
Tak się w Polsce dojeżdża do szkoły. "Czekamy i modlimy się, by PKS przyjechał"
twardy_kal_owiecKosmonauta
58piorunówCo czwarty uczeń w Polsce polega na transporcie publicznym, aby dotrzeć do szkoły. W wielu miejscach w całym kraju do autobusów wsiadają głównie ci, którzy innego wyjścia nie mają. Tymczasem połączeń brakuje, są usuwane z rozkładów lub godziny odjazdów są kompletnie niedostosowane do potrzeb pasażerów. Im dalej od szosy, tym trudniej. Wykluczenie komunikacyjne dotyka przede wszystkim mieszkańców małych miejscowości, najdotkliwiej dzieci i młodzież oraz seniorów. - Rano dzieci poruszają się jak cienie, właściwie jeszcze śpią, kiedy idziemy kilometr po ciemku wałem przeciwpowodziowym na Wiśle w drodze na przystanek. A człowiek brnie, trzymając jednego synka za rękę, drugiego niosąc w ramionach i potrafi się popłakać, że ma taki, a nie inny los. Ale następna zima już będzie łatwiejsza, już człowiek będzie nastawiony na to, co go czeka - mówi pani Magdalena, mama bliźniąt.
Komentarze (68)
Odległość to akurat troche ich wybór, ale to czekanie na autobus to była prawda. Pamiętam, że z mojej wsi nie dojeżdżał żaden publiczny bus, żaden. W związku z tym trzeba było liczyć na prywaciarzy a Ci nie zawsze się zatrzymali. Pamiętam, że nieraz mialem ochrzan za spóźnienie, bo jeden z busów się nie zatrzymał. Nieraz było dwa pod rząd. Puszczali te mniejsze i się modliłeś żeby nie był przeładowany w opór a kierowcy nieraz upychali po brzegi.
Najlepsze jest to, że po tych 10 latach nic sie nie zmienilo xDDDDDDDDDDDDD Dalej jeżdżą te same modele busów i CI sami przewoźnicy. Beka. Na szczęście mieszkam gdzie indziej.
NIestety mieszkając na wsi jest jak w USA. Nie masz auta to nie przeżyjesz.
TO NIECH SIĘ K⁎⁎WA PRZEPROWADZĄ
@twardy_kal_owiec PKS powinien funkcjonować jako jeden "byt".
Oddanie najbardziej opłacalnych tras prywatnym przewoźnikom to największy błąd. Tak przynajmniej z nich można było finansować i równoważyć te gówno trasy, a tak mamy co mamy.
Brak realnej komunikacji, przepełnione ch⁎⁎⁎we busiki i c⁎⁎ja do d⁎⁎y.
Tak się władza (każda) przejmuje losem ludzi spoza miasta wojewódzkich.
Też w czasach technikum przez jakiś czas jeździłem autobusem, 35km w jedną stronę i zwykle autobus się spóźniał, a najgorsze były marznące od środka szyby w zimie.
Pracowałem kilka lat w PKS i mogę powiedzieć narzekającym: jakbyście k⁎⁎wa jeździli tymi pekaesami to by ich nie likwidowali! Spierdalać 😁
A yes classic
XDDD
no najlepiej naruchać dzieci a później płakać jak idzie pod górkę
Kilometr do przystanku. Well lol. To samo mam w mieście wojewódzkim. Z takim samym problemem czy przyjedzie spóźniony albo czy w ogóle przyjedzie. W moim przypadku jest taki problem że stawiane są osiedla bo droga jest w planach od 15 lat to budują. Idziesz do miasta z pytaniem gdzie ta droga którą mieli w planach, a oni że to deweloperzy mieli budować. Tylko plany budowy były jak się tam krowy pasly i złoże rosło i żaden deweloper nie myślał o budowie.
Druga rzecz którą sam widzę. Mam działkę na wsi. Blisko miasta powiatowego, przystanek jest. Ale jeździ tylko jeden autobus szkolny rano. Przez cały dzień nic. To nie jest efekt wyludniania tylko jego powód. Tak tam było od zawsze. Kiedyś był jeszcze południowy.
Wsie i małe miasta zdychają, bo debile w samorządach myślą tylko jak się samemu nachapac. Nepotyzm i kolesiostwo jest na 3 pokolenia w przód.
Gospodarka przestawiła się z wytwórczej na pseudo umysłową. Nadal jesteśmy tanią siłą roboczą ale dla zagranicznych korporacji do wypełniania tabelek. Te nie będą budować swoich szklanych siedzib za szekle gdzieś na zadupiach. Tylko w top 5.
Tym samym w dziurach aktualnie zostają tylko emeryci i młodzi przy korycie.
W taki sposób ten kraj będzie jeszcze bardziej podzielony a gospodarka będzie zdychać. Wystarczy żeby internet przestał działać to 90% tych gówno korporacji nie ma co robić.
Myślę, ze u nas duży problemem jest budowanie domów w dużych odległościach, nie ma planów zagospodarowania i zamiast budować małe miasteczka w skupieniu, gdzie łatwiej jest zapewnić jakis transport i usługi to pozwala sie budować w szczerym polu i później jest jak jest.
Chwila, chwila. To PiS nie załatwił PKSu w każdej gminie?! Przecież obiecali postawić PKS na nogi. Mieli 8 lat. Jak to?
Zażalenia proszę kierować do PiS'u, który obiecał przywrócić PKS'y za swojej poprzedniej kadencji.
Módlmy się... autobus o czasie i niezatłoczon racz nam dac Panie! Amen
Nie jestem w temacie - kiedy zniknęły szkolne busy?
Gdybym miała takie życie, to wolałabym zęby w ścianę, zapożyczyć się, ale zrobić prawo jazdy i kupić najtańszego grata, żeby jednak wozić dzieci samochodem. O ile bohaterka artykułu nie ma jakichś twardych, medycznych przeciwwskazań, to trochę jej nie rozumiem.
Aktualnie w wielu szkołach ( jak i w mojej) lekcje nie zaczynają się o 8 tylko o 7:10. Co powoduje że na pierwszą lekcję przychodzi czasami 2 może 3 którzy maja najbliżej. A są też sytuacje gdzie lekcje kończą się o 17 i taki dzieciak musi się zwalniać z ostatniej lekcji bo nie będzie miał jak wrócić do domu.
@100mph ja też '78 i czasami lekcje zaczynałem np 07:05 a czasem nawet i 14:30.
@Greyman ja 1988 i mialem 1 zmiane ale moj rowiesnik - brat cioteczny w sasiednim miescie mial jeszcze zmianowke w podstawowce
@100mph o, to że w wyżu to bardziej mi pasuje. Ja niby też jeszcze z wyżu, ale późnego bo 1987, czyli już na trendzie spadkowym.
@Greyman pokolenie wyzu demograficznego mialo zajecia na 2 zmiany, moj starszy brat mial tak zarowno w podstawowce, jak i szkole sredniej - rocznik 1978
@100mph nie wiem, czy zawsze. 30 lat temu nie słyszałem, żeby ktokolwiek tak chodził z kolegów i koleżanek w mieście.
Ale trudno się nie zgodzić, że wychowanie dzieci jest coraz bardziej pod górkę. Jedna pensja nie wystarcza, więc pracować muszą oboje rodzice. Potem się okazuje, że świetlica w szkole jest czynna tylko do 16:30 i jedyne co mnie ratuje, to praca zdalna. Jakbym miał jechać przez pół miasta w godzinach szczytu, to bym się połowę dni nie wyrabiał. Do tego szkoła sobie wymyśla swoje święta (ostatnio na przykład wielki czwartek i wielki piątek zrobili sobie wolne) i świetlica jest w ogóle czynna 7h. I radź sobie robaku cebulaku, angażuj dziadków albo płać opiekunce, bo przecież zgodnie z prawem nie wolno pierwszoklasisty zostawić bez opieki. Temat rzeka.
@Greyman zawsze tak bylo, a w duzych osrodkach miejskich czesc szkol na 2 zmiany pracowala :) potem zdziwienie, ze Polacy dzieci nie maja
"Zabicie" PKS to zbrodnia na małych miastach.
Kiedyś ode mnie z miasteczka (Dziwnów) do Szczecina (100km)było 4-5 autobusy dziennie. Teraz nie ma żadnego, jest parę połączeń prywatnej firmy, która operuje małym busikiem na max 16 osób. Jeździ on tylko do Kamienia Pom. a stamtąd trzeba brać 2 pociągi aby dojechać do szczecina.
Nie wiem jak ludzie radzą sobie bez samochodów.
Jeden z efektów sabotażu w postaci wygaszania popytu, mającego na celu likwidacje większości lokalnych linii kolejowych i autobusowych, jakie miały miejsce w latach 90-tych i na początku XXI wieku. Piszę to z całkowitą premedytacją, bo nie wierzę, że celowe niszczenie lokalnego transportu zbiorowego było zwykłą głupotą i niegospodarnością.
@Mechazaba powiem, że komasacja przysiółków na wypizdowiu po 5 chałup w wiekszę ośrodki miejskie lub gminne zwiększy racjonalnosć wydatkowania i ułatwi skomunikowanie takich większych siedlisk, w tym Jastrzębia Zdroju, z resztą kraju. Bo na razie to mamy wór gardłujących ch*w którzy cudze pieniądze najchętniej by wydali na autobus pod każde drzwi.
@Mechazaba ogolnie naszym problemem jest to, ze prawo pozwala zamieszkac po srodku niczego zamiast racjonalnie okreslac teren pod zabudowe mieszkalna ;) to na szczescie ma sie zmienic choc bedzie mialo to forme skrajnosci xD
@100mph OK, zgadzam się. Trzeba w pewnym momencie powiedzieć stop. Masz rację. W sumie nie wypowiedziałeś (wypowiedziałaś?) się na temat tego, czy Polska jest dobrym przykładem. A dochodzi tutaj logistyka ostatniej mili - im gęściej pokryjemy teren, tym większe koszty.
Można to też oczywiście skalować. Podejść na przystanek, busikiem na dworzec, z dworca do dużego miasta.
A finansowanie - jak zapłaciłem za pięć tysięcy kilometrów dróg krajowych i autostrad to i za to zapłacę. Trudno. Są gorsze pozycje w budżecie.
A że ludziom nie przeszkadza - kto mógł się wyprowadził, kto mógł kupił auto, kto mógł wsiadł na rower. A reszta przyzwyczaiła się i w większości, z racji wieku, zaczęła wymierać. Takie realia.
@Mechazaba Ty masz racje i ja mam racje xD Kwestia jest tylko to, gdzie postawic granice zapewnienia transportu, jego zakresu i kto go sfinansuje?
Ja mam przyklad swojej dziury bez kolei, ze lokalne gminy nie chca doplacac do funkcjonowania MPK, ktore laczyloby je z miastem wiec nawet kilkutysieczne miejscowosci pozbawione sa transportu zbiorowego. Wazniejsze sa inne wydatki. Ludzie nie protestuja, kandydaci na wojtow nie obiecuja, nikt tematu nie porusza ... wiec chyba obywatelom to odpowiada.
Ja mieszkam w miescie. Nie wyobrazam sobie dojezdzac do pracy czy tez wozic gowniaki do szkoly, na baseny etc. Kolejna nieruchomosc tez bede budowal w miescie. Doplacam do dzialki okolo 50% ale nie chce byc taksowkarzem rodzinnym.
@100mph Użyłem tylko kolei jako przykładu skali "białych plan" transportu zbiorowego, jako że kolej nie jest jedynym, za to jest najwydajniejszym sposobem przewozu ludności. Bo żeby była jasność: w Polsce to nie jest kwestia tego, że do Tarnawy Niżnej w Bieszczadach nie dojeżdża InterCity. To kwestia tego, że w wielu mniejszych miejscowościach nie ma praktycznie niczego.
A wracając do argumentu rentowności - transport zbiorowy zazwyczaj jest nierentowny, duże miasta dosypują co roku miliony, jeśli nie miliardy złotych z podatków lokalnych do jego funkcjonowania.
Koszty braku takiego transportu są jednak po pierwsze: zdecydowanie bardziej trudne do policzenia, przez co nie widać ich w Excelu. Po drugie: prawdopodobnie większe, niż koszty jego funkcjonowania.
Bo starsi, schorowani ludzie nie dojadą do fachowej opieki medycznej.
Bo dzieci nie będą miały dostępu do jakościowej edukacji, albo tę trzeba będzie organizować na zadupiach (chyba że tam też nie i sorry Jasiu, mama zamieszkała w Modle Królewskiej to będziesz analfabetą).
Bo pracownicy będą mieli problem z dojazdami do pracy, będą zmuszeni korzystać z droższego i mniej efektywnego transportu indywidualnego, lub zmiany miejsca zamieszkania na droższe.
I mógłbym tak wymieniać - dostęp do kultury i sztuki, turystyka, więzi społeczne, samopomoc, wszystko to, z czym Polska teraz ma problemy, bo siekierą Celińskiego zdecydowaliśmy, że ważne, żeby pociągi jeździły do Warszawy, a gdzie indziej nie.
Jasne, zaradni sobie poradzą. Jakoś. Problem co zrobić z tymi, którzy sobie nie poradzą.
@Mechazaba sam mieszkam w miescie z tej listy i nie mam problemu z komunikacja bo kolej nie jest jedyna forma transportu zbiorowego
@100mph A co powiesz mieszkańcom Jastrzębia-Zdroju - niemal 80 tys. miasta, które jest pozbawione dostępu do kolei (jako największe i zdecydowanie nie jedyne w Polsce - nawet jest na Wikipedii piękna lista: https://pl.wikipedia.org/wiki/Miasta_bez_kolei_pasa%C5%BCerskiej_w_Polsce, 37 miast powyżej 15 tys. mieszkańców nie ma w ogóle dostępu).
Też wypizdów i trzeba było nie rodzić się w Jastrzębiu-Zdroju?
@eloyard Otóż to. Niech się ludzie nie dziwią, że do nich nie jeżdzi PKS jeśli mieszkają na wypizdowie. To są konsekwencje wyboru miejsca zamieszkania, tak samo jak smród spalin czy hałas dla mieszkańców centrum Warszawy czy Krakowa.
@Ten_typ_sie_patrzy Masz rację - nie było. Polecam książkę Karola Trammera: "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej".
Popatrzmy nawet na priorytety obecnie - ile miliardów złotych poszło na budowę autostrad i dróg ekspresowych, a ile na transport szynowy i zbiorowy.
Z ciekawości popatrzyłem, czy coś się zmieniło. Wybrałem Końskie, bo ma 20 000 mieszkańców, jest peryferyjnie położone, no i "wybory wygrywa się w Końskich". Jakbym chciał tam zamieszkać, to jedynie gdzie mam szanse dojechać tak, żeby realnie tam pracować, to jedynie dwa razy większe Skarżysko-Kamienna (Łódź pominąłem, ponieważ trasa przekracza 2 h). Jest zawrotnych 6 par pociągów: o 4:35, 5:35, 7:11, 14:04, 16:13 i 18:30.
I to i tak, jak na standardy Polski, całkiem nieźle.
@Ten_typ_sie_patrzy Zachód ma swój Urban Sprawl, a my mamy Wioskową Sraczkę - tych Wsi, Wiosek, Kolonii, Wioseczek, Przysiółków mamy nasrane jak po śliwkach z mlekiem. Tak samo rozdrobnienie gruntów rolniczych.
To musi zostać zoptymalizowane, a jak ludzie nie chcą iść w tym kierunku, to będą chodzić piechotą.
@Ten_typ_sie_patrzy Likwidacja transportu zbiorowego byla efektem jego nierentownosci, ktora przyspieszylo wejscie na rynek prywatnych przewoznikow, ktorzy odebrali panstwowym spolkom najbardziej rentowne trasy, przez co pks-y nie mialy z czego dokladac do tras nieoplacalnych, a samorzady tez mialy w nosie partycypacje w kosztach.
15+ lat temu do liceum też każdego dnia miałem prawie półtorej godziny PKSem w jedną stronę. I taki sam scenariusz, rano przychodzisz i się zastanawiasz czy autobus będzie - to A, czy odjedzie - to B, i czy dojedzie - to C. Szczególnie zimą przynajmniej raz na miesiąc trzeba było inny transport łatwić bo 30-40 letni Autosan odmawiał posłuszeństwa czasami w trakcie jazdy. A i potrafił buty stopić jak się postawiło nogę w złym miejscu.
Okropne to było. Widzę tylko gorzej co roku.
@onpanopticon A widzisz, ja mieszkam w pipidówie 6k mieszkańców i co 30min odjeżdża autobus do centrum Katowic a do centrum Tychów co godzinę. ¯\\(ツ)/¯
@onpanopticon ale powiedz, czego oczekujesz? ze nagle cala Polska ma sie dokladac do autobusow do malych miejscowosci pomimo tego, ze nikt nimi nie bedzie jezdzil? najbardziej na nich powinno zalezec mieszkancom i jako samorzad powinni je uruchomic ale z jakiegos powodu tych autobusow nie ma choc kiedys byly ;)
Komentarz usunięty przez moderatora
@twardy_kal_owiec Ty bierzesz. Konsekwencja miejsca zamieszkania jest dostep do srodkow transportu publicznego. Jesli transport jest nieoplacalny ekonomicznie to niech zrobia to jako spolecznosc lokalna. Nie zrobia tego, a wiesz czemu? Bo i tak tym nikt jezdzic nie bedzie tak jak nikt nie jezdzil wtedy gdy ten transport byl.
@onpanopticon Skoro jest miasteczko 5k mieszkancow i jest zapotrzebowanie na transport zbiorowy to moze pomysl o zalozeniu firmy tym sie zajmujacej albo wystap do samorzadu o finansowanie takiego transportu dla mieszkancow bo podejrzewam, ze jakiegoby transportu tam nie zorganizowac to wiecej jak 5 osob na krzyz w autobusach nie uswiadczysz.
@100mph poczekaj. Winą ludzi jest że poza wojewódzkimi i paroma większymi powiatówkami nie ma pracy? Winą ludzi jest, że ceny gruntów i mieszkań wyjebało w kosmos (największy 25% wzrost w ue od covida)? Winą ludzi jest że w zapchanych pod korek miastach nie da się normalnie funkcjonować, więc kto może ucieka na przedmieścia?
Srogie piguły gościu bierzesz.
Komentarz usunięty przez moderatora
@mnie_tu_nie_ma problem w tym, ze nie przewidzisz wszystkich potrzeb takich mieszkancow i nie dostosujesz w pelni komunikacji publicznej
> top5
xD
Ale odklejka weszła.
Tymczasem rzeczywiste saldo migracji: https://geografia24.pl/migracje-w-polsce/
Migracje w PolscePolacy od wielu lat należą do najbardziej migrujących po świecie narodów. Szacuje się, że wszystkich osób polskiego pochodzenia na świecie (poza granicami Polski), może być nawet 20 milionów.Geografia24.pl@100mph zgadzam sie i nie :D Racja, ze problem dotyka wsie gdzie jest kilka dzieci na krzyż. Ale nie mozemy kazac wszystkim zamieszkać w Warszawie, Gdansku i Krakowie. To nie "moda" na osiedlanie się na wsiach, wrecz przeciwnie, ich wyludnianie powoduje spirale wykluczenia.
Moja rodzinna miejscowość kilkadziesiąt lat temu miała ponad 300 mieszkancow, 2 sklepy, punkt pocztowy, gabinet lekarski, szkole podstawowa, przedszkole i żłobek. Z czasem ludzie zaczeli umierac a mlodzi wynosic się do miast.
Jak zmniejszala sie liczba ludzi to zamykaly sie kolejne biznesy i instytucje. Rok temu zamknal sie ostatni sklep, a teraz szkola. Nie zostalo juz nic, polowa budynkow to pustostany. Lecz wciąż mieszka tam setka ludzi, ktorzy np cale zycie wkladali oszczednosci w swoje domy. Mamy im radzić porzucić (bo nikt teraz tego nie kupi) dobytek i wynająć na starość pokój w mieście wojewódzkim?
Zgadzam sie, ze utrzymywanie linii autobusowej, kanalizacji i światłowodu do chaty w lesie nie jest rozwiązaniem, ale trzeba starac się to jakos rownowazyc. Nie idźmy drogą Japonii, gdzie wszyscy chcą mieszkac w metrowych kapsułkach, byleby w Tokio
@twardy_kal_owiec To nie jest kwestia miast i miasteczek tylko wiosek po kilkanascie chalup, w ktorych jest lacznie kilka dzieci w roznym wieku, a terax jeszcze powstala moda na osiedlanie sie w takich wioskach kilka kilometrow od miasta. To nie jest wina systemu, to wina ludzi, ktorzy postanawiaja sie osiedlic. Ciezko oczekiwac by po kazde dziecko wysylac autobus w odpowiednich godzinach i ciezko oczekiwac by panstwo doplacalo do kursowania pks na nierentownych trasach bo ktos mial fanaberie zamieszkac na wypizdowie.
@xsomx właśnie dlatego ludzie uciekają do top5 i okolic, gdzie transport jest w miarę ok. Małe miasta i wsie bez samochodu, a ten jednak nie każdy ma, to jest dramat.
Co za bzdury. "Mieszkam kilometr od szosy i... muszę iść do szosy kilometr". I jeszcze to o modleniu się o autobus...
Szkoda, że nie dopisali, że osoby mieszkające 2 kilometry od szosy, muszą iść do niej aż 2000 metrów!
@Modrak a, wikipedysta, pan dochtór. Wszystko ma być elegancko i z przypisami.
Czekaj, a tu czasem nie jest najebane reklam i pełno miałkich wpisów?
Może sam zaczniesz redagować. Będzie ładnie, stylistycznie i na temat.
@twardy_kal_owiec nie chodzi mi o sposob wysławiania się przez ludzi, tylko o miałkość takich artykułów, które pisane są tak, by najebać jak najwięcej reklam po drodze. I z drugiej strony o te clickbaitowe i emocjonalne tytuły.
"...modlimy się, by PKS przyjechał" - no proszę Cię.
@Modrak rozmawiałeś kiedyś z prostymi ludźmi? Najwyraźniej nie. Tak właśnie się wysławiają. Jak tam życie w Warszawowie?