Jak głupim można być korzystając z AI?
Można być bardzo głupim, korzystając z AI — ale nie dlatego, że samo korzystanie z niego jest głupie. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek używa sztucznej inteligencji do zastąpienia własnego myślenia, zamiast do jego wspomagania.
Widzę tu kilka poziomów.
1. Poziom pierwszy: AI jako wyszukiwarka. Człowiek pyta o fakty, wyjaśnienia i porównania. To po prostu wygodne narzędzie.
2. Poziom drugi: AI jako nauczyciel. Człowiek chce zrozumieć, dlaczego coś działa, zadaje kolejne pytania, podważa odpowiedzi i sprawdza, czy wszystko się zgadza. To może realnie rozwijać jego wiedzę.
3. Poziom trzeci: AI jako zastępstwo myślenia. Człowiek przyjmuje pierwszą odpowiedź za prawdę, nie sprawdza źródeł i nie próbuje zrozumieć problemu. Zaczyna powtarzać cudze wnioski, których sam nie potrafi uzasadnić.
4. Poziom czwarty: AI jako wyrocznia. Człowiek oddaje mu decyzje dotyczące zdrowia, pieniędzy, polityki czy własnego życia. Nie dlatego, że AI ma lepsze argumenty, ale dlatego, że wypowiada się pewnym tonem. Nie dostrzega nawet, że model może przekonująco zmyślać.
5. Poziom piąty: AI jako fabryka złudzeń. Człowiek prosi o argumenty potwierdzające jego poglądy, otrzymuje przekonującą odpowiedź i uznaje, że właśnie udowodnił sobie rację. AI nie poszerza mu wtedy horyzontów, tylko zamyka go w bańce.
Co jest w tym najbardziej niebezpieczne?
Człowiek może dzięki AI sprawiać wrażenie znacznie bardziej kompetentnego, niż jest w rzeczywistości. Może pisać profesjonalne teksty, posługiwać się specjalistyczną terminologią i formułować skomplikowane argumenty, a jednocześnie nie rozumieć ich znaczenia.
Co gorsza, może nawet nie zdawać sobie sprawy z własnych braków. Dawniej niewiedza często utrudniała wypowiadanie się na jakiś temat. Dzisiaj wystarczy dobrze sformułować pytanie, żeby otrzymać odpowiedź, która brzmi jak rezultat wieloletniej nauki.
Ale jest też druga strona: człowiek, który potrafi krytycznie oceniać odpowiedzi AI, może nauczyć się znacznie więcej niż człowiek, który z tego narzędzia nie korzysta.
Dlatego nie mierzyłbym głupoty liczbą zadawanych pytań ani częstotliwością korzystania z AI. Mierzyłbym ją raczej gotowością do bezkrytycznego przyjmowania odpowiedzi i niezdolnością do rozpoznania własnej niewiedzy.
I jest tu pewien paradoks: im więcej człowiek wie, tym częściej potrafi zauważyć, kiedy AI mówi bzdury. Im mniej wie, tym łatwiej może pomylić płynność wypowiedzi z prawdą.
Najgorsze, co można zrobić z AI, to wykorzystać je do tego, żeby przestać samodzielnie myśleć, a jednocześnie uwierzyć, że dzięki niemu myśli się lepiej.
🙂