Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazka

GURU

w Historia

6piorunów

Początki cywilizacji Sumerów

Nawet w dobie analiz DNA nie znamy odpowiedzi na pytanie, kim byli Sumerowie. Co udało się ustalić naukowcom na temat twórców jednej z pierwszych cywilizacji? W epoce lodowcowej Tygrys i Eufrat toczyły swe wody na przestrzeni dziewięciuset kilometrów, przez żyzną, bagienną dolinę

Mistrz

w Książki

28piorunów

934 + 1 = 935

Tytuł: Grzeszni dekadenci
Autor: Stefania Krzysztofowicz-Kozakowska
Kategoria: Sztuka
Wydawnictwo: Bosz
Format: książka papierowa
Liczba stron: 208
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5182974/grzeszni-dekadenci

Początek XX wieku i śmietanka towarzystwa artystycznego z Krakowa. Bohema, sztuka, poezja. A na drugim planie skandale, satanizm, kochanki, mezalianse, samobójstwa. Zapowiadało się dobrze.

A jednak książka ta nie jest tak dopracowana, jak byśmy tego chcieli. Duża czcionka, dużo obrazów, mało treści. Niektóre "artykuły" (bo w sumie do tego się wszystko sprowadza: to nie są pełnoprawne rozdziały, tylko raczej artykuły, które nie trafiły do czasopisma) zawierają skróty myślowe, jakby były notatkami z wykładów z historii sztuki.

Efekt jest taki, że przeczytanie książki zajmuje maksymalnie kilka godzin, i pamiętamy z niej jedynie to, że Dagny Przybyszewska piękną kobietą była i szkoda, że zakochany w niej gość zastrzelił ją w Gruzji.

Prywatny licznik (od początku roku): 28/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

43piorunów

933 + 1 = 934

Tytuł: Sekrety sztuki. Ukryte przesłania, znaczenia i symbole w sztuce
Autor: Debra N. Mancoff
Kategoria: Sztuka
Wydawnictwo: Arkady
Format: książka papierowa
Liczba stron: 240
Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5181282/sekrety-sztuki-ukryte-przeslania-znaczenia-i-symbole-w-sztuce

Książkę tę odkryłam przez przypadek, przeglądając katalog z nowościami w lokalnej bibliotece. Wiedzę o sztuce mam średnio-laicką, ale ciekawią mnie właśnie takie drobiazgi, jak co się kryje pod warstwami farby, albo kto jest przedstawiony na jakimś obrazie.

Czytanie tej książki sprawiło mi dużą przyjemność. Niektóre ciekawostki są naprawdę intrygujące (jak np. domysły, co symbolizuje gronostaj w "Damie z gronostajem", albo że pierwotnie tego gronostaja nie było, oraz... że gdy już się pojawił, to wyglądał zgoła inaczej); o części dzieł sztuki — zwłaszcza współczesnych — w ogóle nie słyszałam.

Autorka omawia różne płaszczyzny "tajemnic" w dziełach sztuki: od rzeczy kryjących się pod warstwami farby, przez ukryte symbole, znaczenie prezentowanych ubiorów, złudzenia optyczne, po intencje twórców.

To, za co doceniam tę książkę, to to, że omawiane dzieła są faktycznie zaprezentowane. Często jest tak, że w książkach o sztuce wyliczonych jest kilka obrazów i trzeba je googlać, bo nie zostały uwzględnione w publikacji. A tu zaprezentowane jest całe dzieło + zbliżenia na jego znaczące elementy + czasami zbliżone lub inne ważne dzieła, powiązane z omawianym.

To, za co musiałam odjąć punkt, to momentami kiepski kontrast tekstu (brązowe litery na czerwonym tle).

Poza tym, jest to naprawdę fajna książka, napisana przystępnym językiem. Na pewno nadaje się jako prezent dla kogoś, kto hobbystycznie interesuje się sztuką.

Prywatny licznik: 27/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo ta pani z okładki to była laska, z którą Leonardo się kiedyś wykłócał na targu warzywnym i mu powiedziała żeby nie mówił ani do niej ani do jej syna to ją dla żartu namalował a zamiast syna dał jakiegoś szczuro-kangura. Ogólnie typ miał spoko poczucie humoru.

Mistrz4piorunów

@Rimfire no to w tej książce jest inna historia tej pani przytoczona 🤷🏻♀️

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo to słabo świadczy o autorce tej książki, że tak pieniężnej ciekawostki tam nie umieściła

Autorytet3piorunów

@Wrzoo Książka dla wszystkich foliarzy, może zmądrzeją, zamiast doszukiwać się dziad jeden wie czego.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

37piorunów

930 + 1 = 931

Tytuł: Algorytmy. Ilustrowany przewodnik
Autor: Aditya Y. Bhargava
Kategoria: techinka
Wydawnictwo: Helion
Format: książka papierowa
Liczba stron: 237
Ocena: 3/10

W czasach gdy dopiero zaczynałem się uczyć swojego obecnego fachu (czyli w sumie niedawno xdd) jednym ze sposobów na usypianie czujności że "hej, nie rozwijałem sie dziś" było kupowanie książek których nawet nigdy nie otworzę. NO TO PATRZ NA TO, BARCOLU SPRZED 6 LAT, OTO KOŃCZĘ KOLEJNE POZYCJE Z TWOICH ZAKUPÓW!

Co się okazuje, że samo występowania na stronie Helionu nie jest jeszcze żadnym gwarantem jakości, i tak dziś kończę książkę z gatunku tych kiepskich...

Sam zamysł takiego graficznego wstępu do algorytmów jest w miarę dobry, to znaczy weźmy podstawowe algorytmy i przedstawmy je ładnie i graficznie, przyda się, tak? No nie do końca... Problemów jest w sumie kilka:
- Książka jest jakby dla nikogo. Jeśli nie wiesz nic o algorytmach to ona nic Ci nie da, bo przykłady są słabe a wyjaśnienia lakoniczne
- Jeśli wiesz cokolwiek o algorytmach to też nic Ci nie da bo jest wręcz infantylna przez większość tekstu

No i same grafiki są takie... No spodziewałem się więcej graficznego przedstawienia samych algorytmów, a nie rysunków postaci które biorą w nich udział xDD

Może jak wychodziła to mogłaby być jakimś tam wstępem dla laureata konkursów gimnazjalnych, ale w tym momencie półgodzinna rozmowa z ChatemGPT będzie lepszym punktem startu niż to. I wiem, że chat robi błędy, ale w tej książce też jakieś były :P

Moim ulubionym rozdziałem jest ten ostatni, który wygląda mniej więcej tak:

"""
A teraz super ważny temat który specjalnie zostawiono na koniec bo jest tak ważny i taki super!

Wyobraź sobie że [rozbudowany przykład problemu optymalizacji]

Albo np że [drugi rozbudowany przykład problemu optymalizacji]

No więc w takich problemach świetnie sprawdzi się ten właśnie algorytm!

Niestety w książce nie ma miejsca żeby go opisać, pozdrawiam!
"""

Kurde xD

GURU30piorunów

@Barcol a masz coś do polecenia z algorytmów na start?

Gruba ryba1piorunów

@pingWIN Algorytmy nie były nigdy moją domeną, bo i generalnie nie były mi potrzebne. Takie ogólne obycie czy świadomość istnienia różnych przydatnych tricków łapałem jakoś organicznie w czasie pracy, a w życiu programisty w naszych czasach częściej używasz gotowych implementacji niż sięgasz po nie od zera...

Nie wiem na jakim etapie jesteś ani czego dokładnie szukasz, ale "Wprowadzenie do algorytmów" Cormena to praktycznie Biblia w tej tematyce, chociaż osobiście jej nie czytałem. Słyszałem też że może się od niej mózg nieźle spocić :grinning:

Jeśli szukasz książki o tworzeniu wydajnych systemów która świetnie przedstawia istotne koncepty to nie mogę się wręcz nachwalić pozycji jaką jest Designing Data-Intensive Applications. The Big Ideas Behind Reliable, Scalable, and Maintainable Systems.

Autorytet1piorunów

Ja pamiętam jak kiedyś czytałem książkę do DXD9 i cos mi listeningi nie chciały działać.
Po weryfikacji na stronie Amazonu okazało się, że oryginał był o 8.1, tylko ktoś wpadł na genialny pomysł, że zmienią numerek. Również w kodzie 🙃
Na szczęście książka byla ze śp. PEB.pl, to tylko się pośmiałem. A Helion omijam tak szerokim łukiem jak tylko się da.

Gruba ryba1piorunów

@AureliaNova Obecnie staram się już unikać kupiowania książek technicznych "bo promka na Helionie i ma ładną okładkę" ale wtedy brałem jak dziki xd Plan jest taki że co już kupiłem to przeczytam, takie takie wypierdki jak "TDD W PYTHONIE NA PRZYKŁADZIE PISANIA MIKROBLOGA W DJANGO" (nazwa nieprawdziwa, nie pamiętam faktycznej) chociaż po paru stronach byłem zmęczony...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Książki

39piorunów

929 + 1 = 930

Tytuł: Towarzystwo Ochrony Kaiju
Autor: John Scalzi
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377315057
Liczba stron: 336
Ocena: 10/10

Towarzystwo Ochrony Kaiju opowiada jak nazwa wskazuje o sekretnej organizacji zajmującej się ochroną kaiju. Ale że jak skąd te Kaiju? No żyją sobie w innym wymiarze i można sobie do niego pójść. Chronią je oczywiście przed innymi ludźmi to ludzie to gorsze od zwierząt. Kaiju np nie wiedzą, że nie da się przejść z ich świata na Ziemię i mogą sobie przejść ot tak jeśli warunki są dobre.

Nie znam dokładnie kanonu kaiju czy jest jakiś czy są jakieś przyjęte ogólnie uzgodnione opisy takich stworów. Oglądałem jakieś godzille czy inne pacific rimy. Te godzille z kongiem i drugą ziemią niestety nie i nie wiem jak to się wpisuje w tą książkę. Autor poruszył tutaj kilka wątków i dodał sporo opisów jak działają takie stwory (albo ekosystemy jak to są czasami opisywane), dlaczego są takie duże, co je utrzymuje przy życiu, jak wygląda ich świat, dieta i inne zwyczaje oraz skąd jest laserek z japy. Czy to jest zgodne z innymi książkami o podobnej tematyce to nie wiem bo nie czytałem.

Książka lekka, nie wymaga od czytelnika myślenia wręcz wcale. Miło dla odmiany przeczytać sobie coś co nie ma ani jednego przypisu. Bardzo ładna graficzka na okładce, niestety jedyna. Resztę trzeba sobie samemu wyobrażać. Mamy tutaj binarne Kaiju, niebinarną postać (na szczęście nie główną), totalnie popierdzielone imiona reszty bohaterów, klimat trochę jak ze Scooby-Doo. Przeczytać zapomnieć (albo nie). Całkiem dobra rozrywka jeśli się nie analizuje tego zbyt mocno i nie rozbija na czynniki pierwsze oraz ignoruje fakt, że czasami są opisy czasów kowida bo autor właśnie wtedy to pisał.

To jest od tego wydawnictwa które nie robi ebooków, ale jak za książkę z biblioteki to uczciwa cena.

Gruba ryba3piorunów

To przy okazji Scalziego polecę też "Redshirts" jak ktoś lubi kręcić bekę ze Star Treka.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Książki

33piorunów

923 + 1 = 924

Tytuł: Dlaczego kobiety uprawiają ogrody. Opowieści o ziemi, siostrzeństwie i kobiecej sile
Autor: Alice Vincent
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Insignis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 344
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5178554/dlaczego-kobiety-uprawiaja-ogrody-opowiesci-o-ziemi-siostrzenstwie-i-kobiecej-sile

Miałam spore nadzieje dotyczące tej książki. Tytuł od razu mnie przyciągnął i polowałam na nią, gdy tylko zobaczyłam, że będzie w mojej bibliotece.
Jest to esejoreportaż pisany w trakcie pandemii. Nie wiem, czy też macie takie odczucia, ale coś z książkami z tego okresu jest nie tak. Rozumiem, że wówczas izolacja i niepokój miały ogromny wpływ na ludzi, ale mam wrażenie, że na mnie wtedy nie wpływało to aż tak dotkliwie i nie odcisnęło aż takiego piętna.

Autorka spotyka się z innymi kobietami w ich ogrodach lub innych wybranych przez nie i ważnych dla nich przestrzeniach zielonych, rozmawia o tym, co przyciągnęło je do ogrodnictwa i dlaczego grzebią w ziemi. Jednocześnie samych rozmów i przytoczonych wypowiedzi współrozmówczyń jest tu dość mało.

Większość miejsca poświęcona jest przemyśleniom samej autorki. Niejednokrotnie powtarza ona swoje myśli w kolejnych rozdziałach, czego bardzo nie lubię, bo zakrawa o wodolejstwo. Wiadomo też, że w książce o uprawie ogrodów możemy spodziewać się sporej ilości opisów roślin w nich się znajdujących, ale tu autorka męczy nas metaforami i porównaniami, jak gdyby chciała imitować opisy z powieści obyczajowych.

I o ile niektóre tematy przez nią poruszane są bardzo ciekawe (o ucieczce od miasta, o bezdzietności, o próbach hodowli roślin z kraju, który się opuściło), to już usilne wciskanie wątków dotyczących społeczności LGBT+ (które czuć, że jest wybitnie powierzchowne) oraz tego, jak to uprawa ogrodów w Wielkiej Brytanii wiąże się z wyzyskiem kolonialnym i rasizmem (autorka w pewnym momencie stwierdza, że rośliny zostały ukradzione z kolonii i zawiezione do UK) skutecznie psują przyjemność z czytania.

Był duży potencjał, a ostatecznie książka mnie zmęczyła.

Prywatny licznik (od początku roku): 26/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk0piorunów

@Wrzoo a jest tam coś o ogrodach w literaturze pięknej?

Mistrz2piorunów

@KatieWee niestety, nie jest tego za wiele. :( jest rozdział o Vanessie Bell, czyli siostrze Virginii Woolf; o pisarce Ali Smith i jej ogrodzie, i chyba najbliżej - o powieści „Gaining ground” o kobiecie, która odchodzi od rodziny, by zająć się uprawą ziemi w samotności. Ale to dosłownie kilka stron na całą książkę.

Fanatyk1piorunów

@Wrzoo a to dobrze wiedzieć. Też miałam dużo nadziei na tę książkę, a tak to sobie odpuszczę, dziękuję

Mistrz2piorunów

@KatieWee nie ma problemu 💛

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

41piorunów

914 + 1 = 915

Tytuł: Sto lat samotności
Autor: Gabriel García Márquez
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Muza
Format: e-book
Liczba stron: 456
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4628118/sto-lat-samotnosci

"Sto lat samotności" to książka uznawana za klasykę literatury światowej i jedną z najważniejszych książek XX wieku. Z racji tego od dość dawna znajdowała się na mojej liście do przeczytania, i w końcu przyszła na nią pora.

Książka ta skupia się na przedstawieniu losów kilku pokoleń rodziny Buendía, którzy żyją w dość magicznej, oderwanej od rzeczywistości, onirycznej wiosce Macondo.

Chyba najlepiej podsumowuje ją komentarz, który znalazłam na LubimyCzytać, a który brzmi:
"-Mamo możemy mieć nasze magiczne encanto w domu?
-mamy nasze magiczne encanto w domu.
Tymczasem nasze magiczne encanto w domu:"

W tej książce jest... dużo rzeczy. Krew, pot, mrówki, seks, cyganie. Czyta się ją z pewną fascynacją, z absolutnym brakiem sympatii do bohaterów, ale jednocześnie z wewnętrzną akceptacją tego, dlaczego losy tej rodziny są, jakie są. Pewna baśniowość przedstawionych sytuacji jest w dziwny sposób zrozumiała i naturalna, bo wydaje się elementem kultury Ameryki Łacińskiej. Macondo mogłoby istnieć w Brazylii, Kolumbii, Peru, Wenezueli, i w każdym z tych miejsc byłoby... na miejscu. Ciekawie ukazane są przemiany społeczne i polityczne — Macondo jest po prostu mikroskopijną wersją całego kontynentu.

Jednocześnie nie polubiłam tej książki. Nie czytałam jej z zapartym tchem. Męczyła mnie swoim brudem, kwiecistością, erotyzmem, kazirodztwem. Cieszę się, że mam ją za sobą, rozumiem jej wartość, i to w zasadzie tyle.

Prywatny licznik (od początku roku): 25/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba4piorunów

@Wrzoo przeczytałam to w podstawówce - do dzisiaj pamiętam jedno wielkie WTF gdy trafiałam na opisy jedzenia ziemi xd i do dzisiaj nie sięgnęłam po tego pisarza ponownie

Fanatyk4piorunów

@Wrzoo mmm, grafomaństwo starego erosomana xD. Nawet w czasach gdy byłem nieznośnym yntelektualistą nie byłem w stanie tego skończyć, choć Miłość w czasach zarazy bardzo mi się podobała.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Książki

52piorunów

897 + 1 = 898

Tytuł: Ludzie bezdomni
Autor: Stefan Żeromski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Ksiażka i wiedza
Format: książka papierowa
Liczba stron: 350
Ocena: 10/10

Piękna to była książka nie za pomnę jej nigdy jak mawiał pewien mądry pan na sylwestra. Cierpienie autora, głównego bohatera i czytelnika sprawia, że jest to lektura. Było tutaj wszystko co książce potrzeba. Była pokrętna logika pana Tomasza, było totalne nieogarnięcie pana Judyma no i nie zapominajmy wkurwiającego pana lekarza na dodatek. Wszystko to spowodowało, że książka uważana jest za klasykę, wychwalana jest za ważny utwór poruszający masę ważnych społecznie kwestii. Ja mam tylko przed oczami mema z the office jak to ktoś ważny gratuluje Michaelowi a ten nie ma pojęcia co zrobił. I tutaj Żeromski po prostu napisał książkę o takiej wkurwiającej Judymowej i 100 lat później Polacy dziękują mu za zasługi na rzecz chłopstwa.

GURU13piorunów

>Żeromski
>10/10
o cię c⁎⁎j

Fanatyk7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Książki

40piorunów

877 + 1 = 878

Tytuł: Pan Wołodyjowski
Autor: Henryk Sienkiewicz
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Wolne lektury
Format: e-book
Liczba stron: 462
Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/289745/pan-wolodyjowski

Udało mi się, i w końcu nie będę robić sobie wyrzutów — przeczytałam całą trylogię Sienkiewicza.

W komentarzach pod "Ogniem i mieczem" oraz "Potopem" przewijało się stwierdzenie, że "Pan Wołodyjowski" jest najsłabszą z części, i wielu osobom się nie podobała. Stanę więc w jego obronie, bo mi ta część podobała się w zasadzie najbardziej. Już tłumaczę dlaczego.

Mimo początkowej dziwaczności trójkąta miłosnego Basia-Wołodyjowski-Krzysia, większość wątków wydaje się nadzwyczaj dojrzała i przemyślana. Ogromnie pasowała mi postać Wołodyjowskiego, wolnego od młodzieńczego hultajstwa, swawoli i zapalczywości, które uosabiali Kmicic oraz Skrzetuski. Tu mamy trochę wycofanego stratega, dla którego honor i dobro kraju są wartością nadrzędną. Okej, może się to wydawać niektórym nudne, ale dla mnie była to miła odmiana po poprzednich tomach. Sama Basia, choć początkowo antypatyczna, ogromnie zyskała w moich oczach w dalszych rozdziałach. Gdy czytałam rozdział o jej wędrówce, czułam się, jakbym tam była i ją obserwowała.

Wrażenie zrobiło też na mnie przemyślane opisanie świata przedstawionego. Są nawet i opisy przyrody, których tak mi brakowało w pierwszej i drugiej części. Opis wojsk muzułmańskich również sprawił, że niemal zobaczyłam je oczyma wyobraźni.

I jedyne, czego mi może brakowało, to Rzędziana i pozostałych bohaterów z innych tomów. To, co tak mnie ucieszyło w "Potopie", to okazało się szczątkowe.

Generalnie doświadczenie trylogii w dorosłym życiu polecam. Cieszę się, że nie czytałam jej wcześniej, i zabrałam się za nią wtedy, gdy byłam na to przygotowana. I może zaburzyło mi to prywatny licznik, bo czyta się te książki wolniej od innych, ale mam poczucie spełnionego obowiązku.

Prywatny licznik (od początku roku): 24/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk4piorunów

Dał ci Bóg mizerną postać, jeżeli ludzie nie będą się ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali!

Mistrz7piorunów

@Gepard_z_Libii tak się zastanawiałam, ile wzrostu miał Wołodyjowski... Google podpowiada, że skoro sam Sienkiewicz miał 1,54 m, to Wołodyjowski również coś koło tego. :grinning:

Lider2piorunów

@Gepard_z_Libii bo to prawda, śmieją się albo dziwnie patrzą, jak się trzeba wspiąć na lodówkę albo regał po coś z najwyższej półki w dyskoncie 😅

Fanatyk1piorunów

@moll I żaden nie zapyta czy nie potrzeba podsadzić?
Co za ludzie…

Lider2piorunów

@Gepard_z_Libii wszystko przez to równouprawnienie, tak myślę... Muszę być silna i niezależna, jakby ktoś zaproponował to pewnie trzeba by się obrazić, czy coś i koniecznie zamieścić wpis pełen oburzenia w socjal mediach xD

GURU2piorunów

@Wrzoo Jakiś medal ci się należy.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Książki

60piorunów

825 + 1 = 826

Tytuł: Jak wynaleźć wszystko. Cała wiedza ludzkości w jednej książce!
Autor: Ryan North
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 520
Ocena: 8/10

Hehe trochę mnie tu nie było. Peleton uciekł, a Wujek to dawno przebił mój roczny cel. Jako odpowiedzialny dorosły zrzucę na innych, najlepiej tych co nie mogą sie bronić bo dopiero pierwsze skoki rozwojowe odbębniają. Wiadomo, to nie tak że KAŻDY ma mało czasu, JA mam :]

Przejdźmy do recencji; książka generalnie fajna xD To znaczy ma "fabułę" w takiej postaci że jest ona podręcznikiem dołączanym do maszyny czasu, i na wypadek jakby się zepsuła owa maszyna, to książka ma umożliwić założenie cywilizacji od zera. Fajny pomysł, który ma wiele ciekawych pozytywnych konsekwencji (jak opisy zdarzeń które nie miały jeszcze miejsca). Częste wzmianki że książka powstała aby ograniczyć ryzyko sporów prawnych w razie awarii były śmieszne, tylko... Główna teza jest taka że tej maszyny nie da się naprawić, i delikwent utnkie w mrokach średniowiecza na zawsze, więc o jakich sporach prawnych mowa? Było kilka takich drobnych niekonsekwencji, ale to turbo czepialstwo z mojej strony, to ma być lekki humorystyczny zarys w tle, a nie główny temat książki.

Co do treści, to pokrywa bardzo szeroki zakres tematów. BAAARDZO SZEROKI. Od języka i jego zasad, przez rolninctwo, po układy cyfrowe. Oczywiście upchnięcie takiej ilości zagadnień na 520 stronach wiązać się musiało z pewnym ustępstwem, mianowicie zagadnienia są zazwyczaj pokryte tak powierzchownie, jak to tylko możliwe.

I teraz tak: Czy to źle? No nie do końca, bo to nie ma być książka specjalistyczna, i w zasadzie każdy jeden rozdział (ba, jedna strona!) z tej książki mogłaby być fachowo rozpisana na małą biblioteczkę. Po pierwsze z takim założeniem dokładności, to nigdy by nie powstała. A po drugie (co niezwykle wygodnie wynika z jej konwencji) wiele z tych technologii wymagało tylko "wpadnięcia że się da" ze strony ludzkości. A to w tej książce jest. Masz cywilizacje, wiesz że awiacja jest możliwa, masz schemat płata skrzydła? To posadź jajogłowych i niech dłubią! Bardzo sprytnie.

Czego natomiast ewidentnie mi brakło to schematy. Kilka jest, owszem, ale wiele elementów jest jedynie opisanych. Czasem gdy mamy akapit na całą stronę mówiacy "dodaj to do tego teraz przykręć tam, teraz zamień, jeśli teraz coś dodasz zamiast tego to wtedy cośtam" - nie ma szans się połapać. Wiem że wtedy stron byłoby 1000, ale byłyby o wiele bardziej jakościowe, a paradoksalnie książka pewnie męczyłaby mniej.

Śmiechłem ze wzmianki że bibliografia nie ma sensu bo i tak utkłeś w czasach gdy te książki nie istnieją xD
Albo z dodawania frazy "od teraz jest to Twój cytat!" przy absolutnie każdym historycznym cytacie.

W sumie zaskoczyło mnie że moja recka jest druga xD Jak już wspomniałem, miałem ciężki okres (zdążyłem się już poskarżyć na wzmożony stres w pracy? Nie?) natomiast pod oryginalną recenzją aż 18 osób zgłosiło się po ebooka, spodziewałem się że będzie bestseller (bestbookmeterrecenzer?) tagowy xd

Mistrz7piorunów

@Barcol przyznam że czekałem na recenzje tej książki. Spory hype się na nią zrobił przy pierwszej hejto recenzji. Super że przeczytałeś i dodałeś reckę mimo limitowanego czasu. Brakuje schematów ale jednak rysunki w książce są drogie, tekst jest łatwy, prosty do napisania, nie burzy flow czytania i jeśli ktoś się zainteresuje danym tematem to musi zgłębić temat z innego źródła. Jeśli utkłeś w przeszłości i masz jedynie taki szczątkowy opis kroków to i tak jesteś w d⁎⁎ie xD a to nawet nie jest główne zmartwienie

Gruba ryba3piorunów

@owczareknietrzymryjski Ale powiem Ci że ta książka to dobry magnes na pioruny xdd 42 a nic mądrego nie napisałem

Gruba ryba4piorunów

@Barcol Miałem świetna książka, syn wertował godzinami po czym zostawił na obozie harcerskim.... ( ✧≖ ͜ʖ≖)

A obecnie używki w dobrym stanie chodzą już po kilka stówek.
ლ(ಠ_ಠ ლ)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

27piorunów

818 + 1 = 819

Tytuł: Ciemna gwiazda, biel popiołu
Autor: Amélie Wen Zhao
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 367
Ocena: 5/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5170540/ciemna-gwiazda-biel-popiolu

Długo się wahałam, czy dać tej książce 6/10, ale jednak... Nie, nie mogę.
Jest to kontynuacja — drugi i zarazem ostatni tom serii o Song Lan, dziewczynie, która ma misję, magiczną okarynę, kocha się w typie z demonem w środku i w sumie sama ma demona w środku.
Teraz z tym typem się trochę nie lubią, bo chłop przyjął demona do środka z własnej woli, a jej podobnego demona wprowadziła do organizmu matka. No ale mają wspólny cel — wyzwolić Hiny (sic!) z jarzma Elantian (generalnie biali ludzie typu Anglicy). Tylko że ona chce to zrobić, zabijając przy okazji czterech bogów-demony. Z czego dwa siedzą w niej i tym gościu. A on nie bardzo chce się ze swoim demonem żegnać.

Historia jest, niestety, czasem pisana bardzo siermiężnie (wciąż zastanawiam się, skąd grupa uciekinierów z ichniej szkoły magii i czarodziejstwa, bez środków do życia i bez dobytku, była w stanie skombinować jedzenie, nie napotykając wcześniej na żadnych ludzi). Niektóre rzeczy przewidujemy w momencie zawiązania wątku. Mniej-więcej 80 stron przed końcem dowiadujemy się, jaki plan uratowania świata obiera główna bohaterka, i porównując to z wcześniejszym tempem akcji miałam wrażenie, że autorka się nie wyrobi z dokończeniem tej historii. Kulminacja historii odbywa się ekspresowo na w zasadzie 15 stronach.

Dodatkową bolączką tej książki (i poprzedniej zresztą też) jest siermiężne tłumaczenie. Ja wiem, że Fantasy/YA to nie jest wybitny gatunek literacki zasługujący na przekład z górnej półki, no ale... nie. Momentami łapałam się za głowę, jak drętwo można przełożyć narrację i dialogi.
A, jak byście się zastanawiali: ani ciemna gwiazda, ani biel popiołu nie występują w historii.

Plusem jest zachęcająca okładka, ciekawy zamysł i — może dla niektórych — barwione brzegi. Z drugiej strony, nie czuć jakości: niektóre strony były słabo odbite. Dość rzadko się to już obecnie spotyka, a jednak.

Ot, czytadełko. Wracam do "Trylogii".

Prywatny licznik (od początku roku): 23/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mocarz1piorunów

Okładka z czterema zwierzakami mocno sugeruje coś w rodzaju Hińskiego Charrego Pottera, mam rację?

GURU

w Historia

5piorunów

Prawda historyczna o Sokratesie

Spytany, czemu nie pisze, Sokrates odparł, że czysty papirus jest droższy niż zapisany. Wszystkie informacje o nim mamy więc z drugiej ręki. Ile w nich prawdy? Sokrates niczego nie napisał, dlatego próba rekonstrukcji jego postaci natrafia na podwójną trudność. Po pierwsze, związaną z

Mistrz

w Książki

50piorunów

786 + 1 = 787

Tytuł: Potop
Autor: Henryk Sienkiewicz
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Wolne Lektury
Format: e-book
Liczba stron: 934
Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/49168/potop

"Potopu" na maturze zapewne nie ma, ale lektura to lektura. I to jaka lektura.

Ostatnio przy okazji recenzji "Ogniem i mieczem" wspominałam Wam, że nigdy nie czytałam trylogii Sienkiewicza, i zawsze miałam z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia. Chyba odrzucała mnie forma (niezależnie od wydania, zawsze jest to tysiąc stron zapisanych drobnym maczkiem) i to, że pewnie nie jest to literatura dla mnie.

Oj, myliłam się, i to mocno. A "Potop" jako drugi tom to majstersztyk. Przedstawia on losy Rzeczypospolitej w trakcie potopu szwedzkiego przez pryzmat historii Andrzeja Kmicica — szlachcica-hulaki i rozbójnika, który z czasem przechodzi przeogromną przemianę.

W teorii "Potop" można przeczytać samodzielnie, bez czytania wcześniej "Ogniem i mieczem", ale warto mimo wszystko sięgnąć po pierwszy tom. Sam fakt, że w "Potopie" pojawiają się bohaterowie z poprzedniej części, to miód na moje serce (gdy zjawił się Rzędzian, aż krzyknęłam z radości 💛).

Liczne nawiązania (choćby do "Odysei"), komentarze polityczne, żarty, ale i powaga, klimat oraz nastrój sprawiają, że jest to naprawdę perełka literatury polskiej.

Czy jest jakiś minus? Okej — będę w tym pewnie trochę osamotniona, ale... brakuje mi opisów przyrody. Jestem łasa na naturę w książkach (z tego powodu tak bardzo kocham "Chłopów"), a tu jej prawie nie ma. Jednak domyślam się, że gdyby Sienkiewicz dorzucił jeszcze opisy lasów i pól, to książka ta miałaby ponad 2 tysiące stron.

Warto było, oj warto. I aż szkoda, że został już tylko "Pan Wołodyjowski".

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet5piorunów

@Wrzoo Ah, chciałbym zapomnieć Potop żeby go jeszcze raz przeczytać na świeżo. Pan Wołodyjowski za to to chyba jedna z najsłabszych książek Sienkiewicza. Przebrnąłem, no bo Trylogia, ale trochę tutaj zabrakło.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Historia

6piorunów

Skąd wziął się kler?

Wśród pierwszych chrześcijan kobiety nie mogły być kapłankami, a mężczyźni kapłanami. Tej funkcji po prostu nie było! Minęło parę stuleci, nim wyłonił się kler. [...] W połowie II wieku widać jednak jego początki: zarówno jednoosobowe kierownictwo gminą, jak i monopolizowanie

Mistrz

w Książki

60piorunów

724 + 1 = 725

Tytuł: Antygona
Autor: Sofokles
Kategoria: tragedia grecka
Wydawnictwo: Rebis
Format: książka papierowa
ISBN: 8385202137
Liczba stron: 62
Ocena: 10/10

Ta książka miała wszystko, akcję, zwroty akcji, czada Antygonę która w gierki z królem Kreonem się nie bawi. Godziny dobrej zabawy dla każdego, polecam z całego serca. W tym wydaniu był super nawet autor wstępu i przekładu pan giga czad Nikos Chadzinikolau. Grek który tak się wkurzył na ówcześnie dostępne przekłady Antygony (1991r), że chłop nauczył się polskiego i sam to zrobił. Kwestie aktorów nie są rymowane (bo wg przekładającego tak było w oryginale) przez co można wreszcie można to czytać jak człowiek. Przysłowiowa truskawka na torcie to ISBN kończy się na 2137

Fanatyk13piorunów

Godne to i sprawiedliwe

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Książki

63piorunów

720 + 1 = 721

Tytuł: Marsjanin
Autor: Andy Weir
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Akurat
Format: e-book
ISBN: 9788328729452
Liczba stron: 382
Ocena: 10/10

Jest to książka napisana na podstawie tego filmu z Mattem Damonem z 2015 r w którym to jak zwykle ktoś musiał go ratować bo tym razem utkł na Marsie jak wszyscy z niego uciekali. Film oglądałem 10 lat temu i nie pamiętam już za bardzo szczegółów więc postanowiłem, że poświęcę tydzień i przeczytam książkę zamiast w 1,5h obejrzeć film.

Książka napisana w formie dziennika pisana przez utkniętego na Marsie. Zawiera sporą dawkę naukowego bełkotu z dziedziny fizyki, chemii i innych przedmiotów szkolnych. Nawet nie wiem jak bardzo to wszystko jest wiarygodne ale nie polecałbym tego używać w przypadku podobnej sytuacji jako podręcznika przetrwania. Mimo, że postać głównego bohatera ich używała i przeżyła. Napięcie, zwroty akcji, trzymanie w napięciu z dnia na dzień jest ale wszystko zostaje rozwiązane wraz z opisem kolejnego dnia jak tylko główny bohater wstał i zjadł sobie ziemniaka.

Tak sobie teraz myślę że ta książka jest jak ziemniak. Pożywny, smaczny, cieszy każdego, wszechstronny ale czy będę pamiętać tego ziemniaka za rok?

Gruba ryba2piorunów

@owczareknietrzymryjski prawie nic mi nie utkwiło w pamięci poza tym że nic bym nie umiał tam zrobić na jego miejscu. Ale skończyłem to pewnie 6/10 było

Mistrz5piorunów

@Michumi dokładnie tak, chop był na Marsie, miał kłopoty, zasadził ziemniaki i poleciał do domu.

Gruba ryba4piorunów

@Michumi " poza tym że nic bym nie umiał tam zrobić na jego miejscu" - dlatego to on poleciał 😉

Sum2piorunów

@owczareknietrzymryjski bardzo się dla mnie podoba. książka lekka, zabawna, niezbyt infantylna, a jednocześnie nie łamiąca praw fizyki, z dobrymi plot twistami, gdzie akcja czy dialogi nie toczą się na siłę.
obecnie raz na rok, dwa sobie słucham audiobooka po anglikańsku, bo język prosty do ćwiczeń.
Niekiedy te proste książki są lepsze gdyż nie każda książka musi wpływać na spojrzenie na świat, zmieniać idee, inspirować narody. Większość to po prostu rozrywka i ta się do takiej przyjemnej rozrywki zalicza.

Mistrz5piorunów

@gwynebleid 100% racja. Niby książka taka prosta i ława w odbiorze ale da się z niej coś wyciągnąć do zastanowienia. Czy warto było ratować tego ziomka z planety? Czy mógłby się sam odmeldować gdyby zdał sobie sprawę, że fundusze na uratowanie go z Marsa pochłoną tyle hajsu co na pomoc tysięcy ludzi na Ziemi? Jakiś tam dylemat wagonika jest w tej książce.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Książki

28piorunów

692 + 1 = 693

Tytuł: Płynąc w ciemnościach
Autor: Tomasz Jędrowski
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: OsnoVa
Format: e-book
ISBN: 9788366275089
Liczba stron: 260
Ocena: 6/10

Ciągle czytam fantastykę, kryminały czy książki popularnonaukowe. Stwierdziłem, że może tym razem coś bardziej ambitnego. Widziałem ostatnio na kanale Dua Lipy o książkach, że był wywiad z kimś o polsko brzmiącym nazwisku Jędrowski. Ideolo. Nie włączałem nawet odcinka, szukam co napisał. Jest jedna książka, debiut, wydany kilka lat temu po angielsku, ale też jest przetłumaczony na polski. Nie tłumaczone przez niego, ja się nie znam może tak ma być. Podobno Nabokov też pisał po angielsku i ktoś to tłumaczył. Więcej rekomendacji nie potrzebuję czytam. Miało być ambitnie to niech tak będzie (popatrz na okładkę, nawet ona jest ą-ę).

Pierwsze strony i zaczyna się przygoda. Nie chcę za dużo spoilerować ale tak to się dzieje jak nie przeczyta się nawet zdania opisu książki wcześniej. Nie spodziewałem się opisów ciał 9-letnich chłopców ani męsko męskiej miłości prawie co rozdział. Wszystko przeplatane rozmowami o historii Polski w XX w oraz szczegółowych opisów default city. Książka ma w sobie bardzo dużo przeciwieństw czy kontrastów. Warszawa i Nowy Jork, twardość sami wiecie czego i miękkość czegoś innego, system PRL i protesty robotnicze, wolna europa i trybuna ludu, lekkość opisów i pośpiech w prowadzeniu narracji, prostota bohaterów i skomplikowana szersza perspektywa, patria i anty systemowość.

Książka przetłumaczona na 5 języków, autor poliglota, udziela wywiadów dla Dua Lipa, wydaje książkę uznaną za arcydzieło. To ja będę dla niej kontrastem bo ogólnie nie była najgorsza ale chyba nie jestem jej targetem. Wrócę do czytania czegoś prostszego.

Mistrz

w Książki

44piorunów

680 + 1 = 681

Tytuł: Jak przetrwać historię: prześcignąć żarłocznego tyranozaura, uciec z płonących Pompejów, wyjść suchą stopą z Titanica i przeżyć resztę najtragiczniejszych katastrof w dziejach świata
Autor: Cody Cassidy
Kategoria: historia
Wydawnictwo: HI:STORY
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381354516
Liczba stron: 288
Ocena: 10/10

Jeśli z jakiegoś powodu jesteś podróżnikiem w czasie i bardzo chcesz zobaczyć jak jak wyglądała epoka lodowcowa, zderzenie asteroidy Chicxulub, życie w starożytnym egipcie, zagłada Pompejów, wieki ciemne, piratowanie z Czarnobrodym, trzęsienie ziemi w San Francisco, wyprawa Titanica czy największe tornado na świecie ale będziesz potrzebować żeby ktoś ci to wszystko wytłumaczył i jeszcze podał gotowy przepis jak wyjść cało z takich sytuacji najlepiej w formie papierowej. W takim razie bardzo dobrze się składa ta książka jest dla ciebie.

Serio to książka opisuje 15 zdarzeń z historii świata i ludzkości (wymienione wyżej +kilka innych). Łączy je to, że były śmiertelne dla człowieka, interesujące dla autora i dało się z nich napisać plan przetrwania dla potencjalnego podróżnika w czasie. Autor ciekawie pisze na poruszany temat. Konsultuje się z ekspertami w danej dziedzinie oraz dostępną literatura. Wszystko przy tym jest napisane luźnym stylem ale nie próbuje być zabawny na siłę. Całość okraszona dużą ilością ciekawostek i rysunkiem do każdego rozdziału. Tak jak książka "jak wynaleźć wszystko" przypomniała mi Monstrualną erudycję którą czytałem za dzieciaka tak ta książka przypomniała mi serię Strrraszna Historia (pozdro dla kumatych kto czytał ten wie) tylko w wersji dla dorosłych.