pierdonauta_kosmolonyGruba ryba
67piorunów#ai #programowanie #programista15k
tl;dr
Koleś miał sobie business, całkiem fajny bo dostarczał technologię używaną przez wypożyczalnie samochodów w USA.
Kozystali z infrastruktury firmy Railway ale coś tam nie pykło i tokeny uwierzytelniające w API dostawcy usług miały bardzo szerokie uprawnienia, co oczywiście jest okropną praktyką.
No i pan od biznesu wypożyczalnianego wykupił sobie Cursoa i Claude, po czym zaczęło sie vibecodowanie. Ale pan był, jak mu się wydawało, przezorny i ustawił Cursorowi ograniczenia, że niby czegoś tam nie może robić sam.
A ten nie posłuchał i wyparował im wszystkie kopie baz danych, łącznie z backupami. Jednym-kurła-żądaniem-REST.
Nie wiem kto tu bardziej zawinił ale robi się ciekawie.
Polecam jednak przeczytać posta na Twatterze, bo tam autor dołącza szczerą samokrytykę którą wygłosił agent.
https://x.com/lifeof_jer/status/2048103471019434248?s=46

@pierdonauta_kosmolony https://youtube.com/shorts/WHt1nou8OVg?is=oPCHB_41v7jOVExD
Bóg tworzący świat przy pomocy AIYouTubeMiałem o wiele mniejszą w skutkach akcję na prywatnym serwerze. Postawiłem sobie po raz pierwszy Immich w Dockerze ale coś mi tam się nie zgadzało z uprawnieniami więc zacząłem pytać Gemini o porady. Początkowo brzmiało dobrze - proponował komendy nadające odpowiednie uprawnienia użytkownikowi. Zaczął jednak brnąć (na moją prośbę) w naprawianie wolumenów i ustawień albumów . Od słowa do słowa i nagle odkrył, że jestem na starej wersji (byłem na najnowszej) i zaproponował "upgrade" do wersji niższej i to sporo. Zaświeciła mi się niestety tylko żółta lampka zamiast czerwonej i zapytałem czy ta wersja Immicha (1.6.2) jest na pewno nowsza od 2.6.5. Gemini odpowiedział, że tak bo to inna numeracja niż zazwyczaj XD no i tu ja zjebałem bo mu zaufałem i powiedziałem no dobra to lecimy XD
Skończyło się na tym, że robiłem przez dwie godziny downgrade wszystkich kontenerów przez konsole co poskutkowało prawie całkowitym rozjebaniem instancji Immicha i zmarnowaniem około 8 godzin pracy. Całe szczęście, że nie tknął zdjęć. Ale co się nauczyłem o zaufaniu do AI to moje.















