
Wpis użytkownika bishop w Hydepark
bishopFenomen
58piorunówOpowiem wam historię o parkowaniu na moim osiedlu żeby pokazać co się dziś liczy dla typowego Kowalskiego chociaż zapewne was to nie zdziwi. I mojej walce z tym parkowaniem.
TLDR: zawnioskowałem o postawienie znaku zakazu zatrzymywania na ulicy co poprawiło bezpieczeństwo i komfort chodzenia po chodniku i wkurwiłem z 1000 sąsiadów XD
Od około 6 lat odkąd mieszkam w swoim bloku, czyli od czasu kiedy został oddany do użytku, normą było parkowanie wzdłuż ulicy. Ma ona mniej niż 400 m. Nasz blok ma szlaban oddzielający teren osiedla od ulicy. Za szlabanem jest mnóstwo ogólnodostępnych miejsc, jedne pod samymi klatkami, inne dalej, z tyłu osiedla. W kwestii wyjaśnienia: my mamy dwa samochody i wykupione pod nie miejsca parkingowe. Część mieszkańców z różnych powodów oczywiście wolała stawać na ulicy. Jak to obecnie się przyjęło, zazwyczaj tak żeby zastawić prawie połowę dwumetrowego chodnika stojąc po jednym kole na oś na chodniku. Zostawało więc około 120 cm żeby przejść, minąć się z sąsiadem idąc po trawniku a idąc z wózkiem z dzieckiem często przepuszczać się nawzajem jeśli było jeszcze węziej. Na końcu ulicy działa firma, do której dojeżdżają tiry. Zdarzało się, że taki tir przyjeżdżając wieczorem po zamknięciu bram firmy, parkował a jakże na chodniku, który zaczął przez to niszczeć. Dodatkowo ostatnio obok wybudowało się nowe osiedle w stylu chowu klatkowego gdzie nie ma żadnych ogólnodostępnych miejsc parkingowych (są tylko płatne numerowane i w garażu) i ludzie też sobie stawali na chodniku. Nie mają tam nawet możliwości dokupienia dodatkowych miejsc parkingowych a deweloper radził im w takich sytuacjach parkować na ulicy. Koszty uspołecznić, zyski sprywatyzować. W wyniku takiego parkowania ulica stała się częściowo zablokowana i samochody na niej musiały się przepuszczać, cofać, no typowy polski miejski cyrk w 2026 r.
Zaczęła mnie ta sytuacja niesamowicie wkurwiać i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw opisałem sytuację, załączyłem zdjęcia i zawnioskowałem do ZDIUM o postawienie słupków wzdłuż całej ulicy. Po kilku miesiącach dostałem odpowiedź, że słupki to nie ale zgodzą się na znak zakazu zatrzymywania. Kolejne miesiące później, po moim przypomnieniu o sprawie, w końcu zamontowano znaki. Dodali nawet tabliczkę o możliwości odholowania nieprawidłowo parkującego samochodu.
I wreszcie przechodzimy do sedna. Na grupce osiedlowej ryk XD kto to wymyślił, to chyba żart itd. Zarząd osiedla Pikachu_face.jpg, o niczym nie wiedzieli. Najgłośniej płacze baba, która nie potrafi parkować tyłem i od 6 lat stawała na tym właśnie chodniku wjeżdżając na niego 20 metrów wcześniej XD Nieoficjalnie wiem, że część ludzi myśli, że to wina sąsiada, który zadzwonił po policję, kiedy tir jednego wieczoru zaparkował częściowo na trawniku uszkadzając przy tym lampę na naszej ulicy. Policja korzystając z okazji przeszła wzdłuż ulicy, pomierzyła odstępy między samochodami a krawężnikiem i wystawiła parę mandatów. No i, że niby to psiarnia zawnioskowała o te znaki, więc sąsiad c⁎⁎⁎em jest. Rozumiecie to? Dla ludzi taka reakcja na reagowanie na niszczenie wspólnego mienia, to coś godnego pogardy, po co on dzwonił, co on narobił przez to. Płaczą też ludzie posiadający cztery (!) samochody, w tym dwa duże suvy, na jedno mieszkanie z dwójką dorosłych. Absurd goni absurd.
Tymczasem sytuacja na ulicy zmieniła się o 180 stopni. Na całej jej długości nie ma ani jednego zapakowanego samochodu. Po chodniku można swobodnie chodzić, dzieci mogą po nim jeździć rowerkami i hulajnoga mi. Najbardziej zrobił mi dzień moment kiedy przejeżdżająca matka z dzieckiem na rowerach ucieszonym głosem powiedziała do niego: o, zobacz, w końcu nie ma samochodów. Zniknęły zatory i cofanie żeby się przepuścić. Wygoda 20 osób w końcu ustąpiła wygodzie kilkuset osób. Miejsca u nas za szlabanem stały się prawie w 100% użyte ale nawet teraz można znaleźć miejsce do zaparkowania.
Oczywiście sąsiedzi nie zamierzają tak zostawić tej sprawy XD chcą wnioskować o dodanie tabliczek z czasowym wyłączeniem zakazu na czas nocy, czyli dajmy na to między 18 a 8 rano. Jestem przekonany, że godziny te będą naruszane i pomału wrócimy do sytuacji sprzed postawienia znaków. Zamierzam monitorować raporty z komisji dot. organizacji ruchu w mieście i jeśli pojawi się taki wniosek z naszej ulicy to zamierzam go skontrować.
Tak, jestem społeczniakiem i donosicielem jeśli trzeba zadbać o swoje otoczenie. Uważam, że mentalność azjatycką trzeba w Polsce eliminować i tępienie takich sytuacji powinno być powodem do dumy.
Komentarze (18)
Jestem za tym przepisem,zeby moc posiadac auto trzeba miec miejsce postojowe.
A nie jak teraz wolna amerykanka.
Moze zabrzmie jak jakis lewacki aktywista,ale uwazam ze samochodow jest po prostu za duzo.
@jajkosadzone Nie wiem czy to jest albo-albo. Jakoś krakowska Nowa Huta potrafi mieć z grubsza wystarczającą ilość parkingów, dużo chodników, dużo zieleni. Po prostu trzeba zaplanować układ osiedla zawczasu, i nie ładować bloków jeden tuż obok drugiego, tak, że wstając patrzysz na łóżko sąsiada. Jak fanem komuchów nie jestem, tak uparcie twierdzę, że planowanie przestrzenne Nowej Huty bije na głowę wszystko co oferują aktualni developerzy.
albo robimy to co w USA- brak chodnikow i cala infrastruktura dostosowana pod samochody. Niestety,ale tak to wyglada
Zresztą, w USA też takiego sajgonu nie ma. Po takim San Francisco, Chicago, Nashville, Indianapolis czy Miami całkiem sympatycznie mi się chodziło - mają więcej parkingów piętrowych, i jako tako to działa. Na przedmieściach jest słabiej, ale póki jesteś w obrębie miasta, cały czas się da łazić na nogach.
@LondoMollari
Niestety,ale takich miejsc bedzie ubywac,bo teraz w rodzinie kazdy ma swoje auto,a miasto i infrastruktura nie jest z gumy.
Albo ograniczamy ruch samochodow albo robimy to co w USA- brak chodnikow i cala infrastruktura dostosowana pod samochody.
Niestety,ale tak to wyglada
Jestem za tym przepisem,zeby moc posiadac auto trzeba miec miejsce postojowe. A
@jajkosadzone W małych miejscowościach, i na dobrze przemyślanych osiedlach dużych miast (np. stara część Nowej Huty) z reguły nie ma takich problemów, i nie ma dziczy parkingowej. Takie wymagania to trochę dojebywanie wszystkim, dlatego, że niektórzy zachowują się jak zwierzęta. Tutaj wystarczy egzekwowanie istniejących przepisów, i karanie/odcholowywanie aut ze zdjęcia OPa.
Jeżdżę 20 lat, i jakoś zawsze radziłem sobie z unikaniem parkowania w miejscach niedozwolonych. Jeśli nie ma 1.5 metra, to nie staję na chodniku, jeśli jadę autem z DMC > 2.5T, nie staję na chodniku, etc, etc. Jak się innych kierowców przyciśnie, też dadzą rady.
Kwestia dni aż każdy zacznie olewać ten zakaz i znowu zajebią chodnik autami. Wystarczy że jeden stanie za zakazem i już społeczne przyzwolenie zacznie działać. Też już nie mam siły do braku poszanowania chodników i przestrzeni dla pieszych a w szczególności żadnej refleksji do przestrzegania prawa. Pozostanie dzwonić na straż/policje która może raz w miesiącu się łaskawie pojawi, kto będzie miał pecha dostanie mandacik albo upomnienie i cykl się będzie powtarzał. Tutaj potrzebne są rozwiązania systemowe obejmujące cały państwo. Zmiana przepisów które jeszcze pamiętają czasy gdzie na ulicach stały 3 auta na krzyż, niestety w tym betonowym soviet mentalu polskim jeszcze daleka droga do tego.
Jak to obecnie się przyjęło, zazwyczaj tak żeby zastawić prawie połowę dwumetrowego chodnika stojąc po jednym kole na oś na chodniku.
Jakie to jest debilne i jak to mnie triggeruje. Może i zastawisz chodnik i utrudniasz przejście pieszym, ale przynajmniej też nadal blokujesz jeden pas ruchu na jezdni i wcale i tak nie ułatwiasz innym kierowcom przejazdu, bo muszą czekać i puszczać z tych z przeciwka.
Co się k⁎⁎wa zmienia, jak wjedziesz dwoma kołami na chodnik? Auto ci odpłynie, jak nie zacumujesz?
@bishop postawienie zakazu to jedno. Ale jak zmusić ludzi do jego egzekwowania? Czy u Was służby rzeczywiście się pojawiają i wystawiają mandaty?
Ja mam podobną sytuację u siebie. Niewielkie osiedle jednego developera, ale budowane etapami (inne inwestycje). Każdy etap to tak naprawdę inna wspólnota. Ta największa to 4 równoległe bloki i jeden prostopadły do nich, a między nimi droga należąca do ich terenu. Tą drogę sobie oszlabanowali.
Potem dobudowano mój blok, który idzie równolegle, więc droga wzdłuż niego dojeżdża na końcu do tego szlabanu.
I właśnie wzdłuż mojego bloku na tej ulicy jest zakaz parkowania.
Tylko, że każdy ma go gdzieś. Ciągle sznurek samochodów zaparkowanych na całej długości bloku.
Przejechać się da niby w obie strony, ale mijanie się nie jest komfortowe, trzeba mocno zwolnić i uważać, żeby się nie szczepić lusterkami.
O ile oczywiście każdy zaparkuje równo, bo nie zawsze tak jest i wtedy zaczyna się robić czopek i mijanka.
Tylko nie za bardzo wiadomo, co z tym zrobić.
Regularnie dzwonię na straż miejską, ale widziałem ich interwencję może ze 2 razy.
Zarządca składał wniosek do SM w regularne kontrole, ale odpowiedzieli, że nie mają mocy przerobowych by chronić regularnie jednego osiedla.
I chociaż ogólnie rzadko jeżdżę autem, to za każdym razem mnie to drażni. Ale nie mam pomysłu, co jeszcze z tym zrobić.
Good job
@bishop jesteś społeczniakiem i super. Potrzebujemy więcej takich obywateli.
@bishop najgorszy typ człowieka. Nie napisałeś wprost, ale pewnie jeszcze jeździsz na rowerze, zgadłem?
:rolling_on_the_floor_laughing: Tak trzymaj, te mieszkania bez miejsc parkingowych powinny być niesprzedawalne.
@bishop komunistów to chyba u nas nie ma, chyba że PiS, oni chyba byli do komunii. Jeśli chodzi o lewicę to rozumiem.
Ale bez mięsa to ty się nie najesz, nawet się nie wygłupiaj!
@zakar nie można tam kupić mieszkania bez kupna jednego i tylko jednego miejsca.
Jest gorzej, jestem do tego wegetarianinem i głosuję na komunistów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja u siebie na osiedlu też z tym walczę - wzdłuż drogi do osiedla mamy wąskie chodniki - po ok. 1.2m na stronę. W pobliżu jest przychodnia, więc oczywiście to nie przeszkadza nikomu parkować "tylko na chwilkę", oczywiście dwoma kołami na chodniku (chociaż miałem też artystów parkujących czterema kołami - zewnętrzne na krawężniku, a wewnętrzne już na pasie zieleni) przez co cały chodnik już ma doły jak w Donbasie. Pisałem wniosek o ustawienie słupków, ale niestety chodnik jest na to za wąski, urząd miasta polecił mi zgłaszać do służb nieprawidłowe parkowanie. Więc zgłaszam i bardzo mnie cieszy kiedy uda mi się kogoś upolować :smiley:
@Aksal89 u mnie niby też, a poza miejscami stoją dwa kampery, 4 inne samochody. Pół biedy, że rzadko ma chodniku, przeważnie na ślepej uliczce dojazdowej do kilku miejsc parkingowych. Niemniej utrudnia to parkowanie czy mijanie się.
Przez 3 lata policja i straż miejska odmawiała interwencji, bo niby nie było "planu organizacji ruchu" czy innego papieru. Administrator miał to w dupie, ale jeden mieszkaniec znalazł przepisy, złożył.pare skarg, no i dwa razy przyszli. Na miesiąc pomogło...
@Aksal89 a no chyba, że tak
@bishop Zakazu nie potrzeba, bo mamy strefę zamieszkania, więc i tak nie wolno parkować poza wyznaczonymi miejscami ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
@Aksal89 zawnioskuj o postawienie zakazu, zrób zdjęcia i wyślij lokalnemu urzędowi. Jeśli nie ma jak przejść po tak wąskim chodniku to myślę, że z marszu się zgodzą