Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#100km

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

11piorunów

374 624 + 4 + 7 + 4 + 7 + 3 + 220 = 374 869

Pracodomy i sobotni, bardzo udany wypad po i gminy, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)

Start był przewidziany w Chociwlu, dokąd dojechaliśmy pociągiem, a stamtąd pojechaliśmy na południe po bardzo dziurawych asfaltach i z wiatrem w mordę, by później odbić w kierunku Drawska Pomorskiego, a następnie wrócić w miarę najkrótszą drogą do domu. Tym razem Mordi zaplanował nam znaczną część trasy po drogach wojewódzkich, a nawet kawałek po krajówce nr 10, i tylko kilkanaście kilometrów przypadało na odseparowane drogi rowerowe. Nie miałam najlepszych przeczuć co do tej jazdy, szczególnie w ostatni weekend wakacji, a jednak bardzo się pomyliłam. Przez cały dzień tylko jeden kierownik podniósł mi ciśnienie zbyt bliskim wyprzedzaniem, a tak poza tym pełna kulturka i spokój na drogach.

Pogoda jak na zamówienie, a zaledwie kilka godzin wcześniej przez całe województwo przetoczył się deszczowy front i jeszcze w drodze na dworzec trochę na nas kapało. Widoczki na Pojezierzu Drawskim przepiękne, trochę jak na Kaszubach, ukształtowanie terenu chwilami też. Na odcinku przez poligon nieźle dostałam po d⁎⁎ie, bo nie dość, że mocno tam grzało, to jeszcze cały czas było z górki lub pod górkę, a ja nastawiłam się na ekonomiczną jazdę po płaskim. xD Tak więc nie przejechaliśmy jeszcze połowy trasy, a już miałam kryzys, który na szczęście zaczął przemijać w miarę, jak zatrzymywaliśmy się na popas.

Finalnie wyszły nam niecałe dwie godziny postojów i całkiem niezła jak na mnie średnia, biorąc pod uwagę aktualną formę. Wpadły mi 4 nowe gminki, Mordiemu ino jedna.

Square: 17x17

Cluster: 530

Tiles: 4352 (+115)

(nr 2)

Fenomen1piorunów

@vvitch Największy błąd - nastawiać się na ekonomiczną jazdę :grinning: Człowiek się tylko zamuli, a pasek energii i tak schodzi. Potem kilka niespodzianek, kilka górek i jest słabo.

Najprzyjemniej się jedzie, jak się jednak zacznie grubiej, bo się spóźniło, albo taka trasa, że na start sporo podjazdów. Człowiek się rozbuja, krew napędzi i potem samo leci. Zaczynając od zamuły, próbując nagle wstać na setnym kilometrze? To się nie uda i to boli xd

Fajna wyprawa, kwadraty są, prki są, humor gitówa, czego chcieć wincyj :grinning:

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

39piorunów

368 614 + 3 + 110 = 368 727

Wczorajsza seteczka spod Kołobrzegu w celu załatania kilku łatwiejszych i na przekór jesiennej pogodzie. Pierwszy przelotny deszcz złapał nas dosłownie chwilę po tym, jak wysiedliśmy z pociągu w szczerym polu. xD Pierwszy z trzech.

Trasę ewidentnie planowałam z myślą o sezonie powakacyjnym, ale było to tak dawno, że zdążyłam o tym zapomnieć. Tym sposobem po kilku kilometrach znaleźliśmy się przy dźwirzyńskiej "patelni". W żadnym innym wypadku nie pchałabym się teraz szosą w zatłoczone, turystyczne rewiry. W okolicach Dźwirzyna spotkaliśmy też kilku bandydów drogowych, ale potem był już względny spokój do samego końca.

Objechaliśmy kilka nowych dróg w standardzie zachodniopomorskim: z betonowych płyt, z trylinki i z asfaltu, w którym większe dziury miały swoje własne dziury. Na szczęście trafiło się też kilka lepszych, w tym naprawdę dobre drogi rowerowe.

Square: 17x17

Cluster: 530 (+8)

Tiles: 4237 (+19)

(nr 12)

GURU7piorunów

@vvitch I na którą dupkie się paczeć? Bo rowery to wiadomo, dla pedałów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

41piorunów

358 292 + 117 = 358 409

Niedzielna seteczka na , z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Tym razem na południe, bo stamtąd wiał wiatr i liczyliśmy na łatwy powrót. To się akurat udało, ale pod innymi względami nie była to moja najszczęśliwsza jazda (delikatnie rzecz ujmując xD). Nie dość, że od początku czułam się po prostu źle, to naprawdę dawno nie widziałam aż tylu debili na drogach w tak krótkim czasie. (╯°□°)╯︵ ┻━┻ C⁎⁎j, przejechane.

(nr 11)

GURU3piorunów

@vvitch może jutro Kołobrzeg?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

53piorunów

353 631 + 7 + 102 = 353 740

Seteczka na wschód od miasta, czyli po tych bardziej pagórkowatych (i dziurawych) okolicach, a i tak wyszło ledwie 750 m w pionie. Całość bez przygód i bez dłuższych postojów (niecałe 2 minuty, czyli tyle co na światłach).

(nr 10)

Osobistość6piorunów

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie

Walnij setkę! (sierpień)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

34piorunów

336 185 + 4 + 27 + 107 = 336 323

Zaległości z weekendu - popracowy wypad na plażę oraz niedzielna wymęczona seteczka na .

(nr 9)

Lider1piorunów

@vvitch bardzo ładne kolory koszulek

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

32piorunów

328 790 + 5 + 6 + 5 + 7 + 4 + 6 + 122 + 6 + 7 + 4 + 7 + 4 + 7 + 3 + 4 = 328 987

Kilomtery z ostatnich 7 dni, w tym nocna jazda z piątku na sobotę na .

Niby była to tylko standardowa i oklepana trasa odcinkiem R10 przez Dąbki, Darłowo i Wicie, ale o ileż ciekawiej jedzie się to w nocy. Mała widoczność, przejazdy przez mgły w obniżeniach terenu, różne odgłosy z otoczenia, m.in. zwierzaczków, które przebiegają gdzieś blisko, ale ich nie widać - wszystko to niesamowicie wyostrza zmysły i działa na wyobraźnię. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przy kanale na jeziorze Kopań niechcący wystraszyliśmy parę rowerzystów, którzy chyba nie spodziewali się, że ktoś mógłby za nimi jechać o tej porze i na takim odludziu. Jeden z nich przywitał nas dość nerwowym dobry wieczór, jakby chciał się upewnić, że nie ma zwidów i odpowiemy mu ludzkim głosem. xD Niedaleko Jarosławca odbiliśmy na południe w kierunku Sławna, a stamtąd po przerwie na kawkę wróciliśmy dawną krajówką do domu. Drogi praktycznie całe dla nas - odkąd zjechaliśmy z R10, wyprzedziło nas z 6 samochodów. Wspaniała była to jazda, trzeba będzie jeszcze coś takiego pojechać. (ʘ‿ʘ)

nr 8

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

29piorunów

319 598 + 4 + 9 + 4 + 7 + 2 + 113 = 319 737

Kilometry od początku tygodnia, w tym dzisiejsza jazda na , z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Postanowiliśmy przejechać się ̶t̶a̶m̶o̶w̶a̶ć̶ ̶r̶u̶c̶h̶ ̶i̶ ̶p̶o̶p̶e̶ł̶n̶i̶a̶ć̶ ̶z̶b̶r̶o̶d̶n̶i̶e̶ ̶p̶r̶z̶e̶c̶i̶w̶ ̶l̶u̶d̶z̶k̶o̶ś̶c̶i̶ rowerami na kawkę i lody w Kołobrzegu. Ruch na drogach dojazdowych większy niż się spodziewałam, na R10 zatrzęsienie ludzi, a to znak, że zaczął się sezon na unikanie pasa nadmorskiego. xD Z Kołobrzegu wyjechaliśmy na południe pierwszą udaną drogą rowerową w historii tego miasta - wzruszyłam się. Powrót bardzo spokojny, drogami przez pola i małe wiochy, czyli to co lubię najbardziej.

(nr 7)

Gruba ryba2piorunów

@bojowonastawionaowca, help - jakaś dziwna społeczność mi się dodała, a miał być Rowerowy Równik... :face_with_rolling_eyes:

Fanatyk2piorunów

@vvitch chyba jest jakiś błąd na Hejto bo mi też dziś automatycznie ciekawostki się ustawiły do wpisu, na szczęście zauważyłem przed dodaniem

Osobistość4piorunów

Tak, to ja uznałem, że to już. Zdobywasz osiągnięcie

Walnij setkę! (czerwiec)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Rowerowy Równik

31piorunów

304 905 + 3 + 118 + 107 + 12 + 75 = 305 220

Krótka* relacja z weekendowego patataj po gminy na krańcu świata, które to, wespół z @vvitch zbieramy niemal pieczołowicie oraz niemal rzetelniei z niemalejącym zapałem.

W sobotę zbieramy się o brzasku (czyli około dziewiątej rano) i jedziemy na oddalony o wieleset metrów przystanek kolejowy. Na przystanku tym czekamy na pociąg, który zabierze nas daleko. Wiemy dokąd ale nie możemy mieć pewności. Ale to nie ma znaczenia (a tak naprawdę to ma bo mamy bardzo konkretny plan).

Uprzejmość Polregio kończy się w Gryfinie. Niestety, moje wyobrażenia o tym miejscu nieco rozminęły się z prawdą. Spodziewałem się, że nad ruderami śródmieścia będzie górowało jakieś zamczysko, być może jacyś ludzie z różdżkami i w spiczastych czapkach będą latać w tę i z powrotem ale szybko zostałem uświadomiony przez ukochaną, że Gryfino i Gryffindor to są dwa różne miejsca. A Gryfice w tym trójkącie geograficzno-lingwistycznym dopełniają tylko chaosu w narracji.

Z miasta czarodziejów wytaczamy się dzięki uprzejmości drogowców, którzy dawno temu wybudowali drogę krajową oznaczoną numerkiem trzydzieści jeden.

Jedziemy na południe podziwiając okolicę. Szosa wije się przyjemnie przez lasy i wspina po niewielkich hopkach. Ruch jest dość spokojny i mniejszy niż się spodziewałem, z pamięci nie jestem w stanie przytoczyć jakiegoś rażącego odjaniepawlania na drodze przez mniej lub bardziej lokalnych furmanów (co trochę zmieni się w Widuchowej ale nie uprzedzajmy faktów).

Widuchowa okazuje się być metropolią o dość... Prowincjonalnym charakterze. Nie spodziewałem się po prawdzie Warszawy, ale też nie spodziewałem się Pcimia - ot, myślałem, że będzie to coś w stylu Chrzanowa z jakością dróg w stylu łódzkim. Dostałem jednak Pcim.

Z Widuchowej wyjechaliśmy w kierunku Krajnika Dolnego podziwiając uprzednio wyprzedzanie nas przez jakiegoś lokalnego woźnicę swoim rdzewiejącym trupem. Myśleliśmy, że ów lokalny Vin Diesel w dieslu zahaczył nadciągający z naprzeciwka ze wstępnym impetem ciągnik marki "panie, dziadek nim jeździoł do kościoła w pindzisiątym czecim, w pindzisiątm czwortym wymienił ośkę a jo wincyj nie remontowoł bo po co, skoro jeździ!?" ale po wnikliwej analizie wykonanych przeze mnie nagrań jasno wynikało, że jeden rzęch drugiego rzęcha mógł zahaczyć najwyżej plwociną puszczoną przez dowolnego z furmanów.

Krajnik Dolny, do którego dotarliśmy w pocie czoła (było bowiem dość ciepło) okazał się jeszcze większym zadupiem niż sobie imaginowaliśmy patrząc na mapę dnia poprzedzającego wyjazd. Ot, przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych. Gdyby to ohydztwo do czegoś lub kogoś przyrównać, śmiało mógłbym rzec że była to Elżbieta Kruk w kisielu.

Przyszła pora na opuszczenie Najdroższej Ojczyzny i wjechanie w dzikie ostępy Szwabii.

Do Schwedt/Oder wtaczamy się po drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto sześćdziesiąt sześć i niemal od razu zjeżdżamy na bulwary gdzie podziwiamy malowniczy pomnik kobiety, która rzuca Jezuskiem w ciepłą tego dnia toń Odry. Kierujemy się na południe, mijając jakieś dziecko i jakiegoś pokojowego obywatela, który drze na nas ryja po niemiecku. Dojeżdżamy do czegoś, co wygląda jak nasza rodzima Wiślana Trasa Rowerowa tylko nazywa się inaczej bowiem nie leży ani nad Wisłą ani nawet w Polsce. Na potrzeby tejże opowiastki będę ją nazywał Szwabskim Szlakiem - w skrócie SS.

Ze szczytu wyasfaltowanej korony wałów rozpościera się przepiękny widok na Nationalpark Unteres Odertal. Jedziemy na południe w pełnym słońcu - grzeje przyjemnie. W oczy rzuca się to, że rowerzystów jest dość sporo, ale są to głównie niemieccy emeryci i osoby ogólnie wiekowe (niektórzy być może posiadają jakichś krewnych na innym kontynencie) zaś młodych ciałem i duchem jedzie niewielu. Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)

Po jakimś czasie, jadąc nadal wśród pięknych okolic docieramy do mostu pieszo-rowerowego w Siekierkach. Zatrzymujemy się tam na chwilkę aby wykonać dokumentację fotograficzną, odsapnąć i przede wszystkim zobaczyć jak dobrze i jak fajnie to miejsce wygląda i jest zrobione. Wdrapujemy się na wieżę widokową, przez kilka długich chwil oglądamy okolicę ponownie zachęcając Państwa do odwiedzin.

Odpoczęliśmy, pora się zbierać. Wtaczamy się na szosę i jedziemy zobaczyć jeszcze jedno miejsce - najdalej wysunięty na zachód punkt polski, który znajduje się w najdalej na zachód wysuniętym punkcie polski. Omal nie uczciłem tej podniosłej chwili wypierdoleniem się na ten głupi ryj kiedy zakopało mi się w piachu przednie koło, jednak wrodzone zdolności akrobatyczne skutecznie powstrzymały chęć szorowania mojej mordy po ujebie. Zobaczyliśmy okolicznościowy głaz, zrobiliśmy kilka fotek i ruszyliśmy do Cedyni w której mieliśmy zaklepany nocleg.

Słów kilka o noclegu, muszę bo się uduszę.

Otóż, spanko przypadło nam w czterogwiazdkowym hotelu mieszczącym się w starym klasztorze o oryginalnej nazwie Klasztor Cedynia Hotel. Hotel jest oznaczony znaczkiem Miejsca Przyjaznego Rowerzystom, choć trochę na wyrost. Na zewnątrz jest kilka stojaków wyrwikółek oraz sala w środku, stary refektarz, w którym można trzymać rowery jeśli akurat nic się tam nie odbywa. W czasie naszego krótkiego pobytu żadni mnisi ani żadni czarodzieje z Gryffindoru nie okupowali tego oryginalnego parkingu zaparkowanymi tam miotłami więc rowery były pod kluczem, ale jeśli ktoś z Państwa kiedyś się tam wybierze wraz ze swoimi rowerami to warto o to zapytać wcześniej. Sam hotel jest bardzo przyzwoicie wykończony i bardzo... Klimatyczny. Na jeden, dwa noclegi w sam raz.

Wieczorem wybraliśmy się na krótki spacer po okolicy. Odwiedziliśmy wieżę widokową przy ulicy Cmentarnej, wąskie uliczki centrum, pizzerię i market Dino. Koniec świata ale jakże urokliwy. Nie spodziewaliśmy się tak przyjemnego miasteczka i tak... Wertykalnego. Różnice poziomów poszczególnych ulic w mieście potrafią zaskoczyć.

Wyjeżdżamy w niedzielę. Z samej Cedyni wytaczamy się przyjemnym CPRem przy drodze wojewódzkiej oznaczonej numerkiem sto dwadzieścia pięć i we wsi Golice wjeżdżamy na Trasę Pojezierzy Zachodnich. Stąd, świetnie utrzymaną drogą dla rowerów, odseparowaną całkowicie od ruchu samochodowego i biegnącą głównie pośród pól malowanych rzepakiem i wśród lasów jedziemy do Trzcińska-Zdroju, gdzie robimy krótką pauzę na biednie zaopatrzonym w dobra spożywcze Orlenie. Dalej kierujemy się w stronę Pyrzyc głównie bocznymi drogami. Jakość dróg bywa różna, ale nawet te najbardziej dziurawe między wsiami Grzybno, Swobnica czy gminą Banie są... Przejezdne szosami. Ot, trochę uskoków, sporo dziur ale można całkiem sprawnie toto przejechać. Trafia się nam po drodze jeden fragment drogi dla rowerów (w Swobnicy właśnie) okrutnie przeorany korzeniami, ale koniec końców wytaczamy się i z tego czegoś nie tracąc w trakcie ani bagaży ani zębów.

Drogi rowerowe w Pyrzycach to nieśmieszny żart. Krzywe, dziurawe, z drzewami w jezdni albo ze słupkami wszelakimi. Widać że ktoś to coś wybudował kiedyś jako chodnik, ktoś inny pierdolnął znak C13/C16 i radź se, pedalarzu. Jestem zdania, że na rynku powinien być pręgierz dla urzędnika, który coś takiego wymyślił, zatwierdził, a sam popierdala najpewniej gruzem. Na szczęście w Pyrzycach zabawiliśmy tylko chwilę i nim się obejrzeliśmy, już byliśmy w drodze do Szczecina.

Do Starego Czarnowa dojeżdżamy po ruchliwej drodze wojewódzkiej, tym razem oznaczonej numerkiem sto dziewiętnaście. Ruch jest spory ale jakoś jedziemy. Droga ma spore odcinki z szerokim poboczem i spore fragmenty z dwoma pasami w jednym kierunku. W Starym Czarnowie ponownie zjeżdżamy na drogę dla rowerów, którą dojeżdżamy do samego Szczecina. Wpadamy na obiadek do Maczka i jedziemy na pociąg w Szczecinie-Dąbiu...

Mieliśmy wracać Intercity, bo wygodniej i szybciej niż telepać się regio, który zatrzymuje się nawet tam, gdzie psy dupami już dawno przestały szczekać. Coś się jednak w Szczecinie Głównym zesrało i najpierw pojawił się komunikat o dwudziestu minutach opóźnienia, później o czterdziestu a Portal Pasażera pokazywał nawet dziewięćdziesiąt pięć minut... Postanowiliśmy nie czekać i pojechać pociągiem regio, na który to bilety zwróciłem chwilę wcześniej...

Wsiedliśmy, przypięliśmy rowery i rozmawiamy sobie o starych miotłach i kredensach. Wtem, niezauważony przez nikogo, niespodziewany przez nikogo i prawdopodobnie za mało kochany w młodości przez rodziców (albo za dużo) podchodzi gość i gromko, niemal wykrzykuje "O K⁎⁎wa!" patrząc na nasze rowery. Po chwili zawahania powtarza zaklęcie i pyta mnie "Polisz czy Dojcz?" Pogaduchy z ewidentnie wczorajszym dżentelmenem na jakikolwiek temat to ostatnia rzecz na jaką obydwoje mamy ochotę, więc odpowiadam, mając nadzieję że gość nie mówi po niemiecku: "Dojcz!" Jakże się myliłem! Goś zaczyna do mnie mówić jak rasowy mieszkaniec Bawarii, który na śniadanie je wursta, popija go piwem, później idzie w swoich Lederhosen wypasać owce na hali a w swoim Gartenhaus ma tajny pokoik ukryty za fałszywą ścianą piwnicy... Moja znajomość Wężowej Mowy sprowadza się do kilku słów takich jak "Wunderbar","Toilettenbürstenbenutzungsanweisung" "Ja! Mein Führer!" czy "Verstopfung" więc głównie słucham, kiwam głową i powtarzam "Ja! Ja!" ku uciesze @vvitch, jakiegoś typa który obok nas siedział i konduktora:).

IC spóźnił się finalnie trzydzieści minut.

Zebraliśmy jedenaście gmin.

*żartowałem

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Znowu policzyłem wszystko po swojemu. Wyszło, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (10 000 km)*

Dokumentalista (40 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba4piorunów

@Mordi

przygraniczna mieścina oklejona plakatami i bilbordami w języku Mordoru nawołującymi do wstąpienia w progi przybytków chwilowej uciechy i wątpliwej higieny, zakupu cigaretów po okazyjnej cenie lub przystrzyżenia kłaków na łbie tudzież brody, po okazyjnej cenie, ale w euro. Wszystko to żywcem wyjęte ze słusznie minionych lat dziewięćdziesiątych

Za każdym je⁎⁎⁎ym razem.

Jak rok temu przejeżdżałem na chwilę przez granicę, to wjeżdżając do Łęknicy też dostałem się na środek planu filmowego, którego akcja działa się na przełomie lat 90/00. Co prawda nie zauważyłem żadnej ekipy filmowej ani kamer, a nawet przyczep kempingowych, ale akurat musieli mieć przerwę i być gdzieś tuż za rogiem.

Jeśli ktoś z Państwa nie był, a wybiera się w tamte rejony to gorąco obydwoje zachęcamy do odwiedzin SS u naszych zachodnich sąsiadów. Nie będziecie Państwo żałować:)

Amen (antykleryk here).

Osobistość3piorunów

@Furto Co ciekawe, kiedy wjeżdżałem od strony czeskiego Cieszyna do Polski miałem takie samo wrażenie, tylko w drugą stronę. Czeska część miasta to był właśnie taki poligon z lat 90 a Polska wyglądała jak nowoczesne, europejskie miasto. Byłem tęgo zdziwiony wówczas.

Gruba ryba2piorunów

@Mordi Przykład Cieszyna jest bardzo dobry, polska strona jest zadbana, odrestaurowana, a czeska to taki skansen. No ale tam piwo tańsze (i lepsze) :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

56piorunów

304 677 + 1 + 106 + 117 + 4 = 304 905

Kilometry z dwudniowej wycieczki po gminki na zachodnich rubieżach, z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)

W pierwszy dzień przejechaliśmy trasę z Gryfina do Cedyni. Po niezbyt przyjemnym początku na krajówce, co było koniecznością z braku innych dróg w okolicy, w Krajniku Dolnym przeskoczyliśmy na niemiecką stronę granicy. Od tej pory było już tylko lepiej. Większość czasu jechaliśmy przepiękną trasą na wałach wzdłuż Odry. Do Polski wróciliśmy mostem w Siekierkach, a w drodze do hotelu zahaczyliśmy jeszcze o Najdalej wysunięty na zachód punkt Polski.

Następnego dnia cofnęliśmy się z Cedyni na Trasę Pojezierzy Zachodnich - jeszcze jedno miłe zaskoczenie! W Trzcińsku-Zdroju z żalem wróciliśmy na lokalne dziurawe drogi, żeby dojechać po następnej zaplanowanej gminy. Tego dnia jeszcze dwukrotnie trafiliśmy na podobne odcinki dróg rowerowych w miejscu dawnych torów wąskotorówek, ale niektóre z nich niestety już są w opłakanym stanie.

Bilans: 174 , 11 gmin, podsiodłówka przetarta na wylot w kolejnym już miejscu, no i głupio przyznać, ale nigdy wcześniej nie przejechałam dwóch seteczek dzień po dniu. Nie wiem, czy to zasługa upału, wiatru, a im bliżej stacji w Szczecinie Dąbiu, tym był silniejszy, czy alergii, która mnie przez te 2 dni wykańczała, ale było to dla mnie trudniejsze niż przejechanie 200 km w 1 dzień, a obie trasy i tak trochę skróciliśmy.

Square: 17x17

Cluster: 522

Tiles: 4170 (+174)

(nr 5, nr 6)

Osobistość5piorunów

Osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

istnieje. Teraz niestety także w Twoim profilu.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba2piorunów

@vvitch

Krajniku Dolnym przeskoczyliśmy na niemiecką stronę granicy. Od tej pory było już tylko lepiej. Większość czasu jechaliśmy przepiękną trasą na wałach wzdłuż Odry. Do Polski wróciliśmy mostem w Siekierkach, a w drodze do hotelu zahaczyliśmy jeszcze o Najdalej wysunięty na zachód punkt Polski

Memories...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

41piorunów

294 229 + 3 + 222 + 35 = 294 489

Zaległości rowerowe z majówki. W sobotę pojechaliśmy sobie na bardzo przyjemne 200 km z Chodzieży do domu. Asfalty przeważnie lepsze niż gorsze, widoki bardzo ładne, z kilkoma wsiami i miasteczkami włącznie (a tymi rzadko się zachwycam). Jak zwykle jechaliśmy przede wszystkim bocznymi drogami, ale trafiły się też piękne cepeery, jak ten w Złotowie wzdłuż brzegu jeziora, czy trasa z Porostu do Bobolic - tym piękniejsza, że prowadziła głównie w dół. xD Jedyny ujeb trafił nam się nieco wcześniej, za Jeziernikiem - zaczynał się od krótkiego podjazdu z kostki brukowej, a dalej było już tylko coraz więcej piachu, aż w końcu szybciej było prowadzić rower niż jechać. Incydentów brak (przypominam sobie tylko jednego miszcza, który wyprzedził nas, żeby natychmiast skręcić na pusty parking), bilans gmin zwiększony o 12, o 118.

W niedzielę natomiast w ramach rozjazdu przejechaliśmy się jeszcze nad morze, tym razem na . Pogoda zdążyła się już pogorszyć i zbliżał się deszcz, więc na plaży byliśmy tylko chwilę. W drodze powrotnej @Mordi narzucił żwawsze tempo, ale i tak nie zdążyliśmy. xD

Square: 16x16

Cluster: 507

Tiles: 3988 (+118)

(nr 1)

Osobistość7piorunów

Osiągnięcie

Ja nie dam rady?! Hardkor edyszyn! (200 km)*

Walnij setkę! (maj)*

Walnij imperialną setkę! (maj)*

zostało przyznane. Spokojnie świat to wytrzyma.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

41piorunów

278 920 + 3 + 107 = 279 030

Kolejna trasa na ukojenie nerwów po ciężkim tygodniu, czyli niedzielna seteczka przez zadupia i pustkowia na północ od Szczecinka, tym razem na . Niby całość objechana z wiatrem, ale trochę się zmachałam.

Square: 16x16

Cluster: 505

Tiles: 3869 (+22)

(nr 4)

Osobistość5piorunów

Osiągnięcie

Walnij setkę! (kwiecień)*

przyznane bez zbędnych emocji.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

37piorunów

271 266 + 3 + 5 + 102 + 5 + 2 + 4 + 6 + 5 + 9 = 271 407

Wyjazdowe kilometry na i pracodomy. Najdłuższy dystans to wycieczka z przewodnikiem po Aglomeracji Śląskiej. Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) zaplanował nam trasę szlakiem miejsc o dość nieoczywistej urodzie (choć nie wątpię, że niektórym robi się od tych widoków ciepło na czarnym jak wungiel serduszku), a przy tym powiedzmy, że średnio przyjaznym rowerzystom. Duży plus dla kierowców, którzy nie skorzystali z okazji, by rozjechać zagubionych pedalarzy ze wsi, gdzie są same ronda i brak torów tramwajowych. Bilans gmin powiększony o 8, o 47, odczucia estetyczne wyebało poza skalę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Square: 16x16

Cluster: 494

Tiles: 3844 (+47)

(nr 3)

GURU3piorunów

@vvitch A coż to za błotołapy sa na białym Marinie?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

33piorunów

268 419 + 101 = 268 520

Od paru dni zapowiadali załamanie pogody dziś, ale że już byłem umówiony na serwis fury to planów nie zmienię i te trzeba było zrobić. Na szczęście udało się fajnie ustawić trasę, tam gdzie wiało bardziej w twarz to były lasy albo z górki. A z wiatrem bardziej na otwartej przestrzeni i pod górkę. Także jestem zadowolony.

60/40 asfalt/szutry i trochę piachów w lesie.

Przy okazji wpadło 43 nowych do kolekcji.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

To się niestety musiało wydarzyć. Zdobywasz osiągnięcie

Walnij setkę! (marzec)*

W sumie... (200 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

37piorunów

261 916 + 103 + 1 = 262 020

Wycieczka po , a przy okazji do Krainy w Kratę (https://pomorskie.travel/artykuly/kraina-w-krate/), z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Ciężko mi się jechało, a pogoda była sowiecka, tak więc w Sławnie zapakowaliśmy się do pociągu, choć jeszcze dzień wcześniej liczyłam na to, że całość objedziemy na rowerach.

Square: 14 x 14

Cluster: 471

Tiles: 3790 (+26)

(nr 2)

Osobistość4piorunów

Analiza trwała dłużej niż trzeba. Wynik - zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (350 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Osobistość

w Rowerowy Równik

42piorunów

261 485 + 103 = 261 588

Nie pojechaliśmy dziś z @vvitch do Wałbrzycha, ale za to pojechaliśmy w lewo (jeśliby patrzeć z perspektywy Szwedów) aby ominąć jeden kwadrat, po który narysowaliśmy dynksa na mapie.

piękny pedalarzu

jedzie po szosie

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

To miało być prostsze. Ale nie jest. Jest za to osiągnięcie

W sumie... (400 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

44piorunów

257 513 + 133 = 257 646

Pierwsza seteczka w roku, i to z dużym plusem. Najpierw pojechaliśmy szlakiem R10 do Kołobrzegu z przerwą na kawkę, stamtąd Starym Kolejowym Szlakiem na południe, reszta po mało uczęszczanych drogach przez pegeery i DW112. Na R10 trochę piachu i ludzi, którzy pierwszy raz wyszli z domów po zimie i słabo ogarniali, co się dzieje dookoła, ale i tak mniej niż się spodziewałam. Dwie rzeczy, które mnie najbardziej zaskoczyły to temperatura nad morzem (zdecydowanie nie na krótkie gacie i cienką bluzę xD) oraz elegancko pozamiatany i czysty SKS. Ogólnie był to bardzo spokojny wypad bez przygód i przypałów.

(nr 1)

Osobistość8piorunów

Osiągnięcie

Ja nie dam rady?! (125 km)*

Ja nie dam rady?! Hardkor edyszyn! (125 km)*

Walnij setkę! (marzec)*

Dokumentalista (20 zdjęć)*

zostało przyznane. Spokojnie świat to wytrzyma.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Rowerowy Równik

46piorunów

256 977 + 134 = 257 111

Wybraliśmy się z @vvitch do Kołobrzegu.

Ale jak to, do Kołobrzegu? - być może zapyta ktoś oburzony, zdziwiony, zniesmaczony, zaskoczony, oniemiały - Dyć żadnych widoków tam nie ujrzyta!

Ano, nie dla widoków żeśmy tam pojechali, ale tak se, do Maka. Po prawdzie mamy Maka w Koszalinie, ale ten w Kołobrzegu jest dalej więc pojechaliśmy tam. W Wałbrzychu też jest Maczek, ale tam nie pojechaliśmy.

Zatem, wracając z meandrów autyzmu ku ciągu dalszemu tej jakże nieciekawej opowieści: pojechaliśmy do Maka w Kołobrzegu po czym wróciliśmy do domu.

Wiosna z drugiej strony okularów jest dość... Jakby to ładnie ująć...

Gdyby porównać ją do czegoś lub kogoś, porównał bym ją zdecydowanie do Agaty Kornhauser-Dudy: oziębła, niby jest ale jakaś taka nieobecna. Pełno jej a jakoby jej nie było. Jednym milczeniem tak wiele rozumu ubyło.

Widzieliśmy po drodze dwa psy z czego trzeci omal nie kicnął nad ogrodzeniem i omal nas nie zjadł. Omal bowiem nie kicnął i nas nie zjadł (ale próbował!), dlatego możecie raczyć oczęta tymi wypocinami.

Widzieliśmy też koty, jakieś ptaszory, PGRy i jakichś ludzi.

chrumka jak prosię.

piękny pedalarzu

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU10piorunów

@Mordi też kiedyś pojechałem rowerem do Kołobrzegu, tyle, że w jedną stronę miałem 165km

Osobistość5piorunów

@winiucho Też kiedyś pojechałem rowerem do Kołobrzegu, tyle że w jedną stronę miałem gdzieś z 900 kilometrów. A że nic tam ciekawego już wówczas nie było (za wyjątkiem @vvitch która ciemną, głuchą nocą mnie tam odprowadzała) , to pojechałem dalej, aż do Międzyzdrojów, gdzie też nie było nic ciekawego (za wyjątkiem pociągu do domu).

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

46piorunów

253 150 + 106 = 253 256

I jak mówiłem wcześniej, dzień zaliczam do udanych. Druga jazda na rowerze w tym roku i od razu z grubej rury. Pierwsze w 2026 i 22 w karierze rowerowej.

Byłem sprawdzić co się dzieje na koncu świata. Nic specjalnego, żadnych wybuchów, płomieni trochę się zawiodłem, więc i wróciłem 😆

Powrót cały czas pod wiatr. Kondycja była, ale nogi nie chciały kręcić i jakoś tak na powrocie się wlokłem. Trzeba trochę więcej jeździć, by więcej jeździć.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość5piorunów

Zliczyłem wszystko. Niestety osiągnąłeś

Ja nie dam rady?! (100 km)*

Walnij setkę! (luty)*

W sumie... (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

32piorunów

237 399 + 21 + 21 + 4 + 6 + 4 + 10 + 4 + 6 + 4 + 5 + 4 + 8 + 18 + 102 = 237 616

Pierwszy atak zimy w moim mieście był taki jak pogoda od początku roku - słaby. I bardzo dobrze! Ani razu nie musiałam rezygnować z dojazdu do pracy rowerem, choć trafiły się dwa dni, gdy wymagało to większej determinacji. xD W weekend białego gówna nie stwierdzono wcale. Tydzień temu było lekko mroźnie, więc wybraliśmy się z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) tylko po w najbliższej okolicy, dzisiaj natomiast odkurzyliśmy i pojechaliśmy na kawkę do Kołobrzegu. Temperatura niby na plusie, ale jednak zimno, upierdliwy boczny wiatr, a w kilku miejscach kałuże na całą szerokość drogi - w takich okolicznościach wpadło nam chyba ostatnie w sezonie.

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

40piorunów

225 042 + 21 + 52 + 3 + 204 + 18 + 4 + 7 + 4 + 10 = 225 365

Kilometry z ostatniego tygodnia, w tym trzecie 200 km w sezonie - tym razem z Piły do Koszalina, żeby zobaczyć Johna Rambo (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) oraz przejechać się Starym Kolejowym Szlakiem. Oczywiście z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)

Odcinek z Wałcza do Wierzchowa - cudowny, ze Złocieńca do Połczyna-Zdroju - do remontu. Całość objechana na granicy komfortu termincznego, a może i nieco poniżej, i (między innymi dlatego) tylko 1 godzina i 20 minut pauzowania.

Max square: 14x14

Max cluster: 471

Total tiles: 3762 (+108)