
Wpis użytkownika entropy_ w Książki
entropy_GURU
138piorunów<!-- tiptap -->
Za moich czasów to się kserowało całe książki xD
Jednego wykładowcę miałem który WYMAGAŁ zakupu jego książki.
Na pierwszych zajęciach powiedział, że jak ktoś przyjdzie z kserem to nie zdał.
No i sprawdzał czy książka nie jest z biblioteki.
Tak się składało, że jego książka była dostępna zarówno w bibliotece uczelnianej jak i miejskiej a ta z miejskiej była ostemplowana na innej kartce.
Rzucił okiem na pierwszą stronę, brak pieczątki = zaliczone (pieczątek na okładce nie sprawdzał xD)
Nawet wyniki z kolokwium nie miały znaczenia. Jest książka jest zaliczenie xD
Komentarze (56)
@entropy_ ja przez całe studia to ogarnąłem jeden niewielki podręcznik do automatyki i sterowania. Próbowałem go przeczytać ale się to nie udało bo było za trudne. Nigdy nie ogarnąłem tych robaków w tych równaniach. Na studiach nie przeczytałem ani jednej książki związanej z tematem. Ale studia skończyłem. Wystarczyły materiały dostarczane od wykładowców i notatki od koleżanek z roku które kierowałem sobie za prezenty dla nich - bo ja notatek nigdy nie potrafiłem prowadzić.
Na UP w Poznaniu miałem podobnego. A że jego książka dostępna była tylko w wydawnictwie uczelnianym to zarabiał on i uczelnia. Wystarczyło, że książka leżała na ławce i było 3.
Ale, swoją drogą, książka była dobra. Treściwa i dobrze napisana.
Stary człowiek i ksero.
Komentarz usunięty przez moderatora
@entropy_ to ty miałeś jakieś książki na studia? Serio pytam bo ja przez 5 lat miałem tylko tablice matematyczne i jeden skrypt od probabilistyki a reszta to była na zasadzie "c⁎⁎j mnie obchodzi skąd się nauczysz" i nie kojarzę by ktoś kiedykolwiek nawet tytuł podał.
@entropy_ powinien zostac dojechany. U nas sugerowali by przeczytać ale nigdy żeby kupić
Przez całe studia kupiłem 1 podręcznik tylko dlatego że kosztował tyle samo co kserówka xD
Tez mialem takich asow
Trudno mi uwierzyc w takie historie XD Slyszalem o tym raku za granica, ale bylo to czesto opisywane humorystycznie. "Podreczniki na studia" xD Moi wykladowcy przedstawiali z przymusu polecane zrodla, ale nikt nie wymuszal zakupow, wlasciwie troche nalegali, zeby nie wydawac ani grosza na materialy, tylko poszukac na necie/w bibliotece. Moze jestem szczesciarzem i w najblizszych dwoch semestrach jeszcze sie cos wydarzy, studia sa pelne niespodzianek XD
Jednego wykładowcę miałem który WYMAGAŁ zakupu jego książki.
Na pierwszych zajęciach powiedział, że jak ktoś przyjdzie z kserem to nie zdał.
No i sprawdzał czy książka nie jest z biblioteki.
@entropy_ Mogliście się całym rokiem złożyć, i chodzić z jedną i tą samą. A jakby wpuszczał grupami, to kupić 3 sztuki "dyżurne".
Na doktoranckich też słyszałem o raku pod tytułem "nie kupisz konkretnej książki do jednego cytatu, to będą Ci robić syf".
Kupiłem jedna książkę, ale tylko dlatego, że była końcówka semestru i wszyscy byli w rozjazdach.
Reszta kserowane. Wszyscy wykładowcy byli z tym ok.
@entropy_ Kupiłem 2 książki na studiach, obie były stratą czasu. Jedną z nich musiałem, bo podobnie jak napisałeś, wykładowca c⁎⁎j, kazał nam kupić książkę swojego autorstwa, żeby nas łaskawie w ogóle dopuścić do zaszczytu bycia przez niego uczonym.
@entropy_ kto kupuje ksiazki na studia? XD
Komentarz usunięty przez moderatora
@binarna_mlockarnia Studenci klaunologii w wyższej szkole pierdzenia w taboret. Powinni pozamykać w pizdu te państwowe przedszkola dla upośledzonych dorosłych i zostawić wyłącznie uczelnie faktyczne zajmujące się nauką, bo produkcja sfrustrowanych dyplomowanych idiotów z wyjebanym w kosmos ego tylko nam się odbija czkawką.
podręczniki na studia XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
@Czokowoko ale jakie ego prowadzącego? Jakie 100 zł?
Uczysz się dla siebie żeby mieć wiedzę i zeby zarabiać tyle $$ aby Cię było stać na książki.
Na ch mi książki prowadzącego. Kupuje się książki z wiedzą w swoim zawodzie I nigdy mi nie przyszło do głowy że to źle wydane pieniądze.
Lol
@michal-g-1 zajebiście, dzięki za informacje. Ja na studiach miałem tyle pieniędzy żeby przeżyć od wyplaty do wypłaty i większość studentów tak żyje, więc jak miałem wyjebać 100 zł na to żeby tylko połechtać ego prowadzącego to wolałem juz uczyć sie z materiałów dostępnych za darmo w Internecie, niż z książki do programowania która już w momencie wyjścia była gowno warta
@mk-2 no na studiach medycznych i może prawniczych raczej trzeba mieć te książki ale jak ktoś jest tak bogaty żeby kupować wszystko jak leci to spoko.
@Czokowoko na kierunkach medycznych to nie zawsze działa tak jak piszesz
@Czokowoko po skończeniu studiów mam całe półki książek których używam w swoim zawodzie i też kończyłem politechnikę.
Oczywiście, że można było skończyć studia po najniższej linii oporu i mieć gdzieś co było uczone, ale tym XD na drogę
@michal-g-1 gościu ale co w tym dziwnego? Na studiach nie ma podręczników typu Programuj z Pitagorasem.
Wykładowca ci mówi maks jakie książki można sobie ogarnąć bo na tym był wzorowany materiał i tyle. Nie robisz "Otwórzcie podręcznik na stronie 26" xdd
@michal-g-1
na zaocznych na polibudzie totalnie nikt nie wymaga żadnych podręczników
liczą się materiały opracowane przez wykładowców
@Half_NEET_Half_Amazing widzę więc iż twoje studia całe były XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
@entropy_ 95% swoich podręczników kupiłem od starszych kolegów. I tylko dlatego że wolę papierowe książki. Równie dobrze mógłbym ściągnąć je za darmo z internetów i wszyscy mieliby to w tyłku, z autorami tych podręczników włącznie.
W sumie kosztowało mnie to mniej więcej kratę browarów, rozłożone na 4 lata.
To chyba podchodziło pod jakiś paragraf? No ale to norma, że na każdej uczelni jest przynajmniej paru jebniętych wykładowców.
Nic nie kupiłem, wszystko z neta lub e-kursów, a nawet sami prowadzący nieoficjalnie sugerowali "inne" źródła.
nie przypominam sobie zebym od gimnazjum kupil jakies podreczniki poza tymi od jezykow, na informatyce na polibudzie wszystko z pdfow, stron prowadzacych, repozytoriow starszych rokow
@entropy_ nie kupiłem jednej książki przez cake studia inżynierskie bo wszystko było w necie a studia skończyłem 9 lat temu.
@pszemek wykupienie płatnego planu Wolframa na studiach to obowiązkowy krok
@entropy_ wolfram nauczył mnie całkować, wtedy miał opcje pokazywania rozwiązania krok po kroku
<!-- tiptap -->
@Boltzman jak byłem na studiach to wystartował wolframalpha.
Wyobraź sobie minę wykładowców jak z dnia na dzień połowa roku zmieniła się z ledwo liczących debili w geniuszy rozwiązujących najbardziej popierdolone równania xDDD
@entropy_ Robiłbym natychmiast skargę do rektora i może nawet zawiadomienie jakichś służb jakby mi taki typ wyskoczył.
BTW, przez całe studia jedyną książkę jaką kupiłem to był zestaw do angielskiego, a tak to żadnego podręcznika nie kupiłem, nie kserowałem, nie używałem po prostu nigdy lol
Komentarz usunięty przez moderatora
@AndzelaBomba to bym to zgłosił do mediów
Komentarz usunięty przez moderatora
Ale w czym problem? Niech idzie do roboty i zarobi. Witamy w dorosłym życiu. Albo trzeba sobie radzić innymi sposobami jak to już wyżej wspomniano.
@entropy_ kto k⁎⁎wa kupuje podręczniki na studia XD u nas też był taki as, ale na szczęście na niego nie trafiłem xd
@szatkus ja wyrobiłem bo bez niej bym nie mógł wchodzić do biblioteki a akurat wyrywałem laseczkę na wspólną naukę XD
@maximilianan ja nawet karty bibliotecznej nigdy nie wyrobiłem.
@entropy_ w uczelniach publicznych jakie znam lepiej lub gorzej to by chłop poleciał z roboty za to szybciej niż za jazdę po pijanemu
Komentarz usunięty przez moderatora
U mnie NIE WYMAGALI ale jak kupiłeś skrypty to oceny były lepsze. Jeszcze był taki system że w skryptach osobistą dedykację wpisywali żeby studenci ich sobie nie pożyczali 😁
no k⁎⁎wa mam nadzieję że to jakaś medycyna albo inżynieria nuklearna. bo jak laska to kupiła na socjologię, albo j. pol. to mam złą wiadomość: nie zwrócą się