Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#iiwojnaswiatowa

GURU

w Ciekawostki

11piorunów

"Studia nad dzieciństwem i totalitaryzmem. Tom I: Polen-Jugendverwahrlager Litzmannstadt w kontekście niemieckich zbrodni na dzieciach polskich w okresie II wojny światowej"

Książka, która początkowo miał trafić do bibliotek i szkół doczekała się na szczęście upublicznienia w formie

Choć seria ma głównie dotyczyć oficjalnego obozu dla dzieci w Łodzi, to pojawiają się w niej również inne miejsca, w których niemieccy naziści tępili polskość już wśród najmłodszych.

Takim też zapomnianym, ze zniszczoną dokumentacją i pomijanym w dyskusji miejscem jest były Tajny obóz karny dla dzieci w Lubawie (Geheimes Jugendgefängnislager in Lubau) funkcjonujący w latach 1940-1945.

Szacuje się, że przez cały okres funkcjonowania obozu więziono w ⁠nim około tysiąca dzieci. Liczba przetrzymywanych wynosiła zazwyczaj od 100 do 160 osób. Przez obóz przeszło prawdopodobnie około 1000 dzieci, głównie chłopców w ⁠wieku od 12 do 16 lat. Więźniowie byli zmuszani do ciężkiej pracy fizycznej, głodzeni i ⁠poddawani brutalnym karom. Wielu z ⁠nich zostało później przewiezionych do obozów koncentracyjnych, takich jak KL Stutthof. Choć większość dokumentacji Niemcy spalili w ⁠styczniu 1945 r., relacje byłych więźniów i ⁠świadków (jak siostra szarytka Antonina Schneider, która przemycała żywność do obozu) pozwoliły na częściowe odtworzenie historii tego miejsca.

Zachęcam do lektury tego krótkiego tekstu w rozdziale napisanym przez Marcina Michalskiego - wnuka jednego z więźniów, którego wykładu miałem okazję wysłuchać w ostatnim czasie.

Fragment:

Szefem obozu był Hauptwachtmeister Hubert Gürnau, który na czas wojny przybrał nazwisko Otto Kluge. Miał w ⁠zwyczaju rzucać w ⁠dzieci pękiem kluczy i ⁠strzelać między rzędami do idących po placu więźniów. Przez młodych osadzonych zwany „pierwszym po Bogu”. „Był to mężczyzna około 50 - tki, krępy blondyn, wzrost około 1,80 m – ⁠wspominał Witold Michalski – ⁠Spotkałem go dwa lub trzy razy. Wzbudzał respekt i ⁠strach” . Miał charakterystycznie wysuniętą dolną szczękę, wysokie, szpiczaste uszy i ⁠przenikliwe spojrzenie. Czesław Czubak zeznał, że 9 listopada 1944 r. Kluge nakazał 13 chłopcom stać całą noc na apelu. Było zimno, padał deszcz ze śniegiem. Kiedy jeden z ⁠nich, Paweł Rezner, upadł, komendant zaczął okładać więźniów wiszącą na metrowym łańcuchu kłódką. Dwóch leżało z ⁠roztrzaskanymi głowami, pozostałych 11 udało się wytrzymać do rana, kiedy to Kluge wydał rozkaz: „odmaszerować do cel”

Link do pobrania:
https://muzeumdziecipolskich.pl/oferta-wydawnicza/studia-nad-dziecinstwem-i-totalitaryzmem



(zdjęcie archiwalne pochodzi z obozu w Łodzi - z Lubawy niestety żadne się nie zachowały w znanych mi źródłach.)

GURU2piorunów

Ciekawym jest, że nie mogę nic znaleźć o powojennych losach tego komendanta. W ogóle mało jest o tym obozie. Pojawiają się głównie linki do tych książek, lub artykułów na ich podstawie.

GURU1piorunów

@Fly_agaric Przez wiele lat ta książka (Czubaka) była jedynym świadectwem, aczkolwiek też nie można jej traktować bezkrytycznie jako prawdy historycznej. Wielu więźniów i świadków z tamtych czasów też przez lata żyło z tą traumą i pewnym 'tabu' - Ci ludzie często po prostu milczeli bo nie chcieli obciążać rodziny - dzieci i wnuków taką makabrą.

A niemieccy wojskowi? No cóż - ci byli doskonałymi uciekinierami.. Kluge to nie było nawet jego prawdziwe nazwisko i po wojnie pewnie równie szybko je zmienił.

GURU1piorunów

@Fly_agaric BTW.
Doskonałym przykładem jest odsłonięcie w tym roku pomnika we wsi Bagno, gdzie również wywożono dzieciaki do ciężkich robót. (chyba jeszcze go nie odsłonięto oficjalnie)

Ale historia jest taka, że nikt o tym nie wiedział jeszcze dwa lata do tyłu. Z tego co wiem, jakiś pomorski uniwersytet po wojnie szukał ofiar tego obozu i prosił ich o zgłaszanie się. Kilka lat temu z lokalnym regionalistą skontaktowała się kobieta z niemiec, która sprzątała pamiątki po dziadku i trafiła na list, który zdecydował się napisać do tego uniwersytetu, ale nigdy nie został wysłany..

Z tego co widzę, nic nie mogę znaleźć o tym pomniku, dowiedziałem się o tym na rzeczonym spotkaniu i sam z ciekawością czekam na jego treść.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

20piorunów

836 + 1 = 837

Tytuł: Okupowanej Warszawy dzień powszedni

Autor: Tomasz Szarota

Kategoria: naukowa, historyczna

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: papierowa

Liczba stron: 654

Ocena: 7/10

W zasadzie tytuł zdradza (ale częściowo!) tematykę książki. "Okupowanej Warszawy dzień powszedni" to synteza naukowa przedstawiająca życie codzienne mieszkańców podczas II wojny światowej. Książka dzieli się na następujące rozdziały: strukturę ludności i jej problemy, warunki bytowe warszawiaków, życie kulturalne, życie codzienne Niemców, nastroje i postawy wobec wojny i wroga. Praca ta obejmuje jednak okres od września 1939 do lipca 1944, próżno tu więc szukać informacji o powstaniu warszawskim czy też robinsonach warszawskich.

Dość ciężko ocenia mi się książkę, ponieważ wydanie, które miałem w dłoni, pochodzi z 1988 roku. Tuż przed końcem czytania książki dowiedziałem się, że książka doczekała się reedycji w 2011 roku, gdzie m.in. poruszono reakcje warszawiaków na wiadomość o zbrodni w Katyniu. Egzemplarz z 1988 ma propagandowe naleciałości, ale w zasadzie tylko ostatnia część "nastrojów i postaw" jest pełnoprawną propagandą, którą trzeba pominąć lub przeczytać z wyraźną rezerwą. W pozostałej części tekstu wstawki propagandowe (w tym o Gwardii Ludowej/Armii Ludowej czy też Polskiej Partii Robotniczej) są nieliczne i wydają się być "dla zasady, by cenzor puścił". Opisy działalności Armii Krajowej są w zasadzie rzeczowe i neutralne. Jak na czasy, w których ta książka powstała, wyszło dobrze. Faktem jest jednak, że łatwiej wybrnąć z "kontrowersyjnych tematów", jak pisze się o życiu codziennym, gdzie trzeba skupić się na cenach żywności czy też czytelnictwie. Sporą część książki zajmują cytaty z relacji świadków, co przybliża tekst czytelnikowi, który może być znudzony encyklopedycznymi opisami poszczególnych aspektów życia mieszkańców stolicy.

Nie bez przyczyny "Okupowanej Warszawy dzień powszedni" uchodzi w Polsce za kanon literatury dotyczącej II wojny światowej. Opisy są rzeczowe, a wszystkie informacje podane w odpowiedniej kolejności. Napisałbym, że również nie ma się odczucia, że autor pominął lub zbagatelizował jakąś kwestię, ale to zapewne mógłbym spokojnie napisać o ostatnim wydaniu. Ogólnie polecam książkę każdemu, ale w ciemno ostatnie wydanie z 2011.

Prywatny licznik: 18/50

Lider

w Hydepark

19piorunów

Niemieccy żołnierze oglądają zniszczony radziecki BT-7 (?) w Rydze. 14.07.1941

BT (od rosyjskiego „bystrochodnyj tank” – czołg szybkobieżny) to seria radzieckich czołgów lekkich produkowanych w latach 1932–1941. Maszyny te były znane pod potocznymi nazwami „betka” lub „betiuszka”. Charakterystyczną cechą czołgów BT była możliwość poruszania się zarówno na gąsienicach, jak i na samych kołach, co pozwalało osiągać bardzo wysokie prędkości jak na swoje czasy. Konstrukcje tej serii odegrały ważną rolę w rozwoju radzieckiej broni pancernej i stały się podstawą do stworzenia późniejszych czołgów, takich jak T-34. Najbardziej rozwiniętą i zarazem ostatnią wersją seryjną był BT-7, uznawany za szczytowy etap rozwoju tej rodziny pojazdów.

Lider

w Hydepark

34piorunów

Jak zapewnić samolotom bombowym dalekiego zasięgu osłonę na trasie lotu, daleko od własnych baz i poza zasięgiem myśliwców? Jednym z pomysłów były tzw. myśliwce pasożytujące — niewielkie samoloty przenoszone przez większy bombowiec. Po dotarciu w rejon celu odczepiały się, eskortowały bombowce albo same wykonywały atak, a następnie wracały do bazy lub próbowały ponownie zadokować do nosiciela.

Najbardziej znanym radzieckim projektem tego typu było Zweno, opracowane przez konstruktora Władimir Wachmistrow. W różnych wersjach ciężki bombowiec Tupolew TB-1 lub TB-3 przenosił kilka myśliwców mocowanych nad skrzydłami, pod nimi albo na kadłubie.

Jedyną bojowo używaną wersją systemu było Zweno-SPB (na zdjęciu). Powstało w 1937 roku i składało się z TB-3 niosącego pod skrzydłami dwa I-16 uzbrojone w bomby po 250 kg. W tym wariancie myśliwce nie pełniły roli eskorty, lecz lekkich bombowców nurkujących. W 1941 roku zestawy Zweno-SPB wykorzystano bojowo między innymi podczas ataku na składy ropy w Konstanca. System okazał się jednak skomplikowany i szybko stracił znaczenie wraz z pojawieniem się nowocześniejszych samolotów o większym zasięgu.

GURU

w Wiadomości Świat

36piorunów

Niemiecka polityka historyczna. Eksperci: jej celem jest pozbawienie Polaków statusu ofiar

Pod szyldem nauki i wolności badań powstaje opowieść, w której niemiecka Zagłada coraz mniej jest wyłącznie niemiecka, a coraz bardziej europejska, lokalna i polska. Polacy są wypychani z roli ofiar. W tej narracji mają stać się współodpowiedzialni za zbrodnie niemieckich oprawców.

Lider

w Hydepark

32piorunów

Zniszczony Panzerjäger Tiger(P) (Sd.Kfz. 184) Elefant gdzies we Włoszech kwiecień/maj 1944

GURU0piorunów

J⁎⁎ac tygrysy a tego elfanta to j⁎⁎ac 2 razy ile razy ma wam erwinko powtarzac ze w rownaniu czologowym faktor mobilnosci jest najwazniejszy

Lider3piorunów

@ErwinoRommelo Erwinku, Pantera to była pomyłka, pogódź się z tym

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Historia

15piorunów

Majówka w Muzeum Pancernym w Kłaninie

1 maja 2026 roku w Muzeum Pancernym w Kłaninie odbyła się impreza rekonstrukcyjna z okazji majówki. Podczas wydarzenia zgromadzona publiczność mogła zobaczyć dynamiczne prezentacje wielu pojazdów z okresu II wojny światowej.\ \ #ciekawostki #polska #turystyka #iiwojnaswiatowa #militaria

Mocarz

w Historia

14piorunów

Unikatowa flaga do zobaczenia TYLKO 2 maja w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

W sobotę, 2 maja, będziemy obchodzić Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Z tej okazji Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie zaprezentuje wyjątkowy eksponat, unikat na skalę światową – flagę lotniczą z okresu II wojny światowej, która jest najprawdopodniej jedną z największych

Lider

w Hydepark

27piorunów

Generał pułkownik (jeszcze nie marszałek) Erwin Rommel i generał Siegfried Westphal pomagają pchać zablokowany pojazd, Afryka Północna, początek 1941 r.

Nie bał się chłop roboty, ale ciekawe czy pobrudził sobie stupki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Lider5piorunów

@Rzeznik Do tego się nadawał - do pchania pojazdów sztabowych

Lider1piorunów

@PanNiepoprawny W mojej opinii przereklamowany dowódca, szybką karierę zawdzięczając znajomości z Fuhrerem i kreowany przez nazistowską propagandę na wybitnego dowódcę, podczas gdy nie jest to takie oczywiste. W czasie kampanii wrześniowej dowódca ochrony Hitlera, nagle awansowany na dowódcę 7. dywizji pancernej. We Francji ładnie sobie poradził, ale też cechował się ogromną niesubordynacją, która gdyby nie parasol ochronny oraz sukcesy innych jednostek różnie mogłaby się skończyć. Afryka to z kolei było wahadło - wygrywał ten kto był bliżej swoich baz zaopatrzeniowych, zresztą najważniejszą bitwę - El Alamein - jego armia przegrała. Z kolei przygotowania do inwazji we Francji średnio mu wyszły.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

29piorunów

Czołgi Panzer IV Ausf. A podczas parady na placu 1 Maja w niedawno anektowanym Chomutov (niem. Komotau), Czechosłowacja, październik 1938 roku.

Mniej wiecej tutaj: 50.460097828, 13.418692857

Panzer IV Ausf. A była pierwszą wersją niemieckiego czołgu średniego, który w środkowym i końcowym okresie II wojny światowej stał się podstawowym wozem bojowym wojsk pancernych III Rzeszy.

prawie

Gruba ryba3piorunów
Lider10piorunów

@Marchew Byłem tam :smiley:

Fanatyk3piorunów

@Marchew byłem tam. Kiedyś te czołgi były otwarte i można było wejść do środka, ale potem je zaspawano.

Przy czym w środku było pusto, nie licząc porzuconych butelek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk2piorunów

@Marchew nie wiem czy byłem ale jadę tam tylko będzie pogoda

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

64piorunów

Oficjalna fotografia firmy Boeing porównująca bombowiec B-17 Flying Fortress z jego następcą, bombowcem B-29 Superfortress, około końca 1944 roku.

Gruba ryba40piorunów

Napisali ile ma hp ale nie napisali ile many

Gruba ryba10piorunów

@roadie @Rzeznik

B-17 Przenosił od 5000 do 8000 funtów many.

A B-29 zabierał do 20000 punktów many.

Raz czy też dwa zabrał mane rozszczepialną w liczbie od 63 do 84 TJ (teradżuli).

༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽

GURU10piorunów

Jest taki kanał na YT - AlternativeHistory, który w kilku scenraiuszach twierdził, że gdyby alianci postanowili w 45 zająć się komuchami, to b-29 byłoby jednym z ich wunderwaffe. Bo w tamtych czasach nie istniało nic co mogloby siegnac tych samolotów.

Fanatyk4piorunów
Bo w tamtych czasach nie istniało nic co mogloby siegnac tych samolotów.

@sireplama Śmiała teza, i szczerze wątpię w jej prawdziwość. Japończycy mieli problemy z ich przechwytywaniem, ale Japończycy byli bardzo do tyłu silnikowo, generalnie pod koniec mieli braki materiałowe i nie mieli pilotów. Rosjanie pod koniec wojny mieli całkiem znośne myśliwce - taki Jak 9U powinien spokojnie sobie spokojnie poradzić pod względem pułapu i prędkości. B-29 nie mogłyby sobie latać bez osłony tak jak robiły to nad Japonią.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Poranek 25 marca 1945 r. okolice Wessel, Niemcy - martwy amerykański spadochroniarz, pokłosie operacji Varsity - nie tak 'popularnej' i znanej szerszej jak chociażby D-Day czy Market Garden - mimo iż była to największa operacja powietrznodesantowa w historii przeprowadzona jednego dnia i w jednym miejscu.

W ramach wsparcia operacji Plunder(przeprawa amfibijna przez Ren prawie 70 000 żołnierzy alianckich w dniach 23–27 marca 1945 roku), przygotowano operację Varsity. Plan był prosty, zrzucić na prawy brzeg Renu prawie 17 000 spadochroniarzy - niech ustanowią przyczółki i sie napierdalają od czasu powodzenia przeprawy wojsk własciwych. Zadanie to powierzono brytyjskiej 6 Dywizji Powietrznodesantowej oraz amerykańskiej 17 Dywizji Powietrznodesantowej. Straty poniesione przez obie formacje były dość ciężkie, choć mniejsze, niż zakładano. Brytyjczycy raportowali ok. 1400 zabitych, rannych lub zaginionych w akcji z 7220 żołnierzy zrzuconych podczas operacji, amerykanie ponieśli podobną liczbę strat, zgłaszając około 1300 ofiar spośród 9650 żołnierzy. Siły lotnicze zaangażowane w operację również poniosły straty; w sumie tego dnia zostało utraconych 56 samolotów transportowych oraz 16 bombowców z 8 Armii Powietrznej, zajmujących się zrzutem zasobników z zaopatrzeniem.

Brytyjska 6DP składała się z doświadczonych weteranów którzy rok wczesniej brali udział w Operacji Overlord, natomiast amerykanie z 17DP to byli totalni gołodupce, przybyli do Europy pod koniec 1944 roku a Varsity była ich pierwszym skokiem bojowym. Mając trochę szerszą wiedzę odnośnie doświadczenia bojowego obu dywizji oraz poniesionych przez nie - niemalże identycznych - strat, nasuwa się tylko: skill is a luck.

Varsity zakończyła się powodzeniem, chociaz dzisiaj historycy mocno kwestionują zasadność przeprowadzania tak złożonej i ryzykownej operascji na kilka tygodni przed zakończeniem wojny.