OpornikGURU
254piorunówNo więc spotkałem się kiedyś z ziomeczkami których ładne parę lat nie widziałem.
Wiadomo, w życiu się zmienia, temu się bombelek pojawił, tamtemu kobita zmieniła, itd.
No więc przedstawiamy się sobie nawzajem, ci co się wcześniej nie znali:
- Hej, Opornik jestem
- Małta - rzecze żona kolegi, której wcześniej nie znałem
- Cześć Małta! - wołam radośnie.
Małta robi się czerwona na twarzy.
(może to mój osobisty urok? - myślę, wzruszając ramionami, nie pierwszy raz by to był).
Ale czemu jej mąż odwraca wzrok i jakby się dusił? Zadławił się czymś?
Czemu koledzy zaczynają się tarzać, a jeden schował głowę w ramionach i wali pięścią w stół?
Dopieło po chwiłi złozumiałem, że Małta sepłeni.

@Opornik
Moi rodzice zaprosili na ślub jakąś sepleniącą znajomą która zamiast R wymawiała J.
Jako że na samym ślubie jej nie widzieli zapytali w takim razie gdzie stała.
Odparła, że pod chórem.
Tak było… Jakoś ciężko mi uwierzyć w ten wpis… I co Śląsk ma do tego? xD




















