Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#konstruktorelektrykamator

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

55piorunów

 
Witajcie rodacy, w drodze do pracy.

Tyle narzędzi jest potrzebnych żeby odkręcić śruby koła w Audi A6.
Co? Jak?
A już tłumaczę, sąsiad do mnie zagadał że chciał zmienić sobie koła w swojej audicy ale przy każdym jedna ze śrub to tzw złodziejka, czyli śruba ze specjalnym wzorem nacięcia żeby można było nią kręcić tylko przy użyciu specjalnej nasadki która wpasowuje się w ten wzór. Ale okazało się że sama nasadka dostała już po d⁎⁎ie, prawdopodobnie od klucza udarowego i niestety nie był wstanie odkręcić trzech śrub. Więc udał się po pomoc do złotej rączki która potrafi niemal wszystko (czyt. Mnie).

Otwór w feldze ma 30mm średnicy, łepek śruby ma 24mm. Trzeba znaleźć rurkę która się wpasuje w te wymiary i przyspawać ją od środka. Mam rurkę ¾", ale jest za wąska i nie wchodzi na śrubę, mam też 1", ale nie wchodził w otwór w feldze. Ma ok 34mm zewnętrznej i 30mm wewnętrznej średnicy a mi potrzeba ok 25mm wewnątrz. Czyli 5mm mniej średnicy, a znając wzór L=πD to wiem że jak chce zmniejszyć średnicę o 5mm to obwód będzie mniejszy o 15mm.
Więc wziąłem ok 15cm rurki 1", wyciąłem z niej pasek ok 15mm szerokości, ścisnąłem imadłem i zespawałem. Ot Wuala'szek, rurka idealnie pasuje do miejsca gdzie ma pasować. Teraz tylko elektroda do uchwytu, i spawanie na czuja, ale z moim doświadczeniem wiedziałem mniej więcej jak poruszać elektrodą żeby dobrze się zespawało. I każda śrubka odkręciła się bez problemu, żaden spaw nie puścił.

A takie drineczki przygotowuje sobie czasami.
Potrójna woda z pojedynczym kwasem.
Po co to? Żeby wytrawić ocynk na elementach które mają być spawane. Bo TIG i ocynk się nie lubią, a szlifowanie tak małych elementów to koszmar. Więc najszybciej jest wytrawić kwasem. Kilka minut i gotowe, dobrze umyć, kwas zneutralizować wodorotlenkiem i można spawać. A co to w ogóle będzie? Trójnik GZ/GW/GW. Nie było takiego w lokalnym sklepie to sobie go pospawałem.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

49piorunów


Dobra, kolejne zdjęcie z trwającego projektu
Wygląda trochę jak jakiś stempel do wycinania.
Ale to nie to. W ścieżkach wyznaczonych przez płaskowniki będzie włożona gumowa uszczelka.
Wymiary zewnętrzne stalowej płyty to 40x60cm, więc mam prawie 2000cm² powierzchni, co przy próżni jaką robi pompa na poziomie -0,97 bara daje prawie 2t siły odrywającej, a że planowane elementy do podniesienia nie będą miały więcej jak 800kg (bo wciągarka więcej nie da rady) to mam Safety Factor jakieś 2,5. Chyba wystarczający dla takiego sprzętu. Wewnętrzna mniejsza powierzchnia już nie jest taka uprzywilejowana, bo ma ok 700cm2 powierzchni, przy SF 2,5 ma 280kg udźwigu. To i tak sporo, bo to będzie jakieś 1,5m2 płyty granitowej, a specjalnie jest taka wąska żeby można było łatwo podnosić małe wąskie elementy.
Dzisiaj dzień malowania, najpierw podkład, pewnie ze dwa razy, a potem farba dwuskładnikowa żeby była odporna na większość warunków w jakich będzie to pracowało, czyli pył i woda.

Jak już pomaluje i złożę do kupy to zrobię wpis z podsumowaniem i całkowitym opisem.

A tak z trochę innej beczki.
Wczoraj był chyba jeden z najpozytywniejszych dni od bardzo dawna. Mimo że wydałem kupę kasy będąc w Puławach, to jednocześnie pogadałem z @CebulaZRosołu połaziliśmy po mieście. Odebrałem paczkę od @PanKon ze śliweczkami, zeżarłem ich sporo i nie dostałem sraczki. Pojeździłem rowerem, spotykając po drodze kilku znajomych. Tak pozytywny dzień że aż dziwny. A chyba tak to powinno wyglądać. ty k⁎⁎wo. Dzisiaj może będzie podobnie.

Aaa, i jeszcze jedna rzecz. Będąc w Puławach, leżąc w gabinecie zegarek stwierdził że to jest czas drzemki. Tak medycyna poszła do przodu, że tętno i oddech miałem jak bym spał. Bazując na wspomnieniach to w innym gabinecie policzyło by mi to jako trening Kardio a nie sen.

Wakacje zbliżają się nieubłaganie do końca, jutro już przedsmak roku szkolnego. Bo mamy radę pedagogiczną na rozpoczęcie roku. Niby zaplanowana na 8:30 ale ja pojadę sobie wcześniej, zobaczę co się działo na warsztatach, może ktoś będzie, pogadam z kimś.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

78piorunów


Będę wam dawkował powoli informacje z projektu który już jest na ukończeniu, co by więcej piorunów zdobyć.
Pamiętacie zdjęcie z gaśnicą i kablami antenowymi?
No to gaśnica została już przerobiona.
Dostała kolejne 3 otwory z gwintem 1/4" w postaci przyspawanych mufek. Grubość blachy jest na tyle duża że na upartego pospawałbym to elektrodówką, ale zrobiłem to TIGiem. I skubana skoro wytrzymuje 17 barów to można ciekawe rzeczy z tego zrobić, a tanie jak barszcz jest.
A w miejsce oryginalnego gwintu wstawiłem takie coś. Pamiętacie turbinkę Kowalskiego do malucha? To ma podobne zastosowanie, ma spowodować ruch powietrza po okręgu i wymusić odseparowanie różnych frakcji w wyniku siły odśrodkowej.

Więcej zdjęć i informacji później.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

37piorunów


Szybki wpis.
spod tokarki.
Ktoś zgadnie jakie narzędzie i jaki materiał?
Ogólnie jest to zapowiedź prezentacji grubszego projektu. Zobaczymy na ile udanego.
Było trochę , dużo liczenia, zwłaszcza na to że się uda, teraz w sumie zostało mi malowanie i elektryka.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

60piorunów


A wrzucam taką krótką historyjkę jednego zdjęcia.
W piątek wieczorem pisze do mnie koleś że wywala mu różnicowkę od oświetlenia ogrodu, a z tej samej zasilany jest robot koszący.
Wczoraj podjechałem i zacząłem mierzyć, oczywiście w takich przypadkach najważniejsze jest Riso, toru prądowego (L + N) względem PE.
No i obwody które stwarzają problem mają po 30kΩ, więc wystarczy trochę rosy albo dłuższe obciążenie i RCD poleci. Teraz tylko trzeba znaleźć które to lampy robią problem. Na szczęście już znam tą instalacje i wiem gdzie czego szukać. Okazało się że lampy podświetlające drzewa są problemem oraz że jedna z lamp ogrodowych ma już zaczątki problemu, bo miernik pokazywał 4mA upływu do PE.
A jak już miałem mierniki pozakładane to jeszcze sprawdziłem jaki przebieg prądu mają te lampy, a w sumie to jedna lampa z trzema źródłami światła w postaci żarówki LED.
Oscyloskop wspalniale pokazuje impulsy prądowe w szczytach sinusoidy napięciowej (brak tego wykresu). Wynika to z braku układu poprawy zniekształceń nieliniowych. Kolokwialnie mówiąc brakuje PFC, Power Factor Correction. Taki przebieg powoduje spłaszczenie szczytów sinusoidy, czyli zniekształcenia. A że zbocze jest dosyć strome to ∆U/∆t jest spore co w konsekwencji daje pełne spektrum zakłóceń. Gdyby zrobić FFT na tym wykresie to pewnie w grube MHz by były zniekształcenia.

Wykres jest 20mV/dz przy 100mV/A czyli ok 0,6A w impulsie, a drugi miernik po prawej pokazuje już wartość skuteczną, o wartości 0,168A.

Fanatyk17piorunów

@myoniwy no dobra, a tak językiem normalnego faceta, co umie podłączyć gniazdko lub wie co to znaczy A, V, W - co było nie tak z tymi obwodem? Lampy kiepskiej jakości albo rozszczelnione? Kable skorodowane?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

50piorunów

Czy ja jestem normalny?
No raczej nie, zapomniałem że mam kwity że jednak nie.
Byłem na złomie, szukałem zbiornika na podciśnienie do przyssawki, znalazłem gaśnicę. Trochę i będzie jak ta lala.
A przy okazji kupiłem dwa kawałki kabla koncentrycznego, prawdopodobnie z jakiegoś rozebranego BTSa, za całe 2,4 polskich nowych złotych.
Po co mi to? Z dłuższego kawałka mam plan zrobić magazyn energii do generatora TDR, a krótszy zabiorę do szkoły żeby pokazać młodzieży że coś takiego w ogóle istnieje i jak to wygląda.
Został tydzień wakacji, a ja już powoli przyzwyczajam myśli do szkoły. Na mieście spotkałem jednego z nauczycieli z warsztatów. Mówił że cały sierpień czuł się jak by to była ostatnia niedziela urlopu.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

61piorunów


Wpis numer jeden z planowanych trzech. A kto wie co jeszcze przyjdzie mi do łba napisać.

Pamiętacie ten wpis sprzed kilkunastu dni o uszkodzonym kablu w Piasecznie co przechodzi przez ogród sąsiada? No to w końcu dogadali się i zdecydowali się to naprawić.
Koles od który mnie wezwał sam dokopał się do kabli, nie było łatwo bo finalnie wyszło ok 1,2m głębokości i uszkodzenie było troszkę pod kostką, tak jakieś 60-70cm, przez co musiał wykopać jamę. Na szczęście grunt pozwolił na to, poziom wód jest na tyle nisko że nie zalewał wykopu (tu raczej bym się smucił że na 1,2m nie ma wody, susza)
Utleniona była jedna żyła, pozostałe 3 nawet nie były uszkodzone. Ewidentnie w trakcie jakiś prac ziemnych doszło do uszkodzenia zewnętrznej opony i izolacji żyły, co w krótkim czasie doprowadziło do jej utlenienia.
Metoda naprawy? Wstawka przy użyciu dwóch prasowanych tulejek i kawałka żyły, odbudowa izolacji żyły za pomocą termokurczki, a opona odbudowana za pomocą tak:
2 warstwy taśmy PCV
3 Warstwy taśmy samowulkanizującej
3 warstwy taśmy PCV
Pomiary Riso wykazały że nie ma więcej uszkodzeń izolacji, zasilanie wróciło na wszystkich 3 fazach.
A finalnie ogród faktycznie wygląda jak by nikt nic tu nie robił.
Tak że jest dobrze.

A i druga sprawa, jak jechałem rowerem to zobaczyłem że na jednej z budów domu znowu jest standardowy błąd z za wysoko wymurowanymi ścianami szczytowymi, ale kartki nie miałem żeby zostawić, za to była jakaś grupka ludzi, być może budowlańców, może właściciel, nie wiem. Ale na moją dobrą radę że jest za wysoko i że trzeba ściąć żeby było gdzie włożyć izolację, dostałem pytanie.
"A ile pan przepracowałeś na budowie?"
A co to w ogóle za pytanie? I jakie to ma znaczenie?
Mijając się lekko z prawdą powiedziałem że 3 lata. Bo jako elektryk to po budowach szlajam się od ok 12 lat, a ogolnie po budowach to i z 15.
"A ja dwadzieścia!"
Spoko, ja tylko dobrej rady udzielam, róbcie jak chcecie.
Po raz kolejny autorytet "starego fachofca" został podtrzymany kosztem cieńszego p
ortfela właściciela.

GURU12piorunów

@myoniwy sąsiadowi też sugerowałem żeby ściął i dał izolację, ale skoro kierownik budowy z x0letnim stażem mówił że tak jest git to on nic nie robi. Co gorsza inteligentny człowiek z sąsiada.

To jest przykre kiedy zamiast logiki ktoś używa "doświadczenia" jako oręża.

Kosmonauta8piorunów

Z drugiej strony osobie której nie znam z ulicy też bym mniej ufał niż ekipie, jak przy motocyklu na ulicy dłubię to też co chwilę dziadki dobra rada, mój ulubiony to chciał mi gaźnik regulować na słuch na ulicy "5 minut roboty". Niby doceniam chęć pomocy ale jakoś k⁎⁎wa nie ufam xD

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

52piorunów

211 191 + 50 = 211 241

@Felonious_Gru nie dawaj mi głupich pomysłów bo u mnie mają podatny grunt i dwa razy nie trzeba mi powtarzać.
Aż sprawdzałem w którą stronę powinna być ułożona żeby nie wyszła ta zła, tylko ta dobra z hinduizmu.
Ok 1h przed jazdą zjadłem co nieco, ale też wziąłem banana tak w razie W. I zjadłem go już na ostatnim kilometrze jak schodziłem z tętna.
Jak wracałem to wiedziałem że wyjdzie mi 49km, więc odbiłem z trasy na chwilę, widać taki cypelek z lewej strony żeby dobić do 50km. Gdyby miało wyjść 69km to bym zostawił.

Jak to jest że wyjeżdżając z domu miałem pod wiatr i wracając też pod wiatr?
A no prosto, kierunek i zwrot jazdy był taki sam.
Jak kręciłem kółka wokół zbiornika retencyjnego to wiatr mi czasy psuł. Kilka razy mijałem się z biegaczem, do którego później zagadałem po moich 5 kółkach. Mówi że zrobił 8,5km z tempem 4:50, szaleniec.

Więc 2h wysiłku da się zrobić bez dokładania węgli, ale strava szacuje mi średnią moc na 133W, a w czasie ostatniego biegania średnia na poziomie 308W. Więc jest różnica w tych typach aktywności.


Aaa, i tak całkiem przypadkiem, bez żadnego planu zajechałem sobie do szkoły.
Pusto, jak to w wakacje, jedynie na boisku jakieś małe szkraby miały zajęcia z piłki nożnej. Jak ten czas zapieprza. Za 2 tygodnie do szkoły, a nawet wcześniej, bo 29 mamy radę, taką przed rozpoczęciem roku, i z tego co się dowiedziałem to o 8:30, bo później jest wycieczka, do Kazimierza chyba. Ale ja nie jadę. I też do mnie ludzie się odzywają kiedy i o której rada. A skąd ja mam wiedzieć? Wiadomości na librusie usunęli wszystkie, jeszcze gorzej niż tu, bo tu tylko powiadomienia nie przychodzą. Musieli usunąć żeby zamknąć rok szkolny.

Lider3piorunów

@myoniwy no tak jest, że rower mniej energii bierze niż bieganie dlatego zacząłem biegać bo mając 2 godziny mogłem zrobić średni trening na rowerze albo Papaton xD
Chociaż jak z czasem kondycji się nabierze to można zacząć na rowerze szaleć i spokojnie godzinę albo dwie jechać z fest mocą.
No i szacowanie watów na rowerze bez pomiaru to jest kit i nic nie warte.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

82piorunów


Dobra, jakoś już wróciłem myślami z tych wakacji.
A jako że teraz @Zielonywewszystkim pojechał się wakacjować to część jego awarii spadła na mnie. No bo kto to ogarnie, Peter z ? Przecież tego nie da się naprawić. XD.
O co w ogóle chodzi? A no Zielony dzwoni żeby podjechać na ogród ktory ostatnio robili bo gdzieś tam rurka jest walnięta i woda leci, aż klientka nie włącza nawodnienia bo jej wody szkoda. Mówi że rurka będzie 20 to zajedz do sklepu i ogarnij to. Zapobiegawczo wziąłem złączkę 16, 20 i 25. I bardzo dobrze, bo nauczony rozmowami z moimi klientami że zawsze trzeba brać więcej materiału teraz też to się sprawdziło. Bo rurka była 25. A skąd dziura? A ktoś jak montował obrzeże to wbił taką 20cm plastikową szpilkę centralnie w rurkę. Odkopane, połączone, zakopane, nie widać co było robione. Zielony teraz będzie musiał wziąć kredyt pod hipotekę żeby się wypłacić. Ah wait, żaden bank mu nie da kredyty na ten apartament 35m² XD

Dobra teraz czas na podsumowanie wakacji.
Opiszę trochę moich odczuć, spostrzeżeń i uwag. Oczywiście do obiektywizmu im daleko, ale to być może wywoła jakaś dyskusję w komentarzach.
No to jedziemy, wyjechałem w czwartek koło południa, kilka godzin jazdy przez mazowsze na północ i zbliżam się do Warmi. W momencie gdy minąłem znak "Historyczna granica" to YT sam mi odpalił Preußen Gloria, nawet bez tego znaku można było poznać gdzie była granica. Od razu inna architektura, inne budynki, inne dachy, układ zabudowań, normalnie inny świat, inni ludzie. Później trochę więcej o tym i moich przemyśleniach na ten temat.
Cel nr 1, Olsztyn. Zanim do niego dojechałem na horyzoncie pojawił się maszt RTCN, i to do niego jako pierwszego pojechałem rowerem. Drugi cel to była elektrownia wodna, mały pizdryk, ledwie 500kW, ale już na początku XXw dawała prąd do miasta i np do tramwajów. Nie wiedziałem że Olsztyn ma tramwaje, a ma. Ogólnie komunikacja miejska wydaje się być sprawna, tabor jest nowy.
Oczywiście w mieście mnóstwo budynków pozostałych po nazistach, ale fajnie wyglądają z polskimi flagami. Np budynek poczty jest fajny, z takiej głęboko czerwonej aż brunatnej cegły.
Ukształtowanie dróg i uliczek jest zarąbiste, wrócę tam na pewno z rowerem, ale na dłużej niż kilka godzin.
Nocleg, wszystkie trzy zabukowałem przez fajne mieszkanko, było wszystko co potrzbne do spędzenia nawet kilku dni.
Aaa, i co jeszcze zauważyłem, sporo macie tam przybyszów z zagranicy, i to nie tylko wschodniej czy północnej ale i z dalszych zakątków świata. Bo tyle melaniny to chyba tylko w Warszawie widziałem.

Jedziemy dalej, tym razem kierunek zachód, i jednocześnie trochę do dołu. Bo cel jest prosty, depresja, najpierw w Raczkach Elbląskich, a potem w Marzęcinie. Nawet jakiś certyfikat można za to dostać. Potem Malbork i Tczew, tam chciałem zobaczyć wiatrak z 5 łopatami, ale akurat chyba jakiś remont robili i gówno można było zobaczyć. No to kierunek nocleg, Odargowo. Jak już pisałem nawigacja zrobiła mnie w ciula i wyprowadziła gdzieś dalej pod inny adres i byłem 1h w plecy.
Miejscówka najdroższa z tych trzech a standard najniższy. Ale jednocześnie najtańsza z tych dobrych w tej okolicy. Bliskość morza podbija ceny. Jako że harmonogram mi się rozjechał, a i samą miejscówką byłem lekko zawiedziony to szybko poszedłem spać i z rana pojechałem do Władysławowa na start trasy. A że dzień wcześniej nie było święto to nie miałem za bardzo co jeść, a w sobotę rano Maku była tylko oferta śniadaniowa to wziąłem tylko szejka 0,4l. O 8 wyruszyłem z parkingu, przez pierwsze dwa kilometry było mi zimno, myślałem żeby się przebrać, bo miałem długie ubrania w plecaku. Ale rozgrzałem się i było spoko. Na otwartych odcinkach ścieżki rowerowej, blisko morza latało jakieś dziadostwo, muszki, komary czy inne latające śmieci. Po raz kolejny żałowałem że nie mam okularów. Gdzieś tak po 25km dopadł mnie lekki kryzys energetyczny, ale za dobrą radą znajomego kolarza amatora w plecaku miałem banany i Cole orginal, więc zjadłem banana, popiłem colą i po chwili moc wróciła.
Dojechałem na Hell, ale to nie koniec, bo celem jest plaża, więc uliczkami między zakładami przetwórstwa rybnego dostałem się na koniec Polski. Dalej potrzebny rower wodny.
W drodze powrotnej w markecie kupilem dwie bułki, i kolejną cole, tym razem Hoop. Więc znów w drogę. Tym razem było więcej przeciwności. Pierwsza to wiatr w twarz, a druga to hołota. Tysisce albo i setki rowerzystów nie znających przepisów ruchu drogowego, jadących na oślep w kierunku Hela, czy Helu?
Ale zrobiłem to, główny cel wyjazdu osiągniety. I powiem że nie byłem jakoś mocno zmęczony. Największy problem to d⁎⁎a, niby zmieniłem siodełko ale chyba muszę jakoś lepiej je dobrać.
Wtem wyruszyłem do kolejnego celu, miała to być elektrownia wodna koło Piły, ale nie zdążył bym potem do Biskupina, więc odpuściłem ją i prosto do pierwszej osady. Ciekawa wystawa, trochę zalatuje komerchą, ale warto odwiedzić.
Dalej już kierunek pierwsza stolica, Gniezno.
Nooo, tu lokum jest konkretne, mimo że to ewidentnie motel raczej pracowniczy to standard na wysokim poziomie jak za takie pieniądze.
A Gniezno samo w sobie całkiem spoko, jak każda odkrywana nieznana miejscowość. Sporo atrakcji których nie zdążyłem odwiedzić, bo a to było za wcześnie, albo niedziela. Z rana pojechałem do niedalekiego skansenu wsi polskiej. Oj jak ludzie się zachwycali jakie to fajne życie mieli wtedy. Taa, noo, tylko nie wiedzą że zamiast trawy na podwórku było błoto wymieszane z gnojem, a w powietrzu unosił się smród wraz z muchami. A chłop zapierdzielał od świtu do zmierzchu.
Ze skansenu kierunek Konin i turkusowe jezioro, które nie było turkusowe i jest to zbiornik technologiczny elektrowni. Nic ciekawego, dlatego pojechałem dalej na wieżę widokową. Ooo, to już było fajniejsze, pogoda dopisała, widoczność jakieś 30km może więcej, bazylikę w Licheniu było widać, i maszt RTCN 25km od wieży też. Chociaż sama wieża może nie jest jakaś stara ale drewniane schody jakoś nie napawają zaufaniem przez pierwsze kilka stopni.
Następnym razem warto zabrać jakąś dobrą lustrzankę lub teleskop.
Kolejny przystanek to Piątek, a po drodze przejeżdżałem przez Sobótkę. Tu szybkie 5km żeby zamknąć tydzień z równym nalotem, 200km. Stąd już prosto do domu. Na A1 była jakaś blokada, potem na A2 cztery razy był korek, taki że trzeba było zwolnić do zera, oczywiście żadnego wypadku ani nic, korek tak z d⁎⁎y, bo ktoś zahamował a inny ktoś nie trzymał odpowiedniego dystansu.
W niedzielę o 19 byłem już w domu.

Podsumowanie, przez 3,5 dnia:
Rowerem zrobiłem 158km
Samochodem 1500km
Wypiłem 10,5l Muszyny, dwa szejki 0,4l, i ok 1,5l Coli.
Zjadłem pół kilo twarogu z łącznym dodatkiem 800g śmietany, jajecznica z 3 jaj, jakieś 300g żytniego chleba, i wrapa z frytkami w Koninie.
Finalnie do domu przywiozłem kilogram obywatela mniej.

A teraz o obserwacjach. Może mam spaczony pogląd ze względu na mieszkanie na mazowszu, ale im dalej od Warszawy, a już na terenach byłych Prus stan techniczny dróg i budynków znacząco odbiega od tego do czego jestem przyzwyczajony. Już sam fakt że jakieś 60% zabudowy ewidentnie jest pruska, kolejne 30% to zabudowa wczesny PRL, a reszta to nowe budownictwo. Czy te stare budynki mają nad sobą konserwatora zabytków? Że ludzie nie naprawiają dziurawego dachu, odpadającego tynku? Wiele z tych budynków ewidentnie miało jeszcze drewniane okna z epoki, które raczej do szczelnych i ciepłych nie należą. Na podwórku zazwyczaj stał jakis samochód, nie za 200k, nie za 3 a za 30k. Więc ludzie mają pracę i jakieś dochody, a obejście wygląda jak nieremontowane od 50 lat. No ale to włości zwykłych ludzi, a samorządy też się nie popisały, bo stan dróg też wiele zostawia do życzenia. Dziury, nierówności, chodników mało. Znów porównanie do moich okolic gdzie czasami polna droga prowadząca do nikąd (czyt. pole) ma położony asfalt, remonty dróg są na porządku dziennym, chodniki przez niemal każda wieś.
Ewidentnie jest tu jakaś dysproporcja w budżetach i sposobie zarządzania nimi. Może bliskość Warszawy powoduje łatwiejszy dostęp do pracy, wyższe pensje a w konsekwencji inny standard życia. Może to że u mnie nie ma już praktycznie zabudowy sprzed 2WŚ. Wszystko co stoi jest powojenne.
W sumie to cieszę się że nie jestem elektrykiem na tamtych terenach, bo bym szału dostał kładąc instalacje w tak starym budownictwie.

Fanatyk2piorunów

> Może to że u mnie nie ma już praktycznie zabudowy sprzed 2WŚ. Wszystko co stoi jest powojenne.
@myoniwy bo na odbudowę default city najpierw rozbierali co najbliżej stało XD

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

34piorunów

209 392 + 5 = 209 397


Dodatkowa piątka w Piątku.
@Gilgamesh minęliśmy się trochę, o parę dni XD
Nie mogłem sobie tego odmówić. Piątek był po drodze, a dzięki tej piątce zamykam tydzień z 200km i 158km w trakcie "wakacji".
Teraz prosto zum hause, nawet wyłączam omijanie ekspresówek w nawigacji.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

36piorunów

208 898 + 21 = 208 919


Ostatni dzień wakacjowania.
Zjeździłem trochę Gniezno, całkiem fajne miasteczko.
Haha, beniz. Sami tak ułożyli ścieżki to co się dziwić?
Fajnie wygląda budynek szpitala, i chyba mają lądowisko dla LPR na dachu. A przyda im się to, bo z tego co zauważyłem to raczej jest to miasto starych ludzi, a może po prostu taka pora dnia i tygodnia.
Katedra wygląda okazale, muru berlińskiego nie spodziewałem się ale mają kawałek.
Oczywiście śniadanko było, teraz się ogarnąć, trochę odpocząć i jadę zwiedzać dalej.
Jeszcze dzisiaj muszę gdzieś zrobić przynajmniej 8km, żeby dobić do zakładanego minimum 150km.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Lifestyle

39piorunów


Elo ziomeczki.
Dojechałem już na ostatni nocleg. Jestem w
No powiem że jeśli chodzi o lokum to jest na drugim miejscu za tym z Olsztyna. Chociaż w sumie to są na równi. W porównaniu do tego z Odargowa to jest przepaść.
Mam klimę, ustawioną na 16° jak wychodziłem, mam też widok na i balkon oraz do dyspozycji wspólną ale fajną kuchnie z jadalnią. Oczywiście musi być głoszone.
Jak bylem w to przypomniał mi się ten mem z bagnem.
Bagno, złapie tu trochę doświadczenia i pójdę gdzie indziej.
7 lat później. Halo, tak, tu bagno.

Plan na dalszą część wieczoru, tabletki, spać, a jutro z rana pojeździć po mieście i przed południem kierunek DOM.
Ale mam chęć na takiego konkretnego najlepszego kebsika z Żelechowa.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

49piorunów

208 781 + 76 = 208 857


Główny cel wakacji zaliczony.
To że wczoraj nawigacja zrobiła mnie w balona to wyszło na plus.
Bo:
Wcześniej łyknąłem tabletki czyli wcześniej poszedłem spać. I to całkiem całkiem się wyspałem. O godzinie 8 byłem już na parkingu we Władysławowie, darmowy parking, i sporo wolnych miejsc.
Przez pierwsze dwa czy trzy kilometry myślałem żeby założyć długą bluzkę bo było chłodno, ale potem się szybko rozgrzałem. W mniej jak 2h byłem na plaży, skończył mi się ląd, dalej to już tylko rower wodny.
Wracając złapałem się na kole jednego rowerzysty, ale miał ciut wolniejsze tempo niż ja to go wyprzedziłem, potem za drugim, ubrany jak na TDP ale też tempo jakieś nie wygórowane. A wiatr czołowy wkurwiał nieziemsko. Ale udało się.
Tylu rowerzystów to chyba nigdy nie widziałem. Motłoch totalny, przepisy ruchu drogowego? A po co to komu.
Jadę dalej, na ostatni nocleg.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

33piorunów

208 541 + 7 = 208 548


Wpisuje 7 bo zrobiłem nawet więcej ale za późno włączyłem zapis na zegarku.
Chciałem zaparkować gdzieś pod zamkiem żeby sobie pojeździć rowerem, był parking płatny, kobita mówi że 40zl i można stać cały dzień. Ja mówię że potrzebuje na 1h. Nie mają takich biletów. To nie, jadę gdzie indziej.
300m dalej jest parking miejski, z parkometrem
A że akurat święto to za darmo. Tyle wygrać.

Czy można być w dwóch depresjach na raz? Oczywiście że tak, przecież nikt tego nie sprawdza. Najniższy punkt Polski, niżej już się nie da upaść. No chyba że jest się górnikiem, ale oni to też moralnie upadli. Tak że teraz droga tylko w górę. Byłem też w Raczkach Elbląskich, oni wciąż wojują o najniższy punkt. Nawet rów pogłębili, dobry metr głębiej niż znacznik.

Wkurzyła mnie nawigacja, wpisałem adres noclegu to wyprowadziła mnie pół godziny drogi dalej, przez co jestem 1h w plecy z harmonogramem i odpuszczam wieczorne pedałowanie. A chciałem objechać Jezioro Żarnowieckie do okoła. Nic to, jutro jak tylko wstanę to jadę kręcić zaplanowane na jutro kilometry. A będzie grubo.

Fanatyk

w Rowerowy Równik

38piorunów

208 213 + 15 = 208 228

Kolejne kilkanaście kilometrów po
Dzisiaj miasto jak by wymarłe, mało samochodów, mało osób, sygnalizację w większości w trybie awaryjnym. Idealny dzień na jeżdżenie.
Podoba mi się motto na śmietnikach przy przystankach
> Pozostaw Olsztyn czystym
Brakuje tam frazy
> Białym i czystym

Pakuje graty do fury i jadę dalej.
Kto zgadnie gdzie spędzi kolejną noc swoich ?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mocarz

w Hydepark

7piorunów

to nie wiem czy istnieje tu jeszcze, czy, przeszedł na yt i teraz zgrwa bohatera trójmiasta. Dawno mnie nie było... Ćwierć wieku ponad jestem elektrykiem. Robiłem i na budowach bez kasy i w wojsku i k⁎⁎wa u Anetek z HR...nic mnie bardziej nie wkurwia niż inżynier co ma 26 lat i zamiast używać polskiej nazwy przełącznik, mówi switch. on to c⁎⁎j, ale magazynier co został kierownikiem i ma 59 na karku też mówi switch.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Lifestyle

45piorunów


Wpis numer dwa.

Fura spakowana.
Jadę na swoje 3 w życiu
Pierwsze były w 2015r w lipcu, pojechałem Foresterem przez Warmię na Żuławy i zalew Wiślany. Ale wtedy zjarałem sobie plecy, pamiętam to swędzenie do dzisiaj.
A w 2016 z rodziną zrobiłem przejazd z Bieszczad po Wrocław, zwiedzając co ciekawsze miejsca i odwiedzając dalszą rodzinę.


Kask ✓
Zapasowe dętki ✓
Pompka rowerowa ✓
Narzędzia ✓
Ubrania ✓
Ładowarka i powerbank ✓
Leki i minerały ✓
Zgrzewka wody na jest, ale pewnie będę musiał dokupić drugą w sobotę ✓
Twaróg na codzienne kupię już na miejscu.
Serwis samochodu zrobiony w tym tygodniu, (tarcze, klocki - to jednak nie), klima nabita i działa, (łożysko tył zmienione - to też nie, a co będzie, ale łożysko zabieram ze sobą), podokręcane wahacze i amorki, olej sprawdzony i zapas na ewentualne dolewki jest. A co dziwne Honda i nie bierze oleju :smiley:
Zbiornik benzyny pełny, zbiornik pełny, płyn do spryskiwaczy uzupelniony, niby środek lata a płyn zimowy, żarówki w światłach zmienione, licznik ODO skasowany, kołpaki dla zmniejszenia oporów są, ciśnienie we wszystkich siedmiu kołach sprawdzone, paski 4PK do osprzętu też są na pokładzie.
"Lepiej mieć i nie potrzebować, niż mieć i potrzebować" Jakub Wędrowycz
A więc Ahoj przygodo. Wracam w niedzielę wieczorem. Oczywiście będę wrzucał codziennie raporty z trasy. Mam zabukowane 3 noclegi, każdy w innym zakątku Polski, za każdym razem mam zamiar pojeździć rekreacyjnie na i dobijać licznik do równika.
Możecie zgadywać w którym mieście będzie pierwszy przystanek. Kto zga
dnie dostanie nagrodę.

A i @Zielonywewszystkim obdarował odpowiedzialnym prezentem.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Zalesie

146piorunów


Oto i jest wielki dzień, dzień energetyka, więc czas się pochwalić swoim peselem, a przynajmniej jego pierwszymi 6 cyframi.
@RogerThat musisz dopisać mnie do listy osób z urodzinami
31 lat na karku, zapierdala ten czas. Dopiero co człowiek był w gimnazjum i czekał na osiemnastkę, a teraz zostały z tego wspomnienia, które by chętnie zmienił.
Na tą okazję zamówiłem sobie tort. Tak, sam sobie zrobiłem niespodziankę :zany_face:😁. Z dziecinnym humorem drugiej takie okazji nie będzie. Więc jeśli ktoś wie gdzie mieszkam, to zapraszam na kawałek.
Tak, pamiętam, do końca sierpnia papaton albo

A propo, to mam kolejne wyznanie niczym @dildo-vaggins 3 tygodnie temu.
Za radą pewnej osoby (która wiem że to czyta :index_pointing_at_the_viewer:😉) od dwóch miesięcy chodzę na psychoterapię. W tym momencie jestem po 8 spotkaniach z psychologiem i 2 z psychiatrą.
Cóż mi tam wynaleziono przez ten czas?
PTSD, przewlekła depresja, syndrom opuszczenia, syndrom zamknięcia, parentyzacja, perfekcjonizm i prokrastynacja z tego wynikająca (sporo tego p), i jeszcze kilka których nie zapamiętałem.
Skąd to wszystko się wzięło?
A z ostatnich 30 lat życia.
PTSD to główna zasługa wypadku brata. Dwa lata temu we wrześniu zginął w wypadku motocyklowym. Sprawa do tej pory jest nie rozwiązana, winnego jeszcze nie wskazano, mimo że kierujący drugim pojazdem sam się przyznał do wymuszenia pierwszeństwa.
Kilka traumatycznych przeżyć z poczatku życia też by się znalazło.
Depresja jest pokłosiem tego wszystkiego i wcześniejszych wydarzeń z dzieciństwa.
W szkole raczej lekko nie miałem, ze względu na brak wspólnych zainteresowań (wolałem książki niż ganiać za piłką), nie byłem osobnikiem z gronem towarzyszy, a wręcz przeciwnie. Z tego też może wynikać mój wtórny a raczej nabyty introwertyzm. Bo teraz bardziej mi się wydaje że jestem ekstrawertykiem ale stłumionym przez otoczenie i czas. W domu wieczne problemy, chyba najpopularniejsze w Polsce czyli alkoholowe. Ojciec był wiecznie na rauszu, więcej problemu niż pożytku z okresowej pracy. Matka wiecznie w pracy żeby zapewnić jakikolwiek byt dzieciakom i żeby było co do gara włożyć.
Jak to śpiewał Kazik:
"Te kobiety co pracują aż po dwunastą godzinę...
...Te kobiety co wracają po katordze swej do domu"
Ale to z tego wywodzi się syndrom opuszczenia i parentyzacja.
Psychiatra na pierwszej wizycie przepisała mi leki (tritico CR, pozdro @az5tcxo4-niekibicujepilkarzom) które w założeniu są przeciwdepresyjne ale mają też funkcję nasenną. Bo od jakiegoś czasu spałem po 4-5h. Mimo dawki 100mg przed snem niewiele to pomagało, codziennie budziłem się ok 4 rano. Na kolejnej wizycie zmieniła dawkę na 150mg plus drugi lek, Ketrel 25mg. Teraz zazwyczaj śpię po 8 czasami 9h. Więc jest znaczna poprawa.
zbiegło się w czasie z pierwszą wizytą, ale nie było to zaleceniem tylko tak sam z siebie zacząłem. to samo. Ostatnia rekordowa trasa na rowerze właśnie wynika po części z tych zaburzeń. Jedna niepozorna pochwała potrafi zmotywować do takich postępów. Bo przez tyle lat niewiele osób mnie chwaliło, rekompensowałem to sobie rozbudowywaniem zasobu wszelakiej wiedzy i samopochwał z tego wynikających.
Tak że już wiadomo dlaczego były takie przestoje w publikacji na tagu. Po prostu nie chciało mi się nic robić i nic pisać. Dach wyremontowałem ponad 2 miesiące temu, (a do tej pory nie chce mi się wejść założyć obróbki blaszanej na kominy, i przyczepić kilkanaście metrów drutu do odgromówki - to można usunąć z listy, bo akurat wczoraj to zrobiłem). Mam do zrobienia nowe schody do domu, czekają już z rok na realizację. Mam balkon i inne schody do rozwalenia, również czekają około roku. Barierka na taras do znajomych czekała 4 miesiące zanim ją przerobiłem, ogólnie to był tylko 1 dzień roboty przy niej. Ale właśnie prokrastynacja i perfekcjonizm spowodował że pojechałem 35km do innego miasta po 2mb profila 30x18 żeby ładnie wyszło. Więcej kosztował czas i paliwo niż profil. Staram się nie brać robót które już z założenia mi się nie podobają, że będę się w nich męczył. Np klepanie kabli w domu. Wiem jak to zrobić, potrafię, bo robiłem to nie raz. Ale na samą myśl mi się nie chce. Najlepiej się czuje jak jest awaria, bo to wymaga szybkiego myślenia i improwizacji, to jest mój żywioł.
Mam uprawnienia które umożliwiają mi podpisywanie różnych papierów. Ale nie robię tego. Dlaczego? Bo to wymaga wzięcia odpowiedzialności, a ja już się na odpowiadałem, wynika to z parentyzacji.
Tak że przede mną pewnie jeszcze długa terapia. Ale jakieś efekty już są.

Z takich osiągnięć to na wypoku kiedyś miałem 2137 miejsce w rankingu, ustrzeliłem też (NE)555, raz nawet byłem w pierwszej setce. Ale to był czas, większość dnia przed kompem.
A z takich fajniejszych którymi można by się pochwalić to będąc w technikum zdobyłem 5 miejsce w kraju na jednej z olimpiad, i tu znów przypomina mi się tekst z piosenki PIDŻAMA PORNO Twoja generacja
"Na środku drogi i nie na szczycie
Nigdy ostatni i nigdy pierwszy".
Do tej pory nikt z mojej szkoły nie przebił tego osiągnięcia. Między innymi dlatego ściągnęli mnie na nauczyciela.
Ale teraz też widzę dlaczego nie pociągnąłem dalej nauki. Pewnie niewiele osób wie, ale ja nawet nie mam matury. Pisemne napisałem całkiem ok, ale na ustne nawet nie poszedłem. Była to forma mojego protestu, nie wiem przed czym, ale skoro mogłem to tak zrobiłem. Mógł to być efekt odwróconej psychologi, parcie na to bym poszedł na studia spowodował coś całkiem odwrotnego.

Tak że tak, nie jest to pełna moja historia, ale jej zarys. Bo aktualnie dzieje się znacznie więcej niż to co opisałem, i pełną historię to znam tylko ja, i się dziwię jak ja przeżyłem te 31 lat.
Do usłyszenia, do kolejnego wpisu. A będzie jeszcze jeden dzisiaj koło południa.

Mocarz0piorunów

Trzymaj sie. Bedziesz, pił gwałcił i rabował mied*... Jak tu się żalisz, to od razu widać, że coś robisz nie tak. Nie wiem, moze znasz normy? Ty się dostosuj.

Pokaż więcej komentarzy (64)

Fanatyk

w DIY - Zrób To Sam

48piorunów


Na start film. Tyle wody zostaje odessane z ok 8-10m2 skóry po farbowaniu, tyle że przed suszarką skóra przechodzi jeszcze przez wyżymaczkę. Dobre dwa litry wody i tak zostaje.
Skóry suszą się na metalowych stołach nagrzanych do 50°C i dodatkowo pod próżnią z ciśnieniem absolutnym ok 0,2 bara.
https://youtu.be/Whg2_09AeaM

A teraz odpowiedź co się działo że nie działało i że musiałem tam pojechać.
Widzicie zdjęcie panela HMI?
Co prawda jest po włosku, ale jak człowiek naprawia takie maszyny to musi być trochę poliglotą. Pracownicy garbarni nie muszą być, oni mają tylko wykonywać polecenia.
Ale ich natura jednak czasami spowoduje że coś naklikają. Widzicie w lewym dolnym rogu taki czerwony suwak na szarym prostokącie? A widzicie jakie są opisy? Turbo on i Turbo off.
Jaki był problem? Że dodatkowa pompa czyli to turbo nie załącza się. Dlaczego? Bo któryś z fizoli kliknął na suwak i po prostu wyłączył. I nikt się nie domyślił że trzeba to włączyć.
Ot uroki tej pracy.
Przypomniał mi się mem:
Przesuń suwak w prawo!
Suma na fakturze rośnie niebożebnie! XD

Kolejne zdjęcie, czarno zielone. Samochód to Czerwona Subaru Impreza BugEye @Zielonywewszystkim szkoda że ją sprzedał.
A zdjęcie było zrobione w taki sposób:
Do silniczka przyczepiłem lusterko na które skierowałem laser, co dało efekt latającego punktu świetlnego. Długi czas naświetlania połączony z machaniem laserem
dał takie zdjęcie.

Twórca6piorunów

z drugiej strony wspaniały pomysł, dać interfejs w innym języku, nie przeszkolić, nie mieć nikogo, kto wie o co w nich chodzi w firmie. Nawet nie winię pracownika, komu się coś przypadkiem na dotykowym ekranie nie kliknęło niech pierwszy rzuci kamieniem.

Pokaż więcej komentarzy (10)