Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czytajzhejto

Tytan

w Poezja/Cytaty/Proza

2piorunów

Zagłębie Dąbrowskie Władysław Broniewski Poezje Wiersze | Poezja Dla Duszy

Zagłębie Dąbrowskie Władysław Broniewski Poezja Wiersz zagłębie dąbrowskie, broniewski, poezja, wiersz, poezja dla duszy, władysław broniewski, poezje, wiersze https://youtu.be/nvEEdEfDB98 #poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #broniewski

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka ogłasza podwójny dodruk Ursuli K. Le Guin. "Księga Drogi i Dobra" oraz "Lawinia" wrócą na sklepowe półki 17 marca 2026 roku. Wydania w twardych oprawach zawierają 276 i 320 stron, w cenie detalicznej 55 i 59 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Księga Drogi i Dobra"

„Księga Drogi i Dobra“ to wyjątkowa, niezwykle inspirująca poetycka interpretacja starożytnego tekstu stworzonego dwa i pół tysiąca lat temu przez twórcę taoizmu. Według jej mądrości żadna z naszych cech nie różni się od cech doskonałego władcy, genialnego myśliciela czy wielkodusznego filantropa. W tej przełomowej współczesnej interpretacji starożytnego klasyka Ursula Le Guin przedstawia uświęconą i zadziwiająco potężną filozofię chińskiego myśliciela. Książka zawiera obszerne osobiste komentarze autorki, podkreślające wartość tekstu – zwłaszcza w naszych trudnych, niespokojnych czasach. Przekładu tej mistrzowskiej interpretacji dokonali Justyna Bargielska i Jerzy Jarniewicz, a notę o autorce przetłumaczyła Kaja Gucio.

"Lawinia"

Lawinia, księżniczka Lacjum, bardzo chciałaby żyć w spokoju. Jej marzenia przekreśla jednak wielka polityka i starania matki, Amaty, by zaręczyć dziewczynę z przystojnym, ambitnym Turnusem. Na drodze do małżeństwa staje przepowiednia: Lawinia ma poślubić cudzoziemca, który przyczyni się do rozpoczęcia okrutnej wojny, a następnie w niej zginie. Tymczasem do Italii przypływają uciekinierzy z opanowanej wojną Troi, a wraz z nimi tajemniczy Eneasz… Zainspirowana „Eneidą“ opowieść to jedna z najbardziej wyjątkowych historii w dorobku Ursuli K. Le Guin. Zrodziła się z refleksji nad postacią Lawinii, współzałożycielki przyszłego imperium, która u Wergiliusza nie wypowiedziała nawet słowa. Autorka „Ziemiomorza“ po latach oddaje sprawiedliwość legendarnej kobiecie, opisując jej pełne namiętności i okrucieństwa losy w mistrzowski, pełen lirycznego piękna sposób.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

13piorunów

>To nie będzie kolejny tekst o tym, kiedy to wszystko czytać. Chodzi o to, żeby nie pisać. Żebyście się naprawdę zastanowili, czy warto poświęcić kilka lat na pisanie powieści, której raczej i tak nikt nie wyda. Czytając tylko książki wybitne i tylko wydane w ostatnich 12 miesiącach, można nie wychodzić z fotela miesiącami. Więc jakie są szanse, że ktoś to rzuci i zacznie czytać Twoją powieść?. Przestańcie pisać dla wydawnictw. Zacznijcie dla siebie.

Ciekawa refleksja o nadpodaży arcydzieł w dziale książkowym. Poniżej całość, autor Łukasz Hassliebe:

_

Tylko w ostatnich miesiącach Artrage wydał „Prima Sort” Kempowskiego, „Tęczę grawitacji” Pynchona, „Solenoid” Cărtărescu czy teraz jakiegoś nieprzetłumaczalnego Walkera. Do tego Czarne w swojej nowej serii obok von Rezzoriego dało „Równiny” Murnane oraz kolejne książki węgierskiego noblisty. Do tego jest cały wagon amerykańskich opowiadań, w tym wreszcie – Tobias Wolff.

W PIW wydali „Pedro Páramo” i „Kobietę z wydm”. „Ostatni akt łaski” Cyranki brzmi więc już całkiem dosłownie, patrząc na tę listę. A to tylko proza. I tylko zagraniczna. Gdzie historia (2 pozycje Jean-Numa Ducange w Le Monde czy „Wielogłowa hydra” z Krytyki Politycznej)? Gdzie publicystyka i eseje („Skradziona duma” Hochschild)? Gdzie reportaże? Gdzie ekonomia? Gdzie poezja? I to wszystko powyżej – autorzy zagraniczni.

A tu jeszcze Polacy: Grochowski stylista z „Monolokiem”, Zyta Rudzka z kolejną książką. „Wyrok” Szatrawskiej. Rewelacyjne recenzje zbiera „Dadzieja”. Można by tę listę – tylko ostatnich arcydzieł czy książek świetnych – jeszcze ciągnąć. Przepraszam tych, których nie zamieściłem.

Ale spokojnie. To nie będzie kolejny tekst o tym, kiedy to wszystko czytać. Wiadomo, że inteligent, jak przeczyta 20% swoich książek, a licząc z e-bookami całe 5%, to jest naprawdę dobrze. I może udawać, że zna resztę.

Chodzi o to, żeby nie pisać. Żebyście się naprawdę zastanowili, czy warto poświęcić kilka lat na pisanie powieści, której raczej i tak nikt nie wyda. A jak wyda, to ma ona znikome, naprawdę znikome szanse na bycie czytaną. A jak będzie czytana, to i tak przegracie. Bo musicie konkurować z najlepszymi w tym fachu. Coś jakby wrzucili Was teraz na olimpiadę i kazali się ścigać albo grać w hokeja.

Mamy obecnie nadprodukcję wydawania arcydzieł literatury (wspomniałem o wznowieniu całego Czechowa i „Dzikich detektywów” Bolaño?). Klęskę urodzaju. Czytając tylko książki wybitne i tylko wydane w ostatnich 12 miesiącach, można nie wychodzić z fotela miesiącami. Więc jakie są szanse, że ktoś to rzuci i zacznie czytać Twoją powieść? Albo Twoje opowiadania? No właśnie.

Jednocześnie rozumiem sens pisania. W kapitalizmie, gdzie ogrom prac rzadko bywa twórczy, gdyż jego istotą jest uniwersalizacja pod klienta masowego lub szybka praca fizyczna, pisanie bywa odskocznią. Bywa pewną błogością, której jeszcze nam nie odebrali. Chociaż AI i to odbierze (napisz opowiadanie o zdradzie na Podlasiu w stylu Faulknera). Dlatego owszem, warto pisać. Ale pisać dla siebie. Nie dla czytelnika. Nie urabiać się po łokcie. Nawet ci najlepsi, których wymieniłem, świecą przez te 2–3 tygodnie, a potem zainteresowanie ich książką zanika. Bo zaraz są nowe, a konsument literacki (nawet ten inteligencki, ofkors) ciągle chce nowych i nowych.

Dlatego, jeśli miałbym coś radzić (a zawsze radzę), to jeśli już musicie pisać, to piszcie… dzienniki. Piszcie wspomnienia (nie w sociala mediach, tylko komputerku). Tylko tak za ileś lat macie szansę wemknąć się do świata literackiego („Dziennik zwykłego człowieka”). Tylko tak możecie mieć satysfakcję bez wiecznej frustracji niewydania lub wydania i bycia zgruzowanym. Albo błyskawicznie zapomnianym. Bo na Twoje miejsce mam dziesięć książek! I tylko tak coś po sobie literackiego zostawicie. Wasze dzieci, wnuki nie będą czytały Waszych lepszych albo gorszych książek. Ale pewnie przeczytają Wasze wspomnienia albo zwłaszcza dzienniki. Przeczyta je redaktor, który zechce opisu świata przed robo-apokalipsą. Przeczytacie je na starość także i Wy. I zrobicie sobie własną kapsułę czasu. Przestańcie pisać dla wydawnictw. Zacznijcie dla siebie.

Nie ma za co.

Fenomen5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba3piorunów

@Vampiress w literaturze niewybitnej konkurencja jest dużo większa, a czas zainteresowania książką znacznie krótszy, więc wniosek ten sam :p

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba1piorunów

@JapyczStasiek

A tam, pierdolenie. xD

Kumpel wydał zbiór opowiadań - spełnił swoje marzenie o wydaniu książki. Jasne, zrobił to własnym sumptem, ponieważ nawet nie pomyślał o wysłaniu propozycji jeszcze raz po zatrudnieniu profesjonalnego redaktora.

Zajęło to trochę czasu, ale sprzedały się wszystkie egzemplarze. Sam kupiłem e-booka, a parę lat później egzemplarz papierowy, ponieważ książka jest naprawdę ładna - postarał się kumpel.

Na LubimyCzytać 50 opinii - niby mało, ale mówimy o bardzo niszowym autorze, o którym nikt wcześniej nie słyszał.

Jasne, to „wybieranie wisienek”, ale jego przykład pokazuje, że zawsze można znaleźć swoją niszę.

Czy każdy utrzyma się z pisania? Nie, udaje się to niewielkiemu procentowi. Ale warto pisać i próbować, tym bardziej, że nie każdy chce czytać „wybitną literaturę”.

Ostatnio przyszedł „Riddley Walker” i na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo trudna do czytania. No ale chcę poszerzyć swoje horyzonty i spróbować z kolejną pozycją z literatury pięknej. Ale ile jest takich osób?

No i według listy najlepiej zarabiających pisarzy w Polsce na dziesięć osób jest dwóch pisarzy fantastycznych. Tak to mamy literaturę dziecięcą (3 autorki), kryminały, reportaż, ale jakoś nie znalazłem nazwisk wymienionych przez autora tekstu. ; )

Autorytet1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk ale w literaturze niewybitnej jest przecież jeszcze większa nadprodukcja makulatury, właśnie w postaci selfpubów, których nikt nie czyta, a znajomi i autor z multikont robią im średnią 9,5/10 jakby to było największe arcydzieło. xD

Dlatego ja się zgadzam, że pierdolenie jeśli chodzi o pisanie - jak ktoś ma takie hobby niech se pisze, co to komu przeszkadza. Tylko po co potem odstawiać cały ten cyrk w wydawanie tego - nie rozumiem.

Gruba ryba1piorunów

@Hilalum

Dla własnej przyjemności. To naprawdę świetne uczucie mieć namacalny dowód, że coś się napisało, więc nie dziwię się, że ludziom na tym zależy.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Zysk i S-ka szykuje dodruk książki Elżbiety Cherezińskiej. "Królowa" wróci do księgarń 31 marca 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie liczy 592 strony, w cenie detalicznej 67,99 zł . Poniżej okładka i krótko o treści.

Narodził się Knut. Trzecie dziecko Świętosławy, jedyne, które w chwili przyjścia na świat okrzyknięto „synem królowej“. Coraz więcej graczy przestawia piony tej historii. Bolesław w sekrecie przed siostrą swata Tyrę z Tryggvasonem, jarl Sigvald, powtarzając: „jomswikingowie nie wtrącają się w sprawy królów“, sam zaczyna w nich mieszać. Sven pielęgnuje swą niechęć do Olava, „drugiego wodza“. Tyra znika.
Tak kończy się Harda. Teraz nadchodzi czas Królowej. Nowi gracze i nowy wymiar tej historii. Od Roskilde do krainy zórz polarnych. Od Poznania przez Merseburg do Budziszyna, przez wszystkie wielkie wojny Bolesława. Od Pragi po Kijów. Od Gniezna przez tajemniczy Kałdus. I do Anglii, bo przecież nie jest tajemnicą, kim stanie się „syn królowej“…

'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

467 + 1 = 468

Tytuł: Kronika zapowiedzianej śmierci

Autor: Gabriel García Márquez

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 102

Ocena: 7/10

Książeczka przewrotna i oryginalna w swej formie. Odwrócony kryminał - wiemy, że ktoś umrze, wiemy kto umrze i wiemy z czyjej ręki. Do morderstwa dochodzi pomimo tego, że o zamiarze jego popełnienia wiedzą niemal wszyscy w miasteczku. I choć nikt tak naprawdę tej śmieci nie chce, to wszyscy ją akceptują, a nawet uważają za uzasadnioną. Książka opisuje jak do tego zdarzenia doszło, z perspektywy czasu i w formie kroniki czy też może bardziej reportażu.

Tytuł wybrałem do w kategorii “książka autora z Ameryki Południowej”, choć bardzo pasowałaby również do kategorii “Książka krótka, ale intensywna”, bo w tej małej objętości zawarto całe mnóstwo postaci jak i pomniejszych wydarzeń.

Bardzo oryginalny jest język opowieści, gdyż zadania są wyjątkowo bogate w treść, ale zdarzają się i takie, w których druga ich część przeczy pierwszej, tworząc otoczkę dziwnie absurdalnego humoru w obliczu nieuniknionej tragedii.

Lider1piorunów

@saradonin_redux a jest w niej coś z realizmu magicznego?

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien nic takiego nie zauważyłem.

Raczej chyba chodziło o pokazanie całej społeczności jako wspólnika zbrodni i absurdu całej sytuacji.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Trzeci news / 13.03.2026

Wydawnictwo MAG zapowiada mega-super-hiper wyczekiwaną książkę Alastaira Reynoldsa. "Przebudzenie Aurory" wyląduje na sklepowych półkach 30 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 592 strony, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Tom Dreyfus jest prefektem, jednym z oficerów organizacji policyjnej o nazwie Panoplia. Jego rewirem jest Migotliwa Wstęga – olbrzymi wir kosmicznych habitatów orbitujących wokół planety Yellowstone, rojnego ośrodka międzygwiezdnego imperium rozciągającego się na wiele światów.

Najnowsza sprawa: dochodzenie w sprawie zabójczego ataku na jeden z habitatów, na którym zginęło ponad dziewięciuset ludzi. W trakcie śledztwa natrafia na trop sprawy o wiele poważniejszej niż masowe morderstwo – sekretnego spisku zawiązanego przez tajemniczą istotę, dążącą do przejęcia całkowitej władzy nad Migotliwą Wstęgą.

'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Mistrz1piorunów

@Whoresbane na czym polega jej megasuperhiperwyczekiwaność?

Fanatyk6piorunów

@bojowonastawionaowca Od ostatniej książki Reynoldsa minęło trzy lata i jeden miesiąc. W tym czasie los autora w MAGu zmieniał się jak w kalejdoskopie. Wreszcie się udało

Lider2piorunów

@Whoresbane ja bym poczekał do czasu, aż realnie trafi na półki ;)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 13.03.2026

Wydawnictwo MAG wznawia trzeci tom Sagi o Zielonych Kościach. "Dziedzictwo jadeitu" Fondy Lee w sprzedaży od 18 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 784 strony, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

W Dziedzictwie jadeitu, niezwykle wciągającym ostatnim tomie Sagi zielonych kości, rodzeństwo Kaulów walczy z konkurencyjnych klanami o honor oraz władzę nad metropolią inspirowaną miastami Azji Wschodniej.

Jadeit, tajemnicza magiczna substancja, ongiś dostępna wyłącznie dla wojowników zielonej kości z Kekonu, budzi obecnie zainteresowanie na całym świecie. Wszyscy pożądają niezwykłych możliwości, jakie daje – od tradycyjne zainteresowanych takimi sprawami rządów, najemników i królów zbrodni, aż po nowych uczestników tej gry, takich jak lekarze, sportowcy i studia filmowe. Walka o jadeit toczy się na wielu frontach i staje się coraz bardziej krwawa. Rodzina Kaulów nigdy już nie będzie taka sama.

Zmęczeni wojną i licznymi tragediami Kaulowie muszą się borykać z resentymentami i starymi ranami. Ich przeciwnicy stają się coraz potężniejsi, a krajowi zagrażają walki frakcyjne oraz cudzoziemskie wpływy. Klan musi się nauczyć odróżniać przyjaciół od wrogów, zapomnieć o dawnych rywalizacjach i być gotowy na straszliwe poświęcenia… ale niezniszczalne więzy krwi i lojalności mogą nie wystarczyć, by ocalić klany zielonych kości oraz kraj, którego przysięgły bronić.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Osobistość1piorunów

@Whoresbane czy ja dobrze widzę? Wznowienie, 30 miesięcy od polskiej premiery, z barwionymi brzegami, tańsze od pierwszego wydania? Da się? Najwidoczniej tak, wtf.

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Replika zapowiada dwa nowe elementy serii Wierzenia i zwyczaje. Opracowanie zbiorowe "Ramajana. Epos staroindyjski""Saga rodu Wolsungów oraz Saga o Ragnarze Lodbroku" Jana Kołakowskiego w księgarniach od 14 kwietnia 2026 roku. Wydania w twardych oprawach liczą 336 i 432 stron, w cenie detalicznej 59,90 i 69,90 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Ramajana. Epos staroindyjski"

Staroindyjski epos sanskrycki jako uniwersalna narracja o dharmie i porządku świata

„Ramajana“ to jeden z najważniejszych eposów staroindyjskich, wywodzący się z tradycji ustnej i przypisywany legendarnemu poecie Walmikiemu. Opowiada historię księcia Ramy, który na skutek dworskiej intrygi zostaje zesłany na wygnanie wraz z żoną Sitą i wiernym bratem Lakszmaną. W czasie pobytu w lesie Sita zostaje porwana przez króla demonów Rawanę, co prowadzi do dramatycznej walki dobra ze złem i ostatecznego zwycięstwa Ramy.

Epos ten bywa odczytywany zarówno jako pełna baśniowych motywów alegoria, jak i opowieść mogąca mieć historyczne korzenie. Niezależnie od interpretacji, „Ramajana“ służy przede wszystkim przekazywaniu dharmy – zasad etycznych hinduizmu, których Rama jest uosobieniem. Ukazując ideały króla, męża, żony, brata i władcy, dzieło to przez wieki dostarczało wzorców postępowania i wyjaśniało, w jaki sposób moralność i prawo podtrzymują harmonię świata.

Ponadczasowość „Ramajany“ sprawia, że epos ten pozostaje żywy także współcześnie, inspirując twórców literatury i filmu. Jego uniwersalne przesłanie – odwieczna walka dobra ze złem oraz konieczność obrony sprawiedliwości – czyni z historii Ramy opowieść aktualną w każdej epoce, niezależnie od miejsca i czasu.

"Saga rodu Wolsungów oraz Saga o Ragnarze Lodbroku"

Wikingowie i nordyccy bogowie. Podstępne knowania i krwawe wyprawy. Potężni władcy i waleczni woje. Oto dwie najważniejsze islandzkie sagi, z których zrodził się obraz świata Północy funkcjonujący powszechnie w dzisiejszej kulturze.

Saga rodu Wolsungów opowiada historię rodziny, w której losy wielokrotnie ingerował sam Odyn. Od jej założyciela Wolsunga, poprzez Sigmunda, aż po Sigurda i Brynhildę i zniszczenie burgundzkiej dynastii Gjukingów. Wolsung, prawnuk Odyna, został wycięty z łona matki po sześciu latach ciąży, gdy ta zaczęła przeczuwać własną śmierć. Jego wnuk Sigurd jako wybraniec władcy bogów pokonał smoka Fafnira, a córka Sigurda, Aslaug, została żoną króla Ragnara.

Losy legendarnego wodza i najsłynniejszego z wikingów – sławne podboje, aż po okrutną śmierć i zemstę jego synów – opisuje Saga o Ragnarze Lodbroku. Wraz ze swymi wojami król krwawo podbijał nawiedzane ziemie Brytów i Franków. Sam będąc bohaterem na poły legendarnym, uznawany bywa za ojca postaci w pełni historycznych: Ivara Bez Kości, Bjorna Żelaznobokiego, Halfdana Ragnarssona czy Sigurda Wężowe Oko.

Obie te łączące się ze sobą opowieści przez wieki kształtowały wyobrażenie o ludziach Północy, inspirując i znajdując odbicie w sztuce i kulturze, chociażby w epickiej Pieśni o Nibelungach, twórczości J.R.R. Tolkiena czy serialu Wikingowie.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Lider

w Książki

50piorunów

463 + 1 = 464

Tytuł: Dungeon Crawler Carl

Autor: Matt Dinniman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: e-book

Liczba stron: 540

Ocena: 9/10

Świat kończy się nagle i w bardzo dziwny sposób. W jednej chwili niemal wszyscy ludzie znajdujący się w budynkach i pojazdach giną, zostają zmiażdżeni, gdy cała infrastruktura Ziemi zapada się pod powierzchnię na potrzeby budowy lochów. Przy życiu zostają tylko ci, którzy byli na zewnątrz. Ocaleni szybko odkrywają, że planeta zamieniła się w gigantyczny dungeon, a oni są uczestnikami brutalnej gry transmitowanej kosmicznej publiczności.

Jednym z uczestników gry jest Carl, który trafia do lochu razem z kotką swojej dziewczyny - Pączusiem. I choć brzmi to absurdalnie, właśnie od tego momentu zaczyna się jedna z najbardziej zwariowanych i wciągających przygód w gatunku litRPG.

To książka, która doskonale rozumie, czym powinien być dobry litRPG. Mechanika gry - poziomy, klasy, przedmioty i rozwój postaci - są integralną częścią świata, ale nie przytłaczają fabuły. Dungeon pełen jest dziwnych pomysłów, groteskowych potworów i absurdalnych wyzwań, a jednocześnie cały czas czuć realną stawkę, bo porażka oznacza śmierć. Nie sterujesz innym graczem w grze, sam nim jesteś.

Świetna jest ta kontrolowana absurdalność świata. Cała apokalipsa okazuje się elementem kosmicznego show, w którym sponsorzy, reklamy i komentarze publiczności są równie ważne jak sama walka o przetrwanie. Zadania potrafią być groteskowe, system nagród bywa kompletnie niepoważny, a wiele potworów czy lokacji wygląda jak pomysł wyjęty z najbardziej szalonej gry komputerowej. Do tego dochodzą momenty, w których mechanika gry zderza się z realnymi emocjami bohaterów i właśnie ten kontrast działa.

Największym atutem powieści jest jednak duet Carl i Pączuś. Kotka bardzo szybko przestaje być tylko zwierzęcym towarzyszem i staje się jedną z najzabawniejszych i najbardziej charakterystycznych postaci w książce. Ich relacja dodaje historii ogromnej dawki humoru, który świetnie kontrastuje z brutalnością świata.

Nowe osią­gnię­cie! JAK ĆMA DO OGNIA.

Zaata­ko­wa­łeś i spo­wo­do­wa­łeś obra­że­nia u moba na pozio­mie o 75 wyż­szym od two­jego. Fakt, że je­steś teraz w sta­nie prze­czy­tać tę wia­do­mość, suge­ruje, że je­steś jed­nym z naj­więk­szych jeba­nych far­cia­rzy w Lochu. Pamię­taj tylko, że szczę­ście gra na dwie stro­ny, jak twoja stara.

Na­gro­da: otrzy­mu­jesz PLA­TY­NOWĄ SKRZYN­KĘ JEBA­NEGO FARCIARZA!

Pod koniec tomu nasz duet dostaje nawet opcję wyboru pupila, a to jego opis:

Ale Pą­czuś pa­trzy­ła tylko na ostat­nią klat­kę. Znaj­do­wał się w niej kuro­po­dobny dino­zaur po­kry­ty różo­wym pu­chem. Za­czął gru­chać do kotki i ćwierk­nął. Wyglą­dał żało­śnie. Na­tych­miast zro­zu­mia­łem, co spodo­bało się Pą­czuś. Znaj­do­wał się w samym cen­trum kate­go­rii este­tycz­nej „tak brzyd­kie, że aż słod­kie”. Mógł mieć ze dwa­dzie­ścia cen­ty­me­trów wzro­stu. Stał na dwóch no­gach i prze­chy­lał do mnie głowę. Wyglą­dał jak kawa­łek suro­wego kur­czaka, w któ­rego ktoś we­tknął przy­pad­kowo zna­le­zione piór­ka w odcie­niach różu. Za­miast skrzy­deł miał dwa tycie ra­mion­ka, a do tego wę­żo­wy ogon. Skrze­czał, otwie­ra­jąc dziób, odsła­nia­jąc przy tym rzą­dek ostrych ząb­ków.

Dungeon Crawler Carl to jedna z najlepszych książek litRPG, jakie czytałem - szalona, brutalna, absurdalna i jednocześnie niesamowicie wciągająca.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mocarz1piorunów

@WujekAlien fajnie tak sobie wyobrazić, że większość wykopków, influencerów i przegrywów znika

ja też znikam bo pracuję w biurze lub domu :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Książki

25piorunów

460 + 1 = 461

Tytuł: Czas łaski

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 608

Ocena: 8/10

Trzeci i ostatni tom serii o Jake’u Brigance. Grisham ponownie zabiera czytelnika do Clanton w stanie Mississippi. Tym razem adwokat podejmuje się obrony nastolatka oskarżonego o zamordowanie policjanta. Jake zgadza się na bronienie chłopca tylko w przesłuchaniu wstępnym, a później ma go przejąć inny adwokat. Tak się jednak nie dzieje. Sprawa od początku wydaje się beznadziejna - dowody są przytłaczające, a opinia publiczna domaga się surowej kary. Jake próbuje jednak dotrzeć do prawdy stojącej za dramatycznym wydarzeniem i zrozumieć, czy za czynem chłopca kryje się coś więcej niż zimna kalkulacja. Proces szybko zamienia się w walkę nie tylko o wyrok, ale też o zrozumienie kontekstu tragedii.

Największą siłą "Czasu łaski" jest to, jak dobrze Grisham prowadzi sam proces. Autor po raz kolejny pokazuje, że wciąż jest mistrzem powieści sądowej - napięcie budowane jest nie przez spektakularne zwroty akcji, ale przez drobne szczegóły zeznań, emocje świadków i moralne dylematy stojące przed ławą przysięgłych. Historia ma też mocny, bardzo ludzki wymiar, bo zamiast prostego podziału na dobro i zło dostajemy opowieść o tragedii, która rozgrywa się na wielu poziomach.

Dla mnie to najlepszy tom całej serii. Grisham świetnie wykorzystuje znane już postacie i atmosferę małego miasteczka, a sam proces jest wciągający od początku do końca. Jedyną rzeczą, która zaczyna trochę zgrzytać, jest powtarzalność schematu zagrożenia życia Jake’a i jego rodziny. To element, który pojawiał się już wcześniej i tutaj znów wraca w bardzo podobnej formie, a szkoda, bo jest zupełnie zbędny.

Podsumowując: świetnie napisana seria thrillerów prawniczych, która potwierdza, że Grisham najlepiej czuje się właśnie na sali sądowej i potrafi zabrać na nią czytelnika tak, że sam poczuje, że siedzi na widowni, a momentami nawet na miejscu dla oskarżonego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU2piorunów

Czas laski?? Środa była wczoraj!

Lider1piorunów

@Fly_agaric jest delikatnie różnica między łaską a laską ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

20piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na maj 2026 roku

Ray Bradbury - "Kroniki marsjańskie" (nowe wydanie)

David Mitchell - "Atlas chmur" (nowe wydanie)

Pierce Brown - "Światłodawca"

Michael J. Sullivan - "Nolyn"

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Autorytet2piorunów

@Whoresbane k⁎⁎wa, drugą część Zatrutego kielicha to wydadzą w 2027 jak tak dalej pójdzie, to wydawnictwo to jest ostatnio parodia...

Fanatyk2piorunów

@Hilalum By uniknąć opóźnień i przekładań premier teraz każda ich książka będzie wydana pięć miesięcy po przetłumaczeniu tekstu. Od teraz się to unormuje

Kropla zepsucia w czerwcu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Tradycyjnie cały tekst wrzucam na Hejto, ale gdyby ktoś ~chciał nabić mi wyświetlenia~ przeczytać na blogasku, to można tutaj: https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2026/03/czy-androidy-marza-o-elektrycznych.html

A tu mój tag:

Zapraszam do czytania!

Można się spierać, czy zaliczyć powieść K. Dicka do cyberpunku, czy może to zbyt wczesny utwór, który nie zawiera wszystkich elementów typowych dla gatunku. Nie można jednak odebrać autorowi ogromnego wpływu na powstanie/rozwój tego podgatunku fantastyki naukowej. W końcu na podstawie wymyślonej przez niego historii powstał scenariusz filmu, który określił stylistykę wielu przyszłych utworów.

Dick sporo miejsca poświęcił androidom – sztucznie stworzonym istotom, kształtem przypominającym ludzkie ciała. W powieści androidy mogą z powodzeniem udawać ludzi, pracować, być gwiazdami operowymi, a nawet przewyższać ich intelektem.

Myśl o tym, że humanoidalne roboty mogłyby chodzić pomiędzy nami, dla wielu jest przerażająca. Przynajmniej tak mnie się wydaje – ilu z nas wsiadłoby do taksówki kierowanej nie przez człowieka, a przez sztuczną inteligencję? Ja pewnie tak. Patrząc na to, co dzieje się na drogach – czy AI mogłoby być gorsze od polskich kierowców? No, ale mogę być wyjątkiem, ponieważ ogólna narracja jest taka, że ludzi straszy się sztuczną inteligencją ‒ tym, że zabierze nam pracę, hobby (wystarczy spojrzeć na generowane obrazy czy zdjęcia), a nawet życie, jak chociażby w „Terminatorze”.

Dlatego wymyślono test opierający się na empatii, dzięki któremu można rozpoznać androidy. Te może i potrafią być przebiegłe i bardziej inteligentne od ludzi, jednakże brakuje im wspomnianej empatii. Można udawać, ale w naturalnych reakcjach/odruchach człowiek wciąż przewyższa sztuczną istotę. Czy aby jednak na pewno?

Dick nie zapomniał o ludziach upośledzonych, z osobowością schizoidalną i im podobnych. No i są przecież osoby niby zdrowe, ale o bardzo niskim poziomie empatii i inteligencji emocjonalnej. Sam niestety takie spotkałem. Potrafiły, w obliczu problemów zdrowotnych psa, przedłożyć własną przyjemność (pójście na wesele) nad operację tylnych łap, skazując zwierzę na cierpienie. Uspokajam, że nie stałem wtedy biernie i psina otrzymała potrzebną pomoc.

Podobnie było w sytuacji stłuczki, w której udział wzięła ich córka. Pierwsze pytanie matki było o to, czy samochód jest cały, a nie, czy z córką jest wszystko w porządku. Następnie niechęć do zabrania dziewczyny na SOR, mimo że skarżyła się na ból w odcinku szyjnym, tłumaczona jest tym, że długo się czeka na przyjęcie.

Czy w obliczu takich ludzi, test opierający się na empatii ma w ogóle sens, skoro łatwo byłoby pomylić takiego człowieka z androidem? Chyba lepszy byłby test DNA czy coś, co nie pozostawiłoby żadnych wątpliwości, z kim bądź czym mamy do czynienia.

Ciekawe jest to, że empatia stała się dla ludzi na tyle ważna, że powstał merceryzm – religia koncentrująca się na empatii właśnie. Ludzie poprzez skrzynki empatyczne mogli dzielić się z innymi swoimi emocjami, a także współodczuwać ból Mercera, obrywającego kamieniami podczas wędrówki. Rany mu zadane przechodziły na uczestników, którzy w realnym świecie również przez nie cierpieli.

Dodatkowo, ludziom tak bardzo zależy na pokazaniu swojej empatii, że pragną mieć żywe zwierzęta. I zależy im do tego stopnia, że posiadanie tytułowej elektrycznej owcy uważane jest przez głównego bohatera za coś wstydliwego. Niestety, w postapokaliptycznym świecie żywe egzemplarze są bardzo rzadkie, a przez to bardzo drogie.

Czy androidy żyjące pośród nas to rzeczywiście taki problem? Jasne, w powieści android mógł zyskać wolność jedynie w wyniku śmierci swojego właściciela, więc wolno żyjący egzemplarz z góry był podejrzewany o morderstwo. Ale czy w sytuacji, gdyby mogły żyć ot tak, byłoby to złym rozwiązaniem? Żyjemy w cieniu wizji o zapaści demograficznej, więc androidy powinny pomóc zapełnić lukę, tak jak poniekąd oczekujemy tego teraz od imigrantów.

Jednakże, czy bylibyśmy w stanie zaufać komuś, kto nie wykazuje oznak empatii? Androidy z jednej strony chcą być wolne, z drugiej nie są lojalne wobec innych androidów, z którymi dzielą los, i w obliczu porażki godzą się na nią, zamiast do końca walczyć o swoje „życie”. Czy w takim razie pomogłyby umierającemu człowiekowi? Albo poświęciłyby się, żeby uratować kogoś innego?

Dodatkowo stworzyłoby to inny problem: brak pewności, czy mamy do czynienia z żywą osobą. Dickowi udało się sprawić, że każdą nową postać podejrzewałem o bycie androidem. W większości przypadków miałem rację, ale dało mi to do myślenia. Jeśli chodzi o codzienne kontakty, jak zakupy spożywcze czy obsługa w banku, nie miałoby to dla mnie znaczenia, gdyby taki android był „wystarczająco ludzki”. Jednakże nie wiem, czy przez pomyłkę chciałbym się zakochać w androidce.

Jako ludzie nie mamy problemu, by obdarzyć uczuciami androida czy robota. Nie mam na myśli od razu poważnych uczuć jak miłość (chociaż wiele utworów pokazuje, że to możliwe), ale zwyczajną sympatię czy współczucie. Kto nie nazwał ludzkim imieniem swojego robota sprzątającego? W powieści żona Deckarda żałuje androidów, które według niej mąż zabija, a według niego tylko usuwa. Za to sam łowca w pewnym momencie zapałał uczuciami do jednej z androidek, co skończyło się stosunkiem seksualnym – czymś niedopuszczalnym w jego zawodzie, a mimo to jakże częstym wśród innych łowców.

Z pewnością dostosowanie się do nowej rzeczywistości byłoby dla wielu osób bardzo trudne, ale nie uważam, że niemożliwe. Z własnej ciekawości i chęci obserwacji, jak mogłoby to wpłynąć na społeczeństwo, chciałbym doczekać momentu, w którym istniałyby androidy dorównujące nam inteligencją.

Pytanie na koniec: czy empatii da się nauczyć? Trudno powiedzieć, ale na pewno warto próbować. W próbach tych mogłaby pomóc technologia VR, rozwinięta o możliwość pełnej immersji z wygenerowanym światem. Wyobraźcie sobie szkolne lekcje, podczas których uczniowie zanurzają się w różne scenariusze i odczuwają określone emocje. Mogliby poznać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na przewlekłą chorobę czy ‒ bliżej dorosłości ‒ poniżana, bita lub nawet gwałcona. Dosłownie wejść w czyjąś skórę.

Tekst zredagowała Kinga Brzozowska.

Gruba ryba

w Książki

30piorunów

457 + 1 = 458

Tytuł: Problem trzech ciał

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: REBIS

Format: audiobook

Ocena: 4/10

Czas trwania: 14h 57m

Czytał: Wojciech Stagenalski

Początek opisuje losy młodej kobiety podczas chińskiej rewolucji kulturalnej i ciąg zdarzeń, wskutek których została wplątana w tajny wojskowy projekt. Zapewne nie byłoby źle, gdyby nie suchy styl i absurdalność niektórych scen. Na szczęście w momencie gdy docieramy do Wanga i gry “Trzy ciała” fabuła zaczyna się powoli rozwijać ujawniając stopniowo małe skrawki większej układanki.

Ciekawie splecione wątki skonstruowane zostały wokół oryginalnych pomysłów, ale ich prezentację dla czytelnika oceniam na mierną. Opowieść sprawia wrażenie niepotrzebnie rozwleczonej, momentami fabuła kompletnie staje w miejscu, a autor snuje prymitywne polityczne dywagacje albo po raz enty wyjaśnia jedną z naukowych hipotez. Styl opowieści przez cały czas jest równie drętwy: opisy oszczędne lub niemal formalne jak z wikipedii, dialogi sztuczne i suche, postaci drugoplanowe powycinane niezdarnie z najbardziej oklepanych szablonów. Widząc liczne pozytywne opinie i nagrodę Hugo miałem wysokie oczekiwania, a ledwie tego audiobooka zmęczyłem i wcale nie mam ochoty kontynuować serii.

- pierwszy tom serii

Osobistość2piorunów

Skoro ta książka jest taka dobra to czemu każdy mówi, że słaba? :D

A jeśli chodzi o nagrody Hugo to jest taki hit or miss.

Gruba ryba1piorunów

@szatkus-4 polecał ją nawet amerykański prezydent, POTUS nie może się mylić, prawda?

Gruba ryba3piorunów

@Santa_Clown to akurat polecał Obama, Trump to nie wiem czy w ogóle potrafi czytać

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen0piorunów

@szatkus-4 jest na poziomie polskiej fantastyki z lat 80. Dla jednych to fajny, świeży styl, dla innych jednak średniak, treść jednak przeciętna

Osobistość1piorunów

@saradonin_redux Epstein w którymś mailu pisał, że Trump to jeden z niewielu ludzi, którzy napisali więcej książek niż sami przeczytali. Z drugiej strony kiedyś powiedział, że jest jak Howard Roark, ale może ktoś mu opowiedział :grinning:

Autorytet0piorunów

@saradonin_redux
Trump nie czyta niczego powyzej jednej strony

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba2piorunów

No murdwa mi ktos polecal i myslalem ze to jakis hit, dziekuje za potwierdzenie że jednak slusznie cos mi nie gralo do konca xDd

Gruba ryba0piorunów

@Dzban3Waza to zależy czego oczekujesz, bo w zasadzie pomysł jest spoko, tylko strona literacka leży

Pokaż więcej komentarzy (13)