Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

LX edycja konkursu poetycko-slamowo-rapowo-sonetowego dobiegła końca, zapraszam Was więc na LXI edycję konkursu poetycko-slamowo-rapowo-sonetowego #nasonety!

Była kiedyś taka artystka, jak Ewa Sonnet. I czasem, jak widzę "sonet", to sobie myślę o Ewie Sonnet.
No to pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zadać Wam jako utwór sonet od Ewy Sonnet.

A że ostatnio byłam w Paryżu, to padło na jej (lekko zmodyfikowany) chanson française:

Ewa Sonnet
"C'est la vie"

Jest źle, nie tak, jak obiecywał świat
masz żal, że znów nie poszczęściło się
twój gniew, twój żal
nie zmienią tutaj nic, o nie

Czy tak ma być, czy musisz tak już żyć
i wciąż, co dzień na życie żalić się
już czas, włącz luz i zrozum wreszcie tę
prostą rzecz

C'est la vie takie jest życie - zdarza się
nie przejmuj się - nie, nie, nie
nie dziś

C'est la vie takie jest życie
nie mów że masz tego dość - nie, nie, nie
nie dziś

Zasady są takie:

1. Cośtam cośtam rymujemy do ostatnich słów każdego wersu
2. Cośtam cośtam fajnie, jeśli się nie będą powtarzały te ostatnie słowa z utworu, ale komu ja będę bronić
3. Nawiązania do popkultury lat 00. zawsze mile widziane
4. Wygrywa ten, kto wygra

Osobistość4piorunów

bez tytułu. sprawdzam czy potrafię

luźno wychodzisz na ławkę, zbijasz piątki
słonecznik, parę zdawkowych przymiotników
stara z okna nadaje - nie deptać jej grządki
i z miejsca jest do deptania pięciu ochotników

wiadomo, nie to, że musisz, że jakiś imperatyw
coś ci zaciska usta, bardziej niż stanik tej Sonet
i patrzysz się w okno i stopę mocniej dociskasz
nie ma, że małą łyżką jesz wolniej, nie ma na raty
czy budzisz się czy zasypiasz, miasto wciąż płonie

nie te czasy - nikt na ośce nie zna angielskiego
"a słyszałeś" - jest jak hasło do kluby w piwnicy
na językach siłka, żelazo i dajesz k⁎⁎wa, dajesz
za rok wynajdziemy w sobie wkurw i ogień
a na mieście zaczną o nas mówić "dzicy"

(foto autorskie)

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

20piorunów

Dzień dobry. Piątek oto nadszedł, a wraz z nim - oprócz możliwości zawieszenia pewnych obowiązków na całe dwa dni - nadchodzi koniec LX edycji

Tematem, który pozwoliłem sobie narzucić, była błogość. I w istocie, w tym momencie błogość mnie wypełnia na myśl, że brzemię ciężkich obowiązków będę mógł za moment przerzucić na czyjeś barki. Albowiem - jak dowiedziałem się tym trudniejszym sposobem - jeśli się bierze udział w tej zabawie, to istnieje ryzyko, że się w nim wygra, co rodzi pewne dokuczliwe kłopoty.

Zatem tak: w walce o wawrzyn zwycięzcy, wieczną chwałę na Hejto (przynajmniej dopóki serwerownia nie padnie) i ułożenie sobie piąteczku, walczyły cztery osoby, popełniając pięć dzieł!

@George_Stark wkroczył odważnie z klimatem grudziądzkiego crossoveru. I mimo że bezpośrednio do błogości nie nie było tu odwołania, to ja pozwolę sobie jej poszukać. Oto na wodzie unoszą się topielcy, łagodnie bujając się w rytm fal, u bohaterki pojawia się pragnienie, zgaszone miękkim, aksamitnym smakiem Kubusia bananowego, a kończymy to uwalniającą i jakże oczyszczającą defekacją w krzakach. Kontynuując temat defekacji (a w zasadzie tejże efektów) przenosimy się na wieś, gdzie w spokoju obserwujemy jak owady obsiadają gnój. Taniec much przerywa nam sam podmiot liryczny, który niesiony głęboką troską o dostępność nawozu, dla spokoju swej duszy i wznoszenia się zbóż, owady przegania. I dzień kończy się miło: podmiot liryczny czuje, że wykonał swój obowiązek, a muchy... zapewne wrócą do tego, co przed chwilą robiły.

@pingWIN w poszukiwaniu błogości zaprosił nas do swojej sypialni. Oto leniwie snując swe myśli, mając przed sobą cały dzień bez żadnych zajęć, zaprasza nas do wnętrza swych przemyśleń. Które to przemyślenia, krążą między innymi wokół owłosienia: z naciskiem na własne wąsy, zdecydowanie bez nacisku na cudze bobry.

Z kolei @Wrzoo sprowadza nas do spokojnego świata, w którym póki trwa miłość, póty żadne problemy nie są istotne (z pewnym wskazaniem na niechęć do tuj i śmiertelne zatrucie mieszanką żelaza i drewna). W opisywaniu oznak tejże miłości, nie skupia się jednak na fanfaronadzie czynów dokonywanych jedynie na pokaz, przeciwnie: szuka jej tam, gdzie najgłębiej i najszerzej tkwi - w magii codziennych czynności, wzajemnego się wspierania i usypiania w kocyku z pewnością, że światło magicznie samo zgaśnie.

Na sam koniec, być może czując już weekend, @Piechur zabiera nas do lasu, szukając wytchnienia i wypoczynku w zieleni: pomiędzy odgłosami natury, wiatrem, zwierzętami. Zabiera nas do miejsca, gdzie cisza polega na tym, że nigdy do końca nie jest cicho, ale tak naprawdę słysząc wszystko - niczego nie słyszymy.

Doceniając trud i czas każdego z Was osobna, czuję się w obowiązku wybrania jednego, najlepszego z wszystkich utworów. Po przeczytaniu zarówno twórczości, jak i komentarzy pod nimi (nielicznych, najwyraźniej odbywający się równolegle konkurs na najpopularniejsze dziecko w szkole zużył niektórym motywację) chciałbym ogłosić że...

...sześćdziesiątą jubili... jubilebu... bijuleu... julibeu... okrągłą edycję konkursu Na Sonety wygrywa @Wrzoo . Składając (zupełnie nieszczere) wyrazy współczucia życzę udanego i błogiego weekendu, na łonie natury, w lesie, pod kocykiem lub w łóżku - byle było miło.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Siema,
na utwór _di proposta_ w bitwie . Przyrdzewiałem :grimacing:

----------

Leśny spokój

W leśnej gęstwinie, pośrodku głuszy
Tam, gdzie mchu zieleń wzdłuż ścieżki wędruje
Gdzie wietrzyk czule paprocią poruszy
Tam właśnie życie najlepiej smakuje

Ten, który zechce i tam wyruszy
Głęboki spokój rychło znajduje
Wśród szumu liści co pieści uszy
Czas płynie wolniej, myśl się klaruje

Między drzewami mknie jeleń rączy
Gdzieś na gałęzi drozdy się puszą
Kąpie się w słońcu stokrotka polna

Natura czeka, byś do niej dołączył
Chłoń więc jej dary ciałem i duszą
Niech Cię owładnie chwila powolna

----------

Różna , choć głównie , w kawiarence 🔥:bricks::coffee:

GURU

w Hydepark

51piorunów

Po 1 nie “ znany i popularny z aktywności różnorakiej” tylko profesionalny shitposter, general i weteran , wybitny poeta ( raz wygralem , w sensie nie ze na serio wygralem ale @George_Stark szukal leszcza do prowadzenia nastepnej edycji.) oraz wytrwaly klikacz, czasami takie glupoty pisze pod waszymi wpisami ze jak wracam poprawic literowke / T9fuckup to sam mam z siebie beke, no i zadeklarowany fan kobiecych 🦶( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

A po 2
Apeluje o glosowanie na mnie oto moje obietnice wyborcze :
- redukcja bledow ortograficznych o 15%.
- casualowy antysemitzim juz nie bedzie casualowy.
- pokazmorde nie zrobie ale np reke czy noge bez problemu.

- legalizacja prostytucji, ciezkich narkotykow oraz broni palnej.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Mistrz

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Czasem zapominam zgasić lampki przy oknie

I choćby przebił mnie nagle bełt kuszy,
I choćby ktoś zasadził w mym ogródku tuje,
Lub by jak Midasowi wyrosły mi uszy,
Nie pęknie me serce, bo ktoś mnie miłuje

Kto otrze wnet łzę, gdy film mnie poruszy
I przytrzyma rękę, gdy Boeing kołuje,
Nie piśnie słówka, gdy przybędzie tuszy,
A gdy bolą plecy, to buty mi zzuje

Pomoże w pieleniu na działce kłączy
podagrycznika, i zajmie się gruszą
Bo znów zardzewiała, jak jakaś polna

Zaś wieczorem wstanie i światło wyłączy
(gdy kocyka błogość i ciepło pokuszą
mnie zostać) — inicjatywa oddolna.

Gruba ryba2piorunów

Ale to jest pięknie czuły wiersz zakotwiczony w codzienności! :grinning:

Dobrze, że mamy w kawiarence poetów, którzy potrafią pisać o innych uczuciach niż ulga z powodu opróżnionych jelit. 😉

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

27piorunów

Błogość samotności

Cisza, błogość, spokój duszy
W samotności obłoki odlatuję
Nie ma rzeczy co mnie wzruszy
Niczym się dziś nie przejmuję

Nie ruszam swojej tłustej dupy
Jak ktoś przeszkodzi - zamorduję
Co mnie obchodzą cudze bzdury
Leżeć w łóżku do jutra planuję

A może by tak zapuścić wąsy
Przeróżne pomysły mnie kuszą
Prawie jak ta dziewczyna seksowna

Że mnie też z nią nic nie łączy
Czuję, że coś kryje pod pazuchą
I mówiąc to nie chodzi o bobra

  

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Natura jest piękna. Można siedzieć, obserwować ją i podziwiać. I zachwycać się nią można i można robić to całymi godzinami. Prawa natury jednak są twarde. Są nieubłagane. Wiedzą o tym szczególnie mieszkańcy wsi, bo oni żyją z tą naturą blisko, a nie do końca prawdą jest to, co napisał słynny chłopski poeta mongolski Janko Chanowski, że wsi spokojna, wsi wesoła. To nie tak. Życie na wsi, oprócz tego, że bywa piękne, bywa też i trudne. Bo to wiadomo: a to czasami lis z kurnika kurę uprowadzi, a to czasami pijany sąsiad miedzy nie zauważy i pół naszego pola porzeczek zdarzy mu się w pierony zaorać, a to diaboł się nie wiadomo skąd we wsi pojawi i, panie, w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi że dupczył będzie. Kradnie, panie chudobę i spyżę. Niszczy a psuje, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lukę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano…*

I mimo że i diaboły się na wsiach zdarzają, to wiersz poniższy nie o mocach piekielnych traktuje, ale o zwykłych, naturalnych problemach, z jakimi mieszkańcy wsi muszą się mierzyć na co dzień, szczególnie latem. Ten wiersz opowiada o tym tragicznym konflikcie pomiędzy podziwianiem piękna przyrody, a walką z tą przyrodą w celu zapewnienia sobie przetrwania. Być może po to, żeby, przetrwawszy, dalej można było to piękno przyrody podziwiać:

*

Uczta much

Żaden to Lot trzmiela, to jest balet muszy!
Na wsi za stodołą milion much tańcuje!
W kupie przecież siła! Kupy nikt nie ruszy!
No, chyba że muchy. Co też obserwuję.

Po tych tańcach: uczta! Obyczajem muszym
każda w kupie gnoju miejsce swe zajmuje,
głodne i zmęczone, chcą napełnić brzuchy:
kupę gnoju much kupa kupą okupuje.

Martwić się zaczynam: – „A gdy gnój się skończy?
Czym ociec na wiosnę pole nam obrzucą?”

No więc biorę miotłę i zbliżam się z wolna,
macham nią nad gnojem: ucztę pora kończyć!
Muchy już, niestety, lecz odlecieć muszą!
Gówno bez nawozu, nie produkcja rolna!

*

* – cytat z opowiadania Kraniec świata pana Andrzeja Sapkowskiego

*



Osobistość2piorunów

drobna uwaga. w oryginale stoi jak byk "taivan unjdag, khögjiltei unjdag" Błąd jest powielany z wydania na wydanie aż od 1276, a sprawcą tegoż jest nieszczęsny Grzegorz ze Storkowa.

Tak więc dla jasności: wisi spokojna, wisi wiesioła - tak należy czytać epos Chanowskiego

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Teraz się chyba mówi, że to są crossovery? Albo może i mówi się na to inaczej? – w zasadzie to nie mam pojęcia. Chodzi mi jednak o sytuacje, kiedy autor w jednym swoim dziele wprowadza postaci z innych dzieł własnych. Zrobił tak pan Twardoch, wprowadzając do Króla Konrada Willemanna, bohatera Morfiny, robi tak pan Pilipiuk, wprowadzając postać Jakuba Wędrowycza do innych opowiadań (opowiadań bezjakubowych, jak nazywają je jego fani, choć mam wątpliwości czy semantycznie poprawnym jest nazywanie opowiadania „bezjakubowym” po wprowadzeniu do niego Jakuba), podobnie robił też pan Vonnegut na przykład z postacią Kilgore’a Trouta – podobnie, bo u pana Vonneguta było to jednak trochę inaczej.

Teraz zrobiłem tak i ja, bo kiedy uświadomiłem sobie, że z ostatnim wyrazem pierwszego wersu pięknego utworu _di proposta_ w LX edycji zabawy w kawiarni , tak wspaniale rymuje się słowo „puszy”, nie byłem w stanie powstrzymać się przed zrobieniem tego, co zrobiłem poniżej. Bo tylko jedna bohaterka literacka w całym świecie – tak w świecie realnym, jak i wświecie zmyślonym – potrafi się tak fantastycznie puszyć. I w taki oto sposób jedna z postaci Pana Jerzego trafiła do grudziądzkiego uniwersum:

*

Na grudziądzkiej plaży

Usiadła nad Wisłą, ale się nie puszy,
prąd ciała unosi – ona obserwuje;
łza z oka pociekła, wiater ją osuszył
i na sucho teraz topielcom współczuje.

Czy za sprawą kolców tej nadbrzeżnej róży
coś z dzikością wściekłą w serduszku ją kłuje?;
na dodatek jeszcze w gardziołku ją suszy:
sercowo-gardłowy tam dyskomfort czuje.

– „Jakże tak na sucho?!” – więc Kubusia sączy
(choć z malinowymi jest na ryku krucho),
wzięła bananowy – wysączyła do dna;

nagle, na żołądku – jakby ucisk pnączy!,
jak się kiszki w brzuszku naraz nie poruszą! –
poleciała w krzaki ta ptaszyna polna.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dobry wieczór się z Państwem.

Wygląda na to, że trochę wskutek złośliwości losu, trochę dzięki trafieniu w gust @pingWIN , a trochę dzięki uprzejmości Chata GPT (Ty Judaszu, to ja zawsze miły jestem, "dziękuję" piszę i w ogóle, a ty mnie wybierasz, elektroniczny łobuzie?) - zostałem zwycięzcą dziś zakończonej edycji

Wygraną, poza niezapomnianą chwałą, która potrwa jeszcze ze dwa kwadranse (przy dobrych wiatrach), jest możliwość otworzenia LX (sześćdziesiątej!) edycji zabawy.

Zanim przejdę do samego wiersza krótko o tematyce: rozważałem abstrakcję, paradoksy, groteskę - wszystko, co pozwoli nam wyjść poza ramy standardowego myślenia. Ale... to nie było to. Ostatnich kilka edycji było już sięganiem "poza". Więc - sięgnijmy jeszcze dalej "poza", do miejsca gdzie "coś" nam się kończy: tematem tej edycji będzie błogość.

Jeśli chodzi o ocenę, to pozwolę sobie, jak poprzednicy, odejść od patrzenia na piorunki i skupię się na:

* realizacji założeń: jak to, co zostało zarymowane odzwierciedla to, co Autor zaplanował w tytule sonetu lub poście wprowadzającym,
* interpretacje hejtowiczów (tak, piorunki to tam furda, ale komcie zaczynają mieć moc: interpretujcie cudze wiersze, piszcie co jest fajne, co się nie udało - na pewno nie dam rady przeczytać wszystkich, ale zrobię co w mojej mocy).
* rytmika i rozłożenie akcentów - to taki mój konik: bardzo lubię, gdy tekst w wierszu płynie równo, bez zgrzytów spowodowanych przez wstawione w poprzek sylaby lub akcenty.

Nie przedłużam więc. Oto i wiersz, miłego rymowanka!

Cyprian Kamil Norwid, Samotność

Cisza – niekiedy tylko pająk siatką _wzruszy_,
Lub przed oknem topolę wietrzyk _pomuskuje_;
Och! jak lekko oddychać, słodko marzyć _duszy_ –
Tu mi gwar, tu mi uśmiech myśli nie _krępuje_.

Jak niewolnik, co ciężkie siłą więzy _skruszy_
I zgasłe życie w sercu na nowo _poczuje_,
Tak ja, na chwilę zwolnion z natrętnych _katuszy_,
Wdzięk i urok milczenia czuję i _pojmuję_.

Bo gdy w kole biesiady serce nas nie _łączy_,
Gdy różnorodne myśli mieszkać z sobą _muszą_,
Gdy dusza duszy pojąć, zrozumieć _niezdolna_ –

Próżno nektar napojów hojnie się _wysączy_;
Śmiechy, piosnka, biesiada – wszystko jest _katuszą_;
U mnie rozkosz i życie, gdy moja myśl _wolna_.

---
I na szybko przypomnienie zasad: piszemy sonet o zadanej tematyce (w tej edycji jest to błogość), w którym rymy w odpowiednich wersach zgadzają się z rymami z powyższego sonetu.

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

29piorunów

To już koniec LIX (słownie 59) , a Wasza twórczość jak zawsze zachwyciła różnorodnością zarówno utworów jak i miejsc, w których zostały one napisane!

Od groteskowego „ Balu topielców ” nie kogo innego jak @George_Stark , który napisał swój sonet podczas czekania na opóźniony pociąg na zimnym dworcu. Naszemu twórcy w trakcie pisania palce skostniały od chłodu niczym topielcom w ostatnich chwilach ich życia, klnąc przy tym pod nosem zamiast dołączyć się do wspólnego picia wódy z truposzkami.

Następnie akcja przeniosła się z zimnego dworca do ciepłej kawiarni, choć autor też czekał (nie zdradził nam szczegółów, ale mam podejrzenia, że mógł być maszynistą pewnego pociągu). Zamiast toastów i wódki była ciepła kawa i książka, choć w porównaniu do George'a @Statyczny_Stefek lubi porządny chłód. I z tego przedawkowania chłodu napisał utwór „ Do zupki chińskiej spożywanej w dniu przedawkowania chłodu ”, gdzie już nie mamy groteski, a humorystyczny sonet - myślisz, że będzie sucho, ale nie! Autor zalał ją wrzątkiem, więc wchodzi jak złoto, a raczej Złoty Kurczak z Vifona!

Później przenieśliśmy się pod wodę, gdzie spocona pacha zrobiła " BUL BUL BUL " i ewoluowała w @UmytaPacha ! Gruba pijesz? Otóż nie pije, bo już straciła swoją ulubioną rangę i stała się fanatykiem wędkarstwa, co wyraziła w swoim sonetowym buncie!

@RogerThat nie miał pomysłu na sonet (i/lub był jego pomysł na sonet, kto wie?!), więc napisał o braku inspiracji w sonecie ironicznym „ Bez tematu ”. Ale nie myślcie sobie, że jest to zły sonet, co to to nie! Opisuje świetnie bawiąc się potencjalnie niezwiązanymi ze sobą wersami z czym mierzymy się, gdy wena nas opuści, próbujemy coś napisać, ale no.. nie wychodzi... oczywiście innym, bo ten sonet akurat wyszedł!

Zakończyliśmy satyrycznym sonetem „ Oda do Excela ”. Nie śmieje się w cyrku ten co miał do czynienia z tym o czym pisze @fonfi . Sonet o frustracjach do cudownego programu jakim jest Excel, opisuje jego liczne zalety i trafne podpowiedzi oraz to jak uwielbia pracować w nim jako niezawodnym kompanem!

Zwyciezce miały wyłonić może pioruny, może moje widzi misie, a może sztuczna inteligencja.
Zwycięzcy NIE wyłoniła liczba piorunów - było by to za proste. Okazało się, że Chat GPT zgodził się (dowód niżej) z moim widzimisię, a więc tym co podobało mi się najbardziej bez względu na pioruny. Tak więc oficjalnym zwycięzcą LIX edycji zostaje @Statyczny_Stefek ! Gratuluję i składam najszczersze wyrazy współczucia i niech Ci zupka ciepłą będzie!

  

Fanatyk6piorunów

@pingWIN
I co ja teraz mam zrobić?! Ja się nie pisałem na takie rzeczy, chciałem sobie wierszyk napisać, a nie brać odpowiedzialność!

I co ja mam dalej? Mam wykombinować nowy sonet? Tak po prostu? W piątek wieczorem, przed kolacją?!

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

23piorunów

Nie od dzisiaj wiadomo, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Takie przyjacielskie wsparcie nabiera szczególnej wartości zwłaszcza w przypadku biedy intelektualnej. Pan @George_Stark doskonale wiedział jak mnie z takiej biedy wyciągnąć i zamiast dać mi (grubą?) rybę, podrzucił mi wędkę . A tak konkretnie - to wers.
Kimże bym się stał, gdybym taką pomoc bezczelnie odrzucił? Niegodziwcem?! Niewdzięcznikiem?!
Dlatego też, nie chcąc być żadnym z powyższych, dzielnie tę ostatnią wędkę ratunku chwytam i robię z niej użytek.
Niniejszym, składając wyrazy podziękowania, poniższy wytwór dedykuję mojemu dobroczyńcy.

Oda do Excela

Liczby mi formatujesz jako wyrazy,
Do diakrytycznych awersję masz znaków,
W tabele przestawne, te zamieniasz frazy,
Co dopieszczone już były... bydlaku!

I gdy opowieść swą snuję słowiczą,
Tak w formie subtelną - ty, od niechcenia
Z interpunkcją igrasz, przecinki zmieniasz,
Sens autokorektą depczesz zbrodniczą.

Raz po raz, bez końca, te męki znoszę,
W komórkach, co nie chcą trzymać formatu,
Te same - jak Syzyf - poprawki nanoszę.

I gdy nareszcie jestem rad z rezultatu,
Twoje formuły pokonawszy zawiłe,
Ty - "critical errorem" - plik mi zniszczyłeś...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Bez tematu

Nie potrafię, nie ułożę nawet frazy
Żaden ze mnie Świetlik czy tam inny krakus
W głowie fikoł z wysiłku, jak kiedy słońce praży
Wiersza nie napisałem już ze półtora roku

Mózg nic nie wykrzesuje, a palce tylko kwiczą
Ręce świerzbią, usta nie mają nic do powiedzenia
Siadam i dostanę odsiedzin od tego siedzenia
Nie wstanę, póki długopisy się całe nie wypiszą

Nie wiem, tu przypadkowe słowa się unoszą
Tu mebel, buritto, nas nie dogonjat tatu
Na grzędzie się jakieś perkozy kokoszą

Jeśli chcę to mogę dać zawsze dychę bratu
I nie wiem, robi się coraz bardziej zawile
A kormorany najbardziej lubią zjadać daktyle

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

24piorunów


Miałam się brać za sprzątanie ale jak nagle zachciało mi się pisać sonet to co zrobisz nic nie zrobisz. W ogóle mam taką teorię, że @DiscoKhan zniknął, żeby nigdy nie zostać zdegradowanym z najlepszej rangi. ehh do ilu jeszcze tragedii musi dojść, by administracja coś z tym zrobiła?

*
"Bul Bul Bul"
Zniewaga krwi wymaga, lecz jak mścić urazy
gdy zamiast rąk skórzastych - na płetwach lśni turkus?
Do Fanatyka z wielkim poczuciem odrazy
w swe ciało wsmarowuję zimny rybi śluz.

Nie radzę sobie wcale z tą nadwodną dziczą,
schną ku dywanom glonów skrzela z utęsknienia,
jakże wskoczyć bym chciała w stróżynę błotniczą
i bezkręgowce łapać w mosty podniebienia!

Te rangi to jest granda! Aż łuski się stroszą,
na co też Fanatycy potrzebni są światu?
Z tej niesprawiedliwości bóle mnie patroszą.

Nie dajcie się, me Ryby, rangowemu batu!
Zamiast swe ciała składać w odrową mogiłę,
jeszcze my pokażemy dyktatury siłę!

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Wygląda na to, że przypadkiem wziąłem przykład z @George_Stark i czekając sobie w - nomen omen - kawiarni, postanowiłem oderwać się od książki i skrobnąć w ramach rozsiadając się wygodnie .

Nie pytajcie skąd ten temat: mam przed sobą ciepłą kawę, nie jest mi w sumie chłodno - a nawet gdyby było, to ja lubię porządny chłód. Niemniej jednak nie jest mi obca sytuacja, gdy zastosowawszy na sobie niską temperaturę o kilka godzin za długo(*) człowiek na szybko zalewał makaronik wrzątkiem, by wrzucić coś ciepłego do baku i na spokojnie rozejrzeć się za czymś bardziej pożywnym.

(*) nie, zadne tam metody Wima Hoffa ani wchodzenie na Śnieżkę w stringach, normalne, uczciwe, całodzienne łażenie po zaśnieżonych gorach.

Do zupki chińskiej spożywanej w dniu przedawkowania chłodu

O piękna ciepłoto, co witasz mnie z wazy
Mniej chińskiej, lecz podłej: niech smaku
Rozejdą się z ciepłem po ustach wyrazy -
Smak złota samego, bez krztyny tombaku.

Niech drżenia pełni z zimna wręcz kwiczą
Ci, ktorzy wzgardzą ideą istnienia
Szybkiego posiłku, co podniebienia
Pokrywa wrzątkiem, ukropu goryczą.

W mej misce spuchnięte nitki się płożą
Gotowe oddac się szczęce, ich katu,
Pałeczki, ruch w ruch, w ich miejsce je włożą

O zupko chińska, od chłodu mnie ratuj!
Niech tkają się Twoje nici zawiłe
Niech dzień znów ciepłem przywita mnie mile.

GURU10piorunów

Uuu kawka ksiazka kawiarnia, przychodzi nieznajoma i sie pyta stefka tajemniczego co tam pisze, “wiersz”, w oczach jej iskierki scena jak z komedi romantycznej, dosiada sie, “à o czym jesli mozna wiedziec?”, stefek podnosik wzrok w nad kartki i odpowiada “oda do vifona”, i caly romantyzm jak gowno w przereblu ehhh. Ale sonecik bardzo ladny (° ͜ʖ °)

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Czekanie na opóźniony o 180 (jak narazie!) minut pociąg na zimnym dworcu można wykorzystać na rozmaite sposoby. Można na przykład się denerwować i kląć pod nosem (albo i na głos), ale można też napisać sonet na potrzeby zabawy w kawiarni *. Podejmując tę drugą aktywność, skostniałymi od chłodu palcami wystukałem na telefonie to co poniżej.

Pan Julian Tuwim napisał kiedyś taki piękny utwór pod tytułem _Bal Wisielców_ (który dał tytuł równie pięknemu spektaklowi wystawianemu kilkanaście już chyba lat temu przez kielecki teatr imienia Stefana Żeromskiego), a ja chyba postanowiłem się nim zainspirować:

*

Bal topielców

Toż to nie mgły są, a gnilne gazy!
Skrywają one brudny beż piachów
tej nadwiślańskiej, grudziądzkiej plaży,
plaży umarłych, topielców i strachów.

To trupy się bawią! Śmieją się, krzyczą!
Widać: po zgonie nic się nie zmienia.
I jeszcze piją: aż do zapomnienia!,
bo sobie o śmierci pamiętać nie życzą.

I radość z tym gnilnym smrodem roznoszą
jak gdyby chciały obwieścić światu
że uraz do swych zabójców nie noszą,

że nie ma wcale w nich życia braku,
tak jak na przykład ten jeden osiłek,
co pannę poderwał. I klepie ją w tyłek.

*

* - nie jest oczywiście zabronione robić obie te rzeczy jednocześnie.

Lider0piorunów

@George_Stark nawet mam przed oczami pewną ustronną, grudziądzką, nadwiślańską plażę. Jest ona całkiem sporych rozmiarów, ciągnie się przez prawie kilometr. No ale nic dziwnego skoro trupów dużo ma się na niej pomieścić, to i musi być długa. 😉
A tak dla smaczku dodam, że pochowałem na niej 2 szczury. 😁

Gruba ryba0piorunów

Szczury i smaczek? Nie będę wnikał w te kujawsko-pomorskie obyczaje. Przynajmniej nie narazie i nie aż tak głęboko, choć martwe grudziądzkie zwierzęta to piękny temat do eksploracji poetyckiej. Nasz świętokrzyski smaczek jednak, to normalnie się robi, z mąki pszennej.

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

25piorunów

Dziś mam (nie)przyjemność otworzyć LIX (słownie 59) edycję  ! Nie przedłużam, bo pewnie wygłodniali soneciarze już czekają. W tym tygodniu sonety będą tworzone na wzór 94 sonetu nie kogo innego jak Williama Shakespeare'a!

SONETY SHAKESPEARE’A

XCIV

Mocni cios zadać, co nie chcą obrazy,
Nie czynią tego, k’ czemu mają zakus,
Co wzruszą drugich, sami są jak głazy,
Zimni, niechwiejni, nieskorzy do pokus:

Ci łaski Nieba najsłuszniej dziedziczą,
Skarbów Natury strzegą od zniszczenia;
Ci są panami swojego wejrzenia,
Inni za czeladź ich cnoty się liczą.

Letni kwiat wonny lata jest rozkoszą,
Choć sobie żyje i gaśnie nie latu;
Lecz, gdy zarazy na kwiat się przenoszą,

Chwast najpodlejszy lepszy jest od kwiatu.
Zły czyn w kwas zmienia i słodycze miłe,
Gorzej od chwastów cuchną lilie zgniłe.

------------------------------------------
Zasady są myślę już wszystkim zdane, choć nie wiem czy lubiane. Otóż jak zawsze: układamy sonet, w którym rymy w poszczególnych wersach zgadzają się z rymami w powyższym sonecie. Zwyciezce wyłonią może plusy, może moje widzi misie, a może sztuczna inteligencja?! Kto wie? Bo ja nie wiem. Deadline - piątek 17.01, godzina nieznana. Powodzenia i oczywiście zapraszam i tych starych wyjadaczy i tych, którzy tylko nieśmiało gdzieś piorunują i może nawet skrobią do szuflady coś swojego, aby i oni coś napisali (byle nie za dużo, bo potem muszę to przecież podsumować, wiadomo xD).

  

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzieńdobrywieczór się z Państwem,
Dotarliśmy dzielnie do piątku (a nawet chyba już do soboty), należy się zatem podsumowanie LVIII (słownie: 58) edycji zabawy co ją zwą .

Widzę, że po długiej przerwie świątecznej albo szanowne towarzystwo dopadł nawał pracy (jak mnie na ten przykład) albo brzuchy i głowy jeszcze ociężałe po świątecznej sałatce z majonezem (jak moje dla odmiany). A skąd takie odważne wnioski? Przyjrzyjmy się faktom, bo jak wiadomo fakty nie kłamią i nie można z nimi dyskutować. Można o nich - ale to za chwilę.

Sonetów powstało dokładnie sześć. Czyli tyle, że mógłbym je policzyć mając do dyspozycji palce tylko jednej dłoni i jeden w… pamięci 😉 W szranki stanęło natomiast tylko czterech uczestników. Jak łatwo zatem policzyć za pomocą odejmowania (4-2=): @George_Stark wrzucił trzy sonety. Brawa dla tego pana.

A czego ciekawego dowiedzieliśmy się z zakończonej właśnie edycji?

* Pochówek nie do końca zgodny z tradycją by @George_Stark :zap:️13 - czyli że “Tradycja”, to jednak nie tylko imię dla dziewczynki, ale bardzo poważna sprawa ściśle związana z pochówkiem. Zwłaszcza ze specyficznym rodzajem pochówka w Grudziądzu. Takim we Wiśle.

* Autodefensteracja by @George_Stark :zap:️10 - odkrywamy znaczenie słowa defenestracja, a ku mojemu zaskoczeniu nie jest to kolejne określenie samo-miłości, chociaż też kończy się na -cja. Oraz że jest to sport narodowy Czechów.

* W Weronie by @George_Stark :zap:️10 - że kiedy Shakespeare pisze:

Romeo martwy i Julia, wprzód zmarła,
A teraz ciepła z puginałem w piersi

to wbrew temu czego uczyli nas na języku polskim w szkole “puginał” to jednak nie jest sztylet ale “prątki kiły”.

* Kazimierska zbrodnia by @fonfi :zap:️11 - że Kazimierz Dolny (przez to, że też leży nad Wisłą) zazdrości tradycji Grudziądzowi, ale jest jedna, JEDYNA, w swoim rodzaju i nie ma zgody na żadnych przebierańców.

* Trudno nie wierzyć w nic by @pingWIN :zap:️16 - że nie da się w nic nie wierzyć, bo wtedy wierzymy w to, że w nic nie wierzymy. Czyli jednak tak jakby wierzymy. A na dodatek, że ta wiara w niewiarę, czyli taki “mindfuck”, może być cnotą:

Ważne jedynie by była Twą cnotą
A nie z przymusu ciasną obrożą

* Miłość poza śmierć by @RogerThat :zap:️12 - że kiedyś skóra, fura i komóra a teraz “(…)długość fiuta rozmiarem marmuru mierzysz…”. Czyli, skoro nie noszę skóry, nie mam pretensjonalnej fury i co gorsza nie mam jeszcze błyszczącego, jak psu jajka, nagrobka (nawet na zaś) to najwyraźniej jestem eunuchem. No może stary ajfon trochę sytuację ratuje…

Teraz, jak już wiecie Państwo, jakie są fakty to możemy o nich podyskutować. Chociaż w sumie to nie ma o czym. Bo chociaż @George_Stark wyrwał się jak Filip z konopii i wrzucił swoje wytwory w ilości hurtowej, to jednak jak zwykle zapomniał je otagować “diriposta” więc ma to na co zasłużył i największą liczbą piorunów LVIII (słownie: 58) edycję wygrywa pan @pingWIN

Moje najszczersze wyrazy współczucia i dobranoc.

Fanatyk5piorunów

Ale urwał! Aż sprawdziłem, czy rzeczywiście nie taguje i rzeczywiście nie taguje.
@pingWIN gratulejszyn and sorry for u bro!
Ładne te podsumowania @fonfi, częściej możesz robić ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Fanatyk2piorunów

@RogerThat
>Ale urwał! Aż sprawdziłem, czy rzeczywiście nie taguje i rzeczywiście nie taguje.
Uparciuch z niego... :man-shrugging: Ale przede mną i tak się nie ukryje!

>Ładne te podsumowania @fonfi, częściej możesz robić ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Dziękuję - dzisiaj troszkę na leniuszka, bo "ciągle coś". A to "jak często", to już od woli ludu zależy 😉

GURU19piorunów

@fonfi Kurde xD Skończyłem po godzinach boju projekt na studia o 1:30, przyszedłem się tu zrelaksować, a tu jeszcze obowiązki kolejne dajo (╯°□°)╯︵ ┻━┻

No dziękuję za ten zaszczyt wygranej, wierzę (hehe), że tak miało być, więc nie pozostaje mi nic tylko się cie.. cierpieć. Cierpieć. Postaram się otworzyć edycję około 12, w porywach do północy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Miłość poza śmierć

Niektóre miejsca zdają się niegodne do grabieży
Pałętać tam pozwolisz tylko sępowi i wronie
To takie miejsca, gdzieś śmierć zasiadła na tronie
To miejsca, gdzie długość fiuta rozmiarem marmuru mierzysz.

A jednak czasem się znajdzie śmiałek, co ze szpadlem przybieży
Taki co przekopie i w ziemnej toni tonie
Najpewniej pijany, głupi albo na dronie
Bo normalny człowiek butów klauna raczej nie przymierzy

I jak przykro, o jak szkoda, gdy go złapie miła
Rączką bardzo kościstą wciągnie, otuli ziemią grząską
Sam przecież wlazł do grobu, więc nie powiedzą, że zabiła

Skoro tak się pchał, to przyjęła, choćby po to
By zabić samotność, a dać upust wszystkim troskom
Teraz we dwoje w grobie spędzą swoją jesień złotą.

Poeto, godności! - Pamiętaj o społeczności.

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

29piorunów

Tematem tej edycji jest makabreska, ale jakoś tak z tych wszystkich trupów temu tematowi towarzyszących wzięło mnie na tematy co prawda śmierci jakby bliskie, bo wiarę w to, co po śmierci. Wyszło poważniej niż planowałem, ale to nic, bo ja zazwyczaj i tak wszystko piszę pod wpływem jakieś impulsu niż planów, więc wyszło w sumie standardowo.

Nawet brak wiary w cokolwiek wymaga pewnej formy "wiary" — w nicość, pustkę lub brak celu, a więc tytuł odnosi się do trudności, jaką człowiek napotyka, próbując żyć bez przekonań, nadziei lub sensu. Przesłuchać możecie także piosenkę o tym samym tytule, oczywiście nie moją, która porusza podobne tematy, choć jest trochę bardziej ukierunkowana moim zdaniem.

_Trudno nie wierzyć w nic_

Chyba każdy jednak w coś wierzy
Czy to w tego na niebiańskim tronie
A może tego po tej mrocznej stronie
Wszyscy wierzymy, choć tak mało wiemy

Ta iskra jednak niech nas pocieszy
A może nawet niech ognisko zapłonie
Chociaż co ma wisieć nie utonie
To wiara potrafi robić wielkie rzeczy

A to czy i kogo Twa wiara skryła
Co tam ukrywasz pod ciemną zasłoną
Niech tylko Ciebie będzie cieszyła

Ważne jedynie by była Twą cnotą
A nie z przymusu ciasną obrożą
Wiara w nicość nie jest złą drogą

  

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Poruszyła mnie bardzo historia pana Jerzego , który wbrew swojej lokalnej, Grudziądzkiej tradycji, zamiast oddać zwłoki zmarłej gwałtownie małżonki tej dziwnej rzece Wiśle, zmuszony został cisnąć je w błoto. Zapewne dlatego też w historii pana Jerzego pojawia się wymiar sprawiedliwości. No bo przecież wiadomo, że ciśnięte w błoto zwłoki, przyciągają uwagę zdecydowanie bardziej niż te obciążone kamieniami i wrzucone w topiel. W szczególności dlatego, że te pierwsze mocniej rzucają się w oczy. W każdym razie każdemu, kto nie jest nurkiem. A zatem, całkiem niepozorny na pierwszy rzut oka, tłum trupów na Grudziądzkim odcinku Wisły jest - jak widać - niezmiernie brzemienny w skutkach dla lokalnej przestępczości afektywnej.

I tu należy zadać sobie pytanie - skąd taka mnogość nieboszczyków w Grudziądzu. Odpowiedź przyszła mi do głowy, kiedy w ostatni weekend miałem przyjemność delektować się z korony baszty widokiem doliny Wisły w Kazimierzu Dolnym. Można powiedzieć, że doznałem olśnienia, którym śpieszę się z Państwem podzielić.

Kazimierska zbrodnia

"Piękny jest widok z kazimierskiej wieży!"
Ten niemy zachwyt przerwał nagle żonie
Pękającej czaszki trzask na betonie.
-Ciężko o zachwyt gdy mózg obok leży...

By zbrodni ślady zatrzeć jak należy,
Grudziądzkim stylom oddając pokłony,
Do rzeki ciało mąż wrzucił - niech tonie!
W końcu Kazimierz też nad Wisłą leży.

Choć w Kazimierzu Wisła ślady zmyła,
To kiedy tylko spłynęła kra wiosną,
W Grudziądzu zwłoki na brzeg wyrzuciła.

I kiedy pytał zdziwiony: - A co to?! -
Jerzy, z denatką i miną żałosną,
Z dorzecza kolejne płyną trupy flotą...

Gruba ryba2piorunów

Fantastyczny wiersz, a szczególnie ten wers:

-Ciężko o zachwyt gdy mózg obok leży...

jednakowoż traktuję go w kategorii fantastyki lirycznej, bo nic mi o tym nie wiadomo, ażeby to ta dziwna rzeka Wisła wyzwalała w ludziach takie mordercze zapędy, a nie miasto Grudziądz. A nawet gdyby coś było mi na ten temat wiadomo, to i tak bym takiej wiedzy nie uznał, do świadomości swojej bym jej za nic nie dopuścił. 😉

Pokaż więcej komentarzy (8)