Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Stoicyzm

Kategoria: Lifestyle

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

  • 230 członków
  • 1120 wpisów

Lider

w Stoicyzm

46piorunów

Nic bowiem bardziej nie podsyca w młodzieńcach skłonności do gniewu jak wychowanie miękkie i pieszczotliwe. I dlatego w jedynakach synaczkach, im bardziej im się pobłaża, a w ulubionych pieszczotach, im więcej im się pozwala, tym bardziej skażeniu ulega dusza. Znieść nie podoła obrazy ten, komu niczego nigdy nie odmówiono, czyje łzy pieczołowita ręka matki zawsze otarła, kogo brano w obronę przed wychowawcą.

Seneka, O gniewie 

Fanatyk7piorunów

A to ciekawe, rzekłbym, że wychowanie bez pobłażania i twardą ręką, może powodować równie solidne skłonności do gniewu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Podobnie jak wrastają w nas głęboko wszystkie złe nawyki, jeśli ich nie wykorzenić, kiedy powstają, tak również nasze smutki, żale i samoudręki karmią się w końcu samym utrapieniem, a rozpacz staje się chorobliwą rozkoszą nieszczęśliwej duszy.

Seneka, O pocieszeniu do Marcji

Lider

w Stoicyzm

71piorunów

Przygotuj się z góry do tego, że będziesz musiał znosić bardzo wiele przykrości. Nikt się nie dziwi, że w zimie marznie. Że na okręcie dostaje morskiej choroby. Że się umęczy w czasie podróży. Mocny i niewzruszony jest duch ludzki w przeciwnościach, do których się przygotował zawczasu.

Seneka, O gniewie 

Fanatyk5piorunów

Ja trenuje kopnięcia zawczasu, żeby wstydu nie było, jak kopnę w kalendarz

Mistrz6piorunów

@splash545 czytałeś może: "Zachowaj spokój. Stoicyzm w praktyce na dzisiejsze czasy" Brigid Delaney? Mam na oddanie.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Stoicyzm

43piorunów

A li­ście – jedne – ku ziemi wiatr zmia­ta…

Tak i ród ludzi.

List­ka­mi są i dzie­ci twe. Li­ść­mi są i ci, któ­rzy z uda­nym prze­ko­na­niem gło­śno cię wiel­bią i sła­wią, albo, prze­ciw­nie, prze­kli­na­ją, albo po cichu ganią i wy­szy­dza­ją. Li­ść­mi są i ci, któ­rzy sławę po­śmiert­ną dalej gło­sić będą. Wszyst­ko to bo­wiem „w porze wio­sen­nej się rodzi”, a potem je wi­cher w dół zmia­ta, a potem las inne w ich miej­sce wy­da­je. Wszyst­ko jest krót­ko­wiecz­ne, a ty uni­kasz i po­żą­dasz wszyst­kie­go, jakby to miało ist­nieć przez wiecz­ność. Wnet i ty oczy za­mkniesz, a wnet kto inny łzy ronić bę­dzie na gro­bie tego, kto cie­bie do grobu od­pro­wa­dził.

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Fanatyk1piorunów

A taki listek jest jeszcze drzewem, czy to już oddzielny byt?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Stoicyzm

41piorunów

Zły to żołnierz, który idzie za wodzem jęcząc. Dlatego też przyjmujmy rozkazy ochoczo i żwawo i nie schodźmy z tej drogi najpiękniejszego zadania, do którego włączone jest wszystko, co mamy znieść.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Fanatyk8piorunów

@splash545 dałem piorun ale się ni c⁎⁎ja nie zgadzam

Lider9piorunów

@PanNiepoprawny to tak dodam, żeby nie było niejasności, w cytacie nie chodzi o to, że mamy być posłuszni komuś kto nam rozkazuje (jakiejś władzy), tylko sobie.
Gdy wykonujesz rzeczy, które sobie założyłeś i starasz się robić to chętnie, gdy pracujesz nad swoim nastawieniem to żyje się lżej. Dam przykład jest tam sporo ludzi i wiele podejść do pompek, ja od początku starałem się te pompki polubić i udało się robię je z ochotą widzę efekty i jest fajnie. 😉 Są tam też takie osoby, które robią je 'za karę', widzą efekty to robią ale każdy dzień jest dla nich męką, mają problemy z regularnością itd. Można to przełożyć na każdy inny aspekt życia.
Mi zmiana podejścia na takie co w cytacie pomogła też w obowiązkach zawodowych. Wcześniej gdy wstawałem do pracy albo miałem zawał roboty to myślałem sobie 'o ja pierdole ale mi się nie chce' czy coś w tym stylu. Teraz staram się robić wszystko z ochotą, skoro się zdecydowałem, żeby wykonywać pracę jaką wykonuje to już nie jęcze w myślach dokładając sobie tym trudu, tylko staram się jak najchętniej zrobić to co do mnie należy. Dzięki temu wstaje rano z dobrym humorem nieważne czy muszę iść do roboty, czy mam wolne.

Fanatyk4piorunów

@splash545 Seneka pisze o żołnierzach, jakby mieli wybór nimi nie być. Nie tak to działało w starożytnym Rzymie. Ideę rozumiem, ale przykład średni. I mógłby się nowoczesnego polskiego nauczyć 😛

Lider2piorunów

@PanNiepoprawny Seneka słynie właśnie z różnych żołnierskich porównań, albo marynistycznych, taki ma styl
¯\\(ツ)

Lider3piorunów

@PanNiepoprawny
>jakby mieli wybór nimi nie być
No ale my przecież też nie mamy wyboru, żeby nie być tym żołnierzem. Mamy w swoim życiu wiele ról i wynikających z nich obowiązków, które niekoniecznie nam pasują ale musimy je robić.
Tak jak mój powyzszy przykład pracownika, no muszę chodzić do roboty, żeby mieć pieniądze. Ale dobra pracę można zmienić albo zostać włóczęgą. Ale np. z takiej roli ojca, czy syna już nie można się wymiksować, a mogą być to zadania ciężkie i niewdzięczne. Niby też można porzucić swoje dziecko, ale czy to jest wyjście? I tak dalej będziesz ojcem tylko, że chujowym.

Fanatyk1piorunów

@splash545 my dziś mamy znacznie więcej swobody. To że teraz mamy jakieś role wynikające z wcześniejszych wyborów nadal nie jest równe przymusowym wcieleniom do armii rzymskiej, gdzie ciężko szukać spełnienia swoich celów często walcząc w wojnach domowych po jednej ze stron. Ja bym takim żołnierzom nie mówił, żeby nie narzekali 😛

Lider2piorunów

@PanNiepoprawny a jak masz jakieś role, które Ci przypadły i wcale nie był to Twój wybór? Jesteś czyimś synem, Twoi rodzice mogą się rozchorować, wymagać opieki. Czy miałeś wybór nie być synem?

Lider1piorunów

@PanNiepoprawny no ok, jak pisałem wyżej możesz olać więzy rodzinne i porzucić rodzinę. Tu jest stoickie podejście, żeby jednak robić to co do Ciebie należy. Wiadomo sytuacje są różne i ktoś mógł mieć wyrodnych rodziców i nie musi i nie ma obowiązku im pomagać. Ja np. rodziców mam całkiem w porządku i gdyby trzeba było się nimi opiekować to zrobiłbym to choćbym nie miał na to najmniejszej ochoty. Gdybym tego nie zrobił to nie mógłbym spojrzeć w lustro.
A też piszesz o tych żołnierzach jakby to było takie nie do wymiksowania. Nie chcesz być żołnierzem możesz przecież uciec do innego kraju, albo żyć gdzieś w buszu. Z każdej roli można zrezygnować ale trzeba ponieść tego konsekwencje.

Fanatyk0piorunów

@splash545 yy, no właśnie nie dało się cało wymiksować ze służby. A ginęło się często w bratobójczych walkach.
Co do rodziny to ja nie pisałem nic o mojej sytuacji, tylko hipotetycznie.

Lider2piorunów

@PanNiepoprawny Ja też piszę nie o Tobie tylko hipotetycznie.
>właśnie nie dało się cało wymiksować ze służby.
To tak samo jak z bycia synem. Możesz porzucić swoich rodziców ale synem i tak będziesz i poniesiesz konsekwencje swoich wyborów.
Dobra ja kończę bo już tu się zaczynamy zapętlać. Miłego. 😉

Kosmonauta1piorunów

@PanNiepoprawny @splash545 muszę jako rekonstruktor legionisty rzymskiego wtrącić swoje trzy historyczne sesterce- w czasach Seneki armia rzymska była już w pełni uzawodowiona i ochotnicza, więc filozof podaje uprawniony przykład 😉

Tytan2piorunów

@splash545 A o "jakości" wodza Seneka nic nie wspominał? Bo za wodzem, który ma na uwadze dobro swoich żołnierzy, można iść bez jęków. Za to jeśli wódz np. jest nieudolny albo jest tyranem, to za takim bez jęków ciężko iść, szczególnie jak nie ma takiej możliwości, żeby za nim nie iść.

Lider1piorunów

@totengott
>to tak dodam, żeby nie było niejasności, w cytacie nie chodzi o to, że mamy być posłuszni komuś kto nam rozkazuje (jakiejś władzy), tylko sobie.
>Gdy wykonujesz rzeczy, które sobie założyłeś i starasz się robić to chętnie, gdy pracujesz nad swoim nastawieniem to żyje się lżej.
Sam jesteś swoim wodzem, więc zadbaj o swoją jakość. 😉

Fanatyk1piorunów

@totengott a daj spokój. Ten cytat jest totalnie z czapy. Pierdzący na wietrze filozof będzie mówił żołnierzom, że mają umierać z ochotą.

Lider2piorunów

@totengott
>to za takim bez jęków ciężko iść, szczególnie jak nie ma takiej możliwości, żeby za nim nie iść.
Dobra skoro masz sytuację, że musisz coś robić a nie masz na to ochoty to naprawdę bez jęków idzie się sporo lżej niż jęcząc i narzekając. Sami tymi jękami dokładamy sobie duzo wiecej trudu niż sama sytuacja w jakiej sie znaleźliśmy. Odsyłam do mojego pierwszego komentarza pod cytatem.

Tytan1piorunów

> Sam jesteś swoim wodzem
@splash545 No to właśnie w tym kontekście pytałem 😁

Lider1piorunów

@totengott no to trzeba nad sobą pracować, żeby być dobrym. 😉

Gwiazdor1piorunów

@PanNiepoprawny @totengott wy totalnie niepoprawnie odczytujecie kontekst tego cytatu. Seneka tutaj ma pewną idee do przekazania. Jak się poczyta więcej tekstów Seneki to on często używa analogii militarnych, ale nie chodzi tu ściśle o wojsko czy militaria a budowę charakteru oraz odwołanie do stoickiej filozofii życia więc nie jest to cytat z czapy tylko forma analogii eksperymentu myślowego. Dlatego też Seneka nic tu nie pisze o wodzu bo on tu nie stara się wyjaśniać jakiś zniuansowanych sytuacji politycznych czy coś w ten deseń, ale ideę pokonywania przeciwności rzucanych przez los.

Tutaj splash pisze o tym, że wódz w tym cytacie to my sami, ale ja bym raczej kierował się tym, że chodzi tu o "los". Los rzuca czasami różne przeciwności i wyzwania i stoicy zazwyczaj podkreślali tutaj aby nie być niezadowolonym z tych wyzwań tylko traktować je jako okazję do rozwoju.

Lider1piorunów

@Dan188 dla mnie ta druga część cytatu jest o losie: 😉
>najpiękniejszego zadania, do którego włączone jest wszystko, co mamy znieść.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w Stoicyzm

38piorunów

Wnet bę­dziesz nikim ni­gdzie – a tak samo bę­dzie z tym, co teraz wi­dzisz, i z ludź­mi, któ­rzy teraz żyją. Wszyst­ko bo­wiem rodzi się dla zmia­ny, prze­mia­ny i znisz­cze­nia, aby co in­ne­go w to miej­sce mogło po­wstać.

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Nie trzeba ani poskubywać wszystkiego w różnych miejscach, ani chciwie rzucać się na wszystko: dojdzie się do całości poprzez części. Brzemię winno być przystosowane do sił i obejmować nie więcej niż to, czemu moglibyśmy podołać. Należy brać nie tyle, ile ci się chce, lecz tyle, ile dźwignąć zdołasz. Miej tylko dzielną duszę, a weźmiesz, ile zapragniesz. Bo dusza, im więcej bierze na siebie, tym silniejsza się czuje.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Stoicyzm

38piorunów

Nic nie wikła nas w większe zło niźli poddawanie się opinii publicznej i uznawanie za najlepsze tego, co spotkało się z wielką aprobatą, niźli wzorowanie się na tak wielu przykładach i życie nie podług zasad rozumu, lecz naśladownictwa.

Seneka, O życiu szczęśliwym

Fanatyk1piorunów

Gdyby tak częstego i jego opinia żyły podług zasad rozumu to konformiści mieliby większe szanse na zachowanie rigczu.

Lider

w Stoicyzm

51piorunów

Przeszłość minęła, jest zamknięta i nieodwołalnie niedostępna. Martwić się o nią jest dla stoika rzeczą jeszcze bardziej nierozsądną niż kłopotanie się plamami na Słońcu. (...) Nie znaczy to oczywiście, że o przeszłości nie powinniśmy myśleć w ogóle, że nie powinniśmy wspominać i myśleć o tym, co było, i że nie powinniśmy analizować naszych błędów. (...) Konstruktywna i pouczająca analiza minionych zdarzeń, rozważanie przyczyn własnych błędów - to wszystko może stać się materiałem, z którego zbudujemy lepsze dziś. Tego rodzaju myśleniu o przeszłości stoicy się oczywiście nie przeciwstawiają. Sprzeciwiają się tylko używaniu jej jako wymówki, by nie żyć dniem dzisiejszym.

Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

Gruba ryba2piorunów

Chyba muszę sobie przeczytać tę książkę.

Gruba ryba15piorunów

Wow, mocne, ale czuję, że cienka jest linia pomiędzy zamartwianiem się przeszłością, a analizą jej. Ja jeszcze nie umiem tego wyważyć i niejednokrotnie mam oba te stany.

Gruba ryba10piorunów

@Fafalala też tak właśnie mam, za bardzo czasem rozpamiętuje to co było a przy tym nie za bardzo analizuje co mogę zmienić żeby było lepiej. Ale powoli się to zmienia.

Gruba ryba8piorunów

@Hoszin to ja mam dokładnie tak samo. I to jest takie pomieszane wszystko, że zdoluje się jakimś wydarzeniem, czuje żałość i rozczarowanie na przykład, a chwilę po tym ucinam to i mówię sobie: nie dobra luz, już to się wydarzyło/już tak więcej nie zrobię. Czuję się chwilę uspokojona, podbudowana, a potem biorę prysznic i znów cały schemat się odtwarza. XD

Gruba ryba4piorunów

@Fafalala podobnie, ale ostatnio staram się raczej myśleć co zmienić żeby było lepiej a nie o tym co zajebałem w życiu, bo tego już nie zmienię.

Tytan4piorunów

@Fafalala Tak sobie myślę, że to można posunąć dalej: Jeżeli myślisz o przeszłości i czujesz przy tym emocje, w zasadzie jakiekolwiek, nawet te dobre, to sygnał że robisz to źle.
Jeśli czujesz te złe emocje: to jest prawdopodobnie zamartwianie się, żałowanie przeszłości itp.
Jeśli czujesz te dobre emocje: to jest prawdopodobnie racjonalizowanie przeszłych decyzji (swoich lub cudzych).

Myślenie o rzeczach których się nie da zmienić w inny sposób niż na chłodno jest błędem. Emocje powodują, że nie widzisz czegoś takim jakie jest, ciężko wyciągnąć z takiego obrazu poprawne wnioski.

Lider2piorunów

@Fafalala jeśli chodzi o mnie to ja najpierw włożyłem odpowiednią ilość czasu w pracę nad ogólnym przyjęciem przeszłości jako czegoś nad czym kompletnie nie mam kontroli i w jakimś sensie uznanie jej za nieistotną. Uznałem, że tylko skupienie się na teraźniejszości i jej wpływ na moją przyszłość się liczy. Dopiero wtedy zacząłem analizować swoją przeszłość pod kątem wyciągnięcia wniosków ze swoich błędów oraz w celu zwiększenia swojej samoświadomości. Zacząłem to robić mając kompletny luz w głowie i przeskakiwałem od jednej traumy do drugiej traktując to jako ciekawostki i dobrze się przy tym bawiąc. 😉 Fajne uczucie gdy coś co Cię przytłaczało przez lata można potraktować w ten sposób.

Gruba ryba2piorunów

@baklazan no mądrze godosz, ale wyłączenie emocji w odniesieniu do przeszłości jest czynem dla mnie nieosiągalnym.

Gruba ryba2piorunów

@splash545 brzmi jak bajka, ale podejście oderwania tego wszystkiego od niejednokrotnie bezwolnych reakcji układu nerwowego, jest dla mnie totalną abstrakcją. Właśnie stoicyzm, zwłaszcza we współczesnym zrozumieniu jest czymś co może dać wolność z życiu i działaniu każdemu człowiekowi, ale chcąc nie chcąc jesteśmy słabymi ludźmi i takie tresowanie się na ciągłą racjonalizację wydaje mi się ruchem momentalnie nie ludzkim.
Mogę być totalnie w błędzie, ale w takim miejscu budzą się moje wątpliwości.

Tytan2piorunów

@Fafalala To jest cel, nawet jeśli nieosiągalny, to do niego trzeba dążyć. Nie da się całkiem pozbyć emocji, ale jest różnica pomiędzy cichym szumem a death metalem w głowie kiedy o czymś myślisz : ).

Gruba ryba3piorunów

@baklazan o to to, w sumie nigdy o tym tak nie myślałam. Ja przez ChAD jestem często między wyjebaniem, a poczuciem tragedii w głowie w odniesieniu do wydarzeń przeszłych, przyszłych czy teraźniejszych. Próbuje wypracować poprzez treningi myślowe nowe ścieżki neuronalne, które pozwoliły by mi spojrzeć na coś z mniej skrajnego punktu, ale jest to w pizdu trudne. Zresztą tak jak dla każdego.
No właśnie @splash545 czy ktokolwiek ruszał w swoich badaniach/opracowaniach nt. filozofii stoickiej temat, jak to się wszystko ma w odniesieniu do chorób psychicznych?

Sum1piorunów

@Fafalala ta linia to emocje. Odcięcie ich wiele zmienia.

Lider2piorunów

@Fafalala to nie jest 'tresowanie się na ciągłą racjonalizację'. Stoicyzm polega na dawaniu emocjom wybrzmieć, ale nie skrajnie. Głównym celem filozofii stoickiej jest wyraźne oddzielenie wszystkiego co zależne, a tego co niezależne. Pozwala to na robienie wszystkiego co tylko chcesz tylko, że majac luz w głowie i nie musząc się przejmować niepowodzeniami czy tragediami. Czy jest to nieludzkie? Być może dla niektórych tak. W zeszłym roku umarł mi dziadek, gdy się dowiedziałem poświęciłem temu wydarzeniu dzień. Uroniłem kilka łez, powspominałem wspólne chwile, napisałem wiersz i tyle życie toczy się dalej, też umrę i co z tego? Dla mnie to wolność, a nie coś nieludzkiego. Udało mi się dzięki temu też pogodzić ze śmiercią bliskich mi osób w przeszłości, z czym wcześniej nie do końca potrafiłem sobie poradzić.
U mnie podział na rzeczy zależne i niezależne nie dokonał się jeszcze we wszystkich aspektach. Jeśli chodzi o moją przeszłość przyznam się, że poszło mi zaskakująco gładko, więc nie każdy będzie miał z tym problem. Więcej czasu zajęło mi zaakceptowanie własnej śmiertelności i moich bliskich i uznanie śmierci za coś normalnego i neutralnego, bez względu w jakim wieku ta śmierć nadchodzi.
Wciąż pracuje nad tym, żeby za niezależne uznać moje relacje, oraz żeby umieć żyć w pełni bez względu na okoliczności. W jakimś stopniu mi się to udało lecz nie do końca bo zdążają mi się momenty, że pozwolę się zranić przez kogoś, lub wyczekuje na jakiś moment w życiu aż się dokona, żeby być wtedy bardziej spokojnym, szczęśliwym. Potrafię się cieszyć z małych rzeczy na codzień, ale moje pragnienia jeszcze czasem zaburzają moją wewnętrzną harmonię.
Także każdy jest inny i każdemu praca nad zupełnie innym aspektem może zająć inną ilość czasu. Zaakceptowanie mojej przeszłości zajęło mi z 3 miesiące, a jakieś inne rzeczy wciąż potrafią mi dopiec po ponad półtorej roku codziennej praktyki stoickiej.
Aha no i stoicyzm ma bardzo dużo plusów, daje luz na głowie i wolność, ale pewnych rzeczy trzeba się wyrzec i nie każdemu musi się to podobać. Jak wszystko ma swoje plusy i minusy.

Jeśli chodzi o choroby psychiczne i stoicyzm nie sądzę, żeby istniały takie badania. Stanowisko współczesnych stoików jest natomiast takie, że chorobę psychiczną leczy się u lekarza i lekami. Można spróbować dodać do tego leczenia zwykłą standardową praktykę stoicką, jeśli nic złego nie będzie się dziać to może to pomóc. Ze stoicyzmu wywodzi się terapia poznawczo-behawioralna, która chyba też jest stosowana przy chorobach psychicznych jako uzupełnienie leczenia farmakologicznego. Może być to łatwiejsze gdy jesteś prowadzona przez kogoś niż naprawiając się samodzielnie przy pomocy stoicyzmu, więc stoicyzm w przypadku chorób psychicznych może być bardziej ryzykowny przy wdrażaniu niż gdy robi to osoba takich chorób nie posiadająca.

Lider1piorunów

@Fafalala
>Ja przez ChAD jestem często między wyjebaniem, a poczuciem tragedii w głowie w odniesieniu do wydarzeń przeszłych, przyszłych czy teraźniejszych.
Widzisz masz ciężko przez to. Ja pisałem wyżej, że pracowałem nad przeszłością jako ogółem i mogłem to zrobić, bo po prostu byłem w stanie skupiać się na tu i teraz i nad swoją przeszłością przez te kilka miesięcy w ogóle nie myśleć. Ty pewnie nie możesz zrobić czegoś takiego, Twoja droga będzie zupełnie inna.

Gwiazdor1piorunów

@Fafalala to nie jest nieludzki ruch. Umiejętności racjonalizacji i używania umysłu to część ludzkiej natury. Po prostu pielęgnujesz część swojej kondycji ludzkiej i rozwijasz ją. Nic tutaj nie działa na jakiejś zasadzie nienaturalności, wręcz przeciwnie. Ale wiadome jest to, że nie da się z dnia na dzień przyjąć ogólnych poglądów. Konieczna jest raczej ciągłą systematyczna refleksja i praca która powoli będzie dawać skutki. Jakby taka praca była niemożliwa to szczerze mówiąc wszystkie terapie itd. nie miałyby sensu bo nie dało mi się żadnego człowieka zmienić.

U ciebie przypadek jest oczywiście cięższy, ale wątpię że nie jest możliwy jakikolwiek wpływ na to. Ja osobiście kiedyś też często myślałem o przeszłości i się załamywałem, albo popadałem w jakiś ogromny smutek z powodu tego co się działo kiedyś. Byłem w takim stanie jak już znałem pewne pomocne poglądy dotyczące traktowania przeszłości(nie ze stoicyzmu, lecz z buddyzmu, ale są takie same w tym temacie). No i cóż latami nie było jakiejś dużej poprawy była tylko delikatna. A dzisiaj już jest ogromna.

Lider0piorunów

@Fafalala aha i żeby była jasność nie myśl sobie, że gdy wypracujesz ten podział na rzeczy zależne i niezależne to odcinasz się od emocji i stajesz się bezdusznym robotem. W przypadku mojej przeszłości to mogę sobie na luzie robić jakieś analizy i nie czuć bólu, co nie oznacza, że nigdy nic mnie z tej przeszłości nie rusza i nic nie obchodzi. Czasem jakaś dawna sytuacja dobija się i jest ukłucie bólu, lecz jest to tylko ukłucie i potrafię sobie z tym poradzić i też akceptuję to, że mogę się czuć przez pewien okres źle przez jakieś dawne traumy i jest to ok. Ten dawny, skrzywdzony ja domaga się czasem uwagi i jest to jakieś ubogacenie mojego życia i mojej samoświadomości. Tak do tego teraz podchodzę, a kiedyś nie wiedziałem co mam robić, intensywanie to przeżywałem, dawałem się ciągle krzywdzić dawnym wydarzeniom i nieraz trwało to tygodniami, a ja potrafiłem w takich okresach każdego dnia miewać myśli samobójcze. Co teraz jest dla mnie rzeczą nie do pomyślenia.

Gruba ryba2piorunów

@splash545 dobra, wracam do wątku. Mam czas. :p
Właśnie marzy mi się osiągnięcie takiego poziomu racjonalizacji w działaniu i myślach, aby nie targały mną już właśnie te znaczące skrajne emocje. Czuję jak mnie to dezoeganizuje i w jak dużym stopniu sprawiają, że nawet w konflikaltach "wyłącza" mi się głowa i mówię tylko przez emocje, przez co później zaczynam żałować, że czego nie uwzgledniłam.
Zresztą tak długo żyłam w matni bezradności i mentalnego żalu o wszystko, że zwyczajnie się tym zmęczyłam. Fajnie, że działasz pod tym kątem dzięki czemu ja mogę sobie dzień w dzień wdrażać jakąś myśl. Przyzwyczajać umysł do innego poziomu refleksji nad życiem. Robisz coś dla mnie bardzo ważnego.
Twoja myśl, że warto zaakceptować przeszłość, że to proces otworzyła w mojej głowie jeszcze inną "świadomość". Zawsze, ale to zawsze czułam, że warto ją analizować w celu wyciągnięcia wniosków, poukładania treści. Zresztą zawsze to robiłam na psychoterapii. Bolało to i nadal boli, ale miałam takie przebłyski, że można się z tym pogodzić, zaakceptować, poczuć że cokolwiek się zrobi, tego co było się nie zmieni. Treść która się memli w głowie, jest niezmienialna więc po co się boksować.
Zresztą, już teraz czuję, że myśl o tym, że nie warto przykłuwać zbytniej uwagi na treściach, które są od nas niezależne. Daje mi to spokój, ale nadal wymaga to ode mnie wysiłku. Mimo wszystko uważam że watro. Tak jak piszesz, można poczuć miły luz w głowie. Czuję go czasem. I to jest piękne. Dziękuję. :)

Lider0piorunów

@Fafalala cieszę się, że mogłem coś pomóc. 😉 Fajnie, że ta myśl zakiełkowała, może gdy włożysz w to trochę pracy to uda Ci się poukładać z przeszłością jako ogółem, obojętnie co tam by w niej nie było. Polecam też poczytać "Sztukę życia" Stankiewicz dosyć dobrze ujął tam ten temat. Można z chomika ściągnąć jak coś bo papierowej już nie kupisz.

Spotkałem się też w
z różnym podejściu psychologów do tematu przeszłości i wiem, że niektórzy uwielbiają w niej grzebać. Lecz widziałem wieloktotnie też zupełnie odwrotne podejście. Dobrze wbił mi się w głowę podcast z udziałem doktor Ewy Wojdyłło gdzie przy poruszeniu tego tematu stwierdziła, że tak przeszłość jest ważna, trzeba o niej pogadać, ale pogadajmy o niej jedną sesję i wystarczy. Teraz trzeba się skupić na tym co jest a nie mielić i szukać w przeszłości nie wiadomo czego. Mówiła, że jej zdaniem takie rozgrzebywanie może wyjść ze szkodą dla pacjenta, a przynajmniej jest to sposób niektórych psychologów na zarabianie pieniędzy i nigdy nie kończącą, bądź ciagnaca się przez długie lata terapię.

Tak jeszcze co do racjonalności i emocji. Niektórym się wydaje, że gdy będą bardziej racjonalni i nie pozwolą się kontrolować przez emocje to nie będą wtedy już sobą. Stoicy twierdzą na odwrót i ja też mogą po własnym przykładzie potwierdzić, że jest to straszna bzdura. Bo właśnie gdy jesteś bardziej racjonalna możesz wtedy robić to co sobie założyłaś, zaufać sobie i żyć w zgodzie z sobą. A gdy się jest szarpanym przez emocje to właśnie wtedy robi się często coś wbrew sobie, czego później się żałuje o czym też piszesz w swoim komentarzu. 😉

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Stoicyzm

45piorunów

Bo tam, gdzie ktoś z góry się przygotował i nakazał sobie cierpliwość, nie widać tak dobrze, ile jest w nim prawdziwego wytrwania. Najpewniejsze są te jego dowody, które dał ktoś stosownie do okoliczności: jeśli przyjął kłopoty nie tylko ze spokojem, lecz pogodnie; jeśli nie uniósł się ani nie spierał; jeśli to wszystko, co powinien był oddać, bez pożądania sam sobie znowuż uzupełnił, myśląc, że to tylko jego przyzwyczajeniu, a nie jego osobie czegoś niedostaje. Jak zbędne były różne rzeczy, pojęliśmy dopiero wtedy, kiedy zaczęło nam ich braknąć. Używaliśmy ich bowiem nie dlatego, żeśmy powinni byli to czynić, lecz dlatego, żeśmy je mieli. A jak wiele ich zdobywamy jedynie dlatego, że zdobyli je inni, że znajdują się u większości!

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Sum1piorunów

Wciąż aktualne.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

45piorunów

Uprzedzanie nieszczęścia polegać tu będzie na tym, że zawczasu przygotujemy się na gorszy dla nas wariant rozwoju wydarzeń. (...) Zawsze spodziewajmy się gorszego a wyjdziemy na tym lepiej. (...) Jeżeli się nastawimy na rozstrzygnięcie dla nas korzystne, wówczas albo potwierdzą się nasze przewidywania, albo się srogo rozczarujemy (dostajemy zero bądź minus). Jeżeli zaś nastawimy się na rozstrzygnięcie niekorzystne, wówczas albo przewidywania się potwierdzą, albo będziemy mile zaskoczeni (dostajemy zero albo plus). W tym drugim wypadku bilans spodziewanego szczęścia wypada dużo lepiej.

Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

Fanatyk3piorunów

@splash545 No nie, jakoś mi to nie pasuje, chyba że stoicyzm polega na pesymistycznym chodzeniu dookoła z przekonaniem że wszystko j⁎⁎⁎ie.

Oglądałem mecz na którego wyniku mi zależało: cały czas trwania siedziałem w przekonaniu że będzie do d⁎⁎y, nawet jak moi wygrywali trzema bramkami. To gdzie tu radość?

Miałem badania, czekałem miesiąc na ich przeprowadzenie, dwa tygodnie na wyniki - według pana Stankiewicza powinienem te półtora miesiąca przeżyć w przekonaniu że jednak wyjdzie mi, powiedzmy, nowotwór. Nie wyszedł, ale półtora miesiąca życia w przekonaniu, że wyniki będą kiepskie, nikt mi nie odda.

Oczyma duszy widzę matkę-stoiczkę, która przez cały czas ciąży jest przekonana, ze dziecko urodzi się martwe lub ciężko chore, na pewno nie w pełni zdrowe; ciekawe kto na tym wyjdzie lepiej - na pewno nie dzieciak rozwijający się trzy kwartały w ciele zdenerwowanej osoby.

Wyjaśnij proszę gdzie się mylę, ale moje nikłe zrozumienie stoicyzmu zakłada, że polega on na szukaniu punktu gdzie wszystko jest w równowadze: nie popadamy ani w optymizm, ani w pesymizm: jest jak jest, a będzie co będzie. Bo w innym przypadku mamy coś co działa dla rzeczy błahych ("na pewno zgubiłem te klucze" - "a nie, jednak były w domu"), ale nie działa kompletnie dla rzeczy większej wagi (jak w kilku przykładach powyżej).

Gruba ryba1piorunów

@Statyczny_Stefek wynik meczu to rzecz niezależna więc nie rozumiem czym tu się przejmować czy z czego się cieszyć. To piłkarzom ma zależeć na wygranej bo mają na nią wpływ i niemałe z tego korzyści a nie Tobie. Jeśli już musisz oglądać to z nastawieniem że masz gdzieś wynik i chcesz zobaczyć dobrą piłkę (chociaż lepiej sie nastawić po stoicku, że może być nuda i niski poziom hehe).

Fanatyk4piorunów

@tmg Rozmawiamy o "uprzedzaniu nieszczęścia", cytuję: "zawsze spodziewajmy się gorszego, a wyjedziemy na tym lepiej". Nieważne czy to mecz, egzamin czy walka o karpia w lidlu - pan Piotr zaleca z góry zakładać że coś jebnie.

Lider3piorunów

@Statyczny_Stefek tu nie chodzi, że masz non stop chodzić i się pesymistycznie nastawiać. To jest opis ćwiczenia premedidatio malorum, polega ono na tym, że wyobrażasz sobie, że coś poszło źle, a Ty pomimo tego radzisz sobie i świat się wcale nie skończył. Możesz wtedy dodatkowo opracować sobie plan działania. Ćwiczenie musi mieć ścisłe ramy czasowe 5-20min i być wykonywane z odpowiednią intencją i nastawieniem. Na pewno nie masz się wtedy stresować i denerwować. Jeżeli tak się dzieje to znaczy, że źle do tego podchodzisz i należy je przerwać. Tu jak pisał @tmg to jest taka praktyka podziału rzeczy na zależne i niezależne.

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek z tym zawsze spodziewajmy się gorszego to moim zdaniem trochę przesada. Wykonuje to ćwiczenie gdy wiem, że daną sytuacja może być dla mnie ciężka. Nie zaprzątam sobie głowy pierdołami

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek tu przydałby się też szerszy kontekst i to użycie zwrotu zawsze spodziewajmy się gorszego jest trochę niefortunne. Chociaż być może pan Stankiewicz akurat tak robi. W swoim podcaście mówił, że jemu to uprzedzanie nieszczęścia zajmuje 30s-min max. No ja nie potrafię tego zrobić porządnie w tak krótkim czasie i jak pisałem wyżej uważam, że nie warto zaprzątać sobie myśli sprawami drobnymi.

Gruba ryba2piorunów

@Statyczny_Stefek jeśli to rzecz niezależna, czyli taka na którą nie masz wpływu to lepiej dopuścić wszystkie wartianty rozwoju sytuacji (w tym ten najgorszy) i zwizualizować je sobie z myślą że "tak też może sie stać". Co to daje? Jesteś niejako przygotowany albo uprzedzony na silny cios i dużo łatwiej go zniesiesz psychicznie. Tak jak pisze @splash545 to można ćwiczyć i nie chodzi tu o obrzydzanie sobie życia niedoszłymi wariantami ale ochronę własnej kruchej psychiki, która może momentalnie się rozsypać gdy cios silny, niespodziewany a mózg niegotowy. To tak jak uczysz się jazdy na nartach od nauki wywracania się..

Gruba ryba2piorunów

@splash545 ostatnio jakaś grypa spadła na mnie niespodziewanie i tam mnie sponiewierała, że mi się żyć odechciało. Nie było mowy o wykazaniu się w znoszeniu choroby jak to Stankiewicz postuluje. Teraz myślę, że to dlatego że nie byłem przygotowany na taki wariant. Nie myślałem, że zachoruję i jak będę to znosił dlatego gładko przeszedłem do etapu użalania się nad sobą przez co gorzej to wszystko zniosłem. W prawdzie miałem przebłyski co muszę robić ale to już było za późno .. To uprzedzanie nieszczęścia może się wydawać niepotrzebne ale to przydaje się w godzinie próby jak ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków ...

Lider1piorunów

@tmg zdecydowanie się przydaje i ja używam tego regularnie. A w przypadku Twojej choroby to cóż, ciężko być przygotowanym na wszystko. Trzeba trochę też stosować zasadę spodziewajmy się niespodziewanego. Chociaż no można się spodziewać choroby w zimę. 😉

Fanatyk4piorunów

@tmg @splash545
Nawiązuję wyłącznie do kategorycznego "zawsze spodziewajmy się". W cytacie nic nie było o tym, że to ćwiczenie. I sądzę, że przydałoby się uzupełnienie o ten szeroki kontekst. Zresztą - cały cytat brzmi jak sugestia postępowania na każdy dzień ("wyjdziemy na tym lepiej") a nie jak ćwiczenie psychiki na kilka minut.

Lider0piorunów

@Statyczny_Stefek tak masz rację przydałby się szerszy kontekst. Choć przyznam, że wrzuciłem ten cytat bo czytając tę książkę po raz pierwszy to trafiło to do mnie od razu w takim sensie, że nieraz w swoim życiu się zastanawiałem jak lepiej się nastawić:
czy tak, że na pewno mi się uda i później ewentualnie się rozczarować?;
czy, że się nie uda a później być pozytywnie zaskoczny?
Ten cytat jest odpowiedzią na tę moją rozterkę. Próbowałem wcześniej robić i tak i tak i zazwyczaj bardziej się skłaniałem do drugiej opcji, ale nie byłem przekonany czy faktycznie lepiej tak myśleć.
Oczywiście najlepiej się nastawiać, że będzie jak będzie i po prostu przyjąć co ma być, ale wydaje mi się, że to jest już trochę trudniejsze niż nastawianie się 'jakoś'.

Gruba ryba1piorunów

@Statyczny_Stefek wg mnie to kategoryczny nakaz i ćwiczenie jednocześnie. Nic nie szkodzi wyobrazić sobie przez chwilę złych wariantów. Np. jak siadam za kółko fajnie jest sobie pomyśleć, że może być jakaś stłuczka bo to jak inni jeżdżą to rzecz niezależna a i sam nie jestem za dobrym kierowcą. Od razu pojawiają sie korzystne myśli czy mam OC, oświadczenia o kolizji i taka że będę jechał ostrożnie bez szaleństw to zmniejszę prawdopodobieństwo nieprzyjemności.

Fanatyk4piorunów

@tmg @splash545
Panowie, powoli zaczynamy zakręcać i zaraz będziemy biegali w kółko.

Ćwiczenie: w sytuacji która może się zdarzyć dobrze lub źle (i jest Sytuacją Ważną) - dopuszczam do siebie myśli, że może skończyć się to źle i przy pomocy regularnych praktyk przygotowuję się na taki skutek, mając na uwadze, że jeśli coś się skończy źle, to nie uderzy mnie tak mocno, bo będę przygotowany na zamortyzowanie tego uderzenia.

Kategoryczny nakaz: (wynika to z mojego zrozumienia tego, co jest napisane wyżej, bez interpretacji, kontekstu, bez "nic nie szkodzi wyobrazić sobie na chwilę", "fajnie jest pomyśleć") - "Zawsze spodziewajmy się gorszego a wyjdziemy na tym lepiej." - czyli zawsze, każdego dnia, każdej chwili tego dnia zakładajmy że coś, co nas czeka, zakończy się negatywnie. Życie w pesymiźmie 24/7. I to mi się rzuciło w oczy od razu, bo nijak mi się nie zgrywało ze stoickim "jest jak jest, będzie co będzie, jebło to jebło". Skoro kontekst - nieopublikowany - jest taki, że jest to opis ćwiczenia, które ma nas przygotować, to moja uwaga nie ma zastosowania.

Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś z czytelników tagu przebrnie przez tę rozmowę i zorientuje się co to tego kontekstu. 😛

>wydaje mi się, że to jest już trochę trudniejsze niż nastawianie się 'jakoś'.
Na wstępie chyba tak. Ale czy z punktu widzenia praktyki, jako Wymedytowany Stoik i Legenda Stoickiego Hejto - masz nadal tak duży problem (w porównaniu z początkiem) z zaakceptowaniem "będzie co będzie"? 😉

Lider0piorunów

@Statyczny_Stefek nie, nie mam z tym już problemu. 😉 To uprzedzanie nieszczęścia używam właśnie w formie ćwiczenia mentalnego gdy szykuje się do czegoś dużego co wiem, że może być dla mnie trudne. A tak na codzień to 'co ma być to będzie'. Z tym, że wiesz "Sztuka życia według stoików" to jest taki stoicyzm for noobies. 😉

Gwiazdor2piorunów

@Statyczny_Stefek jakby tutaj nie chodzi o pesymizm. Tylko bardziej o to, że powinno się spodziewać nieszczęścia w myślach i przygotować na nie odpowiedź a potem odłożyć to do szuflady. Czyli załóżmy że przed jakimś egzaminem powinieneś pomyśleć o tym, że nie zdasz egzaminu i zastanowić się jak na to warto zareagować i co zrobić później. To jest po prostu kwestia praktyczna. Szczerze mówiąc to ćwiczenie tak naprawdę mocno uspokaja człowieka bo jesteś gotowy na wszystko. Dlatego to nie jest równoznaczne ze zwyczajnym negatywnym pesymizmem gdzie człowiek zapada się w negatywność i nieprzyjemne uczucia to nie jest cel tego ćwiczenia.

Kolejna kwestia jest taka że w takim pojedynczym cytacie nie da się do końca przedstawić zamysłu. Jako ciekawostkę podam też że Epiktet przykładowo zalecał żeby za każdym razem jak całujesz swoją żonę przypominać sobie że ona w końcu w umrze. Tutaj znowu ktoś może powiedzieć, że to jest złe i pesymistyczne, ale de facto jest prawdziwe i uczy doceniać każdą chwilę jaką się ma i taki jest tego cel a nie zapadanie się w rozpacz.

Czyli tak powinniśmy się zawsze spodziewać najgorszego. W tym sensie że powinniśmy mieć to z tyłu głowy i być na to przygotowani tak aby mieć spokój i nie bać się danego wydarzenia, więc kategoryczność stwierdzenia tutaj nie jest problemem jak napisał to @splash545 . Tutaj bardziej chodzi o zrozumienie samego mechanizmu i podejścia. Jeśli efektem tego ćwiczenia jest to że uważasz, że nie warto nic robić, albo zapadasz się w jakieś negatywne uczucia do życia itd. to zostało źle wykonane. Jeśli poprawnie je wykonujesz i zawsze przewidujesz nieszczęście to wtedy powoduje to spokój i tak naprawdę brak zmartwień bo jesteś przygotowany na wszystko więc nie boisz się niczego i doceniasz każdy dar od losu.

Fanatyk5piorunów

@Dan188 Już obszernie wyjaśniłem w poprzednich postach dlaczego w ogóle skomentowałem i czego mi brakło w oryginalnym poście. Pozwól, że nie będę powtarzał tego samego. Ale dziękuję, że chciało Ci się to wszystko napisać, doceniam to.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Stoicyzm

40piorunów

Podobnie i dobrodziejstwo wspomnianej wyżej spokojności, chociaż rozciąga się na wszystkich, w większej mierze dostaje się w udziale tym, którzy należycie z niej korzystają. Jest bowiem pośród Rzymian mnóstwo takich, którym pokój przysparza kłopotów więcej niż wojna: czy sądzisz, że równie wdzięczni za pokój są ci, co zużywają go na uprawianie pijaństwa, rozpusty albo też innych występków, które właśnie podczas wojny muszą przerywać?

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

43piorunów

(...) mieszkańcy warownego grodu kpią sobie w najlepsze z oblegających go wojowników: Oto po kiego licha rzucają się oni z motyką na słońce? Oto nie do zburzenia są te nasze mury warowne. Oto na mnogie lata mamy zapasy żywności. Oto jesteśmy zaopatrzeni również we wszelką inną armaturę. To są rzeczy, przez które miasto staje się twierdzą warowną, twierdzą nie do zdobycia; dusza zaś ludzka staje się taką twierdzą przez nic innego, jak przez słuszne zapatrywania.

Epiktet, Diatryby 

Fanatyk5piorunów

@splash545 Mury z czasem kruszeją, załoga zaczyna wątpić, zapasy się kurczą, zarazy wybuchają. Ciężko w takiej twierdzy podczas wieloletniego oblężenia. Pan Epiktet wspomina o tym w dalszej części?

Lider0piorunów

@Statyczny_Stefek w tym momencie nie jestem w stanie znaleźć jaki był szerszy kontekst. No ale nie sądzę, żeby było tam coś takiego.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

57piorunów

Piekarz mój nie ma chleba; lecz ma mój rządca, ma odźwierny, ma dzierżawca roli. «Mają oni lichy chleb» — rzeczesz. Poczekaj, stanie się dobry. Głód sprawi, że i ten chleb także wyda ci się świeży i pszenny. Dlatego też nie trzeba jeść wcześniej, aż każe głód. Zaczekam więc i nie będę jadł póty, póki albo będę miał dobry chleb, albo przestanę czuć odrazę do złego. Trzeba koniecznie przyzwyczaić się do poprzestawania na małym. Nawet bogatych i zasobnych spotyka wiele trudności związanych z miejscem i czasem, a stających na zawadzie do użycia rozkoszy. Nikt nie może mieć tego wszystkiego, czego chce; każdy może natomiast nie chcieć tego, czego nie ma, i pogodnie korzystać z rzeczy zdobytych. Znaczna część wolności polega na mającym dobre obyczaje i wytrzymałym na złe traktowanie żołądku.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Fanatyk2piorunów

To kropka w kropkę moje podejście z nierobieniem co jakiś czas weekendowych zakupów w celu zmotywowania się do opróżnienia lodówki z zalegających zapasów xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Stoicyzm

16piorunów

O mądry Marku Aureliuszu,

cesarzu filozofów i mistrzu stoickiej cnoty,
który w obliczu chaosu świata trwałeś w równowadze ducha,
proszę, naucz mnie sztuki opanowania.

Niech Twoje słowa o wewnętrznej sile i akceptacji przypomną mi,
że to nie wydarzenia, lecz moje myśli o nich wywołują niepokój.
Pomóż mi odrzucić to, co poza moją kontrolą,
i skupić się na tym, co mogę kształtować w sobie.

Obdarz mnie spokojem wobec zmienności losu,
cierpliwością w trudnych chwilach
i odwagą, by z pokorą przyjmować każdy dzień,
jako część większego porządku wszechświata.

Niech Twoja filozofia będzie dla mnie światłem,
gdy ogarnia mnie ciemność wątpliwości,
a Twoje mądre wskazówki staną się drogowskazem
na drodze do wewnętrznego pokoju.

O wielki myślicielu,
przekaż mi siłę, bym żył zgodnie z cnotą,
zachowując spokój serca i jasność umysłu,
aż po kres dni swoich.

Amen.

Tytan2piorunów

Codziennie na spacerze z psem. Doszedłem do wprawy w stwierdzeniu jak dawno postawione było gówno po samej śliskości i stopnia rozmazania już po pierwszym weń wdepnięciu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

51piorunów

Gdy się do czegoś przywiązujesz, nie przywiązuj się do tego tak jak do przedmiotu, który jest nie do odebrania, ale jak do przedmiotu w rodzaju garnka albo szklanego pucharu, tak że jeśli się nawet rozbije, to na wspomnienie o nim nie doznasz niepokoju (...). Pamiętaj, że kochasz rzeczy śmiertelne, a nie kochasz nic prawdziwie swojego. A dano ci je na obecną chwilę, niejako coś, czego ci odebrać nie można, nie na zawsze, lecz - jak figę czy kiść winogron - na określoną porę roku: głupiś, jeśli fig czy winogron zachce ci się w zimie.

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Fanatyk17piorunów

Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka,
której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu;
jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
nie było przykro podnieść się i odejść;
jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć,
kiedy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat:

kto ci powiedział, że wolno ci się przyzwyczajać?
kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

Stanisław Barańczak

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

47piorunów

Dzieci cieszą znalezione na brzegu gładkie i odznaczające się niejaką różnorodnością kamyczki, nas zaś rozmaitość ogromnych kolumn, przywiezionych bądź z piaszczystych okolic Egiptu, bądź z pustyń Afryki, dźwigających zaś już to jakiś portyk, już to salę jadalną, która może pomieścić wiele osób. Podziwiamy ściany obłożone cienką warstwą marmuru, choć wiemy, jak wygląda to, co się pod nim ukrywa. Oszukujemy nasze oczy, a cóż innego czynimy, jeśli nie cieszymy się z kłamstwa, gdy pokrywamy złotem stropy? Dobrze bowiem zdajemy sobie sprawę, że pod tym złotem ukrywa się brzydkie drzewo. Cienka warstwa ozdobna upiększa nie tylko ściany i stropy: szczęśliwość wszystkich tych, których widzisz wyniośle kroczących, też jest pozłacana. Przypatrz się tylko bacznie, a poznasz, jak wiele nieszczęścia kryje się pod tą cienką błoną godności.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

Lider

w Stoicyzm

51piorunów

Nie ulega wątpliwości, że kto wzgardził swymi prześladowcami, ten wydobył się z przeciętności i wzniósł się ponad nią: dowodem prawdziwej wielkości jest to, że nie zauważa się ciosu. Tak ogromny zwierz spokojnie patrzy na szczekające psy, tak fala daremnie uderza w potężną skałę. Kto nie wpada w gniew, ten trwa nieporuszony, niedostępny krzywdzie, lecz kogo gniew ponosi, ten runie.

Seneka, O gniewie 

Kosmonauta0piorunów

Każdemu kto w to wierzy bym z przyjemnością zasadził bułę w twarz.

Ten cały stoicyzm polega na udawaniu, że problemy nie istnieją i że niczego z nimi nie musisz robić. Niewolnik idealny.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Nic nie wydaje mi się haniebniejsze niż życzyć sobie śmierci. Bo jeśli chcesz żyć, czemuż pragniesz umrzeć? Jeśli zaś nie chcesz, czemuż prosisz bogów o to, co dali ci już w chwili twych narodzin? 
Albowiem to, że kiedyś umrzesz, postanowione zostało wbrew twojej woli, lecz to, że możesz umrzeć kiedy chcesz, zależy od twego uznania. Pierwsze jest dla ciebie konieczne, a drugie dobrowolne.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza