Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5752 członków
  • 252418 wpisów

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

1. Shams Charania, ESPN: Ryan Nembhard dołączy do Denver Nuggets na umowie typu two-way.

2. Shams Charania, ESPN: wkrótce NBA zadecyduje, kto zostanie właścicielem klubu z Las Vegas. Finalistami są Nancy Walton Laurie i Bill Laurie, Steve Apostolopoulos i Marc Lasry oraz Bill Foley i Jerry Colangelo. Cena drużyny to 12-13 miliardów dolarów.

3. Shams Charania, ESPN: Charlotte Hornets zwolnili Roba Dillinghama.

4. The Athletic: w propozycji kontraktowej dla Jalena Durena była klauzula o utrzymaniu konkretnej wagi. Detroit Pistons ostatecznie z niej zrezygnowali.

5. Will Guillory, The Athletic: Zion Williamson przez większość swojej kariery ważył około 129 kg. W tym sezonie zszedł do 123 kg.

6. Joe Vardon, The Athletic: NBA jest coraz bliżej utworzenia swojej frakcji w Europie

7. ESPN: NBA zamierza położyć nacisk w pracy sędziowskiej na gwizdanie fauli w ofensywie, gdy zawodnik atakujący kosz odpycha obrońcę.

8. Marc J. Spears, ESPN: Washington Wizards są potencjalnym kierunkiem dla Jalena Durena, gdyby Detroit Pistons zdecydowali się na sign-and-trade. Waszyngton mógłby wysłać paczkę z Alexem Sarrem, Khrisem Middletonem i pickami w drafcie. Durenem zainteresowani są także Milwaukee Bucks, Atlanta Hawks i SAcramento Kings

9. Sam Amick, The Athletic: Detroit Pistons nie są zainteresowani oddaniem Jalena Durena do Washington Wizards.

10. MFFL Nation: Cooper Flagg przybrał na wadze ponad 10 kg od swojego debiutanckiego sezonu.

11. Joopiter: koszulka meczowa Michaela Jordana z Game 3 Finałów w 1998 roku została sprzedana za 12,26 mln dolarów, co jest rekordem.

12. hello and welcome: Kawhi Leonard o dziennikarskim śledztwie Pablo Torre: “Nie śledzę tematu i nie jest to dla mnie żadna rozrywka”.

13. Jason Quick, The Athletic: Damian Lillard potwierdził, że będzie dzielić backcourt w pierwszej piątce z Ja Morantem.

14. Jake Fischer, The Stein Line: Miami Heat są zainteresowani ściągnięciem Kyriego Irvinga.

15. Malika Andrews, ESPN: Karl-Anthony Towns i New York Knicks nie mogą porozumieć się w sprawie przedłużenia umowy. Obóz Towna uważa, że klub oczekuje od niego nieuzasadnionej obniżki.

16. Jake Fischer, The Stein Line: New York Knicks chcieliby zaoferować Townsowi 200 mln dolarów za cztery lata gry. KAT jest uprawniony do podpisania 276 mln dolarów za cztery lata.

17. Daniel Donabedian, Celtics Wire: Joe Mazzulla o podpisaniu Mitchella Robinsona: “Jestem zły, że już nie będziemy go mogli tak faulować”.

18. Michael Grange, Sportsnet: Toronto Raptors i RJ Barrett mają negocjować przedłużenie umowy.

19. Brian Windhorst, ESPN: Orlando Magic rozważali grube zmiany w składzie tego lata, ale ostatecznie zdecydowali się jedynie na zmianę trenera

GURU

w Hydepark

9piorunów

Rozwala mnie to... wszędzie się słyszy, wybierz zbiorkom, tak jest ekologicznie, ekonomicznie, sratatata...

Strefy czystego transportu i tak dalej.

Chciałam skoczyć do Wawy w niedzielę.

Mogłabym jak prawdziwy Polak-katolik po prostu wsadzić d⁎⁎ę w samochód w swoim garażu o której godzinie chcę i dojechać do Wawy, posmrodzić spalinami trochę w centrum i wrócić o której godzinie mi pasuje.

Ale nie, może się jednak bujnąć by pociągiem. Do stacji mam co prawda jakieś pół godziny drogi autem, ale sobie tam zostawię auto i wjadę cała na biało, jak kulturalny Europejczyk pociągiem prosto do centrum Wawy.

Taki c⁎⁎j. Pociągów bezpośrednich jest sztuk trzy w każdą stronę - na całą dobę. Mamy piątek, a wszystkie bilety tam i z powrotem o interesujacych mnie godzinach są już wyprzedane. Nie ma możliwości zakupu biletu bez miejscówki.

Ewidentnie pociąg nie jest dla ludzi, którym na ostatnią chwilę, zaledwie dwa dni wcześniej, zachciewa się nim przejechać. Nie, zaszczyt przejazdu pociągiem - nawet poza sezonem, nie przed żadnym długim weekendem czy świętami, nie do miejscówek turystycznych - powinieneś planować z wielotygodniowym wyprzedzeniem. NIe ma tak, ze se jednego dnia ujebiesz że gdzieś jedziesz, a drugiego dnia wsiadasz i jedziesz. Przejechanie się tam i z powrotem oszałamiającego dystansu 150 km powinno być starannie zaplanowaną i przemyślaną z odpowiednim wyprzedzeniem podróżą!

Wsiąść dziś wieczorem w środek transportu i za dwa dni być na przykład nad Adriatykiem to se możesz wiesz, autem. Jednak podróż pociągiem do najbliższego dużego miasta to zbyt poważna sprawa, żeby sobie ją robić ad hoc, że raptem dwa dni wcześniej sobie wymyśliłeś i jedziesz. Należy ją rezerwować w sposób strategiczny, przemyślany co najmniej jak lot do Lizbony. Co ja bredzę, jak do Lizbony. Do Lizbony na niedzielę na oba dostępne loty mogę jeszcze kupić bilety, w odróżnieniu od biletów Intercity w prestiżowym i obleganym przez turystów kierunku Terespol (przez takie metropolie jak Mińsk Mazowiecki, Łuków, Międzyrzec i Białą Podlaską)

Nie mam pretensji o brak miejsc siedzących. Wiadomo, ilość jest ogranczona. Wzięłabym i stojące. Bo to jeden raz się jeździło stojąc na korytarzu? Pewnie brzmię jak stary człowiek, ale w latach '90 jak chciało się gdzieś jechać, to się po prostu wpierdalało do pierwszego z brzegu pociągu jadącym w interesującym nas kierunku i kupowało bilet u konduktora. Mogłeś się zdecydować na przejazd nawet minutę przed odjazdem. Czasami wiązało się to z siedzeniem na podłodze koło klopa ale hej - jak wsiadłam rano w pociąg do Wawy, to wiedziałam że z tej Wawy po południu pociągiem wrócę. Że nie utknę tam w tej Wawie na kilka dni, bo się okaże że na żadne powrotne pociągi nie będzie miejsc. Że jak ucieknie mi pociąg, bo z jakiegoś powodu na niego nie zdążę, to następny będzie już za godzinę, a nie za 6 godzin i będę mogła do niego wsiąść, a nie że sorry, brak miejsc. Nocuj sen na dworcu, albo dzwoń do kogoś, kto po ciebie przyjedzie autem 150 km. Twój problem, hehe. Z tej perspektywy, kolej lat '90 choć brudna, powolna i niekomfortowa, spełniała swoje podstawowe zadanie - stabilnego i przewidywalnego środka transportu.

Sorry, nikt normalny nie będzie brał pod uwagę tego środka transportu jako alternatywy auta. Którym mogę jechać w dokładnie tej chwili, w której mi się ujebie że chcę jechać i wracam kiedy chcę, prosto spod swojego domu. I jeszcze mogę wziąć do bagażnika słoiki i jajka na handel 😛

Autorytet0piorunów

@GazelkaFarelka od ciebie nie jeżdżą to znaczy że nikt nie wybierze, tak to właśnie działa. Ode mnie jeżdżą i wybieram, nie wiem co jest lepszego w jeździe gruzem i stresowaniu się że jakiś p0lak mnie zabije, od siedzenia i czytania książki. A to że w latach 90. było więcej tras i pociągów to nic niesamowitego, bo kolej była celowo zarzynana przez większość III RP i dopiero niedawno znowu zaczęto w nią inwestować. ¯\\(ツ)/¯

GURU0piorunów

@Hilalum Cieszę się twoim szczęściem. Rozumiem, żę mniej popularne trasy więc pociągi są rzadziej. Ale po pierwsze, jeżeli jest takie obłożenie że parę dni wcześniej już się wszystko wyprzedaje - czyli popularność jest większa niż podaż (nie sądzę, że trafiłam na jakieś wyjątkowe okoliczności, to jest najzwyczajniejszy weekend jaki może być a i tak jest wyprzedane, czyli zapewne jest tak co weekend) - to czemu nie można dołożyć wagonu do składu? Albo dodatkowego kursu? Już nie wspominając o jakiejś puli miejsc stojących.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Za⁎⁎⁎⁎ście

Gruba ryba3piorunów

@Gepard_z_Libii co się stało?

Osobistość3piorunów

A ja bym komuś krzywdę wyrządził. Tylko jeszcze nie ustaliłem komu. Ale mam przeczucia.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Pan Lusterko, bardzo sympatyczny jegomość. Dobrze mu z oczu patrzy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Mordo, muszę ci coś powiedzieć, bo nie zasnę. Oglądam sobie Harry’ego Pottera po raz piętnasty i nagle mnie olśniło. Przecież ten cały świat czarodziejów to nie jest żadne wymyślone fantasy. J.K. Rowling po prostu pojechała do ortodoksyjnej dzielnicy w Londynie, popatrzyła dwa dni i dopisała do tego latające miotły. Czaisz to? To jest dosłobnie ta sama społeczność XDDDD
No bo zobacz na to na spokojnie.
Żyją w samym środku metropolii, ale jakby w równoległym wszechświecie. Ulica Pokątna? Dziurawy Kocioł? Przecież to jest czyste Mea Szearim albo Williamsburg. Wchodzisz przez ceglaną ścianę na tyłach pubu i nagle lądujesz w świecie, gdzie czas zatrzymał się w XVIII wieku, a ludzie patrzą na twoje dżinsy jak na jakieś bluźnierstwo.
A ubiór? Długie, czarne płaszcze, szaty do samej ziemi, dziwaczne nakrycia głowy. Wychodzi taki czarodziej na stację King's Cross i próbuje "wtopić się w tłum", zakładając szlafrok połączony z melonikiem i pasiastymi kalesonami. No wypisz wymaluj ortodoks na lotnisku w Radomiu XDDD
A technologia? „Ooo, panie Anon, u nas w Hogwarcie telewizory i smartfony nie działają, bo w powietrzu jest za dużo magii”. Taaa, jasne, za dużo magii. Po prostu panicznie boją się, że młody czarodziej wejdzie na TikToka albo obejrzy coś niekoszernego, więc wymyślili bajeczkę o zakłóceniach magnetycznych. Zamiast SMS-ów wysyłają sowy – przecież to jest szczytowy poziom posiadania koszernego telefonu bez internetu.
A edukacja? Hogwart to nie jest żadna nowoczesna szkoła. To jest czysta, ortodoksyjna jesziwa. Siedem lat nauki i goście nie wiedzą, ile to jest 2+2, nie znają biologii ani fizyki, bo od rana do nocy wkuwają na pamięć starożytne formułki po łacinie, machają patykami i czytają o starych zgredach z długimi brodami.
Najlepsza jest prasa. Prorok Codzienny napisze, że Voldemort wrócił – wszyscy panikują. Napisze na drugi dzień, że Harry Potter to wariat – cały świat czarodziejów odwraca się od niego plecami. Przecież to są dosłownie paszkwile. Te drukowane afisze wyklejane na murach w Bnei Brak, gdzie rabin napisze, że nie wolno jeść danych parówek, i od razu cała dzielnica wyrzuca je do kosza XDDDD
A stosunek do ludzi z zewnątrz?
– Mugole? Toż to czyste Gojim.
– Charłak (Squib), czyli dzieciak z rodziny czarodziejów bez mocy? Tragedia rodzinna, nikt o nim nie rozmawia przy obiedzie, udają, że nie istnieje.
– A czysta krew? Przecież Lucius Malfoy i jego drzewo rodowe to jest klasyczny jichus. Przed ślubem Malfoya ze Stroną Blacków na stół wjeżdża swatka (szadchan), bada przodków do dziesiątego pokolenia wstecz i sprawdza, czy w rodzinie nie było jakiegoś mugolaka.
Artur Weasley to jest ten jeden wujek ze społeczności, który ma nielegalne hobby i po kryjomu fascynuje się światem zewnętrznym. Podchodzi do ciebie na ulicy, rozgląda się, czy nikt nie widzi, wyciąga z kieszeni wtyczkę do prądu i pyta ze łzami w oczach: „Panie Anon, a jak to właściwie działa? A do czego służy ta gumowa kaczuszka?”.
No i absolutny hit, czyli cały ten ich odrębny system prawny i sądownictwo. Wizengamot całkowicie olewa brytyjski system prawny, parlament, sądy powszechne i Scotland Yard. Mają swój własny sąd w ciemnej piwnicy pod Ministerstwem Magii, gdzie siedzą zgredy w fioletowych szatach i decydują o twoim życiu bez udziału jakichkolwiek cywilnych adwokatów czy państwowych sędziów. Przecież to jest kropka w kropkę sąd rabinacki, czyli Bet Din.
Spróbuj powiedzieć czarodziejowi, żeby zgłosił przestępstwo na mugolską policję albo podał kogoś do sądu cywilnego. Wyśmieją cię, a jak będziesz nalegał, to wyczyszczą ci pamięć zaklęciem Obliviate, żeby państwowe służby się nie mieszały. Dla nich odwołanie się do mugolskich władz to jest najgorsza możliwa zdrada i złamanie Kodeksu Tajności. Dokładnie tak samo w społeczności ortodoksyjnej pozwanie innego członka społeczności do sądu państwowego (Arkatot) zamiast do rabina uchodzi za ciężki grzech zwany mesira. Gość, który leci na policję poza dzielnicę, dostaje łatkę mosera, czyli zakapiora i zdrajcy narodu, z którym nikt już nie ubije interesu, nie wpuści go do synagogi ani nie usiądzie z nim do stołu.
Zamiast państwowego systemu więziennictwa czarodzieje mają własny Azkaban na odciętej od świata wyspie, gdzie strażnikami są potwory wysysające duszę, a Minister Magii może wejść do celi i sam zdecydować o karze. Próbujesz im powiedzieć o prawach człowieka, prawomocnym wyroku sądu apelacyjnego w Londynie albo o Europejskim Trybunale Praw Człowieka, a oni ci odpowiadają, że ich te świeckie wymysły nie dotyczą, bo oni mają własne prawo z 1692 roku i wyroki starszyzny.
Nie zmienicie mojego zdania. Harry Potter to opowieść o chłopcu, który wychował się w świeckiej rodzinie u wujostwa, a potem odkrył swoje korzenie i pojechał do zamkniętej szkoły z internatem uczyć się tradycji przodków. Dobranoc.

Pokaż więcej komentarzy (2)