Wpis użytkownika kitty95 w Hydepark
kitty95Gruba ryba
51piorunówW knajpach powinien być bezwzględny zakaz przychodzenia z gówniakami <5 lat. Narobiła się jakaś zjebana moda, że już nawet z niemowlakami przyłażą, a cała sala musi słuchać ryku gówniaków, a jak większe, to jeszcze ganianie między stołami w gratisie.
Komentarze (91)
Komentarz usunięty przez moderatora
@kitty95 widzę że masz duży problem z osobami które mają inne zdanie niż ty.
@kitty95 moje dziecko potrafi się zachować - nie biega, nie drze się. Rozmawiamy, rysujemy, czytamy, albo grzecznie się bawi przy stoliku/w kąciku dla dzieci. Tak było nawet jak miał \<5 lat. Dlaczego miałby ktokolwiek mi zabraniać chodzić z nim do restauracji?
@kitty95 odpowiadam na baita, ale problem nie jest z dziećmi tylko postawą rodziców co słusznie zauważyli poprzednicy
W Niemczech w browarze (z restauracją widziałem kącik dla dzieci-swoją drogą świetnie zorganizowany), to samo w osiedlowej jadłodajni.
W UK to standard, ale są tez restauracje gdzie poniżej 16rż nie wpuszczają.
Hiszpania i Portugalia to samo. Sa knajpy dla rodzin, są takie bez dzieci(widziałem też z osobnymi salami w Lizbonie)
Do knajp z gwiazdką Michelin też zazwyczaj nie wpuszczają.
A problemem są nie dzieci, tylko rodzice mający wywalone w to co robią pociechy.
A mi się parę razy z rocznym czy dwuletnim dzieckiem i żoną udało pójść do restauracji. Ale po pierwsze siadamy tak żeby nie przeszkadzać, po sobie sprzątamy, a jak mały kaprysi i hałasuje, nie je i jest problem to jeden z rodziców wychodzi, a potem następuje zmiana. To nie jest problem z dziećmi tylko z postawą ich rodziców 🤷
@kitty95 to wybieraj knajpy gdzie nie wpuszczają poniżej 16rż
guwniaki ok
niewychowane guwniaki ze starymi na wyjebce nie ok
@kitty95 Skończy się dopiero, jak jakiś kelner rozleje gorącą zupę na gówniaka, który mu wbiegł pod nogi.
Oczywiście zaraz powstanie zbiórka na SieŻebrze na pomoc biednemu Brajankowi :grinning:
@bartek555 no mam inne zdanie, były i 20 lat temu restauracje ale nie było w nich dzieci. Dzieci były w domach, na placach zabaw a nie z rodzicami w restauracji. Myślę że to też jest związane z przemianami kulturowymi które zaszły - wcześniej dzieci były podrzucane dziadkom, rodzeństwu (gdzie też mogły się z kuzynostwem bawić) . Zwyczajnie nie uznawano brania dziecka do takich miejsc za coś fajnego ani dla rodziców ani dla dziecka. Lepiej je było gdzieś podrzucić. Dzisiaj rodzice często mieszkają zupełnie gdzie indziej, nie ma takiej możliwości żeby dziecko oddać nawet na parę godzin bo to wyprawa. Nie twierdzę że tak było w 100 procent przypadków, ale twierdzę że taki był / jest trend.
@mitsue zadna nowosc, po prostu kiedys w ogole chodzilismy rzadziej do restauracji, bo nie bylo nas stac, nie bylo takiej kultury
@kitty95 dobra bait na dzieciatych 😉 Jak widać skuteczny
@kitty95 ja bym takich debili jak ty przymusowo sterylizował. Wtedy mogą sobie narzekać.
@AdelbertVonBimberstein ja kiedys uzywalem 0,6 x 25, teraz 0,7 x 30. 25 za krotkie troche, a 0,6 czesto mi jakos ciezko przepychalo, wiec wzialem ciut wieksze. 0,8 troche duze, ale jeszcze zalezy w ktory miesien ladujesz
Nipro spoko, dispofine tez.
@bartek555 takie mi polecili i takie kupiłem bo to co baba w aptece mi dała nie chciało się wbić i przy ostatnim razie- aż się zdziwiłem- zrobiło mi się niedobrze
Nipro Needle najostrzejsze igły 0.6 x 30 mm 23 G 100 szt. MADE IN JAPAN
A dała mi w aptece 0.8 x40 i tępe skurwysyny
@AdelbertVonBimberstein jakie igly?
@bartek555 hehe nowe igły kupiłem somsiedzie i zapas strzykawek, będzie kute
@AdelbertVonBimberstein ja mam zawsze zapas byku, poczestowac? Chodz na lotke
@kitty95 bo wkurwiasz w dzień ojca a na żywo to byś gówno zrobił tylko: dobrze panie #nowywlascicielhejto , to może jeszcze soczku dla dzieci panie #nowywlascicielhejto a nie przepraszam ja posprzątam nic się nie stało muszę państwa przeprosić Pan marynarz @bartek555 woła z drugiego stolika testosteron mu się kończy.
@AdelbertVonBimberstein ale się modniaste fajnotateły zesrały.
O, jaśnie pan się zdefekował. Chodź do knajp 18+ to nie będziesz miał głupich problemów.
@bartek555 no właśnie, dlatego szokuje mnie to że zabierają rodzice tam dzieci. Są przecież bardziej rodzinne miejsca bez alkoholu
@mitsue w 99% knajp jest piwo
@jiim co mnie szokuje, to że w knajpach z piwem dzieci też można spotkać, a przecież to jest uczenie własnego dziecka że alkohol jest ok..
@kitty95 Jakby to był dobry ekonomicznie model to by takie stworzyli (w większej liczbie jak jest obecnie). Najwyraźniej jednak rodzice gówniaków to lepszy target niż bezdzietni lambadziarze unikający dzieci.
Pamiętaj o jednym - jak restauracja zakaże takiego czegoś, to tacy ludzie nie przyjdą bez dzieci - nie przyjdą w ogóle. Jakby mogli dzieci komuś zostawić to by to często zrobili, uwierz mi
@kitty95 @Ragnarokk w droższych restauracjach jest mniejsza szansa na rodziny. Najczęściej dzieci spotyka się w pizzeriach czy burgerowaniach, jakichś tańszych miejscach. Także to jest jakieś wyjście
@kitty95 czy Ty właśnie sam napisałeś, że ludzie nie radzący sobie ze swoim rodzicielstwem powinni mieć bezdzietne knajpy, żeby zapomnieć o własnych dzieciach? Innymi słowy nie znoszą swoich dzieci tak, że wnerwia ich nawet widok dzieci obcych ludzi xD to się chyba na dobrą terapię nadaje żeby tym ich dzieciom życia nie spaprać. A skoro to ani Jessica ani Wacek to na pewno będzie stać ich na najlepszą i profesjonalną poradę a i nie tylko obce dzieci zyskają nad obniżeniem żółci w narodzie.
Btw. jest druga strona medalu - jak się ma swoje dzieci i zachowują się ponad miarę antyspołecznie to można z tym sobie poradzić jak inni tu już wspomnieli. Także nie zero-jedynkowo rodzice też muszą uczyć dzieci zasad współistnienia. Ale jak mają się dzieci tego uczyć jak mają być tylko zamknięte w domu żeby nikomu nie przeszkodzić...
@Ragnarokk są takie modele, tylko jak któraś knajpa z czymś takm wychodzi, to zaraz jest zajebana krytyką w soszjal mediach. Ostatnio w Poznaniu chyba była inba i w Warszawie jak zakazali do kociej kawiarni z gówniakami, bo koty za ogon ciągały, to się madki od razu zesrały.
@DirtDiver gównojady to raczej psy niż dzieci, chyba że zabierasz królika, który jest kaprofagiem, ale do lokalu raczej że zwierzętami nie wpuszczają
@Ragnarokk Nie tyle lepszy, bo wiadomo że żaden restaurator nie jest zachwycony drącymi pizdę małymi larwami, ale stanowi taki procent klientów, że ciężko z takiego targetu zrezygnować. Umówmy się, siedząc w knajpie rzadko (CAŁE SZCZĘŚCIE) ma miejsce sytuacja, że większość stolików jest zajęta przez gości z uciążliwymi gównojadami.
@Ragnarokk a ty myślisz że do knajp tylko bezdzietni chodzą? Weź się jebnij w łeb. Dużo ludzi wyskakuje właśnie po to żeby od dzieci odetchnąć, a dostają to samo co w domu.
Oj, ale to problem Jessiki i Wacka, że dziadków mają 500km dalej, a na opiekunkę ich nie stać.
Tylko teraz w modzie dopierdalanie swoimi problemami innym.
nie zesraj sie
@mitsue to wyjaśniało opowieści o smutnych starych zgredach z naszego dzieciństwa, którym też wszystko przeszkadzało (zabawy albo i samo oddychanie w ich towarzystwie). Teraz takie zgredy są zgredami w wieku nawet przed trzydziestką xD
@moll może to tak, że jak ktoś mieszka całe życie w domu i zamieszka w bloku to przeszkadza mu byle dźwięk od sąsiada czy zza okna, i źle się czuje w mieście. I w drugą stronę, jak mieszczuch zamieszka na wsi czy małym miasteczku to przeszkadzają mu np koguty czy układające psy albo kosiarki
@moll może tak być, że ludzie bez dzieci bardziej na hałas reagują i bardziej im to przeszkadza. Ludzie z dziećmi są może bardziej przyzwyczajeni i tego tak nie zauważają? A może to po prostu kwestia osobiczna. Niektórzy są wrazliwsi na halas czy biegające dzieci
@mitsue samolotami nie latam, za to w innych miejscach... Nadal - jakim cudem ja na takie sytuacje nie natrafiam?
Czasami zastanawiam się nad tym, na ile takie zachowania są faktycznie obecne, a na ile jest to jakaś forma "przeczulenia" na samą obecność dzieci
@moll no ja kojarzę niestety wiele takich sytuacji, zarówno w restauracjach jak one przestrzeni publicznej. Najgorzej jest jednak w samolotach. Niejeden lot był z bólem głowy bo rodzice zwyczajnie ignorują wrzaski i skakanie po fotelach (w tym moim), rzucanie jakaś zabawka w innych pasażerów. Jak raz dziecko rzuciło to podałam ale za trzecim razem już stwierdziłam że nie ma sensu. Odkąd mam słuchawki tłumiące dobrej jakości mam już wyrąbane na tę sytuację, ale myślę że inni się męczą. Ja miałam migreny wcześniej w samolotach. A w restauracji to luz, jak bardziej przeszkadza to szybciej się wychodzi i tyle..
@bartek555 pierwszy komentarz jakiego sie spodziewalem. Brawo Ty!
@kitty95 @bartek555 @moll Poza tym, gdzie to dziecko ma się nauczyć zachowania w restauracjach - będziesz pod kamieniem trzymał do 10 roku życia i bawił się w domu w restaurację?
Nie róbmy z restauracji jakichś ekskluzywnych stref relaksu, idziesz tam po prostu zjeść jak jesteś poza domem, jak gdzieś wyjedziesz to macie jeść całą rodziną seven daysy z żabki albo hot dogi z orlenu?
Dziecko też człowiek i idzie tam zjeść ciepły i zdrowy posiłek.
A jak chcesz ciszę i romantyczny relaks to idź do knajpy wieczorem, nikt o tej porze z dziećmi już tam nie łazi.
@Oolie przecież jego wkurwia wszystko. Nie obczaiłeś jeszcze jego wpisów?
@Oolie xD shots fired, shots fired!
@kitty95 Nie mam „bombelków”, ale taka sytuacja, że dziecko się darło i rodzice mieli wywalone/nie umieli ogarnąć, to się zdarzyła ze dwa razy może. Może to nie kwestia dzieci, ale Ty jakiś irytujący jesteś, że aż dzieci płaczą…
@bartek555 ja kojarzę jedną taką sytuację w sklepie, gdzie młodzieniec w wieku około lat 8 tak na oko miał solidny zjazd formy w postaci histerii, ale reakcja matki była natychmiastowa - gagatek został wyprowadzony z przestrzeni publicznej i pani odjechała, nie kończąc zakupów, tak jak to zapowiedziała w momencie, kiedy młody zaczynał świrować
@kitty95 jakim cudem ja na nie nie trafiam w ogóle, a Ty nagminnie? Skoro to takie częste, to też powinnam ich regularnie doświadczać
@moll ja tez jakos nie kojarze takich sytuacji, a nawet jesli byly to widocznie nie zapadly mi w pamiec, bo to sa dzieci, to normalne, ze czasem sie glosniej zachowuja.
@moll w różnych miejscach i co chwila są takie sytuacje.
@kitty95 chodze czasem z mlodym do knajpy i raczej nie drze ryje. chodzi, zaczepia ludzi, bo mu pozwalamy, a ci sa zawsze pozytywnie do tego nastawieni. to ze jakis procent dzieciakow ma gorszy dzien, a rodzice nie potrafia nic na to poradzic to tak samo jak procent ludzi bez dziecinie potrafi sie zachowac i dra ryja, robia syf, itp
moja kobieta niemowlaka nigdy by nie zostawila, a kazdy czasem potrzebuje wyjsc, wyrwac sie z domu jak sie ciagle z dzieckiem siedzi.
@kitty95 szczerze, gówno prawda xD przynajmniej ja nigdy nie byłam świadkiem takiego zachowania dzieci w restauracji, swoje zabieramy regularnie na obiady w różne miejsca i nigdy nie odstawiają takich cykrów, a młodszy ma dwa lata. Jak jest kącik dla dzieci (ciekawostka - w niektórych lokalach są) to się tam bawią, czekając na posiłek. Jeśli nie ma, siedzą z nami przy stole, mam w torbie zawsze zabawki, którymi mogą się zająć w oczekiwaniu na jedzenie, nie przeszkadzając przy tym obsłudze ani innym gościom. Przy ładnej pogodzie fajnie zjeść na zewnątrz, a częściej od kącików z zabawkami są place zabaw obok lokalu, z myślą o dzieciach.
I z tego co widzę, nie odstajemy z tym od innych rodzin z dziećmi. Sporadycznie widzę jakieś bieganie, ale nikt nie drze ryjka na cały lokal. Więc gdzie Ty jadasz? XD
@bartek555 prawda boli choć wyzwoli