Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzhejto

Autorytet

w Literatura

27piorunów

198 + 1 = 199

Tytuł: Niedziela, która zdarzyła się w środę

Autor: Mariusz Szczygieł

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 176

Ocena: 8/10

Książka to zbiór tekstów autora z lat 90. Ilustrowane są one zdjęciami Witolda Krassowskiego. Chociaż uczciwie trzeba przyznać że nie zawsze dokładnie pokrywają się z tekstem, ale i tak są bardzo dobre.

Uwielbiam styl Szczygła. Nawet jak pisze o rzeczach teoretycznie poważnych to gdzieś tam ciągle czai się lekka nuta absurdu i ironii. Czasami nawet zalatuje Bareją. No świetnie się to czyta. A same tematy które porusza też bardzo ciekawe. Polska lat 90 i próba poradzenia sobie w nowej rzeczywistości. Od zwolnionych pracowników Elwro, ogłoszenia z prasy, telefony do radia, Disco Polo, Onanizm Polski, piramidy finansowe MLM, po Licheń. Można wczuć się w klimat tamtych czasów ale bez popadania zbytnio w standardowy bród i biedę.

Świetne.

Prywatny licznik: 3/30

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba0piorunów

@Pstronk dziękuję za polecajkę. Wyd. Czarne ❤️

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

28piorunów

197 + 1 = 198

Tytuł: Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat

Autor: Juan Luis Arsuaga

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Znak

Format: papierowa

ISBN: 9788324060214

Liczba stron: 600

Ocena: 7/10

Przygodę z książkami Arsuagi rozpocząłem od tej książki i... tą książką skończyłem ten cykl, czytając ją na raty. No ale wczoraj późnym wieczorem się udało. Nie będę rozpisywać się za bardzo nad zaletami, książka pod względem merytorycznym niczym nie ustępuje "Ciału. Arcydzieło siedmiu milionów lat ewolucji" (recenzja) czy też "Życiu i śmierci. Wielkiej księdze pytań" (recenzja). W porównaniu do "Ciała" nie ma porównań anatomii ludzkiej do sztuki. Ot czysta książka popularnonaukowa o powstawaniu życia na Ziemi i człowieka, z dołączonymi opiniami światowych ewolucjonistów i komentarzami autora, po czyjej stronie się opowiada. Jeśli ktoś szuka tutaj całych rozdziałów o dinozaurach to się rozczaruje, autor większą część książki traktuje o człowieku. Książka warta polecenia osobom interesującym się biologią oraz wszystkim, którzy mają ochotę spalić na stosie wszystkich kreacjonistów i innych przeciwników nauki.

Jak poprzednio parę ciekawostek z notatek, które robiłem sobie podczas lektury:

* XX-wiecznym chadem wśród paleontologów był George Gaylord Simpson, który jednym tekstem zgasił tysiące naukowców zastanawiających się, jacy będą kosmici. Simpson stwierdził, że liczba czynników, które z pierwszej komórki ewoluowały do postaci człowieka jest tak wielka, że prawdopodobieństwo wystąpienia zielonych ludzików jest w zasadzie zerowa;

* mamy trzy typy ssaków: torbacze, łożyskowce i stekowce (znoszące jaja). Niby to wiedza na poziomie gimnazjum, ale zapomniałem o istnieniu dziobaków;

* badania potwierdziły, że człowiek jest w stanie znieść o wiele większy ból fizyczny dla kibiców swojej drużyny niż kibiców drużyny przeciwnej [tu autor ugryzł się w język i wyciąg dygresję o Karolu Nawrockim]

* biomasa ssaków rozkłada się z grubsza następująco: 36% ludzie, 60% zwierzęta domowe, w większości świnie i bydło, 4% pozostałe ssaki. Biomasa ptaków domowych (kury, gęsi, kaczki) stanowi trzykrotność biomasy ptaków dzikich. Spośród biomasy wszystkich zwierząt stawonogi stanowią jej połowę. Ludzie i zwierzęta hodowlane - 8%;

* przez lata uczono w szkołach, że lewa półkula mózgu odpowiada za nauki ścisłe, a prawa za artystyczne. Później ten pogląd wycofano. A według najnowszych badań podział na półkulę ścisłą i kreatywną w zasadzie istnieje tylko nie jest, nomen omen, ścisły i obie półkule mogą w pojedynczych polach wykonywać zadania domyśłnie przypisywane drugiej.

Prywatny licznik: 5/50

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

196 + 1 = 197

Tytuł: Nowa Fantastyka 497 (02/2024)

Autor: Redakcja miesięcznika Fantastyka

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński Media

Format: książka papierowa

Liczba stron: 80

Ocena: 7/10

Numer poświęcony fantastyce religijnej, a że z religią mi nie po drodze, to przyznam, że taka tematyka niekoniecznie mi leży. Jednakże nie zniechęcam się i każdy numer czytam od początku do końca.

Jak zawsze dużym plusem jest felieton Łukasza Orbitowskiego o różnych horrorowych filmach. Co prawda nie zawsze podchodzą mi proponowane przez niego tytuły, ale dzięki niemu trafiłem chociażby na „Goście” z 2022 roku - film ten uważam za jeden z lepszych horrorów, jakie widziałem, ponieważ był bardzo przyziemny.

Z opowiadań do gustu przypadły mi te najbardziej humorystyczne.

Najprzyjemniej czytało mi się „Nie samym chlebem” Davide'a Camparsiego. Bóg postanowił pojawić się na Ziemi we własnej osobie oraz pokazać wszystkim, że niezły z niego dowcipniś. Początkowy humor z czasem przeszedł w trochę mroczniejsze tony - tak myślałem, że niektórzy mogą mieć wiele zarzutów wobec Boga, który według nich pewnie często zachowuje się niesprawiedliwie. W tym i główny bohater, który podczas uroczystej kolacji przygotowanej przez jego mamę, osobiście miał okazję powiedzieć Stwórcy, co mu leży na sercu.

Świetny jest także „Konwent fantastyczny” Andrzeja Miszczaka, który kojarzy mi się ze starszymi utworami pełnego absurdu. Tutaj główny bohater, niespełniony pisarz, trafia na grupkę mężczyzn opowiadających sobie nawzajem niestworzone historie, które przeżyli w przestrzeni kosmicznej. Poprosili głównego bohatera o zdecydowanie, która opowieść jest najlepsza, a ten uznał ich po prostu za wariatów. Autor nawiązuje do Lema, chociażby przez nazwę nagrody.

Kolejnym ciekawym tekstem jest opowiadanie Switłany Taratoriny „Życie Marii i Olgi. Apokryf nowego świata”. Niejednoznaczne, trochę kojarzące się z „Seksmisją”. W świecie, w którym żyje Olga, istnieją tylko kobiety, a przynajmniej same tak twierdzą. Czasem jednak rodzą się (zapłodnienie wydarza się poprzez wejście w Jamę Życia) dziewczynki z męskimi genitaliami, które oczywiście są ucinane jako oznaka deformacji. Z czasem widoczna na niebie kometa przypomina kobietom o Wrogu - Olga postanawia zapobiec katastrofie i odkrywa tajemnicę ich pochodzenia.

Ten numer pokazał mi, że można znaleźć coś ciekawego w nieszczególnie interesującej mnie tematyce.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

Nowa Fantastyka 02/2026

„Do sprzedaży trafił lutowy numer "Nowej Fantastyki". Jego okładkę zdobi Astro-Cat, którego autorem jest Chuyn. A poniżej znajdziecie kilka słów o zawartości.

W dziale publicystyki czekają na Was dwa obszerne teksty - pierwszy o tym, jak fantastyka zderza się z tzw. purity culture, zaś drugi o arabskiej alchemii, która wywarła na naszą cywilizację większy wpływ niż moglibyśmy się spodziewać. Oprócz tego mamy pokaźną porcję recenzji - książek, serialu, spektaklu teatralnego i komiksów - i felietonów od naszego znakomitego teamu autorów.

W dziale opowiadań aż pięć tekstów polskich (w tym dwa nagrodzone w konkursie NF, Anny Fijałek i Żanety Siemsia-Pindur) i trzy zagraniczne, a wśród nich utwory Roberta Silverberga i Laviego Tidhara. W tym numerze po raz pierwszy na naszych łamach gości też Kajetan Szokalski, autor znakomitego "Jemiolca".

"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii - towarzyszy jej promocja z prezentem książkowym - tym razem do wyboru najnowsza powieść Stephena Kinga "Nie wymiękaj" albo "Przepisy kulinarne ze świata Tolkiena".

NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf.

Prenumeratę "Nowej Fantastyki" znajdziecie pod tym adresem internetowym:

**https://www.gildia.pl/nf.html**

E-wydanie, które również możecie zaprenumerować, na platformie Nexto:

**https://www.nexto.pl/e-prasa/nowa_fantastyka_p1204368.xml**

NF w Legimi:

**https://www.legimi.pl/katalog/?searchphrase=nowa%20fantastyka&sort=score**

Bądźcie z nami!”

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 27.01.2026

Wydawnictwo Vesper zapowiada nowe wydanie klasyka. "Egzorcysta" Williama Petera Blatty'ego powróci do księgarń w marcu 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.

Georgetown w Ameryce, lata 70. XX wieku, dwunastoletnia Regan bawi się spirytystyczną tabliczką ouija. Nawiązuje kontakt z bytem przedstawiającym się jako Kapitan Howdy. Wkrótce w jej otoczeniu dochodzi do paranormalnych zjawisk, a dziewczynka przejawia objawy opętania.

Zaniepokojona drastycznymi zmianami w zachowaniu córki oraz niewytłumaczalnymi zdarzeniami Chris MacNeil, uwielbiana gwiazda filmowa, zabiera Regan do lekarza. Ponieważ ani ten, ani kolejni lekarze niczego nie potrafią ustalić, zdesperowana Chris prosi o pomoc znajomego duchownego, przechodzącego poważny kryzys wiary młodego ojca Damiena Karrasa. Ten podejmuje się odprawienia egzorcyzmów. Pomocy udziela mu doświadczony, schorowany ojciec Lankester Merrin, dla którego spotkanie z demonem okazuje się nie być pierwsze. Rozpoczyna się walka o uwolnienie dziewczynki z rąk demona…

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

    

Osobistość1piorunów

Meh, zamiast wydawać coś nowego, to będą wznawiać już raz u nich wydane?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Książki

29piorunów

193 + 1 = 194

Tytuł: Norwegian Wood

Autor: Haruki Murakami

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Muza

Format: e-book

Liczba stron: 472

Ocena: 7/10

Nie wiem, jak to się stało, ale to moje pierwsze podejście do Murakamiego.

Sięgnąłem po tę powieść, bo podobnie jak Toru Watanabe (narrator i główny bohater) w pierwszej scenie, mam 37 lat i coraz częściej wracam do lat młodzieńczych, próbując zrozumieć, co z tych wspomnień zostanie ze mną na zawsze. Murakami proponuje właśnie taką podróż wstecz: do Tokio lat 60., do samobójstwa Kizukiego, cichej Naoko i żywiołowej Midori, do akademika, sanatorium w górach, bibliotek i rozmów, w których zwykle ważniejsze są chwile ciszy niż deklaracje. Narrator stoi jakby obok własnego życia, rzadko unosi głos i ta jego "nieobecna obecność" jest kluczem do odbioru całej książki.

To, co działa, to cierpliwa, realistyczna obserwacja dorastania do żałoby i bliskości. Murakami rezygnuje z metafizycznych fajerwerków i zostawia nas z obrazami: spacer, zapach deszczu, piosenka, która otwiera szuflady pamięci. Dzięki temu książka łatwo uruchamia własne wspomnienia - narrator nie pcha się na pierwszy plan, raczej słucha, a my razem z nim słyszymy pęknięcia w cudzych zdaniach. Atmosfera Tokio pulsuje w tle protestami i zmianą obyczajów, ale w pierwszym planie zostaje intymność: kruchość Naoko, dojrzałość Reiko, nieporadność Toru, który próbuje być uczciwy wobec innych i siebie. Wątki związane ze zdrowiem psychicznym podane są bez patosu, z czułością i bez literackiego heroizmu, co buduje rzadką wiarygodność.

Nie działa za to to samo, co bywa atutem: chłód i dystans Toru potrafią odsunąć czytelnika o krok za daleko. Bywają fragmenty, w których emocjonalna rezerwa narratora przestaje być narzędziem opowieści, a staje się barierą. Chciałoby się poczuć odrobinę głębi, a dostaje się kolejną warstwę ciszy. Kobiece postaci, choć zapadają w pamięć, momentami są ustawione zbyt kontrastowo (kruchość kontra żywioł), przez co tracą półcienie. Rytm rozbijają też powracające sceny erotyczne: zamiast podbijać napięcie, spłaszczają je i na chwilę wytrącają z subtelnego tonu całości. Szczególnie, że większość z nich jest jednak niezręczna i pokazująca, że ten aspekt życia Toru nie był całkiem udany.

Norwegian Wood to spokojna, uczciwa powieść o stracie, pamięci i dorastaniu do milczenia. Nie porwała mnie na poziomie emocjonalnego burzy mózgów, ale trafiła w mój moment życia i za tę cichą zgodność czasu i tematu daję 7/10.

Jeśli szukasz historii, która nie narzuca się z tezą, tylko stwarza przestrzeń i jest kluczem do powrotu do własnych wspomnień, to w tym jest to świetna książka.

Osobisty licznik: 23/128

(23/25) - pole 8 - Książka autora z Dalekiego Wschodu

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość7piorunów

Uwielbiam Murakamiego, prawie wszystkie przeczytane, a niedługo kończę Kafka nad morzem

Lider1piorunów

@Mycha też mam Kafkę w planach, ale już raczej luty/marzec 😒

Fanatyk5piorunów

@WujekAlien "nietypowy system magii" to jak nic się prosi Malazanska księga poległych xddd

Lider1piorunów

@rith mam takiego kandydata, że wszystkich z butów wyrzuci 😉

Lider1piorunów

@Barcol to w sumie dobry pomysł :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Książki

47piorunów

192 + 1 = 193

Tytuł: Limes inferior

Autor: Janusz A. Zajdel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375780260

Liczba stron: 276

Ocena: 8/10

Przerwa od Zajdla okazała się dłuższa niż powinna, ale wreszcie przyszła pora na kolejną jego książkę. Co ciekawe, okazała się ona zupełnie inna od obrazu, który sobie na jej temat wydumałem, ale to nieistotne.

Poznajemy świat - a raczej jego wycinek, który na dobrą sprawę może stanowić godną reprezentację reszty planety - Argoland oraz głównego bohatera - wybitnego liftera, człowieka diablo inteligentnego, lubiącego dostatnie życie - Adiego Cherrysona, znanego szerzej jako Sneer. Obok niego odrobinę "czasu antenowego" otrzymuje dwóch osobników: niejaki Filip - dosłownie na scenę-dwie - oraz Karl Pron, którego tyczą się już bardziej złożone i istotne dla fabuły kwestie.

Generalnie przez większość książki obserwujemy funkcjonowanie tej niekoniecznie legalnej strony aglomeracji, choć przebłyski normalności i zwykłości również się pojawiają; poznajemy podstawy świata przedstawionego, czyli m.in. system klasowy wraz z jego konsekwencjami, przyswajamy informacje o ówczesnej technologii oraz masę slangowych pojęć na zjawiska i zawody, które znalazły swoją dosyć istotną niszę w społeczeństwie. Kreacja świata może się wydawać na pierwszy rzut oka prosta w założeniach, jednakże zadaje temu kłam stworzenie żywej sieci zależności, gdzie wiele włókien wzajemnie ze sobą oddziałuje, a społeczeństwo pozornie ewoluuje. Czasami można odnieść wrażenie, że to nie ludzie swoją inteligencją definiują przyznawaną im klasę, a raczej klasa poniekąd określa ich potencjał.

Przez jakiś czas można trwać w założeniu, jakoby przekazem książki było coś w stylu "nieważne, jak idealny i dopracowany może w założeniach i przewidywaniach wydawać się projekt niebagatelnego kalibru (w tym wypadku dążenie do właściwie samowystarczalnej aglomeracji i wolnego społeczeństwa), koniec końców zawsze uda się w nim znaleźć nieprzewidywalne luki (tutaj prawnie i moralnie wątpliwe procedery, które są jednak tolerowane właściwie przez wszystkich, łącznie z władzą)". Jednakże wydarzenia w końcowej fazie historii wywracają to wszystko do góry nogami lub przynajmniej każą spojrzeć na sytuację z odmiennej perspektywy, która nie wykluczy, a jedynie wzbogaci pierwotne założenie.

Nawet jeżeli książka nie rozniosła mnie, tak jak się tego poniekąd spodziewałem, tak jednak dalej stanowi doprawdy solidny kawałek socjologicznej fantastyki, zajmujący i skłaniający do zastanowienia. Bez wątpienia pominąłem jakieś istotne kwestie warte wspomnienia, jednakże nawet bez nich mogę bezsprzecznie do sięgnięcia po tę pozycję zachęcić.

Kosmonauta6piorunów

Polecam audiobooka. Bardzo dobra pozycja

Mocarz1piorunów

@Cerber108 bardzo mi się podobało, choć zakończenie mocno zaskakujące i zdecydowanie różne od tego, jak wyobrażałam sobie finał.

Co mnie dodatków urzekło to niesamowicie lekkie pióro. Przeczytałem 2 strony i wciągnęło mniejsze razu niemiłosiernie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

22piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na okres maj - czerwiec 2026 roku

Christopher Buehlman - "Wojna córek"

Ian Cameron Esslemont - "Krew i kość"

Michael J. Sullivan - "Nolyn"

Yoon Ha Lee - "Fortel kruka" (Uczta Wyobraźni)

Octavia E. Butler - "Umysł mojego umysłu" (Artefakty)

Ray Bradbury - "451 stopni Fahrenheita" (nowe wydanie)

Ray Bradbury - "Kroniki marsjańskie" (nowe wydanie)

David Mitchell - "Atlas chmur" (nowe wydanie)

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

   

Autorytet0piorunów

W końcu Esslemont?

Kompan1piorunów

@Whoresbane

Michael J. Sullivan - "Nolyn"


This series will bridge the gap between The Legends of the First Empire and Riyria Chronicles.

no i git :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Książki

27piorunów

191 + 1 = 192

Tytuł: Uciekłam z arabskiego burdelu

Autor: Laila Shukri

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Ciąg dalszy "przygód" dziewczyny, która została sprzedana jako prostytutka.

Na początku książki autorka streszcza co się działo w pierwszej części, więc jeśli czytelnik weźmie się od razu za tą część nie będzie zbytnio pogubiony.

W tym tomie nie ma w ogóle wzmianki o autorce tych książek, co ją różni od pierwszej części.
Niektóre opisy w książce są dość "mocne", sceny, których nawet nie idzie sobie wyobrazić. Prawda przeplatana z fikcją. A może jednak czysta prawda? My możemy tylko się zastanawiać.

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

188 + 1 = 189

Tytuł: Wzlot Persepolis

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 576

Ocena: 7/10

Siódmy tom cyklu Expanse znienacka przenosi akcję o 30 lat do przodu. Jak łatwo się domyślić nasi bohaterowie są już starzy i część z nich marzy już o emeryturze. Tymczasem role się odwracają i Lakonia, kolonia stworzona przez zbuntowane frakcje marsjańskiej armii na jednym z 1300 nowych światów, wykorzystując nowe technologie bazujące na artefaktach pozostawionych przez twórców protomolekuły, rozpoczyna inwazję na Układ Słoneczny.

Jakby tak tę książkę sprowadzić na ziemię i odrzeć z technologii, to w znacznej mierze przypominałaby jakąś opowieść z czasów II wojny światowej dotyczącą okupacji i działań dywersyjnych podziemia. Natomiast mniej więcej w ⅔ książki akcja zaczyna nabierać tempa jak lokomotywa i pod koniec staje się tak emocjonująca, że chce się już dokończyć za jednym posiedzeniem. Ponadto autorom udało się bardzo fajnie zagrać niektórymi bohaterami, ich słabościami i mocnymi stronami, przez co zyskali na autentyczności. Zakończenie oczywiście pozostaje otwarte, więc bez wahania chwytam za tom 8.

- space opera z prawdziwego zdarzenia - jeszcze jak!

GURU3piorunów

Niestety od zamknięcia rozdziału z wolną flotą seria zaczęła zmierzać w złym kierunku. Akcja nie wciąga już tak, postacie nie są tak ciekawe i największy grzech - stała się bardziej fiction niż science, co tak bardzo lubiłem w pierwszych arcach

Gruba ryba0piorunów

@sireplama wolna flota to była jedna wielka dziura w logice: ej chodźcie zniszczymy jedyne źródło materiału biologicznego, co złego może się stać

GURU0piorunów

@saradonin_redux była Ganimedes, Europa no i stacje ogarniały się jakoś recyklingiem.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

187 + 1 = 188

Tytuł: W masce i bez maski. Wywiad polski na wychodźstwie w czasie II wojny światowej

Autor: Władysław Bułhak

Kategoria: historyczna, popularnonaukowa

Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej

Format: papierowa

ISBN: 978-83-8376-659-1

Liczba stron: 415

Ocena: 8/10

Zazwyczaj do książek wydawanych przez IPN podchodzę ostrożnie. Opracowania naukowe jeszcze dają radę, ale wydawnictwa popularnonaukowe to w dużej mierze publikacje, gdzie wyklęty na misiu Wojtku pogania drugiego wyklętego. IPN uczestnicząc w wojenkach politycznych i sprowadzając historię współczesnej do ściery bardzo zaszkodziło. Tym razem biorąc książkę do ręki byłem spokojny i z grusza domyślałem się, że dostanę do ręki rzetelne opracowanie, co do którego nie będę miał zastrzeżeń. Cóż, miałem przyjemność w zeszłym roku poznać autora książki, więc dodatkowej rekomendacji nie potrzebowałem.

To popularnonaukowe opracowanie stanowi syntezę dziejów wywiadu polskiego na wychodźstwie podczas II wojny światowej. Książka jest adresowana do szerokiego grona odbiorców, ale jej poziom jest na tyle wysoki, że w zasadzie dobrze sprawdzi się jako podręcznik akademicki. Autor wykonał sporą pracę, porządkując dotychczasowy stan i uzupełniając go o swoje własne badania (m.in. na temat Kazimierza Leskiego "Bradla", który w naszej popkulturze zapisał się jako szpieg w mundurze generała niemieckiego, podczas gdy faktycznie ubarwiał swoje historie). W pojedynczych miejscach autor pozwala sobie przedstawić swoje stanowisko wobec danej sprawy. Nie jest bezkrytyczny wobec polskiego wywiadu, gdy trzeba zwraca uwagę, że nasz wywiad był słabo dofinansowany, a część wywiadowców popełniała błędy.

Książka jest dobrze wydana, IPN przy wielu moich zastrzeżeniach ma tego plusa, że potrafi umieścić przypisy w prawidłowym miejscu, to jest na dole strony, a nie na sam koniec, by czytelnika nie przerażać.

Lider

w Książki

30piorunów

186 + 1 = 187

Tytuł: Głowa Kasandry

Autor: Marek Baraniecki

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

Format: e-book

Liczba stron: 411

Ocena: 6/10

Tym razem klasyczek, którego nigdy nie czytałem.

"Głowa Kasandry" to dla mnie książka, która ma w sobie świetny rdzeń pomysłów, ale forma raz po raz podcina jej skrzydła. Najmocniej działa tu wizja technologii jako systemu-trybunału: czegoś, co nie tylko pomaga ludziom przetrwać, ale wręcz przejmuje prawo do decyzji o przyszłości świata. Kiedy autor wchodzi w ton moralnego dylematu (kto ma nacisnąć przycisk, kto ma decydować za gatunek), robi się gęsto i naprawdę nieprzyjemnie - w dobrym sensie.

Problem w tym, że całość jest dla mnie nierówna. Widać, że książka składa się z opowiadań, które mają różną energię: "Głowa Kasandry" ciągnie całość w górę, bo ma najbardziej nośną stawkę i klimat postkatastroficzny, ale pozostałe części potrafią brzmieć jak szkice/warianty tej samej tezy: technologia wymyka się z rąk, człowiek zostaje wepchnięty w role, a reguły gry są ustawione przeciwko niemu. Czasem wchodzi też trochę technicznej ekspozycji (wyjaśnianie mechanizmów, procedur, parametrów), która spowalnia i osłabia emocjonalny ciężar scen.

Najbardziej zapamiętałem z tej książki nie bohaterów, tylko uczucie osaczenia przez logikę systemu i to jest jej siła. Tyle że jako czytelnik chciałbym, żeby ta siła przekładała się na bardziej satysfakcjonującą narrację: głębsze postacie, mocniejsze domknięcia i mniej wrażenia, że autor czasem bardziej opowiada o idei niż pozwala jej wybrzmieć w fabule.

Mocny koncept "Kasandry" i etyczny ciężar decyzji z gęstym klimatem SF z nutą paranoi i systemowej grozy. Do tego obraz świata po katastrofie, który ma konsekwencje (a nie jest tylko dekoracją). Ale całość obniża nierówność segmentów i wrażenie patchworku, a bohaterowie częściej są nośnikami idei niż pełnoprawnymi postaciami. A na dokładkę miejscami autor zbyt „techniczne” tłumaczy świat kosztem spowalniania i obniżania napięcia.

Osobisty licznik: 22/128

(22/25) - pole 9 - Klasyk fantasy, którego nie przeczytałeś

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba2piorunów

Mnie sie podobalo, ale d⁎⁎y nie urywa. Generalnie bylem troche zawiedziony

Lider0piorunów

@kopytakonia ja też jestem, bo zapowidało się na prawdę nieźle i to nie tak, że bawiłem się źle bo mi się podobała, ale momentami czułem się jak na wykładzie

Gruba ryba1piorunów

Głowa była fajna, dobry klimat na kilku odcinkowy serial. Reszty opowiadań w ogóle nie pamiętam

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Książki

44piorunów

185 + 1 = 186

Tytuł: Historia kobiet w 101 przedmiotach

Autor: Annabelle Hirsch

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Słowo/obraz terytoria

Format: książka papierowa

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5210377/historia-kobiet-w-101-przedmiotach

Zobaczyłam tę książkę w katalogu nowości w bibliotece i zainteresował mnie format. Dałam się trochę zbaitować.

Przedmioty, które dobrała autorka, służą jako ilustracja do opisu historii kobiet i ich miejsca w społeczeństwie na przestrzeni lat. Zaczynamy od prehistorii, kończymy zaś na współczesności. Każdy przedmiot przedstawiony jest na czarno-białym zdjęciu (minus, bo autorka czasem mówi o detalach i barwach, których nie widzimy) i poświęcone są mu około 2,5-3 strony tekstu.

I o ile do doboru opisywanych przedmiotów (których w większości nie znałam) i opisania ich historii — a wraz z nią historii kobiet — nie mogę się przyczepić, to, niestety, ta książka ma tę samą wadę, co wiele innych książek z historią kobiet w tle. Autorka rzuca w niej bardzo "zaczepnymi" i tendencyjnymi zdaniami. Bo hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr. Zawsze sięgając po tego typu książkę mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, i zawsze się zawodzę. Mimo dobrych zamiarów autorki, ma to zupełnie odwrotne działanie, odbiera to przyjemność z czytania i nie mogę z czystym sercem polecić tej pozycji.

Ciekawostka z książki na osłodę: "Przygody Tomka Sawyera" Marka Twaina były pierwszą książką napisaną w całości na maszynie.

Prywatny licznik (od początku roku): 6/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk16piorunów

@Wrzoo "hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr" to jest faktycznie bolączka większości książek na ten temat. Zresztą podobnie jest z tematyką rasizmu. Zawsze uciskani czarni i biali jako potwory żądne krwi, gwałtu i gotowi wieszać na szubienicach. Obiektywizm takich pozycji bardzo na tym traci.

Fenomen5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Mistrz8piorunów

@WatluszPierwszy wydaje mi się, że przy odrobinie wysiłku dałoby się przedstawić te nierówności mniej polaryzująco, ale autorzy raczej wybierają to drugie podejście, bo główni odbiorcy ich książek tego oczekują…

Fanatyk2piorunów

@Wrzoo stąd mam problem np z "Chłopkami". Rozumiem, że ta książka pokazuje, że tak to ujmę, pewien problem i mówi o konkretnej grupie społecznej, ale jazda na "złych facetów" jest tam tak bijąca w oczy, że nie daję rady czytać takich pozycji.

Fenomen2piorunów

@Vampiress Nawet nie pod polityczną agendę. Po prostu takie książki dobrze się sprzedają.

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen2piorunów

@Vampiress Częściowo się zgodzę z tobą, niektóre tytuły są promowane przez lewicowych publicystów, którzy po prostu chcą podkreślić, jak to kobiety były pomijane w historii. Ale spory udział książek o kobietach to po prostu komercyjna pulpa, która ma zainteresować przeciętną czytelniczkę, której nie zależy na rzetelności tylko sensacji. Mam wrażenie, że podchodzisz do tematu na gorąco właśnie przez politykę.

Dodam tylko, że trochę tej "herstorii" miałem w dłoniach i w ciągu ostatnich dwóch lat przeczytałem tylko jedną książkę z tej kategorii, którą mógłbym z czystym sumieniem polecić. Nie winie jednak wyłącznie autorów książek o historii kobiet (autorów, bo znam co najmniej jednego mężczyznę wpisującego się w tę serię). Herstoria jest po prostu jednym z wielu gatunków literackich, które w polskiej literaturze charakteryzują się niską jakością 😒

Fenomen5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk4piorunów

@Vampiress btw chłopki mam i muszę przeczytać choćby dla weryfikacji, bo sama jestem chłopskiego pochodzenia z obu stron. Życie kobiet na wsi znam z autopsji i z opowieści. Jestem ciekawa jak książka ma się do moich osobistych doświadczeń i historii mojego rodu

Fanatyk3piorunów

@Kaligula_Minus to chyba zależy od rodziny właśnie. Moja żona czytała, zweryfikowała z opowieściami mamy i babci a nawet częściowo z własnymi doświadczeniami i sporo się zgadzało. Ja z kolei mam ze strony obojga rodziców pochodzenie wiejskie a doświadczenia diametralnie odmienne.

Mistrz3piorunów

@WatluszPierwszy mam podobne doswiadczenia z tą książką, co Twoja żona, dlatego dobrze mi się ją czytało. Ale ciekawe, że u Ciebie tak zupełnie odmiennie to wyglądało.

Fanatyk3piorunów

@Wrzoo mi się wydaje, że jak mówiłem, kwestia rodziny. U mojego ojca było mocne parcie, żeby dzieci się wyrwały z wiejskiego środowiska, żeby nie miały tak, jak rodzice. Dlatego np. mój dziadek był pchany w wykształcenie (co się udało). U mamy to samo i już moi pradziadkowie mocno stawiali na to, by dzieci "poszły w świat". Natomiast jakie konkretnie było podłoże takiego podejścia, tego nie wiem.

Z kolei u mojej żony, to było "zostań na gospodarce" i traktowanie dzieci jak darmowej siły roboczej. Dziewczyna miała wyjść za bogatego i obrotnego, a że go nie kochała to trudno. Żadna nie kocha i tak jest jak świat światem.

Fanatyk3piorunów

@WatluszPierwszy pozwolę sobie przytoczyć przykład mojej babci. Miała kilkoro rodzeństwa. Wszyscy chcieli wyrwać się i wyjechać do Torunia. Czemu tam? Nie wiem. Kiedyś moja babcia, będąca nastolatką, podsłuchała rozmowę rodziców. Mówili oni, że wszyscy wyjeżdżają a kto na gospodarstwie zostanie? Kto się nimi zajmie itp. w tym momencie Moja babcia podjęła ciężką decyzję by zostać. A reszta rodzeństwa się wyniosła do rzeczonego Torunia. Nie postawiła się, nie zbuntowała i choć z ciężkim sercem, to została. Tyrała na gospodarstwie jak wół, wygadana, obrotna i otwarta na ludzi. Ja się dziś zastanawiam, jak wyplatane są te motki naszych żywotów...

Fanatyk3piorunów

@Kaligula_Minus w kontekście Twojej historii, zawsze myślę, jakie potencjały ludzkie się marnują w ten sposób. Babcia "wygadana, obrotna i otwarta na ludzi" została na wsi. Gdyby pojechała do miasta... może osiągnęłaby więcej? Może rozwinęła się w jakiejś dziedzinie?

Fanatyk3piorunów

@WatluszPierwszy z tego co mi mówiono to wszyscy się "zaczepili" w tramwajach. Oczywiście, jak przyszły sprawy spadkowe to się wyjezdni pultali, jakie to majątki babcia dostała. Drewniany dom, ciężka charówa od rana do nocy i kult zapierdolu. Cały "majątek"... Uwielbiam takie historie rodzinne, gdzie najpierw wszyscy uciekają z biedy do miejskiego dobrobytu, a potem przy podziałach majątku hurr durr dej mje piniondze z tych hektarów co zes dostała!

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo IX przedstawia okładkę do zbioru Clarka Ashtona Smitha. "Zothique" zaplanowano na I kwartał 2026 roku.

„Zothique” to cykl opowiadań Clarka Ashtona Smitha osadzonych, w przeciwieństwie do "Kronik Averoigne" w odległej przyszłości, na ostatnim kontynencie umierającej Ziemi, pod gasnącym Słońcem (kojarzycie to już, prawda?). Świat ten w odróżnieniu do średniowiecznego surowego klimatu poprzedniej książki, wyróżnia się barokowym przepychem ale i (również kojarzonym z barokiem) rozkładem: dawne imperia popadają w ruinę, a złowrodzy magowie i nekromanci opanowują zapomniane krainy, po których bohaterowie błądzą wśród ruin, szaleństwa starożytnych kultów i egzotycznej grozy.

Podobnie jak Averoigne, nie jest to cykl fabularnie ciągły - to raczej luźno powiązana mozaika historii, które łączy atmosfera dekadencji, fatalizmu i mrocznej poetyckiej wyobraźni. „Zothique” często uznaje się za jedną z najwcześniejszych i najważniejszych wizji nurtu "Dying Earth" obok "Krainy Nocy" Hodgsona. Obie historie powstały jednak wobec siebie niezależnie, co opisał Scott Conner w artykule „Dust and Atoms: The Influence of William Hope Hodgson on Clark Ashton Smith” („ Sargasso” nr 2, 2016).

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

   

Lider2piorunów

@Whoresbane IX to ma okładeczki ostatnio prima sort 😎

Gruba ryba

w Książki

15piorunów

Wojciech Gunia poinformował, że zawiesza projekt o nazwie „Sny Umarłych”, czyli corocznych antologii z polskimi opowiadaniami weird fiction. Pierwszym powodem jest brak czasu, drugim znikomy odzew i nieopłacalność inicjatywy, której wydawania podjęło się Wydawnictwo IX.

I nie dziwię się. Zajrzałem na LubimyCzytać - antologia z 2024 roku ma 21 ocen i 4 opinie, z czego jedna została napisana przez jedną z autorek. Bądź co bądź bardzo kiepski wynik. Tym bardziej, że autorów było 19.

Oczywiście jest to bardzo niszowy tytuł. Nie dość, że zbiór opowiadań (a te niestety są w Polsce mniej popularne od grubaśnych powieści), to jeszcze weird fiction - ilu z was w ogóle słyszało o tym gatunku?

Wielka szkoda, że taki projekt upadł. Zawsze czuję się odrobinę winny, że nie czytałem i nie kupowałem. Nie jest to mój konik, a i nie mam wystarczająco dużo funduszy, żeby wspierać wszystkie warte uwagi inicjatywy (a chciałbym!), ale i tak jest mi przykro, gdy ktoś lub coś kończy dzialalność.

Dlatego tak bardzo staram się promować „Nową Fantastykę”, która w Polsce jest ostatnim tego rodzaju czasopismem z fantastycznymi opowiadaniami. Jasne, mam w tym swój osobisty interes - raz, że uwielbiam opowiadania, dwa, chciałbym opublikować swój tekst na ich łamach - jednocześnie po prostu nie lubię, kiedy kończą się fajne rzeczy.

Stąd mój mały apel do tych, którzy trafią na mój post: gdy przeczytacie coś, w szczególności coś niszowego, napiszcie o tym na tagu bookmeter i chociażby na LubimyCzytać czy innych agregatorach opinii. Poczta pantoflowa potrafi dużo pomóc.

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba3piorunów

@onpanopticon

Dla czytających niekoniecznie - jest ogrom literatury już napisanej, więcej, niż ktokolwiek jest w stanie przeczytać. Warto zadać sobie pytanie, jak wiele nowości się przeczytało w 2025 - nie wznowień, nie przekładów książek wydanych x lat temu, a rzeczy faktycznie opublikowanych w 2025.

Ja ani jednej, a przeczytałem dwadzieścia cztery powieści. ; )

Piszący mają gorzej, bo z roku na rok potencjalny czytelnik ma coraz więcej tekstów, z którymi może się zapoznać, więc jest coraz mniejsza szansa, że trafi akurat na nasz.

A co do AI, to wszystko zależy od tego, jak ludzie będą podchodzili do takiej twórczości. Mnie razi, gdy ktoś używa Chata nawet do napisania komentarza w necie, a co dopiero tekstu. Za to koledze z pracy nie przeszkadzałoby, gdyby obejrzał czy przeczytał coś wygenerowanego przez AI, jeśli będzie to dobre.

Ciekawi mnie, jak do twórczości AI będą podchodzić dzieci, które wychowują się w dobie sztucznej inteligencji. Szczególnie, jeśli nie będzie można odróżnić jej od twórczości człowieka.

Masz mniej więcej pomysł, jakby działał taki serwis? Na wymyślonym przykładzie.

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość2piorunów

@onpanopticon bardzo ciekawy i szczytny zamysł. AI powinna być stosowana do analizy skanów i szukania raka choćby, a nie "pisania" książek.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

14piorunów

Już dosłownie tyłem mi wychodzi tą książką, ale nic nie poradzę, że mój 5 latek ją uwielbia, ehh
, a co mi tam, najwyżej mnie zlinczują za

GURU2piorunów

@zomers z d⁎⁎y XD

Gruba ryba2piorunów

@Sweet_acc_pr0sa jak to u mnie na osiedlu szprejem po kuble napisali:

Dominika ty kurwo, dupa jest od srania!

XD

GURU5piorunów

@zomers ale kupa

dzisiaj mało sankami w kupę nie wjechaliśmy, ale w sumie warto uczyć dzieci, jak się z kupy buty czyści.

najpierw za pomocą liści.

potem za pomocą trawy.

zapraszamy do zabawy :smiley: :smiley:

Fanatyk2piorunów

@skorpion taa, najczęściej pada ofiarą dywanik w samochodzie 😒

GURU5piorunów

@zomers jak się dużo chodzi, zamiast jeździć, to sytuacja staje sie marginalna :smiley:

@vredo pisał o klęczeniu na grochu. nieee

czyszczenie butów :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)