
Znikają kolejne wege lokale, nowe się nie otwierają. Koniec "zielonej rewolucji"?
Mr.MarsGURU
72piorunówDuże miasta mogły się pochwalić sporym wyborem wegeteriańskich i wegańskich lokali. Teraz, gdy znikają kolejne lokale z kuchnią roślinną, a nowych nie przybywa pojawiają się głosy, że nic dziwnego, bo ‘’zwykłe’’ restauracje mają już ciekawą ofertę wege, a ''bezmięsnych'' klientów jest zbyt mało, by utrzymać biznesy tylko dla nich. A może to koniec mody?
Z Krakowa zniknęły Farma Burgerownia Roślinna, Pod Norenami, Falla oraz Krowarzywa. Głośnym echem odbiło się szczególnie zamknięcie lokali Krowarzywa - znika nie tylko z Krakowa, ale i z Warszawy, gdzie ostatni lokal sieci będzie czynny do końca marca 2025 r. Krowarzywa serwująca roślinne burgery, wrapy i kebaby powstała w 2013 r. i jak wspominają goście ‘’wtedy to był gamechanger’’.
Słusznie. To były czasy, kiedy Marta Dymek wydała swoją słynną książkę ‘’Jadłonomia. Kuchnia roślinna - 100 przepisów dla wegan’’. Prowadziła też bardzo popularnego bloga i programy telewizyjne. Ludzie odkryli, że kuchnia roślinna to nie tylko sałatki, ale wielopoziomowe, ciekawe dania. Po dania wegetariańskie sięgali nie tylko wegetarianie. Z ciekawością odkrywali hummus, leczo z boczniaków, curry z bakłażanów czy tofu zmieniające życie. [...]
Komentarze (56)
Abstrahując od żartów - nie wzbraniam się od kuchni wege, ale np. w Lublinie jest ona po prostu kiepsko robiona. Poziom trzyma tylko Zielony talerzyk. Większość lokali tego typu, mam wrażenie, jedzie na sloganach typu wege, eko, bio - z podają niskiej jakości produkty za nieliche pieniądze. Jak mi ktoś sprzedaje humus który jest gorszy niż z biedronki albo odmrażane kotlety sojowe to sorry - niech ginie.
Szkoda krowarzywej, lubiłem tam chodzić bo mieli smacznie. Jem normalnie mięso ale tam po prostu było smacznie.
Czyli wracamy do gastronomicznej normalnośći zbilansowanej diety, super. :smiley:
W pierwszej lepszej restauracji można obecnie znaleźć sporo opcji bezmięsnych. Coraz więcej ludzi je w domu z wielu przyczyn. Coraz więcej lubi też gotować i się w to wkręca. Vege jedzenie można kupić w Lidlu czy Biedronce bez większego problemu. Po prostu rynek knajp vege powoli się wyczerpuje.
Nic tak nie naprawia sytuacji jak wolny rynek.
Nie żebym był jakimś fanem, ale to właśnie w wegańskich restauracjach miałem okazję zjeść rzeczy które były dla mnie zaskakujące. Ale co też jest paradoksem to są restauracje z których mimo zjedzenia posiłku, wychodziłem głodny.
>Rewolucja
xD
@Mr.Mars od zawsze mówiłem, że jak będzie drożej, wszyscy ci vege bo moda skończą z parówką w mordzie :smiley:
Tera będzie deep analiza. Jedzenie wegańskie jest drogie w sezonach niewegetacyjnych. Interesowało klasę średnią, bardziej refleksyjną, ale też bardziej podatną na mody. Wzrost kosztów, powolne ubożenie klasy średniej i ewolucja tradycyjnych knajp zabrała oręż paśnikom wegańskim. Co więcej, reszta społeczeństwa nie jest zainteresowana ideą weganizmu, a patrząc w portfel głosuje za mięsnym modelem żywienia. Ku rozwadze: kilo schabu w promocji poniżej dychy. To nie może mieć konkurencji.
@krzysztof-2 "...do produkcji polskiego mięsa stosuje się najwięcej antybiotyków w przeliczeniu na kilogram w całej EU..." - plus do tego polskie wędliny mają jedno z najwyższych zawartości azotynów. Polska jest w czołówce jeśli chodzi o ich spozycie na świecie
@krzysztof-2 Łomatko, coś się tak odpalił? Nikogo nie atakuję, w nosie mam czyjąkolwiek skłonność do jedzenia tego czy tamtego. I nie będę szukał korelacji. Przepraszam xD
@Michot A teraz znajdź mi jakiekolwiek badanie które dowodzi że to faszerowane mięso odpowiada za wzrost średniej długości życia. A nie to, że mniej osób pali, mniej osób nałogowo pije, świeże warzywa są dostępne cały rok a nie tylko od maja do października jak to za PRL było, jest mniej śmiertelnych wypadków na drogach oraz to, że jednak medycyna poczyniła całkiem spore postępy. Możesz też pochylić się nad korelacją pomiędzy ilością spożywanego mięsa - zwłaszcza tego przetworzonego jak parówki, kiełbasy, wędliny z ilością przypadków nowotworów jelita grubego. Natomiast co do warzyw sezonowych to nie jest wbrew pozorom tak prosto je dostać "od chłopa". U mnie na "lokalnym targu" sprzedawcy kupują je na tej samej hurtowej giełdzie co zaopatrują się całkiem spore sklepy i sprzedają z 10% narzutem jako swojskie prosto z działki :grinning:
@krzysztof-2 Na tym faszerowanym mięsie średnia długość życia urosła jakie dziesięć lat (nie chce mi się sprawdzać). Oprócz niefajnych dodatków cena mięsa to też efekt skali (z dramatycznymi skutkami dla środowiska w bezpośrednim sąsiedztwie). Warzywa sezonowe kupować w markecie to jakiś poziom desperacji lub niewiedzy (czasem braku możliwości).
@Michot Nie zauważyłem jakiś istotnych różnic cenowych pomiędzy knajpami vege i zwykłymi. W jednych i drugich dość drogo jak na przeciętne zarobki. Iść od święta owszem, ale stołować się tam to już odbije się mocno na portfelu. A co do sezonowości to warzywa są drogie cały rok co jest absurdalne jeżeli sprawdzi się ile za nie bierze rolnik w skupie. Natomiast polecam się zastanowić czym należy nafaszerować takiego prosiaka czy kurczaka (który żywi się roślinami), że kilogram tego prosiaka czy też kurczakowych udek kosztuje mniej niż kilogram pomidorów czy papryki. Niestety masz rację, że dla konsumenta masowego liczy się przede wszystkim cena - stąd tez zalew taniego mięsa podłej jakości i o wątpliwym wpływie na zdrowie. (do produkcji polskiego mięsa stosuje się najwięcej antybiotyków w przeliczeniu na kilogram w całej EU) Bo aby mięso pochodziło od zwierząt hodowanych tak jak na reklamach produktów odzwierzęcych (szczęśliwa krówka pasąca się pod chmurką) musiałoby kosztować nie 20 a 80 złotych za kilogram. Inna sprawa, że w marketowych warzywach też można znaleźć sporo syfu.
Jeszcze kilka lat temu w zwykłej restauracji z potraw wegańskich można było zamówić co najwyżej frytki. Teraz każdy szanujący się lokal ma w menu dwie, trzy opcje roślinne. Więc i pole działalności dla lokali z kuchnią w 100% roślinną się mocno ograniczyło. Podejrzewam, że zostaną te najlepsze, pewnie w największych miastach a reszta niestety padnie. Szkoda mi lokali takich jak "Zjadliwości" czy "Falla" w Łodzi bo jednak jedzenie było tam pierwsza klasa, ale cóż zrobić takie prawa rynku.
A syryjski falafel 100% vegan w centrum wwa ma takie obłożenie w porze obiadowej, że ciężko o stolik. Nwm może chodzi o to, że ma rozsądne ceny i bardzo dobrą jakość?
@Ragnarokk no jeszcze jak nie dowalą ceny z kosmosu. Jak vege jest droższe od normalnego jedzenia bo taka moda to nie ma co się dziwić że upadają.
@ColonelWalterKurtz Ja absolutnie uwielbiam małą kanjpkę falafelową libańczyka co jest na Niepodległości obok SGH. Wege jedzenie potrafi być tak zajebiste jak się umie robić. Tyle że łatwiej zrobić dobre żarcie z mięsa
Rip Krowarzywa, bardzo dobre mieli czasami burgerki, zwłaszcza Pastrami z Saitana to był top. Ale teraz w sumie w każdej burgerowni dostaniesz ciekawe opcje bez mięsa. Także w sumie to można polecieć Korwinem 'yes cannons, slow market' ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@Wrzoo Tego akurat nie próbowałem, ale w Wawie jest pełno knajp z tego typu rzeczami - falafelki, humusy, serki, wszystko 100% vege i wiele z nich jest mega dobrych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@rith :((( Szkoda, ich kebabex libański to był sztos...
@Wrzoo Na stronie wygląda jakby został im tylko jeden lokal, na Chmielnej w Warszawie. Choć w artykule napisali, że tylko do końca Marca. Szkoda.
https://krowarzywa.pl/
@rith Krowarzywa już całkiem padła? :confused:
@sranko_csv
Akurat ta nazwa to genialna jest. Szkoda że się zmarnuje już :smiley:
@sranko_csv
Ale jakie nazwy? Seitan? Pastrami?
@rith ja pierdolę, kto te nazwy wymyśla xd
Dopiero co kilka dni temu czytałem że Warszawa jest top na świecie jeżeli chodzi o wege xD
@tomasz-frankowski Ja mieszkałem w Warszawie jeszcze 3-4 lata temu to tak było. W mało której Europejskiej stolicy był taki wybór wege knajp jak u nas.
Wegetarianizm się nie kończy. To zwykłe restauracje ogarnęły że wystarczy dodać 3-4 dania bezmięsne i nie tylko przyjdą mięsożercy ale też wegetarianie.
Restauracje 100% Vege miały łatwiej na początku bo tylko one miały dania bezmięsne. Teraz muszą mieć turbo dobrą kuchnię albo liczyć na purystów, którzy nie chcą jeść w tym samym miejscu gdzie jada się mięso.
No niestety. W Katowicach zamknęła się Dobra Karma - już w tamtym roku zmienił się właściciel i jak widać, uznał, że nie ma sensu tego dalej ciągnąć. A szkoda, ponieważ jedzenie było dobre i w miarę przystępnych cenach (około 30 złotych za danie dnia + zupa).
W Bielsku ledwo zipie Jarmużno i właściciel prosi klientów o wsparcie finansowe, ale tu z kolei problemem są godziny otwarcia - lokal zamyka się o 17:00. No i jedzenie nie jest zbyt dobre. Na trzy zamówione razy tylko raz byłem w miarę zadowolony. Wolę zrobić sobie sam.
A szkoda, bo fajnie od czasu do czasu zjeść coś bez ryzyka, że „wegetariańska” zupka przygotowywana jest na bulionie wołowym, a frytki smażone na tłuszczu zwierzęcym. : D
Mnie to niespecjalnie przeszkadza (tak jak podpuszcza cielęca w serach czy żelatyna), ale są ludzie, którzy zwracają na to uwagę.
Dlatego mi szkoda Dobrej Karmy, bo jak miałem lukę w zajęciach na studiach, to chodziłem tam zjeść. Ba, praktycznie każdy przyjazd do Katowic w ramach zwiedzania czy coś kończył się wizytą w Dobrej Karmie.
Gdy zobaczyłem, jak wygląda Złoty Osioł w środku, to od razu wyszedłem i poszedłem do Pizzatopii. X)
@cyberpunkowy_neuromantyk Dobra Karma to była najlepsza „zielona” knajpa w Kato. Została Falla. Złoty Osioł to odgrzewany syf. Inne są poprawne, ale Karma rządziła. Uwielbiałem tam siedzieć. A nawet moi znajomi, którzy jedzą mięso potrafili się tam najeść i chwalili
Po prostu restauracja wegańska to głupota, każda restauracja powinna mieć coś dla jaroszy i tyle.
@Mr.Mars wegetarianie ogarnęli, że wystarczy podjechać do pierwszego lepszego lasu do paśnika i wychodzi na to samo. Jeszcze czasem bryła soli jest do polizania.
A tak serio, to wystarczy nie być jakimś pie⁎⁎⁎⁎⁎⁎ętym purystą, by w każdej restauracji czy knajpie, znaleźć coś bez mięsa.
@Yes_Man Ja tak miałem w pizzeri w której dodają robaki. Nie chciałem tam zamówić nawet normalnej pizzy bo wiedziałem że w tej kuchni kucharz tą samą ręką na tym samym blacie dodaje to do innych pizz.
@krzysztof-2 Jak się pomylą i ci dadzą ramen na bulionie z mięsa i nie zauważysz to się świat nie zawali. No chyba, że masz alergię na mięso w co wątpię. Jak mówi przysłowie "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal".
@krzysztof-2 pewnie właśnie dla takich purystów w miastach wojewódzkich zostanie jedna - dwie restauracje 100% vege
@LondoMollari ruch vege to też trochę ideologia, zabijanie zwierząt itd. Idąc do lokalu vege i mając świadomość że w tej samej kuchni robi się też dania z mięsa może być dla niektórych nie do przyjęcia. Tak mi to kiedyś wytłumaczył jeden weganin
@krzysztof-2 pewnie się kapnęli że bułka z sałatą i kotletem za 35 PLN to uczciwa cena.
@Modrak jak to szło... niewidzialna ręka rynku zweryfikowała ¯\\(ツ)/¯
>Restauracja VEGE z opcjami mięsnymi nie jest już restauracją VEGE
@krzysztof-2
@Modrak U mnie w mieście padły ostatnio 3 tradycyjne burgerownie. Widać mięsożercy ogarnęli, że wystarczy przejść się wzdłuż dowolnej ulicy aby zeskrobać jakiegoś potrąconego kota do zjedzenia. Jeszcze czasem jakiś nadgnity bażant czy kuropatwa się trafi. 😉
@LondoMollari No nie do końca. Zwykła restauracja z opcjami vege wciąż jest zwykłą restauracją. Restauracja VEGE z opcjami mięsnymi nie jest już restauracją VEGE. Dla mnie to jest ważne bo mam gwarancję, że nie dostanę np ramenu na bulionie zwierzęcym bo się komuś tam pomyliło (albo mają to wręcz w dupie i myślą, że klient się nie zorientuje) Ale ogólnie trochę racji masz - na rynku nie ma miejsca na taką ilość restauracji w 100% roślinnych a gdy normalne restauracje podchwyciły, że na kuchni wege też można zarobić to rykoszetem oberwały te roślinne.
@Modrak @Ragnarokk Knajpy wegetariańskie, muszą się dostosować, tak jak dostosowały się te niewegetariańskie.
Knajpy niewegetariańskie z reguły mają jakieś opcje wege, więc kiedy przyjdzie grupa mieszana, to sobie zawsze poradzą. Wystarczy, że knajpy wege dodadzą opcje mięsne do menu, i wtedy tam też każdy znajdzie coś dla siebie. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
@Modrak I to jest przyczyna - w momencie jak klasyczne restaurację zaczeły dbać o wegetariańskich klientów, a sam wegetarianizm niespecjalnie rośnie już w siłę to takie knajpy tylko wege nie miały prawa się zbytnio utrzymać - w grupce ludzi zawsze znajdzie się przynajmniej jeden co będzie kręcił nosem że do bezmięsnej nie pójdzie