Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#7ciekawostekprzyrodniczych

Fanatyk

w Ciekawostki

57piorunów

Największa ośmiornica :octopus::first_place_medal: Za największą ośmiornicę na świecie uważa się obecnie ośmiornicę olbrzymią (Enteroctopus dofleini), gatunek występujący w regionie północnych wybrzeży Pacyfiku. Dorosłe osobniki osiągają przeciętnie wagę piętnastu kilogramów i rozpiętość ramion przekraczającą cztery metry, jednak odnotowano także szczególnie duże okazy ważące pięćdziesiąt, a nawet siedemdziesiąt kilogramów i mające rozpiętość ramion liczącą ponad sześć metrów.

Największy i zarazem absolutnie rekordowy osobnik tego gatunku miał mieć niemal dziesięciometrową rozpiętość ramion i wagę szacowaną na przeszło dwieście siedemdziesiąt kilogramów, jednak nie są to wartości oparte na bezpośrednich pomiarach.

Ośmiornice olbrzymie są drapieżnikami i żywią się przede wszystkim małżami, rybami, krabami, kałamarnicami, a nawet innymi ośmiornicami. Oprócz tego potrafią też polować na inne zwierzęta, jeśli akurat znajdą się w ich zasięgu – w 2012 roku udokumentowano, jak ośmiornica olbrzymia atakuje i wciąga pod wodę młodą mewę.

Poza ośmiornicą olbrzymią, wyjątkowo duże rozmiary osiągają również samice ośmiornic z gatunku _Haliphron atlanticus_. Największa dotąd odnotowana miała wagę szacowaną na siedemdziesiąt pięć kilogramów, a długość całkowitą na około cztery metry.


:herb: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

65piorunów

Inteligentny zmiennokształtny :octopus::performing_arts: Ośmiornice są znane z tego, że potrafią zmieniać swoje kolory i znakomicie się kamuflować – ale ośmiornica _Thaumoctopus mimicus_ jest pod tym względem prawdziwym specjalistą. Jest też pierwszym znanym nauce gatunkiem zwierzęcia, które w celu uniknięcia ataku naśladuje różne gatunki drapieżnych lub jadowitych stworzeń morskich.

Thaumoctopus mimicus żyje w płytkich wodach Indo-Pacyfiku, przede wszystkim tam, gdzie podłoże jest miękkie, piaszczyste lub zamulone. To jedna z mniejszych ośmiornic, której długość całkowita nie przekracza zwykle 60 centymetrów – ma wąskie, mocno wydłużone ramiona, których grubość odpowiada przeciętnie grubości ołówka. Jej „domyślne” kolory to odcienie jasnego brązu i beżu, ale znacznie częściej można ją zobaczyć w jej ulubionym kamuflażu z brązowymi i białymi paskami, który imituje ubarwienie gatunku jadowitego.

Ta niezwykła ośmiornica prezentuje cały wachlarz zachowań, dzięki którym jest w stanie naśladować różne zwierzęta. Przeważnie udaje pasiastą solę z rodzaju Zebrias – składa wtedy wszystkie osiem ramion do tyłu i pływa siłą odrzutu, używając syfonu, przez który wyrzuca wodę. Potrafi też naśladować skrzydlicę, wystawiając na zewnątrz swoje cienkie ramiona i imitując w ten sposób kolce. Podszywa się również pod węża morskiego, chowając sześć ze swoich ramion i wystawiając na zewnątrz tylko dwa.

Odnotowano również, że ośmiornica Thaumoctopus mimicus skutecznie udaje morskie skorupiaki, wieloszczety, ukwiały, meduzy czy gąbki. Przeciętnie umie naśladować aż kilkanaście różnych stworzeń morskich. Przy tym potrafi również inteligentnie dostosować swoje „przebranie” do sytuacji – jeśli jest niepokojona, przeobraża się w takiego drapieżnika, którego jej napastnik będzie obawiać się najbardziej. Obserwowano na przykład, jak ośmiornica atakowana przez rybę z rodziny garbikowatych zaczyna udawać węża morskiego, który szczególnie chętnie poluje właśnie na ryby garbikowate.

Thaumoctopus mimicus jest uznawana za jedną z najinteligentniejszych ośmiornic. Z powodzeniem pokonuje labirynty i tory przeszkód z różnego rodzaju problemami przeszkadzającymi jej w dotarciu do celu – szybko zapamiętuje skuteczne rozwiązania, a nawet udoskonala je później w oparciu o kolejne doświadczenia.

Na zdjęciu: ośmiornica (po lewej) i zwierzęta, które imituje (po prawej): sola, skrzydlica i wąż morski.


tag serii:

GURU5piorunów

Zabrakło najważniejszego. Czy da się ją zjeść, a jeśli tak, to jak smakuje?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

68piorunów

Uroczy mieszkańcy otchłani :octopus: :smiling_face_with_3_hearts: Ośmiornice z rodzaju _Grimpoteuthis_ są uznawane za jedne z bardziej uroczo wyglądających ośmiornic – ich cechą wyróżniającą są dwie przypominające uszy płetwy, których używają podczas pływania i którym zawdzięczają swoją popularną angielską nazwę: Dumbo octopuses, czyli „ośmiornice Dumbo”.

Grimpoteuthis to równocześnie ośmiornice żyjące na największych głębokościach. Obserwuje się je głównie w zimnych, ciemnych głębinach abisalu, czyli w strefie oceanicznej, do której nie dociera już światło słoneczne, na głębokościach przekraczających tysiąc metrów. Odnotowano też ich obecność w strefie hadalu – a więc w jeszcze bardziej niegościnnych otchłaniach rowów oceanicznych, w których organizmy żywe muszą mierzyć się z ekstremalnymi warunkami środowiskowymi. Osobnik zaobserwowany w 2020 roku w Rowie Jawajskim znajdował się na głębokości niemal siedmiu tysiący metrów.

Ośmiornice z rodzaju Grimpoteuthis nie produkują sepii, zwanej też czernidłem lub atramentem, która przez większość ośmiornic jest używana do obrony przed drapieżnikami. Nie potrafią też zmieniać koloru, żeby dopasować się do otoczenia, i nie mają tak zwanego napędu odrzutowego, który u ośmiornic jest najszybszym sposobem na poruszanie się i jest szczególnie przydatny podczas ucieczki. Pozostaje więc w pewnym sensie zagadką, jak chronią się przed atakami drapieżników – być może na głębokościach, na których występują, żyje zwyczajnie niewiele stworzeń, które mogłyby im poważnie zagrażać.

Nazwą „ośmiornice Dumbo” określa się też czasem urocze ośmiornice z rodzaju _Opisthoteuthis_ (zdjęcie nr 2, 3, 4). Większość z nich również żyje w pozbawionych światła głębinach, poruszając się głównie przy dnie pokrytym warstwą osadu. Nieco powyżej oczu również mają dwie małe płetwy przypominające uszy, ich macki są ponadto połączone błoną ułatwiającą im pływanie i polowanie na małe skorupiaki.

Na czwartym zdjęciu -„nieśmiała” ośmiornica z rodzaju Opisthoteuthis zakrywająca się swoimi własnymi mackami, która zachwyciła badaczy prowadzących obserwację dna oceanicznego w 2015. W rzeczywistości to urocze zachowanie było reakcją ośmiornicy na oślepiające światło.

Na ostatnim zdjęciu - tak zwana "ośmiornica-Casper" lub "ośmiornica-duch", nowy gatunek uroczej ośmiornicy zaobserwowany podczas badań w 2016 roku.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

68piorunów

Najmniejsza ośmiornica świata :octopus::sparkles: Aktualnie najmniejszą znaną nauce ośmiornicą jest _Octopus wolfi_, gatunek zamieszkujący płytkie wody zachodniego Pacyfiku. Na ogół ta maleńka ośmiorniczka waży mniej niż jeden gram, a jej długość nie przekracza dwóch i pół centymetra.

Chociaż gatunek ten został zidentyfikowany i opisany przeszło sto lat temu, nie należy do najlepiej poznanych. Częściowo może być to związane z tym, że Octopus wolfi to nie tylko najmniejsza, ale także jedna z najkrócej żyjących ośmiornic – jej długość życia wynosi zaledwie sześć miesięcy. Podobno nie jest też łatwo utrzymać ją w niewoli, ponieważ istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ucieknie ze zbiornika. Potrafi przecisnąć się nawet przez szczelinę o szerokości zaledwie kilku milimetrów.

Jak u wszystkich ośmiornic, cykl życiowy Octopus wolfi przebiega niejako w przyspieszonym tempie: ośmiornica szybko dorasta, a krótko po osiągnięciu dojrzałości, znalezieniu partnera i rozmnożeniu się ginie.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

73piorunów

W tym tygodniu przypadają urodziny , a zatem...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Ciekawostki

28piorunów

Roślina jak żabka :herb: :frog: Wiele gatunków roślin wodnych preferuje spokojne, stojące lub wolno płynące wody, ale są też takie rośliny, które nie boją się wartkiego nurtu i najlepiej czują się w szybko płynących, czystych strumieniach i rzekach – do takich właśnie roślin należy jaskier rzeczny (Ranunculus fluitans), zwany też włosienicznikiem rzecznym.

Rozmaite gatunki jaskrów lubią ogólnie rosnąć w pobliżu wody lub w wodzie, stąd też łacińska nazwa jaskra: _ranunculus_. Może to brzmieć trochę jak jakieś zaklęcie z uniwersum Harry’ego Pottera, ale tak naprawdę to tylko zdrobnienie od łacińskiego słowa rana oznaczającego żabę – a zatem ranunculus oznacza „malutką żabę” lub po prostu żabkę.

Jaskry rzeczne rzeczywiście lubią wodę niczym żabki. Ich długie, splątane łodygi o nitkowatych liściach często tworzą w rzekach i strumieniach długie na wiele metrów, kołyszące się z nurtem podwodne pasma. Późną wiosną i latem zakwitają, a ich niepozorne, białe kwiaty są widoczne nad powierzchnią wody.

Jaskry rzeczne rzadko rozrastają się nadmiernie, a ich obecność w płynącej wodzie jest częściej dobroczynna niż szkodliwa – tworzą schronienie dla ryb i innych wodnych stworzeń, a także natleniają wodę, co jest szczególnie istotne latem, gdy poziom wody w mniejszych ciekach wodnych spada.


:herb: tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

33piorunów

Podwodna pułapka :herb:💀 Dość częstym widokiem w wodach stojących, szczególnie w stawach, starorzeczach i na bagnach, są wyrastające ponad powierzchnię wody kwiaty pływacza (Utricularia) przypominające trochę lwie paszcze lub miniaturowe storczyki o intensywnym kolorze. Jednak w przypadku tej rośliny dużo bardziej interesująca jest jej część podwodna.

Pływacze to bowiem rośliny mięsożerne. Nie mają korzeni, ich pędy pływają więc swobodnie pod powierzchnią wody. Na swoich nitkowatych liściach wytwarzają liczne, wyraźnie widoczne pęcherzyki – początkowo uważano, że są to po prostu pęcherze wypełnione powietrzem, które pomagają roślinie unosić się w wodzie. Po jakimś czasie jednak odkryto, że to tak naprawdę jedne z najciekawszych, najbardziej złożonych struktur pułapkowych w królestwie roślin.

Pęcherze pływacza mają kształt fasolek o cienkich, przejrzystych ściankach. Każdy pęcherz ma otwór zaopatrzony w miniaturową, ruchomą klapkę. Komórki w zewnętrznych ściankach pęcherza produkują śluz, który w pobliżu klapki jest szczególnie obfity i dodatkowo zawiera cukry – to wabik na ofiary.

Przy klapce każdego pęcherza rośnie kilka długich, sztywnych włosków, które działają jak wyjątkowo czułe na dotyk dźwignie uruchamiające pułapkę. Jeśli w pobliże pęcherza podpłynie ofiara i choćby dotknie takiego włoska, klapka się otwiera, pęcherz pływacza nadyma się i zasysa do swojego wnętrza wodę razem z upolowanym stworzeniem – po czym klapka natychmiast się zamyka. Wszystko to trwa zaledwie jedną setną sekundy.

Ofiara wewnątrz pęcherza jest rozpuszczana przez enzymy i trawiona, co zwykle zajmuje kilka godzin, choć w przypadku niektórych bardziej odpornych organizmów trwa to nawet kilka dni.

Pływacz żywi się głównie planktonem zwierzęcym i drobnymi stworzeniami wodnymi, takimi jak rozwielitki. Na wszystkich gałązkach jednej rośliny może znajdować się nawet dwieście pęcherzy-pułapek, a każdy z nich po schwytaniu jednej ofiary jest gotowy do schwytania następnej w ciągu maksymalnie pół godziny.

A tutaj filmik: https://www.youtube.com/watch?v=EpsrwfXEnhE


:herb: tag serii:

GURU5piorunów

@Apaturia heh, kolejny śmiertelny wróg larw komarów. I w Polsce też występuje. :smiley:

GURU1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

43piorunów

Rzęsa wodna i Jenny Greenteeth :herb:💀 W folklorze angielskim z południowo-zachodniej części Lancashire i okolic Liverpoolu pojawia się postać wodnej wiedźmy znanej jako Jenny Greenteeth, w innych regionach nazywanej także Wicked Jenny, Ginny Greenteeth lub Grinteeth. Wiedźma ta miała mieć szczególne upodobanie do koloru zielonego i zamieszkiwać okolice małych, zarośniętych zbiorników wodnych, przede wszystkim jezior, stawów, sadzawek i bagien. Według podań, ukrywała się w nadbrzeżnych zaroślach i swoimi długimi, zielonymi palcami wciągała do wody nieostrożnych nieszczęśników, w szczególności dzieci.

Wydaje się, że postać Jenny Greenteeth jest powiązana z innymi wodnymi straszydłami z angielskiego folkloru zwanymi _grindylows_ – małymi, zielonymi, łuskowatymi stworami o ostrych zębach i długich, zakończonych pazurami palcach, które miały czyhać w stawach i na bagnach. Grindylows również bardzo chętnie miały wciągać do wody dzieci.

Co ciekawe, Jenny Greenteeth to także lokalna angielska nazwa pospolitej rośliny wodnej, rzęsy (Lemna) o charakterystycznych, żywozielonych, drobnych listkach unoszących się na powierzchni. Co ma jednak wspólnego rzęsa wodna z wodną wiedźmą?

Tak się ciekawie składa, że rzęsa wodna ma listki przypominające nieco kształtem ludzkie zęby – stąd najprawdopodobniej wziął się przydomek „zielonozębnej” Jenny Greenteeth, która miała wykorzystywać rzęsę wodną, by topić ludzi. Rzęsa ma tendencję do tworzenia na powierzchni wody szczelnego, zielonego kożucha, co może dawać niebezpieczne złudzenie, że w miejscach, gdzie rośnie, wciąż jest suchy grunt. Taki kożuch z rzęsy może też stwarzać wrażenie, że pod nim jest wciąż płytko, podczas gdy w rzeczywistości woda poniżej może być już całkiem głęboka – rzęsa nie rośnie wyłącznie na płyciznach.

Wszystko wskazuje na to, że opowieści o Jenny Greenteeth, grindylows i podobnych wodnych straszydłach miały w przeszłości na celu przestrzegać ludzi, w szczególności dzieci, przed zbliżaniem się do zdradliwych, zarośniętych zbiorników wodnych – których powierzchnie często były porośnięte właśnie rzęsą.


:herb: tag serii:

Lider6piorunów

@Apaturia trudny magiczny teren, dorzuc wiedzme i zaginione dzieci i masz scenariusz do dnd

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

52piorunów

Z Argentyny do Arktyki :herb::earth_africa: Pochodząca z Ameryki Południowej moczarnica argentyńska (Egeria densa), znana też popularnie jako moczarka argentyńska, to kolejna roślina wodna, która wskutek działalności człowieka rozprzestrzeniła się poza naturalnym obszarem występowania i stała się gatunkiem inwazyjnym. Przy tym może poszczycić się niemałym osiągnięciem – zapędziła się tak daleko na północ, że dotarła aż do granic Arktyki.

W styczniu 2004 roku na południu Islandii, w jednym ze stawów wypełnionych ciepłą wodą ze źródeł geotermalnych, nieoczekiwanie odkryto skupisko moczarnicy argentyńskiej. Sądząc po tym, jak bujnie była rozrośnięta, musiała tam rosnąć już od jakiegoś czasu. W tym samym stawie kilka lat wcześniej odnotowano obecność popularnego ślimaka akwariowego – jest więc wysoce prawdopodobne, że moczarnica trafiła do zbiornika razem ze ślimakiem. Wydaje się, że ktoś po prostu wylał do stawu zawartość akwarium.

W ciepłych wodach termalnych islandzkich stawów moczarnica poczuła się zapewne jak w domu i zaczęła się rozrastać. Z czasem skolonizowała także inne lokalne zbiorniki wodne, w kolejnych latach rozprzestrzeniając się dalej i docierając aż na północ Islandii. W ten sposób stała się pierwszym obcym gatunkiem rośliny słodkowodnej, który dotarł w region Arktyki.


:herb: tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

37piorunów

Wodna zaraza :herb::pouring_liquid: Do popularnych roślin akwariowych, które z czasem rozprzestrzeniły się poza terenami, na których występują naturalnie i stały się gatunkami inwazyjnymi, należy między innymi moczarka kanadyjska (Elodea canadensis). Pochodzi z Ameryki Północnej, jednak bardzo szybko zadomowiła się także na innych kontynentach.

Podbój Europy zajął moczarce kanadyjskiej nieco ponad sto lat. Po raz pierwszy została odnotowana w 1836 roku w stawie w Irlandii, a w ciągu kolejnej dekady zaobserwowano ją także w Szkocji i w środkowej Anglii. Była również uprawiana w ogrodach botanicznych na kontynencie – a ponieważ w takich uprawach rozrastała się bardzo szybko, często ją przycinano, a następnie wyrzucano fragmenty przyciętych pędów do miejscowych rzek. Był to poważny błąd, ponieważ z takich fragmentów wyrastały później nowe rośliny.

W XX wieku moczarka kanadyjska rozprzestrzeniła się także w Europie Środkowej, stając się tam jedną z najpowszechniej spotykanych roślin wodnych. Ponieważ często zachwaszczała zbiorniki wodne, określano ją nawet jako „wodną zarazę”. Pomimo inwazyjności, na naszych terenach jest zwykle trzymana w ryzach przez inne gatunki roślin wodnych – dzięki czemu nie rozwija się na tyle masowo, żeby stwarzać poważne problemy.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

50piorunów

Rogatek w kosmosie :herb::rocket: Niektóre rośliny wodne miały już swoje pięć minut w przestrzeni kosmicznej, stanowiąc część przeprowadzanych tam eksperymentów. Należą do nich między innymi rogatki (Ceratophyllum) – pospolite wodne byliny o sztywnych, rosnących w okółkach liściach, spotykane w zbiornikach wodnych niemal wszystkich kontynentów.

Wydawałoby się, że niepozorny rogatek nie ma do zaoferowania człowiekowi zbyt wiele, bo chociaż świetnie sprawdza się jako roślina do akwariów i oczek wodnych, to poza tym nie ma specjalnie istotnych zastosowań.

Mimo wszystko to właśnie rogatki świetnie nadają się do badań nad roślinami wodnymi w warunkach misji kosmicznych – są wytrzymałe, szybko adaptują się do nowych warunków, łatwo się rozmnażają i nie potrzebują podłoża, a do tego sprawnie natleniają wodę i jednocześnie usuwają z niej zanieczyszczenia, działając jak naturalne filtry.

Jak dotąd, rogatki były wyprawiane w kosmos już kilka razy: najpierw w zaprojektowanym w latach 90. systemie C.E.B.A.S. (Closed Equilibrated Biological Aquatic System) przeznaczonym do długoterminowych eksperymentów z wykorzystaniem roślin i zwierząt wodnych, a później także w systemie Omegahab, który w 2013 roku został wysłany na orbitę w ramach misji satelity Bion-M1.

W tym drugim przypadku rogatek niestety nie przetrwał trwającej trzydzieści dni misji, ponieważ doszło do awarii urządzeń pokładowych – niemniej wszystko wskazuje na to, że przed awarią roślina radziła sobie dobrze.

Drugie zdjęcie: dwukomorowe akwarium systemu Omegahab, bioregeneracyjnego systemu podtrzymywania życia w warunkach mikrograwitacji, zaprojektowane przez badaczy z uniwersytetów w Erlangen i Hohenheim. Po lewej stronie widać rogatka. Źródło: DLR (Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki)


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Ciekawostki

42piorunów

Z kontynentu na kontynent :herb::earth_africa: Niektóre rośliny, dopóki pozostają na swoich naturalnych terenach występowania, rosną sobie spokojnie i nie wadzą nikomu – ale kiedy już wyruszą na podbój nowych terytoriów, nie biorą jeńców. Do takich roślin należy wywłócznik (Myriophyllum L.), roślina wodna o charakterystycznych, pierzastych liściach. Na pewno znają ją miłośnicy akwarystyki, bo rozmaite gatunki wywłóczników to jedne z najstarszych i najpopularniejszych roślin akwariowych.

Wywłócznik rośnie szybko, obficie, łatwo się rozmnaża z oderwanych kawałków pędów i potrafi zadomowić się w większości wód stojących lub wolno płynących. Jego gałązki tworzą schronienie dla ryb, małych płazów i wodnych bezkręgowców, dodatkowo jest też ważnym pożywieniem dla ptactwa wodnego i natlenia wodę. Jednak jako roślina inwazyjna działa w zasadzie na odwrót: tworzy w pobliżu powierzchni zbitą gęstwinę, która nie przepuszcza światła głębiej i dławi inne rośliny wodne, a w skrajnych przypadkach blokuje przepływ wód w ciekach i kanałach. W takiej postaci staje się problemem także dla ludzi korzystających ze zbiorników wodnych.

Jest kilka gatunków wywłóczników, które poza obszarem naturalnego występowania mają status gatunków inwazyjnych. Wywłócznik kłosowy (Myriophyllum spicatum) naturalnie występuje w Eurazji i północnej Afryce, jest jednak gatunkiem inwazyjnym w obu Amerykach i południowej Afryce. Wywłócznik brazylijski (Myriophyllum aquaticum) pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej, ale został zawleczony także do Ameryki Północnej i na inne kontynenty. Podobnie inwazyjny jest wywłócznik różnolistny (Myriophyllum heterophyllum) z Ameryki Północnej, który rozprzestrzenił się w Ameryce Środkowej, Europie i Azji.

Można by więc rzec, że kontynenty wymieniły się swoimi lokalnymi wywłócznikami i teraz wszyscy mają problem. Nie wiadomo dokładnie, w jakich okolicznościach doszło do tej wymiany – ale przypuszcza się, przyczynili się do tego akwaryści oraz miłośnicy ogrodów wodnych, którym egzotyczne wywłóczniki „uciekły” z upraw.


tag serii:

GURU2piorunów

@Apaturia ciekawe co sprawia, że raptem jakaś inna odmiana może być tak inwazyjna na krzyż. Spodziewałbym się, że na każdym kontynencie coś sobie z nimi radzi, więc i z tymi nowymi da radę

Fanatyk1piorunów

@radziol Niestety, to nie jest takie proste. Takie inwazyjne gatunki często nie muszą sobie radzić w nowych ekosystemach z tymi samymi zagrożeniami, z którymi musiałyby sobie radzić w swoich rodzinnych stronach (drapieżniki, patogeny itp.). Nie mając naturalnych wrogów, mogą rozwijać się i rosnąć szybciej niż ich lokalni krewniacy, a to już często wystarczy do zdobycia przewagi. Do tego rośliny takie jak wywłócznik są z natury wytrzymałe i dobrze adaptują się do nowych warunków, więc już na starcie dostają duży bonus.

Są też jednak gatunki, które "wprosiły się" do naszych ekosystemów, ale mimo wszystko nasza lokalna flora i fauna trzyma je w ryzach na tyle, że nie stanowią dużego problemu.

GURU2piorunów

@Apaturia nie jest dla mnie niczym niezwykłym kiedy to idzie w jedną stronę, bo twardszy gatunek ma eldorado w nowym środowisku. Ale tu to idzie na krzyż.
Jak to się dzieje, że ani patogeny, ani roślinożerny nie potrafią sobie poradzić ani tu ani tam

Fanatyk1piorunów

@radziol To są czasem bardzo delikatne i bardzo regionalne zależności. Zbadano kiedyś na przykład, dlaczego w części jezior na północy Ameryki inwazyjny wywłócznik radzi sobie lepiej niż miejscowe gatunki i wyszło na to, że w zbiornikach jest po prostu za mało roślinożernych gatunków jak na jego tempo wzrostu i rozprzestrzeniania.

Te konkretne jeziora miały dodatkowo sporą populację ryb drapieżnych (jakiś gatunek bassa), które utrzymywały populację ryb roślinożernych na niskim poziomie. Dopóki ekosystem był w równowadze, to działało, ale inwazyjny wywłócznik zaburzył tę równowagę. Więc wychodziłoby na to, że żeby utrzymać go w ryzach, trzeba by podbić w tych zbiornikach populację roślinożerców i / lub zmniejszyć populację drapieżnych bassów - taki system naczyń połączonych. Tylko że długoterminowe skutki takich ingerencji są często trudne do przewidzenia.

Wprowadzanie do zbiorników zwierząt, które żywią się inwazyjnym zielskiem wodnym, np. ryb lub chrząszczy wodnych, to jedna z metod zwalczania wywłócznika - ale przy jego tempie wzrostu i rozprzestrzeniania trudno go "zrównoważyć" owadami i rybami, które skutecznie go eliminują.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Ciekawostki

34piorunów

Cuttack – neolityczny pasażer na gapę :rat::canoe: Orkady to wyspy położone na północ od wybrzeży Szkocji, mniej więcej na granicy Morza Północnego i wód otwartego oceanu. Około dziewięć tysięcy lat temu, w środkowej epoce kamienia, dotarli tam tam pierwsi łowcy-zbieracze – a jakieś trzy tysiące lat później pojawili się tam także pierwsi rolnicy, którzy za pomocą łodzi przeprawili się przez morze i osiedlili się na Orkadach. Wraz z nimi na wyspy dotarła wiedza o uprawie roślin, o hodowli zwierząt oraz o wznoszeniu monumentalnych budowli kamiennych, których pozostałości do dziś można tam podziwiać.

Jednak jak wykazują ostatnie badania, na łodziach neolitycznych przybyszów przybył na Orkady także pasażer na gapę: nornik.

Jakiś czas temu badacze zaczęli dociekać, dlaczego nornik zwyczajny występuje na Orkadach – ale nie występuje naturalnie po sąsiedzku, ani w Wielkiej Brytanii, ani na dobrą sprawę nigdzie indziej na Wyspach Brytyjskich. Wszystko wskazywałoby na to, że tysiące lat temu w jakiś sposób przedostał się z kontynentu na Orkady i utknął tam, nie rozprzestrzeniając się dalej, a z czasem dał początek osobnemu podgatunkowi (Microtus arvalis orcadensis), większemu i prawie dwa razy cięższemu od norników zwyczajnych żyjących na kontynencie.

Skąd jednak przybył? Odpowiedź na to pytanie przyniosły badania genetyczne. Okazało się, że pierwsze norniki zwyczajne dotarły na Orkady z obszarów dzisiejszej Belgii. Szczegóły nie są znane, ale przypuszcza się, że ukryły się w zapasie paszy dla zwierząt hodowlanych – i w ten sposób, jako pasażerowie na gapę, przedostały się na łodzie neolitycznych osadników, a stamtąd na wyspy.

Orkady są całkiem dumne ze swojego nornika, który w lokalnym dialekcie jest nazywany _cuttack_ lub peedie cuttack. Orkadzkiego nornika można nawet nabyć jako pamiątkę – niektóre miejscowe pracownie rękodzieła tworzą urocze norniczki szyte ze ścinków produkowanego lokalnie wełnianego tweedu lub dziergane z włóczki.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

84piorunów

Gdzie się zapodział chromosom Y? :rat: :dna: U większości ssaków schemat chromosomów płci jest jasny: połączenie dwóch chromosomów X daje potomstwo żeńskie, a połączenie chromosomu X z Y daje potomstwo męskie. U niektórych ssaków jednak na jakimś etapie ewolucji coś dziwnego stało się z chromosomem Y - przykładem może być tu nornik oregoński (Microtus oregoni), niewielki gryzoń żyjący na zachodzie Ameryki Północnej.

Kiedy w latach 60. po raz pierwszy opisano genetykę tego gatunku, nornik oregoński wprawił badaczy w zdumienie. Okazało się, że gdzieś po drodze, w ciągu ostatnich dwóch milionów lat ewolucji, ten gatunek gryzonia... stracił chromosom Y. Samce tych norników mają dwa chromosomy X (czyli zestaw XX), natomiast samice tylko jeden chromosom X (czyli zestaw X0 - X i zero). Odkryto również, że chromosomy X zarówno u samców, jak i u samic norników oregońskich zawierają w sobie fragmenty informacji genetycznej, która kiedyś najwyraźniej znajdowała się na chromosomie Y.

Niezły bałagan. Mimo to jednak norniki oregońskie rozmnażają się zupełnie zwyczajnie: samce rozwijają biologiczne cechy męskie, a samice rozwijają cechy żeńskie. Na pojedynczym chromosomie X u samic znajduje się informacja genetyczna, która teoretycznie powinna u nich warunkować rozwój męskich cech płciowych - jednak organizmy samic w jakiś sposób "wyciszają" te konkretne geny. Jak to robią? Jeszcze nie do końca wiadomo.

Nie wiadomo też, gdzie dokładnie zapodział się nornikowy chromosom Y. Badacze przypuszczają jednak, że w przeszłości podczas procesu mejozy, czyli podziału komórki, doszło do jego pęknięcia i od tego wszystko się zaczęło.

Jedynymi zidentyfikowanymi jak dotąd innymi ssakami, które nie mają chromosomu Y, są ślepuszonka górska (Bramus lutescens), również gryzoń spokrewniony z nornikami, oraz dwa rzadkie gatunki kolcoszczurków: amamijski (Tokudaia osimensis) i japoński (Tokudaia tokunoshimensis).


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Ciekawostki

98piorunów

Nornik, który przytula na pocieszenie :mouse:❤️ Nornik preriowy (Microtus ochrogaster), gatunek małego gryzonia żyjącego w centralnej części Ameryki Północnej, już od dziesięcioleci budzi zainteresowanie badaczy. Norniki te są pod wieloma względami interesujące: wykazują zachowania społeczne i tworzą monogamiczne związki. Para wspólnie dba o gniazdo, razem wychowuje młode i spędza ze sobą bardzo dużo czasu, a przy tym dochowuje sobie wierności. Podejmowane jak dotąd badania nad nornikami preriowymi i ich kuzynami pomogły badaczom między innymi w lepszym zrozumieniu, jaką rolę w tworzeniu więzi pełnią hormony oksytocyna i wazopresyna.

Norniki preriowe wykazują się również rodzajem empatii i pocieszają swoich partnerów lub krewniaków, którym przytrafiło się coś nieprzyjemnego. Przeprowadzone eksperymenty wykazały, że jeśli na jakiś czas rozdzielało się blisko związane ze sobą norniki i wystawiało się jednego z nich na stresujące bodźce – to po ponownym połączeniu nornik, który nie doświadczył stresu, szybko próbował pocieszyć i uspokoić tego zestresowanego, przytulając się do niego, przeczesując i czyszcząc mu futerko.

Ponadto, jeśli nornik widział zestresowanego partnera lub krewniaka, ale nie mógł zbliżyć się do niego, żeby go pocieszyć, to on sam również zaczynał się stresować. Zdaniem badaczy, za tego rodzaju zachowania norników preriowych odpowiada działanie oksytocyny, często nazywanej „hormonem przywiązania”.


tag serii:

Gruba ryba6piorunów

Jak miałem kiedyś myszoskoczki, to gdy zabierałem jednego z klatki, drugi nerwowo tuptał nóżkami 😃

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Ciekawostki

31piorunów

Brokatowe przekąski dla karczowników :rat: :sparkles: Karczownik ziemnowodny (Arvicola amphibius), zwany też szczurem wodnym, to średniej wielkości krewniak chomika i nornika, który jako miejsce do życia upodobał sobie brzegi zbiorników i wolno płynących cieków wodnych. Karczowniki zwykle są samotnikami - trzymają się swojej nory i przylegającego do niej terytorium, prowadząc raczej skryty tryb życia i chowając się wśród nadbrzeżnej roślinności.

U nas te gryzonie są objęte jedynie częściową ochroną gatunkową, jednak w niektórych częściach Europy są zagrożone. Jest tak między innymi w Walii, gdzie karczowniki miejscami już niemal zupełnie wyginęły.

Wiosną tego roku dzięki staraniom Initiative for Nature Conservation Cymru rozpoczęto nowatorski projekt, który ma wspomóc działania na rzecz ochrony karczowników w Walii. Polega on na podrzucaniu dziko żyjącym karczownikom przekąsek - kawałków jabłka posypanych jadalnym, niegroźnym dla lokalnej flory i fauny brokatem. Pozostawiane po takich przekąskach brokatowe odchody są łatwo dostrzegalne w terenie, co powinno ułatwić badaczom oszacowanie, jak przemieszczają się walijskie karczowniki i jaki zasięg mają ich terytoria.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

55piorunów

Uroczy szkodnik :rat: W zależności od warunków środowiskowych, populacja norników cyklicznie wzrasta lub spada - ich zagęszczenie przeciętnie nie przekracza 100-500 osobników na hektar, jednak niekiedy ta liczba wzrasta kilkukrotnie, nawet do 1500-2000 osobników na hektar. Taka "plaga norników" zdarza się zwykle raz na 3-5 lat i w skrajnych przypadkach bywa poważnym zagrożeniem dla upraw.

Jedna z takich plag miała miejsce w Szkocji w 2011 roku. Populacja norników, przeciętnie licząca tam w przybliżeniu 60 milionów osobników, w ciągu jednego roku urosła do kilkuset milionów - była to najwyższa liczba norników notowana tam od co najmniej dwóch dekad. Podobna plaga nawiedziła w 2007 roku region Kastylii i León w Hiszpanii, powodując poważne szkody w lokalnych uprawach. Szacuje się, że populacja norników wzrosła tam wówczas do co najmniej 700 milionów, wyrządzając szkody w uprawach o powierzchni 500 tysięcy hektarów. Straty oszacowano wówczas na około 15 milionów euro.

Na szczęście dla ludzi, nawet tak niespodziewanie duże "plagi norników" nie przeciągają się poza jeden sezon i do jesieni wygasają. Populacja reguluje się naturalnie, w czym wydatnie pomagają drapieżniki żywiące się nornikami - przede wszystkim ptaki drapieżne, takie jak sowy, myszołowy czy pustułki, dla których lata norniczej plagi to lata obfitości.

Norniki, choć dla ludzi są często szkodnikami, stanowią ważny lub wręcz podstawowy pokarm dla wielu gatunków zwierząt. Ich zupełne zniknięcie spowodowałoby załamanie całych ekosystemów.


tag serii:

Fanatyk

w Ciekawostki

45piorunów

Nadzwyczajne norniki :rat::desert_island: Powszechnie spotykany na większości terytorium Europy nornik zwyczajny (Microtus arvalis) osiąga maksymalnie 12 cm długości, jednak jakiś czas temu zaobserwowano, że osobniki zamieszkujące wyspy są przeciętnie większe niż osobniki z kontynentu. Norniki zwyczajne z Orkadów i z wyspy Guernsey w archipelagu Wysp Normandzkich osiągają długość ciała przekraczającą 13 cm, a największy odnotowany dotąd osobnik mierzył bez ogona 13,6 cm.

Dlaczego norniki z wysp są takie duże? Ma to najpewniej związek z tym, że na wyspach nie mają tylu naturalnych wrogów, co ich krewniacy z kontynentu. Mogąc żyć we względnym spokoju, rosną większe – bo selekcja naturalna nie musi już u nich premiować mniejszych rozmiarów ciała, żeby zwiększyć ich szanse na przetrwanie.

Norniki zamieszkujące wyspy mają też przeciętnie mniej liczne potomstwo niż norniki z kontynentu, żyją dłużej od nich i w mniejszym zakresie wykazują instynktowny strach przed drapieżnikami. To cechy, które często rozwijają się w populacjach izolowanych na wyspach.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Ciekawostki

65piorunów

Ewolucja norników :rat: Mogłoby się wydawać, że nornik (Microtus), zwany też czasem norniczkiem, to jeden z najnudniejszych gryzoni, jakie można sobie wyobrazić. Może i wszędzie go pełno, bo bardzo szybko osiąga dorosłość i szybko się mnoży, ale nie bardzo zwraca czyjąkolwiek uwagę – chyba że jako ofiara lub jako szkodnik upraw. Niespecjalnie wyróżnia się wyglądem. Na co dzień jest często mylony z nornicą lub z myszą, a większość jego kuzynów, jak chomiki, piżmaki, lemingi czy szczury, jest bardziej popularna od niego.

Co więc może być ciekawego w ewolucji norników?

Otóż, jak wykazują badania, norniki w pewnym sensie ewoluowały w przyspieszonym tempie. Jako rodzaj wyodrębniły się niecałe dwa miliony lat temu – czyli, jak na procesy ewolucyjne, całkiem niedawno – a obecnie są jednym z najbardziej zróżnicowanych taksonomicznie rodzajów ssaków na świecie, liczącym przeszło 60 gatunków. W dużym uproszczeniu. to trochę tak, jak gdyby norniki „wytwarzały” w obrębie swojego rodzaju nowe, przystosowane do różnych warunków środowiskowych gatunki od 60 do nawet 100 razy szybciej niż większość przeciętnych kręgowców.

Poszczególne gatunki norników są podobne lub wręcz identyczne pod względem wyglądu, jednak mimo to są bardzo zróżnicowane genetycznie, a ich genetyka jest miejscami pełna niespodzianek. Wszystko to sprawia, że norniki budzą zainteresowanie badaczy i są bardzo przydatne w badaniach dotyczących ewolucji ssaków i ich mechanizmów adaptacyjnych.


tag serii:

Osobistość20piorunów

Trochę jak kiwi, gruba nielatająca spierdolina

Fanatyk11piorunów

@przemoko90 Może trochę. Ale tak dla sprawiedliwości - kiwi wcale nie są grube 😉 Wyglądają jak wyglądają przez strukturę kości i mięśni, mają bardzo mało tkanki tłuszczowej.

Fanatyk3piorunów

@Xavy Co za barbarzyństwo na tych obrazkach, przecież przed przekrojeniem trzeba odciąć wystające części :face_with_raised_eyebrow:

Pokaż więcej komentarzy (5)