razALgulGURU
115piorunówW zeszłą niedzielę, w nocy skręciło mnie z bólu tak, że nie wiedziałem, jak się nazywam. Jakby ktoś wsadził mi w d⁎⁎ę patyk i na wysokości brzucha zaczął go obracać. Ból nie do wytrzymania. Powodem tego był alkohol pity przeze mnie od wielu lat. Od studiów wlewałem w siebie piwo. Praktycznie codziennie. Powiedziałem sobie dość. Po tym tygodniu czuje się dużo lepiej. Wstaję nie zmęczony. Nagle mam na wszystko czas. Nagle siłownia lepiej wchodzi. Nagle przestałem widzieć świat w barwach związanych z chęcią napicia się. Jak mnie napadnie ochota, to wsiadam w samochód i mogę gdzieś jechać. Czasem przychodzą myśli: _aaaaaa napiłbym się zimnego piwa. _Po czym przypominam sobie ból i od razu przechodzi. Musiałem dostać w piz*dę od organizmu, żeby się ogarnąć.
I jak sobie pomyślę ile ja hajsu na to gówno traciłem...
Kurde, cieszę się, że to zostawiłem.
Zrobiłem sobie takie postanowienie, że rozwinę sobie swoje zainteresowania i będę bardziej dbał o siebie, bo mam też dla kogo żyć.
#hejtowyznanie #alkohol
@razALgul Ja piję piwo od kołyski i nie miałem takiego bólu. Czy udało Ci się ustalić racjonalną przyczynę, dlaczego Cię tak bolało?
Wiesz ze ten pierwszy okres jest najłatwiejszy bo organizm zaczyna pracować, za miesiąc minie euforia i wróci chęć napicia się? Samo zaprzestanie picia to połowa sukcesu, teraz musisz sobie poukładać w głowie, bo będą suche kace, wąchania nastrojów i w końcu zaczniesz znowu. Mówię poważnie mordo. Wiem co mówię (nie na swoim przykładzie, ale znam alkoholików....)



