Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#polityka

Autorytet

w Dyskusje

93piorunów

Biedny Krzysio, Financial

Times pisze o Orlenie Obajtka, Wirtualna Polska o Sakiewiczu, Onet się z prezydentem procesuje (zgadnijcie kto poprosił o niejawny proces :D), jemu zaraz tętnice wywali od tego cholesterolu z ciągłego grillowania.

Mistrz35piorunów

@TwojStaryJeSuchary według pisowcow o niejawny proces prosił onet (co jest bzdura, bo prosił o niejawność pojedynczego posiedzenia). Podlaskie trolle za to już obaliły artykuł FT bo obajtek nigdy tam nie leciał z walizką pieniędzy do Caracas! (Bo "zatrudnił" do tego jakiegoś 20 latka).

Biedny Krzysztof, dopiero był na wakacjach i teraz znowu musi jechać :confused:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Byłem w ten weekend u rodziny na urodzinach chrzestnego. Moja ciocia (ta sama krew) generalnie w tej rodzinie rodzynek, bo oni wszyscy są bardzo przedsiębiorczy i wierzący (są ze wsi, ale dość mocne biznesy prowadzą, ale jednak kościółkowi i konserwatywni), natomiast ona nigdy nie pracowała, zajmowała się domem, ale była ta "nowoczesna", czyli lubiła sobie jak kot własnymi drogami chodzić. Może to jej buntownicza uroda, ale taki 100 % libek.

Już c⁎⁎j w to. Dowiedziałem się od niej, że

-Wałęsa jest ojcem polskiej niepodległości i bez niego ten kraj by się nie rozwinał

-To jak rozwinęła się Polska to w dużej mierze zasługa Donalda Tuska

-Ich pokolenie pokonało ZSRR bo bez tego by nie upadł, od nas się to zaczęło

-Młodzi nic nie rozumieją, bo nie żyli w tamtych czasach, a my korzystamy z tego co oni wypracowali

Nie jest to typowa babcia, mimo 70 lat, bo ubiera się lepiej niż nie jedna 20 letnia szafiara, formy jej mogą 25 latki pozazdrościć, bo całe zycie do dziś jest sportsmenką, klasą bije na głowe sporo kobiet sukcesu (mimo, że od lat nie pracuje, jest wykształcona).

Natomiast tu się k⁎⁎wa rodza moje pytania XD Czy to pokolenie serio k⁎⁎wa wierzy, ze

1.Taki prymityw i zwykły prol podstawiony przez służby jak Wałęsa mógłby być mózgiem jakiejkolwiek operacji i pokonać jakikolwiek ustrój?

2.To, że Polska rozwinęła się dzięki politykom, a nie mimo nim?

3.Że byliśmy jakimś pionierem zmian? ZSRR i tak szło ku upadkowi, a postsowieccy politycy przefarbowali się jak lisy w każdym kraju i tak czy siak byli dalej u władzy i są do dziś

4.Ponownie - co wypracowali? Kulawy system emerytalny i zdrowotny, kraj zbudowany pod banki, deweloperów i kolesi polityków, rozkradanie majątku publicznego, wały w latach 90 i 00 czy o co tu chodzi? Bo jak na razie to młodsze pokolenia zapierdalają jak mrówki na ich wysokie emerytury, a kraj się rozwija, bo korpo widzą wartość w pompowaniu tu kasy jako atrakcyjny i nowy stosunkowo rynek po upadku bloku wschodniego.

Pytanie, jeśli są tu ludzie 50 + - czy wy naprawdę wierzycie w te bzdury, które sobie uroiliście, czy to tylko mechanizm obronny?

Autorytet1piorunów

Ogólnie w skrócie:

1) tak choć nie tylko on

2) nie tylko ale tak, ogólnie proeuropejska opcja i kasa z UE

3) byliśmy pełna zgoda

4) trochę tak ale młodzi (40-50) też swoje dołożyli.

Widać że ciocia TVN ogląda ale jakoś mega się nie myli.

Jedna uwaga co do Wałęsy. W wielu wspomnieniach z tamtych lat to się przebija że koleś miał mega charyzmę. Sala chłopów, jest impas, wchodzi Wałęsa mówi idziemy i idą. Coś w ten deseń

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

20piorunów

CIA W MOSKWIE. SIEMONIAK W CIA. TUSK W RCB. A PAN BÓG ZNOWU MA NAS W D⁎⁎IE.

Szef CIA jedzie do Moskwy. Nie po matrioszkę, nie na pielmieni i raczej nie dlatego, że miał trochę wolnych mil do wykorzystania.

Chwilę później Siemoniak leci do CIA. Rozmowa jest „bardzo ważna”, informacja trafia do premiera, a za moment Tusk zwołuje specjalną odprawę RCB i zaczyna mówić o eskalacji, następnych tygodniach, miesiącach i możliwych działaniach dotyczących naszego terytorium.

Co Siemoniak usłyszał w CIA, nie wiem, ale spokojnie. Jeszcze chwila i będziemy wiedzieli wszyscy, bo w Polsce tajemnica państwowa ma trwałość jogurtu zostawionego w lipcu na parapecie.

Zanim dokument zdąży wystygnąć po wyjściu z drukarki, połowa Warszawy już wie, co w nim jest, a druga połowa właśnie komentuje to anonimowo w mediach.

U nas naprawdę dobrze strzeżona została chyba tylko jedna tajemnica państwowa: dlaczego Pan Bóg od kilkuset lat ma nas tak konsekwentnie w d⁎⁎ie.

Mnie bardziej od tego, co Siemoniak usłyszał w CIA, interesuje to, co już widać.

Dla mnie granica została przekroczona 16 listopada 2025 roku, kiedy wysadzono tor na trasie Warszawa–Lublin.

Wtedy skończyło się pytanie, czy można. Moim zdaniem ruscy dostali zielone światło. Nie na czołgi pod Warszawą. Na napierdalanie w Polskę poniżej progu wojny: kolej, energetyka, logistyka, łączność, cyber, sabotaż.

A potem eksperci będą trzy dni debatować, czy wysadzony tor to już atak, czy tylko wyjątkowo nerwowa awaria.

Na razie mamy głównie wynajętych wykonawców, elegancko zwanych proxy, bo „pojeb na zlecenie ruskich służb” źle wygląda w telewizji.

Tylko że proxy to przystawka. Prawdziwy problem zacznie się, gdy wejdą zawodowcy.

I moim zdaniem to nie jest perspektywa lat, tylko dni albo tygodni.

Wtedy możemy dostać pierwszy solidny wpierdol, zanim politycy zorientują się, że wojna hybrydowa przestała być panelem z kawą i ciasteczkiem.

A my zrozumiemy, że jesteśmy w d⁎⁎ie dopiero wtedy, kiedy proxy się skończy, a zaczną profesjonaliści.

I tylko polityczny debil może tego nadal nie widzieć.

Przeciwnik zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile mnie to będzie kosztowało?

Jeśli odpowiedzią jest konferencja prasowa, kilka groźnych min, komunikat o „monitorowaniu sytuacji” i dwudniowa napierdalanka na X, to rachunek wychodzi wyjątkowo korzystnie.

A skoro pierwsze zamówienie było tanie, kolejne będzie większe.

Nie dlatego, że Rosjanie są jakimiś nadludźmi ze szkoły Jamesa Bonda.

Po prostu patrzą, jak reagujesz. Jeżeli naciskają klamkę i drzwi się uchylają, to nie odchodzą grzecznie do domu. Naciskają mocniej.

I dlatego obawiam się, że na początku dostaniemy niezły wpierdol.

Nie dlatego, że Polska jest bezbronna i nie dlatego, że jutro obudzimy się z rosyjskimi czołgami na Marszałkowskiej.

Dlatego, że zanim nasza klasa polityczna zorientuje się, że wojna hybrydowa nie jest panelem dyskusyjnym z identyfikatorem na smyczy, przeciwnik zdąży sprawdzić kilka następnych drzwi.

A my będziemy jeszcze debatować, czy aby na pewno ktoś nacisnął klamkę i czy komisja sejmowa powinna zebrać się we wtorek czy w środę.

Tymczasem Polska ma oczywiście ważniejsze rzeczy do roboty.

Braun będzie latał z młotkiem i prowadził politykę historyczną metodą udarową.

Macierewicz będzie ganiał z paintballem jak człowiek, któremu ktoś pomylił system bezpieczeństwa państwa z urodzinami dwunastolatka.

Reszta będzie się napierdalała o Tuska, Kaczyńskiego, Ukrainę, Niemcy, Unię, banderowców, ruskie onuce i o to, który Polak jest większym zdrajcą Polski.

Rosjanie naprawdę nie muszą nas specjalnie skłócać.

Wystarczy dać Polakowi internet i trochę czasu. Resztę zrobimy sami, bez faktury, bez delegacji i bez zwrotu kosztów.

Jeszcze będziemy z siebie dumni, że bronimy ojczyzny, wyzywając jakiegoś faceta z Radomia od sprzedajnej k⁎⁎wy, bo postawił inną flagę w zdjęciu profilowym.

Służby zrobią marsowe miny.

Ministrowie powiedzą, że „sytuacja jest monitorowana”.

Politycy ustawią się na tle pięciu flag, generał stanie obok i wszyscy będą wyglądali tak, jakby godzinę wcześniej osobiście wrócili spod Kurska.

Problem polega na tym, że większość naszych polityków zna wojnę mniej więcej tak, jak ja balet klasyczny.

Z telewizji, książek, obchodów rocznicowych i składania wieńców.

Dla nich wojna to przemówienie, rocznica, minuta ciszy i limuzyna z ochroną.

Dla zwykłego człowieka wojna zaczyna się wtedy, kiedy nagle nie działa telefon, nie ma prądu, na stacji kończy się paliwo, pociąg nie jedzie, a ty nie wiesz, czy dzieci wróciły ze szkoły.

I tego właśnie wielu ludzi nadal nie rozumie.

Jeśli kiedyś naprawdę pierdolnie, to najprawdopodobniej nie pierdolnie w Sejm, nie w ministerialny gabinet i nie w hotel, w którym śpią posłowie.

Pierdolnie tam, gdzie chodzisz ty.

Na dworcu, przy torach, na stacji benzynowej, w centrum handlowym, na moście, przy transformatorze albo obok piekarni, do której rano idziesz po kajzerki.

Dron nie pyta, na kogo głosowałeś.

Sabotażysta nie sprawdza, czy jesteś za prawicą, lewicą czy masz ich wszystkich serdecznie w d⁎⁎ie.

Odłamek nie ma konta na X i nie interesuje go, czy wczoraj wygrałeś dyskusję o Wołyniu.

A kiedy naprawdę zacznie się źle dziać, polityk będzie miał ochronę, samochód, kierowcę, wcześniejszą informację, numer telefonu do człowieka, który odbierze o trzeciej w nocy, procedurę ewakuacji i przynajmniej jakieś pojęcie, gdzie ma jechać.

Ty będziesz miał rodzinę, psa, kredyt, pół baku paliwa, dwie reklamówki zakupów i telefon, który właśnie stracił zasięg.

I wtedy nagle cała ta internetowa wojna o to, kto jest większym patriotą, okaże się warta dokładnie tyle, co używany papier toaletowy.

Najbardziej wkurwia mnie jednak coś jeszcze.

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

Jakby zwycięstwo było trochę podejrzane, a wpierdol z honorem stanowił najwyższą formę patriotyzmu.

Nam się ciągle marzy bohaterska śmierć, wielka klęska, morze zniczy, pomnik, muzeum i rocznica, przy której za osiemdziesiąt lat kolejny polityk stanie z wieńcem i powie, że „Polska pamięta”.

Czasem mam wrażenie, że w Polsce łatwiej postawić pomnik za wpierdol niż za zwycięstwo.

Jak dostaniemy po mordzie, natychmiast wiemy, co robić.

Mamy akademię, przemówienie, tablicę, rekonstrukcję, patrona szkoły i sześciu historyków tłumaczących, dlaczego klęska była moralnym zwycięstwem.

Gorzej, kiedy trzeba zrobić coś wcześniej, żeby tego wpierdolu po prostu nie dostać.

Wtedy zaczyna się komisja, konsultacje, spór kompetencyjny, pytanie o finansowanie i oczywiście najważniejsza kwestia: kto będzie przecinał wstęgę.

Bo tym krajem za często rządzą ludzie zakochani w przeszłości.

Historycy, prawnicy i zawodowi komentatorzy dawnych krzywd potrafią godzinami wyjaśniać, kto kogo zdradził w 1939, 1944 albo 1989 roku.

Wiedzą, kto powinien dostać pomnik, komu go trzeba roz⁎⁎⁎⁎⁎olić młotkiem i przy której rocznicy należy zrobić najbardziej patriotyczną minę.

Ale kiedy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobić jutro rano, żeby za dziesięć lat nie stawiać kolejnego pomnika ofiarom? — nagle zapada cisza.

Potrafimy wyć nad przeszłością.

Gorzej z tym, żeby nie produkować sobie przyszłości, nad którą znowu będzie można wyć.

Podobno życia nie należy brać zbyt serio, bo i tak kończy się śmiercią.

Tylko mam wrażenie, że my zrobiliśmy z tego doktrynę bezpieczeństwa narodowego.

Skoro kiedyś i tak zdechniemy, to po co się przygotowywać?

Jakoś to będzie.

NATO przyjedzie.

Amerykanie pomogą.

Europa zareaguje.

A jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje jeszcze Pan Bóg.

No właśnie. Pan Bóg.

Przez 123 lata zaborów najwyraźniej był na wyjątkowo długim L4.

W 1939 roku Niemcy weszli z jednej strony, Sowieci z drugiej, a żeby dowcip historii był jeszcze bardziej czarny, żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis GOTT MIT UNS — Bóg z nami.

Czyli nawet Boga nie mieliśmy wtedy na wyłączność.

W 1944 roku Warszawa płonęła, ludzie ginęli tysiącami, a jeżeli ktoś czekał na cud, to centrala najwyraźniej miała wyłączony telefon.

Potem przyszła komuna i znowu trzeba było sobie radzić głównie własnymi rękami.

Nie mam nic przeciwko wierze.

Człowiek może wierzyć, modlić się, nosić krzyż i chodzić do kościoła.

Tylko nie róbmy, k⁎⁎wa, z Pana Boga systemu obrony przeciwlotniczej.

Bo historia nie jest sprawiedliwa.

Historia ma głęboko w d⁎⁎ie nasze poczucie moralnej wyższości.

Bardzo często wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma więcej amunicji, lepsze rozpoznanie, sprawną logistykę, działającą łączność, mocniejsze służby, przygotowanych obywateli i polityków, którzy zaczynają myśleć przed katastrofą, a nie pięć minut po pierwszym wybuchu.

Może więc tym razem, zamiast szykować miejsce pod kolejny pomnik, spróbujmy dla odmiany nie dostać wpierdolu.

Nie umrzeć pięknie.

Nie przegrać honorowo.

Nie zostać kolejnym pokoleniem, o którym przyszły historyk napisze, że „mimo bohaterskiego oporu sytuacja była beznadziejna”.

Ja bym raz chciał przeczytać coś innego:

Byli przygotowani.

Przeciwnik spróbował.

Dostał po mordzie i więcej nie próbował.

To byłaby dopiero rewolucyjna polska polityka historyczna.

A jeśli ktoś nadal uważa, że jakoś to będzie, bo przecież „Szczęść Boże”, to przypomnę mniej elegancką, za to znacznie bardziej realistyczną wersję stosunków międzynarodowych:

BÓG Z NAMI. C⁎⁎J Z WAMI.



Źródło: https://x.com/Kafir_PL/status/2099364748173136285

Osobistość4piorunów

@30ohm Do pewnego momentu dobrze się czyta.

Ale od momentu:

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

To już zaczyna się odlot. O ile rant na pato-martyrologie słuszny, ale już wiązanie tym z obecnym stanem nieudolności to już za dużo jak na taki tekst.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Polityka

10piorunów

Albowiem powiadam wam: Jesli Rosja zaatakuje Litwe to wojska niemieckie tam stacjonujace nie wyjda poza baze wojskowa o ile nie bedzie to dotyczylo ucieczki, Polacy nie wkrocza armia ladowa bo mamy granice ladowa z Rosja i Bialorusia, Trump powie, ze w sumie Litwa to rosyjska strefa wplywow bo to stara republika radziecka, Papiez powie, ze niepotrzebnie Litwini szczekali przy granicy z Bialorusia, a Macron wyda fortune na telefony do Moskwy. Koniec Nato jest szybszy niz nam sie wydaje.

Osobistość18piorunów

@100mph Nawet gdybyś miał rację to samo pisanie tego publicznie jest kolejną małą dziurką we wiarygodności sojuszu. Rozprowadzasz niekorzystną narrację i siejesz defetyzm.

A zrównanie Królewca z ziemią jest łatwe i bezpieczne, zachód może nie być szczególnie chętny na wysłanie piechoty do okopów, ale poderwać lotnictwo? Wstawić marynarkę na Bałtyk i dosłownie zamknąć przestrzeń powietrzną nad całą Europą? Z czystą przyjemnością. No i jeszcze mają tam opinię publiczną, która może nie zaakceptować bierności i żądać pokazu siły, a słupki poparcia jednak bywają ważne.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Mistrz

w Wiadomości Polska

172piorunów

Kryptowaluty, Wenezuela i puste tankowce. Śledztwo "FT" odsłania kulisy afery w Orlenie za czasów Obajtka

Spotkanie na jachcie w Abu Zabi, 230 mln dolarów zaliczki przelanej bez zabezpieczeń w ciągu 5 dni, a później dziwni pośrednicy, portfele kryptowalut przekazywane w restauracjach w Caracas oraz transakcja zakończona fiaskiem. Brytyjski "Financial Times" ujawnił nieznane wcześniej szczegóły

Lider

w Hydepark

90piorunów

nigdy bym nie powiedział, że jeszcze ktokolwiek daje je⁎⁎⁎ie, a co dopiero traktuje poważnie to mięso w piątek do tego stopnia, żeby opłacało się zbijać na tym kapitał polityczny

Mistrz3piorunów

@festiwal_otwartego_parasola to on to wprowadził 6 lat temu XD

A poza tym przepiękne - on chce dosłownie to co teraz, ale nie "ze względów ideologicznych tylko dla dobra dzieci". W jaki sposób on zna motywacje Nowackiej w kwestii wprowadzania w życie jego własnego pomysłu to nie wiem.

Tytan13piorunów

Juz przestali udawać że to ma sens, chłop z jednym zdaniu potrafił sobie zaprzeczyć sam sobie i on jest kandydatem na premiera partii.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Lider

w Polityka

72piorunów

Sikorski: Na rosyjską eskalację Polska odpowie poważnie

Na rosyjską eskalację, jaką był np. ostrzał pociągu na terenie Ukrainy przy polskiej granicy, Polska będzie miała nieprowokującą, ale poważną odpowiedź, która wzmocni bezpieczeństwo - zapowiedział wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem. #wiadomoscipolska

GURU

w Wiadomości Polska

124piorunów

Wiemy, kim jest pan X z wystąpienia Tuska. To Tomasz Sakiewicz

"Pan X obiecywał mi, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to załatwi mi ułaskawienie" – ten fragment protokołu przesłuchania odczytał 4 września w Sejmie Donald Tusk. Wirtualna Polska i TVN24 ustaliły, kim jest "pan X". To Tomasz Sakiewicz, współwłaściciel Telewizji Republika.

Mistrz

w Wiadomości Polska

29piorunów

Koalicja miała likwidować instytuty PiS. Teraz sama tworzy nowe. Lewica chce powstania Instytutu Daszyńskiego

Po tym, gdy ludowcy przeforsowali utworzenie Instytutu im. Witosa, podobną jednostkę, poświęconą Daszyńskiemu, chce powołać Lewica – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Problem w tym, że w 2023 r. partie koalicyjne zapowiadały znaczną redukcję rządowych instytutów, będących rzekomo siedzibą patologii.

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Przy okazji afery z raportem "Polaków portret własny" i tego jak część mediów broni autorki, tudzież osoby, która złożyła podpis na tym tekście, zacząłem się zastanawiać co z nami się stało, jako społeczeństwem.

- kobieta, która weszła w politykę, zdziwiona jest, że zbiera krytykę X razy większą niż gdyby to było na poziomie biura w korpo.
- sama pewnie uwalilaby swojego studenta za taką lipę
- otrzymywanie krytyki staje się hejtem albo linczem
- retorycznie zapytam: gdyby na tym stanowisku był mężczyzna to czy zebrały ciegi za taką fuszerkę? W obecnym dyskursie politycznym: jeszcze jak. Czy miałby taki sam szeroki front obrońców? Nie no, tyle to nie.

Części środowisk opiniotworczych zależy chyba na tym, aby z afery Mróz - Gorgoń zrobić odpowiednik tego brytyjskiego profesora, który przebiegł 30 maratonów W 36 dni (czy podobna liczna biegów i dni), a jak wyszło, że to wszystko lipa to ten też, stwierdził, że to hejt ale dowalił magika.

W polskim przypadku dochodzi to, że poprzednie prace Pani doktor miały ponoć podobny poziom. Rzutuje to na polską naukę, a szczególnie dyscypliny humanistyczne.

PS. Ktoś może powiedzieć, że jestem hipokrytom. Czemu? Magisterkę zrobiłem na UMK z politologii. Na dziennych. Na 3 czy 4 semestrze wiedziałem, że to życiowa pomyłka ale głupio było to rzucić. Po cholerę nam w skali kraju setki politologów, socjologów, etnologów, teologów czy bibliofekoznawców? Środki z tych kierunków powinny przejść na kierunki, na które w kraju jest zapotrzebowanie i z biegiem czasu oceniać czego ile potrzeba i zmieniać liczbę dostępnych miejsc.
W innym przypadku będziemy mieli wiele więcej ludzi z poziomem prac i wrażliwością płatka śniegu jak bohaterka "afery", tylko to.bedzie wiadome co najwyżej na poziomie gminy czy powiatu.

Gruba ryba1piorunów

Uważam, że emocje są tu niepotrzebne i "na dziś-dzień" procedury zostały właściwie zastosowane:
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-sledztwo-w-sprawie-marka-polska-jest-komunikat-prokuratury,nId,23541749
Udokumentowano 179 tysięcy pln wydatków, są podejrzenia co do dokumentacji tych wydatków, prokuratura toczy śledztwo i nie kryje się z tym. Jak na drugi miesiąc od nagłośnienia to właściwe tempo.

Śledztwo w sprawie "Marka Polska". Jest komunikat prokuraturyProkuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo ws. projektu Marka Polska. Sprawdzane są zarzuty wyłudzenia 180 tys. zł dotacji.Interia Wydarzenia
Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Polityka

51piorunów

.

Źródło: https://www.reddit.com/r/poland/comments/1wfg83i/if_russia_attacked_us_and_we_took_our_gloves_off/

Fenomen57piorunów

Ławrow, pies i ten alkoholik zaraz się zesrają. Radek powinien być prezydentem, do tej pory nie rozumiem dlaczego wystawili tego beznadziejnego Trzaskowskiego

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Wybory w Szwecji mnie nie grzeją, choć pokazują niebezpieczne zjawisko. Ale zabawna jest ta semantyka w wykonaniu Lewicy.
Nazywanie konserwywno-liberalnego bloku skrajną prawicą, który de facto jest odpowiednikiem naszej Koalicji Obywatelskiej, oraz nazywanie centrolewicą bloku, w którym główne skrzypce będzie odgrywała skrajna lewica, otwarcie się nazywająca komunistami , jest absurdalne.

Wybory w Szwecji są pierwszymi w Europie, gdzie o zwycięstwie zdecydowały glosy imigrantów nieeuropejskiego pochodzenia.

Gruba ryba0piorunów
@Dom_Perignon Wybory w Szwecji są pierwszymi w Europie, gdzie o zwycięstwie zdecydowały glosy imigrantów nieeuropejskiego pochodzenia.

Czyli pełen sukces, bo między innymi taki był jeden z głównych celów importu nieeuropejskiej dziczy.

No i nie wiem, czy takie pierwsze, są wszak takie urocze miejsca jak Birmingham i tamtejsze rady miejskie.

Gruba ryba2piorunów

@Dom_Perignon A, w tym sensie to tak. No cóż, pobawią się dopóki będzie na to kasa białego człowieka, a potem ruszą na podbój kolejnego zamożnego kraju, by również obrócić go w gównostan.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

38piorunów

Osobistość1piorunów

@festiwal_otwartego_parasola Ale debilne. Konfa co jedynie robi to eskaluje konflikt i zrobiła sobie z tego program wyborczy, ale jeśli ktoś myśli, że to od nich się narodziło (bo tak ten obrazek sugeruje?) to trywializuje ten problem.

Pokaż więcej komentarzy (6)