Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#azja

Mistrz

w Wiadomości Świat

39piorunów

Czasu na dłuższe formy niestety ostatnio nie mam, więc podzielę się paroma drobinkami, które w ostatnich kilku(nastu) dniach mi wpadały w oczy — zupełnym przypadkiem obie północnokoreańskie, więc zmieszczą się (o dziwo ego Kima też) w jednym wpisie 😉

Na początek wejdzie nowa piosenka, wysławiająca Kim Jong Una, zatytułowana "Przyjazny Ojciec": https://www.youtube.com/watch?v=dGbvctOg5l0 (polecam włączyć napisy, są po angielsku!)

Prawda, że chwytliwa? Nic dziwnego, że została szybko zablokowana przez południowokoreańskie służby w obawie przed doprowadzeniem do zjednoczenia Korei pod wspólnym, północnym sztandarem 😉

Druga rzecz to spojrzenia na architekturę tego państwa, którymi podzielił się Reuters (a pierwotnie Koreańska Centralna Agencja Prasowa). Nie można nie oddać bardzo dobrego zaplanowania przestrzeni — gdyby tylko jeszcze byli ludzie, którzy mogli z niej w pełni korzystać, to nic, tylko się tam przeprowadzać 😛 Rozmaitość kolorków i puste drogi w środku dnia wyglądają, przynajmniej moim okiem, bardzo nierealnie, niczym z gry komputerowej. Tak więc parę widoczków, jedno wraz z majestatycznym Hotelem Ryugyong w tle 😉

Gruba ryba1piorunów

Jesli ktos chce wiedziec, jak bardzo tam jest przekichane, to mielismy bardzo podobny, radykalny zamordyzm u siebie w Europie. Ksiazka 10/10 polecam.

Pokaż więcej komentarzy (23)

GURU

w Podróże

7piorunów

Laos: wioska Nong Khiaw i dwudniowy trekking po dżungli

W północny Laosie, w otoczeniu malowniczych gór, leży niewielka wioska Nong Khiaw. W jej pobliżu znajdują się piękne pola ryżowe. Aktywni turyści powinni wybrać się na trekking po dżungli. W północnym Laosie, niedaleko granicy z Wietnamem, leży niewielka wioska Nong Khiaw (liczy

Autorytet

w Wiadomości Świat

68piorunów

GREENPEACE BLOKUJE SADZENIE RATUJĄCEGO ŻYCIE ZŁOTEGO RYŻU

Tysiące dzieci może umrzeć po tym, jak sąd zablokował grupę prowadzącą kampanię na rzecz upraw GMO na Filipinach, ostrzegają naukowcy. 

Filipiny stały się pierwszym krajem - w 2021 roku - który zatwierdził komercyjną uprawę złotego ryżu, który został opracowany w celu zwalczania niedoboru witaminy A, głównej przyczyny niepełnosprawności i śmierci wśród dzieci w wielu częściach świata.

Jednak kampanie Greenpeace i lokalnych rolników w zeszłym miesiącu przekonały krajowy sąd apelacyjny do unieważnienia tej zgody i cofnięcia jej. Grupy argumentowały, że złoty ryż nie został uznany za bezpieczny, a sąd przychylił się do tego twierdzenia, co zostało okrzyknięte przez Greenpeace "monumentalnym zwycięstwem".

Wielu naukowców twierdzi jednak, że nie ma dowodów na to, że złoty ryż jest w jakikolwiek sposób niebezpieczny. Co więcej, twierdzą oni, że ratuje on życie.

"Decyzja sądu to katastrofa", powiedział profesor Matin Qaim z Uniwersytetu w Bonn i członek Rady Humanitarnej Złotego Ryżu, która promuje wprowadzenie tej uprawy. "Jest to całkowicie sprzeczne z nauką, która nie znalazła żadnych dowodów na jakiekolwiek ryzyko związane ze złotym ryżem i spowoduje śmierć tysięcy dzieci".

Decyzja ta ma zostać zakwestionowana przez rząd Filipin, a eksperci ds. rolnictwa twierdzą, że prawdopodobnie zostanie ona uchylona w najbliższej przyszłości. Jednak to niepowodzenie nadal może mieć poważne skutki. Inne kraje, takie jak Indie i Bangladesz - gdzie niedobór witaminy A jest również powszechny - rozważały sadzenie złotego ryżu, ale teraz prawdopodobnie zostaną zniechęcone.

"Sytuacja jest niezwykle niepokojąca", powiedział Adrian Dubock, inny członek zarządu. "Złoty ryż nie był produkowany dla zysku. Nikt nie próbował kontrolować tego, co uprawiają rolnicy, ani tego, co jedzą ludzie. Robiono to, by ratować życie".

Witamina A znajduje się w większości produktów spożywczych na Zachodzie, ale w krajach rozwijających się wyraźnie brakuje jej w diecie, a jej niedobór "wiąże się ze znaczną zachorowalnością i śmiertelnością z powodu powszechnych infekcji dziecięcych i jest główną na świecie przyczyną ślepoty u dzieci, której można zapobiec", według Światowej Organizacji Zdrowia. Szacuje się, że powoduje on śmierć ponad 100 000 dzieci rocznie.

Jako rozwiązanie, Peter Beyer, profesor biologii komórkowej na Uniwersytecie we Fryburgu w Niemczech i Ingo Potrykus z Instytutu Nauk o Roślinach w Szwajcarii, rozpoczęli pracę w latach 90-tych przy użyciu nowej technologii manipulacji genetycznej. Wprowadzili oni geny do DNA normalnego ryżu, aby stworzyć wariant, który mógłby wytwarzać beta-karoten, bogaty pomarańczowy pigment, który jest również kluczowym prekursorem chemicznym wykorzystywanym przez organizm do wytwarzania witaminy A.

To złoty ryż, który od tego czasu okazał się skutecznym źródłem witaminy A u ludzi. Kraje, w tym Ameryka, Australia i Nowa Zelandia, orzekły, że złoty ryż jest bezpieczny. Jednak trzy dekady po jego opracowaniu nadal nie jest on uprawiany komercyjnie - dzięki głośnemu sprzeciwowi ruchu ekologicznego wobec uprawy jakichkolwiek roślin GMO, niezależnie od potencjalnych korzyści, jakie mogą one przynieść.

"Złoty ryż był pierwszą transgeniczną rośliną uprawną, która przyniosła korzyści ludziom, a nie firmom czy rolnikom, a jednak jego wykorzystanie było blokowane od samego początku" - powiedział Potrykus w zeszłym tygodniu dla Observer. "Jestem bardzo zaniepokojony decyzją filipińskiego sądu, nie tylko ze względu na jej wpływ na popularyzację złotego ryżu, ale także jej wpływ na uprawę innych transgenicznych roślin".

Pogląd ten podziela wielu naukowców. W 2016 r. ponad 150 laureatów Nagrody Nobla podpisało list otwarty, w którym zaatakowali Greenpeace za prowadzenie kampanii przeciwko złotemu ryżowi i innym uprawom GMO. Greenpeace "błędnie przedstawił ryzyko, korzyści i wpływ" genetycznie zmodyfikowanych roślin spożywczych. "Nigdy nie było ani jednego potwierdzonego przypadku negatywnego wpływu ich spożycia na zdrowie ludzi lub zwierząt".

Greenpeace pozostaje jednak nieugięty. "Istnieją konkretne problemy związane ze złotym ryżem" - powiedziała w zeszłym tygodniu Wilhelmina Pelegrina, szefowa Greenpeace Filipiny. "Rolnicy, którzy zgłosili nam tę sprawę - wraz z lokalnymi naukowcami - uprawiają obecnie różne odmiany ryżu, w tym nasiona o wysokiej wartości, nad którymi pracowali od pokoleń i nad którymi mają kontrolę. Słusznie obawiają się, że jeśli ich organiczne lub rodzime odmiany zostaną zmieszane z opatentowanym, genetycznie zmodyfikowanym ryżem, może to sabotować ich certyfikaty, zmniejszając ich atrakcyjność rynkową i ostatecznie zagrażając ich źródłom utrzymania ".

Pelegrina dodał, że poleganie na systemie pojedynczej uprawy w celu złagodzenia niedożywienia zmniejsza odporność i zwiększa podatność na wpływy klimatyczne - co stanowi poważny problem w jednym z najbardziej narażonych na zmiany klimatu krajów na świecie. "Jeśli coś nie wyjdzie, to rolnik i konsumenci będą musieli za to zapłacić".

Istnieją również bardziej praktyczne, wypróbowane i przetestowane rozwiązania w walce z niedoborem witaminy A, takie jak programy suplementacji żywności i wspieranie ludzi w uprawie szeregu upraw, w tym tych bogatych w witaminę A, twierdziła. "To właśnie na nich powinna skupiać się uwaga i inwestycje".

@bojowonastawionaowca zastanawiam się na ile ta babka pierniczy od rzeczy, a na ile faktycznie rząd może zacząć suplementować witaminę A i czemu nie zrobił tego dużo wcześniej, skoro problem jest tak duży. Ostatnio jak pisałem ten tekst o tym, jak mózg rozpoznaje kształty na czarno-białych zdjęciach, to statystyka dzieci, które oślepły była trochę przerażająca, nawet jak na skalę Indii i trochę to tak z boku wygląda, jakby było w miarę łatwe rozwiązanie, ale ktoś zawsze musi uznać, że lepsze ślepe dzieci, niż ingerencja w świat "naturalny".
----------------------------------------------------------
https://www.theguardian.com/environment/article/2024/may/25/greenpeace-blocks-planting-of-lifesaving-golden-rice-philippines

> < Tag do obserwowania lub blokowania

Mistrz24piorunów

@DziwnaSowa rząd Filipin w zasadzie od zawsze nie radzi sobie z zapewnieniem swoim mieszkańcom w jednakowym stopniu podstawowych potrzeb (szacuje się, że około co 9 Filipińczyk głoduje), a co tu nawet mówić o czymś takim, jak zapewnieniu odpowiedniej jakości jedzenia... Póki co głównym rozwiązaniem na Filipinach było poleganie na rynku — czyli coś, co mogłoby ogarnąć zezwolenie na uprawę złotego ryżu. Ale po raz kolejny Greenpeace pokazuje jak bardzo jest szkodliwą organizacją w imię swoich "ideałów".

Jak zawsze wspaniały kontent, dziękuję Pan Sowa!

Inspirator0piorunów

GMO są objęte patentem.

A to oznacza, że jeżeli na twoje pole zawieje (ew przeniosą pszczoły) dany GMO od sąsiada to masz problem taki sam, jakbyś ukradł znak towarowy.

W przypadku golden rice: kupisz w sklepie, posadzisz zamiast zjeść i nsruszyles patent.

Widzisz różnicę w stosunku do normalnych roślin?

Pokaż więcej komentarzy (26)

Autorytet

w Ciekawostki

74piorunów

Dzień dobry, jestem Dziwna Sowa, a to DZIWNA SOWA prezentuje FUN WITH FLAGS. Przez następne nie wiem jak długo, będziemy eksplorować dynamiczny świat weksylologii.

A w dzisiejszym wpisie: NEPAL

Flaga Nepalu może być wam znana głównie dlatego, że przynajmniej na obecne standardy, posiada jeden z najbardziej nietypowych, bo nie-czworokątnych kształtów, choć czasem też ze względów estetycznych dodawany jest biały fragment, który ma pasować do standardów międzynarodowych. Mowa o podwójnej trójkątnej chorągwi, która historycznie była bardzo popularna w południowej Azji. Powód był dość ciekawy, bo z racji swojego kształtu zajmowała mniej miejsca, a mniejsza powierzchnia oznaczała, że do “trzepotania” nie był potrzebny tak silny wiatr, jak w przypadku flag klasycznych.

Dwa trójkąty zależnie od źródła mają symbolizować dwie rzeczy. W każdym pojawia się religia, a dokładniej dwie: Hinduizm i Buddyzm, czyli dwa nieodłączne puzzle kulturowe Nepalu. W niektórych znajdziecie też odniesienie do samych Himalajów. W Nepalu znajduje się ich najwyższy szczyt, Mount Everest, stąd również nawiązanie do takiej symboliki.

Na samej fladze znajdziecie dwa symbole, półksiężyc i słońce, które przed “liftingiem” miały małe buźki, które zniknęły, by ją trochę unowocześnić. Same ciała niebieskie ogólnie mają symbolizować trwałość i nadzieję, że Nepal przetrwa tak długo, jak owe obiekty w kosmosie. Dodatkowo księżyc ma symbolizować zimną temperaturę w Himalajach, jak i pokojowe nastawienie i czystość ducha obywateli, a słońce, ciepłą temperaturę w dolinach i zaciekłą determinację. Wiem, dużo tego, ale możecie to zrozumieć jako balans w kraju, który jest bardzo zróżnicowany, bo mówimy o miejscu, które posiada obywateli mówiących w 123 językach, choć tym najważniejszym jest nepalski.

Na deser zostawiłem kolory. Z poprzedniego wpisu o Bhutanie możecie podejrzewać, że biały kolor symbolizuje czystość. Niebieski bezkresność, pokój i harmonię, służące za przeciwwagę dla koloru czerwonego, który symbolizuje poświęcenie, odwagę i ciężką pracę. Karmin, bo tak nazywa się ten barwnik, jest pozyskiwany między innymi z kwiatów rośliny, którą możecie znać, jako różanecznik, azalię, lub w przypadku Nepalu, rododendron, lub w języku nepalskim “Laliguras”. W tamtych rejonach te najbardziej znane gatunki rododendronów osiągają od 15-20 metrów wysokości i często są przedstawiane, jako bordowe lasy, które znajdziecie na jednym ze zdjęć. Sama roślina, a raczej jej kwiat jest jednym z głównych symboli Nepalu i powodem, dla którego sporo dekoracji i sztuka mają czerwono-niebieskie motywy. Czemu niebieskie? Głównie dlatego, że to był barwnik klasy premium, który był bardziej trwały, niż te dostępne lokalnie. Można też się doszukiwać powiązań z hinduistycznymi boskimi istotami, jak Visznu i Kriszna, które mają niebieską skórę, ale to bardziej spekulacja, niż fakt.

W tym miejscu myślę, że warto zahaczyć o samą nazwę Nepal. Nie ma pewności, skąd pochodzi, choć istnieje kilka interpretacji i legend. W pierwszej ma ona wywodzić się z sanskryckiego słowa “Nepa”, które określało grupę ludzi, którzy żyli w dolinie Katmandu. W kolejnej pochodzi od słowa “Nipalaya”, co można przetłumaczyć “u stóp gór”. W ostatniej, bardziej mitologicznej opcji, nazwa wyewoluowała z “Ne Muni”, czyli mędrca, który miał ochraniać dolinę i założyć pierwsze siedlisko.

Jednym z najważniejszych świąt w Nepalu jest Daśain, lub w niektórych wersjach Naurata, co ma oznaczać “dziewięć nocy”. Jest to najbardziej oczekiwany festiwal w Nepalu. Ludzie powracają ze wszystkich części świata, a także z różnych części kraju, aby wspólnie świętować. Wszystkie urzędy państwowe, instytucje edukacyjne i inne biura pozostają zamknięte. Sam festiwal przypada na wrzesień lub październik, zaczynając od shukla paksha (jasnej księżycowej nocy) i kończąc na Purnima, pełni księżyca. Spośród piętnastu dni, w których obchodzone jest święto, najbardziej celebrowane dni to pierwszy, siódmy, ósmy, dziewiąty, dziesiąty, jedenasty i piętnasty. W niektórych miejscowościach nadal praktykuje się ofiary ze zwierząt. Krwią ofiarnych zwierząt spryskuje się narzędzia i maszyny, a w Katmandu, Bhaktapurze i Patanie pojawiają się publicznie Kumari Dewi, tzw. „żywe boginie”.

Bez obaw, na Kumari Dewi zakończymy ten za długi wpis. Niektórzy z was mogą być w szoku patrząc na ostatnie zdjęcie, bo zobaczycie tam małą dziewczynkę, przebraną za jakiś rodzaj bogini. Samo słowo Kumari oznacza “dziewica”, a najważniejszą (bo nie jedyną) jest Kumari królewska z Katmandu, która mieszka w pałacu Kumari Ghar. Zanim zaczniecie wyjmować widelce, obecnie, po zmianie prawa, te dziewczynki mają całkiem dobre życie, choć jak najbardziej zrozumiem oburzenie, zwłaszcza przez pryzmat przeszłości, w której np. ich edukacja była kompletnie zaniedbywana, odseparowania od rodziny, czy traktowania w pewnym sensie dość przedmiotowo, mimo że fizycznie są traktowane, jak królowe, o ile przejdą test. Nikt nie wie jaki dokładnie, choć opisywany jest, jako coś przerażającego. Dla wielu ludzi to jest opcja, by dziecko z uboższej rodziny miało lepszą przyszłość, bo byłe boginie otrzymują od państwa około 16 tysięcy rupii nepalskich miesięcznie do końca życia, gdzie średnie wynagrodzenie wynosi 24 tysiące.

Wkleję wam tekst artykułu o dziewczynie, która przez to przeszła i uznaje za coś pozytywnego i nadal utrzymuje kontakt z opiekunami.

Słońce wschodzi nad Katmandu, gdy malutkie dziecko, ubrane na czerwono i ozdobione złotą biżuterią, jest wnoszone do świątyni. Mówią, że zostanie pozostawiona w "ciemnym miejscu" wypełnionym czymś przerażającym. Niektórzy mówią, że to węże, inni, że zabite zwierzęta. Pokonała setki innych dziewcząt, aby dostać szansę przejścia tego ostatniego testu - sprawdzona pod kątem 32 cech doskonałości przez najwyższych kapłanów w kraju.

Jeśli zapłacze, zostanie odesłana do domu, gdzie jej życie nie będzie się wyróżniać. Ale jeśli przetrwa horror w ciszy, zostanie zainicjowana jako "żywa bogini" zwana Kumari, czczona przez lud Newari w Nepalu zgodnie z tradycją sięgającą 300 lat wstecz. Ale nikt tak naprawdę nie wie, co dzieje się w dniu wprowadzenia, nawet sama Kumari, która jest zbyt młoda, by pamiętać.

Według legendy wszystko zaczęło się w 1757 roku.

Ostatni król dynastii Malla spotykał się z boginią Taleju, ale nikt nie mógł się o tym dowiedzieć. Pewnej nocy królowa potajemnie podążyła za swoim mężem. Bogini wiedziała, że się ukrywa i przysięgła nigdy więcej nie spotkać króla. Król błagał ją o powrót - Nepal był na skraju zjednoczenia, a jego lud potrzebował ochrony bogini. Powiedziała mu, aby znalazł "czystą" dziewczynę z rodziny Shakya, najwyższej kasty Newari, w której się zamanifestuje. Od tego momentu zwyczaj się rozwinął. Niektórzy spekulują, że tradycja ta była częścią zapomnianej już religii Newari, ale kiedy kraj został zjednoczony, została zmieszana z innymi wierzeniami. Dziś zarówno hinduiści, jak i buddyści oddają cześć Kumari.

Większość wierzących jest zadowolona z tego, że to, co dzieje się wewnątrz Kumari Ghar, pozostaje tajemnicą, a nawet jeśli zapytają, mogą nie uzyskać odpowiedzi - tradycja Kumari jest przekazywana ustnie, a wiele z jej wczesnych tajemnic zostało utraconych. Wiele domysłów dotyczy tego, co dzieje się w "ciemnym miejscu". Gautam, czyli jeden z opiekunów twierdzi jednak, że jest to mit, łączący inicjację Kumari z masową ofiarą ze zwierząt, która odbywa się tego samego dnia festiwalu.

Najczęściej 11 urodziny to moment, w którym obecna bogini ustępuje nowej, której szuka się z odpowiednim wyprzedzeniem.

Wokół Kumari urosło kilka legend, lub mitów.

Jedno z wierzeń głosi, że jeśli była Kumari wyjdzie za mąż, jej mąż wkrótce umrze. Innym przekonaniem, które podziela Gautam, jest to, że Kumari spowodowała trzęsienie ziemi w Gorkha w 2015 roku. Tydzień wcześniej Muzeum Miejskie w Katmandu wystawiło podobiznę żywej bogini z paczką prezerwatyw która służyła za czerwoną tikę na czole. “Dzieło sztuki” rozwścieczyło wierzących, którzy postrzegali trzęsienie ziemi jako akt zemsty ze strony bogini.

W słowach autora:

Praca przedstawia sposób, w jaki nasze społeczeństwo postrzega kobiety; są one boginiami w świątyniach, ale zwykłymi przedmiotami na zewnątrz w społeczeństwie.

To trzęsienie ziemi zabiło prawie 9 tysięcy osób, a rannych było 22 tysiące.

Napiszcie co myślicie o takim tekście i o tej tradycji Kumari. Ogólnie mógłbym ciągnąć temat Nepalu w nieskończoność, patrząc na to ile kryje ciekawostek, ale uznałem, że co za dużo, to niezdrowo. : )

------------------------------------------------
Mały quiz dla tych z was, którzy dotarli do końca tego tekstu. Odpowiedź łatwa do znalezienia, ale ciekawe, czy ktoś z was zgadnie bez oszukiwania.

Które z tych państw, używa swojej obecnej flagi najdłużej? 
A) Japonia
B) Dania
C) Chiny
D) Grecja

Bonusowe punkty za przywołanie jej historii. : )

------------------------------------------------
> < Tag do obserwowania lub blokowania
 

Pokaż więcej komentarzy (28)

Autorytet

w Ciekawostki

75piorunów

Według lokalnej legendy, umorusany w błocie i krwi bawół, który stoczył walkę z tygrysem, wyglądał tak przerażająco, że odstraszył drapieżnika i uszedł z życiem. Od tej pory zainspirowani wieśniacy zaczęli malować swoje bydło, by ochronić je przed atakami. Tak narodził się konkurs, a przynajmniej tak się jego pochodzenie opisuje. Ma on miejsce w Chinach, w prowincji Yunnan.

Trzy państwa (Chiny, Laos i Wietnam) i ponad 30 zespołów, co roku rywalizuje w konkursie na najpiękniejszego bawoła, a raczej jego ubarwienie, które ma reprezentować przyjaźń między tymi społecznościami. Sam konkurs jest częścią lokalnego karnawału, podczas którego rzucane są saszetki z nasionami lub przyprawami, przyozdobione o wstążki, co ma przynosić szczęście.

Nagrodą jest równowartość około 15 tysięcy dolarów. Sam proces malowania trwa od 5 do 6 godzin, a wzory najczęściej dotyczą państw, z których pochodzą zawodnicy lub wspominanej przyjaźni.

-------------------------
> < tag do obserwowania lub blokowania

Inspirator0piorunów

@DziwnaSowa na sasdistic.pl możesz znaleźć dowody na spierdolenie umysłowe hindusów gdy byk/krowa atakuje i zabija człowieka a pozostałe osobniki hinduskie mają wyjebane i nie zabijają agresywnego bydła bo bydło jest święte

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Ciekawostki

116piorunów

Dzień dobry, jestem Dziwna Sowa, a to DZIWNA SOWA prezentuje FUN WITH FLAGS. Przez następne nie wiem jak długo, będziemy eksplorować dynamiczny świat weksylologii.

A w dzisiejszym wpisie: Bhutan.

Niżej znajdziecie żółto-pomarańczową flagę ze smokiem trzymającym klejnoty. Same klejnoty mają dość prostą symbolikę, bo nawiązują do bogactwa i bezpieczeństwa, kolor żółty nawiązuje do Królestwa Bhutanu, w którym żółty jedwabny szal, zwany Kabney był zarezerwowany dla królów i władców (niżej na zdjęciu macie przykład). Po kolorze tego ceremonialnego szala można rozpoznać status danej osoby. Dla przykładu ciemno-zielone są zarezerwowane dla sędziów. Pomarańczowy kolor na fladze odnosi się do buddyjskiej tradycji, biały do czystości.

Sam smok nazywa się Druk, Duk lub Dug, co oznacza grzmot lub smok grzmotów. Według opowieści, budowie Tybetańskiej świątyni Ralung w 1180 roku, towarzyszyła gwałtowna burza, a głos chmur był utożsamiamy z rykiem smoka, dlatego Druk stał się symbolem buddyjskiej szkoły Drukpa Kagyu, która po czasie stała się dominująca w Bhutanie.

Stąd w lokalnym języku Bhutan nazywany jest Druk Yul, czyli "Ziemia Smoka Grzmotów" (Land of the Thunder Dragon), a władcy przyjmują tytuł Druk Gyalpo. W tym sensie Gyalpo tłumaczy się jako "król". Ogólnie dodają słowo Druk gdzie tylko mogą (choć pewnie sam bym robił tak samo, gdybym miał smoka za symbol państwa). Dla przykładu ich państwowe linie lotnicze nazywają się Drukair.

--------------------------
Pozdrawiam siebie, bo chyba tylko mnie takie coś interesuje i tylko ja doczytam do stopki. XD
Jakby coś, to jest to nawiązanie do serialu Big Bang Theory.

> < tag do obserwowania i blokowania

Autorytet2piorunów

Ciekawe, może następnym razem napiszesz coś na temat jednej z moich ulubionych flag: Albanii, St Lucii, Barbadosu lub Nepalu 😁

Pokaż więcej komentarzy (21)

Mistrz

w Wiadomości Świat

45piorunów

Rok temu pisałem o prezydencie Wietnamu oraz dwóch wicepremierach tego kraju, który zostali ofiarami polityki antykorupcyjnej. Miesiąc temu, wracając do pisania o tematach azjatyckich, zacząłem od kolejnego prezydenta, który także stracił stołek w związku z domniemaną korupcją. W międzyczasie, żeby nie było, że tylko elity parają się korupcją, podobne zarzuty usłyszały przynajmniej setki urzędników średniego i niskiego szczebla — ale z racji niskiego stopnia szkoda ich konkretnie wymieniać. Jak już się można domyślić po wstępie, czy jest to koniec serii oskarżeń o korupcję w Wietnamie na najwyższym szczeblu? Otóż nie! Najnowszą ofiarą jest kolejna postać z bandy czworga trzymającej władzę w tym państwie — przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Vuong Dinh Hue.

Czy jest to zaskoczenie? Otóż od 5 dni nie. Dlaczego od 5 dni? Bo tyle dni temu pojawiła się informacja o aresztowaniu asystenta Vuonga, którego oskarżono o nadużycia władzy, i jak zaznaczono w komunikacie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, miało to związek z aferą Thuan An Group (nie, to nie ten ostatni bardzo głośny przypadek oszustwa, gdzie szefowa koncertu została skazana na karę śmierci — po prostu obecnie afer korupcyjnych w Wietnamie jest od groma). Siłą rzeczy był to równocześnie wyrok skazujący przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego — i tak też się stało.

Oczywiście w przypadku najwyższych przywódców nie ma mowy o korupcji — dlatego Vuong Dinh Hue sam zrezygnował ze stanowiska z powodu "naruszeń i niedociągnięć", jak poinformowała Komunistyczna Partia Wietnamu. Naturalną siłą rzeczy oznacza to również "rezygnację" ze aspiracji na stanowisko wyżej, czyli np. prezydenta Wietnamu (o czym pisałem miesiąc temu), jak i w ogóle usunięcie z Komitetu Centralnego oraz Biura Politycznego partii.

Oczywiście nasuwa się pytanie kto za tym stoi. Odpowiedzi jak zwykle w wypadku Wietnamu nie znamy, poza tym, że tarcia wewnątrz partii komunistycznej są bardzo duże. Najoczywistszym kandydatem jest minister bezpieczeństwa publicznego To Lam, który nadzoruje kampanię antykorupcyjną, co pozwala mu opróżniać stanowiska, do których może aspirować. Być może jest to sam Nguyen Phu Trong (czyli przywódca Wietnamu), który w obliczu swoich problemów zdrowotnych widział poważne zagrożenie dla swojej pozycji w walkach frakcyjnych wewnątrz partii. A może jeszcze ktoś inny? Odpowiedź przyniosą nadchodzące nominacje (jako że dwa bardzo wysokie stanowiska są już wolne) i/lub rezygnacje (bo takie z całą pewnością jeszcze będą).

Jedno jest pewne — najbliższe tygodnie w Wietnamie będą gorące (nie tylko ze względu na zbliżające się lato) i z całą pewnością temat tamtejszej polityki na najwyższym szczeblu będzie powracał 😉

 <-- mój tag do azjatyckich wieści
   

Mistrz5piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Seriale

3piorunów

Prawdziwy Toranaga z „Szoguna” – Tokugawa Ieyasu

Tokugawa Ieyasu, po Odzie Nobunadze i Toyotomim Hideyoshim, to ostatni i najważniejszy ze zjednoczycieli Japonii. Był mistrzem czekania. Tokugawa Ieyasu doskonale wiedział, kiedy należy być cierpliwym i pokornym, a kiedy trzeba uderzyć. Fot. Tokugawa Ieyasu: Po prawej przedstawienie z ok. 1650

GURU

w Podróże

6piorunów

Sri Lanka: egzotyczny raj pełen kultury, przygód i niezapomnianych widoków | TropiMy Przygody

Sri Lanka to egzotyczna wyspa, która zachwyca swoją różnorodnością kulturową, przyrodniczą i historyczną. Znajdująca się na Oceanie Indyjskim, ta malownicza kraina oferuje turystom niezapomniane wrażenia, począwszy od wędrówek po górach, przez zwiedzanie starożytnych miast, aż po

GURU

w Historia

4piorunów

Wybuch wojny koreańskiej. Tak rozpoczął się konflikt, którego skutki świat odczuwa do dzisiaj

Rankiem 25 czerwca 1950 roku, na rozkaz Kim Ir Sena, północnokoreańskie wojska rozpoczęły inwazję na swojego sąsiada z południa. Dało to początek jednej z najważniejszych wojen XX wieku, której skutki świat odczuwa do dzisiaj. O tym, jak wyglądały pierwsze godziny krwawego konfliktu

Autorytet

w Sowie Uniwersum

23piorunów

Niedawno pojawił się fajny artykuł o burzach piaskowych w Azji.

Śmiercionośne burze piaskowe nawiedzają Azję każdej wiosny - teraz sztuczna inteligencja może pomóc je przewidzieć

Ponieważ coroczne zjawisko po raz kolejny uderza w Azję Wschodnią, naukowcy ciężko pracują, aby lepiej przewidzieć, w jaki sposób wpłynie ono na ludzi.

Jak donoszą państwowe media, pod koniec ubiegłego miesiąca ludzie mieszkający w niektórych częściach chińskiej Mongolii Wewnętrznej zobaczyli, że ich niebo przybrało mętnożółty kolor. Mieszkańcom nakazano pozostanie w domach, ponieważ prędkość wiatru osiągnęła 100 kilometrów na godzinę, a widoczność spadła poniżej 90 metrów. W weekend mieszkańcy Pekinu zostali ostrzeżeni, aby zamknąć okna i podjąć środki ostrożności, ponieważ pył zbliżył się do miasta po przejściu przez części Mongolii i Mongolii Wewnętrznej.

Burza piaskowa występuje, gdy silne wiatry omiatają suche obszary, takie jak pustynie, podnosząc cząsteczki pyłu z ziemi i unosząc je w powietrze, czasami nawet na wysokość 1500 metrów.

"Pył i wiatr mogą łączyć się, tworząc ogromne, szybko poruszające się ściany pyłu, które przemieszczają się na duże odległości" - mówi Chen Siyu, naukowiec zajmujący się atmosferą na Uniwersytecie Lanzhou w Chinach.

Burze unoszą również bakterie i toksyczne cząsteczki metali, co czyni je potencjalnie szkodliwymi dla zdrowia ludzi i środowiska.

Podczas burz pyłowych śmiertelność z powodu chorób układu krążenia wzrasta o 25%, a z powodu chorób układu oddechowego o 18%. Szacunki pokazują, że utrata wody i składników odżywczych w glebie, spowodowana tymi burzami, może zmniejszyć plony w Mongolii nawet o 24%.

Na całym świecie 334 miliony ludzi jest dotkniętych burzami piaskowymi i pyłowymi, a największym źródłem pyłu jest pustynia Sahara w Afryce.

Więcej w artykule. :smiley:
https://www.nature.com/articles/d41586-024-01076-7

    

Gruba ryba3piorunów

Bardzo ciekawy temat. Interesujące jest to co niesie ze sobą pył. Choć mogłem podejrzewać że wiatr podrywa wszystko wraz z pyłem, w tym bakterie, drobnoustroje, czy nawet pasożyty, to dość radykalny jest wzrost śmiertelności chorobami jakie powoduje.

Jestem bardzo ciekaw czy kiedykolwiek zostanie wdrożony plan zalesiania sahary. W zasadzie powinno to dotyczyć każdej pustyni.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

82piorunów

Gruba afera i równie gruba kara. U nas tacy ludzie raczej unikają wyroków.

https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-wyrok-smierci-za-miliardowe-oszustwa-najwiekszy-skandal-fina,nId,7444970

Czy kara śmierci to właściwa kara za korupcję na dużą skalę?

  • Tak45% (361 głosów)
  • Nie14% (110 głosów)
  • Trochę za wysoka20% (163 głosy)
  • Dożywocie21% (167 głosów)

801 głosów

Gwiazdor4piorunów

1. W twoim kraju jest kara śmierci za wałki finansowe
2. Jednak służby kraju przymykają na to oko.
3. Bądź częścią skorumpowanego układu i rób wałki finansowe
4. Ktoś chce ciebie się pozbyć, więc ujawnia udział
5. ...

Gruba ryba1piorunów

@cyber_biker Kara śmierci powinna być zarezerwowana dla najgorszych morderców. Zabijanie ludzi za pieniądze jest grubym przegięciem pały

Pokaż więcej komentarzy (50)

Mistrz

w Wiadomości Świat

82piorunów

Wybory parlamentarne w Korei Południowej ponownie wygrane przez opozycję

W środę w Korei Południowej odbyły się wybory parlamentarne, które mogły odblokować impas w koreańskiej polityce – mogły, ale tego nie zrobił. Opozycyjna Partia Demokratyczna (DP) nie tylko utrzymała większość w koreańskim parlamencie, ale na dodatek jeszcze ją powiększyła. Wg spływających danych z komisji zdobyła około 175 mandatów w 300-osobowej izbie, zaś Partia Władzy Ludowej (PPP), której liderem jest obecny prezydent Korei, mająca obecnie 114 mandatów, ma szanse na około 108 mandatów. Oznacza to tym samym, że opozycja była bliska osiągnięcia progu większości 2/3 w parlamencie, pozwalającego całkowicie zablokować politykę prezydenta. Wszystko to przy 67% frekwencji – najwyższej w wyborach parlamentarnych od 1992 roku.

Wybory, mimo tego, że dotyczyły parlamentu, były powszechnie uważane za swego rodzaju wyrażenie wotum zaufania dla rządów prezydenta Yoon Suk Yeola, który w 2022 wygrał wybory prezydenckie rekordowo niewielką różnicą nad kontrkandydatem (o 0,73%).  Wyraźnie więc widać, że dużej części społeczeństwa nie podoba się sprawowana przez Yoona władza, naznaczona problemami natury korupcyjnej oraz protestami, czego wynik był widoczny nie tylko w osłabiających się sondażach poparcia dla niego samego, ale także w wyniku samej partii, którą kieruje. A to wszystko mimo tego, że dotychczasowe sondaże wskazywały dużo bardziej wyrównaną rywalizację między obiema partiami. Tym samym bardzo ciężko będzie prezydentowi Yoonowi prowadzić swoją wymarzoną politykę – a już do tej pory, w ciągu 2 lat urzędowania, zawetował 9 ustaw, najwięcej w demokratycznej historii państwa.

Miesiące przedwyborcze były dosyć intensywne – pomijając próbę zabójstwa przywódcy opozycji, jednym z głośniejszych incydentów było również nagranie małżonki prezydenta, jak ta przyjmuje w podzięce drogą torebkę Diora. Ponadto ostatnie 2 miesiące są naznaczone przez protesty lekarzy ze względu na znaczne zwiększenie liczby studentów medycyny na uczelniach (protestują, jakoby system miał nie wytrzymać takiego nagłego napływu adeptów). Im bliżej było wyborów, tym kampania stawała się coraz brudniejsza – zdarzały się m.in. oskarżenia o bycie przestępcą czy śmieciowe określenia. Dużym tematem była również inflacja oraz cena podstawowych produktów spożywczych, jak na przykład zielonych cebulek.

W Korei Południowej obowiązuje system prezydencki, w którym głową państwa i rządu jest prezydent wybierany w wyborach na 5-letnią kadencję, wspiera go zaś premier (nominowany przez prezydenta i przegłosowywany przez parlament). 300-osobowy parlament z kolei jest wybierany co 4 lata, z czego 254 parlamentarzystów jest wybieranych bezpośrednio w jednomandatowych okręgach wyborczych, pozostała 46 zaś jest wybierana proporcjonalnie do osiągniętych przez partię wyników. Parlament jest w stanie większością 2/3 głosów przegłosować sprzeciw do weta prezydenta czy nawet ustąpienie prezydenta ze stanowiska.

Koreański system polityczny cechuje się dwupartyjnością, z czego konserwatywna PPP dąży do poprawiania stosunków z Japonią i USA oraz wzmagania konfrontacji z Koreą Północną, zaś liberalna DP jest zdecydowanie bardziej koncyliacyjnie nastawiona do swojego północnego sąsiada. Przywódcą DP jest Lee Jae-myung, nad którego głową wiszą zarzuty korupcyjne, które on sam uważa za politycznie motywowane przez administrację Yoona. Został on też w styczniu tego roku dźgnięty nożem w szyję przez mężczyznę, który chciał tym samym, zdaniem policji, przeszkodzić mu w byciu wybranym w przyszłości na przywódcę Korei Południowej. W tym roku jednak wyjątkowo silnie w sondażach wyglądała trzecia, również liberalna partia, założona przez byłego ministra sprawiedliwości, Cho Kuka, który jest oskarżany (a nawet skazany na 2 lata więzienia, jednakże czeka na rozpatrzenie swojej sprawy przez Sąd Najwyższy) o podrabianie dokumentów. Tyle tylko, że mniejsze partie nie mają większych szans z dwiema głównymi partiami w bezpośrednim głosowaniu, liczyć mogą jedynie na jakiś odsetek parlamentarzystów wybieranych proporcjonalnie. Obie liberalne partie deklarują chęć współpracy przeciwko obecnemu prezydentowi.

Wiele więc wskazuje na to, że bardzo ciężko będzie prezydentowi Yoonowi prowadzić swoją wymarzoną politykę, jako że opozycja w dalszym ciągu będzie dążyła do uchwalania swojej polityki i nie będzie wspierać pomysłów prezydenta Yoona. To z kolei może zwiastować porażkę PPP w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Jednakże wiele się jeszcze może zdarzyć, szczególnie w wypadku pojawienia się nowego pretendenta w PPP, który będzie walczył o nową kadencję na tym stanowisku dla swojej partii – szczególnie że, jak się wydaje, Koreańczycy są bardzo zmęczeni swoimi przywódcami politycznymi.

    

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Azja

42piorunów

Pojawiły się cztery nowe filmy z trzęsienia ziemi M7.4 na Tajwanie. Grubo!
https://streamable.com/cv2z8n

mir>
https://video.twimg.com/amplify_video/1777667133884805120/vid/avc1/640x360/rQeE8Y7oGg9wTr-R.mp4?tag=14

     

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Wiadomości Świat

110piorunów

Wojskowy rząd Mjanmy rozpoczyna pobór cywilów w obliczu zaogniającej się wojny domowej

Żeby nie było, że się obijam ostatnio — po prostu troszkę mniej czasu przez ostatnie dni, a tematów przybywa, więc staram się najpierw skończyć, co zacząłem ;)

Ogłoszony w lutym plan rozpoczęcia poboru do wojska zaczyna być wcielany w życie – wskazują na to pierwsze listy z wezwaniami, które zostały rozesłane do cywili pod koniec marca. Wszystko dlatego, że armia Mjanmy od prawie 6 miesięcy zmaga się z setkami lokalnych ognisk wojny domowej, która wybuchła w wyniku zamachu stanu w tym kraju w 2021 roku (można skojarzyć z kobietą wykonującą jogę na tle przejeżdżających oddziałów wojska).

Zgodnie z prawem z 2010 roku, do armii wcieleni mogą być mężczyźni między 18 a 45 rokiem życia oraz kobiety między 18 a 35 rokiem życia (choć generałowie na ten moment deklarują brak zamiaru powoływania do armii kobiet) na od 2 do 5 lat. Nieco większe widełki są dla osób z odpowiednim wykształceniem i zdolnościami, które będą wcielone na minimum trzy lata. Warunkiem do dłuższego poboru jest stan wyjątkowy, który obowiązuje od początku przejęcia władzy przez wojsko, a z końcem stycznia został po raz piąty przedłużony o maksymalną długość 6 miesięcy. Generałowie będący u władzy obiecali, że po zakończeniu stanu wyjątkowego odbędą się wolne wybory, po których oddadzą zwycięzcom władzę – jednakże, póki trwają walki, nie ma podstaw do jego zniesienia.

Początkowo do armii wezwanych ma być 5 tys. osób, szczególnie zajmujących się określonymi profesjami użytecznymi z punktu widzenia wojska, zaś do końca roku ma to być łącznie 60 tys. osób. Zamiar rozpoczęcia poboru do wojska spowodował bardzo duże oburzenie ludności Mjanmy, co może doprowadzić do wzmocnienia pozycji rebelianckich – zarówno w wyniku zmobilizowania się przeciwników reżimu wojskowego, jak i możliwości zinfiltrowania wojska. Wojsko przyznaje jednak, że nie ma innej możliwości zasilenia zasobów swoich sił, nie wiadomo także czy oznaczało to będzie konieczność brania udziału w walce na pierwszej linii ognia, czy też może będą pełnili rolę pomocniczą (a może, jak miało to miejsce w wypadku poprzednich zamachów stanu, będą używani jako żywe tarcze czy do czyszczenia pól minowych).

Unikanie poboru wiąże się z karą od 3 do 5 lat więzienia, dlatego też liczne są próby ucieczki przed wcieleniem do wojska zawczasu. Są jednak również inne drogi, z których korzystają osoby w wieku poborowym: w przypadku kobiet od wezwania uciec pomoże pospieszne wzięcie ślubu, dla mężczyzn jedną z opcji jest wstąpienie do wspólnot religijnych. Inną możliwością jest opłacenie odpowiedniej wielkości łapówki, jako że ostateczna decyzja o poborze jest finalnie podejmowana przez urzędnika. W związku z tym pojawiają się doniesienia o licznym wymuszaniu opłat od cywilów.

Wojna domowa w Mjanmie trwa w zasadzie „od zawsze”, czemu sprzyja duża powierzchnia trudnodostępnych obszarów (wynikająca np. z ukształtowania terenu), a także duża różnorodność etniczna i narodowościowa. Jednakże od momentu ogłoszenia przejęcia władzy przez wojsko w tym kraju w lutym 2021 roku, walki nasiliły się, a do zbioru organizacji walczących z wojskiem dołączyły prodemokratyczne siły w wyniku używania przemocy przez wojsko wobec protestujących przeciwko reżimowi. Jesień zeszłego roku przyniosła dużą ofensywę wojsk rebelianckich na północy i północnym wschodzie kraju, w wyniku których wojskowa junta poniosła znaczne straty. Sprawy nie ułatwiają również niskie morale sił państwowych oraz brutalne traktowanie cywili. W chwili obecnej szacuje się, że większość terenu Mjanmy jest pod kontrolą różnych grup rebelianckich, aczkolwiek większość większych ośrodków miejskich pozostaje na terenach kontrolowanych przez juntę wojskową. Szacuje się, że do tej pory w wyniku wojny około 2,6 mln osób opuściło swoje miejsca zamieszkania.

   

Tytan4piorunów

@bojowonastawionaowca 
>do armii wcieleni mogą być [...] na od 2 do 5 lat.
vs
>Unikanie poboru wiąże się z karą od 3 do 5 lat więzienia
Jeśli więzienia nie są takie jak w rosji lub korei, to może sie bardziej opłacać isć do więzienia niż do rozminowywania/mięso armatnie na taki sam okres.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Mistrz

w Wiadomości Świat

82piorunów

Prezydent-elekt Indonezji z pierwszą wyprawą zagraniczną

Akapity kursywą to moje opinie - żeby odróżnić od prezentowanych faktów

Prabowo Subianto, obecnie pełniący funkcję Ministra Obrony Indonezji, ale od października obejmujący najwyższy urząd w Indonezji (w następstwie wygranych wyborów 14 lutego) wybrał się w swoją pierwszą wyprawę zagraniczną od czasu wyborów. Celem wyprawy były dwa najważniejsze państwa Azji Wschodniej: pierwszy z nich to Chiny, drugi zaś to Japonia.

Skąd pojawił się pomysł tej wyprawy zagranicznej i jaki był jej cel? Wydaje się, że pierwszym inicjatorem był Xi Jinping – przynajmniej tak poinformowały obie strony, że Prabowo przybył do Chin na zaproszenie prezydenta tego państwa. Być może dopiero potem pojawił się pomysł „zbilansowania” tego celu wyprawą również do Japonii, by dać obraz niestawiania przez Indonezję twardo po jednej stronie sporu USA i jego sojuszników vs Chiny. Zarazem to dwie największe gospodarki Azji Wschodniej i jest to wyjazd z misją pokazania przez przyszłego prezydenta Indonezji, że obie relacje będą dla niego najważniejsze.

Przechodząc do poszczególnych fragmentów wyprawy: pierwszy na liście był Pekin, gdzie Prabowo przybył w niedzielę oraz spotkał się z prezydentem Xi Jinpingiem. W ramach wizyty nastąpiły również spotkania z premierem Li Qiangiem oraz ministrem obrony, Dongiem Junem. Indonezyjska strona wskazywała, że celami tych spotkań jest umocnienie bilateralnych stosunków między oboma krajami oraz, jak przystało na spotkanie obecnych ministrów obrony, zwiększenie kooperacji w sektorze obronności. Wskazała także na fakt tego, że Chiny są jedną z kluczowych państw dla zachowania pokoju i stabilności w regionie. Strona chińska z kolei wskazywała życzenie, że przyszły prezydent Prabowo, zgodnie ze swoimi wyborczymi obietnicami utrzymywania kursu politycznego jeszcze obecnego prezydenta Joko Widodo, utrzyma dotychczasową politykę neutralności w rywalizacji amerykańsko-chińskiej.

Chiny są dla Indonezji największym partnerem gospodarczym pod względem wymiany gospodarczej, oraz drugim największym (po Singapurze) pod względem inwestycji zagranicznych. Wśród tych drugich można wskazać przede wszystkim świeżo otwartą linię kolei wysokich prędkości między dwiema z trzech największych aglomeracji Indonezji, tj. Dżakartą oraz Bandungiem, zbudowaną częściowo dzięki chińskim pieniądzom oraz przy użyciu chińskiej technologii. Chińskie pieniądze będą w dalszym ciągu Indonezji bardzo potrzebne, jeśli dojść do skutku ma projekt budowy nowej indonezyjskiej stolicy w Nusantarze czy w przypadku rozwoju przemysłu związanego z wydobyciem i przetwarzaniem nikielu.

Jednocześnie jednak między Indonezją i Chinami jest jeden poważny punkt zapalny – Chiny roszczą sobie prawo (za sprawą swojej linii 10 kresek) do części dna oceanicznego w pobliżu archipelagu Wysp Natuna, z którego zgodnie z prawem międzynarodowym może korzystać Indonezja. Co jakiś czas pojawiają się tam chińskie statki rybackie (które mogą należeć do tzw. chińskiej morskiej milicji – jest to często wykorzystywane przez Chiny szara przestrzeń), co wzbudza podejrzenia strony indonezyjskiej i zmusza do zadawania pytań o bezpieczeństwo tego regionu, podobnie jak ma to miejsce w wypadku innych państw okalających Morze Południowochińskie. W związku z tym w ostatnich latach doszło do intensyfikacji kontaktów wojskowych, np. coraz liczniejszych corocznych wspólnych ćwiczeń wojskowych Garuda Shield czy wspólnych projektów ośrodków treningowych, takich jak ten na wyspie Batam, przy cieśninie Malakka. Temat Morza Południowochińskiego jednak w żaden sposób nie zaistniał na agendzie spotkań – przynajmniej według oficjalnych oświadczeń.

Drugim państwem, do jakiego udał się Prabowo była Japonia. Od wtorku, w ciągu dwóch dni, spotkał się z premierem Fumio Kichidą oraz ministrem obrony, Minoru Kiharą. Podobnie jak w wypadku spotkań ze stroną chińską, wizyta ma przynieść pogłębienie obustronnej współpracy w obszarze m.in. obronności, przemysłu czy handlu. Japonia jest drugim, naturalnie po Chinach, największym partnerem handlowym Indonezji oraz coraz ważniejszym źródłem inwestycji zagranicznych. Oba kraje mają także podpisaną umowę na transfer wyposażenia oraz technologii wojskowej – być może celem jest wprowadzenie w życie konkretów z tej umowy. Co istotne, wizyta ta przypada na tydzień przed trójstronnym spotkaniem USA-Japonia-Korea Południowa, gdzie z pewnością tematyka incydentów powodowanych przez chińską stronę w obszarze Azji Południowo-wschodniej będzie poruszona.

Podsumowując – nawiązywanie formalnych relacji twarzą w twarz jeszcze przed objęciem urzędu jest raczej nieczęste w przypadku Chin – dominują rozmowy telefoniczne czy wizyty ambasadorów. W tym przypadku, jeśli prawdą jest to, że była to inicjatywa Xi Jinpinga (w co należy wierzyć, jako że obie strony to potwierdzają), to wyraźnie była to próba szukania przyszłego sojusznika w regionie Morza Południowochińskiego, na którym to akwenie w ostatnim czasie niemalże nieustannie dochodzi do incydentów ze stroną chińską w roli głównej. Wykorzystać do organizacji tego typu oficjalnej wyprawy można było obecnie piastowane stanowisko Prabowo, tj. ministerstwo obrony, by pokazać, że w regionie Morza dochodzi do umocnienia frakcji chińskiej. Jednakże jak się wydaje, indonezyjska administracja wyczuła te intencje i zorganizowała (ogłoszone zostało to w poniedziałek, czyli już podczas wizyty w Chinach) drugi element wyprawy, tj. Japonię, by zademonstrować brak opowiedzenia się po jednej ze stron. W związku z tym nie da się ukryć, że jeśli powyższe założenia są prawdą, to Xi Jinping może czuć się rozczarowany efektem swojego pomysłu i próby umocnienia swojego państwa w regionie Morza Południowochińskiego nie osiągnęły zamierzonego rezultatu.

    
 <- moje dłuższe wpisy o Azji

GURU2piorunów

Tam jest jakiś plan stworzenia trwałego tworu milutarno-gospodarczo-politycznego przeciwko Chinom? Jakiś Stanów Zjednoczonych Azji Zachodniej?

Mistrz2piorunów

@sireplama trwałego na pewno nie, ale państw, którym Chiny zachodzą za skórę robi się coraz więcej - pytanie czy w jakiś sposób będą się organizować jest otwarte. Póki co wyłącznie umowy dwustronne (pomijam rzeczy typu QUAD, które powstają z inicjatywy USA i IMO nie przeobrażą się w nic poważnego)

Fanatyk1piorunów

@bojowonastawionaowca a Indonezja przypadkiem nie zbroi się na potęgę aktualnie? Bo chyba wszyscy w tamtym regionie widzą zapędy chińskie i zbierają siły na wojnę.
Chiny jak to chiny jakoś nie specjalnie lubią otwarte konflikty ale w dzisiejszych czasach to nie wiadomo.

Mistrz2piorunów

@CzosnkowySmok nie ma opcji na jakąś wojnę, nikt nie jest na nią gotowy - jedyne co to zaostrzanie się incydentów w szarej strefie, co Chiny robią od jakiegoś czasu. Wietnam i w szczególności Filipiny się z tym zmagają i próbują wypracowywać odpowiedzi, Indonezję to w niewielkim stopniu dotyka. Ale i tak wszyscy mają w pamięci, że Chiny to zbyt duża siła ekonomiczna dla regionu, żeby przerodziło się to w coś większego

Fanatyk1piorunów

@bojowonastawionaowca chyba mi się z filipinami pomyliło ogólnie.
Ale nie wylkuczał bym konfliktu zbrojnego. Myślę, że chiny trochę zweryfikowały swoje możliwości po tym jak moskwa nie podołała zająć ukrainy w 3 dni.
Japonia sie przygotowuje do wojny. Filipiny sie przygotowują do wojny. Korea to cały czas jest gotowa. Usa silą się prężąc muskuły i przekonując kogo się da do współpracy w regionie.

Mistrz2piorunów

@CzosnkowySmok jedyny potencjalny sposób na wszczęcie wojny to atak Chin na Tajwan. Czyli państwo, które od 40 lat nie uczestniczy w pełnoskalowych działaniach zbrojnych miałoby przeprowadzić na masową skalę najtrudniejszy możliwy manewr wojskowy w postaci desantu przez 150-kilometrową cieśninę na bardzo gęsto zaludnione wybrzeże bronione przez zachodnią najnowocześniejszą technologię - a w dodatku Tajwan "od zawsze" ma opracowane plany defensywne na wypadek desantu, bo to jedyny możliwy sposób zajęcia Tajwanu. Aha, i atak musi zakończyć się zajęciem terytorium, niszczenie Tajwanu nie da Chinom absolutnie żadnych korzyści, za to spowoduje nienawiść absolutnie wszystkich w regionie. I to wszystko zanim nadejdzie możliwe wsparcie z Japonii/USA. Hm, co może pójść nie tak...

To naprawdę zupełnie inny przypadek niż Rosja vs Ukraina

Pokaż więcej komentarzy (15)

Mistrz

w Wiadomości Świat

63piorunów

Powrót do chińskiej ofensywy miłości i braterstwa w wykonaniu Xi Jinpinga

W środę (27.03) doszło do półtoragodzinnego spotkania prezydenta Xi Jinpinga z przedstawicielami amerykańskiego biznesu oraz środowisk akademickich. Do Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie przybyło 18 szefów większych amerykańskich koncernów (m.in. Chubb, FedEx, MGM Resorts, Blackstone czy Qualcomm). Tematem rozmów między najwyższym przedstawicielem chińskich władz a biznesmenami (nie było ani jednej kobiety) było zapewnienie, że Chiny w dalszym ciągu mają przed sobą perspektywy rozwoju, zaś amerykańskie inwestycje są w tym kraju mile widziane, szczególnie w kontekście znacznego odpływu amerykańskich pieniędzy z Chin odnotowanego w zeszłym roku.

(dwa następne akapity za chińskim komunikatem prasowym)

Xi Jinping podczas spotkania zwracał uwagę na to, że „gospodarka Chin jest zdrowa i zrównoważona”, zaś szczyt możliwości wciąż nie został osiągnięty. Chiny będą w dalszym ciągu promować rozwój i modernizację państwa, zaś niezbędne reformy dla otwierania tamtejszej gospodarki nie będą ustawały. Zdaniem Xi, Chiny mają planować kontynuację budowy otoczenia rynkowego, prawnego i biznesowego na poziomie potrzebnym międzynarodowym przedsiębiorcom, w tym przedsiębiorcom amerykańskim. Xi zaprosił również amerykańskie firmy do uczestniczenia w budowie Nowego Jedwabnego Szlaku oraz kontrybuowania do sukcesu chińskiej gospodarki.

Ważnym aspektem poruszonym przez Xi Jinpinga było również to, że w obliczu zmieniającej się sytuacji we wzajemnych stosunkach chińsko-amerykańskich w ostatnich latach, niezbędne jest traktowanie siebie wzajemnie przez oba państwa z należytym szacunkiem, uwzględniając przy tym wzajemne i równe korzyści, działanie zgodnie z przyjętymi prawami i standardami, a wszystko to by osiągnąć rozwiązanie korzystne dla obu stron („win-win”). Xi uważa, że nie da się wrócić do pozytywnych relacji z przeszłości, ale to nie może przeszkadzać w budowaniu nawet lepszych relacji na przyszłość i temu ma służyć poprawiająca się komunikacja między obiema administracjami począwszy od spotkania Xi Jinping-Joe Biden w listopadzie zeszłego roku przy okazji szczytu APEC. Wspólnie oba państwa mogą i powinny zajmować się najważniejszymi globalnymi problemami, zarówno tymi odwiecznymi, jak i najnowszymi (zmiany klimatu czy sztuczna inteligencja).

Spotkanie jak zwykle zostało okraszone wspólną sesją zdjęciową. Jak zwykle, ponieważ tego typu spotkania są organizowane corocznie od 2000 roku w ramach China Development Forum, choć tym razem w nieco innej formule. Do tej pory tradycją było, by na tego typu spotkania udawał się premier Chin, Li Qiang, tak jak to zrobił przed rokiem (dosłownie paręnaście dni po byciu wybranym na nowego premiera kraju). Nie było to kwestią choroby Li, jako że standardowo wziął on udział w CDF – po prostu decyzją Xi on sam zdecydował się poprowadzić to spotkanie. Nie jest to pierwszy przypadek dystansowania Li tudzież brania przez Xi sprawy w swoje ręce – wystarczy wspomnieć brak tradycyjnej konferencji prasowej premiera kraju na zakończenie Dwóch Sesji na początku marca.

Chińska gospodarka ma wyznaczony przez Xi Jinpinga cel do osiągnięcia w postaci wzrostu PKB „o około 5%”, co może być trudne do osiągnięcia w obliczu nieustających problemów z ożywieniem konsumpcji czy utratą inwestycji zagranicznych m.in. z USA. Zeszły rok przyniósł Chinom najmniej inwestycji zagranicznych od 1993 roku, tj. od 30 lat.

Wśród powodów, które do tego doprowadziły były z całą pewnością m.in. postępująca wymiana ciosów obu państw dotycząca blokowania przepływu kluczowych produktów i surowców, ustanowienie przez Chiny zaostrzenia prawa antyszpiegowskiego (w wyniku którego np. działalność zagranicznych firm konsultingowych może być podciągana pod szpiegostwo, jak prawdopodobnie miało to miejsce w wypadku kilku rajdów na takie firmy), zachęty obu rządów do zmian w łańcuchu dostaw swoich firm czy grożenie sobie wzajemnie pozwami do WTO.

Chińska dyplomacja dosyć często stosuje dwie przeciwstawne taktyki na rozmowy ze swoimi globalnymi partnerami – albo próbuje oczarować ich swoimi wezwaniami do współpracy i partnerstwa, albo wysyła swoich „wilków dyplomacji”, którzy atakują każdego w imię wielkości Chin. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej na razie w oficjalnym przekazie dominować będzie ta pierwsza taktyka. Widać to m.in. niedawnej po poprawie stosunków z Australią czy próbach do powrotu do negocjacji z Unią Europejską i samymi państwami europejskimi.

     

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca 5% wzrostu? A oni nie są przypadkiem przed/w trakcie kryzysu mieszkaniowego?

Autorytet5piorunów

@wombatDaiquiri Obecnie któryś miesiąc z rzędu mają deflację. Pokłosie zaniżania wartości waluty w celu przyciągania inwestorów i wsparcia eksportu. Drukarki się grzeją ale to nie zmienia trendu i inflacja nie chce się pokazać. Bańka mieszkaniowa im pęka ale będzie to rozłożone w czasie, centralne planowanie nie pozwoli na dupnięcie w stylu USA 2007-8.

Teraz jak jeszcze zagraniczni inwestorzy się zwiną to mogą zaliczyć recesję a to będzie ogromny cios wizerunkowy.

Mistrz4piorunów

@wombatDaiquiri nie takie rzeczy się nadrabiało drukowaniem obligacji na cele inwestycji, jak Chiny to robią od paru lat w zasadzie nieustannie. A że te inwestycje z czasem mają coraz mniej wspólnego z sensem... Będę o tym pisał kiedyś, spokojnie :grinning:

Fanatyk1piorunów

Bardzo cieszy mnie informacja że spada liczba takich inwestycji. Mam nadzieję że reszta świata nie będzie przez to za bardzo poszkodowana. Rosja, Chiny, ZEA, Korea Północna, wszystkich nie trawię

Pokaż więcej komentarzy (14)