deafoneLider
2piorunów
deafoneLider
2piorunów
WatluszPierwszyFanatyk
10piorunówNawet taki cham jak ja, chodzący na mecze i skaczący na punkowych koncertach musi czasami zażyć tzw. kultury wyższej. Dawno nie byłem w teatrze i postanowiłem, że czas nadrobić te braki. Wybrałem się więc do warszawskiego Och-Teatru na "Stowarzyszenie umarłych poetów". Dlaczego? Głównie z powodu filmu, który w czasach gdy miałem lat jakieś 13-14 po prostu mnie zafascynował. Chciałem mieć takiego nauczyciela jak John Keating, najlepiej z twarzą Williamsa 😉 takich kumpli, jak chłopaki z Akademii Weltona, ale do brzegu... Czy mi się podobało? Tak... ale nie do końca. Na pewno na plus scenografia. Fajna, minimalistyczna. Na środku kilka krzeseł i ławek, podest i coś jakby fragment rampy deskorolkowej. Wszystko to, czasami jest salą lekcyjną, pokojem w internacie a czasami jaskinią. Aktorzy sami przestawiają elementy scenografii, co dodaje pewnej dynamiki i jest zwyczajnie fajne dla widza. Sama historia też została fajnie przedstawiona i myślę, udało przełożyć filmowy pierwowzór na sztukę teatralną, ale znowu... nie do końca. Niestety uważam, że bez znajomości filmu bądź książki (napisanej zresztą na podstawie scenariusza) widz może nie do końca złapać o co chodzi. Do sedna, do sedna czyli do gry aktorskiej. Jest na poziomie, ale nikt mnie nie powalił. Aktorzy grający uczniów, a więc nastolatków, mają już lat ze 30 z lekkim hakiem. Jednak podołali i na tyle przekazali emocje i zachowania, że można uwierzyć, że są dorastającymi chłopakami. Mimo to, nie czułem z nimi takiego związku, jaki czułem i zawsze czuję oglądając film. Malajkat w roli Keatinga dobry, bo ten facet przecież potrafi grać, ale też bez rewelacji. Jak dla mnie zbyt komediowa jest ta postać w interpretacji teatralnej a za mało buntownicza. Tu znowu przed oczami stanął mi powalający Williams. Poza tym nie wiem po jaką cholerę ktoś na siłę chciał pewne kwestie uwspółcześnić dodając do sztuki takie słowa jak konsola do gier. Gryzie się to z całością i lepiej byłoby zostawić akcję w czasach, w których działa się w filmie, tym bardziej, że za chwilę mówi się o braku koedukacji w Akademii Weltona a kontakt chłopców z dziewczynami jest ograniczany pewnymi konwenansami, których w dzisiejszych czasach już nie ma.
Ostatecznie jednak całość oceniam pozytywnie i fajnie było przypomnieć sobie tę historię oraz zobaczyć, jak wypadnie na deskach teatralnych.

Zaraz zaraz...
@RogerThat ???
@WatluszPierwszy no jakby podobny do pełnego wełnianego
@RogerThat aaa teraz rozumiem 😉 to ja nie wiem już będzie ban czy nie będzie za ten wpis 😉
Herr_TygrysekFenomen
13piorunów1097 + 1 = 1098
Tytuł: Szkoła zbrodni
Rok produkcji: 1938
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Lewis Seiler
Obsada: Humphrey Bogart :heart_eyes: , Leo Gorcey, Bobby Jordan, Leo Gorcey, Huntz Hall, Vera Lewis - wszyscy wystąpili również w filmie Aniołowie o brudnych twarzach
Czas trwania: 1h 25min
Pochodzący z ubogich rodzin nastolatkowie zostają skazani na dwa lata pobytu w poprawczaku po tym, jak niemal zabili pasera, który ich zaatakował.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

MahjongFenomen
39piorunów1096 + 1 = 1097
Tytuł: Constantine
Rok produkcji: 2005
Kategoria: Fantasy / Akcja / Horror
Reżyseria: Francis Lawrence
Czas trwania: 121 min
Ocena: 7+/10
Kijanka jak zwykle drewniano ale stabilnie. Za to pięknie wypadła Tilda Swinton jako archanioł Gabriel.
Adaptacja komiksu, więc wiele można wybaczyć, a wręcz trzeba. Ogólnie walkę Johna Constantine z siłami Piekła ogląda się wybornie, jest wiele fajnych wątków i najlepszym pomysłem jest właśnie to, by najlepszego egzorcystę ever zagrał zwykły typek, cyniczny ale z dobrym sercem, a nie kolejny dzielny klecha.
Był to rewatch po latach, bawiłam się znakomicie.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Kijanka jak zwykle drewniano ale stabilnie. Za to pięknie wypadła Tilda Swinton jako archanioł Gabriel.
Zapominasz o najlepszej roli w tym filmie.
@SpokoZiomek racja! też był zajebisty
@Mahjong i tylko 7 plus dałaś?
Loginus07Gruba ryba
13piorunów1095 + 1 = 1096
Tytuł: Rozważna i Romantyczna
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Melodramat / Kostiumowy
Reżyseria: Georgia Oakley
Czas trwania: 2h 11min
Ocena: 7/10
W weekend Różowa oznajmiła, że idzie do kina i jak ja nie chcę to nie muszę. A że spadło ze mnie wreszcie ograniczenie w postaci L4, a w domu dostawałem pierdolca, to stwierdziłem, że idę.
I na wstępie zaznaczę - wiem, kim jest Jane Austen, ale nie miałem z nią styczności (no dobra, miałem - wyjmowałem książki z paczkomatu i pakowałem je na prezenty dla mamy, ale to wszystko), także nie odniosę się do tego czy to jest dobra adaptacja, czy wiernie przeniesiono historię, itp. Będę pisał o swoich odczuciach odnośnie filmu. A zaznaczmy też - mężczyźni nie są targetem. Najlepiej o tym świadczy fakt, że sala kinowana była zapełniona w 3/4, a w szczytowym momencie było na niej tylko 5 facetów licząc ze mną. Ostatecznie została nas 4, bo Pan z obsługi tylko był zobaczyć czy wszystko działa i wyszedł.
Film opowiada historię kobiet z domu Dashwood, matki oraz 3 córek, które na skutek śmierci Pana Dashwood muszą zmienić swój styl życia. Ich dotychczasowe domostwo przejmuje syn z poprzedniego małżeństwa, który jest pod pantoflem swojej żony (świetnie zagrana postać, już po dwóch minutach stwierdziłem, że bym jej coś zrobił za te teksty, które gada, bardzo wkurwiająca postać). Nim wyjadą do nowego domostwa poznają jeszcze Edwarda, brata nowej pani domu, który przyjechał w odwiedziny. Tutaj pojawia się pierwsza niespodzianka (raczej tylko dla mnie, no ale może ktoś jeszcze będzie zaskoczony) - otóż zawsze myślałem Rozważna i Romantyczna, że tytuł ten nawiązuje do tylko jednej bohaterki. A tutaj okazuje się, że z 3 sióstr jedna jest rozważna, a jedna romantyczna. I to właśnie ta rozważna zakochuje się z wzajemnością w Edwardzie, ale nie wie jeszcze, że nie wszystko pójdzie zgodnie z jej planami, gdyż Edward jest związany obietnicą z pewną damą. Po przenosinach na wieś Romantyczna przedstawiana jest milczącemu pułkownikowi, który ewidentnie się zakochał, ale bez wzajemności, gdyż jej serce skradł lokalny szlachcic-lekkoduch. Mamy więc 2 trójkąty miłosne, które są główną osią fabuły, ta zaskakująca nie jest i jak dostałem wszystkie puzzle to je sam połączyłem i nci mnie nie zaskoczyło. Ale nadal bawiłem się dobrze. Ładne zdjęcia, ładne kostiumy, dobrze oświetlony, muzyka ciekawa z jednym zastrzeżeniem (jedna nuta baaaaardzo mi nie pasowała). Ogólnie ja wyszedłem z kina zadowolony, może nawet przeczytam kiedyś, mam od kogo pożyczyć 😉 Polecam na poprawę nastroju albo jesienny wieczór!
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@Loginus07 Fajnie. Pamiętam, że przy jakimś wcześniejszym przeniesieniu tej powieści na ekran poległem, ale może tę obejrzę. Lubię takie historie gdzie jest miłość, zazdrość, jakieś plany, które się plączą. No i fajnie jak się nie ru⁎⁎⁎ją, bo już rzygam seksem wciskanym niemal na siłę do współczesnych filmów i seriali.
już rzygam seksem wciskanym niemal na siłę
oj tak Byczq!
I w sumie o tym nie myślałem, ale jak poruszyłeś ten temat to fakt, to na pewno zawyża ocenę, że nie było 15 minut scen erotycznych, które nic nie wnoszą, a pewnie nie są komfortowe dla aktorów
deafoneLider
16piorunów
@deafone Ja myślałem, że Ash to w Pokemonach grał.
@efceka Nope. Ash pokonywał martwe zło 😉
W XXI w.
Herr_TygrysekFenomen
12piorunów1094 + 1 = 1095
Tytuł: Jad
Rok produkcji: 1981
Kategoria: Horror
Reżyseria: Piers Haggard
Czas trwania: 1h 33min
Ocena: 6/10
Kryminalista planuje porwanie dziesięcioletniego Philipa dla okupu. Nie wie, że w domu chłopca znajduje się jadowity wąż.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Thx zapisane
Mr.MarsGURU
5piorunów15 filmów, w tym „Kobieta nieznana”, „Czarna kula”, „Ojczyzna” i „Przez ścianę”, powalczy o Złotą Żabę w konkursie głównym 34. festiwalu ToruńCamerimage. W konkursie filmów polskich wystartują m.in. „Dziki, dziki wschód”, „Nasza rewolucja” i „Syrenka Picassa”. Nominowane tytuły ogłoszono na stronie

FodiJosterKosmonauta
7piorunówDzień dobry.
Obejrzałem na weekend "Nie patrz w dół", "nowokaia" i "Wstrząsy 2".
Jakkolwiek to nie zabrzmi tylko ten ostatni był wart spędzonego przy nim czasu.
Tak sobie myślę, czy to wina dawnego strajku scenarzystów czy po prostu idiokracja się rozkręca, ale gdybym poszedł na dwa pierwsze do kina to miał bym żal o wywalone w błoto pieniądze.
Porażka i dno mułu.
Ze ktoś takie gowna przyklepał w wytwórni to jestem pełen podziwu.
Ba. Te pierwsze gowno nawet zarobilo na tyle, że będzie czesc druga.
Ja wysiadam z tego pociagu.

różnica jest taka że kiedyś szło się do kina i oglądało film przez 2 godziny w skupieniu
dzisiaj większość filmów ogląda się na netflixie na drugim ekranie w tle, więc filmy powstają by trafić w ten rynek i takie są tego efekty
w bardziej mądrych filmach objawia się to dennymi dialogiami, ciągłymi powtórzeniami wypowiedzi, komentowaniem swoich własnych czynów (żeby ktoś mógł to oglądać w formie audiobooka jak nie ma drugiego ekranu) i fabułą która nie wymaga myślenia
w filmach akcji to ciągła potrzeba zaangażowania widza akcją, żeby mógł "coś" zobaczyć w każdym momencie kiedy zerknie na drugi ekran - jak ogląda film akcji na drugim ekranie to ma być akcja a nie gadanina, nie?
Felonious_GruLider
9piorunów
Ozdoba tegorocznych dożynek😁
Al-3_xAutorytet
2piorunów
RACOFanatyk
78piorunów
MahjongFenomen
15piorunów1091 + 1 = 1092
Tytuł: Everytime
Rok produkcji: 2026
Reżyseria: Sandra Wollner
Czas trwania: 2h 1m
Ocena: 9/10
Dopiero po wyjściu z kina skojarzyłam, że ten film był na Nowych Horyzontach. No nic, nadrobione.
Potężna pozycja. Oglądało mi się wybornie, opowieść pod koniec ostro skręca, co wkręca spory szok, przynajmniej u mnie tak było, ale w sensie pozytywnej oceny na ogół obrazu.
Ella ma dwie córki, 17-letnią Jesse i młodszą Melli. Mają wyruszyć na wakacje, ale noc wcześniej Jesse wymyka się ze swoim chłopakiem Luxem. Dochodzi do tragedii.
Rok później znów wszyscy się spotykają, już bez Jessie - Lux mimowolnie szuka obecności matki jego zmarłej dziewczyny i siostry, zapewne burzony wyrzutami sumienia. Ale życie toczy się dalej, widocznie żałoba zaschnęła gdzieś w środku. Lux nie jest niemile widziany u Elli, nie przeszkadza jej nadmierna obecność nastolatka w ich życiu uboższym o jedną córkę.
Ella postanawia, że wyruszą w trójkę na te same wakacje, na które mieli wyruszyć rok wcześniej, tuż przed śmiercią Jessie. Tam dopiero kumuluje się w onirycznym klimacie żałoba, która zdziera strupy i domaga się swojego istnienia.
Wspaniały to był film, cudowny snuj codziennego życia, pogodzonych (czy w ogóle można być pogodzonym ze stratą dziecka?) z odejściem bliskiej osoby, który lekkim, prawie niezauważalnym krokiem zmierza do przedziwnego finału, którego nie musimy zrozumieć.
Musimy go poczuć.
9/10. Świetne kino, które w zastygnięciu emocji przejawia je w podskórny sposób. Niby w kinie czułam się jak neutralny obserwator, ale po seansie nie mogłam przestać myśleć o tym filmie i przeżywać go na nowo.
Nie dziwię się teraz już wcale Niemcom, że postanowili odrzucić "Ojczyznę" Pawlikowskiego (na rzecz Polski, hihi) i postawić na "Everytime" w wyścigu po tegoroczne Oscary.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

MahjongFenomen
13piorunów1090 + 1 = 1091
Tytuł: Czas, który nie nadszedł
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Dramat / Sci-Fi
Reżyseria: Julia Rogowska
Czas trwania: 1h 45m
Ocena: 5/10
Akcja filmu dzieje się w świecie, w którym zdecydowana większość ludzi wybrała rewolucyjną kurację antygeriatryczną - czyli zachowują młodość do końca życia. Ci, którzy wybrali naturalny tok życia, starzeją się w specjalnie stworzonych ostojach.
Jedną z takich osób jest Sara, która jednak ma dość życia tam. To typ babki, która zawsze idzie pod prąd więc udaje jej się uciec z takiego ośrodka (owe ostoje przypominają trochę więzienia - reszta "młodego" społeczeństwa nie chce widzieć staruchów na ulicach, więc tacy ludzie nie mogą opuszczać ostoi).
W wyniku niespodziewanej okoliczności Sara, zamiast od razu wylądować na promie, który ją wywiezie w jakieś bezpieczne miejsce, trafia do miasta. Tam odnajduje Oskara, typa z którym kiedyś była mocno związana, ale ich ich losy rozdzieliły się gdy on wybrał pozostanie młodym. Oskar ma swoje życie, swoją partnerkę i tak sobie dogorywa do tzw. deadlajnu (czyli gdy skończy się jego okres przydatności - jego młode ciało po prostu umrze).
W Oskarze budzą się dawne uczucia i mimo, że Sara wygląda jak 60-letnia babka, postanawia jej pomóc.
Rozumiem wszystko, co chciano przedstawić w tym filmie: rozważania nad sensem starzenia się (w tym filmie zrozumiałam, jak bardzo może być przydatna starość, choćby w identyfikowaniu wieku - np. aktualna partnerka Oskara chyba nawet nie wie, że typowi za kilka lat skończy się okres przydatności - Oskar udaje przed nią, że Sara to jego matka). Do tego okres przydatności widocznie jest z góry narzucony, a starzy żyją aż umrą, jakkolwiek to brzmi.
Rozumiem też, że można postawić pytanie o wielkiej miłości i czy ona przetrwa gdzieś tam w ludziach mimo takich odchyłów w wyborze ścieżki życia.
Ale mimo to nie czułam tam zbyt wiele. Agata Kulesza w roli Sary jest znakomita, ale nie oszukujmy się - miała dziesiątki lepszych ról.
Razi też sterylność "młodych". Wyglądają jak sztuczni ludzie, zmuszeni do cieszenia się swoją młodością, brak w nich naturalności, którą mają dogorywający staruszkowie w ostoi. Co ciekawe, Oskar wraz z obecnością Sary też odzyskuje kawałek dawnej naturalności.
Więc jak widzicie, wszystko jest tu czarno-białe, wyłożone jak na tacy.
O wiele fajniejszy motyw odsuwanych staruszków pojawia się w brazylijsko-meksykańskim "Błękitnym szlakiem", gdzie co prawda nie ma motywu "młodości" ale też jest zamykanie starszych w enklawach i ucieczka przed takim losem.
Ale w gruncie rzeczy to dwa odrębne filmy, choć mają wspólne warstwy - Sarze nie spieszy się na drugi świat, wciąż chce żyć buntowniczo, po swojemu.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Nie widziałam filmu ale od wielu lat Kulesza naprawdę pokazuje że zna się na rzeczy
MahjongFenomen
11piorunów1089 + 1 = 1090
Tytuł: Tajny Agent
Rok produkcji: 2025
Reżyseria: Kleber Mendonça Filho
Czas trwania: 2h 38m
Bez oceny, bo pogmatwała mi się fabuła, a nie wiem czy chce mi się oglądać ten film drugi raz tak szybko.
Akcja dzieje się w Brazylii w 1977 roku, w czasach dyktatury wojskowej.
Głównym bohaterem jest Marcelo (Wagner Moura), naukowiec, który wraca do rodzinnego miasta Recife, próbując uciec przed prześladowcami i zapewnić bezpieczeństwo swojemu synowi. Wplątany w konflikt z wpływowymi ludźmi, staje się celem skorumpowanego systemu i musi walczyć o przetrwanie.
Mimo wszystko polecam, bo choć film dość długi, nie ciągnie się ani sekundy i jest tam wiele smaczków typu już na początku filmu: typ ze stacji czeka aż policjanci zajmą się trupem leżącym niedaleko, ale gdy w końcu przyjeżdżają to w innej sprawie. Albo kwestia wynajęcia cyngli za grubą kasę, którzy... za ułamek otrzymanej forsy rekrutują do zadania miejscowego podwykonawcę. No bajer, po prostu takie smaczki.
Wątków jest natrzaskane sporo, ciężko ocenić ile z nich jest potrzebnych do ogółu fabuły, ale w sensie obserwowania trochę absurdalnego świata tamtych czasach sprawdza się dość dobrze.
Dużo tu humoru, akcji i empatii dla głównego bohatera, który wręcz nie ma wielkiego wyboru i jest targany niefortunnym losem.
Czasem film skręca w inne rejony - jak na przykład motyw współczesny z odsłuchiwaniem taśm.
Ten miszmasz moim zdaniem trzyma się ledwo na trytytkach, ale trzyma się. Z 5 nominowanych do Oscarów najmniej mi się podobał, ale to nie jest zła ocena, bo poziom tam był przepotężny w tym roku.
Do obejrzenia na HBO.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@Mahjong Też się pogubiłam i gdyby nie pomoc mojej dziewczyny, która temat zna dość dobrze, to bym miała problem z oceną, co mnie też skłania do wniosku że drugi seans za parę lat mogę bardziej docenić. W każdym razie Filho trafia na moją listę obserwowanych reżyserów
Al-3_xAutorytet
3piorunówhttps://www.youtube.com/watch?v=2cMWS_KfBPs
Kane Parsons czyli twórca filmy backrooms wydaje się znać akceleracjonizm.

@Al-3_x to teraz czas się zapoznać ze sztuką robienia dobrych filmów
@gwf-hegel-fangirl Mi się ten film podobał jak na dzieło początkującego. Ma czas by się wyrobić. Na pewno jego dużą zasługą jest to, że przywrócił częściowo koncept backroomsów do jego oryginalnych założeń zanim "fani" go zniszczyli licznymi głupotami których nawet nie chce mi się wymieniać.
Ten_typ_sie_patrzyOsobistość
17piorunów
Wygląda jak najlepszy melanż ever! (ever śpiewnym głosem)
szatkus-7Osobistość
8piorunówJakieś fajne sci-fi?
@szatkus-7 For all mankind
Herr_TygrysekFenomen
12piorunów1088 + 1 = 1089
Tytuł: Kid Galahad
Rok produkcji: 1937
Kategoria: Dramat / Kryminał / Romans
Reżyseria: Michael Curtiz
Czas trwania: 1h 42min
Ocena: 7/10
Ward Guisenberry (Wayne Morris) to naiwny młody mężczyzna, dorabiający jako goniec hotelowy. Podczas swojej pierwszej nocnej zmiany wdaje się w bójkę, stając w obronie Louise "Fluff" Phillips (Bette Davis). Świadkiem całego zdarzenia jest Nick Donati (Edward G. Robinson), który dostrzega w mężczyźnie potencjał i postanawia wypromować go na gwiazdę boksu. Ward pod pseudonimem "Kid Galahad" staje się częścią niebezpiecznego bokserskiego świata. Tymczasem Donati planuje wykorzystać nowego podopiecznego do odwetu przeciwko Turkey'owi Morganowi (Humphrey Bogart)
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

👍
tomwolfGruba ryba
5piorunów"Ziemia Obiecana" Wajdy, poszukiway stream :smiley: ktoś coś? :smiley:
Filman.cc? Wymaga konta, ale możesz założyć na lipnego maila typu niepodam.pl
@Lopian Filman c.c - bieda laptop z linuxem. google chrome, odtwarza filmy. nie wymaga rejestracji ale adsy lecą jak sraczka - o tyle dobrze że nie zawirusuje mi dysku :grinning:
@LinuxPierwszeKroki no bez ublockera to tam nie wchodź. Ale z nim to zapraszamy, bramy otwarte.
@Lopian mam konto na filman ale nie ma tam Ziemi Obiecanej…
@tomwolf poprawiam się, po około 20 minutach filmu przerwało stream, uruchomienie playera to niekończące się kółeczko ADS
Proszę towarzyszu
https://ok.ru/video/4527985527515