Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gospodarka

Zawodowiec

w Dyskusje

4piorunów

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Placa-minimalna-w-2026-r-przekroczy-5-tys-zlotych-Resort-pracy-przebil-propozycje-zwiazkow-zawodowych-8949281.html

– Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skierowało 27 maja 2025 r. na Stały Komitet Rady Ministrów propozycję _zwiększenia minimalnego wynagrodzenia za pracę na 2026 rok o 7,6 proc. do kwoty 5020 zł_ – czytamy w stanowisku ministerstwa, cytowanym przez "Fakt". Przypomnijmy, że _pensja w wysokości 5020 zł brutto, to 3 752 zł netto, czyli "na rękę"_.
Przypomnijmy, że płacę minimalną zarabia obecnie ok. 3,5 mln Polaków (czyli co 4. pracujący!).

Inflacja 10% incoming, dojadą nas sk⁎⁎⁎⁎syny. Wszystkim równo czyli gówno.

Gruba ryba2piorunów

To ministerstwo to Lewica, więc to tylko propozycja bez szans na większość, są przesłuchy, że wzrost ma być tylko o poziom inflacji, ale do wyborów na pewno ta informacja nie padnie

Lider4piorunów

Pytanie czy takie skokowe wzrosty minimalnego wynagrodznia wpłyną negatywnie na konkurencyjność naszej gospodarki - głównie inwestycje wielkich firm i montowni to tani pracownik (nawet i inżynierowie chociaż oni na pewno nie zarabiają minimalnej).

Do tego dochodzi zjawisko wypłaszczenia wynagrodzeń i brak chęci do rozwijania własnych umiejętności.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Wiadomości Świat

1piorunów

Marek Traczyk: Dlaczego Zjednoczone Emiraty Arabskie to fenomen albo przykład do naśladowania?

Agencja Informacyjna: Marek Traczyk – współzałożyciel i Prezes Stowarzyszenia Polskich Mediów, Prezes Warszawskiej Izby Gospodarczej, ekspert rynku ekspert rynku turystycznego odwiedził targi turystyczne Arabian Travel Market. Wizyta skłoniła go szeregu refleksji z którymi można zapoznać się

Lider

w Hydepark

13piorunów

Naprawy amerykańskich czołgów przeniosą się do Polski. Nowa umowa

Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne (WZM) i amerykańska firma General Dynamics Land Systems (GDLS) podpisały umowę ramową dotyczącą wsparcia polskiej floty czołgów Abrams. To kluczowy krok w rozwoju polskiego przemysłu obronnego, który będzie mógł wspierać rosnącą flotę czołgów Abrams w Polsce. wojsko

GURU

w Wiadomości Polska

3piorunów

Nowe eldorado dla polskich firm. Sprzedają nam ropę, kochają nasze krówki, ale szans na biznes jest więcej

Polscy kierowcy jeżdżą na saudyjskiej ropie, a Saudyjczycy zajadają się polskimi krówkami i pokochali Zakopane. To wszystko prawda, ale obie strony chciałyby podnieść wzajemne relacje biznesowe na znacznie wyższy poziom. Jako ewentualne ewentualne pola do współpracy wymieniana jest produkcja

Gruba ryba

w Wiadomości Świat

16piorunów

Rostselmash zatrzymuje produkcję. Czy to koniec rosyjskiej marki?

Rynek maszyn rolniczych w Rosji się załamał, sprzedaż mocno spada. Lokalni rolnicy nie mają nieograniczonego dostępu do zachodniej technologii, ale nie mają także funduszy na zakup rodzimych maszyn. Rostselmash jest na skraju bankructwa i musi zatrzymać produkcję by przetrwać. [...] Wśród powodów

Lider

w Wiadomości Polska

85piorunów

Zyskflacja w Polsce – jak firmy przejęły inflację i wypchnęły pracowników z gospodarki

Wbrew oficjalnym narracjom o walce z inflacją, o trudnym otoczeniu makroekonomicznym i konieczności „zaciskania pasa”, dane pokazują coś zupełnie innego: inflacja w Polsce została przejęta przez firmy jako okazja do maksymalizacji zysków kosztem realnych wynagrodzeń. To zjawisko nosi nazwę zyskflacji (ang. profit-led inflation) – i choć jego istnienie było przez długi czas ignorowane, dziś widać je czarno na białym na danych z GUS, NBP i analiz ekonomistów. W tym modelu firmy nie tylko nie ponoszą ciężaru inflacji, ale wręcz ją wykorzystują jako narzędzie do transferu wartości dodanej z pracowników na rzecz kapitału.

Udział wynagrodzeń w PKB, który w latach 2016–2021 systematycznie rósł, w 2022 roku gwałtownie się załamał. Spadł do poziomu z 2014–2015 roku, niwelując wszystkie zyski płacowe, jakie udało się osiągnąć przez ponad pięć lat. Równolegle udział nadwyżki operacyjnej brutto (czyli zysków firm) w wartości dodanej istotnie wzrósł. Inflacja, która nominalnie miała być „neutralna” dla podziału dochodów, okazała się być wehikułem redystrybucji – ale nie z góry w dół, lecz odwrotnie. Wzrosty cen finalnych były wyższe niż wzrosty kosztów produkcji, co pozwoliło firmom zgarnąć lwią część nadwyżki. W produkcji przemysłowej aż 85% wartości wzrostu cen trafiło do firm, nie do pracowników.

Zyskflacja działa według prostego mechanizmu: gdy wzrasta inflacja, firmy podnoszą ceny szybciej niż rosną im koszty. Klienci, nie mając punktu odniesienia i porównania, akceptują nowe ceny. Płace rosną dużo wolniej, a często w ogóle nie nadążają za inflacją – szczególnie w sektorach opartych na pracy fizycznej, gdzie istnieje duża podaż zewnętrzna (migranci, APT, rotacja). Dzięki temu realna wartość płac spada, a realna wartość marży rośnie. Firmy mogą utrzymać lub nawet poprawić rentowność, mimo ogólnego kryzysu – ale odbywa się to kosztem pracowników, którzy są odcinani od owoców swojej pracy.

To nie jest efekt przypadku. Firmy od dawna wiedzą, że pod pretekstem inflacji mogą przeprowadzać podwyżki cen, które nie mają pokrycia w kosztach, a służą jedynie poprawie wyniku finansowego. W sektorze przemysłowym – szczególnie w eksporcie – sytuacja jest jeszcze bardziej jaskrawa: ceny eksportowe rosną dynamicznie, ale udział płac w wartości dodanej spada. To oznacza, że polscy robotnicy przemysłowi, mimo że ich praca zasila nadwyżkę handlową kraju, nie otrzymują z niej niemal żadnej korzyści. Wzrost cen produktów nie idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń. Korzyści są przechwytywane przez właścicieli, akcjonariuszy, zarządy i agencje pośrednictwa.

W tym samym czasie na rynku pracy trwa ofensywa propagandowa agencji zatrudnienia i pracodawców, którzy twierdzą, że bez masowego importu taniej siły roboczej z Azji „gospodarka się zawali”. To fałsz. Problemem nie jest brak ludzi, tylko brak ludzi gotowych pracować za stawki nieadekwatne do kosztów życia, zdrowia i inflacji. Polacy po czterdziestce, mimo doświadczenia, są wypychani z rynku pracy, ponieważ nie zgadzają się na wyzysk, nie chcą mieszkać w sześć osób w baraku i oczekują uczciwego traktowania. Tymczasem cały system wynagradzania – oparty na dumpingowych umowach, pracy agencyjnej i outsourcingu – został zaprojektowany właśnie po to, by takich ludzi eliminować jako zbyt „kosztownych”.

Jeśli zyskflacja nie zostanie zatrzymana, polski rynek pracy wejdzie w fazę strukturalnego wypalenia. Zbyt wiele sektorów – od przemysłu przez logistykę po budownictwo – opiera się na intensywnym, fizycznym wkładzie pracy, którego nie da się szybko zautomatyzować. Ale przy obecnych trendach płacowych zawody te przestają być opłacalne dla pracownika. Dochodzi do momentu, w którym praca fizyczna staje się ekonomicznie irracjonalna – bo nie pozwala się utrzymać, odpocząć ani zregenerować zdrowia. Efektem będzie zapaść kadrowa, niechęć do zawodu, masowy exodus za granicę i spadek jakości usług oraz produktów.

W dłuższym okresie, jeśli trend przechwytywania inflacji przez kapitał się utrzyma, spadnie także popyt wewnętrzny. Ludzie, których płace nie nadążają za inflacją, ograniczają konsumpcję. Gospodarka, która przez dekadę opierała się na eksporcie i taniej sile roboczej, zacznie tracić konkurencyjność – bo wyczerpie się rezerwuar pracowników gotowych pracować za coraz mniej w coraz trudniejszych warunkach. Pojawi się dryf w kierunku stagnacji: firmy nie będą miały komu sprzedać, nie będą miały kogo zatrudnić i nie będą miały jak utrzymać obecnego poziomu zysków.

Zyskflacja nie jest tylko wykresową ciekawostką. To realny mechanizm redystrybucji wartości, który wyjaśnia, dlaczego mimo „świetnych danych makroekonomicznych” tak wielu ludzi nie odczuwa żadnej poprawy. To nie inflacja zabija klasę pracującą – to system, który inflację wykorzystuje jako narzędzie pozbawiania ludzi prawa do godnej pracy i uczciwego wynagrodzenia. Jeśli nie nastąpi systemowa reakcja – nie będzie pracowników, nie będzie lojalności, nie będzie wzrostu. Pozostanie tylko puste PKB i puste magazyny.

Tymczasem warto zadać pytanie: skoro udział płac w PKB spada, a zyski firm rosną, to co dzieje się z tym kapitałem? Odpowiedź przynosi analiza rynku dóbr luksusowych w Polsce. W 2024 roku jego wartość ma sięgnąć 55,6 miliarda złotych. To wzrost o kilkadziesiąt procent w porównaniu do dekady poprzedzającej. Największe wzrosty odnotowano w sektorach takich jak luksusowa motoryzacja, biżuteria, sztuka i dobra inwestycyjne. A więc dokładnie tam, gdzie bogacenie się elity wyraża się fizycznie: w przedmiotach statusowych, nieprodukcyjnych, niepowszechnych.

Pieniądze wypchnięte z systemu wynagrodzeń nie znikają. One zmieniają adresata. Są inwestowane w auta warte pół miliona złotych, kolekcjonerskie dzieła sztuki, butiki z limitowanymi kolekcjami, w penthouse’y na Wilanowie, nie w nowe linie produkcyjne czy innowacje procesowe. Przejęcie inflacji przez kapitał nie służy odbudowie gospodarki, tylko konsumpcji luksusowej – czyli z definicji wykluczającej, ostentacyjnej i oderwanej od realnych potrzeb społecznych. To konsumpcja nie po to, by żyć lepiej, ale by pokazać, że żyje się ponad innych.

Model, w którym 85% wartości inflacji zostaje przechwycone przez firmy, nie kończy się na bilansach. Kończy się na ulicach, gdzie fizycznie rośnie luka między SUV-em za 800 tysięcy a spawaczem na minimalnej, który wraca z nocki rowerem. Ekonomia ta nie skrapla się w klasę średnią. Ona dryfuje w stronę klasowej separacji, w której zyski przestają cokolwiek wspólnego mieć z produkcją, a coraz bardziej z transferem dochodu w dół: z kieszeni pracownika do portfela inwestycyjnego rentiera.

Zyskflacja w Polsce nie tylko przejmuje wartość z pracy – ona redefiniuje strukturę całego społeczeństwa. Im więcej zostaje w firmach, tym więcej kończy w kasach salonów marek premium, a tym mniej wraca na rynek jako siła nabywcza zwykłego obywatela. W tej spirali nawet 4% PKB wzrostu przestaje mieć znaczenie. Bo dla 70% społeczeństwa nie przekłada się na realną poprawę. I wtedy, jak w każdym historycznym przypadku, kiedy zysk odkleja się od pracy – zostaje tylko jeden możliwy sposób redystrybucji: kryzys, bunt albo rozpad.

Gwiazdor2piorunów

Czytałem to wczoraj na konkurencyjnym portalu. Jesteś tym samym autorem, czy tylko zapomniałeś podać, skąd skopiowane?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

46piorunów

Trochę matematyki. Rosjanie tracą według Brytyjczyków około 1300 ludzi dziennie, rekrutując około 30 tys (https://www.wprost.pl/swiat/12003877/ukraina-rosja-traci-na-wojnie-coraz-wiecej-zolnierzy.html) )

Skupmy się na samym rekrucie. Zakładając, że za sam podpis dostają 2 miliony rubli (chociaż w takim obwodzie Samarskim to i 4 miliony płacą) czyli około 25 tys. dolarów.

Czyli dziennie koszt samej rekrutacji wynosi 25 milionów dolarów. Dzień w dzień.

Rocznie robi się z tego już suma wysokości 9,125 miliarda dolarów, przy budżecie na 2025 rok w wysokości około 357 miliardów USD.

Z prostego rachunku wynika więc, że na same wypłaty rekrutacyjne, bez żadnych dodatkowych czynności jak administracja, szkolenie, uzbrojenie, logistyka itp. Rosja wydaje około 2 procent budżetu.

Dla porównania z Polską, to tak jakbyśmy wywalili 20 miliardów złotych w zamian za trupy i inwalidów.

Pan Putin to jest jednak fachowiec, fachowiec w rozwalaniu Rosji

Gruba ryba23piorunów

To jest właśnie ten cud gospodarczy przemysłu przestawionego na wysiłek wojenny.

Co jest ukrytym kosztem takiego wysiłku?
Przyszłość.

Rozpadająca się infrastruktura, nędza na ulicach, wzrost przestępczości, powolny upadek pozostałych gałęzi gospodarki.

Rosja na naszych oczach zamienia się w afrykańskie państewko - wojny plemienne, garstka obsypanych złotem bonzów, armia najmitow i całość technologii i dóbr luksusowych sprowadzana od sąsiadów.

Cóż. Sami tego chcieli.

Tytan22piorunów

@Jadlem-rogale 10 miliardów dolarów mniej w budżecie to ich najmniejsze zmartwienie, Rosja jest od lat w stanie zapaści demograficznej, a kremlowski małpiszon jeszcze masowo przerabia mężczyzn w wieku produkcyjnym na mielone, plus co najmniej drugie tyle zwiało za granicę, głównie specjaliści. A to nie są już czasy gdy ludzie robili dzieci na skalę przemysłową i można było sobie raz na 20 lat przemielić kilka milionów obywateli, podatnicy nie są już zasobem odnawialnym i każde tąpnięcie ludności będzie miało daleko idące konsekwencje.

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Wiadomości Polska

3piorunów

Inwestorom prywatnym w Polsce brakuje odwagi, ale i zachęt

Za innowacje płaci w Polsce głównie państwo oraz Unia Europejska. Inwestorom prywatnym brakuje odwagi do dźwigania ryzyka. Nie ma też dla nich odpowiednich zachęt – mówili uczestnicy debaty "Finansowanie innowacji" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. - Na Wschodzie mamy wojnę

GURU

w Wiadomości Polska

4piorunów

Prof. L. Balcerowicz: Polska obok Turcji ma największy udział własności państwowej. Potrzebujemy odpolitycznienia gospodarki

Nacjonalizacja i repolonizacja polskiej gospodarki zapowiedziana przez Donalda Tuska wzbudziła mieszane komentarze i reakcje, głównie z powodu niedoprecyzowania, jakie działania miałaby oznaczać. Zdaniem prof. Leszka Balcerowicza to „mętny slogan”, za którym może się kryć wiele znaczeń, takich jak

Fenomen

w Hydepark

33piorunów

Nie dla Rosjanina ziemniaczki, a przynajmniej nie dla tego biednego. Prawie 100 rubli za kilogram, to więcej niż u nas, a jak doliczymy, że często pensja to 30-40k rubli, to już w ogóle robi się abstrakcja. Na Białorusi nie lepiej, tam kartoszek brakuje, bo eksport idzie do Rosji. Tyle dobrze, że kaszę mają, 200 rubli za kilogram.

Gruba ryba23piorunów

@Jadlem-rogale pff prawdziwy rosjanin kartoszki ma swoje, w ogrodzie pod płotem zasadzone. Pije herbatę z pokrzyw spod tegoż płotu, a wieczorem bimber z tychże kartoszków. Do tego walonki odziedziczone po ojcu, który zmarł w podeszłym wieku 40 lat i życie na zasiłku 10k rubli (niecałe 100 dolarów xD).

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Wiadomości Świat

47piorunów

Nissan zapowiedział przeprowadzanie ogromnych zwolnień na całym świecie. Ma to związek z zamknięciem aż siedmiu fabryk.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Ciekawostki

60piorunów

W Polsce jest 78 robotów na 10 tys. zatrudnionych. Średnia europejska to 430, w Niemczech jest średnio 429, w Chinach jest to około 470 robotów, a w Korei Pd., która jest najbardziej zrobotyzowanym krajem na świecie - 1012.

Używając innych miar, u nas jeden robot przypada na 5 januszeksów *), a w Korei każdy januszeks ma przynajmniej 3 roboty.

*) firma mała, zatrudniająca ok. 30 osób.

https://przemysl-40.pl/index.php/2024/12/14/robotyzacja-przemyslu-co-slychac-w-polsce-i-na-swiecie-raport-ifr-2024/

Fenomen4piorunów

Byłem na rozmowie w fabryce gdzie mają roboty, bodajże montażowe i spawalnicze. Kurde jaki to jest bajer XD
I to jeszcze firma prywatna, jeden Polak właściciel, ale facet z rozmachem.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

50piorunów

Zastanawiam się na ile wśród Rosjan istnieje świadomość, że ich ukochany dyktator zaraz wyciągnie rękę po ich oszczędności na lokatach i kontach bankowych.

O ile wrażliwości na wojnę u nich nie doświadczymy "bo to nie ich problem", tak już ich własne pieniądze powinny ich mocno interesować. W pamięci dalej jest to co zrobiło ZSSR z zapisami bankowymi, i to że potrafiono nawet wycofać z obiegu wyższe nominały, pozbawiając oszczędności tych którzy trzymali pieniądze w gotówce.

Dziwi mnie trochę, że nie słyszy się nic o bank runie.

Gruba ryba15piorunów

Nawet jeśli banki coś takiego zrobią, to wystarczy napisać list do cara i on się zaraz dobierze do d⁎⁎y komu trzeba. Na pewno nie wie co robią jego źli bojarzy, bo gdyby wiedział, to by na to przecież nie pozwolił.

Jakie tam niby oszczędności mogą mieć ci obdarci menele z HIV? Oligarchowie trzymają walutę na zagranicznych kontach, a Wania z Muchosrańska nigdy się nie liczył.

GURU4piorunów

@jonas 100 milionów meneli to nawet jak średnio każdego wydoisz na 100 dolarów to masz 10 miliardów a za 5 miliardów to można już trochę rakiet wyprodukować.

GURU8piorunów

@Jadlem-rogale
>i to że potrafiono nawet wycofać z obiegu wyższe nominały, pozbawiając oszczędności tych którzy trzymali pieniądze w gotówce.

Jedna z pierdyliadów rzeczy co mnie śmieszy w szurach jest przekonanie, że cyfrową gotówkę rząd może zablokować, a fizycznej nie xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Wiadomości Polska

4piorunów

Zmiany w zarobkach Polaków: Płaca minimalna wzrośnie do 5070 zł, a potem do kwoty 5648 zł

Rząd szykuje duże zmiany w zarobkach, czyli wprowadzenie nowych zasad dotyczących minimalnego wynagrodzenia za pracę. Od 2026 roku najniższa krajowa ma stanowić 55% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Według szacunków oznacza to wzrost pensji minimalnej do kwoty 5070 zł

Osobistość

w Polska

12piorunów

Po 4 miesiącach od ostatniego wpisu tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/mieszkanie-nieruchomosci-ekonomia-gospodarka-kredythipoteczny-mieszkania-po-prze

Sytuacja wygląda nie za ciekawie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Może i ilość ofert sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym spada, ale przynajmniej cena za m2 rośnie. Za to na szczęście spada też średni metraż oferowanych mieszkań ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Nosacze ewidentnie przestały się bać spadku wartości betonu i już nie wystawiają masowo mieszkań po babci, znowu chomikują. Nie wiem na co oni liczą, może że państwo będzie im płacić za wynajem mieszkania nielegalnym imigrantom których wyślą nam niemcy. I już im się ojro pokazało w oczach.

Panie, zaoraj ten kraj bo on jest antyludzki całkowicie.

    

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Ale mnie bawią te przygłupy, co propsują Zandberga xD Nagle okazuje się, że pisowskie rozdawnictwo 13 i 14 emerytur to już nie rozdawnictwo, a europejskie programy socjalne xD Chłop literalnie dobrałby się do d⁎⁎y każdemu, kto w jego wyobrażeniu jest "burżujem" i uzależniłby cały rynek od Państwa. Jego wizja świata to jest taki "fancy PRL", opcjonalnie sanacyjny etatyzm z okresu XX-lecia międzywojennego. Oczywiście, część jego postulatów jest okej (np podatek katastralny), bo świat nie jest czarno-biały i głos lewicy też jest potrzebny na polskiej scenie politycznej dla równowagi. Problem w tym, że to jest gość zakorzeniony głęboko w marksizmie i jest radykałem takim sam jak turbo kapitalistyczny Korwin, tyle że w drugą stronę. Przedsiębiorcy źli, Państwo dobre.

Raz na pytanie o to, jak zaopatruje się na sytuację, w której większość przedsiębiorców przeniosłaby firmy na Cypr/Maltę przy wysokim opodatkowaniu odparł wprost, że by ich organy Państwowe dojechały xD

Z Zandbergiem i Korwinem jest taka sama historia. Możesz ich popierać, dopóki nie wejdziesz w dorosłe życie i nie zaczniesz zarabiać. Wtedy dochodzą do ciebie dwie istotne rzeczy:

1.Państwo nie jest rozwiązaniem na każde problemy, a regularnie dobierając się do twojego portfela i kontrolując w 100 % rynek, uczyni z Ciebie komórkę w excelu, bo przecież nie wolno ci się bogacić i inwestować, bo okradasz władzę ludową i swoich rodaków xD Nie muszę chyba mówić, że skarbówka i inne instytucje miałyby wręcz kontrolę nad portfelami obywateli. Ciekawe, kto inwestowałby w kraju, w którym nie miałby zysków.

2.Rynek paróweczkowy i pełna prywatyzacja to również totalna fikcja, ponieważ koniec końców będziesz żył w świecie ultra kapitalizmu, w którym jak powinie ci się noga, to zostajesz sam, skazany na pastwę losu. Tracisz pracę, nie płacisz ubezpieczenia, rozjedzie cię samochód i zdechniesz. Nie wspomnę o tym, że wizja Korwina zakończyłaby się tak, że 100 % polskiej gospodarki byłoby kontrolowane przez zagraniczny kapitał, a Polska przekształciłaby się w kołchozowy chów niewolników.

Obecna moda na "potężnego Duńczyka" to mniej więcej podobny case co 'Korwin masakrator", tylko w owej modzie teraz inne poglądy u młodych pelikanów.

Gruba ryba1piorunów
Nagle okazuje się, że pisowskie rozdawnictwo 13 i 14 emerytur to już nie rozdawnictwo

Bo to nie rozdawnictwo, emerytury muszą być zwiększane i o inflację i o wzrost PKB, chodzi o to, żeby nie wydurniać się z 13 i 14 pod wybory, tylko normalnie zwiększać emerytury miesięczne, a tych miesięcy ma być 12

Wirtuoz0piorunów

@Lopez_ Zandberg jest teoretykiem w 101% odklejonym od rzeczywistości. To bardzo inteligentny i uczciwy gość. Mógłby zrobić coś dobrego dla kraju, ale na szczęście chyba rozpoznał swój stan psychiczny i się wycofał.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Wiadomości Świat

4piorunów

Kanadyjski „Chemin de Damas” / Dr Bruce Mabley

Polityczne i gospodarcze reperkusje w Kanadzie po nałożeniu przez Donalda Trumpa taryf w latach 2024–2025 pokazują, jak jego działania zakłóciły handel, nadwyrężyły stosunki USA–Kanada i zmieniły kanadyjską politykę wewnętrzną. Jako polityka taryfy zdestabilizowały tradycyjne sojusze, podsyciły