ERHTwórca
30piorunówNo dobra, to jest już ten Rok Linuxa czy nie? Bo przychodzę z szybkim pytaniem. Mianowicie mój wysłużony laptok (circa about 7 lat służby xD) powoli osiąga swój limit, a za bardzo nie mam środków na wymianę kompa. A raczej nie mam środków na wymianę na kompa, którego bym chciał - bo kupić, żeby kupić to mnie nie interesuje. Zacząłem się poważnie zastanawiać nad wyjebaniem Windowsa i przejścia na Linuxa Mint, bo mam wrażenie, że większość problemów to jest spowodowane właśnie tą Windą. Czy taki transfer ma sens? Większość funkcjonalności, z których będę korzystał jest zbieżna - ot, głównie Internet i drobne gierki bądź programy, które mają swoje linuxowskie wersje. Mint się do tego nada czy będę musiał wpierdolić na blachę listę komend? Help!

@ERH można mieć jedno i drugie. Tylko lipa z miejscem. 250gb na Linuxa i Windowsa obok siebie to trochę mało. Ale ja mam na 138gb dysku takie coś, więc nie mówię, że się nie da. Na dużo starszym procku również.
Gdybyś nie szukał dłużej (a dobrze jednak byłoby kogoś kto ogarnia dobrze podpytać), to dwa systemy na raz nazywa się dualboot.
I robisz tak:
Robisz sobie dysk instalacyjny minta i Windowsa. Linuxy można używać bez instalacji, dlatego dyski instalacyjne nazywają się liveCD albo LiveUSB.
Odpalasz minta z LiveUSB. Nazywa się różnie, od live system do "testuj bez instalacji".
Na tym Linuxie uruchomionym bez instalacji włączasz program Gparted. Nim formatujesz dysk i dzielisz dysk na chociaż dwie partycje. Z 50gb win, reszta na Linuxa. Pod Linuxa idealnie jest więcej partycji, i mogę powiedzieć ci i jak, ale tu ma być krótko. Jedna też da radę.
Potem instalujesz Windowsa na tej mniejszej. Ważne, żeby nie instalować najpierw Linuxa, tylko Windowsa. Też mogę napisać czemu. I jak zrobisz inaczej, to też się da odkręcić, ale nie komplikuję teraz.
Na końcu instalujesz minta na drugiej partycji. On przy instalacji już sam zrobi tak, że rozpozna Windowsa. I przy uruchomieniu kompa będziesz mógł wybrać.
Może nie jest to super wygodne żeby musieć restartować komputer, gdyby jednak trzeba coś z Windowsa (można i bez tego, ale nie komplikuję na pierwszy raz), ale dzięki temu nie będzie problemu wypełnić mamie pita.
Pzdr, jak coś to pytaj. Tutaj jest dużo życzliwych ludzi pod tagiem Linux. 30ohm zawsze cisnie na minta, nie przejmuj się. Ja też uważam, że na start lepsze jest Ubuntu Mate od minta, ale to prawie to samo. Tylko na mate szybciej i łatwiej zainstalujesz wszystkie rzeczy z Windowsa jak steam, discord, Spotify itd. plus łatwo wyklikasz naprawę systemu (wyklikać w sensie, żeby nie robić tego "normalnie" z konsoli. Na konsolę przyjdzie też czas, bo jest łatwiejsza i szybsza, ale na start może przerażać, a staramy się nie komplikować na początku).
Każde z tych rzeczy jest do wyszukania, lub zapytania LLM, powinieneś dać radę.
@ERH Jako że sam jakoś ponad 1,5 roku temu wymieniłem złoma na nowy PC i miałem tam zainstalowane oba systemy to mogę napisać mniej więcej tyle, że do przeglądania internetu oba systemy będą działać tak samo. Mint XFCE na pewno będzie chodził lepiej niż Windows 11 bo jest dużo lżejszy. Ale na to czy gry będą chodzić lepiej to bym nie liczył. Ogólnie jeśli laptop mulił na samym Windowsie to Linux na pewno pomoże, ale nie sprawi magicznie że reszta programów będzie działać szybciej. Co najwyżej będzie zuzywać mniej RAMu i VRAMu więc jeżeli te są problemem to na pewno pomoże.













