Moze tutaj cos znajdziesz XD
Segregacja zysków (Thaler, mental accounting). Dwie małe przyjemności w osobnych momentach dają więcej radości niż jedna złożona z obu. Godzina doklejona do piątku, kiedy i tak wychodzisz o 14, wtapia się w tło — nikt jej nie poczuje. Godzina we wtorek w środku 8,5-godzinnego dnia to osobne, wyraźne wydarzenie. To samo zjawisko sprawia, że ludzie wolą dwie małe premie niż jedną większą.
Malejąca użyteczność krańcowa. Piąta godzina wolnego popołudnia jest warta mniej niż pierwsza. We wtorek ta godzina rozbija najgorszy, najdłuższy dzień. W piątek dokłada się do czegoś, co już jest komfortowe.
Efekt świeżego startu (Dai, Milkman, Riis). "Pierwszy, taka ładna data" to nie żart — daty postrzegane jako początek okresu (pierwszy dzień miesiąca, poniedziałek, początek roku) mają realną moc motywacyjną i ludzie autentycznie preferują je jako punkty zaczepienia. To arbitralne, ale bardzo powszechne.
Prawo trywialności Parkinsona (bikeshedding). Przy decyzji o niskiej stawce i zerowym progu wejścia każdy ma zdanie i każdy chce je wygłosić. Gdyby chodziło o reorganizację działu, połowa siedziałaby cicho. Tu godzina wolnego — wszyscy są ekspertami.
Reaktancja i "not invented here". Pierwsza propozycja rzucona przez jedną osobę często zbiera odruchowe "nie, bez sensu" niezależnie od treści, bo przyjęcie jej od razu oznacza rezygnację z własnego wkładu. Twoje rozwiązanie było oczywiste, więc paradoksalnie łatwe do odrzucenia.
Paradoks Abilene (Harvey). Warto rozważyć wersję, w której część zespołu prywatnie wolała piątek, ale nikt nie chciał iść pod prąd po pierwszym "bez sensu" — i grupa wylądowała we wtorku, którego nikt szczególnie nie chciał. Zdarza się to zaskakująco często.
Do tego dochodzi rzecz banalna: dla wielu osób sam fakt, że jest to inny dzień, ma wartość. Piątek o 14 to już rutyna, a rutyna nie daje poczucia, że się coś dostało.