Wpis użytkownika Szpakucjusz w Dyskusje
SzpakucjuszKompan
30piorunów#szkolastandard #przemyslenia #szkola
Dobra, mam dziecko w pierwszej klasie. Czytałem ostatnio tutaj trochę przemyśleń rodziców i na podstawie własnych obserwacji dorzucam własne.
Kiedyś było łatwiej rodzicom w szkole, bo "rzucali dziecko do szkoły i nie musieli się interesować". W sensie dziecko od razu wpadało w samodzielność prac domowych, przynoszenia rzeczy do szkoły itp.
Ale
Zmieniło się to, że inni rodzice też tak podchodzili, a teraz:
Rodzice są w pełni zaangażowani i trochę co z tego, że dziecko zaczniemy uczyć samodzielności i rzucimy je na głęboką wodę skoro (statystyka z tyłka) rodzice innych 10 dzieci będą ich pilnować na każdym kroku i robić im pracę domową, dopytywać się nauczyciela o każdą interakcję rówieśniczą itd. w sensie dzisiaj dziecko nie rywalizuje tylko z dziećmi, ale też z ich rodzicami.
Tak, ja wiem, że kiedyś to było, ale teraz jest dużo bardziej?
W sensie szkoła zaczęła być wyzwaniem też dla rodziców i póki co jestem w trakcie ustawiania mojego stosunku do tej sytuacji.
Co sądzicie?
Komentarze (23)
Nie rozumiem. Co z tego że będziemy uczyć samodzielności nasze dziecko, skoro inni rodzice nie będą tego robić? Takie jest pytanie?
Bo jeśli tak, no to
a) z punktu widzenia całego społeczeństwa to raczej słabo, ale pewnie da się to zmienić na poziomie edukacji - coś co by wprowadzało tą naukę samodzielności
b) z punktu widzenia nas samych - no to nic z tego, nasze dziecko będzie samodzielne, a inne nie. Nasze będzie miało lepiej w przyszłości. Trochę "co z tego że ja nie jestem alkoholikiem jak rodzice innych dzieci są alkoholikami" xd
Myślę, że jest wiele czynników, które mają na to wpływ. Mój młody chodził do przedszkola w mojej starej dzielnicy, która była uznawana za biedną więc tam rodzice nie cudowali a dzieciaki były traktowane bardziej twardo. Teraz mieszkamy na dzielnicy uznawanej za bogatą i atmosfera w przedszkolu jest zupełnie inna. Czuć okrutną rywalizację rodziców, kto co zrobi lepiej i kto ma więcej. Na dzieciaki to dmuchają i chuchają. Obok jest szkoła, ostatnio widziałem ryczącego 9 latka bo musiał 5 minut do domu z ojcem przejść. Pytał się gdzie auto lol.
Najgorsze jest to, że prawie w ogóle nie mamy wpływu na to co się dzieje w przedszkolu tylko rada rodziców mająca osobne zebrania. Panie powiedziały, że nie chcą wycieczek autokarowych? W d⁎⁎ie, jedziemy do teatru. Nie zapłacisz 120zł? W d⁎⁎ie, twój dzieciak zostanie w domu, opieki w tym dniu nie będzie. Mnóstwo przewalonej kasy na niepotrzebne huczne imprezy, która grupa się lepiej pokaże.
Na ten moment olewam to wszystko, nawet nie płacę na radę rodziców, ale przyjdzie taki moment na etapie szkoły podstawowej, że będę musiał z młodym poważnie porozmawiać o tym jak to wszystko funkcjonuje.
Złe myślenie u samych podstaw. Wysyłasz dziecko do szkoły nie po to, żeby rywalizowało z innymi o to, które ma lepsze wyniki, tylko po to, żeby jak najwięcej się w niej nauczyło. Kiedy zmienisz rok myślenia na taki to trójka wypracowana samodzielnie przez dziecko jest dla Ciebie bardziej wartościowa niż piątka uzyskana dzięki pomocy rodziców. Nie wrzucaj dziecka od razu w wyścig szczurów i nie oglądaj się na innych, tylko staraj się patrzeć co Twoje dziecko z tego wyciągnie.
Jeśli pokolenie dzisiejszych 30-40 latków już w czasach swojej kariery szkolnej widziało i słyszało, że system edukacji jest przestarzały to posyłając dziś dzieci do szkoły widzimy, że niewiele się zmieniło.
Wniosek powinien być jeden, że wyścig szczurów z ocenami nie prowadzi do niczego dobrego.
Dla dzieci szkoła ma być poszerzaniem horyzontów a nie biegiem z klapkami na oczach, żeby wpasować się w klucz.
@PeregrinFuk Z mojej perspektywy się zmienia.
Np.
Pierwszy tydzień był zapoznawczy.
Nie ma już ocen 1-6 w pierwszych trzech klasach tylko ocena opisowa.
Co do kluczy to pamiętam je z języka polskiego i uważam krytykę w tym kierunku za nieuzasadnioną.
Zmieniają się przedmioty na przestrzeni lat i podstawa programowa.
Ucięli religię o czym było głośno.
Co dokładnie rozumiesz przez to, że niewiele się zmienia?
Wszystko zależy od podejścia rodziców.
Skończyłam szkołę bardzo dawno temu, a do tej pory pamiętam sytuację z liceum gdzie bardzo długo uczyłam się do sprawdzianu z historii - własnymi słowami byłam w stanie streścić cały rozdział w książce. Pech chciał, że na sprawdzianie były pytania z tego co gość konkretnie mówił na lekcji - odbiegał od tego co jest w książce. Nie pojechałam wtedy z rodzicami i siostrą na wycieczkę tylko siedziałam w domu i się uczyłam.
Niestety dostałam 2 ze sprawdzianu. Ojciec mi wtedy powiedział, że jego nie obchodzi ile czasu spędziłam na nauce, tylko to co widzi w dzienniku. Czyli nie ważny jest wysiłek, czas, staranie. Jak nie siądą pytania, wjedzie stres i dostanie się gorszą ocenę = nie uczyłaś się, olałaś, jesteś leniwa.
Mojemu synowi jeszcze do szkoły dużo brakuje, ale nie mam zamiaru stać nad nim z batem i rzucać teksty typu, że z ocenami jestem w ogonie klasy - tak mi czasami mówili rodzice.
@Szpakucjusz No właśnie. Czyli zwyczajny pech a nie Twoje celowe działanie, no ale niektórym nie przegadasz. Takie rzeczy pamięta się latami niestety.
@Veesper nah :confused: współczuję przeżyć. Ja kiedyś napisałem egzamin na 3 zamiast na 5 bo miałem słabą kserówkę zamiast podręcznika. Na teście był obrazek, który u mnie był niewyraźny i dostałem 19/24 punkty przez co przeszło mi koło nosa stypendium naukowe. Jeszcze boli serduszko jak se przypomnę.
Jest faktycznie taki trend, ale można się nim nie przejmować i ogólnie ignorować. Na edukację i wychowanie dziecka wpłynie zdecydowanie dodatnio; będzie bardziej samodzielne i więcej się nauczy.
@Szpakucjusz ja uważam że współcześni rodzice są po⁎⁎⁎⁎ni i nie wychowują a hodują dzieci.
@Szpakucjusz niech inni rodzice robią za swoje dzieci prace domowe, ogarniają za nich wszystko a przede wszystkim realizację własnych oczekiwań.
Mój ma się nie przejmować ocenami. Dostał tróję z tabliczki mnożenia bo on wszystko liczy a miał umieć na pamięć i nie zdążył... Ja mu tego nie kazałem poprawiać. Żona dała mu metody na szybkie liczenie co trudniejszych, on to wie, umie i mi jest niepotrzebne, że tam będzie 5 a nie 3 w dzienniku.
Te punkty nie mają znaczenia, to tylko niepotrzebne zmuszanie dzieciaków do wyścigu szczurów.
@Szpakucjusz jakie to sytuacje? Dzieci są bardziej samodzielne niż się rodzicom wydaje.
@Weathervax brzmi rozsądnie. Ale jest chyba za dużo sytuacji gdzie dziecko sobie nie poradzi samo, chociażby dlatego, że dzieci w tym wieku zbyt często zachowują się stadnie.
@Szpakucjusz jak wkurwia i jest większy to do nauczycielki, jak wkurwia i jest mniejszy to lejesz.
A na poważnie to dzieci naprawdę same muszą ogarniać kontakt z rówieśnikami. Tylko muszą mówić jak coś dzieje się nie tak.
@AdelbertVonBimberstein Brzmi to dla mnie jak sensowny punkt w dyskusji. A jak uczysz postępowania między rówieśnikami?
@Pirazy jasne, Twaróg mnie prowadzi.
@AdelbertVonBimberstein ufam, ze wiesz co robisz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Sądzę że izrael nie ist....
A co do dzieci w szkole to jeszcze
Kiedys rodzice mieli kilkoro gowniakow wiec nie bylo czasu na zabawe. Teraz jest jedno wiec wszystko musi byc idealne.
Rozwiniesz myśl?
Ni c⁎⁎ja nie rozumiem o co ci chodzi po słowie Ale :slightly_smiling_face:
@Szpakucjusz coś w tym jest, już kiedyś był problem jak rodzice szykowali rysunki za kolegów, więc jeśli ten proces się nasilił to tym gorzej dla samodzielnych dzieci. Ale, z drugiej strony co nas nie zabiło to nas wzmocniło, o ile dobie człowiek w dorosłym życiu przepracuje to cięższe dzieciństwo
Zgadzam się, że można przepracować cięższe dzieciństwo, ale z definicji nie chcę cięższego dzieciństwa dla dziecka. No i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Zbyt ogólne stwierdzenie.