Wpis użytkownika rain w Hydepark
rainGruba ryba
54piorunówWłaśnie napisałam recenzję 5 magisterki w ciągu ostatnich 10 dni. Jeszcze tylko maraton 6 obron (czekam na jeszcze jedną pracę do recenzji) w ciągu jednego dnia i będę mieć na ten rok z tym spokój.
To, co nie daje mi spokoju to to, że można będąc promotorem czyjejś pracy przepuszczać ją w stanie "dalekim od zadowalającego" (to eufemizm). WTF? Nie mam pretensji do magistrantów, przecież nawet doktorat (z założenia) nie jest 100% samodzielną pracą, ale stanowczo wkurzyła mnie niska jakość opieki promotorskiej czytanych przeze mnie prac. Gdybym sama miała kiedyś dopuścić się takiego zaniedbania, wstydziłabym się bardzo.
Komentarze (81)
Szczerze? CAŁY świat nauki jest do fundamentalnej reformy, zaczynając od szkolnictwa aż do publikujących za granty jakieś pierdoły.
Tutaj mamy chyba typowy tercet grający "robię to za karę" - czy to piszący prace, czy promotor, czy nawet oceniający. Skoro wszyscy są tu za karę, to skąd dziwota, że efekt końcowy jest... średni.
Męczysz się głównie po to, by pokazać, że umiesz i by jakoś zwieńczyć dany stopień edukacji, bo nikt tego później nie będzie czytał. Tworzysz produkt, który ci się nie chce zazwyczaj robić i na który nikt nie czeka.
Z drugiej strony, nie mam absolutnie pojęcia, czym to zastąpić w formie "kontroli jakości absolwenta" ... Ale to nie mój problem, ja swoją cegiełkę naprawy edukacji dołożyłem wylatując z uczelni - jednego tragicznego studenta mniej.
Wielki mi halo, ja wlasnie wyjebalem na klate 6x 115kg na skosie.
Z nie ukrywanym żalem pragnę zauważyć, że poziom współczesnych prac magisterskich na temat epoki lodowcowej osiągnął stan constansu konsensusowego.
Tak sprawdziłem aż co Gordon napisał bo mam go na czarnej. Cholera najlepsze jest to,że pisząc byłem obsrany czy czasem tego plagiatu mimo wszystko nie zrobię niechcący - kompilując i streszczajac fakty z kilku źródeł. Obeszło się bez. Co nie zmienia faktu,że po czasie (choć nikt mi uwagi nie zwrócił) dowiedziałem się,że prawnie to co do niektórych ilustracji pewnie powinienem zapytać się autorów artykułów o zgodę na ich użycie lub przetłumaczenie...
Nie wiem jak teraz,ale no naprawdę za czasów gdy studiowałem kiepsko wyjaśniali te sprawy dot. własności intelektualnej.
Te prace są naprawdę bezsensowne.
@rain E tam, ja przed obroną słyszałem studencką legendę,że ktoś w środku pracy napisał obraźliwe rzeczy o dziekanie i nikt tego nie przeczytał i się nie skapnął... Jeśli to nie jest typowy "krokodyl z kanalizacji" to...
A nienaukowe to w sensie zbyt daleko idące wnioski (pierwsza i jedyna merytoryczna zjeba od promotora) czy coś innego ?
@maximilianan : Szybko. Pół roku pisałem magisterkę bohatersko walcząc z chochlikiem wordowskim (ostatecznie przegrałem ale nikt nie zauważył), który jednak nie był chyba tym przeklętym spinaczem.Błędów merytorycznych suma summarum nie było ale te pieprzone literki zostające na końcu zdania, znaki nowej linii i najgorsze: znikające numery przypisów tam gdzie ich potrzebowałem - oh yeah... A kilka nieścisłości to wyjaśniałem z profesorami z innego wydziału bo jedno źródło mówiło tak a drugie inaczej. Co tak długo ? No... tylko 1/4 materiałów które miałem do teorii była po Polsku...
Moja promotorka podchodzi w ten sposób, że przepuszcza nawet słabe prace, ponieważ zostały napisane i nie każdy musi dostać 4 czy 5. O ile oczywiście spełniają wymogi postawione przez nią.
Z drugiej strony z 11 osób, które ma obecnie pod swoją opieką, aż 6 nie skończyło swojej pracy... Nie dziwię się, że docenia studentów, którzy jednak coś tam napisali.
@rain w sumie jako pracownik naukowy to macie wakacje czy trzeba coś robić podczas ich?
@rain przypomniałaś mi pisanie mojej inżynierki. Zacząłem na dwa tygodnie przed terminem oddania xD i to dlatego, że mnie zdissowali pytając czy w ogóle mam zamiar skończyć te studia xd bo to przez kolejne 10 dni pisałem od rana do wieczora, spłodziłem jakieś 60 stron i wysłałem promotorce tydzień przed ostatecznym terminem.
Ostatecznego dnia dostaje SMSa, że mam jak najszybciej przyjść do pani profesor z komputerem, bo chodzi o moją pracę. Lecę na te uczelnię j⁎⁎⁎ną, wbijam a oni do mnie "gdzie moja praca". Mówię co gdzie, wysłałem tydzień temu i pokazuję maila wysłanego tydzień temu na adres promotor. Ona go nie dostała dzięki znakomitemu działaniu naszej sieci studenckiej (w sensie infrastruktury). To szybko odpaliłem kompa i pracę, mając to szczęście, że ona szybko czyta, a ja dobrze piszę xD dosłownie po kilku minutach powiedziała wprost "Maciej masz szczęście, że tak dobrze piszesz, bo póki co nie mam zastrzeżeń" i nie miała ich do samego końca. Jednak autyzm przydaje się w pisaniu prac naukowych xD
Koniec końców obroniłem się na piąteczkę, ale na dyplomie miałem 4.5 bo c⁎⁎ja robiłem przez te 7 miesięcy i olewalem oceny xD
Na magisterce miałem średnią 4.73, od 4.75 było wyróżnienie XD nie dostałem lepszej oceny przez k⁎⁎⁎sa w komisji, który był sadystą i kochał gnębić uczniów. Cieszę się, że nie zostałem na doktorat xd
@rain Moja promotorka pushowała magisterki swoich podopiecznych, żeby mieć szansę na kolejnych w przyszłym roku... Nie wiem, jak wygląda rozliczanie się z magistrantów, ale może tu też coś grało rolę :confused:
@rain Też wstydziłbym się, gdybym napisał bezwartościową pracę.
Trzymaj tam tę uczelnię na poziomie.
@Mr.Mars ale jak widzisz, że promotor ma wyjebane i cokolwiek mu dasz do przeczytania to puści + np. Na zajęciach widać że też ma wyjebane to przestajesz się starac. Nie to że się z Tobą nie zgadzam - masz rację;)
@rain Student ma powody do wstydu!
Promotor powinien dostać taką pracę, żeby nie miał co w niej poprawiać i był zafascynowany wiedzą studenta. 😉
Tak powinno być na studiach.
@Mr.Mars tutaj to przede wszystkim promotor powinien się wstydzić. Bo przepuścił pracę, która oględnie mówiąc, stoi dość daleko od naukowości.
Wyjebane w to mają. Nawet w wielu przypadkach nie czytają tego, co dostają od studentów. U mnie takie babole z przypisami przeszły, że na obronie mi kazali jeszcze przed złożeniem do archiwum poprawić i przekazać promotorowi.
Mam kumpla, który teraz zaczął przygodę po drugiej stronie stołu na obronach - to samo, nawet interpunkcja kulała. Popoprawiał co tam wyłapał i puścił dalej. A to jego promotorka była od doktoratu, widać, że stare klepiszcze profesorskie ma już wyjebane i tylko kasę ciągnie.
@pszemek recenzentom płacą w uśmiechach bombelków. To przecież magisterki z mojego instytutu. Gdyby były to prace z zewnątrz, to może coś by było.
@rain tysiąc za pracę, nie za miesiąc czy semestr? Recenzentom coś płacą za recenzję?
@Dalmierz_Ploza losowy jest poziom, zależy na kogo się trafi. Jedni faktycznie nie czytają i luz, inni w każdej linijce coś znajdą. Niektórzy nawet znaków życia nie dają miesiącami. Jeszcze jest tak, że wszystko idzie ładnie super, a w czerwcu trzeba robić poprawki bo się nie podoba merytorycznie promotorowi.
Tak wygląda u moich znajomych jak mi opowiadali co się dzieje u nich. Jednocześnie, że na seminarium to inni ludzie niż na zajęciach bo kasę dostają od studenta.
@Dalmierz_Ploza szczerze mówiąc nie pytałam o stawki, ale są w okolicy tysiąca. Nadal jednak warto byłoby choć trochę się postarać.
@rain Ile tam teraz wpada od magistranta? Z 800? 1000?
Wyrąbane, jak już ciągną to doktoraty (przynajmniej profesorzy) bo i za jeden doprowadzony do końca dostają 10k.
@Dalmierz_Ploza heh.. no właśnie - fajnie jest mieć magistrantów, bo kasa. Niefajnie, bo trzeba by coś z nimi robić. Więc się nie robi. Ale dalej jest kasa. 😒
Wszyscy mają wywalone, bo tytuł magistra nic już nie znaczy.
@rain zakładam, że statystyka. Pewnie z tym też tabelki się muszą zgadzać... Jakby to było, jakby ludzie do obrony nie podeszli? 😉
@rain 😂
@moll jak dowiadują się, że kolokwium jest do poprawy to tak. XD
@rain i dociera? 😅
@moll toteż ja swoim studentom zawsze mówię, że 2 to ocena negatywna, bo skala jest od 2 do 5 i że najniższą pozytywną oceną jest 3. Powtarzam to kilka razy, żeby na pewno dotarło. 😛
@HolQ bardzo. I super ludzie. Byłam najmłodsza na roku 😅
@moll Fajne to że tak mało osób 😉 i zakończenie studiów też fajne dzieki temu. W takim tłumie jak mój to trochę anonimowym się jest. Ja nie do końca byłem, bo założyłem i administrowałem forum online roku.
@Opornik nie wiem co do mnie pisaleś, nie zdążyłam odczytać 😅
@HolQ u nas 10, skończyliśmy w 6 xD elitarna grupa, wykładowcy kojarzyli wszystkich, nie było starosty na roku, każdy z nas załatwiał co trzeba u innego wykładowcy, w zależności od sympatii tychże xD
Ogólnie zawyżaliśmy mocno poziom, nawet wykłady na życzenie mieliśmy
Komentarz usunięty
@moll 6 osób?!?!?! O kurde. U mnie zaczynało 240, skoczyło mniej więcej 110-120
@HolQ spadająca gwiazda xD oprócz niej jeszcze się kilka osób wykruszyło i nasz rok na zaocznych to było ostatecznie 6 osób, plus co roku ktoś że starszych roczników, co nie miał czegoś zaliczonego.
@moll o.......kurcze xD xD xD
@HolQ na koniec semestru. Po pierwszym kolokwium to było. Na kolejne już nie przyszła
@moll no to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, jak ktoś jest przyzwyczajony do oceń że średniej;) no chyba że się cieszyła na koniec semestru xD przez cały semestr nie ogarnąć że dwa to nie jest dobrze to byłby niemały wyczyn xD
@Bjordhallen wydaje mi się że bardziej nieogarnięcie, albo coś w rodzaju "wyuczonej bezradności" w pewnych sferach życia
@moll miałem kumpla co pytał się jak kupić bilet w biletomacie… Inzynier..
i doszedłem do wniosku ze to nie nieogarnięcie (choć również) ale również dążenie do celu nakrótsza droga.
Po co rozkminić biletomat skoro może to zrobić kolega.
Po co iść do biblioteki ( trzeba dowiedzieć się gdzie to jest, znaleźć dojazd, znaleźć wejscie, zarejestrować się, założyć jakieś konta, ogarnąć regulamin, dotrzymywać terminów oddania książki itp itd ) skoro może ktoś na wykopie ma PDF
@HolQ miałam na pierwszym roku koleżankę co się z dwójki z kolokwium ucieszyła xD
I promotorka nam opowiadała, jak to na dziennych trafiają się rodzice oburzeni, że wywiadówek nie ma. Dobrze że trójek klasowych nie organizowali xD
moja koleżanka jest dr hab na uniwersytecie na technologii żywności. Opowiadała mi że typ na obronie pracy inż nie potrafił odpowiedzieć na pyt. Do czego uzywa się drożdży w przemyśle spożywczym.... chociaż może to i stres. Kilka razy miała też akcje że matki studentów przychodziły z pretensjami dlaczego ich dziecko dostało dwóje
Ostatnio usłyszałem historię, że chłopak na obronie pracy licencjackiej nie potrafił wyjaśnić, czym jest łańcuch dostaw. Po trzech latach studiów logistycznych. :')
@psalek mój kolega na ostatnim roku w maju się dowiedział, gdzie jest biblioteka wydziałowa xD
@moll moja koleżanka jest dr hab na uniwersytecie na technologii żywności. Opowiadała mi że typ na obronie pracy inż nie potrafił odpowiedzieć na pyt. Do czego uzywa się drożdży w przemyśle spożywczym.... chociaż może to i stres. Kilka razy miała też akcje że matki studentów przychodziły z pretensjami dlaczego ich dziecko dostało dwóje
@rain materiałów nie szukali, za to informacji, gdzie można szukać, chociaż kilku desperatów to chciało gotową literaturę pod zagadnienie i gdzie zdobyć ją za frajer xD
@psalek no właśnie oni nie wiedzieli. Wypożyczenia międzybibliotczne i darmowy dostęp do repozytoriów dziedzinowych to im łby wybuchały xD
@moll ja bym jednak nie szukała materiałów do dyplomówki na wypoku. XD A poziom studentów... jest różny. Niektórych trzeba było nawet nie przyjmować (ale nie ma niestety już takich mechanizmów), a niektórzy naprawdę odwalają bardzo dobrą robotę.
@moll poczułem, że muszę się do czegoś przyznać: nie byłem w bibliotece uczelnianej ani przy mgr ani przy dr.
No ale wiedziałem gdzie szukać materiałów :grinning:
@rain pewnie też. I coraz niższy poziom studenta... Na wypoku coraz częściej pytania gdzie szukać materiałów do pracy dyplomowej. Płatki śniegu nie potrafią do biblioteki uczelnianej trafić, a gdzie tu dalej xD
@moll @Lubiepatrzec obstawiam lenistwo i manie w..ne. 😒