Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kinozmahjongiem

Osobistość

w Filmy

32piorunów

320 + 1 = 321

Tytuł: Ada! To nie wypada!

Rok produkcji: 1936

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Konrad Tom

Czas trwania: 1h 22m

Ocena: 7/10

Ej, @TyGrySSek Krokodyle idą! ;

Ada jest łobuziarą, wesołą, acz jednak łobuziarą. Ojciec wysyła ją do szkoły dla elity, by tam trochę "wyporządniała". Do tego chce wydać ją za mąż za syna hrabiego, ale ten nie jest zbyt chętny by poznać dziewczynę (w tej roli absolutny amant polskiego kina przedwojennego - Aleksander Żabczyński). W roli Ady mamy Lodę Niemirzankę i jest ona po prostu genialna!

Jak to bywa w polskim kinie przedwojennym rozrywkowym - to komedia omyłek z wątkiem romantycznym. Trzeba oglądać z przymrużeniem oka - na przykład porwanie Ady przez bandę na⁎⁎⁎⁎nych facetów, z czego jeden już prawie jest zdolny obłapiać nieznajomą dziewuszkę ma służyć pokazaniu widzowi, że Fred właśnie zakochuje się w dziewczynie, za którą miał wyjść, a o tym nie wie. Wygląda to absurdalnie i brutalnie, ale może w tamtych czasach wyglądało to inaczej?

Zawsze mnie zdumiewa jak w polskim przedwojennym kinie wplatano nieświadomie wątki queer - tutaj na przykład mamy udawany ślub w szkole dziewcząt, jedna przebiera się za "pana męża". Natomiast na pokazanej imprezie artystów normalnie w parach tańczą sobie lesbijki a gdzieś w kącie siedzi przebrany za babkę facio - oczywiście mam oko do takich rzeczy, nie wysuwają się te elementy nawet na drugi czy trzeci plan, trzeba uważnie patrzeć by takie coś złapać. Ale też taka prawda, że elita artystów w przedwojennej Europie w dużych miastach bawiła się po swojemu nie patrząc na konwenanse. Co do samych wątków queer w takim kinie to można jeszcze przywołać "Czy Lucyna to dziewczyna?" czy w "Piętro wyżej" gdzie Bodo śpiewa przebrany za babę. Jakbym miała czas i ktoś mi za to zapłacił to mogłabym napisać o tym spory felieton albo i książkę :grinning: Śmieję się, ale czasem tak mam, że w trakcie seansu coś mi się rzuca w oko i potem to rozgryzam.

W trakcie oglądania miałam wrażenie, że jednak już widziałam ten film, ale musiało to być dawno temu, bo przypominałam sobie tylko takie ogólne elementy.

Prześmieszna komedia, gdy pierwszy raz usłyszałam jak dziewczyny przezywają opiekunki to musiałam zatrzymać film, bo po prostu atak śmiechu mnie dopadł! Wiecznie śmiejące się młode dziewczyny potrafią ukoić najbardziej zszargane nerwy. Mi jak zwykle takiego rodzaju komedia poprawia humor!

Niektóre żarty są już wytarte (jak głucha nauczycielka wiecznie przekręcają słowa), ale ogólnie jest FUN.

Polecam serwis Ninoteka (jest też apka na tv) - mają tam dość spory wybór polskich filmów przedwojennych - z opisami skąd pochodzą źródła filmy i czy to pełna wersja (rzadko są pełne, to samo niestety dotyczy Ady - zresztą podczas oglądania widać, że brakuje scen), po filmie można sobie obejrzeć jak wyglądał materiał źródłowy przed i po rekonstrukcji.

Polecam - serwis jest za darmoszkę i można tam znaleźć też inne filmy, teatr, programy itp.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk16piorunów

@Mahjong

Zawsze mnie zdumiewa jak w polskim przedwojennym kinie wplatano nieświadomie wątki queer - tutaj na przykład mamy udawany ślub w szkole dziewcząt, jedna przebiera się za "pana męża". Natomiast na pokazanej imprezie artystów normalnie w parach tańczą sobie lesbijki a gdzieś w kącie siedzi przebrany za babkę facio

W kontekście tego o czym piszesz, to w latach międzywojennych normą było, że na imprezach w przypadku niedoboru pań w towarzystwie facet tańczył z facetem. Po prostu jak chciałeś po tańczyć, to brałeś kumpla i dawaj. Normą było, że każdy chłop potrafił tańczyć jako kobieta, jak i jako prowadzący czyli facet. Opisuje to m.in. Stanisław Grzesiuk w "Boso ale w ostrogach".

Osobistość4piorunów

@WatluszPierwszy

Stanisław Grzesiuk w "Boso ale w ostrogach"

Zapisuję na listę lektur! Dzięki :smiley:

Autorytet9piorunów

@WatluszPierwszy to też, ale funkcjonowanie relacji queerowych które były powszechnie znane, akceptowane ale zupełnie nieobecne w dyskursie społecznym również jest faktem.
Imho też się skłaniam ku temu, że tańczące dziewczyny były prostu hetero pannami, a przebieranie się za kobietę miało być żartem jak w polskim kabarecie ;) Ale w rzeczywistości mogłyby być przejawem ówczesnej kultury LGBT+, gdyby coś takiego zobaczyć w klubie.

Osobistość4piorunów

@AureliaNova Jedna z dziewczyn w tym filmie przebrana za faceta, paradująca z papierosem wysyłała mi serio vibe real les. Podejrzewam, że wśród artystów to zawsze była norma, no przynajmniej w dużych europejskich miastach.

Fanatyk8piorunów

@AureliaNova swego czasu czytałem sporo książek historycznych o przedwojennej Warszawie i gdzieś się spotkałem z tym, że wtedy w towarzystwie często ludzie wiedzieli np. że ktoś jest gejem. Nie budziło to specjalnych komentarzy ani oburzenia. Wszyscy wiedzieli, nikt nic nie mówił i temat uważano za zamknięty.

Autorytet1piorunów

@Mahjong ok ok. Mam wrażenie, że w tych filmach często nieświadomie albo trochę bardziej kopiowano persony z rzeczywistego życia. Ale ciężko mi powiedzieć, bo aż tak się nie znam, czy to było z zamysłem, czy ktoś pomyślał, że będzie śmiesznie :)

Autorytet5piorunów

@WatluszPierwszy tak, i swoją drogą to bardzo stare zjawisko, bo funkcjonowało na pewno stulecia wcześniej. A równocześnie w oficjalnych wypowiedziach ludzi kultury, prawie i religijności takie związki były praktycznie zawsze negatywnie odbierane. Taka hipokryzja, która pękła dopiero po 2wś.

Autorytet5piorunów

@WatluszPierwszy ~doleję oliwy do ognia~ wrzucę granat w ognisko.

Międzywojnie to czas dziwnej dekadencji. Bogaci byli bogaci ale nie wiedzieli co robić z pieniędzmi. Życie często wydawało się bez sensu. W międzywojniu w Niemczech było od groma queeru, wychodziły książki o tranzycji, przeprowadzano bardzo prymitywne korekty płci. Między innymi tego typu były palone przez Adolfa i spółkę w 1933.

Osobistość2piorunów

@AureliaNova

Mam wrażenie, że w tych filmach często nieświadomie albo trochę bardziej kopiowano persony z rzeczywistego życia.

Bardzo trafna uwaga!

Jednak twórcy filmów, nawet rozrywkowych, to też artyści - imo oni inspirowali się swoim życiem jakie znali - stąd wplecione gdzieś w dalszym tle tańczące lesbijki czy facet przebrany za babę to dla nich po prostu kolejny element właśnie do tworzenia jakieś sceny. Więc na pewno na pewien sposób jest to nieświadome - ale takie były czasy, widzów to mogło śmieszyć, a artyści zadowoleni, że oddali realizm sceny - tak sobie to teraz przynajmniej tłumaczę :smiley:

Osobistość2piorunów
Osobistość1piorunów
@WatluszPierwszy 

> Stanisław Grzesiuk w "Boso ale w ostrogach"



Zapisuję na listę lektur! Dzięki :smiley:

Przesłuchałam już wczoraj 2h i jest zajebiście :smiley: dzięki tomeczku za polecajkę

Fenomen6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość2piorunów

@Vampiress O to to! właśnie AI mi wypluło, że np. Waszyński (reżyser) był otwartym homoseksualistą, o związki z facetami podejrzewany był sam Bodo.

Po prostu całkiem inne czasy (tak jest oczywista kapitanko - to do mnie :D) - więc dziwnie się rekonstruuje takie elementy - z jednej strony dawne czasy kojarzą się z konwenansami i ustalonym porządkiem, ale jak widać kino fajnie uchylało rąbka tajemnicy, świadomie czy nie - już ma to mniejsze znaczenie w kontekście tego jak patrzymy na to jako dzisiejsi widzowie.

Fenomen4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet1piorunów

@Vampiress ja tylko się czuję w obowiązku dodać, jako że taki post zazwyczaj jest umieszczany przez pewną grupę jako dog-whistling: to, że możemy być dumni, że II RP była państwem z nowoczesnym podejściem do związków homo (i nie tylko), nie oznacza, że przez ten czas "Zachód" nas nie przegonił, mamy przestarzałe i dyskryminujące prawo, i słusznie za granicą wytykają nas palcami (chociaż imho jest duża poprawa w tym zakresie w ostatnich 20 latach)

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet0piorunów

@Vampiress ale nikt ich nie wrzuca, poza tym proces tranzycji w PL nie jest w żaden sposób zakazany i nikt o niego nie walczy - nie wiem dlaczego zmieniasz temat?

Osobistość1piorunów

@AureliaNova @Vampiress o czym my mówimy skoro u nas osoby homoseksualnie nie mają takich samych praw jak reszta? Lewica wije się żenująco próbując wymyślić ustawę chociaż z zalążkiem związków partnerskich (z których i tak zdecydowana większość korzystających byłybyto osoby heteroseksualne), żeby prezydent nie zawetował. Nie jesteśmy nawet blisko zachodu w tym sensie.

O tranzycji itp. się nie wypowiadam, bo się nie znam. Ale wątpię by warto rozmawiać o czymkolwiek innym zanim w naszym kraju nie wejdą takie podstawowe rzeczy jak związki partnerskie.

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Seriale

33piorunów

318 + 1 = 319

Tytuł: Rycerz siedmiu królestw

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: George R.R. Martin, Ira Parker

Ocena: 9+/10

Losy ser Duncuna Wysokiego i jego giermka Jaja. Kto czytał książkę i to oglądał to już wie, że dość wiernie zekranizowane przygody Dunka. Jednak gdy mamy mięsisty materiał źródłowy od Martina to w sprawnej realizacji wszystko się spina.

Cudo! Płakałam, śmiałam się, przeżywałam. Wspaniali aktorzy, świetnie jest to po prostu zrobione. Zachęciło mnie to do powrotu do książki, bo przecież kolejne sezony to kolejne przygody z opowiadań.

Nie będę się mocno rozpisywać - ten serial robi furorę nie bez powodu. Warto zobaczyć, nawet jeśli nie czytało się książki, nawet jeśli nie przepada się za fantasy.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU10piorunów

@Mahjong już to pisałem wczoraj ale dzisiaj się powtórzę, dawno mi się żaden serial tak nie spodobał jak ten. Książki nie czytałem bo nie przeczytam nic od tego grubasa do czasu aż nie wyda Wichrów Zimy, taki mój bojkot xD

GURU4piorunów

@koszotorobur zacznę my wysyłać kremówki, cukrzyca zrobi swoje xD Wadowice będą miały krew na rękach, nie ja xD

Gruba ryba2piorunów

@zjadacz_cebuli podobno (ja nie znalazłem, ale chcę w to wierzyć) u jakiegoś brytyjskiego buka można obstawiać kto napiszę Wichry Zimy i Sen o Wiośnie za grubego xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Filmy

11piorunów

317 + 1 = 318

Tytuł: Zjadacz węży II: Odwet żołnierza

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Akcja

Reżyseria: George Erschbamer

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 6/10

W roli żołnierza przepiękny Lorenzo Lamas. Wojskowy wypowiada wojnę gangom narkotykowych, gdy z przedawkowania umiera jakiś dzieciak. Zabiera broń i granaty, ale po rozróbie zostaje aresztowany. Na szczęście sprytny adwokat sprawia, że mimo iż nasz Jack-wojskowy zabił cztery osoby, idzie zaledwie do szpitala psychiatrycznego. Tam, przy pomocy nowych znajomych, postanawia dokończyć wojnę z gangami.

Boziu święta, czego tam nie ma, toż to cudna parodia kina akcji! Wybuchy kibli, środki na sranie, bijatyki i walka w szpitalu psychiatrycznym w wózki-tarany. Do tego oglądane z głosem pana Knapika. Seans z rodzaju: FUN FUN FUN!

Kto będzie brał takie kino na poważnie - to niestety zabawy nie uraczy. Na szczęście ten film od razu pokazuje, że jest po prostu komedią akcji.

Do polecenia dla miłośników vhsowego kina B.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość

w Filmy

9piorunów

314 + 1 = 315

Tytuł: Urwisko

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Frank E. Flowers

Czas trwania: 1h 43m

Ocena: 4/10

Ercell kiedyś była straszną piratką, ale za⁎⁎⁎⁎ła swojemu partnerowi złoto i osiedliła się z facetem na wyspie i tam założyła rodzinę. Po latach dawny kolega pirat przybywa tam wraz ze swoją bandą by schwytać Ercell i wykupić sobie za nią wolność, skoro piękne czasy korsarskie zakończyły się i wszyscy piraci są wyjęci spod prawa.

Ercell jest za⁎⁎⁎⁎sta i wszystkich pokonuje. Koniec.

Akcyjniak zwykły, do obejrzenia i zapomnienia.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Autorytet3piorunów

Jak ktoś gdzieś podsumował Piraci spotykają Johna Wicka. Na plus Karl Urban i Temuera Morrison, na minus elf z Brooklynu(z pierścieni władzy) i główna bohaterka

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Filmy

27piorunów

312 + 1 = 313

Tytuł: Amadeusz

Reżyseria: Miloš Forman

Czas trwania: 3h

Ocena: 10/10

Trzeci seans w życiu, drugi z wersją reżyserską. Seans obiecany fance filmów kostiumowej - mojej mamie już kilka tygodni temu więc nadszedł w końcu czas na wspólne obejrzenie, a że film owy znakomity to żaden problem obejrzeć znowu.

Zamiast rozpisywać się o genialności tego obrazu wypiszę ot parę swoich myśli.

Pamiętam, że gdy pierwszy raz obejrzałam ten film na drugi dzień pognałam do sklepu i kupiłam CD z Requiem Mozarta i słuchałam tego do zdarcia (teraz też słucham gdy to piszę!).

Pamiętam też, że na studiach na zajęciach z muzyki wykładowczyni pokazała nam fragment "Amadeusza" jako przykład niezwykłego połączenia/przyłączenia obrazu z muzyką. Było to tak proste a zarazem odkrywcze, wspominam to bardzo miło.

Ten film przetacza się co jakiś czas w mojej filmowej przygodzie i zawsze kończy tak samo - jako arcydzieło. Jako sztos, jako 10/10. Nie sposób chyba lepiej przekazać muzycznego geniuszu człowieka na takim przykładzie Mozarta, jak to zrobił Milos Forman.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen2piorunów

Zgadzam się, świetny film. Ciekawi mnie czy Mozart był w rzeczywistości taki jak przedstawiony tutaj, czyli lekkoduch, firmy i trochę taki głupek obdarzony wielkim talentem.

Scena jak odgrywa ze słuchu utwór Salieri-ego i coś mu tam nie gra, to majstersztyk.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Filmy

14piorunów

311 + 1 = 312

Tytuł: Wartość sentymentalna

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Joachim Trier

Czas trwania: 2h 15m

Ocena: 8+/10

Ten film dłużył mi się, cierpiałam mocno czasem, próbując wczuć się w historię głównych bohaterów. Ale ani razu nie odpłynęłam, dzięki temu wzmocnionemu skupieniu, co, po końcowych napisach, pozwoliło mi docenić ten film. Nie do końca, ale jednak - widzę tam duże kino. Z daleka, ale widok jest piękny.

Podejrzewam, że dopiero drugi seans tego filmu pozwoli mi go sowicie ocenić czy naprawdę to 8/10 lub wzwyż czy mheh zaledwie 6/10 (niżej nie da rady, to wiem już teraz). Ale to nie teraz, nie za rok czy dwa. Właśnie dziś muszę zmierzyć się z tym tytułem i go sobie wyjaśnić ową notatką!

Żeby to był jeszcze film, który jest ciężki do zrozumienia, to łatwiej byłoby sobie dać kartę upustową. Ale nie, w filmie wszystko jest wyłożone na tacy - nie ma tam ukrytych znaczeń.

Film opowiada o relacjach rodzinnych, które odnawiają się w związku z tym, że umiera matka Nory i Agness i do domu, swojego rodzinnego, co ważne, wraca ich ojciec. W tej roli znakomity Stellan Skarsgad, roznosiciel pięknej męskiej urody i talentu aktorskiego.

Ojciec chce po 15 latach przerwy nakręcić kolejny film. Jest znanym reżyserem, i możemy wnioskować, że zapewne to było konfliktem pomiędzy nim a jego żoną - wybrał drogę kariery, zostawiając rodzinę samą sobie.

Na początku Gustav proponuje główną rolę w filmie swojej córce - Norze, która żyje z aktorstwa na scenie. Ta natychmiast odmawia. Zarzuty wobec wieloletniej nieobecności ojca są zbyt wielkie by nawet przemyśleć taką decyzję. Ale Gustav mimo tego upiera się przy realizacji filmu.

Oglądamy więc jego perypetie związane z początkową realizacją filmu oraz obie jego córki, w matni jego nagłej nadobecności, w jego własnym domu, który opuścił tak wiele lat temu, z historią w rodzaju uporczywego ogona, który nawet odcięty, wraca ciągle i zawsze. Doświadczenia rodziny, zmagania jej własne z historią, gdzie w pewnym momencie będziemy zmuszeni przejść ze znaczenia "wartości sentymentalnej" do głębokiego rodzinnego uczucia, którego nie da rady przekazać dosłownie. Ale można wyrazić je za pomocą sztuki.

Świetnie koreluje ten obraz do "Hamneta", tylko w stylu surowym ot, właśnie skandynawskim, zimnym, ale w środku ukryte jest to ciepło, które ratuje ludzkie relacje - które jeśli nie umie się normalnie, to trzeba wydobyć ciężko, z szybu w ciemnościach, to uczucie szyte grubymi nićmi, niedbale, ale istniejące - to najważniejsze.. Zapewne gdyby Bergman żył i kręcił w dzisiejszych czasach - to nakręciłby właśnie "Wartość sentymentalną".

PS spoilerowskie: gdybyście szukali fajnego prezentu dla swojego 9-letniego wnuka to DVD z filmami Gaspara Noe i Michaela Haneke będą w sam raz! 😉

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

13piorunów

310 + 1 = 311

Tytuł: Pojedynek

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Historyczny

Reżyseria: Łukasz Palkowski

Czas trwania: 1h 52m

Ocena: 8/10

W końcu jakiś polski film, który można ocenić poza skalę 6-7/10!

Jeśli komuś nie pasował wajdowski "Katyń" to całkiem możliwe, że formułę "Pojedynku" przyjmie o wiele lepiej.

Co prawda owa formuła jest wyłożona dość prosto, bez żadnych wieloznaczności - albo Polska albo nic. Ale jest jasno i na temat, bez zbędnych ozdobników, bo w gruncie rzeczy ten film jest cały zbudowany z ozdobników w postaci niezwykłych przyjaciół głównego przyjaciela takich jak pies, dzieciak nkwdowca czy kobieta-pilotka.

Gierszał w roli zbuntowanego ale ciągnącego swoją opinię niczym tarczę przed wszystkim oficera, który trafia wraz innymi do rosyjskiej niewoli w czasie wojny, gdy jeszcze Związek Radziecki jest wrogiem. Tam oficerowie są poddawani naciskom służb - wybierzcie nas, zdają się mówić agenci ze wschodu - damy wam wszystko, podpiszcie papierek. Ale "paliaki to dziwny naród". Nie chcą i już.

Największym tego przykładem jest gburowaty oficer Karol Grabowski, którego natychmiast rozkodowuje major Wasilij Zarubin (w tej roli Aidan Gillen znany z "Gry o tron"). To właśnie ich relacja jest tytułowym Pojedynkiem. Wydaje się, że major chciałby w nowym mirze zostawić sobie to, co lubi. Na przykład muzykę w wykonaniu Grabowskiego, który przed wojną był laureatem konkursu chopinowskiego i majora urzekł wtedy na jednym z występów. Ale Grabowski w rzyci ma pragnienia majora.

Jak to lubię pisać często w swoich notatkach - film sprawnie zrealizowany. Ogląda się wybornie, akcja leci, relacje porządnie zarysowane, dzieje się.

Od razu ostrzegam - wydźwięk jest mocno antykacapski (zarazem śladów typowej doniosłej polskiej martyrologii brak). Jedynie major i jego dzieciak (no ale dzieci to dzieci, zawsze do jakiegoś wieku są niewinne) jest przeciwwagą do reszty swoich krajan, którzy myślą, że nuty to szyfr. "Dzicz", jak komentuje to jeden z więzionych oficerów na ten moment gdy ruskie sołdaty próbują zrozumieć "szlaczki" Grabowskiego.

Sprawnie rozpisane są także kwestie dialogowe i relacje głównego bohatera. Ogląda to się dobrze, z wypiekami na twarzy.

Realia radzieckiej okupacji przedstawione w tym filmie mogą, podejrzewam na swoim przykładzie, wpłynąć mocno na odbiór w sensie czasów w jakich przyszło nam stworzenie i obejrzenie tego filmu.

Jakkolwiek - polecam, solidne polskie kino historyczne napakowane porządną dawką aktorstwa i "suprise" Gierszał nie wypada na takim tle wcale źle!

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

9piorunów

309 + 1 = 310

Tytuł: Spojrzenia / Looking: The Movie

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Andrew Haigh

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 3/10

W stosunku do serialu to ciepła laurka dla widzów, którzy potrzebowali zakończenia. Patrick wraca na ślub Augustina, poznajemy losy pozostałych oraz rozwiązanie pod tytułem "czy Patrick wybierze Richiego czy Kevina?"

Dlatego takie historie powinny zostać serialami. Nie sprawdziło się to dla mnie ani jako film ani jako odcinek specjalny - wolałabym pozostać z otwartym, lecz klarownym zakończeniem drugiego sezonu. Cała zabawa z tym serialem poszła się pieprzyć jak geje na gejowskim weselu w San Francisco.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk2piorunów

@Mahjong serial był fajny. pierwszy serial o tematyce homoseksualnej, który obejrzałam. Dziwnie oglądało mi się sceny seksu... Ale poza tym całkiem w porządku. Tego filmu nie pamiętam, czy oglądałam...

Osobistość

w Seriale

7piorunów

303 + 1 = 304

Tytuł: Spojrzenia / Looking (sezon 1 i 2)

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Michael Lannan

Ocena: 7/10

San Francisco, czasy współczesne - tam oglądamy perypetie trójki przyjaciół: Patricka, Doma i Augustina oraz ich znajomych.

Kocham gejowskie seriale, ale takich naprawdę za⁎⁎⁎⁎⁎tych jest mało, ba! zaledwie jeden, czyli Queer As Folk. Tam też główniejszy z paczki bohaterów był irytujący, ale tam dynamika pewnego związku wynagradzała wszelkie niedogodności.

Tutaj niestety nie ma aż takiego rozdzielenia pomiędzy wszystkich bohaterów i na pierwszy plan wysuwa się historia Patricka, twórcy gier komputerowych. Patrick jest mega wkurzający, sam nie wie czego szuka w związku, oszukuje swojego naiwnego chłopaka Richiego, którego się czasem wstydzi, bo Richie jest zwykłym fryzjerem bez ambicji i wykształcenia, na dodatek zdradza go ze swoim szefem, który znowu tym samym zdradza swojego wieloletniego partnera.

Drama goni dramę, jak przystało na gejowskie standardy. Ciężko kogoś tam polubić - chyba tylko Dom wzbudzał moją sympatię - 40-letni przystojniak, który nie tyle co szuka "tego jedynego" co chce po prostu żyć i spełniać swoje marzenia.

Mimo to muszę przyznać, że dobrze mi się to oglądało wieczorami na dobicie - taki trochę serial guilty pleasure, ale całkiem sprawnie zrealizowany. Nie znalazłam zapowiedzi trzeciego sezonu, więc widocznie to tyle - trochę szkoda, a z drugiej strony może i dobrze.

Czekam aż gdzieś na streamingach pojawi się amerykańska wersja Queer as Folk -absolutny klasyk w gatunku i o wiele ostrzejszy i bardziej skomplikowany niż owe Spojrzenia.

PS. znalazłam, że jest odcinek specjalny w formie pełnoprawnego filmu kończący Spojrzenia. Dziś może sobie zerknę :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

12piorunów

302 + 1 = 303

Tytuł: Eden

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ron Howard

Czas trwania: 2h

Ocena: 7+/10

Nie wiem czemu tak surowe oceny ma ten film. Mi się oglądało bardzo dobrze. Film w stylu - zostaw ludzi samym sobie, a szybko ujawnią swoją prawdziwą naturę.

Friedrich Ritter wraz partnerką osiedlają się na bezludnej wyspie. Robi to po to by uciec od rozczarowującej cywilizacji i stworzyć filozofię, która będzie lekiem na poprawę ludzkości. Wierzy, że takie surowe życie pomoże mu w jego twórczości. Co jakiś czas z wyspy wysyła próbki swojej twórczości do gazet i w pewnym sensie żywot doktora inspiruje innych.

Tak trafia na wyspę rodzina Heinza, który ucieka z Niemczech przed biedą (lata 30. XX wieku) i by jego syn mógł wyzdrowieć w naturalnym środowisku. Ritterowi nie jest na rękę sąsiedztwo, więc wbija naiwnego Heinza, jego żonę Margaret i syna gdzieś dalej, tylko z małym źródłem wody. Ale upór i pracowitość rodziny są ogromne i z czasem nowi sąsiedzi stworzą sobie tam samowystarczalny dom.

Ale to nie koniec. Na wyspie zjawia się młoda kobieta z trzema mężczyznami - dwóch z nich to jej kochankowie, a trzeci to architekt. Kobieta podaje się za arystokratkę i planuje wybudować na wyspie hotel. Szybko się okazuje, że kobieta umie tylko wykorzystywać innych.

Trzy sąsiedztwa wchodzą z sobą w spór. Nie można nikomu ufać - Ritter uważa, że może robić co robi, bo zawsze wytłumaczy to swoją układaną filozofią, Baronessa jest manipulantką i pasożytem, i tylko Margaret i Heinz wydają się uczciwi, chociaż zdają sobie z czasem sprawę, że dookoła nich same "wilki".

Gdy wyspa zacznie dawać się we znaki, ludzie staną naprzeciw siebie by przeżyć.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

12piorunów

299 + 1 = 300

Tytuł: Ministranci

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Piotr Domalewski

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 7/10

Gdzieś ostatnio na necie widziałam komentarz dotyczący Hamneta, że szkoda, że aktorstwo dziecięce w naszym kraju jest takie kijowe. Otóż film "Ministranci" udowadnia, że to nie jest prawda.

Oto nasi mało-nastoletni superbohaterowie - czwórka ministrantów odkrywa, że kościół jest okradany przez... kościół z datków dla potrzebujących. Postanawiają ukraść pieniądze i rozdysponować je potrzebującym. Z czasem także zachęceni sukcesami swej działalności chcą wymierzać sprawiedliwość, tym którzy nie ustają w swoich złych uczynkach. My już wiemy, że w pewnym momencie to skręci w nie tę stronę. Ci młodzi ludzie jeszcze nie, zachłyśnięci tym, że Bóg stoi po ich stronie.

W tle rzeczywistość polskich blokowisk, biedy ludzi, przemocy domowej, znęcania się w szkole nad rówieśnikami.

Bardzo sprawnie nakręcony film, ogląda się dobrze, bez grama nudy.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość1piorunów

@Vampiress no chodziło mi o taką miejską atmosferę lekkiej nędzy :smiley: - dla porównania ten jeden chłopak, który ma sporo dobrego - miłość i zainteresowanie rodziców, ładny dom, przyszłość, kasa.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Filmy

10piorunów

298 + 1 = 299

Tytuł: Valentino

Rok produkcji: 1977

Kategoria: Biograficzny

Reżyseria: Ken Russell

Czas trwania: 2h 8m

Ocena: 8/10

Rudolf Valentino. Tancerz, aktor, macho, kobieciarz. Bożyszcze. Oto jego początki kariery w Hollywood - od tego zaczyna film gdy Rudolf jest jeszcze tancerzem, w sumie nieco opłacanym żigolakiem. Ale niebawem trafia do fabryki ruchomych obrazków i z miejsca staje się symbolem seksu. Obserwujemy jego perypetie, problemy z menedżerami oraz związki z kobietami.

Wydawać by się mogło - w końcu tak brzmi wg opisu powyżej - że mamy do czynienia ze zwykłą biografią. Ale to film Kena Russella - tan nic nie jest zwykłe.

Adaptacja kariery Valentino aż do jego tragicznego przedwczesnego końca jest bardzo przerysowana. Szaleńcze reakcje każdej postaci mogą albo wkurwić widza albo dać mu dawkę potężnej zabawy. Sam film zaczyna się wystawioną trumną z ciałem zmarłego Valentino. Wokół trumny krążą ludzie związani z Rudolfem i z ich opowieści poznajemy losy słynnego aktora.

Ten film to totalna jazda, takiej biografii jeszcze nie widziałam! Gdzie wszystko jest wyolbrzymione, przerysowane, reakcje bohaterów nie przypominają w ułamku nawet reakcji zwykłych ludzi.

Trudno orzecz czy Russell naśmiewa się tutaj z samego Valentino czy też z całego Hollywood - zapewne z obu, a przypadek Valentino reżyser traktuje jako papierek lakmusowy peaku hollywoodzkiej maszyny.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość1piorunów

@Vampiress komedyjka Wildera, może być ciekawe :smiley: dzięki

o, proszę w obu filmach grała Carol Kane :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Filmy

17piorunów

294 + 1 = 295

Tytuł: Niech żyje wolność / Viva la libertà

Rok produkcji: 2013

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Roberto Andò

Czas trwania: 1h 34m

Ocena: 7/10

Szef włoskiej opozycji postanawia z dnia na dzień zniknąć. Zmęczony presją, polityką i spadającymi sondażami wyjeżdża do Paryża do dawnej znajomej sprzed lat, z którą miał romans. Tymczasem w partii główny doradca i żona polityka próbują ukryć "ucieczkę" Enrico. Postanawiają na jego miejsce "wsadzić" jego brata bliźniaka - Giovanniego, który dopiero co opuścił szpital psychiatryczny.

Wesoły Giovanni z łatwością wchodzi w rolę, ale nie swojego brata - ale polityka, któremu naprawdę zależy. Nie minie wiele czasu i nagle okazuje się, że sondaże i poparcie rosną w bardzo szybkim tempie. Enrice obserwuje to z ukrycia starając się znów odzyskać na swój sposób radość z życia.

Bardzo sympatyczny seans, z polecenia @Vampiress (dzięki!). Tony Servillo jak zwykle znakomity. Film można obejrzeć na Netliksie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

11piorunów

291 + 1 = 292

Tytuł: Koszmar z ulicy Wiązów 4: Władca snów

Rok produkcji: 1988

Kategoria: Horror

Reżyseria: Renny Harlin

Czas trwania: 1h 39m

Ocena: 5/10

Kolejne perypetie nastolatków, nad którymi znęca się wesołkowaty, acz potworny psychol - Frieddie Krueger.

Freddie jest nieśmiertelny. No nie idzie go zabić i już. Wystarczy, że pies obsika jego szczątki i proszę - koszmarny stręczyciel nastoletnich snów powraca.

Można by się spodziewać, że trójka "wojowników snów", która ostała się z poprzedniej części da radę stawić czoła spalonemu na pizzę psychopatę w pasiastym sweterku. A jednak giną niczym muchy i dopiero inna dziewczyna wplątana w koszmarne sny rozprawi się z Kruegerem.

Dla mnie jedna z gorszych części, ale daję 5/10 za świetną ścieżkę muzyczną - vibe zaawansowanych ejtisów na pełnej!

PS. Przez ten film nigdy już nie spojrzę tak samo na pizzę ;(

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

https://www.youtube.com/watch?v=0T8i897dzKI

Osobistość

w Filmy

11piorunów

289 + 1 = 290

Tytuł: Burza / The Tempest

Rok produkcji: 1979

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Derek Jarman

Czas trwania: 1h 35m

Ocena: 7+/10

Na pewno czytałam "Burzę" Szekspira. Gdy miałam 14 lat miałam jakąś manię i przeczytałam większość dzieł tego pana. Ale kurde, kiedy to było. Sporo rzeczy się rozmyło, wiec nie pamiętam wszystkiego - na pewno pamiętam paskudnego Calibana i duszka Ariela. To tyle.

Adaptacja według Jarmana podobno nie trzyma się wiernie pierwowzoru. Film tworzy otoczkę oniryczną, i często można zastanawiać się na ile zamek, w którym mieszka Prospero ze swoją córką Mirandą i swoimi sługami, jest prawdziwy a na ile to kreacja samego Prospero. Na pewno ma on jakąś moc - włada zarówno Calibanem jak i Arielem.

Duch wiatru wydaje się spętany przez Prospero obietnicą odzyskania wolności. Ale z drugiej strony wydaje się być dość neutralny i wykonuje wszelkie zadania zlecone przez swego pana, w przeciwieństwie do groteskowego Calibana, który drażni charakterkiem, brzydotą, ubrany w surdut (kostiumy w filmach Jarmana zawsze są przeinaczone specjalnie, nie są po to by oddawać epokę, ale by nadać inne znaczenie postaciom). W każdym razie obie relacje sługów z Prospero nie są wieloznaczne jak u Szekspira - filmowy bohater traktuje ich jak niewolników i za brak służalczości mogą być nawet karani. W każdym razie nie do końca przez to kibicowałam Prospero, wydawał się przemocowy, autorytatywny.

Tymczasem Prospera czeka na swoją wielką szansę, oto bowiem na wyspę przybywa ekipa, która doprowadziła go do tego, że wylądował tu wraz z córką. Niebawem ojciec z córką mogą wrócić do cywilizacji odzyskać należne im miejsce.

Biorąc pod uwagę, że ten cały zamek to jego świat - już kij z tym czy prawdziwy czy nie - to jedyną osobą oprócz niego, która może zachować swobodę jest jego córka Miranda.

Straszne jest to, że muszę tak często sięgać po lepsiejsze źródła o filmach Jarmana po seansach - ale nie przeszkadza mi to, rozumiem jak specyficzny był to reżyser, który nie kłaniał się klasyce sztuki filmowej, i wolał wtaczać teatr w ruchome obrazki. Swój własny teatr, gwoli ścisłości. Dzięki temu w sumie ograniczony budżet nigdy nie był przez to przeszkodą w realizacji. Wyobraźnia Jarmana co do strojów filmowych wydaje się nieskończona.

Zapewne "Burzę" Jarmana można rozwarstwić sprawnym researchem i sprawnym piórem, ale ja jestem tu tylko od pisania własnych osobistych notek o filmach i dla mnie najbardziej mocnym akcentem "Burzy" była właśnie owa władcza postawa Prospero, który niejako znęca się nad Arielem i Calibanem.

Film oceniam na 7+/10 ale jest to ocena dość pobieżna, nie wstrząsnął mną ten film na tyle by prawić tu jakieś peany, ale też doceniam swobodę działania Jarmana, który wbrew pozorom - czyli jego arthousowym filmom - jest najbardziej brytyjskim reżyserem ever - jeśli kreślić to na podstawie zainteresowania Jarmana brytyjskością sztuki, kultury, polityki i społeczeństwa. Tylko jednostka w jego filmach, jak zwykle w sumie w każdej dziedzinie sztuki, może wyrwać się takim definicjom. Tylko w ten sposób ten reżyser kłaniał się klasycznemu podejściu.

Polecam w każdym razie dla żądnych czegoś innego, popierdolonego, dziwnego. Myślałam, że nie jestem gotowa na twórczość Jodorowskiego, a tymczasem rozgryzam z twardej skorupy Jarmana.

Osobistość

w Filmy

21piorunów

281 + 1 = 282

Tytuł: Śniadanie na Plutonie

Rok produkcji: 2005

Kategoria: Dramat / Komedia

Reżyseria: Neil Jordan

Czas trwania: 2h 9m

Ocena: 8/10

Nie ma chyba bardziej męskiego aktora niż Cillian Murphy, i nie chodzi mi o urodę, ale fakt doboru ról. A jednak dwadzieścia lat temu Murphy prześwietnie odnalazł się w roli młodego transa, który nigdy nie czuł się chłopcem, chociaż to nie jest jego największym problemem - tylko poszukiwanie chociaż skrawka miłości.

Patrick jest porzuconym dzieckiem, wychowującym się w przybranej rodzinie w latach 70. w Irlandii. Marzy mu się kariera jako żeńska gwiazda, chociaż chyba jeszcze bardziej chciałby odnaleźć swoją matkę. Więc gdy tylko dorasta "Kitty" przeprowadza się do Londynu. I mimo wielu przeciwności losu nigdy nie zatraci swojego ducha, swojej radości z każdej małej rzeczy - nawet będąc torturowany w londyńskim areszcie okazuje uprzejmość i radość, czym zmiękcza serca przesłuchujących go policjantów.

"Kitty" odnajdzie to, co chciała, chociaż niekoniecznie jest to ten cel, który sobie zaprogramowała. Ale film o radosnym młodzieńcu/dziewczynie, który zawsze patrzy na świat przez różowe okulary nie może skończyć się źle. Nawet mimo całego zła dookoła, które się dzieje (reżyser nie umila nam seansu - widzimy w klubie potwornie zranionych ludzi po wybuchu podłożonej bomby, egzekucje irlandzkiego podziemia, trudne realia młodej naiwnej osoby w wielkim mieście).

Przez pierwszą połowę męczył mnie ten Patrick, który wydaje się jakby faktycznie żył na Plutonie, który nigdy nie odgraża się światu, ale też nie dostosowuje się do niego bo tak wypada. Zawsze kroczy swoją ścieżką, i nigdy nie traci nadziei w odnalezienie miłości. I chyba gdy już przyzwyczaiłam się do tej postaci i jej niezwykłego charakteru, dopiero wtedy mogłam naprawdę zacząć dobrze bawić się na tym filmie.

Zresztą, nawet gdyby Was nie wciągnął ani ten opis ani początek filmu to i tak warto obejrzeć do końca dla fenomenalnego Cilliana!

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk1piorunów

Śliczny był w tym filmie, no i wielki wzrusz, jak, jako Kitty odegrał każdą z ról, jaką podsuwalo mu życie.

Osobistość

w Filmy

14piorunów

280 + 1 = 281

Tytuł: Tornado

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Western

Reżyseria: John Maclean

Czas trwania: 1h 40m

Ocena: 5/10

Chaotyczny film akcji, acz w gruncie rzeczy dość klasyczna opowieść o mszczeniu się. Wędrowną trupę atakuje banda złoli. Zabijają ojca dziewczyny o imieniu Tornado. Laska więc wchodzi na ścieżkę zemsty, ze swoim samurajskim mieczem i naukami ojca-samuraja w głowie.

Oczywiście złole nie mają szans.

Kiedyś kochałam oglądać takie filmy o zemście, pościgu, ale na ten moment ta formuła się wyczerpała, lepiej wypadają takie fabularne rozkładanki jak "Strange Darling" i choćby ten przykład pokazuje, że nawet solidna realizacja nie pomoże uratować takiego klasycznego obrazu o zemście przed powolnym gniciem w dole dla tysiąca podobnych filmów.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Filmy

44piorunów

263 + 1 = 264

Tytuł: 28 dni później

Rok produkcji: 2002

Kategoria: Horror

Reżyseria: Danny Boyle

Czas trwania: 1h 53m

Ocena: 8/10

Seans po latach - odświeżam sobie trochę serię, bo ostatnia część pojawiła się na streamingu.

Muszę przyznać, że był to nader udany rewatch, znaczy niewiele moje reakcje różniły się wiele od tych po pierwszym seansie. To dalej dobry straszak, który brutalnie wyciąga ludzkie przywary na wierzch.

Fabuła znana - Jim budzi się w opustoszałym szpitalu (ten sam motyw z głównym bohaterem pojawia się w komiksie i serialu na jego podstawie "The Walking Dead"), przemierza puste ulice by w końcu odkryć, że wyspa została ogarnięta przez wirus, który zamienia ludzi w bezmyślne, agresywne maszyny. Z czasem zdobywa kompanów, z którymi próbuje się odnaleźć w tej postapokaliptycznej atmosferze. Ale spotkanie z bandą żołnierzy uświadomi mu, że to dalej najbardziej niebezpieczni są ludzie, a nie zarażone osobniki.

Świetnie zrealizowany jak na niski budżet, niekomercyjny horror. Praktycznie już klasyka.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Kosmonauta4piorunów

"jedynka" całkiem fajna, ale nie marnuj czasu na następne części
niestety w wekend obejrzałem wszystkie 3

Osobistość0piorunów

@Kazix niestety zmarnuję i wyrobię sobie własną opinię :smiley: poza tym lubię filmy Boyle'a (tak, wiem, że drugiej części nie tykał)

Gruba ryba1piorunów

@Mahjong

Chyba masz na myśli przedostatnią, ponieważ jak na razie ostatnia ukazała się jakiś czas temu w kinach. : P

Osobistość1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk a tak tak! Racja, nie wiem czemu mi to umknęło. Jakoś większą promocję miała trzecia część, a nie ta ostatnia.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Filmy

14piorunów

262 + 1 = 263

Tytuł: Koszmar z ulicy Wiązów 3: Wojownicy snów

Rok produkcji: 1987

Kategoria: Horror

Reżyseria: Chuck Russell

Czas trwania: 1h 36m

Ocena: 6/10

Trzecia część przygód psychopaty w pasiastym sweterku, który zamęcza nastolatków koszmarami.

Grupa nastolatków, podejrzana o próby samobójcze, przebywa w szpitalu pod pieczą doktora Gordona. Do szpitala zostaje oddelegowana absolwentka - jest nią Nancy, jedyna ocalała z rzezi nastolatków z pierwszej części. Podejrzewa już co tak naprawdę nęka nastolatków i zamierza im pomóc. Odkrywa, że nastoletni pacjenci szpitala mają we śnie specjalne zdolności. Czy dzięki temu uda się pokonać Freddiego Kruegera?

W aktorskiej obsadzie debiutująca Patricia Arquette oraz młody Laurence Fishburne (który później przecież zagra Morfeusza w Matrixie).

Konwencja fantasy jak zwykle i w tym przypadku pozwoliła mi milej przysposobić ten seans. Z ciekawszych rzeczy to w filmie poznajemy historię Kruegera - to, jak się narodził. Sama historia jest równie straszna co nasz psychopatyczny męczyciel snów.

Sam film trzyma się reguł serii - czyli zdecydowana większość nastolatków to mięso armatnie, uśmiechnięty Krueger z przyjemnością bodyhorroruje swoje ofiary, mamy powrót do pierwszej części i znanych bohaterów oraz nowe motywy (specjalnie zdolności w świecie snów, stąd też tytuł Wojownicy Snów).

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk2piorunów

Kurde nie szalej. Już 2 filmy oglądam dziennie i widzę że i tak będzie ciężko dogonić xd

Osobistość1piorunów

@TyGrySSek to są filmy z ostatnich trzech dni :smiley: A co ja mam robić wieczorami kolego? Nie mam dzieci, psów czy innych rzeczy a oglądanie filmów to moja wielka pasja.

Gdy znajdę w końcu jakąś stałą robotę na etat + będzie wiosna = rower, to pewnie ta liczba się zmniejszy oglądanych rzeczy, przynajmniej do pierwszego festiwalu 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Filmy

9piorunów

261 + 1 = 262

Tytuł: Tranzyt

Rok produkcji: 2018

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Christian Petzold

Czas trwania: 1h 41m

Bez oceny.

Ciekawy zabieg by okupację nazistowską umieścić we współczesnych czasach. Ale to tylko tło do szerszej opowieści - o poszukiwaniu tożsamości, celu oraz kwestii wysiedlenia, zostania bezkrajowcem.

Georg ucieka do Marsylii. Stamtąd odpływają statki, które mogą zabrać go z daleka od nazistowskiej okupacji, która opanowuje Francję. Po drodze traci towarzysza, który umiera w trakcie ucieczki. Sam Georg ma w swoim arsenale dokumenty na tranzyt i wizę do Meksyku zmarłego pisarza. Georg postanawia to wykorzystać by uciec z Marsylii. Sprawy trochę się komplikują gdy odwiedza rodzinę zmarłego towarzysza i nasz bohater zawiązuje szczególną więź z synem zmarłego kolegi.

Ale prawdziwa burza rozegra się gdy Georg pozna Marie - żonę pisarza, którego przejął dokumenty. Ta, wiedząc dzięki kontaktom w ambasadzie, że jej mąż jest w Marsylii próbuje go odnaleźć, nie wiedząc, że on nie żyje. Kobieta z łatwością nawiązuje najpierw romans z Richardem, lekarzem, który ma tranzyt na statek z Marsylii, który zabierze go w bezpieczniejsze rejony, ale też wchodzi idealnie w romans z samym Georgem.

Rozbudzony wielorakimi uczuciami mężczyzna nie wie w które strony chce się kierować. Z jednej strony zakochany w Marie, mógłby z nią uciec do Meksyku, ale ona ciągle badając ślady pobytu męża w Marsylii (nie wie, że tak naprawdę ślady te zostawia sam Georg), jest pewna, że w końcu spotka go na statku.

W tle okupacja, przepełnione konsulaty, ale także toczące się dalej normalne życie, pomimo nadchodzącej wielkimi krokami okupacji. W samym środku Georg, rozdarty, wcześniej mający tylko jeden cel - by uciec. Teraz jednak nic nie jest proste - nie wie czy zostać, czy iść z synem kolegi i jego żoną, czy też wypłynąć z Marie.

Ciężko mi ocenić ten film, bo nie jest on podany na tacy. Ogólnie nie widzę sensu przeobrażenia okupacji na motyw współczesności, chyba że dla oszczędności na oddaniu epoki w filmie. W sumie ta całą sprawa jest tylko bazą do przedstawienia rozterek głównego bohatera, który będąc na granicy, której przekroczenie może być nową przyszłością, zastanawia się czy tak naprawdę musi uciekać, czy nie może po prostu zostać, zastygnąć tu, niczym duch.

Wcześniej tego reżysera widziałam film "Feniks", tam też podobny motyw został wzięty na warsztat - o zmianie tożsamości i co z tego wynika. Ogólnie nie są to zwyczajne filmy, bardzo duży nacisk jest położony na perspektywę bohaterów i odczytywanie z tego zmian w ludzkich relacjach. Nie wiem jak to inaczej, a jednak jakąś mądrze opisać.

Trzeba chyba to po prostu przeżyć, ale uważam, że to nie są filmy dla każdego - nieco oniryczne, bohaterowie są smutni i filozoficzne robią lica, patrząc przeciągle w ujęciach w równoczesnym poszukiwaniu przeszłości jak i przyszłości.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app