Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejto30plus

Gwiazdor

w Hydepark

34piorunów

Rację miał @suseu , dobre to szpitalne jedzenie, polecam.
To co, łapiemy się na ?

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Ciekawostki

40piorunów

Tajne ciosy z Mortal Kombat :martial_arts_uniform:

:arrow_down_small: :arrow_forward: LP

Mocarz1piorunów

@zuchtomek pamiętam że miałem wstukany kod na fatality. Wystarczyło po wygranej walce zrobić podbródkowy i robiło się fatality.

Zawsze po wygranej walce niby sprawdzałem kombinacje przycisków do fatality a w rzeczywistości naciskałem cokolwiek a a końcu podbródkowy. Ziomeczkowie myśleli że jestem taki dobry, że zawsze mi wychodzi

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

24piorunów

Ktoś jeszcze pamięta ?

https://streamable.com/xhg1e6

*Ojciec, prać. - krzyczeli Kiemlicze, a nie Roch. Ale poziom reklamy zachowany.

Autorytet7piorunów

Bardzo lubiłem tę reklamę jako dziecko :)
Nie do końca rozumiałem dialog wydobywający się ze starego pudła telewizora. Nadal nie wyłapuję całości, więc to chyba zasługa polskiej szkoły udźwiękowienia.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

106piorunów

raczej nie

Wczoraj przy okazji pewnego wpisu na hejto przypomniały mi się jugosłowiańskie budy, które w latach 90. służyły w naszym kraju za sklepy, kioski, bary itd.

K...a nie ma chyba drugiego typu "budynku", który bardziej przywoływałby w mojej pamięci klimat lat 90. i tę chujozę, która wtedy panowała w przestrzeni publicznej. Za każdym razem, gdy widzę, jak się to fachowo nazywa, Kiosk K67 przypominają mi się gównohamburgery, smak ketchupu o konsystencji wody, fajki sprzedawane na sztuki i wszechobecna bylejakość, to że wszystko się trzymało na ślinę i plastelinę i że "jakoś to będzie", że jak śpiewał zespół Elektryczne Gitary "przewróciło się niech leży".

W moim rodzinnym mieście w takiej budzie mieścił się bar z hamburgerami i hot-dogami o cudownej nazwie będącej esencją tamtych lat, mianowicie "Speed Food". Pamiętam te budy chyba ze wszystkich miejsc w których jako dziecko czy nastolatek bywałem. Sprzedawano z nich jedzenie, prasę, papierosy, artykuły spożywcze. Gdzieś w necie widziałem nawet taką budę z napisem Sex Shop. Stały i straszyły. Póki taka bua była nowa, to jeszcze jakoś wyglądała, ale po 2-3 latach wszystkie wyglądały, jak kontener śmietnikowy tyle, że wyposażony w okienko i z człowiekiem w środku.

GURU0piorunów
Pokaż więcej komentarzy (57)

Lider

w Komiksy

34piorunów

Powrót do czasów dzieciństwa i ulubionego bohatera

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Polska

9piorunów

Może są jakieś mniej popularne wydarzenia w Polsce na które polecacie się wybrać? Festiwale, dni miasta, święta kościelne albo świeckie, dożynki, nie wiem co się jeszcze w Polsce robi dla rozrywki.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Gównowpis

85piorunów

wstyd się przyznać, ale palcem na mapie Polski to bym może był w stanie wskazać z 10 miejscowości. Jak ktoś mi mówi ze przyjechał z Opoczna albo innej Łomży to kiwam głową i się uśmiecham głupkowato i próbuje wywnioskować z kontekstu jak daleko to może być, bo za c⁎⁎ja nawet nie wiem czy to na wschód czy zachód od Warszawy a od Krakowa to już w ogóle.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

27piorunów

Siedzę w robocie i przeglądając materiały do raportu jak zwykle moje myśli ADHD-owca krążą w kosmosie. Dzięki temu jak zawsze pojawiają się w głowie niepotrzebne nikomu bzdury. Tym razem przypomniało mi się o myspace.

Myspace zdechło i chyba żadne próby reanimacji już tego trupa nie wskrzeszą. Nie ma to zresztą żadnego sensu w czasach, gdy Grażynki 50+ opanowały Facebooka, Instagram zalewa fala nikomu niepotrzebnych rolek a małolaty mają idoli z TikToka. Jednak w czasach w których jeszcze były czasy a w internecie szukało się filmików ze śmiesznymi kotami rządził myspace. Ja dowiedziałem się o tym serwisie dość wcześnie. Wystartował w 2003 i chyba wtedy założyłem tam konto. Co ciekawe powiedział mi o myspace koleś z punkowego forum 😉 Dość szybko nałapałem tam znajomych, bo sporo osób klepało tam po prostu opcję "zaproś" dość przypadkowo. Miało to swoje plusy, bo tak np. zacząłem pisać wiadomości z dziewczyną z USA, która podesłała mi sporo fajnej muzyki. Zresztą muzyka była siłą myspace. Od cholery zespołów promowało się przez swoje profile. Bywało, że spędzałem sporo czasu przeklikując się od jednego muzycznego profilu do drugiego. Niestety myspace dawał też możliwość ingerowania w kolor profilu, czcionkę a nawet pozwalał na wstawianie muzyki tak, by grała w tle. Użytkownicy a szczególnie damska część polubili te opcje. Powodowało to "zamulanie" takiego profilu i wkurwienie użytkownika, która akurat chciał np. do danej osoby napisać. Myspace zaczął zdychać po kilku latach, ale czasami za nim tęsknię. Na prawdę pisałem wtedy z masą ludzi głównie z USA i fajnie było dostawać linki do muzyki, zdjęcia z miast w których pewnie nigdy nie będę itp.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

51piorunów

Dziś z (tfu) rosyjskiego. Jednak, ja nie o tym. Wszystko, co związane z maturami zmierza do końca. Trzeba postawić sobie pytanie "kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?" a w zasadzie powinni to zrobić maturzyści i to już dużo wcześniej niż teraz. Jeśli ktoś tego jeszcze nie wie, to pewnie słyszy od rodziców "to już ostatni dzwonek, byś się nad sobą zastanowił". A jak Wy Tosie i Tomki? Wiedzieliście kim chcecie być, dokąd iść, co począć, gdy mieliście te 18-19 lat? Ja nie wiedziałem. W moich czasach po maturze trzeba było zdawać egzaminy na studia. Po linii najmniejszego oporu złożyłem papiery na filologię polską i politologię. Na polonistykę koncertowo oblałem, bo egzamin pisemny składał się głównie z pytań z gramatyki a poza tym nie ukrywam, że kompletnie się nie przygotowywałem. Dostałem się za to na politologię na Uniwersytet Śląski, co wywołało totalny entuzjazm mojej mamy. Chyba pierwszy raz w życiu powiedziała mi, że jest ze mnie dumna. Kolejny raz była tak szczęśliwa jak się mój starszy syn urodził 😉 No i to by było na tyle... pamiętam, ze czułem, że odwaliłem swoje i mam teraz wakacje do października i mogę się tarzać po trawie (i nie tylko) z moją dziewczyną, pić piwo z kumplami, jeździć na koncerty, spać do południa. Czułem się jakbym wygrał mecz w ostatniej minucie doliczonego czasu.

Fanatyk2piorunów

@WatluszPierwszy ja składając papiery do średniej już widziałem co chcę i co będę robił.

Matura nie była żadnym wyznacznikiem, dlatego jej nie zrobiłem. I tak jakoś się żyje i pracuje w wyuczonym zawodzie od 12 lat.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

34piorunów

- Co pan będzie robił, jak będzie awaria w pracy?

- Będę spamował?

- Ale gdzie?

- Na hejto.

Więc spamuję. Pierwsze razy... oczywiście moje. Czekam na wasze Tosie i Tomki.

* pierwszy papieros - z dwoma szkolnymi łobuzami Adamem i Grześkiem. Chyba w piątej czy szóstej klasie. Siedzieliśmy w krzakach przy boisku szkolnym i jarali fajki, które Adam ukradł ojcu. Czułem się, jak idiota. W kucki, za krzakiem ze śmierzącymi dłońmi. Później nie zapaliłem aż do trzeciej klasy liceum. Dziś nie palę od chyba 20 lat.

* pierwszy alkohol - piwo na wycieczce szkolnej w piątej klasie. Wszystko się wydało i była afera. Uniknąłem konsekwencji, bo kumpel z klasy Jacek upił się do nieprzytomności i ściągnął sobą całą uwagę nauczycieli.

* pierwszy pocałunek - z koleżanką z klasy. Miałem jakieś 10-11 lat. Dziewczyny wymyśliły jakąś zabawę, gdzie jednym z wyzwań był pocałunek.

* pierwszy wypad bez rodziców - kumple z klasy. Chyba końcówka podstawówki. Pojechaliśmy do sąsiedniego miasta pociągiem i włóczyliśmy się cały dzień.

* pierwsza bójka - chyba trzecia klasa podstawówki z moim najlepszym kumplem Marcinem. Laliśmy się po lekcjach przed szkołą. Rozdzieliła nas... moja babcia, która tego dnia postanowiła przyjść i odebrać mnie z lekcji mimo, że nigdy tego nie robiła.

* pierwszy koncert - lokalne zespoły metalowe grały w MDK. Pamiętam do dziś. Miałem chyba 12 lat. Mama pozwoliła mi iść. Poszedłem oczywiście z Marcinem (tym z którym pierwszy raz w życiu się biłem). Miałem wrócić o 21.00 a przyszedłem chyba dobrze po 23.00. Pełno ludzi, wszędzie smród potu i alkoholu. Wtedy się dowiedziałem, że muzyka i koncerty, to jest mój świat.

* pierwsza dziewczyna - Ola w szóstej klasie. Spędzaliśmy razem każdą przerwę a po lekcjach dzwoniliśmy do siebie i nabijali rodzicom rachunki telefoniczne.

* pierwsza poważna książka - "Pięć lat kacetu" przeczytana latem 1997, gdy w Polsce szalała powódź.

Gruba ryba1piorunów

Pierwszy (i jedyny) papieros - miałem jakieś 10 lat, sąsiad urządzał ognisko na działce. Mój fatrowski, nałogowy jaracz od 17. roku życia, nawiązał rozmowę:

-Synu, ile ty masz właściwie lat?

-10.

-Palisz?

-Nie tato, nie palę.

-Nie kłam, palisz.

-Nie palę.

-Dobra, to masz, pierwszego zapalisz przy mnie. Potem możesz se iść popalać za garażami, nie będę zły.

Podał mi odpalonego Extra Mocnego bez filtra, bo wtedy takie jarał. Procedurę doskonale znałem z widzenia, więc zaciągnąłem się, prawie wyrzygałem płuca i nigdy więcej nie zapaliłem ani kawałka szluga, nawet takiego wesołego. Nauka przez zabawę, wszyscy śmiali się i dokazywali.

Pierwszy alkohol - jakoś w wieku 12 lat pojechałem na kolonie do Czech. Najgłupszy z pokoju (było nas w nim 5 czy 6) namówił starszych chłopaków, żeby kupili nam dwa piwa, a ci złośliwcy wzięli jakieś 10 czy 12% czeskie wersje Rompera, Volta czy innego żulowego zajzajeru. Rozpiliśmy w sumie jedną butelkę na cały pokój, połowa załogantów rzygała całą noc, oczywiście facetka się kapnęła. Wtedy najbardziej charyzmatyczny z bandy gnojków przekonał ją, że to zatrucie niedogotowanymi ziemniakami ze stołówki, więc poszła i opierdzieliła kucharzy jak archanioł diabła.

Piwo z większą świadomością (i już nie jakieś turbomocne szczyny-ogłuszacze) zacząłem pić dużo później, jakoś mając 17 czy 18 lat.

Pokaż więcej komentarzy (2)