HugsFenomen
17piorunów299 768,58 - 10,32 = 299 758,26
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
HugsFenomen
17piorunów299 768,58 - 10,32 = 299 758,26
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
ostrynacienkimGruba ryba
19piorunówhuehue

Jeśli w szkolnej stołówce będzie gazpacho arbuzowo-pomidorowe i potrawka z soczewicy to jestem jak najbardzej za! Albo właśnie tofu czy hummus. Ale jakoś się nie spodziewam...
peposlavGruba ryba
26piorunówCo można powiedzieć własnemu dziecku, a nie można powiedzieć w pracy?
"Nie baw się tym kur*a tylko to zrób!" a nie czekaj...
@peposlav Ciebie to jednak trzeba było usunąć za wczasu :smiley:
MikuuuusLider
20piorunów[18+]
Filmik opublikowany przez 425. Pułk Szturmowy Sił Zbrojnych Ukrainy

Nie martwcie się czarnym tlem po prostu Hejto nie pobiera miniaturki z streamin 😁 Filmik działa normalnie po kliknięciu play❤️ Musiałem zmienić serwer bo streamable usuwało filmik
MrHardy_Gruba ryba
16piorunów
Mniam
Merci beaucoup
MikuuuusLider
29piorunówObwód samarski (Rosja)
Alarm w pobliżu rafinerii należącej do Rosnieftu:thinking_face:
#ukraina #wojna #rosja #wideozwojny #rafinerie #obwodsamarski

@Mikuuuus Zaskoczenia
lubiespacOsobistość
32piorunów
Lepsze zairno wymieszane z cementem.
sąsiad tak szczury tłukł w piwnicy. tylko zamiast ryżu to pszenica z gipsem i miska z wodą obok.
Felonious_GruLider
96piorunów
@Felonious_Gru pokolenie 67 z ich podejściem do życia do 67 nawet nie dożyje
Stare dziady narzekają na młodzież, że nie jest taka, jak stare dziady wyobrażają sobie siebie, gdy byli młodzi
@Vinzenty my nie zapierdaliśmy na elektrycznych hulajnogach jak pojebani
@30ohm nie, za to zapierdalaliśmy komarkami jak pojebani
@Vinzenty No cóż, prawda jest taka że mamy w kraju dobrobyt niewidziany od... niewidziany nigdy. A dobrobyt czyni ludzi niezaradnymi życiowo. W pewnym momencie musi jednak nastąpić zderzenie z rzeczywistością i o tym moim zdaniem jest ten mem. Całkiem życiowy moim zdaniem.
@Vinzenty Ja narzekałem na młodzież, samemu nią będąc. Nienawidziłem się z rówieśnikami, nauczycielami, dziećmi z podwórka i rodziną.
Do dzisiaj jestem trudny w obsłudze xD
@Vinzenty po pijaku w 5 na jednym :smiley:
@wiatrodewsi spokojnie - mieszkanko od rodziców, spadek po dziadkach. Można pracować byle gdzie do końca życia, bez kredytów. Zaradność takim dzieciakom nie jest potrzebna
@nocnyfilm Tylko że oni nie zamierzają pracować, a już na pewno nie byle gdzie...
BykFanatyk
6piorunów24 348 300 - 250= 24 348 050
festiwal_otwartego_parasolaLider
15piorunów
xddddd
@festiwal_otwartego_parasola co pani napisac? Ciekawe skad wiedziala, ze po drugiej stronie jest pani :thinking_face:
lubiespacOsobistość
7piorunówChodz mała zrobimy sobie selfie 🤳
#humorobrazkowy #golomp #heheszki

latające szczury i to do tego wygenerowane przez LLM :nauseated_face::face_vomiting:
30ohmGURU
19piorunówCIA W MOSKWIE. SIEMONIAK W CIA. TUSK W RCB. A PAN BÓG ZNOWU MA NAS W D⁎⁎IE.
Szef CIA jedzie do Moskwy. Nie po matrioszkę, nie na pielmieni i raczej nie dlatego, że miał trochę wolnych mil do wykorzystania.
Chwilę później Siemoniak leci do CIA. Rozmowa jest „bardzo ważna”, informacja trafia do premiera, a za moment Tusk zwołuje specjalną odprawę RCB i zaczyna mówić o eskalacji, następnych tygodniach, miesiącach i możliwych działaniach dotyczących naszego terytorium.
Co Siemoniak usłyszał w CIA, nie wiem, ale spokojnie. Jeszcze chwila i będziemy wiedzieli wszyscy, bo w Polsce tajemnica państwowa ma trwałość jogurtu zostawionego w lipcu na parapecie.
Zanim dokument zdąży wystygnąć po wyjściu z drukarki, połowa Warszawy już wie, co w nim jest, a druga połowa właśnie komentuje to anonimowo w mediach.
U nas naprawdę dobrze strzeżona została chyba tylko jedna tajemnica państwowa: dlaczego Pan Bóg od kilkuset lat ma nas tak konsekwentnie w d⁎⁎ie.
Mnie bardziej od tego, co Siemoniak usłyszał w CIA, interesuje to, co już widać.
Dla mnie granica została przekroczona 16 listopada 2025 roku, kiedy wysadzono tor na trasie Warszawa–Lublin.
Wtedy skończyło się pytanie, czy można. Moim zdaniem ruscy dostali zielone światło. Nie na czołgi pod Warszawą. Na napierdalanie w Polskę poniżej progu wojny: kolej, energetyka, logistyka, łączność, cyber, sabotaż.
A potem eksperci będą trzy dni debatować, czy wysadzony tor to już atak, czy tylko wyjątkowo nerwowa awaria.
Na razie mamy głównie wynajętych wykonawców, elegancko zwanych proxy, bo „pojeb na zlecenie ruskich służb” źle wygląda w telewizji.
Tylko że proxy to przystawka. Prawdziwy problem zacznie się, gdy wejdą zawodowcy.
I moim zdaniem to nie jest perspektywa lat, tylko dni albo tygodni.
Wtedy możemy dostać pierwszy solidny wpierdol, zanim politycy zorientują się, że wojna hybrydowa przestała być panelem z kawą i ciasteczkiem.
A my zrozumiemy, że jesteśmy w d⁎⁎ie dopiero wtedy, kiedy proxy się skończy, a zaczną profesjonaliści.
I tylko polityczny debil może tego nadal nie widzieć.
Przeciwnik zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile mnie to będzie kosztowało?
Jeśli odpowiedzią jest konferencja prasowa, kilka groźnych min, komunikat o „monitorowaniu sytuacji” i dwudniowa napierdalanka na X, to rachunek wychodzi wyjątkowo korzystnie.
A skoro pierwsze zamówienie było tanie, kolejne będzie większe.
Nie dlatego, że Rosjanie są jakimiś nadludźmi ze szkoły Jamesa Bonda.
Po prostu patrzą, jak reagujesz. Jeżeli naciskają klamkę i drzwi się uchylają, to nie odchodzą grzecznie do domu. Naciskają mocniej.
I dlatego obawiam się, że na początku dostaniemy niezły wpierdol.
Nie dlatego, że Polska jest bezbronna i nie dlatego, że jutro obudzimy się z rosyjskimi czołgami na Marszałkowskiej.
Dlatego, że zanim nasza klasa polityczna zorientuje się, że wojna hybrydowa nie jest panelem dyskusyjnym z identyfikatorem na smyczy, przeciwnik zdąży sprawdzić kilka następnych drzwi.
A my będziemy jeszcze debatować, czy aby na pewno ktoś nacisnął klamkę i czy komisja sejmowa powinna zebrać się we wtorek czy w środę.
Tymczasem Polska ma oczywiście ważniejsze rzeczy do roboty.
Braun będzie latał z młotkiem i prowadził politykę historyczną metodą udarową.
Macierewicz będzie ganiał z paintballem jak człowiek, któremu ktoś pomylił system bezpieczeństwa państwa z urodzinami dwunastolatka.
Reszta będzie się napierdalała o Tuska, Kaczyńskiego, Ukrainę, Niemcy, Unię, banderowców, ruskie onuce i o to, który Polak jest większym zdrajcą Polski.
Rosjanie naprawdę nie muszą nas specjalnie skłócać.
Wystarczy dać Polakowi internet i trochę czasu. Resztę zrobimy sami, bez faktury, bez delegacji i bez zwrotu kosztów.
Jeszcze będziemy z siebie dumni, że bronimy ojczyzny, wyzywając jakiegoś faceta z Radomia od sprzedajnej k⁎⁎wy, bo postawił inną flagę w zdjęciu profilowym.
Służby zrobią marsowe miny.
Ministrowie powiedzą, że „sytuacja jest monitorowana”.
Politycy ustawią się na tle pięciu flag, generał stanie obok i wszyscy będą wyglądali tak, jakby godzinę wcześniej osobiście wrócili spod Kurska.
Problem polega na tym, że większość naszych polityków zna wojnę mniej więcej tak, jak ja balet klasyczny.
Z telewizji, książek, obchodów rocznicowych i składania wieńców.
Dla nich wojna to przemówienie, rocznica, minuta ciszy i limuzyna z ochroną.
Dla zwykłego człowieka wojna zaczyna się wtedy, kiedy nagle nie działa telefon, nie ma prądu, na stacji kończy się paliwo, pociąg nie jedzie, a ty nie wiesz, czy dzieci wróciły ze szkoły.
I tego właśnie wielu ludzi nadal nie rozumie.
Jeśli kiedyś naprawdę pierdolnie, to najprawdopodobniej nie pierdolnie w Sejm, nie w ministerialny gabinet i nie w hotel, w którym śpią posłowie.
Pierdolnie tam, gdzie chodzisz ty.
Na dworcu, przy torach, na stacji benzynowej, w centrum handlowym, na moście, przy transformatorze albo obok piekarni, do której rano idziesz po kajzerki.
Dron nie pyta, na kogo głosowałeś.
Sabotażysta nie sprawdza, czy jesteś za prawicą, lewicą czy masz ich wszystkich serdecznie w d⁎⁎ie.
Odłamek nie ma konta na X i nie interesuje go, czy wczoraj wygrałeś dyskusję o Wołyniu.
A kiedy naprawdę zacznie się źle dziać, polityk będzie miał ochronę, samochód, kierowcę, wcześniejszą informację, numer telefonu do człowieka, który odbierze o trzeciej w nocy, procedurę ewakuacji i przynajmniej jakieś pojęcie, gdzie ma jechać.
Ty będziesz miał rodzinę, psa, kredyt, pół baku paliwa, dwie reklamówki zakupów i telefon, który właśnie stracił zasięg.
I wtedy nagle cała ta internetowa wojna o to, kto jest większym patriotą, okaże się warta dokładnie tyle, co używany papier toaletowy.
Najbardziej wkurwia mnie jednak coś jeszcze.
My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.
Jakby zwycięstwo było trochę podejrzane, a wpierdol z honorem stanowił najwyższą formę patriotyzmu.
Nam się ciągle marzy bohaterska śmierć, wielka klęska, morze zniczy, pomnik, muzeum i rocznica, przy której za osiemdziesiąt lat kolejny polityk stanie z wieńcem i powie, że „Polska pamięta”.
Czasem mam wrażenie, że w Polsce łatwiej postawić pomnik za wpierdol niż za zwycięstwo.
Jak dostaniemy po mordzie, natychmiast wiemy, co robić.
Mamy akademię, przemówienie, tablicę, rekonstrukcję, patrona szkoły i sześciu historyków tłumaczących, dlaczego klęska była moralnym zwycięstwem.
Gorzej, kiedy trzeba zrobić coś wcześniej, żeby tego wpierdolu po prostu nie dostać.
Wtedy zaczyna się komisja, konsultacje, spór kompetencyjny, pytanie o finansowanie i oczywiście najważniejsza kwestia: kto będzie przecinał wstęgę.
Bo tym krajem za często rządzą ludzie zakochani w przeszłości.
Historycy, prawnicy i zawodowi komentatorzy dawnych krzywd potrafią godzinami wyjaśniać, kto kogo zdradził w 1939, 1944 albo 1989 roku.
Wiedzą, kto powinien dostać pomnik, komu go trzeba roz⁎⁎⁎⁎⁎olić młotkiem i przy której rocznicy należy zrobić najbardziej patriotyczną minę.
Ale kiedy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobić jutro rano, żeby za dziesięć lat nie stawiać kolejnego pomnika ofiarom? — nagle zapada cisza.
Potrafimy wyć nad przeszłością.
Gorzej z tym, żeby nie produkować sobie przyszłości, nad którą znowu będzie można wyć.
Podobno życia nie należy brać zbyt serio, bo i tak kończy się śmiercią.
Tylko mam wrażenie, że my zrobiliśmy z tego doktrynę bezpieczeństwa narodowego.
Skoro kiedyś i tak zdechniemy, to po co się przygotowywać?
Jakoś to będzie.
NATO przyjedzie.
Amerykanie pomogą.
Europa zareaguje.
A jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje jeszcze Pan Bóg.
No właśnie. Pan Bóg.
Przez 123 lata zaborów najwyraźniej był na wyjątkowo długim L4.
W 1939 roku Niemcy weszli z jednej strony, Sowieci z drugiej, a żeby dowcip historii był jeszcze bardziej czarny, żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis GOTT MIT UNS — Bóg z nami.
Czyli nawet Boga nie mieliśmy wtedy na wyłączność.
W 1944 roku Warszawa płonęła, ludzie ginęli tysiącami, a jeżeli ktoś czekał na cud, to centrala najwyraźniej miała wyłączony telefon.
Potem przyszła komuna i znowu trzeba było sobie radzić głównie własnymi rękami.
Nie mam nic przeciwko wierze.
Człowiek może wierzyć, modlić się, nosić krzyż i chodzić do kościoła.
Tylko nie róbmy, k⁎⁎wa, z Pana Boga systemu obrony przeciwlotniczej.
Bo historia nie jest sprawiedliwa.
Historia ma głęboko w d⁎⁎ie nasze poczucie moralnej wyższości.
Bardzo często wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma więcej amunicji, lepsze rozpoznanie, sprawną logistykę, działającą łączność, mocniejsze służby, przygotowanych obywateli i polityków, którzy zaczynają myśleć przed katastrofą, a nie pięć minut po pierwszym wybuchu.
Może więc tym razem, zamiast szykować miejsce pod kolejny pomnik, spróbujmy dla odmiany nie dostać wpierdolu.
Nie umrzeć pięknie.
Nie przegrać honorowo.
Nie zostać kolejnym pokoleniem, o którym przyszły historyk napisze, że „mimo bohaterskiego oporu sytuacja była beznadziejna”.
Ja bym raz chciał przeczytać coś innego:
Byli przygotowani.
Przeciwnik spróbował.
Dostał po mordzie i więcej nie próbował.
To byłaby dopiero rewolucyjna polska polityka historyczna.
A jeśli ktoś nadal uważa, że jakoś to będzie, bo przecież „Szczęść Boże”, to przypomnę mniej elegancką, za to znacznie bardziej realistyczną wersję stosunków międzynarodowych:
BÓG Z NAMI. C⁎⁎J Z WAMI.
Ok, fajnie - pytanie brzmi co zrobić?
@30ohm Do pewnego momentu dobrze się czyta.
Ale od momentu:
My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.
To już zaczyna się odlot. O ile rant na pato-martyrologie słuszny, ale już wiązanie tym z obecnym stanem nieudolności to już za dużo jak na taki tekst.
lechaimGruba ryba
6piorunówWykonawca: MF Doom (feat. Mr. Fantastik)
Utwór: Rapp Snitch Knishes
Płyta: Mm..Food (2004)
https://www.youtube.com/watch?v=dERcdvcXuE0
Na dzisiejszy wieczór polecam Państwu uwadze najlepszego rapera w historii tej skurwiałej planety - the one and only MF Doom.
Choć trzeba uczciwie przyznać, że Mr. Fantastik na feacie też zamiata.
#muzyka #hiphop #rap #mfdoom #nutkanadzis #muzykalechaima

@ErwinoRommelo daj pioruna! xd
Felonious_GruLider
100piorunówSamoświadomość #heheszki

coś w stylu no to racism xD
Samoświadomość to pierwszy krok do samonaprawy
RzeznikLider
5piorunów118 745 798 - 200 - 200 = 118 745 398
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
radziolGURU
15piorunów
MrHardy_Gruba ryba
16piorunów
No jedz zupkę przecież nie jest gorąca
Zupka:
MaciekGruba ryba
8piorunówTab do motywu z "Bluey".
Można go śmiało stosować na gitarze, dając kapo na 5. progu i uderzając tylko w struny D, G, B i E.
A że macie też nutki, to w sumie na innych instrumentach też nie będzie problemu.

Dziękować
@Maciek idę po wiosło
KatieWeeFanatyk
35piorunów1233 + 1 = 1234
Tytuł: Autobiografia
Autor: Agatha Christie
Kategoria: Autobiografia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-245-9499-3
Liczba stron: 478
Ocena: 10/10
Najlepsza rzecz jaką przeczytałam od bardzo dawna.
Agatha Christie opowiada w cudownie bezpretensjonalny sposób o swoim życiu i stawaniu się autorką kryminałów. Mówi o swojej rodzinie, dzieciństwie, dorastaniu, lekturach, przyjaciołach, miłościach i podróżach, które ją ukształtowały.
Brzmi to bardzo nudno, ale pani Christie opowiada to w sposób absolutnie zachwycający, więc polecam, bardzo polecam!
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Kiedy @KatieWee daje książce 10/10 to wiadomo, że należy przeczytać.
@KatieWee jako dzieciak przeczytałem całkiem sporo jej kryminałów. Miała duży wpływ na moją fascynację wszystkim co brytyjskie.
EndrevoirGURU
73piorunówJa to miałem wrażenie że on już ją zakończył pół roku temu xD

Mam kolegów w pracy, którzy byli zachwyceni wyborem pomarańczowej małpy na prezydenta. Opowiadali jak to szybko zakończy wszystkie wojny, zlikwiduje lewicowe pierdolenie i cały europejski zielony ład pójdzie w pizdu. Nie jestem złośliwy, więc ich nie zaczepiam, ale od dłuższego czasu nic nie mówią na temat tego co się aktualnie dzieje
@kainserezc Przynajmniej tyle, bo są jeszcze tacy, którzy ci wyjaśnią, że to są szachy 5D, których nasze proste umysły nie ogarniają, a poza tym: "chcesz, żeby Iran miał bombę? no właśnie!"
@kainserezc beda winic Ukraine za ceny paliwo jak ostatnio ten pojeb Scott Bessent XD
@kainserezc pracujesz w/z USA?
@RedCrescent zarówno koledzy jak i ja jesteśmy Polakami, mieszkamy i pracujemy w Polsce
@kainserezc Też mam takiego jednego w robocie, ale jest tak hardcorowo głupi że teraz twierdzi że ceny paliw to nie wina Trumpa tylko Tuska, bo za pisu takich cen nie było 😆
@wiatrodewsi kurwa jak to dobrze, że obesrajtek nie rządzi w Orlenie bo diesel byłby pewnie po 15 zyla
@kainserezc Najlepiej jak jednak takich ananasów zaczepisz i ci odpowiedzą że w sumie to się nie interesują polityką
@Endrevoir Aktualnie kombinuje, jak rozkręcić wojnę w Irlandii.
@Shagwest Nie zdziwiłbym się, gdyby uroiło się w głowie Iranland.
@Shagwest imho z jego wypowiedzi wychodzi, że chciał nabić sobie poparcie wśród Irlandczyków w USA, bo tak wychodziło z sondaży. Ale trochę nie podumał, że może niekoniecznie mówienie o zjednoczeniu w trakcie wizyty na wyspie jest szczytem intelektu XD
@AureliaNova Obawiam się, że to zbyt optymistyczna interpretacja. Według mnie jego doradcy robią research i podsuwają mu, gdzie i co powiedzieć, by sypnąć piachem w tryby i podkręcić wewnętrzne problemy jego wrogów (czyli aktualnie dotychczasowych sojuszników USA). Nie zdziwiłoby mnie, jakby wyskoczył, że Katalonia powinna się oddzielić od Hiszpanii (mimo, że 10 lat temu mówił coś przeciwnego).