Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wojna wna Ukrainie

Kategoria: Wiadomości Świat

Miejsce poświęcone szeroko pojętym treściom związanym z wojenną zawieruchą wna Ukrainie.

  • 714 członków
  • 15433 wpisy

Lider

w Wojna wna Ukrainie

82piorunów

👍

Osobistość13piorunów

tu sie cieszymy 1 statkiem, a usa w 1 dzien kladzie 9 czy 11 Iranskich statkow. Pewnie cala flota.
Gdyby USA chcialo to RU rozlozyliby w 2-3dni calkowicie. NIe zrobiliby tego w ciagu 1 dnia tylko ze wzgledu na rozlozystosc RU

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

39piorunów

No i obiecany artykul z dzisiejszej Prawdy. (polecam od "jak cierpiala armia", czasem pogrubialem ciekawsze fragmenty, mam wrazenie, jakby pojawial sie gdzieniegdzie delikatny glos niezadowolenia czy rozczarowania pewnymi szczegolami zwiazanymi z wojna)

W autorskiej audycji specjalnej korespondentki Pravda Ru Darii Aslamowej „Gorące punkty” – szczera rozmowa z pisarzem, ochotnikiem i wolontariuszem Siergiejem Bereżnym. Biełgorod pod syrenami, codzienność na froncie, prawda o okopach i trudne pytania o negocjacje, ideologię i przyszłość. Wyznanie człowieka, który nie obserwował wydarzeń z boku, ale był ich częścią.



Wyznanie człowieka, który wybrał obecność

Belgorod. Siedzimy w holu hotelu i słyszymy, jak bombardują miasto. Metaliczny głos uporczywie powtarza: „Alarm powietrzny. Schowajcie się w schronie”. Przez okno widzę, jak mieszkańcy spokojnie idą za swoimi sprawami, uważnie patrząc pod nogi. Właśnie przeszła lodowa ulewa, więc trzeba uważać na nogi i patrzeć na obie strony. A po co patrzeć w niebo? Od nieba nie oczekują już niczego dobrego.

Za stołem siedzi człowiek, o którym trudno powiedzieć w kilku słowach. Siergiej Bereżnoy. Sędzia federalny pierwszej klasy. Prawnik. Pisarz. Laureat Wielkiej Nagrody Literackiej Rosji. Wolontariusz, został ciężko ranny w Syrii, potem w Donbasie. W wieku 70 lat regularnie jeździ na linię frontu jako wolontariusz. Sam śmieje się ze swojej biografii:

— Posłuchajcie, tak mnie scharakteryzowaliście, że można pomyśleć, że jestem terrorystą. Byłem tam, tam i tam...

Nie. Wolontariusz. Świadek. Nalega właśnie na to słowo — był obecny. Nie walczył, nie dowodził — był w środku. Widział i zapamiętywał. Jako prawnik rozumiał, jak ważne jest bycie świadkiem. Rozumiał to, czego nie da się zrozumieć z daleka.



Kwestia ukraińska – najtrudniejsza kwestia historyczna

Rozmowa zaczyna się od historii. Bez niej obecna wojna nie ma sensu, rozpadając się na niespójne wiadomości.

– To, że należało rozwiązać kwestię ukraińskiego nazizmu, jest oczywiste – mówi Bereżny. – Ale denazyfikacji nie przeprowadza się oczywiście za pomocą rakiet.

Sprzeciwiam się: „A co z II wojną światową? Najpierw zwycięstwo siłą, a potem wychowanie – tak powstała NRD”.

Berezhny kręci głową.

– Z Ukrainą jest trochę inaczej. Cały czas nam powtarzano: „To są nasi bracia”. A kwestia ukraińska jest bardzo złożona historycznie. Kiedy w XIX wieku austriacki sztab generalny zebrał się i zaczął wymyślać język ukraiński, kulturę ukraińską, naród ukraiński, literaturę ukraińską, narodowość – był to projekt polityczny. A potem bolszewicy wnieśli swój wkład.

Wspomina rozmowę pod Iziumem – w jakiejś wiosce, z miejscowym dziadkiem. Prosty staruszek, bez wykształcenia, bez internetu – a powiedział coś, co zapadło mu w pamięć na zawsze.

— Mówi: „Synku, to przecież kontynuacja wojny domowej”. Wielką Ojczyznę również uznał za kontynuację wojny domowej — w szczególności na Ukrainie. W Rosji wojna się skończyła, ale na Ukrainie trwała dalej. I ma rację. Ziarna, które zostały zasiane przez narodową świadomość w nieistniejącym jeszcze narodzie, wykiełkowały. Niedoskonałość jest zawsze obecna u części dużego narodu, u tych, którzy czują się czymś odrębnym, ale nie potrafią tego uzasadnić.

Berezhnyj podaje liczby, które kiedyś pojawiały się w dokumentach – około 400 tysięcy kolaborantów na Ukrainie w momencie jej wyzwolenia. Pomnóżmy to przez trzy – członków rodziny. Prawie milion osób służyło Niemcom.

— A potem nadszedł rok 1957, kiedy wszyscy zostali amnestowani. I to nie tylko amnestowani — zostali wprowadzeni na ważne stanowiska, do organów partyjnych i radzieckich. Ten sam Krawczuk chwalił się: nosił produkty banderowcom do kryjówek. A potem został sekretarzem ds. ideologii. A jego następnym stanowiskiem było pierwsze prezydent Ukrainy.

Jeszcze w 1990 roku przygotowywaliśmy raport na temat kwestii narodowościowej — na ile żywy jest ukraiński nacjonalizm. Okazał się bardzo żywotny. Bardzo. Ale wydaje mi się, że wynika to z poczucia niedoskonałości – zwłaszcza na zachodzie Ukrainy. Tam panują specyficzne warunki społeczne. Chociaż żyło się tam całkiem nieźle – lepiej niż w pozostałej części Ukrainy. Ale był problem z pracą. Dlatego wielu mieszkańców zachodniej Ukrainy przyjeżdżało do nas do pracy w kołchozach.



Jak wieś opanowała miasto

— Wiecie, już na samym początku, na Majdanie, mówiono mi: „W Kijowie z przerażeniem obserwują, jak wieś opanowuje miasto” — mówię.

Berezhny kiwa głową.

— I tak się stało. Wieś opanowała miejską Ukrainę. W 2014 roku w Ukrainie praktycznie nie było armii. Była rozłożona. Nie było tego oporu, który widzimy teraz. Była szansa — ogromna szansa.

Nie wykorzystaliśmy jej — i teraz za to płacimy. Wiedziałem już mniej więcej od grudnia, że coś się zacznie – nie byłem oczywiście wtajemniczony we wszystko, ale czułem to.



Jak cierpiała armia

Kiedy rozmowa schodzi na temat armii – obecnej, armii czwartego roku wojny – Bereżny długo milczy. Szuka słowa precyzyjnego jak skalpel.



— Armia, jak każdy żywy organizm, chorowała. Ciężko chorowała przez dziesięć lat. A potem zaczęło się leczenie — ale nie terapeutyczne, rozumiesz? Nie tabletki, nie kroplówki. Chirurgiczne. Przez najstraszliwszy ból. Przez krew.

Pamięta fizycznie 22 lutego — tak jak pamięta się zimno lub głód. Bandaże kupowali za własne pieniądze. Leki — za swoje. Mundury rozchodziły się już po pierwszym deszczu, rozrywały się o druty kolczaste, a żołnierz, który właśnie wydostał się z okopu, wyglądał, jak to sam ujął, jak bezdomny. Ruch wolontariacki dopiero się rodził — ludzie przynosili, co mogli, niektórzy prosili, aby nie podawać ich nazwisk: na Ukrainie zostali krewni, mieszkają tam przyjaciele.

— Teraz jest inaczej. Jest wyżywienie, jest normalna odzież, są leki. W końcu jest wiara – żywa, prawdziwa, wypracowana cierpieniem. Kiedy przyszedł nowy minister obrony, armia najpierw zamarła, tak jak zamiera człowiek, któremu tyle razy obiecano i tyle razy nie dotrzymano obietnic, że boi się już mieć nadzieję. A potem ożywiła się. Uwierzyła.

Oficerowie widzieli opóźnienia – nie można było od razu wszystkich wymienić, oczyścić, znaleźć nowych, przygotować. Niemniej jednak wiara pozostała. Widzieli, z jakim trudem, z jakim zgrzytem wprowadza się porządek. Powoli. Bolesnie. Ale – wprowadza się. Układa się w jakiś uporządkowany system.



A jednak pozostało to, co hamuje najbardziej. Co przeszkadza bardziej niż jakikolwiek wróg. Kłamstwo. Kłamstwo poszczególnych dowódców. Nowy minister słusznie powiedział: można popełniać błędy, ale nie można kłamać. Jeśli nie zdobyliście punktu oparcia, nie mówcie, że go zdobyliście. Czym jest punkt oparcia? Może to być okop o długości dziesięciu metrów. Albo ziemianka. Albo ufortyfikowana osada. Albo całe miasto. Jeśli nie zdobyliście tego punktu, po prostu powiedzcie: trwają walki w okolicy takiej a takiej miejscowości. To wszystko. To wystarczy. Ludzie zrozumieją.



Pułkownik i jego tysiąc kilometrów

Wśród nazwisk, które Bereżnoy wymienia ze szczególnym ciepłem, znajduje się pułkownik Wiktor Wasiljewicz Fedotow. Brygada „Wilki”. Szturmowa brygada rozpoznawczo-dywersyjna. Ochotnicy-kontraktowcy – ludzie zazwyczaj w średnim wieku i starsi, z ukształtowaną świadomością, ze swoim rozumieniem tego, po co tu są. Jeden z bojowników brygady ma ponad osiemdziesiąt lat.

Sam Fedotow nie jest zawodowym żołnierzem. Służył kiedyś, przeszedł do cywila, żył zwykłym życiem. A potem na front poszedł jego syn. I ojciec nie mógł pozostać.

— Uciekają do niego — mówi Bereżny. — Rozumiesz? Samowolnie opuszczają swoje jednostki i przychodzą do niego. Wiedząc, że automatycznie trafiają do kategorii osób, które samowolnie opuściły jednostkę. Przychodzą i mówią: „Towarzyszu Fedotow, weź nas do siebie. Powiedz, że nie jestem dezerterem – po prostu chcę walczyć z wami”.

Dlaczego? Ponieważ w jego brygadzie panuje prawo. Nie rozkaz, nie instrukcja — właśnie prawo, moralne, żywe: każdy ranny musi zostać wyniesiony. Każdy poległy — zwrócony. Żołnierz, który poszedł bronić Ojczyzny, musi wrócić do domu — żywy lub martwy, ale wrócić. Otrzymać honory. Położyć się w ojczystej ziemi.



Żołnierze o tym wiedzą. I idą do niego.

Berezhny zawiózł go do szpitala — prawie tysiąc kilometrów wojskowymi drogami. Fedotow ledwo siedział, blady, poddany, oficjalnie już nie dowódca. Telefon nie milkł ani na chwilę przez całą drogę.

— On ledwo żyje. Nowy dowódca już przejął brygadę. A oni i tak dzwonią do niego. Nie do nowego — do niego. „Towarzyszu Fedotow, tak właśnie się stało…” Bo on jest jedyny taki. Bo kibicuje każdemu. A takich dowódców jest wielu. Tych, którzy dbają o swoich. Którzy nie wysyłają ludzi na śmierć bezmyślnie, z góry, dla ładnego zdania w raporcie. Po prostu nie mówi się o nich głośno. Jeden starszy oficer, pułkownik, absolwent akademii Sztabu Generalnego, powiedział mi: „Kiedy oficer będzie naprawdę odpowiedzialny za każdego żołnierza: dlaczego zginął, dlaczego został ranny — wtedy wszystko będzie inaczej.



Żołnierz o kulach

Pod koniec roku jeździli po oddziałach z prezentami: cukierkami, mandarynkami, skarpetami, swetrami. Wydawałoby się, że to drobiazgi. Ale na wojnie nie ma drobiazgów – są tylko znaki, że ktoś o tobie pamięta.

Zajechali do kompanii sanitarnej. Las. ziemianki. Śnieg. Takie zimno, że oddech zamienia się w parę. A na posterunku – żołnierz. Jeden z tych, którzy już podnieśli się po ranach, już chodzą, ale nadal o kulach. Stoi, pełni służbę.

Spojrzał na Bereżnego i zapytał cicho, niemal nieśmiało:

— Proszę mi powiedzieć... czy na Nowy Rok wojna się skończy?

— Patrzę na niego, całkowicie zaskoczony jego pytaniem. A on wyjaśnia: „No przecież mówili — negocjacje, że już zaraz...”

— Nie — odpowiedziałem mu. — Nie, mój drogi. Wojna się nie skończy.

Żyją tą nadzieją — i jednocześnie są gotowi iść do końca. Przez te wszystkie lata nikt ani razu nie powiedział: „Mam dość, wystarczy, do domu”. Nie. Chcą czegoś innego — po prostu zrozumieć, co się dzieje. Poznać prawdę. A to jednocześnie tak mało — i tak wiele.



Najtrudniejsze pytanie – negocjacje

– Jak żołnierz w okopie ma reagować na niekończące się negocjacje polityczne? – pytam. – Jest zmęczony, a tu kolejna runda. O czym? O kim?

Berezhny odpowiada ostrożnie – nie jest osobą, która udaje, że wie wszystko.

– Nie wiemy przecież, co skłania naszych polityków do podejmowania takich czy innych decyzji. Oni znają stan gospodarki. A wojna – w gruncie rzeczy to tylko niewielka część polityki, środek realizacji. Ja na przykład nie znam stanu gospodarki. Dlatego mówienie „wszystko jest źle” lub „wszystko jest dobrze” jest równie nieodpowiedzialne.



Jedno wiem na pewno. O walce na poważnie. Jeśli zamachnąłem się, żeby uderzyć, po co mi przerywasz? Nie trzeba mnie powstrzymywać. To samo Charków w 2022 roku, kiedy wyszliśmy na obwodnicę. To samo Kijów w lutym-marcu 22 roku. A potem nagle wszystko się zatrzymuje. Zaczyna się polityka.

A co do otwartości negocjacji dla armii — waha się:

— To trudne. To powoduje dezorganizację. Żołnierz siedzi w okopie i myśli: „Jeśli jutro podpiszą pokój, a mnie zabiją dzisiaj — jaki to ma sens?”. To utrata motywacji. To chaos w głowach.



Kiedy kończą się bracia

Psychologia ludzi na froncie się zmieniła – nie ucieka od tego, nie łagodzi.

– W 22 roku pod Charkowem wzięliśmy dwóch jeńców. Młodzi, ostrzyżeni, przestraszeni – prawie chłopcy. Myśleliśmy, że zostaną rozstrzelani, co najmniej. A ich nakarmiono, napojono, dano papierosy. Posadziliśmy ich przy „dyżurce” bez straży — tak po prostu. Przechodziliśmy obok, zatrzymywaliśmy się: „Nie jest ci zimno? Może herbatę?”.

Takie było nasze podejście — mówi Bereżny. — A teraz jest trochę inaczej. Chociaż nadal — jeśli sam się poddałeś, podniosłeś ręce, nikt ci nic nie zrobi. Ale tego serdecznego podejścia, że to jakby zagubieni bracia, już nie ma.

Opowiada o znajomym z zachodniej Ukrainy, który od dawna mieszka w Rosji. Dla jego rodziny tam jest wrogiem, zdrajcą, sprzedał się „moskalom”. I ten człowiek mówi o swoich rodakach wprost:



— Trzeba ich zniszczyć. Nie da się ich przekształcić. Sam stamtąd pochodzę, znam ich doskonale. Pod względem okrucieństwa i uporu nie mają sobie równych. Czy to czarne? Nie, to białe. I nigdy nie udowodnisz, że jest inaczej. Nienawiść do Rosjan jest naturalna, na poziomie genetycznym. A jednocześnie — służalczość, pochlebstwo wobec swojego europejskiego pana, który uważa ich za bydło. W języku polskim bydło oznacza zwierzęta hodowlane. A Ukrainiec jest dla niego synonimem.

Ta mentalność ukształtowała się jeszcze za czasów Daniela Halickiego, kiedy to przeszedł on na stronę Węgrów, w zamian za obietnicę tytułu królewskiego. Od tamtej pory. I bez względu na to, jak mówimy: „Jesteśmy tej samej krwi, nie powinniśmy walczyć przeciwko sobie, przecież jesteśmy Rosjanami” – oni odpowiadają: „Nie jesteśmy Rosjanami”.

Musimy przestać postrzegać ich jako braci – mówi w końcu stanowczo i bez złości. – Nie z powodu nienawiści. Ale dlatego, że są dorosłymi ludźmi, którzy ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny. To wszystko.



O ideologii, której nie ma

— Nie wygramy bez ideologii — mówię. — A my, już czwarty rok SWO, nie potrafimy jej sformułować. Na czym ona polega?

Berezhny zastanawia się. Przypomina sobie 14. rok — uwięzionych ukraińskich żołnierzy. Trzech z nich schwytano pod koniec września: zorganizowali zasadzkę, ale nie powiodło się. Kapitan na stanowisku szeregowego — 35 lat, absolwent dawnego Lwowskiego Wojskowo-Politycznego Szkoły Wyższej. Ma trzy córki w domu. Sam poszedł, z rezerwy — trzeba utrzymać rodzinę. Chłopiec ma 19 lat — bez ojca, matka handluje papierosami na targu, siostra jest w technikum. I potężny sierżant-leniuch z Chmielnickiego.

— A kapitan — rozsądny, dobry człowiek. Świetnie mówi po rosyjsku. Długo rozmawialiśmy o historii Ukrainy. Ideowy wróg – w najbardziej szacownym znaczeniu tego słowa. I oto mówi mi spokojnie, bez triumfu: „Pokonujemy was informacyjnie i ideologicznie. Bierzemy wasz materiał wideo, usuwamy wasz dźwięk i dodajemy swój. W rezultacie rosyjski korespondent stoi przed zniszczonym przedszkolem i mówi, że rosyjskie rakiety spadły tutaj i zabiły dzieci. Wy tak nie pracujecie. Ale u nas to już weszło do świadomości. Wszyscy Ukraińcy myślą, że zabijacie dzieci. Tak więc wojnę informacyjną już przegraliście”.



Jest jeszcze jedna kwestia. Niewdzięczność. Jedziemy po wyzwolonej Ługańszczyźnie. Droga jest nowa, równa. Nie pamiętam już tej drogi, która była tu w 22 roku, kiedy 60 kilometrów od granicy do Ługańska przez Starobielsk pokonywaliśmy cztery godziny na pierwszym biegu – odeszła w przeszłość wraz z tymi pierwszymi strasznymi miesiącami.

Zbieramy miejscowych – dziadek głosuje na poboczu, wujek prosi o podwiezienie. Rozmawiają.

Na początku – entuzjazm, żywy i szczery. Drogi! Poprowadzono gaz! Emerytury są dwa razy większe niż były! „Boże, jakie to szczęście. Gdyby jeszcze spłacić długi – nosiłbym waszego prezydenta na rękach”.

Teraz jest inaczej. Ostudzili się. Przyzwyczaili się. Droga stała się codziennością, gaz – czymś oczywistym, emerytura – już niewystarczająca. Chodnik jest źle ułożony. Tu jest dziura. Tu nie pomalowali.

Żadnej wdzięczności. Absolutnie.

Mówię im: „To my nie zbudowaliśmy drogi u siebie, żeby zbudować ją u was. To nasze babcie nie dostały dodatkowych trzech tysięcy do emerytury, bo te pieniądze poszły do was. A wy jesteście pasożytami”. Ech! Cała Ukraina taka jest.



Sergiej Bereżnoy milknie. Dziwię się, że w wieku siedemdziesięciu lat nie stał się cynikiem. Sędzia federalny, który nie może wydać wyroku. Zbyt wielu świadków zeznaje w tej sprawie. Nosi ich wszystkich w sobie, jak nosi się odłamek, którego nie da się już wyjąć. To bolesne, ale wyjęcie go oznacza utratę czegoś ważnego, bez czego nie wiadomo już, kim się jest.

Inspirator8piorunów

Przygotowujac nam materiały o rosyjskiej propagandzie uważaj i nie czytaj zbyt dużo na raz aby przypadkiem nie dostać jakiejś choroby mózgu. Albo innego zakażenia typu świerzb lub czyraki.

GURU9piorunów

@RedCrescent ruska argumentacja w kwestiach narodowości jest absolutnie obrzydliwa

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Wojna wna Ukrainie

112piorunów

Belgia z Francją przejęły tankowiec xD

Autorytet22piorunów

Takie czasy. Teraz każdy chce se przejąć jakiś ruski tankowiec :slightly_smiling_face:

Kosmonauta0piorunów

Z tego co czytałem to część tych tankowców później jest zwracanych, tylko np. kapitan jest aresztowany. Więc gówno to daje. Ale o tym już w mediach nie trąbią. Niewiele z nich zostało naprawdę przejętych.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Wojna wna Ukrainie

32piorunów

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-wojna-z-rosja/news-rosjanie-uderzyli-bombami-fosforowymi-przerazajace-nagrania-,nId,8068756

Lider3piorunów

Lider

w Wojna wna Ukrainie

28piorunów

Od Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy

Lider2piorunów

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

67piorunów

https://share.google/CPkh8fwRVPf4R1aNx

Trump rozsierdził się na ZSU, bo śmieli przyjebać dronami W infrastrukturę naftową W ruZZkim Noworosyjsku.

Zapytacie: Leo why?
Usłyszycie: For money!

Udzialowcem infrastruktury (rura z ropą, która idzie z Kazachstanu do wybrzeża Morza Czarnego) jest amerykański Chevron.

GURU56piorunów

Mogli przekazywać sprzęt i decydować co będzie atakowane, ale nie. No to teraz Ukraina ma własny i sama decyduje. I wielkie zdziwienie xD

Fanatyk45piorunów

@jarezz Nie ma pieniędzy, nie ma wsparcia – to nie ma i lewara.

Gruba ryba19piorunów

@xniorvox wiesz, ja rozumiem, że wszystko się kręci wokół $£€¥ ale mogliby (Amerykanie) zrobić to nieco dyskretniej, tzn. dyplomatycznie.

Fanatyk14piorunów

@jarezz Pomarańczowy chce pokazać wyborcom, że America first

Gruba ryba1piorunów

@xniorvox on pokazywać może, ciekawe jak na midterms zagłosują ci z nich co tracą robotę. Ostatnio chyba im bezrobocie wzrosło.

Fanatyk8piorunów

@jarezz Tak, Trump podbiera im z lodówki już i zaczynają to zauważać. Do tego brzydki zapach sprawy Epsteina.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Wojna wna Ukrainie

21piorunów

To było takie ładne miasteczko - reportaż Mateusza Lachowskiego.

https://youtu.be/FS6cbjppq2w?si=WL8calH7oIGgKYDJ

Fenomen1piorunów

Dzięki za wrzutę - nie trafiłbym na to sam.

A teraz złośliwie (nie powinienem ale co tam) - głupek z tego autora. Pojechałby z Wiernikowska do Moskwy, na Kanał Zero wrzucił, nośny temat, byłyby kliknięcia i kasa.

A tak to robi jakieś wartościowe materiały, daje się wypowiedzieć napadniętym i medykom. No z tego hajsu nie będzie

GURU

w Wojna wna Ukrainie

75piorunów

https://streamable.com/m2ok4k

Gruba ryba28piorunów

Ahhhhh, jak to się pięknie zestarzało 😁

Gruba ryba33piorunów

Dyżurne onuce: "Nikt nigdy nie mówił, że trzy dni! Wołyń!"

Osobistość2piorunów

@jonas no i mają trochę rację, bo często mówili tutaj nie o dniach, a o godzinach

Gruba ryba2piorunów

@MJB Gdyby nie rozpieprzona w drzazgi Ukraina, byłoby to szczerze śmieszne obserwować, jak kacapskie imperialne rojenia rozwiewają się jak bździna w śnieżycy.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Wojna wna Ukrainie

119piorunów

Kiedy jesteś ruską szmatą w necie, ale kazali ci wyjść na zewnątrz.

Nie oddaję za onkologa.

https://streamable.com/4c7ris

Osobistość16piorunów

K⁎⁎wa Luwr? Co? xD

Fanatyk15piorunów

Przecież on nawet nie potrafi wypowiedzieć polskich słów xD

Poza tym: "dlaczego oddajemy wszystkie rzeczy za darmo? Niemcy nie dają im wszystkiego za darmo, a my większość tak" XDD

"Niemcy im pożyczają w ramach pożyczki i żądają czegoś w zamian"

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

9piorunów

Takie pytanie my przyszło do głowy w w związku z rocznicą ataku bydła na Ukraine. Co byście w pierwszych chwilach zrobili jak byście byli na ich miejscu?

W pierwszej chwili myślałem i mówiłem jak ktoś ruszał ten temat że bym robił okopy, ale na Odrze.

Teraz sam nie wiem czy bym się nie zaciągnął, nawet myślę że jak sobie ogarnę jeszcze parę rzeczy to nie zapisać się chociaż do WOT. Niby nie mam jakiejś bliskiej rodziny, ale nawet bym stanął w obronie paru znajomych jakich mam, chociaż żołdak ze mnie bardzo słaby.

Gruba ryba3piorunów

Człowiek zawodu uczy się przez x lat. Żeby być jako takim ogarniętym żołnierzem też trzeba się przygotować. Nie chce siać paniki, ale strzelać to i małpę można nauczyć, ale z takiej małpy nie będzie żołnierz tylko pasza dla lisów :fox_face:

Fanatyk3piorunów

@Hoszin nie ma się co przejmować. Będzie taki chaos że po porstu zginiesz gdzies na polu. Prawdopodobnie przez jakiegos głupka oficera.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Wojna wna Ukrainie

167piorunów

To jak się w końcu skończyły te walki miejskie?

Osobistość0piorunów

Mieszasz Polska politykę z wojna, taguj to odpowiednio.

Lider1piorunów

Czemu widze bosaka na feedzie majac zablokowana polityke? Panie Bori, k⁎⁎wa jego mać, tak sie nie robim

Lider0piorunów

@Cybulion Przepraszam Panie Cybulion, zapomniałem że tamten osobnik u niektórych wywołuje odruchy wymiotne

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Wojna wna Ukrainie

54piorunów

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Wojna wna Ukrainie

57piorunów

J⁎⁎ać r0sję, j⁎⁎ać putina, j⁎⁎ać każdą ruską k⁎⁎wę na ukraińskiej ziemi.

I mela na ryj każdej szmacie, która wspiera ten kraj gówna.

https://streamable.com/xxf0du

GURU3piorunów

@radziol looks AI as fuck xD

GURU6piorunów

@Sweet_acc_pr0sa Mówisz o tym realnym filmie, czy o sobie po wyjściu od barbera odbytu?

GURU0piorunów

@Ragnarokk ja mówie jak to wygląda, a i placzace dzieci nie powoduja u mnie specjalnie negatywnych emocji

duzo bardziej wkurwia mnie bezsensownie rozpierdalanie infrastruktury i ludzkiego zycia

GURU10piorunów

@Sweet_acc_pr0sa Mi to wygląda na piesze przejście graniczne w Medyce, ale w sumie co ja tam wiem, byłem tam zaledwie pierdylion razy

Osobistość0piorunów

@Ragnarokk dla mnie to jest jakieś wymuszone. Może być AI.

GURU1piorunów

@Neq

Nie, dosłownie pamiętam ten film z 2022 roku.

Pokaż więcej komentarzy (8)