YdtskiInspirator
1piorunówDzień dobry,
dzisiaj zrobiłem stejki. Tak jak w przepisie: wołowina krzyżowa ("premium" k⁎⁎wa kupiłem, najdroższe), well done, 180C, po 6 minut na każdą stronę, masełko z czosnkiem w ostatniej minucie. I to jest Szanowni Państwo, te całe stejki, ohydztwo. No ludzi kochane, jak można jeść surowe mięso, trochę przysmażone z wierzchu i mówić, że dobre.
Pies zeżarł. Nigdy więcej stejków. Nigdy więcej.
@Ydtski - można nie lubić tego co lubią inni i lubić to czego nie lubią inni 🤷
Poza tym gusta się zmieniają - no chyb żeś pies - bo one to bezgranicznie lubią mięso 😉
Ja jedząc w latach 90. steki z polskiej wołowiny w każdym możliwym stopniu wysmażenia nie rozumiałem zachwytu - podróże to zmieniły - wysokiej jakości steki jedzone w Stanach, Brazylii czy Irlandii zasmakowały mi i znalazłem swój ulubiony stopień wysmażenia.
Rozumiem dzielenie się opinią i doświadczeniami - ale uważaj by nie zacząć przypadkiem ewangelizować na rzecz kościoła "steki to gówno" :face_with_hand_over_mouth:
Jak można jeść coś tam i mówić, że dobre?
Ostatni raz zadałem takie pytanie jak miałem 12 lat.
Nie smakuje, to nie jedz. Proste.













