Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Autorytet

w Książki

30piorunów

812 + 1 = 813

Tytuł: Mały Książę

Autor: Antoine de Saint-Exupéry

Kategoria: literatura piękna

Format: ebook

Liczba stron: 108

Ocena: 4/10

Słyszałem, że to taka wspaniała książka, również dla dorosłych. No cóż, zawiodłem się. Chyba nie do końca rozumiem co ludzie w niej lubią.

Jest to krytyka dorosłego świata oczami dziecka, tylko strasznie to płytkie według mnie. Przeważnie lubię krytykę świata, ale tutaj spłyca się to do tego, że dorośli są zabiegani, zapracowani, nie wiedzą czego chcą.

Sama postać małego księcia strasznie irytująca. Całą książkę zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy.

Po za tym nie podoba mi się struktura dialogów. Nie dość, że nie są podpisane kto mówi to często od nowych myślników mówi ta sama osoba co jest mylące.

Może to po prostu książka dla dzieci i nie potrafię jej docenić. Nie wiem.

jako książka, która się sprzedała w milionach

Specjalista0piorunów

@wewerwe-sdfsdfsdf

Napisz rozprawkę na temat "Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu".

20 lat później dalej mam traumę po tym pierdolniku. Ale tak szczerze animacja z 2015 roku jest całkiem spoko, trochę inaczej podchodzi do tematu.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Książki

19piorunów

811 + 1 = 812

Tytuł: Zew mroku

Autor: Michael Katz Krefeld

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Saga Egmont

Format: ebook

Liczba stron: 255

Ocena: 8/10

Po przeczytaniu setek kryminałów, coraz trudniej znaleźć historię, która faktycznie daje poczucie świeżości. Większość korzysta z tych samych schematów: seryjny morderca, policjant po przejściach, trauma z przeszłości, kilka fałszywych tropów i finałowy twist. "Zew mroku" na szczęście potrafi wyrwać się z tego marazmu i już samym punktem wyjścia przyciąga uwagę.

Mamy tajemniczego mściciela - Łazarza, który kontaktuje się z policjantką i stawia ją w absurdalnej sytuacji: jeśli nie wykona jego poleceń i nie pomoże w eliminacji kolejnych ludzkich szumowin z tego świata, upubliczni filmik, na którym policjantka dobija uczestnika wypadku samochodowego, na skutek czego on umiera. Problem w tym, że każde kolejne zadanie prowadzi do następnych zbrodni i coraz większego moralnego bagna. To nie jest może całkowicie nowy motyw, ale sposób połączenia szantażu, wymuszania działań i gry psychologicznej między bohaterami wypada naprawdę dobrze i daje poczucie czegoś świeżego.

Największą siłą książki jest właśnie ta niepewność. Policjantka działa już nie tylko jako śledcza - sama staje się częścią chorej układanki - gry z katem i musi podejmować decyzje, które stopniowo przesuwają granice tego, co jest dla niej dopuszczalne. Bardzo dobrze buduje to napięcie i poczucie osaczenia.

Podobało mi się też, że autor nie próbuje na siłę komplikować wszystkiego kolejnymi twistami. Historia opiera się bardziej na presji psychicznej i konsekwencjach działań niż na nieustannym zaskakiwaniu czytelnika. Dzięki temu całość jest bardziej angażująca emocjonalnie.

Oczywiście książka nie jest idealna. Są momenty trochę naciągane i kilka decyzji bohaterów wymaga od czytelnika lekkiego zawieszenia zaufania. Do tego po za Cecilie i Łazarzem, reszta bohaterów jest papierowa, ale ja nie odbieram tego jako wadę, ale jak jasne powiedzenie czytelnikowi - olej ich, skupiamy się na kluczowej dwójce. A w zamian dostajemy coś coraz rzadszego w thrillerach - poczucie, że autor faktycznie miał pomysł, jak wyróżnić swoją historię na tle innych miałkich.

To jeden z tych kryminałów, które może nie redefiniują gatunku, ale przypominają, że nadal można w nim znaleźć coś świeżego i naprawdę angażującego. Czekam na kolejne tomy, podobnie jak na dalszy ciąg przygód Ravna, tego samego autora.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet

w Książki

29piorunów

810 + 1 = 811

Tytuł: Cierń

Autor: T. Kingfisher

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: ebook

Liczba stron: 120

Ocena: 8/10

Jest to alternatywna opowieść baśni o śpiącej królewnie.

Na wstępie poznajemy Ropuszkę, wróżkę potrafiącą zmieniać się w ropuche, która pilnuje starego opuszczonego zamku otoczonego przez gruby cierniowy mur. Spotyka ona rycerza, który przybył tu słysząc historię o śpiącej królewnie.

Bardzo mi się podobał taki smutek otaczający całą tą opowieść. Główna bohaterka tęskni za domem, ale jest związana z tym miejscem, przyrzekła chronić to miejsce.

Podobało mi się również postać głównej bohaterki. Ropuszka jest cały czas zagubiona, niepewna co ma robić, co ma myśleć, co ma czuć. Spędza większość czasu pod postacią ropuchy, bo tak jej łatwiej o tym nie myśleć.

Sama historia również ciekawa, szczególnie wspomnienia dzieciństwa Ropuszki, ciekawy baśniowy, tajemniczy świat przesycony melancholią.

jako książka nagrodzona, bo widzę, że dostała nagrodę Hugo, za najlepsze opowiadanie

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

809 + 1 = 810

Tytuł: Prospero w płomieniach

Autor: Dan Abnett

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 470

Ocena: 7/10

“Opowieść jest lepsza od kamienia [...] Nadaje się lepiej dla upamiętnienia zmarłych” Varangr

XV część cyklu Herezja Horusa

Do 3. Kompanii VI Legionu, znanego jako Kosmiczne Wilki, dołącza Kasper Hawser - historyk, którego zadaniem jest odtworzenie i zachowanie utraconej wiedzy.

Dan Abnett znów bawi się formą, dostosowując styl do charakteru legionu. A ten jest specyficzny, bo Vlki Fenryka stanowią połączenie kosmicznych he-manów, wikingów i watahy dzikich wilków, uważani za dzikusów i barbarzyńców.

Opowieść jest w znakomitej większości raczej kameralna i ograniczona do zwykłego człowieka towarzyszącego grupie wojowników. Narracja składa się z krótkich, poszarpanych scen, lakonicznych dialogów wyrażających nieufność oraz licznych retrospekcji i przemyśleń.

Cała pierwsza część, stanowiąca 1/3 książki stworzona tylko po to, by nadać historii kontekst wydała mi się przez to chaotyczna i nudnawa. Prawdę mówiąc, ten początek trochę mnie zmęczył i gdybym na tym skończył, to byłoby 5/10.

Na szczęście później historia zaczyna wciągać. Konserwator towarzyszy Wilkom podczas codziennych zajęć, walk, w chwilach śmiechu i śmierci, stopniowo przestając być niechętnie tolerowanym ciężarem.

Koncepcja przypomina scenariusz “Trzynastego wojownika”, gdzie również postać z zewnątrz dołącza do grupy wojowniczych wikingów. Bardzo fajnie nakreślone zostały wzorowane kulturą wikingów pewne zwyczaje Legionu, czy charakterystyczne zwroty np. “Do zobaczenia następnej zimy”. Sam Kasper wprost nawiązuje do postaci historycznej Ahmada ibn Rustaha - arabskiego uczonego opisującego dzieje i geografię Europy. Historia Hawsera jednak skrywa jeszcze inną, mroczną tajemnicę.

Na Fenrisie nie ma wilków.

Gruba ryba1piorunów

Jeszcze wiele przede mną i to tylko polskich wydań, a jeszcze drugie tyle nigdy nie zostało spolszczonych

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

42piorunów

808 + 1 = 809

Tytuł: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem

Autor: Oliver Sacks

Kategoria: nauki społeczne

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375062717

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10

Ładnie podsumować to może tekst z odwrotu ksiązki "Są to baśnie tysiąca i jednej nocy opowiadające o chorobach". Spodziewałem się na początku dość suchych faktów i może nawet trudnego języka a dostałem książkę która pomogła mi spojrzeć na osoby "upośledzone" głębiej, pokazać, że ich świat ( i nasz mózg) jest fascynujący oraz zastanowić się nad tym czy to nie ja posiadam jakieś braki. Duże wrażenie zrobił na mnie sam autor i życzę każdemu lekarza z takim podejściem i otwartym umysłem.

Mocarz0piorunów

Liczba stron: 304 :face_with_spiral_eyes: TLDR :D

Jestem dokładnie w połowie Joe Abercrombie serii Epoka obłędu. Następna książka będzie cieńsza, ewidentnie! Najpierw trylogia - problem 3 ciał, tez niekrótkie, albo może - czasem się dłużące, zwłaszcza tom 2, którego finał... rozłożył mnie na łopatki, teraz to. Natępna moja lektura będzie miała max 300 stron i tylko jedną część, żadne trylogie :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

21piorunów

807 + 1 = 808

Tytuł: Krew nie woda

Autor: J.D. Kirk

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: ebook

Liczba stron: 408

Ocena: 6/10

Drugi tom przygód Jacka Logana ponownie zabiera nas do mrocznej Szkocji, ale tym razem w rejony Loch Ness, gdzie brutalne śledztwo miesza się z prywatnymi problemami bohaterów. Tym razem Logan trafia do sprawy związanej z przemocą, zbrodnią rytualną, rodzinnymi tajemnicami i niejasną przeszłością. Autor próbuje mocniej rozbudować zarówno samą intrygę, jak i relacje między postaciami, dzięki czemu książka wypada trochę lepiej niż pierwszy tom.

I faktycznie jest progres. Historia jest bardziej spójna, tempo lepsze, a klimat szkockiego kryminału momentami naprawdę wgniata w fotel. Kirk potrafi budować atmosferę małych społeczności, gdzie wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie mówi wszystkiego wprost. To nadal dość klasyczny policyjny thriller, ale czyta się go znacznie płynniej niż poprzednią część.

Największy problem pozostaje jednak ten sam protagonista -Jack Logan. Naprawdę trudno go mi go jest polubić. Rozumiem zamysł autora - zmęczony życiem policjant zgred, w dodatku z problemami, ciętym językiem i trudnym charakterem - ale w moim odczuciu Logan bardzo często po prostu zachowuje się jak dupek. Nie jest charyzmatycznie trudny, tylko zwyczajnie męczący w obyciu. Ma poczucie humoru, ale nie do końca moje, choć biorę na klatę to, że to może być wina tłumaczenia szkockiego humoru na polski. Przez to trudno się z nim emocjonalnie związać, nawet jeśli jego historia momentami próbuje budzić współczucie.

Mam też wrażenie, że seria bardzo chce iść w stronę kryminałów z charakterem, trochę innych niż wszystkie, gdzie relacje w zespole i osobowość głównego bohatera są równie ważne, jak same śledztwo. Problem w tym, że kiedy główny bohater bardziej irytuje niż angażuje, część emocjonalnego ciężaru po prostu nie działa. Do tego, nie jest to innowacyjne podejście i wiele świeżych kryminałów zmierza tą samą drogą. Ale mam wrażenie, że robią to jednak lepiej.

Mimo tego "Krew nie woda" to krok w dobrą stronę względem pierwszego tomu. Nadal daleko mi do zachwytu nad tą serią, ale przynajmniej zaczynam widzieć, dlaczego część czytelników daje jej oceny 8 lub 9.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider1piorunów

Nie wiem czemu, ale męczy mnie ten autor. Mam z nim taki problem, jak z filmem, który włączam o 23 i zasypiam po 15-30 minutach, albo oglądam go do końca i jestem wkurwiony, bo zamiast niego mogłem obejrzeć coś lepszego. A już na pewno nie mam ochoty czytać kolejnego tomu po angielsku, jeśli jest szansa, że na polskie tłumaczenie trzeba będzie czekać miesiącami.

GURU

w Książki

21piorunów

806 + 1 = 807

Tytuł: Chrzciciel

Autor: Grzegorz Brudnik

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788383577593

Liczba stron: 528

Ocena: 8/10

Mam olbrzymi problem z autorem. Jest mnóstwo rzeczy, które mi w jego książkach przeszkadzają. Epatowanie seksem - i podkreślanie jak 3/4 kobiet jest zjawiskowo pięknych z wielkimi cyckami. To, że każda akcja ksiązki dzieje się podczas jakiegoś pogodowego armagedonu, śnieżyc, powodzi, mrozów i padających żab. To, że jeden wątek kryminalny to za mało. Muszą być dwa, albo trzy. W przypadku tej książki były cztery. W tej książce dodatkowo wkurzał mnie niemal homoerotycznoanimalistyczny związek bohatera ze swoim psem. Kolejny dziwny tytuł ksiązki co nie rozumiem jaki ma związek z czymkolwiek.

Ale wciąż czyta (słucha się) to absolutnie za⁎⁎⁎⁎ście. Zasadniczo polubiłem dłuższe dojazdy do pracy, bo na odcinku szkoła-biuro-szkoła mogę włączyć audiobooka. Ta ksiązka ma ocenę +1 względem poprzedniej, bo wątek kryminalny naprawdę wciągał i nie był aż tak naciągnięty. Znaczy oczywiście trochę był, oczywiście główną ideę morderstwa można było sobie mniej więcej wyobrazić. Ale naprawdę solidnie się to czytało i to wymieszanie wątków czterech poważnych przestępstw (a jak się uprzeć to nawet pięciu) naprawdę działało.

Fenomen

w Hydepark

23piorunów

805 + 1 = 806

Tytuł: Świadkowie Jehowy? Dylematy mojej matki

Autor: E. Bruce Price

Kategoria: religijna

Wydawnictwo: Orion Plus

Format: papierowa

Liczba stron: 142

Ocena: no nie da się ocenić w skali od 1 do 10, ale przynajmniej po lekturze dostałem status Rezydenta Wojewódzkiego Szpitala Zdrowia Psychicznego im. dr. Józefa Bednarza w Świeciu

Jadąc w ubiegłym tygodniu do Bydgoszczy znalazłem tę ciekawostkę w półce bookcrossingowej. Patrzę na okładkę i widzę, że może to być coś interesującego, bo na okładce są różne daty końców świata, które przepowiadali świadkowie Jehowy. Odwracam i na tylnej okładce widzę wydawnictwo Orion Plus. No to już wiem, że to coś będzie dla mnie.

Orion Plus to wydawnictwo adwentystów Dnia Siódmego. Czemu Orion? Cóż, adwentyści mają dziwne zainteresowanie gwiazdozbiorem Oriona, zakrawające o kult. Interesujące jak na kościół chrześcijański, ale to dygresja. Ważne jest, że znak Orion Plus sprawia mi tyle samo radości co logo The Cannon Group na początku filmu, zapowiadający niskobudżetowy, ale sprawiający pełno frajdy film wpierdolu z Chuckiem Norrissem. Logo wydawnictwa Orion Plus od razu wskazuje, kto stoi za książką. Jest Orion, a co za tym idzie będzie ciekawie.

Książka przedstawia historię pewnej australijskiej rodziny ze świadków Jehowy, którzy decydują się przejść do Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Jedno muszę przyznać – interesujące jest wyjście ze swojej bańki i czytanie krytyki sekty ze strony innego bardzo kontrowersyjnego wyznania religijnego. Cóż, adwentyści wierzący w biblijną wizję stworzenia świata i poważnie wierzący, że świat liczy 6 tys. lat, są takimi samymi szkodnikami co świadkowie Jehowy, którzy dosłownie czytając swój przekład Biblii również plują na naukę, przynajmniej na poziomie transfuzji krwi. W zasadzie gdybym potrafił obsługiwać wideo, miał warunki i za dużo wolnego... a nie, mam za dużo wolnego czasu, skoro czytam takie książki. W każdym razie gdybym rozpoczął serię filmów commentary o adwentystach to zrobiłbym SciFunowi dużą konkurencję wobec jego serii o płaskiej Ziemi.

Jak ktoś byłby zainteresowany argumentami, jakimi pastor przekonał świadków do swojego kościoła, to mogę przytoczyć, ale moim zdaniem byłoby to nudne dla przeciętnego czytelnika. To jest nic innego jak rozmowa o hrabinę Szlezwig-Holsztain, która przypadkiem nadepnęła na nogę cesarzowi Fryderykowi Hohenzelorowi Habsurgowi Trzeciemu w trakcie rautu w 1792 w ambasadzie Prus Mnie takie wymiany poglądów interesują, ale traktuje to jako intelektualne guilty pleasure.

Jak ktoś lubi tematykę sekt religijnych - polecam. Jak ktoś ma takie szczęście jak ja, że co trzy miesiące dostaje telefon od mormonów, na swoim przystanku autobusowym regularnie widzi wydawnictwa adwentystów, jako jedyny na osiedlu jest odwiedzany przez świadków Jehowy, a na Gdańsku Głównym gdy jest tłum z setką ludzi to tylko do mnie podejście bez powodu zielonoświątkowiec – no to też polecam, bo zawsze można czegoś się nauczyć i mieć tę dodatkową ripostę w głowie. Jak ktoś ma za dużo czasu – polecam. Kupić piwo i przeczytać cokolwiek innego, np. instrukcję obsługi pralki. Po serbsku.

Prywatny licznik: 17/50

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

17piorunów

804 + 1 = 805

Tytuł: Odległe życie

Autor: M.L. Stedman

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 480

Ocena: 8/10

Po "Świetle między oceanami" spodziewałem się po M.L. Stedman przede wszystkim emocjonalnej historii i bardzo "ludzkiego" dramatu. "Odległe życie" daje nam to wszystko, a nawet więcej, ale mam wrażenie, że robi to w znacznie mroczniejszy sposób. Już scena otwarcia ustawia ton całej książki - wypadek samochodowy, śmierć ludzi i zwierząt (owiec) w ogniu, chaos i poczucie, że życie może rozpaść się dosłownie w jednej chwili. A później jest tylko ciężej.

To książka mocno zanurzona w stracie, żałobie i konsekwencjach decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Śmierć przewija się tu praktycznie cały czas i zdecydowanie nie jest związana jedynie z naturalnym biegiem życia. Stedman bardzo dobrze pokazuje, jak tragedie rozchodzą się po rodzinach i społecznościach niczym fale - nawet jeśli ktoś nie był bezpośrednio ich częścią, i tak zostają nimi naznaczone.

Bardzo ciekawie działa też motyw owiec, który wraca przez całą książkę. Z jednej strony to element mocno wpisany w realia świata przedstawionego - bohaterowie zajmują się ich wypasem, na ogromnych pastwiskach, z drugiej staje się symbolem kruchości życia i pewnej bezbronności bohaterów wobec losu. Razem z nimi obserwujemy pełny krąg życia zwierząt, od narodzin, po śmierć. Już sam początek z martwymi zwierzętami pokazuje, że autorka nie będzie budować ładnej opowieści, tylko historię, w której natura i śmierć są czymś bardzo namacalnym. Jak dołożymy do tego Australijskie odludzie, to mamy już pełny obraz kruchości życia w obliczu ogromu świata.

Największą siłą książki pozostają jednak emocje i relacje między bohaterami. Stedman świetnie pisze o poczuciu winy, przemilczeniach i o tym, jak ludzie próbują żyć dalej mimo rodzinnych tragedii. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji - bardziej powolne osuwanie się bohaterów pod ciężarem wydarzeń. I właśnie to działa najmocniej. Piękna jest też przyjaźń małego chłopca i geolożki, która pokazuje, że wiek i pochodzenie nie ma znaczenia, gdy łączy Was wspólna pasja.

To co moim zdaniem było tu niepotrzebne, to wątek queerowy, który zabrał może 3-4 strony, a jednocześnie nie miał jakiegoś wielkiego wpływu na całość historii, po za 2 wyjazdami jednego z bohaterów.

Mam wrażenie, że "Odległe życie" stoi bardzo blisko "Światła między oceanami" pod względem jakości, choć jest od niego bardziej przygnębiające i mniej "romantyczne" w emocjonalnym odbiorze. To książka ciężka, melancholijna, ale bardzo dobrze napisana i zostawiająca po sobie sporo refleksji.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

20piorunów

803 + 1 = 804

Tytuł: Kiedyś były tu wilki

Autor: Charlotte McConaghy

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10

Charlotte McConaghy ponownie zabiera czytelnika do świata natury, samotności i ludzi próbujących odnaleźć się gdzieś na granicy cywilizacji. Tym razem trafiamy do szkockich Highlands, z biolożką Inti Flynn, jej siostrą bliźniaczką i zespołem badaczy, których zadaniem będzie wpuszczenie do lokalnego ekosystemu, niemal wymarłego gatunku, wilka szarego. Bardzo szybko okazuje się jednak, że mieszkańcy nie są zachwyceni obecnością drapieżników, a napięcie między ludźmi i naturą zaczyna prowadzić do tragedii. Gdy dochodzi do śmierci jednego z mieszkańców, historia zaczyna skręcać niebezpiecznie w stronę kryminału.

I właśnie z tym mam największy problem. Dla mnie ten mariaż kryminału i obyczajówki wypada co najmniej średnio. Wątek śledztwa niby buduje napięcie, ale nigdy nie staje się pełnoprawnym kryminałem, a jednocześnie trochę rozmywa to, co u McConaghy działa najlepiej - emocjonalną i refleksyjną warstwę opowieści o naturze, traumie i relacjach między ludźmi.

Najbardziej doceniam tutaj język i sposób prowadzenia narracji. Autorka bardzo umiejętnie operuje słowem i klimatem. Jest w tej książce dużo melancholii, ciszy i poczucia obcowania z czymś pierwotnym. Highlands, lasy i same wilki nie są tylko tłem - mają własną obecność i wpływają na bohaterów niemal tak samo mocno jak inni ludzie. Możemy je śledzić dzięki nadajnikom, co też obrazuje ich naturę i jednoczenie się z nowym "domem". Widać też, że McConaghy lubi bawić się formą i sposobem opowiadania historii, dzięki czemu książka ma momenty naprawdę piękne literacko.

Jednocześnie emocjonalnie ta historia trafiła do mnie słabiej niż "Dziki mroczny brzeg". Tam miałem poczucie większej intensywności i lepszego połączenia człowieka z naturą. "Kiedyś były tu wilki" wydaje mi się bardziej wykalkulowane i momentami trochę zbyt świadome swojej poetyckości.

To nadal dobra książka, szczególnie dla osób lubiących literaturę opisującą naturę z mocnym tłem emocjonalnym, ale w moim odczuciu autorka potrafi lepiej połączyć piękny język z naprawdę poruszającą historią.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

802 + 1 = 803

Tytuł: Strefy Zerowe

Autor: Bohdan Petecki

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 187

Ocena: 6/10

Po odebraniu podejrzanych sygnałów z układu Alfy Centauri zostaje wysłana z Ziemi wyprawa badawcza. Kontakt z nią urywa się jednak wkrótce po osiągnięciu układu. Wysyłamy kolejne dwa statki - giną również bez wieści. "Tak być nie będzie" stwierdzają nasi potomkowie i wysyłają wyprawę tym razem złożoną z trzech członków "Korpusu Informacyjnego". Formacja ta, zwana w skrócie "Infropolem" złożona jest z quasi-żołnierzy, nieco podrasowanych - wszczepy, kontrola odruchów i takie tam. Na miejscu okazuje się że obca cywilizacja owszem istnieje, ale wcale nie pragnie z nami kontaktu, co jest policzkiem w twarz całej ludzkości - jak to tak, z nami nie chcą się kontaktować? Żeby chociaż nas zaatakowali to przynajmniej wiedzielibyśmy na czym stoimy, a oni tylko się odsuwają. Trzeba przyznać że przy tym korzystając z dość ciekawych rozwiązań, ale tu już może bez spoilerów.

Typowe SF jest typowe. Trochę space opera, trochę akcji i nieco dumania nad kontaktem z obcymi, a w zasadzie nad brakiem możliwości porozumienia się z całkowicie obcą rasą. Zakończenie nijakie, postacie też. Można przeczytać, ale nic odkrywczego tutaj nie znajdziemy. Jest OK - ale bez szału.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

801 + 1 = 802

Tytuł: Bestie, które żyły przed nami. Nowa historia pochodzenia i ewolucji ssaków

Autor:Elsa Panciroli

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: papierowa

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10

"Bestie, które żyły przed nami" to książka popularnonaukowa prezentująca ewolucję ssaków. Głównym celem książki było obalenie mitu, że ssaki rozwinęły się dopiero po katastrofie sprzed 66 mln lat, która zmiotła z Ziemi dinozaury. Autorka zwraca uwagę, że ssaki pojawiły się na Ziemi już 300 mln lat temu, a co za tym idzie ich historia jest o wiele dłuższa i bardziej złożona, ale w gruncie rzeczy nieznana przez powszechną fascynację dinozaurami, którzy je przyćmili.

Książka była niezła, ale autorka zbyt często popada w dygresje, za dużo opowiada o sobie oraz wplata swoje poglądy do książki (trzecią uwagę odnotowuje tylko z kronikarskiego obowiązku, sam pisząc na tagu recenzje wplatam swoje poglądy, wobec czego nie chcąc wyjść na hipokrytę drugi zarzut wobec autorki uważam za niebyły). Jest trochę zdjęć przedstawiających szczątki ssaków, wykopaliska oraz wykopaliska, ale są wrzucone na odczepnego do wkładki wewnętrznej. Powinny być rozłożone w odpowiednich miejscach książki, by zdjęcie pokrywało się z rozdziałem.

Wydaje mi się, że najbardziej interesującym dla czytelnika będzie rozdział poświęcony wieloguzkowcom (ssaki wielkości gryzoni, ale prawdopodobnie jajorodne. Badania nad wieloguzkowcami opierają się przede wszystkim na badaniach Zofii Kielan-Jaworowskiej, która zdaniem autorki książki "nadała kształt naszej wiedzy o mezozoicznych ssakach i wprowadziła ją w XXI wiek". Przyznać się, kto z was znał wcześniej Kielan-Jaworowską? Wstyd mi, że o tak wybitnej paleobiolog dowiedziałem się dopiero od brytyjskiej autorki. Wstyd dla Polski, że w czasach, gdy wszyscy ględzą o roli kobiet w historii, herstoria u nas stanowi tylko i wyłącznie modę, a książki poświęcone historii kobiet są po prostu literacką makulaturą. Tu zaś mamy naukowiec szanowaną na całym świecie, która w Polsce jest znana tylko w środowisku naukowym.

Prywatny licznik: 16/50

Osobistość

w Książki

21piorunów

800 + 1 = 801

Tytuł: www.1944.waw.pl

Autor: Marcin Ciszewski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788383291222

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10

Tom trzeci serii o żołnierzach przeniesionych w czasie. Powrót do bohaterów z pierwszego tomu. Tym razem na tapecie nowoczesna broń i powstanie warszawskie.

Licznik prywatny: 31/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz7piorunów

@crs333 pamiętam, że smutny (i IMO prawdziwy) był wniosek autora, że nawet zwycięstwo w powstaniu nic by nie zmieniło w przyszłości Polski

Tytan3piorunów

@bojowonastawionaowca no bo nie zmieniłoby, o przyszłości Polski już zdecydowali alianci, a PL nie miała żadnych kart przetargowych, żeby cokolwiek ugrać. Dlatego jak czytałam Obłęd '44, wkurzała mnie usilnie lansowana przez Zychowicza teza, że Polacy powinni odpuścić walkę z Niemcami i próby wyparcia ich z Waw, a zamiast tego skupić się na walce z nadchodzącymi Rosjanami. Taa, bo na pewno słabo uzbrojona Armia Krajowa, która nie dała rady osłabionym i przegrywających Niemcom, pokonałaby radziecką armię mającą wsparcie techniczne z zaplecza frontu i od Amerykanów.

Autorytet3piorunów

O kurcze, nie wiedziałem, że to była trylogia 😶
W ogóle fun fact: te książki w Polsce przepadły, ale w Rosji althistoryczne sci-fi to jeden z popularniejszych podgatunków. Mi to kiedyś mózg rozwaliło. Takich serii jest na pęczki, gdy współczesny sołdat przenosi się do 2WŚ albo w inne czasy i pokonuje [tu wstaw dowolną stronę konfliktu]. Okładki mają zazwyczaj kosmiczne 😁

GURU1piorunów

@AureliaNova seria była dla mnie zaskoczeniem. Uwielbiam historię, militarne potyczki i ciekawą narracje. pierwsza część była lekką zawadiacką opowieścią awanturniczą. Tyle, że na tle smutnych wydarzeń. Przypadła mi do gustu jako czytanka odstresujaca w wakacyjny leżing nad wodą. Major był rewelacyjny,ale z innej bajki, jakby napisany przez innego autora. 1944 i Jamróz były hybrydą dwóch pierwszych części, a później to już nawet nie dało się czytać.

Ale plus za pomysł i realizację :)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Książki

26piorunów

798 + 1 = 799

Tytuł: Idealny Stan

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: ebook

Liczba stron: 96

Ocena: 7/10

Zaczęło się trochę nudnawo, jak generyczne fantasy, ale szybko się rozkręciło i im bliżej końca tym było ciekawiej.

Książka dzieje się w dystopijnym świecie, gdzie ludzie żyją w symulacjach, każdy ma swój osobny świat(stan). Taki trochę matrix, ale każdy w swoim świecie jest głównym bohaterem.

Główny bohater Kai jest bogiem-cesarzem, poznajemy go jak już podbił cały swój świat i jest troche znudzony. Zostaje wysłany na spotkanie z kobietą we wspólnym stanie i tu akcja się rozkręca.

Trochę dystopijnych rozkmin o moralności, sensie ich egzystencji, nie zabrakło też trochę akcji.

książka krótka, ale intesywna

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Książki

28piorunów

797 + 1 = 798

Tytuł: Mort

Autor: Terry Pratchett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: ebook

Liczba stron: 265

Ocena: 8/10

Książka opowiada o chłopcu imieniem Mort, który zostaje uczniem Śmierci, który w sumie to nie potrzebuje pomocnika, ale ma kryzys egzystencjonalny i planuje rzucić tę robotę.

Moja pierwsza książka tego autora, bardzo podoba mi się sposób pisania tego autora. Narracja dość lekka, z absurdalnym humorkiem. Trochę mi przypomina stylem Monty Pythona i może troche autospotem przez galaktyke, które sobie odświeże niedługo.

Dość unikalny świat fantasy i zasady jego działania. Ciekawe przygody głównego bohatera, ale końcówka taka sobie. Niepodobał mi się taki nagły przeskok z sytuacji napięcia do szczęśliwego zakończenia.

Na pewno poczytam jeszcze Pratcheta.

Zaczynam też ciekawe jak mi pójdzie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

796 + 1 = 797

Tytuł: Nowa Fantastyka 499 (04/2024)

Autor: Redakcja miesięcznika Fantastyka

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński Media

Format: książka papierowa

ISBN: 0867132X

Liczba stron: 80

Ocena: 8/10

Najbardziej moją duszę poruszyło opowiadanie „Petrichor” autorstwa Marty Bonaventura. To opowieść z perspektywy córki obserwującej jak jej mama powoli odchodzi z tego świata. Umysłowo, ponieważ to mózg rodzicielki został zaatakowany przez chorobę. Schorzenie można porównać do Alzheimera, tylko że w tej historii kobieta powoli zapomina słów i coraz częściej „zawiesza się” oraz nie kontaktuje. Przykre opowiadanie, tym bardziej, że porusza temat, którego bardzo się obawiam, czyli starzenia się właśnie. Z własnych obserwacji widzę, że jesień życia wcale nie należy do przyjemnych i potrafi być wypełniona bólem ciała coraz częściej odmawiającego posłuszeństwa.

Spodobało mi się także opowiadanie Michała Brzozowskiego, „Pięć posklejanych pająków”, w którym różne choroby psychiczne i tym podobne wywoływane są przez robaczki o ciekawych nazwach. Na przykład krzykacz bezsensownik czy negat samobójczyk - chyba wiadomo, co powoduje. I kto wie, może tak też jest w istocie, że żyje się normalnie, a nagle coś wchodzi do głowy przez ucho i wszystko się zmienia. To historia utrzymana w mniej poważnym tonie.

Z artykułów polecam zapoznać się z „Popromiennym potomstwem Fallouta” Marcelego Szpaka, który, jak można się spodziewać, opowiedział o grach mniej lub bardziej nawiązujących do popularnej serii postapokaliptycznych gier.

„Nową Fantastykę” czytam od deski do deski głównie dlatego, że dzięki autorom i autorkom często poznaję ciekawe utwory, za które normalnie bym się nie zabrał. Tak było z „Orphan Black”, o której kontynuacji szerzej napisała Aleksandra Klęczar. Niewątpliwie obejrzę ten serial jak skończę obecnie oglądane.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

18piorunów

795 + 1 = 796

Tytuł: Ścieżki zwątpienia

Autor: Maciej Para

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: selfpub

Format: ebook

Liczba stron: 430

Ocena: 6/10

Pochwalę się, że pierwszy raz mogłem zrecenzować coś przedpremierowo. : D

Maciej Para powraca z kontynuacją bardzo dobrego zbioru opowiadań o krasnoludach pod tytułem „Cena honoru”. „Ścieżki zwątpienia” to jednak powieść, z którą niestety autor nie do końca sobie poradził.

Moim głównym zarzutem jest brak opanowania tempa historii, które w mojej opinii jest zbyt szybkie. Zbyt dużo się tutaj dzieje, przez co brakuje przestrzeni, żeby odpowiednie wątki mogły odpowiednio wybrzmieć. Na przykład pobyt Hargrima w szpitalu, po odniesieniu bardzo poważnych ran, wydaje się bardzo krótki. Główny bohater nie ma nawet czasu, żeby odpocząć, bo ledwo skończy się jedno wydarzenie, po chwili bierze udział w kolejnym. I wydaje się nawet nie być zmęczony całym panującym chaosem. Maciej zdecydowanie lepiej poradził sobie z opowiadaniami i szkoda, że w przypadku kontynuacji nie zdecydował się na kolejny zbiór opowiadań. Myślę, że lepiej by wyszło, gdyby poszczególne wydarzenia zostały rozłożone trochę w czasie, a nie następowały jedno po drugim. Jakby to była historia życia Hargrima - jedna kampania w drugim stuleciu życia, druga kilkadziesiąt lat później et cetera. Albo jakby rozdzielić je na powiedzmy trzy różne postacie.

A skoro już wspomniałem o postaciach: nie da się odmówić autorowi umiejętności wykreowania bohaterów, którzy łatwo zdobywają sympatię. Mimo że z czasem uporczywe trzymanie się honoru przez Hargrima zaczęło mnie męczyć, to rozumiałem jego przywiązanie do tradycji i wyznawanych wartości. Dobrze kontrastuje to z młodszym i lepiej urodzonym generałem, który prezentuje bardziej elastyczne podejście. Z satysfakcją obserwowałem zderzenie tych dwóch różnych charakterów i próby zdyskredytowania krasnoluda wyższego stopniem.

Trudno powiedzieć, który z nich ma rację. Cóż znaczy zwycięstwo dzięki podstępowi, jeśli w ten sposób zhańbimy cały klan? A może jednak warto zignorować wartości niemające większego znaczenia w „nowoczesnych czasach”, żeby oszczędzić życie wielu krasnoludów?

Na pewno pojawiła się krytyka chrześcijaństwa, jako religii bardzo wpędzającej swoich wyznawców w poczucie winy. W powieści przybrało makabryczniejszą postać. Czy było to potrzebne, żeby uwidocznić jego wady? Nie wiem.

Ciekawym spostrzeżeniem, choć oczywistym, jest to, że znajomość historii autora pomaga w odkryciu autobiograficznych wątków, chociaż nie będę zdradzał, o jakie chodzi. ; )

Żeby jednak nie było zbyt słodko, to ponarzekam jeszcze na nadmierną ekspozycję, która przeszkadzała mi w lekturze. Odniosłem wrażenie, że każde wspomnienia jakiejś postaci, miasta czy wydarzenia wiązało się z wyjaśnieniem, kto to był albo co miało miejsce. Rozumiem ideę, jednakże uważam, że było tego po prostu zbyt dużo. Czytelnikom lubiącym poznawać nowe uniwersa pewnie się go spodoba, mnie odrzucało.

Pomimo tego nie zniechęciłem się i codziennie sięgałem po powieść, dopóki jej nie skończyłem. Czytało się dobrze, jednakże uważam, że byłoby znacznie lepiej, gdyby z autorem dłużej popracował redaktor. Może nawet znacząco przerobił historię. Pozostaje mi jedynie gdybać, czy wyszłoby to na dobre opowieści, a Was zachęcić do samodzielnego zapoznania się z powieścią.

Autor uruchomił zbiórkę na wydanie tej powieści. Możecie go wesprzeć tutaj: https://gamefound.com/pl/projects/krasnoludek/wydanie-ilustrowanej-powiesci-fantasy-sciezki-zwatpienia

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

793 + 1 = 794

Tytuł: Tysiąc Synów

Autor: Graham McNeill

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 593

Ocena: 6/10

“Moc pozbawiona mądrości zniszczy swego pana.” inskrypcja w Pałacu Mądrości w Tizce, stolicy Prospero

XII część cyklu Herezja Horusa

Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Na nowo przyłączonej planecie Aghoru prymarcha legionu Tysiąca Synów - Magnus Czerwony odkrywa tajemniczą, emanującą mocą górę.

Za każdym razem, gdy zabieram się za książkę napisaną przez Grahama McNeilla, mam wrażenie, jakby mi mówił: „siadaj gówniarzu, opowiem ci historię”. Mimo pewnych wad jest coś niezwykle gawędziarskiego w sposobie, w jaki opowiada.

Autor powielił sprawdzony schemat konstrukcyjny z „Fulgrima” i oparł „Tysiąca Synów” na trzech częściach: zaczął od powolnego zawiązania akcji i przedstawienia legionu z perspektywy cywilnych upamiętniaczy oraz kapitanów, przeszedł do niezbyt dynamicznych, aczkolwiek istotnych dla dalszego rozwoju wydarzeń w drugiej części, by zakończyć tragicznym zwrotem akcji i zadymą.

W kwestii poznania uniwersum na pewno znalazło się wiele ciekawych informacji. Z uwagi na specyfikę XV Legionu wiele treści miało dość abstrakcyjny charakter, w szczególności te dotyczące różnych kultów, magicznych mocy Osnowy i duchowych podróży. Część z nich jak na mój gust znalazła się jednak ryzykownie blisko nawiedzonych farmazonów spod znaku New Age. Co szczególnie istotne w końcu doczekałem się szczegółowego przedstawienia konklawe w Nikaei - przełomowego wydarzenia w dziejach Imperium, do którego niejednokrotnie nawiązywano w innych powieściach, zawierającego przy okazji całkiem zgrabną przypowieść o jaskiniowcach w wystąpieniu Magnusa.

Nie do końca zaś udały się postaci. Magnus przez cały czas był arogancki i święcie przekonany o swojej zajebistości, zaś Ahriman okazał się żenująco naiwny i pozbawiony charyzmy jak na naczelnego kronikarza rzekomo najmądrzejszego legionu.

Jako ciekawostkę dodam, że ten tom opatrzony został również kilkoma ilustracjami.

Podsumowując: „Tysiąc Synów” to samodzielna opowieść, dziejąca się na uboczu głównego nurtu Herezji, jeszcze przed Isstvanem, która fabularnie mnie nie porwała, ale zaspokoiła moją ciekawość odnośnie kilku wątków.

PS. “Na Fenrisie nie ma wilków”

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

21piorunów

792 + 1 = 793

Tytuł: Ołowiany wyrok

Autor: Michael Connelly

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: audiobook

Liczba stron: 416

Ocena: 8/10

Drugi tom serii z Mickey'em Hallerem pokazuje, że Connelly potrafi znaleźć idealny balans między thrillerem prawniczym, a kryminałem.

Już na początku Haller przejmuje kancelarię po zamordowanym przyjacielu i razem z dobrodziejstwem inwentarza dostaje długą listę jego klientów - w tym bardzo głośną sprawę producenta filmowego oskarżonego o podwójne morderstwo (żony i jej kochanka) w swoim własnym domu. Z pozoru wygląda to jak ogromna szansa zawodowa i finansowa, ale oczywiście szybko okazuje się, że w tle kryje się znacznie więcej brudu, manipulacji i zagrożeń, niż Haller przewidywał. Oprócz głośnej medialnej sprawy, dostaniemy też kilka pomniejszych, raczej na 2-3 strony, niektóre na góra 10, które może wiele fabularnie nie wniosą, ale pokażą jak działą Mickey i czego możemy się po nim spodziewać.

Nie jest to już ten sam prawnik z Lincolna, bo adwokat dostaje własne, ogromne biuro i cały tabun klientów, więc nie musi się martwić o kasę. Ta książka podobała mi się nawet bardziej niż "Prawnik z Lincolna", głównie dlatego, że jest bardziej dynamiczna i lepiej wykorzystuje samego Hallera. Mickey nadal jest prawnikiem o bardzo płynnej moralności, ale tutaj jeszcze mocniej widać jego inteligencję, instynkt i zdolność odnajdywania się w sytuacjach, gdzie wszyscy próbują go oszukać albo wykorzystać. Do tego Mickey wraca po dłuższej przerwie zdrowotno-odwykowej i zostaje wrzucony od razu na głęboką wodę, gdy jego organizm nie porafi jeszcze pracować na pełnych obrotach.

Bardzo dobrze działa też połączenie świata prawniczego z policyjnym śledztwem. Widać, że Connelly zaczął coraz mocniej łączyć uniwersum Hallera z Harrym Boschem, co dodaje historii dodatkowych smaczków z połączenia energii obu panów. Dzięki temu książka nie ogranicza się tylko do sal sądowych - mamy też klasyczne kryminalne napięcie i poczucie, że stawka rośnie z każdą stroną.

To również świetny przykład historii, która bardzo dobrze sprawdziła się jako materiał na serial. Pierwszy sezon "Prawnika z Lincolna" bazuje właśnie na Ołowianym wyroku (dość luźno jednak) i moim zdaniem bardzo dobrze oddaje klimat książki - szczególnie balans między cynizmem Hallera, proceduralnym aspektem sprawy i zagrożeniem wiszącym nad bohaterem.

Connelly nadal korzysta ze znanych schematów thrillera prawniczego, ale robi to na tyle sprawnie, że trudno się od książki oderwać. Tempo jest dobre, dialogi naturalne, a sama intryga ma kilka naprawdę udanych momentów. Dalej Haller jest otoczony 2 byłymi żonami, córką i przyjacielem, którzy są dla niego najważniejsi i zrobi wszystko, żeby nic im się nie stało, a zagrożenie w tym tomie jest jeszcze bardziej realne niż w poprzednim.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen2piorunów

@WujekAlien na podstawie książek Connellego zrobiono też świetny serial „Bosch”. Muszę przyznać że conajmniej dorównuje lekturze a może nawet lekko ją przewyższa.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

791 + 1 = 792

Tytuł: Major

Autor: Marcin Ciszewski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788383291260

Liczba stron: 368

Ocena: 6/10

Tom drugi serii www. Część batalionu z pierwszego tomu się rozproszyła, jednak większa część została walczyć z Niemcami. Jest rok 1943, zbliża się data rozpoczęcia likwidacji getta w Warszawie i coś z tym trzeba zrobić. Trzeba też wytrenować nowych żołnierzy, to czemu nie w górach świętokrzyskich. Przewija się trochę historycznych postaci zarówno ze strony polskiej jak i niemieckiej. Także partyzantka z mojego rodzinnego świętokrzyskiego. Książka całkiem dobra.

Licznik prywatny: 30/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz