Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5741 członków
  • 243556 wpisów

Gruba ryba

w Hydepark

0piorunów

Dzieci to są jednak istoty tak bezdennie głupie, że to aż urocze xD Mam wrażenie, że jesteśmy gatunkiem, który wychodzi z łona matki o 18 lat za wcześnie.

Jadę sobie drogą osiedlową, więc powoli, jakieś 20-30km/h. Widzę, że idzie z naprzeciwka chodnikiem po mojej stronie grupka takich czterech około 9-10 letnich dzbanów. Zza zakrętu wyjechał z naprzeciwka motocykl, ancymony się podnieciły, jak go zobaczyły, a jeden najmądrzejszy stwierdził, że będzie się z nim ścigał. Wbiegł mi na pas i biegnie w moją stronę, oczywiście patrząc się tylko za siebie, na motocykl, a wszystko to dosłownie kilkanaście metrów od mojej maski xD Już jak ich zobaczyłem to zwolniłem prawie do zera, więc zdążyłem się zatrzymać, ale jakbym głąba jeszcze nie strąbił dodatkowo, to by wbiegł mi w samochód :grinning: Jak już usłyszał klakson to zbladł, zatrzymał się i stał przez parę sekund bez ruchu jak ta sarna na drodze. Na miejscu ojca to bym chyba profilaktyczny kabel od prodiża zastosował, jak chce się cieszyć potomstwem przez dłuższy czas

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Właściwie chyba jedyna moja wyjazdówka po Polsce i okolicy w tym sezonie. Bardzo udana, ruch w okolicach Tatr całkiem mały (same Zakopane zapchane, ale to wiadomo), bo pogoda wzięła ludzi z zaskoczenia. Pani właścicielka noclegu mówiła, że cały lipiec nic nie mieli, dopiero teraz w ten weekend kilka spontanicznych rezerwacji robionych w ostatniej chwili. Ale wiadomo, że najładniej na Słowacji :grinning:

Nawet mieliśmy awarię, bo koledze wypiął podczas jazdy wężyk paliwowy. Całe szczęście, że kilkaset metrów za serpentynami, więc było gdzie się zatrzymać. Inaczej byłoby mocno nerwowo. Zwłaszcza, gdyby jeszcze coś się zapaliło.

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Wracam sobie ostatnio z pracy przez park i widzę dzieciaki grające w piłę w oddali. W pewnym momencie piłka poleciała w moją stronę. Toczy się jeszcze po trawie, więc uznałem, że wykonam podanie w stronę grających.

Tutaj nadmienię, że piłka wyglądała jak normalna, skórzana piła do nogi. Niestety, to czego nie byłem świadomy, to fakt, że była to gumowa piłka, która jedynie była pomalowana w taki sposób, aby imitować łatki, a ja chyba muszę być pół-ślepy, że tego nie rozpoznałem. Tak więc błędnie założyłem włożenie zdecydowanie zbyt dużo energii w to podanie.

Przyśpieszyłem kroku, zrobiłem piękny zamach i dopitoliłem w tą piłę kopa z całej siły. Tak mi ta piłka na nodze doskonale siadła, że czułem się niczym Roberto Carlos strzelający z połowy boiska, no po prostu perfekcyjne dopasowanie stopy do kulistego kształtu futbolówki.

Piła niczym rakieta pofrunęła ponad głowami dzieciaków wydając z siebie takie oddalające się "pąąąąą..." Poleciałą gdzieś daleko w zarośla. Widziałem kątem oka, jak dzieciak się odwraca w moją stronę ze zniesmaczoną miną. Kątem oka, bo zrobiłem zwrot w tył, krzyknąłem "sorry!" i wyewakuowałem się z parku.

GURU

w Hydepark

15piorunów

Dla tego widoku to ja mogę się jeszcze 10x bardziej zmęczyć, było warto:face_holding_back_tears:

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

5piorunów

O patrzcie, płaskotek!

Jak potomstwo było małe pokazałem mu kiedyś rozjechaną żabkę i powiedziałem:

"Zobacz! płaskożabka!"

Strasznie się to spodobało, potem chodził i liczył:

"jedna płaskożabka! druga płaskożabka! Trzecia! O, płaskojaszczurka!"

Czasami się płaskojeżyk trafił albo inne płaskocoś.

Jak poszedł do szkoły to powtarzałem mu "ale rozglądaj się i nie słuchaj muzyki, nie chcę mieć płaskosynka."

W sumie nie martwię się o rudego skoro w Warszawie potrafi sam z działki wrócić, I nic go nie rozjechało do tej pory, ale jednak średnio się czuję jak tak leży na asfalcie i czeka na ciężarówki.

GURU

w Hydepark

12piorunów

W "kulturze wschodniej" pojawił się nowy świecki zwyczaj - palenie ognisk w miejscu pracy. W całej Rosji obywatele zbierają się wokół ogniska i patrzą jak płoną jagody.

Mateusz Lech w uznaniu dla nowego ruskiego zwyczaju napisał piosenkę "jagody się palą".

https://m.youtube.com/shorts/iHF0Yp_8nUc

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

10piorunów

Poczta Polska jak zwykle jest żartem.

W piątek nadałam dwie paczki - jedna paczkomatem, druga pobraniowa na poczcie. Spięłam dupsko ze zrobieniem drugiego takiego samego naszyjnika do zamknięcia poczty, bo myślę sobie - może coś tam przez weekend chociaż kawałek przejedzie. Chociaż do jakiegoś powiatowego punktu przeładunkowego.

Acha! Jest już poniedziałek 11.00 rano, a paczka nadal leży w placówce pocztowej w której ją nadałam 😆

Ta nadana paczkomatem została właśnie odebrana przez adresata.

Fanatyk0piorunów

@GazelkaFarelka do godz 15 trzeba nadać żeby wyjechała tego samego dnia

GURU1piorunów

@evilonep Szczerze mówiąc mnie to nie obchodzi, niech to zorganizują tak żeby klient był zadowolony.

Paczkomaty są tak zorganizowane, że w tej samej dobie, w której kurier wyciąga z paczkomatu - wieczorem/w nocy paczka już jest w centrum logistycznym najbliżej odbiorcy, a rano zostaje wydawana do doręczenia. W Poczcie Polskiej o 15.00 zostanie odebrana i dojedzie maksymalnie do najbliższego powiatowego punktu zrzutu (bo zaraz 16.00 i fajrant).

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Człowiek pojechał sobie na wydłużony weekend na Mazury, spacer ze znajomymi po lesie, kupa malin, jagód, grzybów, a jeden taki, co do kosza się nie mieści ง(͡ ͡° ͜ つ ͡͡°)
Tylko nie wiem co to za gatunek, jakiś żelaziak?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

10piorunów

<-- Tag do obserwowania

Miasto: [Dobiegniew](https://pl.wikipedia.org/wiki/Dobiegniew) – miasto w Polsce w województwie lubuskim, w powiecie strzelecko-drezdeneckim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Dobiegniew, położone nad jeziorem [Wielgie](https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielgie_(jezioro)). Przez miasto przepływa rzeka [Mierzęcka Struga](https://pl.wikipedia.org/wiki/Mierzęcka_Struga). Według danych GUS z 30 czerwca 2024 Dobiegniew liczył 2970 mieszkańców. Dobiegniew (osada rybacka) otrzymał [prawa miejskie](https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_miejskie) około 1298. W czerwcu 1433 zostało w trakcie [wojny polsko-krzyżackiej (nieszawskiej)](https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-krzyżacka_(1431–1435)) zdobyte przez wojska czesko-wielkopolskie. Miasto było kilkakrotnie niszczone przez pożary. W 1848 otwarto w Dobiegniewie [stację kolejową](https://pl.wikipedia.org/wiki/Dobiegniew_(stacja_kolejowa)) na trasie łączącej Poznań i Szczecin. W okresie wojennym (1940–1945) w Dobiegniewie był największy obóz jeńców wojennych [Oflag II C Woldenberg](https://pl.wikipedia.org/wiki/Oflag_II_C_Woldenberg). Na miejscu oflagu utworzono Muzeum Woldenberczyków. W 1945 miasto zostało zniszczone w 85%. Zabytki:* kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla, baszta – czata strażnicza z XIV w. z fragmentem miejskich murów obronnych, z XIV w., cmentarz kościelny, synagoga, cmentarz żydowski, Muzeum Woldenberczyków – zlokalizowane w jednym z baraków obozowych, kościół św. Józefa z 1934.

Wieś:* --

Data wykonania zdjęcia:* Rok 1948

Opis zdjęcia:* Stacja transformatorowa gdzieś w Dobiegniewie. Powojenna, amerykańska fotografia agencyjna Źródło

Zwycięzca losowania:* @KatieWee

Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link

Fanatyk

w Hydepark

3piorunów

Laur na Arlii. Jak „Dragon Ball Z” połączył rzymskie munera z damnatio ad bestias

W popkulturze Rzym rozpoznaje się często szybciej po geście niż po nazwie: władca siedzi ponad areną, czerwona szata spływa z ramienia, nad głową pojawia się laur, a pokonany znika pod piaskiem albo w paszczy bestii. Kilka takich znaków wystarcza, by obca planeta zaczęła przypominać cesarski amfiteatr. Jedenasty odcinek anime „Dragon Ball Z” wykorzystuje ten skrót wyjątkowo wyraźnie, gdy Vegeta i Nappa trafiają na Arlię, rządzoną przez Króla Moai. W pałacu tyrana działa arena, wojownicy walczą przed jego tronem, a przegrani spadają do jamy, gdzie czeka ogromny potwór Yeddy.

Rzymska stylizacja pojawia się równocześnie w stroju, przestrzeni i ceremoniale. Moai nosi drapowaną czerwoną szatę przypominającą togę lub cesarski płaszcz, jego dwa jasne czułki układają się niczym gałązki laurowego wieńca, a złoty kielich, monumentalny tron i szerokie stopnie oddzielają władcę od walczących poniżej poddanych. Historyczna rekonstrukcja ustępuje wizualnemu skrótowi: laur oznacza zwycięstwo, szata władzę, arena prawo do rozporządzania cudzym losem. Obraz uzupełnia sam król, znudzony poziomem walk i poszukujący nowych przeciwników, jak organizator rzymskich widowisk oczekujący coraz okazalszego programu.

Najbardziej rzymski element tego epizodu kryje jednak drobną nieścisłość, która odsłania sposób, w jaki późniejsza kultura zapamiętała arenę. Król Moai łączy walkę gladiatorów z rzuceniem pokonanego wojownika bestii, podczas gdy w rzymskim programie były to zazwyczaj odrębne rodzaje widowiska. Poranek należał do venationes, pokazów i polowań na zwierzęta; południe przynosiło publiczne egzekucje, wśród nich damnatio ad bestias, czyli skazanie przestępcy lub jeńca na śmierć przez dzikie zwierzę; dopiero później rozpoczynały się munera, pojedynki wyszkolonych gladiatorów zestawianych według określonych typów uzbrojenia. Seneka w siódmym liście moralnym wyraźnie odróżnia poranne widowiska ze zwierzętami od południowego zabijania skazańców, a zachowane źródła i przedstawienia areny potwierdzają stosunkowo stałą kolejność tych trzech części programu. Zwykła porażka gladiatora nie oznaczała więc automatycznego zrzucenia go lwom; ten obraz powstał przez zlanie gladiatorskiego pojedynku z rzymskim rytuałem egzekucji.

Na Arlii wszystkie te elementy zostają ściśnięte w jedną scenę. Król zajmuje miejsce rzymskiego editora, organizatora i fundatora widowiska, wojownicy dostarczają mu munus, a Yeddy czekający pod areną wprowadza motyw damnatio ad bestias. „Dragon Ball Z” wykorzystuje więc Rzym szerzej niż przez samą szatę Moaia: przejmuje cały rozpoznawalny układ, w którym tron znajduje się ponad piaskiem, walka stanowi element dworskiego ceremoniału, a bestia zamknięta pod posadzką pozostaje ostatnim argumentem monarchy. W rzymskim amfiteatrze poszczególne części programu następowały po sobie przez wiele godzin; na Arlii mieszczą się w kilku minutach i jednej otwartej zapadni.

https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/laur-na-arlii-jak-dragon-ball-z-polaczyl-rzymskie-munera-z-damnatio-ad-bestias/

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

Fanatyk

w Hydepark

3piorunów

Rzymskie pieczęcie ołowiane jako ślad codziennej administracji

Rzym kojarzy się z legionami, akweduktami i wielkimi cesarzami, ale o sprawności imperium równie dużo mówią drobne przedmioty: plomby, tabliczki i pieczęcie. Ołowiane bullae, używane do zabezpieczania przesyłek i towarów, były małym, praktycznym narzędziem kontroli, które łączyło handel, wojsko i urzędy w jeden system zaufania.

W świecie rzymskim ogromne znaczenie miało to, czy informacja albo ładunek dotarł w nienaruszonej postaci. Zanim upowszechniły się dzisiejsze podpisy, kody i elektroniczne potwierdzenia, Rzymianie korzystali z rozwiązań prostych, ale skutecznych. Jednym z nich były plomby z ołowiu lub gliny, zaciskane na sznurkach zamykających worki, paczki, dokumenty czy skrzynie. Na miękkim materiale odciskano znak właściciela, urzędu, jednostki wojskowej albo osoby odpowiedzialnej za przesyłkę.

Taka pieczęć działała jak starożytny „dowód integralności”. Jeśli sznurek został przecięty albo odcisk uszkodzony, odbiorca od razu wiedział, że ktoś ingerował w zawartość. W przypadku administracji państwowej miało to znaczenie nie tylko praktyczne, lecz także prawne: pieczęć potwierdzała, kto odpowiada za dokument lub transport. W przypadku armii mogła ułatwiać kontrolę zaopatrzenia, a w handlu wzmacniała zaufanie między stronami transakcji.

Najciekawsze jest to, że te małe obiekty potrafią przetrwać dłużej niż same dokumenty. Papirus, drewno czy tkanina ginęły, lecz ołów często pozostawał w ziemi. Dzięki temu archeolodzy mogą dziś odczytywać skróty nazw urzędów, imiona, symbole i znaki warsztatowe. Jedna niewielka plomba bywa więc śladem większej historii: drogi transportu, działania kancelarii, obecności oddziału wojskowego albo prywatnej korespondencji.

W ten sposób codzienna, niemal niewidoczna administracja staje się jednym z sekretów trwałości imperium. Rzym nie opierał się wyłącznie na monumentalnych budowlach i sile legionów. Potrzebował także tysięcy drobnych procedur, które pozwalały zaufać, że rozkaz, podatek, towar czy wiadomość nie zostały po drodze zmienione. Ołowiana pieczęć była małym przedmiotem, ale pełniła rolę strażnika porządku w świecie rozciągniętym od Brytanii po Egipt.

https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/rzymskie-pieczecie-olowiane-jako-slad-codziennej-administracji/

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/