Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika redve w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

60piorunów

Nienawidze mojego aspergera. Nienawidze tego że za c⁎⁎j nie rozumiem podstawowych interakcji społecznych. Straciłem nadzieję że uda mi sie stworzyć z kimś zdrową relacje, bo nie jestem w stanie wyczuć kiedy wkurzam drugą osobę, ani tego kiedy moje pragnienia przytłaczają innych. Czuje sie jak Syzyf, bo nieważne ile próbuję, i co próbuję ze sobą zrobić - to c⁎⁎ja daje i wracam do punktu wyjścia. Mam w d⁎⁎ie wtaczanie tego kamienia. Będę siedział obok niego na dole góry i piorunował posty na hejto, bo po c⁎⁎j mam marnować czas na wtaczanie go. Całe szkolne życie byłem przymusowo wysyłany na terapie (razem z dziećmi które nie umiały mówić, i ciągle robiły w pieluche. Super towarzystwo), we własnym zakresie szukałem poradników do życia z tym gównem, chodziłem do psychiatry, i wszystko to mogę sobie wsadzić w d⁎⁎e.
Mając brak perspektyw na zmiany w życiu, myśląc że zawsze tak będzie... wyrobiłem w sobie fanatyczną wiare w to że kończenie przygody przedwcześnie jest złe, ale jednocześnie wiem że to fanatyczna wiara która zasłania rzeczywistość.
Znajomych troche mam, wyjścia z nimi jakies mam, ale nie mam nikogo bliskiego, i za⁎⁎⁎⁎ście mi tego brakuje. Już nie wiem co mam robić, oprócz wegetowania i siedzenia z własnymi myślami (kolorowymi jak widać).

Jedyny plus jest taki, że mam zjebany system odczuwania temperatur, i mogę chodzić w krótkim rękawku wtedy gdy inni chodzą w kurtkach.

Odpowiadając na pytanie które zawsze pada:
Tak, mam zdiagnozowanego Aspergera przez lekarza. To nie jest mój wymysł.

Komentarze (76)

GURU6piorunów

@redve To się zmieni. Wiem, bo żyję jako aspie prawie pół wieku. I łatwo nie było. Ale w końcu znajdziesz kogoś, z kim będziesz się mógł komunikować w płynny i w mierę przyjemny sposób.
Trzeba cierpliwości, bo wśród neurotypowych niewiele jest osób dostatecznie elastycznych, by nawiązać z nimi dialog. Ale są.

Mamy zwyczajnie mniejszy zasięg dostępnych opcji, ale one istnieją. I wbrew pozorom dalej jest to całkiem spora grupa.

Fanatyk3piorunów

Nie czytam komentarzy, więc wrócę, ale ja od ostatniego poważnego związku generalnie jestem sam i jakbym czytał o sobie - z tym, że ja jestem sam (mam psa) i mi z tym za⁎⁎⁎⁎ście dobrze. Nie chodzę na kawki, ogniska, grille, spotkania - za⁎⁎⁎⁎ście się czuję sam ze sobą i mi nie trzeba znajomych często.
Wręcz się wkurzyłem ostatnio na koleżankę, bo godzinę przez telefon gadaliśmy (zresztą pierwszy raz od dwóch lat) i ja już chciałem po prostu iść na spacer z psem, nad jeziorko.
A mam tak, że jak oglądam film to oglądam. Wkurzam się jak ktoś gada. Jak idę na spacer to nie będę gadać nawet na słuchawkach bo się wkurzam. Jedna czynność naraz.
Tylko mi tak dobrze, nie potrzebuję diagnozy. Za⁎⁎⁎⁎ście się żyje na uboczu.
Wrócę poczytać komentarze pod pracy, a Tobie @redve jedyne co mogę doradzić - ja poznaję kogoś - czy to nowych znajomych, czy fajną kobietę choćby na parę tygodni - gdy mam wywalone i nie chcę, nie szukam. Tylko to co działa u mnie niekoniecznie zadziała u Ciebie. Trzymaj się. Jest nas, zjebów więcej.

Tytan2piorunów

@redve Nie ma już czegoś takiego, jak "Asperger". Jesteś po prostu w spektrum autyzmu i, z tego co widzę, bez ODPOWIEDNIEJ terapii daleko nie zajedziesz.

Osobistość4piorunów

Sporo twoich problemów dotyka też ludzi neurotypowych , cześć wygląda jak zderzenie sie młodego dorosłego z rzeczywistością - nie mówie tego po to by je zbagatelizować tylko by wskazać że wielu ludzi też je miało i znalazło rozwiązanie.

Stan w którym jesteś, jakikolwiek by nie był nie będzie trwać wiecznie, predzej czy pózniej przyjdzie jakieś rozwiązanie typu albo rozwiązanie tych problemów, albo zobojetnienie na nie. Cześć z tych problemów odczuwałem bedąc na twoim etapie i je sobie w jakis sposób przepracowałem.

Praca i chęć rozwoju zawodowego - parłem mocno do przodu łącząc jednocześnie studia, prace i kursy, problem dosyć szybko sie rozwiązał poprzez wypalenie zawodowe które spowodowało to że prace traktuje jako żrodło zarobku, sprzedawanie własnego czasu a nie coś lepszego

Ogólny rozwój osobisty i żal do siebie o "marnowanie czasu na rzeczy nieproduktywne" - tutaj mi pomogło zrozumienie jak działa społeczeństwo i tego że to co dobre dla społeczeństwa nie koniecznie jest dobre dla jednostki. Zrozumiałem że rozwój osobisty promują ludzie którzy czerpią z tego profity lub pobierają marże za twój rozwój. Dla społeczeństwa liczy sie byś konsumował lub pełnił funkcje społecznę i do tego potrzebny jest rozwój, twoje szczescie społeczeństwo ma w d⁎⁎ie. Ty powinieneś skupic sie na tym co tobie daje przyjemność a nie koniecznie rozwój.

Wolne awansowanie, niskie zarobki - też tak kiedyś myslałem że to jest złe, do czasu az nie ogarnałem własnego mieszkania, wszystkich zachcianek, wtedy doszedłem do etapu w którym zapieprzałem a nic z tego nie miałem oprócz zabezpieczenia ewentualnej przyszłości, tylko na bycie rentierem nie mam szans wiec i tak musze pracować, więc cofnałem sie w rozwoju by miec lzejsza i gorzej płatną prace - mniejsze zarobki powodują to że rzeczywiscie je wydaje a nie tylko odkładam na przyszłość.

Generalnie najwazniejsze dla mnie było zrozumienie że ważniejsze od osiagniecia celu jest podażanie jego drogą, teraz przykładowo celowo blokuje rózne zakupy żeby móc dłuzej przegladać i porównywać oferty bo wiem że jak kupie to te emocje opadną. Ogarnałem nawet odwrotny mechanizm - wyprzedawania rzeczy na licytacjach i patrzenia na cene co uruchamia u mnie podobny mechanizm jak wyszukiwanie roznych rzeczy do zakupu.

GURU4piorunów

@redve dogadali byśmy się xD mam 30 lat doświadczenia z ludźmi z aspergerem

Brat ma, wiem jakie to przejebane

Osobistość2piorunów

@AdelbertVonBimberstein  to ja od siebie dodam w nowej nitce rady dla rodziców , to moje indywidualne zdanie jako osoby która była na przeciwnym skraju od @redve - choć moje symptomy były wyrażne od wczesnego dzieciństwa (nadwrażliwość na hałas, zamiłowania do wpatrywania sie w ruchome rzeczy, aspołeczność i brak integracji z rówieśnikami) to nijak nie została podjeta jakakolwiek diagnostyka i terapie.

Nie traktować jako osobe niepełnosprawną -dopóki nie jesteśmy uposledzeni umysłowo to jesteśmy tacy jak ludzie neurotypowi z tym że nie ogarniamy społecznych konceptów/komunikacji. I tu nie chodzi o to że nie ogarniamy tego ze przemoc jest zła , tylko tego że np nasze "techniczne" rady gdy potrzeba udzielić wsparcia emocjonalnego nie są dobrym rozwiązaniem i takich rzeczy mozna EWENTUALNIE nauczyć na jakiś terapiach, tymczasem wydaje mi sie że te terapie są na o wiele niższym poziomie, traktując osobe w spektrum jak osobe opóznioną, a to jest poprostu osoba która nie wychwytuje pewnych niuansów lub wychwytuje je pózniej. Pisze EWENTUALNIE bo tego sie uczy człowiek na etapie edukacji, że gdy np tak zrobi w stosunku do kolezanki to ona go odtrąci. Byłbym bardziej skłonny do powiedzenia aby wysoce funkcjonująca osobe w spektrum na etapie nastoletnim raczej nauczać o psychologii jak dojrzała osobe niż jak dziecko cofniete w rozwoju, ja na etapie gimnazjum czułem się dojrzalszy od równiesników i rozumialem ich zwierzece zachowania tworzenia hierarchii w stadzie, rozumialem też ze system pedagogiczny nie działa i nie ma co zwracać się do nauczycieli.

Przede wszystkim nie można dziecka/nastolatka zamykać w bezpiecznej, komfortowej bańce a wydaje mi się że wielu ma do tego tendencje bo nie chce żeby jego dziecku stała się krzywda. Dziecko powinno być narażone na wszystko to co spotka go w dorosłym życiu i dziecko powinno wypracować sobie pewne rozwiązania tych problemów na tym etapie, samo lub przy wsparciu innych. W bańke może siebie wpedzac dorosła, swiadoma osoba (grubo po 20tce gdy już jest uformowana) na własne życzenie bo to nie zepsuje (lub zepsuje w mniejszym stopniu) wypracowane do tej pory rozwiązania/odporność psychiczną. Osobę ze spektrum predzej czy pózniej spotka dyskryminacja i według mnie lepiej wczesniej niż pózniej.

Inspirator0piorunów

@redve znajdź sobie dziewczynę z aspergerem

Osobistość0piorunów

Też jestem w spektrum i na pewnym etapie odczuwałem podobne problemy jak Ty i je ogarnalem, ale o tym bedzie nastepny komentarz .

Jak zdefiniujesz że nie masz nikogo bliskiego ? Masz na myśli że nie masz przyjaciół czy partnerki czy jednego i drugiego ?

Osobistość4piorunów

@redve Zła wiadomość jest taka, że nikt za Ciebie nie wyreguluje Twoich emocji. Dobra jest taka sama, bo masz na nie wpływ. Jeśli będziesz się czuł dobrze sam ze sobą, sam za uszy ciągnął się do góry, to i innym ludziom będzie fajnie z Tobą przebywać. To jest związek przyczynowo-skutkowy w obie strony: "własne samopoczucie <---> relacje", ale większy wpływ masz na to pierwsze. Można nad tym pracować, są konkretne ćwiczenia i techniki, które realnie pomagają.

PS. Mam znajomych, z którymi kontaktuję się nawet rzadziej. Żadnej ze stron to nie przeszkadza, bo rozumiemy, że to nie świadczy o jakości relacji (a żyćko, wiadomo, mało czasu zostawia).Wiem, że w razie czego mogę na nich liczyć, a oni na mnie.

Fanatyk1piorunów

@motokate "to nie ten sam poziom bliskości" odnosiło się do porównania między przyjacielem, a partnerem, a nie do tego co mają inni ludzie wokół.

"Ludzie różnie wyrażają przywiązanie" - no to u mnie je wyrażają tym że sie praktycznie nie odzywają po pare tygodni/miesięcy

"po studiach to i tak dobra częstotliwość" - na studiach, i w sumie to nie wiem czy nie przeszacowałem, chociaż z tym punktem przyznam ci troche racji

"Wykop jest pełen takich postów, niemożliwe, że wszyscy tam są aspi." - na wykopie zwłaszcza na tagu siedzą ludzie którzy nie chcą czegokolwiek zmienić, i ciągną wszystkich w dół do siebie. Wiem bo siedziałem w tym gównie całe gimnazjum i kawałek liceum, i do teraz mam zakorzenione po tym toksyczne wzorce. Dużo osób (w tym ja) zgadzało się z @lubieplackijohn kiedy ten zjebał przegrywa z góry do dołu za pisanie jakie to polki są beznadziejne. Cytując komentarz z tamtej sytuacji: napisał to, co myśleli wszyscy

może masz racje, ale ciągle czuję że coś jest nie tak

Osobistość4piorunów

@redve W tym poście jest sporo założeń co do tego, jak o Tobie myślą inni ludzie albo jaki jest ich poziom bliskości. Myślę, że część z nich niekoniecznie opiera się na faktach. Np.:
- "to nie ten sam poziom bliskości" - chyba zakłada, że inni mają jakiś większy. Albo że istnieje jakiś "właściwy" poziom.
- "czuje, że ludziom jest obojętne, czy żyje, czy nie" - pytanie, czy odczytujesz świadczące o tym rzeczy i czy Twoje wyobrażenie, jak to powinno wyglądać, nie jest oparte na nierealistycznych wzorcach. Przykładowo niektóre kobiety nie czują miłości męża, bo im nie przynosi kwiatów, nie dostrzegając, że odśnieżył im auto czy naprawił coś w domu. Ludzie różnie wyrażają przywiązanie.
- "Że dla nikogo nie jestem na tyle pociągający żeby chciał mieć ze mną głębszą interakcje niż spotkanie raz na miesiąc." - po studiach to i tak dobra częstotliwość... Ale czy ilość spotkań jest faktycznie ważniejsza niż jakość?
- "Czuje że nie mogę sie otwierać żeby nikogo nie spłoszyć" - myślę, że bardzo wiele osób neurotypowych ma podobne rozkminy. Możliwe, że gdybyś nie miał Aspergera, czułbyś to samo. Wykop jest pełen takich postów, niemożliwe, że wszyscy tam są aspi.

Być może mogłoby Ci pomóc kwestionowanie takich "oczywistych" myśli (temat na terapię). Przez nie świat może się wydawać gorszy, niż jest.

Osobistość4piorunów

@redve Dałoby radę po prostu poinformować znajomych, że masz taki problem i poprosić, żeby za każdym razem, gdy robisz coś nietypowo, informowali Cię o tym? Żeby np. mówili, że to, co powiedziałeś, nie pasuje do sytuacji i należałoby raczej powiedzieć to i to, bo rozmówca czuje się tak i tak. Żebyś mógł "rozumowo" nauczyć się, jak prowadzić interakcje. Mam osobę w rodzinie, która też nie do końca ogarnia, co jest odpowiednie, i ona po prostu pyta otoczenie o opinię - czy coś będzie właściwe albo jak się czują z tym, co powiedziała.

Dobrze mieć znajomych, którzy wiedzą o problemie i biorą na niego poprawkę - miałam takiego typa w pracy i że już go znałam czas jakiś, to potrafiłam rozszyfrować komplement podany na pierwszy rzut oka jako coś niezbyt przyjemnego. 😉 No i widać było, że się stara, a to każdy docenia.

Lider4piorunów

@WhiteBelle też tłumaczę ludziom, że moje dziecko ma autyzm, a nie jest debilem.
Właśnie to jest najgorsze, że dzieciak dostaje etykietę i przestaje być dla innych człowiekiem, a zostaje jednostką diagnostyczną.

Fanatyk2piorunów

@motokate bo wszystko zaczyna się od akceptacji siebie :smiley:

Inspirator6piorunów

@AdelbertVonBimberstein mam osobę z autyzmem w rodzinie i bardzo denerwuje ją, ilekroć ktoś traktuje ją jak upośledzoną intelektualnie. To są takie sytuacje (dodam, ze nagminne), kiedy idzie z rodzicem do lekarza, a lekarz rozmawia przy niej na jej temat z rodzicem, jej poświęcając tylko chwilę uwagi albo nic. Wiesz, pytania typu "jak się x zachowuje", "no i co tam u x" zadane rodzicowi, gdy ona siedzi obok. Przecież mógłby zapytać tę osobę, ona wszystko rozumie, nie trzeba jej traktować jak mebel bez własnej woli. Jak w końcu znalazła terapeutkę, która chciała rozmawiać z nią, a nie rodzicem, i powiedziała, że to ona (klient) będzie decydować, czy chce do niej przychodzić, a nie rodzic, to była w szoku i nagle chętnie chodzi na terapię i daje one efekty.

Osobistość5piorunów

@redve Brzmisz zupełnie jak to, co gada moja depresja. Niestety to jest tak, że tak jak myślisz, tak się czujesz. Trzeba trochę na siłę wynajdywać pozytywy, aż wyjdzie to w krew. Inaczej nawyk skupiania się na negatywach zawsze będzie Cię ściągał w dół. Nie wiem, czy zajmowałeś się tym na terapii, ale myślę że warto by było.

Fanatyk2piorunów

@motokate problemem nie jest to że jesteśmy w dupie, tylko w tym że zarządzamy się w niej urządzać.

Życie w takiej formie w jakiej mam obecnie, określam bardziej jako wegetacje. Chodze na studia bo muszę. Mam pracę w której niewiele robię i mi płacą, ale mam z tyłu głowy świadomość że sie nie rozwijam bo nic w tej pracy nie robię, a projekty amatorskie nigdy nie będą równie istotne co zawodowe jeżeli chciałbym dostać awans. Nie umiem się zmusić do robienia czegokolwiek. Właściwie cały mój rozwój obecnie to chodzenie co kilka dni na siłownie.

Większość z tych problemów rozwiązałem kiedy byłem w związku. Miałem siłę do życia, miałem chęć do robienia absolutnie każdej rzeczy na świecie. W momencie kiedy wiem że odpycham od siebie ludzi, zaczynam myśleć że to ja jestem problemem który najlepiej rozwiązać dla dobra reszty świata. Porównując się do samego siebie zawsze wyjdę w tym porównaniu zwycięsko, bo zawsze znajdę sobie powód żeby uważać że sie poprawiam. Problem w tym że to nie przynosi absolutnie żadnych rezultatów, i tracę ograniczony czas

Osobistość6piorunów

@redve Jeśli dobrze Cię rozumiem, to pracujesz nad tematem, masz konkretne rezultaty, ale nie jesteś zadowolony, bo nie dorównujesz neurotypowym w obszarze interakcji.

Zastanawiam się, czy nie ta ustawiona samemu sobie poprzeczka i porównywanie się z innymi, zamiast ze sobą sprzed roku, jest dla Ciebie głównym źródłem cierpienia. To tak, jakby człowiek bez nogi frustrował się, że nie biega tak szybko, jak inni. To po prostu nie ma sensu. Takie dostał karty i musi grać nimi najlepiej, jak umie. Może poprawa samoakceptacji dałaby Co większy spokój ducha?

"Jestem, jaki jestem, i to też jest ok". Ty średnio umiesz w ludzi, ktoś inny jest tępy z matmy, jeszcze inny ma problemy zdrowotne i nie może czegoś jeść i musi się nauczyć z tym żyć. Mam nawracającą depresję. Początkowo było to bardzo frustrujące - tyle czasu brałam leki, chodziłam na terapię i pracowałam nad sobą, niby już było ok i znów to cholerstwo wracało. Ale potem się "przyzwyczaiłam" i w sumie zaakceptowałam, że taka jestem. Słowem, bywam w czarnej dupie, ale urządziłam się w niej najlepiej, jak potrafię, i nauczyłam się z niej wyłazić. Walczę z każdym epizodem, ale już nie z faktem, że się zdarzają.

Każdy ma jakąś swoją czarną dupę, Tobie się trafił akurat Asperger. Trzymam kciuki za Ciebie i życzę Ci wyrozumiałości dla siebie samego i rozumiejących, wspierających znajomych i przyjaciół.

Fanatyk6piorunów

@AdelbertVonBimberstein 
punkt 2)
brak chęci wysłuchania tego co mamy do powiedzenia. Często chciałem coś zakomunikować, ale miałem z tym problemy. Ludzie mnie zwyczajnie ignorowali, na przykład jak mówiłem że nie chcę iść na terapię która marnuje mi kilka godzin na pytanie co robiłem przez ten tydzień. Jeżeli twoje dziecko coś mówi - to tego nie ignoruj, tylko spróbuj dociec do sedna tego o co mu chodzi. Jeżeli nie rozumiesz jego toku rozumowania, to dopytuj o szczegóły aż zrozumiesz, i jeżeli zauważysz w nim jakiś błąd to spróbuj na tym etapie go skorygować. Ważne jest to, żeby dziecko zrozumiało dlaczego to co robi jest błędem.

Teraz mam 21 lat. Nie uważam żeby były takie koncepty społeczne (co jest dobre a co złe) które rozumiem teraz, których bym nie zrozumiał mając 8-10 lat. Powinieneś moim zdaniem traktować dziecko, jako osobę równie inteligentną (a raczej zdolną do zrozumienia czegoś) co ty sam. Jeżeli dziecko czegoś nie rozumie, dowiedz się czego, i to wytłumacz. Powtarzaj ten proces do skutku, aż dziecko będzie rozumiało cały koncept który chcesz mu przekazać.

Bądź też cierpliwy. Osoby w spektrum autyzmu (a zwłaszcza dzieci) zakładają że jeżeli dla nich coś jest oczywiste, to dla innych to też jest oczywiste. Budzi to zdenerwowanie jeżeli się okaże że dla ciebie nie było oczywiste to że córka czegoś chce, chociaż wiem że z twojej perspektywy nie możesz się tego domyślić.

Wszystkie terapie na których byłem uważam za stratę czasu. Jeżeli twoje dziecko twierdzi że nie chce chodzić na terapię i nie masz obowiązku go na nią wysyłać, to spróbuj spojrzeć na to z jego perspektywy. Sam sekundę po osiągnięciu pełnoletniości zrezygnowałem ze wszystkich zajęć dodatkowych na które wysyłała mnie szkoła.

Jeżeli chodzi o moje uwagi do rodzica to chyba tyle, ale jest jeszcze szkoła w której dzieci spędzają mnóstwo czasu. W młodym wieku dzieci z autyzmem mają największy problem z dopasowaniem się do grupy (nie miały kiedy się tego nauczyć) przez co grupa je odtrąca, i to doprowadza do wielu problemów. Spróbuj "pchać" dzieci do uczenia się relacji w społeczeństwie. Jeżeli dziecko nie nauczy się w przedszkolu/podstawówce życia z innymi, to (w moim wypadku) dopiero na studiach mógł mówić że jest w stanie jakoś funkcjonować w społeczeństwie, i straciłem przez to lata życia.

Dziecko MUSI się nauczyć
-tego że jego akcje mają konsekwencje
-życia w grupie żeby grupa go nie odtrącała
-tego że ma obowiązki

Z takim dzieckiem nie można się też obchodzić jak z jajkiem. Bez tej wiedzy będzie miało spore problemy jako dorosły. Nie można jednak takiego dziecka za bardzo stresować. Kiedy widzisz że nie radzi sobie z emocjami (jest złe, płacze) to zapytaj czy chce żebyś mu pomógł, czy chce pobyć w samotności, i porozmawiaj jak sie uspokoi. Ewentualnie możesz spróbować odwrócić uwagę. Jeżeli znajdziesz coś co zaangażuje takie dziecko, to szybko "zapominamy" o tym co nas wstępnie wprowadziło w zły humor. Kanał "Uwaga, Naukowy bełkot" nagrał długi film o autyźmie. Nie zgadzam się z paroma kwestiami (jak np. z nazywaniem umysłu autystyka piękniejszym dlatego bo ma trudniej w życiu, ale mimo to daje radę. Daje radę bo musi dawać radę. Moim zdaniem to typowe gadanie że cierpienie uszlachetnia), ale mimo to daje dobry pogląd na całe spektrum. Polecam zobaczyć

Fanatyk5piorunów

@AdelbertVonBimberstein jeżeli chodzi o rzeczy które spotykały mnie od strony dorosłych, to mam 2 podstawowe zarzuty:
-Traktowanie mnie jak debila
-Brak chęci wysłuchania mnie

Jeżeli chodzi o pierwszy punkt:
Często miałem wrażenie że jestem traktowany jak osoba niepełnosprawna. Całkowicie rozumiałem co się do mnie mówi, wiedziałem co robię, ale mimo tego traktowano mnie jak osobę upośledzoną (autyzm przynajmniej wysokofunkcjonalny nie upośledza zdolności intelektualnych, a społeczne. Rozumiem ciąg przyczynowo-skutkowy, ale mam problem z odczytaniem intencji ludzi wokół). Przykładem takiego traktowania było przymusowe wysyłanie mnie na terapie grupowe, gdzie wokół mnie były dzieci które nie były zdolne do samodzielnego funkcjonowania (miały po ok. 14 lat). Co sobotę, przez rok albo dłużej musiałem jechać do miasta obok na jakieś zajęcia z nimi, ale jedyne czego się nauczyłem to że mam siedzieć cicho żeby nie spotkała mnie żadna kara, i nic pozatym. Uczono na tych terapiach takich rzeczy jak przemoc zła, wulgaryzmy złe, i tym podobne banały.

Dzieci z zespołem aspergera mają problem z kontrolowaniem emocji, ale całkowicie są świadome tego co robią. Czytałem ostatnio książkę o zespole aspergera (Cynthia Kim - nieśmiali, skryci i społecznie niedopasowani), i bazując na niej i na doświadczeniach z moją byłą dziewczyną która również miała zaburzenia w spektrum autyzmu mogę powiedzieć:
Osoby w spektrum bardzo biorą do siebie to, że mogły kogoś urazić gdy zrobią coś złego. Mają tendencje do obwiniania się. Wg książki (i mojej byłej) takie osoby uspokajają sie kiedy po tym jak coś zrobią przejdzie się do porządku dziennego (łatwo odwracamy uwagę od tego co się przed chwilą stało). Bardzo ważne jest natomiast to, żeby nauczyć takie dziecko na spokojnie że jego czyny mają konsekwencje, i że nie można ich unikać nawet jeżeli jest to komfortowe. Moja była potrafiła potraktować mnie jak śmiecia w pierwszej sekundzie jak sie zobaczyliśmy danego dnia bez wyraźnej przyczyny, a potem mówiła że powinienem o tym zapomnieć. Jest to trochę gorzka pigułka dla takich osób, ale trzeba ją przełknąć. Jeżeli nie wiesz w jaki sposób poprowadzić taką rozmowę, to punkt 2

Fanatyk4piorunów

@AdelbertVonBimberstein podzielę komentarz na części, ale @hejto @maximilianan klikam żeby sie komentarz wysłał, ale chyba jest za długi bo klikam i nic sie nie dzieje. Przyjrzyjcie sie temu, albo dodajcie komunikat że jest za długi

Lider4piorunów

@redve ostatnio zastanawiam się jak radzą sobie funkcjonujący autystycy i aspergerowcy w życiu dorosłym bo mam córkę z aspergerem i syna z autyzmem.
Mógłbyś mi napisać cokolwiek o tym jak sobie radziłeś będąc dzieckiem? I co najbardziej wkurzało cię albo wywoływało inne negatywne emocje, w podejściu rodziny i rodziców?
Chętnie uniknął bym lub zminimalizował ryzyko wychowawczych wpadek.

Fanatyk3piorunów

@motokate wiedzą o tym. Już rozumowo się troche nauczyłem, ale to nigdy nie zastąpi bycia neurotypowym. Na tym etapie sam często muszę wyjaśniać sytuacje społeczne znajomym, którzy nie potrafią spojrzec na problem z cudzej perspektywy

Osobistość6piorunów

@redve kolega trzymaj się. Przynajmniej fajne wpisy robisz. 😉
Mój kumpel, który też ma problemy ze znalezieniem żony mawia, że pracuje już dziś nad sobą dla tej przyszłej żony której jeszcze nie poznał, więc nie poddawaj się (nawet jeśli to brzmi banalnie).
Trzymam kciuki.

Fanatyk4piorunów

@Gadu_gadu pracuje nad sobą, ale dla siebie. Nie licze że pracą nad sobą zaimponuje reszcie. Finalnie ludzi na zewnątrz serdecznie pierdoli co sie dzieje "za sceną", a obchodzi ich jak się zachowuje i co robie. Nikogo nie obchodzi dlaczego robię X, a obchodzi ich tyle żevrobie X. Nie ma w tym nic złego, ale takie są fakty. To że mam trudniej z dopasowaniem sie, nie jest żadnym usprawiedliwieniem jeśli sie nie dopasuje

GURU5piorunów

@redve też mam aspee. Zdiagnozowane tak dawno temu, że ludzie jeszcze nie nieli pojęcia o istnieniu takiego określenia. Do tego nerwica lękowa here. Ale mam za sobą bite 6lat intenstwnej terapii i pracy z psychologiem. I da się ogarnać życie całkiem spoko. Jeszcze pytanie w jakim stopniu jesteś autystykiem.

Fanatyk4piorunów

@Klamra jestem zdolny do samodzielnego życia, tylko moja psycha leży. To już plus że nie jestem od nikogo uzależniony

GURU10piorunów

@redve 
Moja rodzina to w połowie Aspargerowcy (ci co mają mniej jak 30 z diagnozą, ci starsi w tym ja, nie, ale że znamy temat to wątpliwości nie mamy). Powiem krótko: Cierpliwości, to że do tej pory nie znalazłeś kogoś z kim potrafisz nadawać na innych falach nie oznacza że to się nie uda. Też mam często problemy z sytuacjami społecznymi, cześć udało się wypracować, cześć udaje się omijać. Ba, nawet obecnie moja praca wymaga dużo kontaktu z ludźmi, czy nawet, o zgrozo, rozmawiania z obcymi ludźmi przez telefon i jakoś sobie radzę.

Mój poprzedni dłuższy związek też się rozwalił na tym, że w tych kwestiach się rozjeżdżaliśmy, ale koniec końców w tym roku mam 10-tą rocznicę ślubu.

To nie wyrok śmierci. To nie Trysomia 21. Tylko na spokojnie i trzymaj się Tomku :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@Ragnarokk 
>Swoją drogą pokazałem ostatnio mojemu współnikowi moją serię wpisów o grzybach.
Uwielbiam Twoja serie o grzybach ❤️

Lider0piorunów

@pokeminatour u mnie jak rozmawiam z terapeutami to już nie używają aspergera

Osobistość2piorunów

@moll teoretycznie w Polsce jeszcze jest stara terminologia, na zmiane terminologii mamy jeszcze czas do 2027. W rozmowach używa się spektrum autyzmu a w dokumentacjach medycznych starej ewentualnej starej + nowej. Zrzut z mojej dokumentacji na pacjent.gov

Fanatyk2piorunów

@Ragnarokk
> Lepiej miec mniej relacji, a prawdziwe i żyć tak jak sie samemu podoba a nie innym
Taa, problem w tym że nie podoba mi sie życie samemu. Ludzie nie są zbyt szczęśliwi w izolatkach. Nie oszukasz tego że jesteśmy gatunkiem stadnym, gdzie interakcje społeczne są ważne

Lider1piorunów

@redve w tamtych czasach ciężko żeby nie był, biorąc pod uwagę lata jego pracy. Czasów nie oszukasz...

Lider0piorunów

@redve to teraz już teoretycznie bałaganu nie ma 😉

Lider2piorunów

@Klamra bo Aperger to autyzm, tylko że to jest forma wysokofuncjonująca. Badania nad autyzmem były prowadzone przez różne ośrodki, w tym przez pana Aspergera, który pierwszy zebrał zestaw objawów i nazwane to zostało od jego nazwiska. Równolegle cięższe przypadki początkowo były definiowane jako "podtyp" schizofrenii i dopiero z czasem wyodrębniono autyzm jako oddzielną przypadłość, a potem ktoś doszedł do tego, że autyzm i Aperger to to samo, ale dopiero po m.in. badaniach neurologicznych to wyszło

Fanatyk0piorunów

@Klamra odkrywca był nazistą

Fanatyk2piorunów

@moll jak dla mnie z głupiego powodu (odkrywca był nazistą). Czy nam sie to podoba czy nie, naziści również przyczynili się do rozwoju ludzkości (pierwsze rakiety kosmiczne były zmodyfikowanymi rakietami V2, nieetyczne eksperymenty na ludziach dostarczyły nam informacji o limitach ludzkiego ciała, a nazistowscy naukowcy zasilali po wojnie instytuty naukowe na całym świecie). Jak dla mnie jedynym efektem jest bałagan w nazewnictwie

GURU1piorunów

@moll też dowiedziałem się o tym całkiem niedawno. Ciekawe dlaczego zmienili klasyfikacje/nazewnictwo

GURU2piorunów

@moll Tak, wiem, ale że OP używa tego, to nie mieszam pojęć :smiley:

Lider3piorunów

@Ragnarokk aktualnie nie ma już Aspergera, wszystko jest już teraz jako spektrum autyzmu, zmienili klasyfikację 😉

GURU6piorunów

@redve @moll Swoją drogą pokazałem ostatnio mojemu współnikowi moją serię wpisów o grzybach. Skomentował
>Powiedz, że masz Aspargera nie mówiąc nikomu, że masz Aspargera
xD

GURU4piorunów

@redve 
Nie ma że boli, gra się kartami, co są rozdane. Ale nakładanie na siebie presji nigdy, ale to nigdy nie pomoże. A lepiej mieć mniej relacji, a prawdziwe i żyć tak jak się samemu podoba, nie innym. :smiley:

Fanatyk2piorunów

@Ragnarokk to nie wyrok śmierci, ale zwyczajnie męczy mnie już takie życie

Lider3piorunów

@redve poszukać kogoś, z kim rozwiniesz mocno komunikację. Nie że próbujesz wyczuć, tylko dostajesz komunikat, kiedy robisz coś nie tak

Lider1piorunów

@redve wiem, jest trudne, ale nie jest niemożliwe. Nadzieja umiera ostatnia;)

Fanatyk0piorunów

@moll masz racje, ale zmierzam do tego że "poszukać kogoś" jest dużo łatwiej powiedzieć niż zrobić. Próbuje cały czas - z miernymi efektami

Lider2piorunów

@redve tak jest w każdym związku, niezależnie od tego czy ktoś w nim ma Aspergera czy nie

Fanatyk0piorunów

@moll tu jest problem, bo druga osoba też musi chcieć mnie