadąc stałym tempem).

Za chwilę dziadek nas.

Odjechał nieco do przodu, potem go mijaliśmy jak stał w bocznej uliczce i ledwo oddech łapał :upside_down_face:

GURU21piorunów

@npnptcn Ja mam odwrotną historię, stałam sobie z córką kibicować mężowi na trasie. Obok mnie stanął jakiś starszy pan, kaszkiet, parasol, typowy dziadek i zaczął zagadywać. Gadka szmatka najpierw coś o tym wyścigu, pogodzie, potem że on też jeździ, ale akurat teraz miał rodzinną imprezę to się nie zapisał (już se myślę - aha XD - kisnę trochę w duchu). Potem że wcześniej biegał przez lata maratony ale potem na rower się przesiadł. Też Alpy, Hiszpania itp. Ogólnie historie wydawały mi się coraz bardziej niestworzone, ale uprzejmie ciągnęłam tą konwersację. Potem okazało się że to wszystko prawda. Na kolejnych zawodach faktycznie spotkałam tego pana, tym razem w stroju i z rowerem, pudło w swojej kategorii wiekowej (choć w tym wieku to już za wielu ich nie jechało) Bardzo sympatyczny pan, poznał się też z moim mężem i ogólnie kontynuowaliśmy znajomość, zatrzymywał się czasem na kawę i pogadać jak jechał przez naszą okolicę :smiley:

GURU3piorunów

@npnptcn Dokładnie do tej kategorii w pierwszej chwili włożyłam mojego rozmówcę XD

Kiedyś w szpitalu jakiś dziadek opowiadał ze znał księcia Józefa Poniatowskiego, książę był jego idolem i że nawet czesał się jak on (aż musiałam sprawdzić jaką fryzurę nosił Poniatowski, dziadek był już łysy). Musiałam wyjść z budynku się wyśmiać bo nie wypada się zaśmiewać do rozpuku w hospicjum...

Osobistość1piorunów

@Shivaa szkoda tylko, że nieraz są to wyssane z palca brednie. Kiedyś jeden taki mi wciskał, że był spadochroniarzem i wykonał 300 skoków. Tylko mając taki dar jak telefon, można na bieżąco zweryfikować szczegóły. Jak chociażby to, że jego jednostka nie miała spadochroniarzy, a i nawet nie istniała w tej dekadzie o której mówil. Nie mówiąc o wielu innych nieścisłościach i nie znania terminologii wojskowej (sam nie znam, ale znów, telefonem można se sprawdzić)

Osobistość0piorunów

@GazelkaFarelka a co się dziwić :grinning: Jak ktoś ma o czym, to ja z chęcią posłucham. Zwłaszcza, że sam już młody nie jestem i też widzę, że gadka stanowi coraz większy udział w stosunku do działania xD

Osobistość7piorunów

@GazelkaFarelka o i bardzo fajnie 😉 To ja kiedyś też spotkałem w środku lasu na pauzie gościa, który coś tam na mtb sobie szalał. Gdyby nie fakt, że też znał Kamila Gradka, bo czasami się chwalę, że mam kumpla prosa - to w życiu bym się nie dowiedział, że rozmawiam z byłym prosem z peletonu 😉 Upalał jakiś gównorowerek, nogi szczupłe, ubranie niekolarskie - nie powiesz, że jeździ. Dopiero jak pod górkę wjechał gdzie ja wypychałem, to tak - ej ej, co tu się kurna dzieje :grinning: On się nie chwalił niczym, coś tam zamieniliśmy grzecznościowo tylko i to raczej mnie pochwalił, a wówczas naprawdę nie było za co. A przy nim to w ogóle wstyd jak wuj :grinning:

Widać, że jak ktoś rzeczywiście ma - to nie musi tym emanować. Nie potrzebuje. Jest spełniony. Tak jak ten twój dziadek, który faktycznie ciśnie, nie musiał ci się chwalić na siłę :grinning:

Praktykant1piorunów

@npnptcn Dzień dobry. Agresja jest ostatnią i najgorszą formą komunikacji międzyludzkiej.

Fanatyk12piorunów

@npnptcn powiedz proszę, że to bait i se go wymyśliłeś xD

Osobistość6piorunów

@Stashqo ja też tylko kiwałem, więcej opcji mi nie pozostawił. W sumie raczej go nie interesowało co mam do powiedzenia, bo w tej "konwersacji" powiedziałem łącznie chyba tylko "aha" xd

Aaa przepraszam, o tą drogę spytałem, ale to na samym początku było, jak jeszcze się nie rozpędził z samochwalstwem. Okazuje się, że 5 minut potrafi trwać wyjątkowo długo, bo mój zakręt trwał z dobrą godzinę

Fanatyk11piorunów

@npnptcn w sumie to poznałem takie osoby ale zazwyczaj tylko kiwam głową, potakuję od niechcenia i się w końcu odczepiają kiedy widzą, że ani nie robi to na mnie wrażenia, ani nie wchodzę w licytację kto ma większego.

Zasadniczo jak pominiesz to irytujące fleksowanie to wyłania się obraz smutnej, silnie zakompleksionej jednostki.

Osobistość26piorunów

@Stashqo bardzo bym chciał. W ogóle pierwszy raz w życiu ktoś mnie po prostu nie wyprzedził, tylko zaczął gadać. I to gada do mnie, widząc, że słucham muzyki, więc zaczyna drzeć jape, więc wyłączam xd Czasami ktoś zamienił zdanie czy dwa, ale nie że specjalnie będzie dyskutował i jechał moim tempem.

We wtorek mi przychodzi mocowanie na klate do kamery, bo mam to gopro i nic nie nagrałem jeszcze. Przyda się na takie akcje, bo przecież bym tylko nagranie dał. Kolo jak z kreskówki.

Niemniej sądzę, że może uda się go złapać jeszcze, bo kładą tutaj asfalt na takiej fajnej drodze, którą też będę jeździł (z niej wyjechał, nie dziwne, że nafukany endorfinami). Robisz jeden krótki stromy podjazd, a potem masz 5 kilometrów łagodnego zjazdu. Lubiłem tamtędy robić kółka, bo przyjemna sprawa. Dociskasz chwilę ostro, a później dłuuugo możesz cisnąć prędkość.

W każdym razie była droga zaniedbana i teraz ją robią. Wedle tego co powiedział, jest świeży na całej drodze i już można cisnąć. Więc skoro wiem - to będę tam kręcił pewnie i codziennie do końca miesiąca. Możliwe, że się nawinie, to go podpuszczę i nagram rozmowę xD Słysząc co dzisiaj pierdolił, to liczę na jeszcze lepsze rzeczy. Bo gdzie wybudował dom (nawet powiem, Żarki Letnisko) wiem xd To kilometr od tej drogi.