@GazelkaFarelka
Celem tej diety - podobnie jak innych - jest to, żeby się zdrowo odżywiać, w minimalny sposób przy tym szkodząc planecie.
Nie odzywisz populacji "zdrowo", żywiąc się tylko tym, co lokalne - bo do zdrowego odżywiania (czyli zgodnego np. z talerzem zdrowego żywienia) musisz mieć różnorodność warzyw i owoców. Niemożliwe jest, przy obecnej, scentralizowanej gospodarce, wyżywić ludzi tym, co znajduje się w promieniu 100km.
Założeniem tej diety jest, że wykluczenie pewnych produktów ma podstawie tego, że są gdzieś dalej produkowane, ma eliminować z diety niezdrowe produkty.
I to jest właśnie "najgłupsze" założenie - bo zakłada, że to, co blisko, jest zdrowe, a to, co lokalne i robione przez małych rolników jest "eko" - gdzie ja, po latach badań żywności, nigdy w życiu nie kupiłbym niczego od "lokalnych" rolników, szczególnie mięsa i pomidorów. To, czy coś jest zdrowe, słuszą właśnie instytucje je badające, i "naklejające" właśnie masę logo na pudełka, a nie dystans, z jakiego zostało zakupione.
Co jedli ludzie z wyżyn i z innych odizolowanych społeczności przed czasami powszechnego transportu i globalizacji?
W sumie gówno, dlatego też średnia życia była niska, i dopiero dzięki globalizacji i medycynie wystrzeliła w kosmos.
Eskimosi jedzą wyłącznie ryby i mięso, bo nie mają dostępu do warzyw i owoców i jakoś żyją, ba, podobno nawet w dobrym zdrowiu.
Z inuitami (inuici, nie eskimosi) jest to mit, obecnie forsowany przez karniwożerców - ich średnia długość życia wyskoczyła do góry po "westernizacji" ich diety, przed tym byli narażenia na choroby serca i do tej pory są znacznie, znacznie bardziej narażeni na choroby układu krążenia. Więc nie, nie żyją "w dobrym zdrowiu" bo żywią się rybami i mięsem (też fejk), tylko są narażeni na zawał w wieku 40-lat, bo żrą mięso i ryby.
Żródło powyższego (należy kliknąć "Download full issue" na górze strony, oczywiście, jak każde badanie, po angielsku):
https://www.atherosclerosis-journal.com/article/S0021-9150(02)00364-7/fulltext00364-7/fulltext)
Co do argumentu o miejscach, gdzie w promieniu 100 km nic jadalnego się nie da wyhodować, to poproszę chociaż jeden taki przypadek w Polsce. Bo nawet w górach można hodować zwierzęta na pastwiskach.
W przypadku Polski? Większość regionów, bo nie mamy dobrych gleb w Polsce. Importujemy żywność nie dlatego, że jest "tańsze", tylko dlatego, że wyłącznie z żywności Polskiej nie wyżyjemy.
Just a moment...Atherosclerosis-journal