Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wysryw

Gruba ryba

w Hydepark

112piorunów

Nikt nie potrafi mnie tak wk*rwić jak moja własna mama jedną rzeczą - wróżeniem...

Lata temu jakaś cyganka nauczyła "wróżyć" moją babcie, tak przekazała to swoim córka, przy czym moja ciotka to totalnie olała, a moja mama stawia karty od lat. Będąc przy tym wierzącą katoliczką.

Te karty zawsze wychodzą źle, zawsze. Od lat gadam jej, że to jest bezsensu, że według kart nikt w domu nie powinien mieć matury, bo zawsze źle wychodziły, mój brat po wypadku nie powinien chodzić, bo karty źle wychodziły, zasadniczo to pewnie też wszyscy powinni być bezrobotni, bo zawsze te j*bane karty źle wychodziły. Nic z tego się nie spełniło, ale jednak nadal w to wierzy, nadal praktykuje, a że jest panikarą to nakręca się tylko negatywnie na wszystko.

No i teraz przyszedł wynik badania, dostała skierowanie na drugie, bo jest niezidentyfikowana zmiana i co robi? Oczywiście, że wróży... i już pyta mnie o sprzedaż domu, bo jej w kartach źle wychodzi. No chyba tam na dniach wpadnę i jej te karty wyrzucę...

Przepraszam za , ale naprawdę nic mnie tak nie wkurwia jak ta hipokryzja (kościółek co niedziela, ale karty też postawie)

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

27piorunów

Czemu biceps nazywa się biceps?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem a teraz już wiem.

Bo ma dwa ścięgna którymi jest przyczepiony jest do barku.

I jedno z nich mam zwichnięte.

> _ścięgno głowy długiej mięśnia dwugłowego ramienia zwichnięte_

_Biceps (łac. musculus biceps brachii) nazywa się tak, ponieważ jest mięśniem dwugłowym ramienia. Nazwa pochodzi z łaciny: „bi” oznacza dwa, a „ceps” odnosi się do głów (punktów początkowych) mięśnia._

Leci 3 miesiąc zwolnienia.

Myślałem że spędzę ten czas jakoś produktywnie, na nauce czegoś nowego albo co, ale nic mi się nie chce. Nawet żeby pojechać na wieś, bo już mogę, nie mogę się zmotywować.

Bleargh.

Lider3piorunów

@Opornik cytując klasyka:

_nic mi się nie chce, seks mnie nie łechce..._

Gruba ryba2piorunów

@Opornik no to teraz zacznij rozkminiać triceps ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Gównowpis

12piorunów

Boli boli boli boli boli boli boli boli boli bul bul bul bul bul bul......



6 tydzien mija i ten kurwiec mnie napierdala bardziej niż mniej. Znowu się robię niemiły, ale nie chcę znowu odłączać się od Hejto.

Podobno powinien mnie już wcale nie boleć, ale koleżanka mówi że te kinetoterapie, magnetoterapie i lasery mogą mieć z tym związek, bo poprawiają krążenie, więc boleć może bardziej.
Ale i tak nie podoba mi się to.
Ech. Jestem po prostu zmęczony, zwyczajnie zmęczony. Chronicznie niewyspany, bo słabo się śpi w jednej, 2 pozycjach, obsrany żeby czegoś nie odjebać przez sen, na noc zapinam się w ortezę, na wszelki wypadek.

Czemu to piszę?
Żebyście mi trochę wybaczyli jak czasem jestem niemiły.

https://www.youtube.com/watch?v=iVktU3mTWKg

(tak mam prochy przeciwbólowe ale ich nie biorę, bo jak nie czujesz bólu jest większe ryzyko pogorszenia sytuacji, jesteś mniej ostrożny itd, łatwiej o coś stuknąć barkiem albo przesadzić podczas ćwiczeń, wolę ból, po coś wyewoluował, i wiem co mówię. )


GURU3piorunów

> Żebyście mi trochę wybaczyli jak czasem jestem niemiły.

@Opornik Zdrówka, na mnie się możesz powyżywać jak masz ochotę. Jak już ktoś ma oberwać to dlaczemu nie ja? 😉

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Jest początek, jest koniec. Morału nie ma. Dlaczego? Bo tak. Każdy musi doświadczyć tego, czego doświadczyć musi. 🤷

Bajka o tym, że kiedy moc traci "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie", budzą się upiory

Pilna uczennica wyrwała się z domu,

By nauki pobierać i poszarpać się z życiem.

Niestety dziwnego doznała przełomu-

_Dorosłość mierzy się alkoholu spożyciem_!


Poznała ona ludzi ze środowisk wielu

Wiosek, miasteczek i innych lokacji.

Choć nie mieli zbyt wiele grosiwa w portfelu

Skrzykneli się natychmiast w przybytku libacji.


Akademika gościnne czekały ich progi,

Gdzie miejscowa bohema z barierek rzygała

Z podniecenia trochę jej się trzęsły nogi

Upojenia doswiadczy- na to wszak czekała.


W ciasnym segmenciku z dwoma pokojami

Zebrał się bukiet z młodzieży kwiata

Ciepłą wódkę se pili oni, parówkami

Przegryzając problemy życia oraz świata.


Tak mijały godziny na śmiechu i płaczu,

A alkohol podsycał ich emocji stany

I nasza uczennica znalazła się w sraczu

Bo wóda i parówki to duet nieudany.


Jak migawki majaczyły jej jakieś postacie,

Lecz jedno jej z ustępu wspomnienie utkwiło

Mianowicie chłopy rozpinali gacie!

Na ułamek sekundy ją to przeraziło.


Lecz oni po prostu stanęli prze zlewie

Wyciągajac stóp palce i męskie przymioty,

Gdyż nie chcieli przeszkadzać niewieście w potrzebie,

Co akurat w sedesie spuszczała wymioty


Po tamtych czasach wspomnienie zostało

Którego i demencja pewnie nie oddali:

Legenda o niewieście, której się ulało

Oraz rzecz o chłopakach, co do zlewu lali...

Fanatyk5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

Z dwa trzy razy w tygodniu wchodzę sobie na Wykop, czasem nawet coś napiszę zwłaszcza na jakimś tagu który tutaj jest martwy, natomiast to wchodzenie ma być swoistego typu guilty pleasure, ten portal to jest jakiś pierdolony hive mind.

Nie wiem jakim cudem Udało się zebrać tak pokaźną grupę tak bardzo spierdolonych ludzi. Pi⁎⁎⁎⁎lą w kółko o jednym i tym samym, o myśliwych teraz k⁎⁎wa o psach. Pamiętam w trakcie pandemii to był typowo platformiany zlot przygłupów a teraz znowu 90% wpisów antyrządowych. No i nie zapominajmy o p0lkach jak te nieporuchane przegrywy marząc o kawałku kobiecego ciała plują jadem wiedząc że prawdopodobnie nigdy go nie dotkną nawet.

Cenzura totalna, usuwanie niepoprawnych wg kolekcjonerów chromosomów z moderacji postów.

Po co to piszę nie wiem, pewnie dlatego że spędziłem tam wiele fajnych lat dawniej. Hejto oby się trzymało ale ostatnio martwi wysyp odejść.

Kompan3piorunów

@Michumi a tu jak jest, bardziej eksluzywnie? Sami sobie to wmawiacie, że tworzycie lepszą społeczność, wręcz bycie nadludzmi nad wykopkami. Prawda jest taka, że tutejsza zawartość to memy z owca, piciem wody, cykliczne wrzutki filozoficzne i cytaty z Prachetta. Reszta to memy dokładnie te same co na wykopie, te same wpisy. Może w łagodniejszej formie, bez tylu przekleństw i ścieku. Hejto to wykop lite, gdzie większość użytkownikow liże się nawzajem po jajach. Taka prawda, nie kreujcie siebie i tego portalu na jakąś elitę, bo to gówno prawda.

Fenomen1piorunów

lubie, kiedy ktos narzeka tak dobrze, ze az bawi

Pokaż więcej komentarzy (55)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Wracałem sobie dziś do domu, "piątek" i mi się przypomniały znowu dawne lata. Będzie długo więc niecierpliwych zapraszam gdzie indziej :smiley:

Braliście kiedyś udział w 'ochronie' dyskoteki na wsi lub w małym mieście?

Pewnie nie, to wam opowiem jak to wyglądało okiem 'informatyka mafii' (czyli mnie, jak mnie nazywał szef pewnej niewielkiej grupki przestępczej z którym się przyjaźniłem od małego, pisałem tu o nim już przynajmniej 2x)

Lata 90.

Piątek więc idę do osiedlowego pubu na bilard. Wtedy jeszcze paliłem więc kupiłem paczkę Goldenów, wypachniłem się Fahrenheitem (podróbka rozlewana do flakonu) na który to dziewczyny leciały jak na miód, bardziej chyba komplementowany był tylko Kenzo Homme (podróbka Kimono lub Kamikaze, zależy co było w kiosku), pewnie pamięta.

Aura jesienna, ciemno, ponuro i dżdżyście. Pamiętam że szedłem na skróty, przez tory kolejowe, gdzie był skład węgla i czasem cieć ganiał, to się uciekało, choć bardziej dla zabawy, nie ze strachu jak za dzieciaka.

Dawniej też miał psa, wtedy już nie.

Z tym cieciem (w sensie cieciem z kolei, nie wiem czy tym konkretnym) mam inną historyjkę, trochę zabawną trochę straszną. Może kiedyś napiszę.

Wyszedłem przez dziurę w płocie w krzewach morwy (czyli dobrze, bo akurat grzmiało ) i poszedłem do pubu, do baru się wtedy mówiło.

Że ekipa była w barze, to było widać już przed wejściem: maluch Lidii, golf Hazego, duży fiat Kasztana stały na chodniku.

Dwa, w barze leciała muzyka rockowa, której wymagał Sławek szef tej grupy specjalnej
Wszyscy stali lub siedzieli w sali do bilarda, barmanka d⁎⁎ę musiała mieć siną od klepania i obmacywania ale sama lubiła skoczyć z którymś z nich 'na dół', do starej sali bilardowej. Czasami z dwoma lub trzema. Miała na imię Monia i wkrótce miała zajść w ciążę z pewnym typem z Torunia a potem zostać szefową komisu samochodowego. Ale póki co była barmanką i lubiła imprezować. Lubiano ją tam ale nikt nie wymagał darmowego piwa i bilarda.

Bo lokal należał do pani Wioli, około 50ki taka tam babka z osiedla.
Miała ochronę za darmo i chłopaki ją szanowali. Ot taki selektywny szacunek do swoich.

W tym barze piłem jako mały gnój pierwszy raz w życiu pepsi ze szklanki przelany z szklanej, oszronionej butelki i było to doświadczenie do pamiętania na całe życie. Powąchałem napój przed wypiciem i do nosa wleciało mi sporo tego gazu, zapach "coli" niezapomniany.

Sławek zbił ze mną pionę i dał mi browara 10,5 - nie powiem, lubiłem je zwłaszcza z tymi Goldenami. Sławek nie pił ani nie palił ("ty wracasz do domu po imprezie z kacem i bez kasy a ja z kasą i bez kaca", tak lubił mówić) ale lubił przypalić MJ i czasem wciągnąć koks. Umiał zaczarować każdego ale nie mnie, znaliśmy się od "takiegp" i wszystkie jego sposoby na skłanianie ludzi ku swojej woli na mnie nie działały.
Choć może nie do końca, bo jednak tego wieczora dałem się namówić.

Jedziemy do Piździchowa (nie podam prawdziwej nazwy wsi) bo będziemy tam ochraniać ten ich klub - powiedział.
Na moje pytanie po co ja tam, powiedział, że zobaczę.
Po jakiejś godzinie już byłem z nimi w aucie i jechaliśmy do klubu.
Klub to była popularna dyskoteka, grube setki ludzi i ani jednego kibla. Wszyscy łazili szczać "obok" tj za róg albo co wstydliwsi "na wał" gdyż niedaleko było do Wisły.
Na wale też odbywano stosunki seksualne i prowadzono bójki.
Gdy dojechaliśmy Sławek mówi do mnie: sam się nie szwendaj, łaź ze mną i Lidią, bo możesz dostać po ryju co też się stało bo nie posłuchałem i wciągnięto mnie w jakąś bójkę z udziałem - na oko - 15 osób.
Sławek mnie stamtąd wyciągnął i miał z tego niezły ubaw, poszliśmy do środka, lecz nie weszliśmy.
Szef klubu - około 2 metrów łysiejący z zaczeską typ, niegdyś podobno sempai karate Kyokushin z 2 Dan- wyszedł przed klub i powiedział że mamy spierdalać bo już jest ochrona.
Dosłownie w 3 sekundy po tym wyszło kilu chamów z Wojewódzkiego nr1. Pamiętam ich ksywy do dziś ale nie przytoczę bo byli bardzo znani w środowisku i poza nim.
Sławek tylko stał i się uśmiechał - "od dziś już ich tu nie ma" i nie wiedziałem o co mu chodzi bo, k⁎⁎wa "nas" było 5 razem ze mną
Wtedy przez ten tłumek bijącej się hołoty przeszło - może wyolbrzymiam ale przysięgam że takie miałem wrażenie - z 20 gości, same kwadraty, skóry, psy na smyczach (to były łby z Wojewódzkiego nr 2), kastety a jeden z nich podszedł do Karateki wyjął pistolet i uderzył go kolbą w ryj tak, że słyszałem zgrzyt tego metalu o jego kość szczękową.
Zaczął się bałagan, ludzie zaczęli się rozpierzchać, ja poleciałem gdzieś w bok a tamci zaczęli lać niemiłosiernie tą ochronę.
Jeden z ochroniarzy, ubrany w szary golf, łysy i napakowany koleś, miał wyjątkowego pecha (potem dowiedziałem się że był szefem tej ochrony) bo go wyciągnęli i ten z pistoletem zaczął go bić.. nie: katować tym pistoletem po głowie. Ten dźwięk, nie da się go zapomnieć, głowę miał jakby zrobioną z płatków skóry, krew leciała i zaraz krzepła na policzkach, wisiały sople tych skrzeplin. To co nie skrzepło zabarwiło ten jego golf na brunatno. Ja stanąłem tyłem i żeby nie wyglądać nieswojo, odlałem się na ścianę klubu łypiąc na to co się działo.
Po chwili Sławek przyszedł do mnie i kazał mi zabrać tego łysego w golfie i zawieźć "na pole" ale w sensie dosłownym nie że "na dwór" więc go zawiozłem z 10 km dalej i zostawiłem na polu, nawet był świadomy i kazał mi wypierdalać, sam poszedł dalej.
Auto wyglądało już wcześniej jak chlew, więc wyszedłem koło klubu a tam już - dosłownie - jak gdyby nigdy nic, chłopaki "od nas" stali na bramce, reszta piła w środku z karateką, bawili się za pannami. Ochraniali potem ten klub dobre 5 lat.
W trakcie imprezy, było już ładnie nad ranem ale wciąż ciemno, Sławek przyszedł do mnie z jakąś dziewczyną. Drobna, mocno zrobiona. Mówi - weź ją do biura bo się na ciebie ślini. Na mnie? K⁎⁎wa, dobre :smiley: ale wziąłem i posadziłem na kanapie, ona zaczęła się do mnie po pijacku dobierać ale kazałem się jej uspokoić i przyniosłem kolejnego browara (z kija, nie wiem jakiego).
Po około pół godzinie spała a Sław przylazł i pyta jak było - powiedziałem, że spoko. "Jak ci się podoba Gagarin?" zapytał a ja nie wiedziałem o co chodzi, dopiero za chwilę wyjaśniło się, że tak ją "ochrzcił" bo miała fryzurę "na kask" i jak ssała to się robiła próżnia.
Pytał się czy chcę żebyśmy ją wzięli "do domu na później" ale podziękowałem i pojechaliśmy "do domu" bez niej.
nie wiem co się z nią potem działo poza tym, że ta ksywa do niej przylgnęła i co jakiś czas ktoś gadał że ją brali tam w tym "biurze".

Miałem kaca moralnego dość długo po tym ale przeszło. Były potem jeszcze gorsze rzeczy w tym naszym zawszonym 20k miasteczku w latach 90.
Że nie skończyłem martwy albo w pierdlu, to tylko opatrzności dziękować.


Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Przypomniało mi się jak kiedyś "na śniadanie" dodałem do kawy olej MCT, wypiłem i pojechałem do pracy.

Po 700m w aucie awaria, zwieracz ledwo czymie a tu żadnej stacji, nic. DO domu za daleko zawrócić, najbliżej kaufland.

Wbijam akurat koljega menel wychodził z kabiny, smród jak by wysrał tira śledzi zepsutych i brak papieru
Lecę na salę sklepu, kupuję nawilżony papier i lecę do tej komnaty bezbożnej
A tam drugi koliega menel sra. Czekam on wychodzi bezbożnik nawet d⁎⁎y nie wytarł a ja ze łzami w oczach, upokorzony przez własne flaki okrakiem nad tą otchłanią piekielną
Od tego czasu zawsze mam w aucie papier nawilżony. Zawsze.

ot, tak mi się przypomniało :smiley:

i inne

Kosmonauta1piorunów

@Michumi piekna historia, wedlug mnie zasluguje na ekranizacje ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽ . Ja kiedys sralem w sklepie to miejscowy zul co odprowadza wozki wbil sie do kabiny obok. Tak zapierdolil, ze napchalem tylko papieru do d⁎⁎y bez podcierania i ewakuowalem sie do auta xD. Jak zaczal grac na d⁎⁎ie to sie powstrzymywalem, zeby nie wybuchnac smiechem, ale kikla sekund pozniej powstrzymywalem pawia xD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

354piorunów

Jak miałem może z 22 lata i zaczynałem "przygodę" z IT w moim pierwszym zachodnim korpo byłem jeszcze naiwnym idealistą, zapaleńcem który z przyjemnością spędzał po 15g dziennie nad konfiguracją switchy, routerów, kodując aplikację sprzedażową w MSAccess 97 (robili na tym systemie ponad 150 mln obrotu, obsługiwał zarządzanie indeksami, stanami magazynowymi, wysyłki i sam proces sprzedaży/fakturowania) którą w spadku odziedziczyłem po moim poprzedniku/"szefie".
Było to okupione dość dużą ilością stresu bo byłem jedynym na tamą chwilę informatykiem na 3 oddziały produkcyjne i dzwonili do mnie nawet o 3 w nocy (sam sobie byłem winien). No ale nadszedł pewien dzień a raczej dni które całkowicie zmieniły moje podejście a co najważniejsze mój status w firmie.
Pierwsze zdarzenie to było z 2 miesiące po odejściu tego mojego poprzednika - moja szefowa dyr. finansowa zawołała mnie na dywanik i przekazała mi, że "od dziś proszę raz w tygodniu przesyłać mi raport co pan w danym tygodniu robił"
Przejęty zapytałem czy coś robię nie tak czy coś zjebałem odpowiedziała "jak był X to ciągle tu biegał, usuwał awarie bo były, było widać, że się stara wszystko naprawić a pana nie widać prawie"
Tak jak tam stałem tak mi jebło ciśnienie i jak zupełnie nie ja mówię coś w ten deseń: "Ok pani dyrektor, od dziś pojawią się awarie i będę je usuwał. Np obawiam się że wysyłki z magazynu wyrobów mogą stanąć bo skarżyła się pani Zosia że coś źle drukuje" (mwg to było najgorsze piekło każda obsuwa kończyła się karczemnymi awanturami z tirowcami)

Babka spojrzała na mnie jak by ją piorun strzelił (proszę pamiętać jaka była sytuacja na rynku pracy w latach 9x) ale w jej oczach zobaczyłem po pierwsze, że zrozumiała co do niej i o czym mówię a po drugie, że nabrała do mnie szacunku.

Nie wysłałem ani jednego raportu a pracowałem tam jeszcze kolejne 3 lata.

Drugi punkt zwrotny to było zdarzenie z Wielkim Panem Prezesem Niemcem Alkoholikiem Cholerykiem i Chamem
Nienawidził Polaków, traktował ludzi jak szmaty ze swoim polskim podnóżkiem pewnym dyrektorkiem.

Potrafił kopać ludzi po d⁎⁎ie (dosłownie), zamykać ich w swoim biurze by zmiękczyć w jakichś tematach stawiając przed drzwiami "ochroniarza", ciągle był na⁎⁎⁎⁎ny i palił jakoś 40 fajek dziennie albo lepiej, śmierdział jak cap, drapał się po jajach gołą ręką wkładaną w spodnie. xD

Pewnego dnia wlatuje do mnie wspomniana dyr-fin że szybko szybko Pan Prezes każe przyjść mi do siebie. Okazało się, że chodzi mu u zdalny dostęp do jego komputera jak jest "w podróży". Wówczas na rynku królował PcAnywhere (Symantec bodaj) i dawał możliwość (w późniejszych wersjach) zdalnej pracy przez wdzwonienie się telefoniczne/oddzwonienie.
A dostęp miał mieć do notowań giełdowych co licencja była sprzętowa na jego PC.

Denerwowało go, ze to TAK wolno chodzi i zjebał za to panią dyrektor a ta oczywiście wystawiła kartę "trzeba zawołać M i z nim pan pogada). Miałem już tam z 2 lata stażu i wciąż (po sytuacji z dyrektorką) pilnowałem by nie dać sobie wleźć na łeb.

Prezes zaczął mnie tym polskim (znał 6 języków w stopniu komunikatywnym to trzeba mu oddać, plus ożenił się z Polką) niemiecko charczącym językiem wyzywać od debili, rzucać ku⁎⁎⁎mi, dmuchał mi w ryj dymem.

Pani dyr zajęła bezpieczne pozycje przy drzwiach i w międzyczasie weszła kadrowa, babka chwilę przed emeryturą.
Ja stałem tam i czułem, że zaraz źle się to skończy, że tego c⁎⁎ja połamię jak szmatę i wyjdę. Zamiast tego powiedziałem "nie mów tak do mnie nie jestem twoim synem" xDDD mniej więcej tak, dość czerstwo inawet ostrzej bo chyba nazwałem go "szkopem" ale nie jestem pewien może to było potem pod prysznicem jak sobie analizowałem rozmowę hehe

Spodziewałem się że jak stoi tak zawoła tego swojego "ochroniarza" ale on zamiast tego zmieszał się okropnie, spuścił wzrok i powiedział "ja.. ja. przepraszam cię, racja. ja" ("ja" w sensie, "tak" po niemiecku, nie że "on").
Od tego czasu miałem z nim absolutny spokój aż do momentu jego wyjebania przez zarząd. Raz jak nie chciał dać pieniędzy na rozbudowę serwerowni wstawiłem mu do jego biura za plecy serwer (pamiętam jak dziś Compaq ML530 wersji tower na je⁎⁎⁎⁎ch kółkach). Jak wrócił do biura to ryknął śmiechem tak, że go słyszałem po drugiej stronie korytarza, przyczłapał i powiedział "dobra rób tą serwerownię"

No to macie kolejny co mi się pojawił w głowie na kiblu rano jak planowałem taski na dziś :smiley:

Sum8piorunów

@Michumi W korpo nie chodzi o to, aby wszystko dobrze i bez zakłóceń działało, bo wtedy co by mieli do roboty ci wszyscy product ownerzy, scrum masterzy, project managerzy i ogólnie cała kadra zarządzająca niższego/średnigo szczebla.

A tak jak są pożary, asapy, dedlajny i kalendarz wypełnionymi spotkaniami to sprawia się wrażenie, że się ma kupę rzeczy do ogarniania.

Ile to razy bohatersko naprawiałem produkcję przez błąd, który sam zrobiłem kilka miesięcy wcześniej... Błąd typu zapomniałem, że czasem jakaś wartość może być undefined, do naprawienia w 5 min. Ale przez ile spotkań, dyskusji i planowania musiałem przejść, aby sobie móc swobodnie naprawić ten błąd to głowa mała xD No ale potem naprawiałem to tydzień, skoro tyle spotkań i ludzi było zaangażowanych w cały proces xD

Gruba ryba2piorunów

Takie wpisy ze świecą szukać

Pokaż więcej komentarzy (58)

Gruba ryba

w Polityka

26piorunów

Fajne to przemówienie Tuska, nic nie robiliśmy bo nie mieliśmy przychylnego prezydenta. Teraz już po ptakach i będziemy coś robić; albo i nie.
K⁎⁎wa po dwóch latach, szmaty jebane, żałuję że głosowałem na td.

Osobistość4piorunów

@Semicolon Człowieku małej wiary do końca Maja Tusk ma dać 100 projektów ustaw !
Co nie wierzysz Tuskowi ?
Oszukał kogoś ?
Przecież Tusk i Rafał nie kłamią.

Koneser1piorunów

@Semicolon Ja nie żałuję, bo nie głosowałem na KO. Żaluję natomiast, że partia Tuska ma tak dużo do powiedzenia w koalicji.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

38piorunów

UWAGA, będzie długi wysryw w stylu opowiadania dla smarkaczy, zapewne niewart czytania ale muszę to gdzieś wrzucić, podczas pisania często czuje ulgę jak coś z siebie wypluje.

Dziś nad ranem obudziłem się strasznie smutny. Poduszka była lekko mokra, morda też lecz nie wiem czy ryczałem przez sen czy się spocilem. Ryczałem z powodu który jest przedmiotem tego wpisu setki razy. Więc może i teraz tak było?

Obudziłem się ze wspomnieniem, które lata, lata temu wywaliłem z świadomości. Wspomnieniem chwil, które bardzo długo mnie męczyły w przeszłości i powodowały fizyczny wręcz ból, gdy myślałem czemu tak to się potoczyło. To wspomnienie wróciło z przytłaczającą szczegółowością i tym okropnym uczuciem, kiedy budzisz się jeszcze przez ułamek sekundy mając nadzieję, że to nie był tylko sen.

Madzia, to była dziewczyna, którą spotkałem przypadkiem. Takim przypadkiem, co to bywają wtedy, kiedy się w ogóle ich nie bierze pod uwagę. Jesteś sobie, coś tam robisz - ja akurat piłem bełty z kolegami na pomoście w malutkiej wsi nad jeziorem, Ontario, się nazywało to wino - i nagle dzieje się coś, co zmienia ci życie. Robi taki wir w świadomości, zostaje we wspomnieniach i zostaje z tobą do końca życia. Myślałem, że zapomniałem - zapomniałem na długie lata. Ale dziś okazało się że nie. Cały czas siedziało gdzieś głęboko i wróciło w pełnej, bolesnej postaci dziś w nocy.
Noc była wtedy, piękna lipcowa noc pachnąca wodą, drzewami, tymi bełtami i czymś jeszcze. Czymś co tam nie pasowało bo było egzotyczne, jak jakiś składnik perfum. Lata później odkryłem, że to był tatarak. Ale dla mnie na zawsze to będzie Jej zapach. Zapach mojej pierwszej miłości, zapach Magdy,
Ta miejscowość była w lesie, w Borach tucholskich - nie wypoczynkowa lecz były tam ogródki działkowe a'la ROD - było jezioro, był pomost no nie wiem czemu i jak tam znalazłem się pod namiotem z dwoma kumplami - Michałem i Sławkiem (który później został bandziorem, pisałem tu już o nim) oraz Piotrem ksywa Mysza bo miał taką mordę jak mysz w stylu Disneya. Mieliśmy 17/18 lat. Ja 17 ale w lipcu właśnie mam urodziny więc liczyło się jak 18. Mysza był starszy jakieś 2 lata. Mysza był porządny z rodziny inteligentów i artystów (Myszy nie pozwolono z nami spać, kimał w domku na ROD u rodziców bo tam mieli), sam bardzo inteligentny, razem pisaliśmy gry na Atari. Tekstowe z obrazkami ale dalej gry :smiley: Sławek i Michał - Sławek wysoki, napakowany o urodzie Juliana Iglesiasa, bardzo bystry chłopak ale cóż, tą bystrość wykorzystywał głównie do manipulacji innymi ludźmi, chciał być szefem grupy przestępczej i to osiągnął - podrzędna grupka małomiasteczkowych kasztanów no ale osiągnął. Michał jakiś czas z nim się tam bujał ale w końcu wyjechał do UK.
Siedzieliśmy i gadaliśmy o kosmosie bo było czyste niebo, pięknie widoczne gwiazdy, Mysza umiał pokazać z 10 konstelacji a ja tylko mały i wielki wóz. Michał poszedł się odlać a z nim Sławek. Ja siedziałem i gadałem z Myszą, nie wiem jak długo ale bełt się skończył i planowałem iść do namiotu po kolejnego gdy nagle ktoś zakrył mi oczy (w sumie nie wiem po co bo i tak było całkowicie ciemno pomijając świecący spłachetek księżyca i gwiazdy) i usłyszałem głos Sławka "no ładnie ładnie". Dłonie były malutkie, pachniały.. Pachniały czymś egzotycznym, czymś lekko korzennym i cytrusowym. Usłyszałem śmiech i głos "Cześć jestem Madzia". 
Zaraz obok zmaterializował się Sławek z drugą dziewczyną - koleżanką Magdy: Moniką. Spotkali te dziewczyny na "plaży" przy przejściu na (nielegalne) pole namiotowe. Sławek natychmiast zaanektował Monikę - wysoką brunetkę z wielgachnymi cycami a Magda chciała poznać resztę z nas lecz Sławo powiedział - "tam czeka ktoś na ciebie, chodź poznacie się". Nie wiem czemu to zrobił bo Michał latał wkoło niej jak spaniel ale stało się tak, że Magda "przypadła mnie" i resztę tej nocy spędziliśmy we czwórkę na pomoście, oświetlając sobie otoczenie taką płaską latarką co miała kilka różnych kolorów i była na duże płaskie baterie a którą w namiocie miał Michał. Mysza poszedł do domku a obrażony Michał sam zawinął się do namiotu mimo, że nikt go nie wyrzucał. 
Dziewczyny były z Grudziądza, znały się od dzieciaka a przyjechały na działkę dziadka Moniki. Siedzieliśmy, gadaliśmy i piliśmy bełty. Ja w pewnym momencie już tak się zaprawiłem, że rzygałem do tego jeziora z pomostu, Sław coś pi⁎⁎⁎⁎lił, że jutro przyjdziemy łowić tu ryby bo będzie zanęcone (w ciągu całego dnia zjadłem 4 kromki suchego chleba) co bardzo spodobało się dziewczynom. Magda powiedziała: chodź, zaprowadzę cię do spania. Złapała mnie za dłoń i jakoś sprowadziła z pomostu, w dalszej drodze wodowałem w trzcinach i miałem pijawkę ale dotarliśmy. Rano wstałem na takim kacu jakiego nigdy dotąd nie miałem (nie piłem też bełtów wcześniej jedynie piwo). 
Poszliśmy popływać w jeziorze i umyć się (pamiętam "mydło ulegające biodegradacji") oraz w końcu wyszczotkowałem mordę cuchnącą płucząc pastę wodą z szklanej butelki "Połczynianka" - okropna słona woda. 
Jedliśmy jajecznicę co przyniósł Mysza od jego mamy i wtedy przyszły dziewczyny. Pierwszy raz mogłem zobaczyć je w świetle dnia, pamiętam każdy szczegół, każdy detal ubioru i wyglądu Magdy. Była bardzo szczupła, można by powiedzieć, że chuda lecz miała szerokie, kształtne biodra i naprawdę proporcjonalny do tego tyłek. Ubrane miała krótkie spodenki zrobione z jeansów z jedną tylko kieszonką w której mała założony palec. Wiecie jak się trzyma kciuki w kieszeniach, no. Miała fioletową koszulkę Phoenix Suns z Tomem Chambersem, lekko przydługą, na lewym nadgarstku rzemyki z kuleczkami czy jak to się nazywało. Była piękna, idealna. Jej twarz - która dziś mi się śniła - jaśniała uśmiechem, błyszczącymi białymi zębami, najbłękitniejszymi oczami jakie w życiu widziałem. Mały nosek z blizną (później dowiedziałem się, że ugryzł ją za dzieciaka pies dziadka - dziadek po incydencie bez słowa wziął psa i zastrzelił za domem). Jej pierwsze słowa do mnie - bałem się, że na trzeźwo i za dnia powie, żebym spierdalał - to "cześć grubasku pijaku" (zawsze byłem klocowaty i co z tego) i pocałowała mnie w usta. Była odrobinę niższa ode mnie choć sam nie byłem wysoki. Miała blond włosy, naturalnie poskręcane i opadające na ramiona, ciągle odgarniała kosmyki z twarzy. 
Zakochałem się od razu. Gdyby ktoś zapytał to było chwilę po dziesiątej rano. Miałem wcześniej dziewczyny ale to było coś, czego nigdy wcześniej ani też nigdy później nie poczułem. 
Ten dzień spędziliśmy całą grupą by wieczorem znowu zostać we czwórkę. Kolejne tak samo, jedynie Mysza pojechał do domu. Dziewczyny miały wyjechać za 2 dni, dokładnie tak jak my. Ostatniego dnia siedzieliśmy przy altance Moniki dziadka i gadaliśmy do białego rana, gdzieś koło 4 wzięła mnie za rękę i powiedziała: "chodź wykąpiemy się". 
A, właśnie. Zanim się rozjaśniło Sławek i Monika poszli gdzieś, na bank się r⁎⁎⁎ać, my zostaliśmy sami przy altance. Opierała głowę na moim ramieniu, ja mierzwiłem jej włosy gdy nagle podniosła na mnie wzrok i powiedziała - "chyba jesteś drugą częścią mnie" i pocałowała mnie, pocałunek trwał z 5 minut - jeśli pierwszy strzał koksu daje uczucie, którego potem próbuje się doświadczyć kolejny raz ćpając coraz więcej i więcej, to ten pocałunek był tego odpowiednikiem. 
Potem poszliśmy się kąpać, choć poranek był bardzo chłodny, (k⁎⁎wa jak sobie przypomnę, że wtedy się slipy nosiło to mnie mierzi) i gdy władowałem się w galotach do wody, powiedziała "ale na golasa grubasku". Stała już całkiem naga po kolana w wodzie a ja stałem i się gapiłem na nią jak debil. Nie będzie tu pornografii - wystarczy powiedzieć, że przyszła do mnie, przytuliła do siebie, czułem - w tej zaskakująco ciepłej wodzie - jej ciało, gęsią skórkę. Nie było nic poza tym, bała się panicznie ciąży a ja w końcu się uspokoiłem i potem już tylko sobie dryfowaliśmy w tym jeziorze. 
Nazajutrz musieliśmy się pożegnać. Po mnie i chłopaków miał przyjechać mój tata - Magda wracała ze swoimi rodzicami, Monika została jeszcze bo dziadek do niej miał przyjechać z jej bratem.
Dała mi karteczkę z numerem telefonu i adresem. Ja jej tylko adres bo nie mieliśmy wtedy telefonu ale były budki telefoniczne. Było mi ciężko, bardzo ciężko widząc ją jak odjeżdża z rodzicami machając mi przez tyle okno fiata 125 (śliwkowego koloru - kojarzył mi się z jej koszulką Phoenix Suns). 
Nigdy już nie miałem jej zobaczyć.
Dzwoniłem z 200x - bez skutku - z budek i od kolegów. Najpierw nikt nie odbierał, potem "nie ma takiego numeru". Wysłałem z 5 listów. Bez odpowiedzi. Jak w tej piosence Łez, dosłownie. 
Minęły wakacje, minął rok 1996. Pogodziłem się z tym, że mnie wystawiła, że dała fałszywe dane. Lecz zanim pojąłem, że to koniec, myślałem o niej miesiącami, wracając do tamtych wakacyjnych chwil myślami, wyobrażając sobie co byśmy teraz robili.
Pewnego dnia tata powiedział ze jedzie po towar do.. Grudziądza. Wtedy to była nie lada wyprawa ale wsiadłem z nim do żuka (wojskowego) i pojechaliśmy.
Adres pamiętałem, miałem wyryty w głowie. Jeszcze miałem nadzieję, że coś poszło nie tak. Że to pomyłka. Zadzwoniłem z budki w Grudziądzu mając nadzieję, że to "błąd na liniach międzymiastowych" - nie ma takiego numeru.
Poszedłem pod adres z karteczki - kilka bloków, domofony, numer mieszkania 21, dzwonię. Odbiera jakaś kobita, pytam się czy jest Magda. Magda? Nie, nie ma a pan to kto? Mówię kto ona ma minę jakbym przyłapał ją na sraniu do paczkomatu, każe mi wejść. Daje mi moje listy. Listy do M. 
To jej ciocia.
Magda zginęła w wypadku samochodowym wracając z wakacji w ubiegłym roku razem z rodzicami. Mieli zderzenie czołowe z innym autem które z niewiadomych przyczyn zjechało na ich pas, impet uderzenia wyrzucił ich z drogi, wpadli do oczka wodnego które tam było. Nie utonęli, nie żyli już po zderzeniu. 
Moja Madzia. Moja pierwsza miłość, miłość od pierwszego pocałunku, nie żyła w parę godzin po naszym rozstaniu w tej przeklętej wsi. Przez te wszystkie dni i miesiące, gdzie ciągle miałem nadzieję, że to nieporozumienie, że jakaś pomyłka - ona nie żyła.

Listy wyrzuciłem. Nie poszedłem na cmentarz.

Dziś mi się śniła - że była u mnie w domu, u moich rodziców. W tamtym czasie. Że siedzieliśmy i oglądaliśmy coś na video. Nie pamiętam za dużo.
Pobudka i ułamek sekundy nadziei. Potem smutek i wspomnienia, których już nigdy nie chciałem mieć.

Dla M.

Osobistość5piorunów

@Michumi Takiej historii się nie spodziewałem. Ja na Twoi miejscu odwiedziłbym cmentarz, ale nie jestem na Twoim miejscu. A bełty też pierwszy raz słyszę w takim znaczeniu, u mnie mówiło się tak na rzyganie - "puścić bełta". Piorun

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Psychologia

21piorunów

Czy tylko ja jestem takim debilem, czy inni też tak mają?
Że mając pod korek własnych problemów, przejmuję się problemami innych?

Chwilami dobija mnie jak wiele osób jest samotnych. Znam wiele ludzi którzy są sami, i są nieszczęśliwi, właściwie jedyna szczęśliwa samotna osoba to głęboko wierząca katoliczka, ona przynajmniej w Bogu znajduje pocieszenie.
Czasami nawet rodziny nie mają albo nie utrzymują z nią stosunków, a są fajnymi, wartościowymi ludźmi którzy pomagają pchać ten pieprzony świat do przodu.

Popsuty jest ten świat, nie tak to powinno wyglądać.
Może aranżowane małżeństwa to nie był jednak taki zły pomysł. A może "postęp"/reklamy/filmy itd. nas rozpieściły i mamy za duże wymagania od życia.

J⁎⁎⁎na

Gruba ryba3piorunów

zapros ich na hejto, jeszcze dostaniesz 10 piorunow od skalpa 😉

Twórca0piorunów

Uwielbiam takie wpisy, gdy ktoś narzeka na coś równocześnie litując się, że jest tak żle i sam to tak mocno dostrzega. Udowadnia to tylko, że właśnie z takimi typami najlepiej unikać kontaktu, którzy bez względu na okoliczności na pierwszym miejscu będzie zawsze ich własne mniemanie.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Mimo, że po etapie zachwytu nad AI i pisanymi "przez nią" opowiadaniami w stylu Cacao Decomoreno przyszedł etap na drwiny i wyśmiewanie w niektórych światłych kręgach, ja nadal uważam, że AI to jest coś totalnie niesamowitego, co dane nam - akurat nam - było doświadczyć od samego początku. Ludzie z roczników 7x i wyżej do jakichś początków 90 mieli możliwość obcować z technologiami od samego jej praktycznie zarania w znanej nam formie począwszy od komputerów typu Odra, 300 kilogramowych mainfrejmów poprzez 8bitowe maszynki które zawitały pod strzechy aż do półprzemysłowych monstrów do kopania bitkojnów. Wiadomo jak to szło.
Było google i rewolucja w wyszukiwaniu - prostota i skuteczność, która z czasem wyewoluowała w samopożerającego się multi zadaniowego molocha by w obecnych czasach panicznie zacząć ścigać liderów AI będąc zagrożoną przez nowe metody eksploracji zasobów internetu. Możemy lubić lub nie kierunek - oraz źródło - pochodzenia tych danych, możemy mówić, że AI kradnie (google robiło to od dekad choćby za pomocą highlightów i google "tego tam mechanizmu" co pokazywał treść strony bez faktycznego wchodzenia na nią). Można się pluć, że AI robi obrazy z "ukradzionych" człowiekowi dzieł - będzie to prawdą no ale co jest w wielkim kole ewolucji "niekradzione", nieulepszone i niezoptymalizowane? Czym jak nie "kradzieżą" jest inspiracja?
Pomijając cały szum o wyrżnięciu setek tysięcy pracowników różnych zawodów ja widzę jedno tylko zagrożenie w całym tym technologicznym skoku - odcięcie dostępu do niego szaremu człowiekowi. Pamiętajmy że AI jakie znamy i do jakiego mamy dostęp to pewnego rodzaju wstęp czy inwokacja do dzieła pt. SZTUCZNEJ YNTELYGENCYJI TRYUMF A CZŁOWIEKA UPADEK, przynajmniej w kontekście nauczania, zdobywania wiedzy, wykorzystywania jej oraz rozwoju jako takiego. No jak u Zajdla.
Dziś po wrzuceniu w ChatGPt czy GROKa wyników badań (wraz z fotkami usg czy rtg) z narysowaniem tła i kontekstu możemy z BARDZO DUŻYM prawdopodobieństwem na szybko np. potwierdzić swoje przypuszczenia co do stanu zdrowia.
Albo - o! - tak jak chwilę przed tym wysrywem zrobiłem ja, poprosiłem o przepis na dwudaniowy obiad zawierający wszystkie niezbędne makro i mikroskładniki w ilości minimum 30% rws będące częścią zbilansowanej diety.
oczywiście pozostaje jeszcze kwestia wiary w odpowiedzi, tu zdrowy rozsądek nie powinien dać się uśpić nigdy. Przynajmniej na razie.

Przepis poniżej :smiley: Spytał również czy chcę wersję wege
Pewnie zabraknie jakiejś siarki czy amoniaku no ale już jest solidna baza :smiley:

:stew: Zupa: Krem z soczewicy i marchwi z imbirem
Składniki (na 2 porcje):

* 100 g czerwonej soczewicy (źródło białka, żelaza, cynku, kwasu foliowego)
* 2 marchewki (β-karoten, błonnik, witamina A)
* 1 cebula (witamina C, siarka organiczna)
* 2 ząbki czosnku (selen, mangan, związki siarkowe)
* 1 łyżka oliwy z oliwek (zdrowe tłuszcze)
* 1 cm świeżego imbiru (działanie przeciwzapalne)
* 750 ml bulionu warzywnego (niskosodowego)
* Sól himalajska/potrzebna do smaku
* Pieprz, kmin rzymski, kurkuma (działanie przeciwutleniające)

Wykonanie:

1. Na oliwie podsmaż cebulę, czosnek i imbir.
2. Dodaj pokrojoną marchewkę i chwilę smaż.
3. Wsyp przepłukaną soczewicę, zalej bulionem.
4. Gotuj 20 minut aż warzywa będą miękkie.
5. Zmiksuj blenderem na krem. Dopraw do smaku.

:knife_fork_plate: Danie główne: Filet z łososia z kaszą gryczaną, warzywami i sałatką z jarmużu
:fish: Pieczony łosoś (ok. 150 g na porcję):

Źródło: pełnowartościowe białko, omega-3*, witamina D, B12, jod, selen

Przyprawy: sok z cytryny, pieprz, czosnek, odrobina oliwy
Pieczenie: 180°C, 15–20 minut
:ear_of_rice: Kasza gryczana niepalona (50 g suchej):

Źródło: magnez, żelazo, błonnik, białko roślinne, witaminy z grupy B*

Ugotuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
:broccoli: Warzywa gotowane na parze:

Brokuł, cukinia, papryka (po 100 g) — witamina C, K, potas, mangan*

:green_salad: Sałatka z jarmużu i awokado:

* 50 g jarmużu (żelazo, wapń, wit. K, C)
* ½ awokado (potas, zdrowe tłuszcze)
* Sok z cytryny, łyżeczka oliwy, sezam (wapń, cynk)

:bar_chart: Wartości odżywcze w skrócie (dla całości posiłku, 1 osoba):
Składnik% RWS (przybliżone)Białko50%Węglowodany złożone40%Tłuszcze nienasycone35%Błonnik60%Żelazo40%Magnez35%Wapń30–40%Potas50%Cynk40%Selen60%Witaminy A, C, E, K, B12,

GURU1piorunów

AI zabierze prace?
Moim zdaniem,mimo wszelkich zalet,AI nie zastapi czlowieka- jest to mocno wyhajpowane,zeby hightechy jeszcze mocniej sie wybijaly na gieldzie.

Inspirator0piorunów

AI nigdy nie powinno trafić pod strzechy. Dla rządu, większych firm czy czegoś podobnego owszem, nie do domów

Pokaż więcej komentarzy (34)

GURU

w Hydepark

34piorunów

Piszę to pod wpływem emocji i kielona, być może nie powinienem tego robić, ale wszyscy jesteśmy poddenerwowani, liczę na wyrozumiałość.

Powiem tak: Mój dziadek był maszynistą i kolejarzem, w czasach kiedy to coś znaczyło. Na Kresach. (znał ruski, litewski, łotewski, jak z rzadka popił to śpiewał w tych językach...) Był całe życie dziwnie zamknięty w sobie.

Z perspektywy czasu myślę że to było dlatego, że widział rzeczy. Po prostu. Mówi się nam że my faceci mamy gadać, otwierać się itd, ale czasami widzimy rzeczy, co gorsza, czasami widzimy rzeczy o których nie wolno albo nie wypada mówić. Tak było za komuny - o pewnych rzeczach nie było wolno mówić, z czasem te ograniczenia łagodniały, ale ci co swoje przeszli, nadal pamiętali, że za mówienie o pewnych rzeczach można było po prostu umrzeć - a rodzinę skazać na poniewierkę.

Ale do czego ja piszę.
Któregoś razu, gdy byłem mały (pamięć wzrokowa to czasem przekleństwo), szliśmy koło jednego ogrodzenia. Wracaliśmy z cmentarza - może dlatego. Coś go tknęło, pokazał palcem, i powiedział, trzymając mnie za rączkę: "_Na takie ogrodzenia Ukraińcy polskie dzieci nabijali_". Nie miałem pojęcia o czym on gada.

Do czego ja piję?
Ta wiedza jest ze mną całe życie, ja o tym nigdy nie zapomniałem, ale to w żaden, w żaden sposób nie zmienia faktu, że Ukraina powinna być wolnym, niezależnym krajem, że każdy Ukrainiec ma prawo do bycia wolnym człowiekiem, i chociaż jestem doskonale świadomy patologii w tamtym kraju, i wśród jego elit, i wśród jego obywateli, nie odbieram im prawa do samostanowienia, do decydowania o własnym losie, bez moskiewskiego bata* nad głową.

*czytaj - eksterminacji wszystkich wartościowych ludzi i wstawienia pacynek w ich miejsce.

Sorry za

Lider19piorunów

@Opornik dlaczego "nie powinienem tego robić"? Jak ktoś ma ochotę pisać o historii i faktach, to niech o tym pisze

GURU6piorunów

@Opornik mądre słowa kolego. Nie ma za co przepraszać.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Mam takie małe przemyślenia prosto z miejsca do którego światło nie dochodzi, którymi chciałbym podzielić się ze światem. Postanowiłem, że popełnię ten post, chociaż fala krytycznych odpowiedzi może być spora. A więc… Jak prawie każdy zdążył zauważyć, ostatnio wylała się fala nienawiści na producenta saszetek alkoholowych, które bardzo przypominały saszetki z musami dla dzieciaków. Jak zwykle, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ja zawsze staram się siedzieć najdalej od ekranu, aby widzieć jak najszerzej.

Chciałbym aby nie było wątpliwości, jestem dumnym ojcem dwóch córek, które wciągają musy owocowe, aż im się uszy trzęsą. Staram się również patrzeć na problem jako przedsiębiorca prowadzący własną działalność gospodarczą o raz analizować temat na chłodno sprawdzając zgodność pomysłu tubek alkoholowych z obowiązującym prawem. Dodam, że nie jestem zwolennikiem alkoholu, piję go sporadycznie kilka razy w roku w bardzo małych ilościach, ale nie jestem też przeciwnikiem, a przynajmniej do czasu kiedy pijany człowiek nie zaczyna prowadzić samochodu lub znęcać się nad innymi – takie przypadki powinny być odsiewane i brutalnie karane przez służby porządkowe na podstawie prawa, które TRZEBA zmienić w tym aspekcie.

Aktualnie widzę dwa fronty. Pierwszy, zdecydowanie większy, składa się z osób, które krytykują pomysł alkotubek (od teraz tak będę nazywać ten produkt, bo mi wygodniej) od samego początku, patrząc na temat przez pryzmat podobieństwa saszetek dla dzieciaków. Drugi front zaś składa się z osób, które nie biorą pod uwagę wcale podobieństwa do saszetek dziecięcych lub nie uważają tego za coś istotnego.

No i jestem ja, na rozstaju dróg, gdzie dobry Bóg nie chce mi wskazać drogi… Oto moje spostrzeżenia z kilku ostatnich dni:
1.      Alkotubki wyszły na świat i trafiły do sklepów. Do tej pory była cisza ale produkt wywołał poruszenie całego kraju gdy tylko pojawił się na sklepowych półkach.
2.      Poruszenie było tak duże, że na producenta OVL spadły gromy, jakby sam ZEUS się na nich pogniewał… Nawet sam Premier, Donald Tusk postanowił stanąć w obronie biednych dzieci (?). Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia do dzisiaj dlaczego jest powiązanie tego tematu z dzieciakami…
3.      OVL przeprosił i wycofał się z produkcji i dystrybucji produktu (?).
4.      Ktoś spadł ze stołka (?), ponieważ nie zatrzymał tego pomysłu jeszcze na etapie uzyskiwanie pozwoleń na produkcję i dystrybucję.
5.      Produkt zniknął, jakby nigdy nie istniał, a my (Polacy) jesteśmy znowu bezpieczni (?).
Nie bez powodu zostawiłem znak (?) w kilku miejscach.

Teraz kilka przemyśleń do tematu:
1.      Alko tubki są tak samo podobne do saszetek dziecięcych, jak:
- plastikowe butelki z sokiem do taniego wina z plastikowej butelki,
- czekoladowe praliny z alkoholem do tych bez alkoholu ,
- szklane butelki z sokami do herbaty do szklanych butelek z wódką, a nawet czystym spirytusem,
- szklane butelki z octem do szklanych butelek z wódką,
- butelka bezalkoholowego szampana PICCOLO do butelki szampana alkoholowego,
- szklane butelki z piwem (te mniejsze) do szklanych butelek z pepsi,
- szklane butelki piwa bezalkoholowego do szklanych butelek piwa z alkoholem.

Czy w związku z tymi wszystkimi podobieństwami nie powinniśmy jako naród wyjść na ulice i zrobić z tym porządku? Bawimy się w równość, czy reagujemy tylko jak stado baranów, gdzie przy odpowiedniej ilości propagatorów pewnej idei, bezrefleksyjnie się do niej przypinamy?

2.      Akcja z Premierem Donaldem jest kuriozalna… Przecież ten produkt został prawnie sprawdzony na każdym możliwym etapie wprowadzania nowego produktu na rynek, a głowa państwa zamiast na chłodno oznajmić, że zostaną sprawdzone wszystkie decyzje i wszystkie poszczególne kroki kontrolne aby zweryfikować czy produkt jest zgodny z regulacjami prawnymi, to wrzucił filmik z tekstem typu „U NAS TAK NIE WOLNO, U NAS NIE”. Jeden lub dwa dni później (nie sprawdzałem dokładnie) leci ze stanowiska osoba, która wydała decyzję zgodności z przepisami. Moje pytania brzmią następująco: Czy znowu wracamy do etapu gdzie wyświetlane z rzutnika slajdy są podstawą prawną? Czy osoba, która dobrze pełniła swoje obowiązki została odwołana ze stanowiska ponieważ wydała zgodną z prawem decyzję? Czy żyjemy w kraju, gdzie prawo nie jest równe dla wszystkich, a jedynie jest wskazówką, której nie trzeba brać pod uwagę podczas podejmowania decyzji? No jedno wielkie WTF dla całej tej sytuacji? Dociera do mnie fakt, że „PIS PO JEDNO ZŁO”.

3.      Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie, a mianowicie: Czy jako naród jesteśmy na tyle beznadziejni i głupi, że potrzebujemy aby dobry rząd strzegł nas przez całą dobę, aby to nikt sobie krzywdy przez przypadek nie zrobił? Przecież te małpki nie leżały by obok owocowych musów, tak jak soki dla dzieci nie leżą obok butelek z wódką. Tylko ostatni debil dałby dziecku coś, czego składu uprzednio nie zweryfikował. Dlaczego w społeczeństwie jest to beznadziejne przekonanie, że regulacje prawne naszego codziennego życia są spoko?

No i małe podsumowanie:
Ja żyję w coraz to głębszym przekonaniu, że w Polce nigdy nie będzie „normalnie”. Mam na myśli solidne, niepodważalne i sprawiedliwe prawo, nieprzekupne sądy (dla każdego jednakowe, bez pierdolonych immunitetów) oraz rozważny i idealnie wyważony system pilnowania porządku (działająca policja, bez nabijania norm mandatów i zesranych policjantów przed rozmową ze swoim przełożonym i upośledzonych milicjantów, którym się wydaje że to gówno, które wychodzi z ich otworu gębowego stanowi jakieś prawo). Coraz częściej nawiedza mnie niepewność dotycząca jutra. Niepewność, która przeradza się w strach, kiedy myślę o tym co pozostawimy naszym dzieciakom. Zaraz skończy się moja 30 jesień, a od 6-8 lat, kiedy stawałem się „dorosły” coraz częściej boję się o przyszłość swoją i swoich dzieci, a takie akcje jak z alkotubkami nie poprawiają tego stanu. Nosz k⁎⁎wa mać czy to musi tak wyglądać?
Czy jest wśród nas ktoś z emigracji, czy to wszędzie dzieje się tak źle jak aktualnie w Polsce? Czy jest gdzieś miejsce do życia, gdzie pracujący człowiek może żyć spokojnie w dostatku?

Trochę , ale też no i na pewno .

GURU4piorunów

>Czy jako naród jesteśmy na tyle beznadziejni i głupi, że potrzebujemy aby dobry rząd strzegł nas przez całą dobę, aby to nikt sobie krzywdy przez przypadek nie zrobił?
@Fen Nie, nie jako naród. Jako ludzkość. Daj ludziom wolną rękę, to będą kanapki z uranem sprzedawać, jeśli tylko ograniczy im to koszty i zwiększy zysk. Szkolenia bhp są tak wkuriwające jak są wkurwiające, bo wszyscy (ze mną włącznie szczerym będąc) robią "normalnie się tego tak nie robi, ale my to robimy tak"

Ja tam nie mam jakichś skrajnych opinii na ten temat, ale wyobraź sobie, że ktoś zacznie sprzedawać sól do zmywarki w saszetkach przypominających te od pop rocks czy oranżadek w proszku. Pomarańczowe, bo pachnie pomarańczą, wszystko zgodnie ze sztuką.

>Tylko ostatni debil dałby dziecku coś, czego składu uprzednio nie zweryfikował
A tego to mi się nawet nie chce komentować. Sprawdzasz wszystko co wrzucasz do koszyka? Czytasz skład każdego produktu? Większość ludzi nie, a rodzice to też ludzie. Mogę sobie wyobrazić, że matka z dzieciakiem jest na zakupach w sklepie i dzieciak podbiega pytając "mama kupisz mi" i matka zerka na tubkę "soczku" z kolorową etykietką i się zgadza. W końcu soczek jak soczek.

Każdy jest odpowiedzialny za siebie i swoje bezpieczeństwo, ale jako społeczeństwo jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby nie trzeba było zapierdalać z giwerą i lupą uważając na pułapki.

A to już pomijając fakt, że są głosy o zakazaniu małpek bo to pożywka dla alkusów, a oni wprowadzają małpkę w folii.
Nielegalne? Pewnie nie. Niemoralne? Być może

Autorytet2piorunów

@Fen "Przecież te małpki nie leżały by obok owocowych musów, tak jak soki dla dzieci nie leżą obok butelek z wódką."

No właśnie na tym polega problem. W marketach jest burdel, szczególnie tych z owadem w logo. Obok alkoholu masz znicze, przekąski, kabanosy, energetyki. Kładzie się towar, gdzie popadnie. Poza tym, były przypadki niekompetentnych pracowników, którzy te tubki pakowali do musów, bo nie zorientowali się że to alkohol. Skoro pracownik w Biedrze nie wie, to klient nie będzie wiedział dwa razy. Ktoś nierozgarnięty na kasie mógłby nawet coś takiego sprzedać dziecku.

Co do jeszcze przemyśleń z punktu pierwszego, absolutnie się nie zgadzam. To nie jest podobne opakowanie. To są te same saszetki, co od musów. Dokładnie te same. Zmieniono tylko grafikę, ale nadal jest kolorowa i trudna dla mało skupionego klienta do rozróżnienia. Szczególnie, gdy jest burdel w sklepie.

I tak, sytuacja z premierem, który mówi ministrowi że ma coś zrobić i ten wychodzi "coś zrobić" z "problemem" to jest absurd. Cała ta sytuacja to absurd. Nie zmienia to faktu, że taki produkt w tej formie nie powinien wejść do sprzedaży. Alkohol w kolorowych tubkach, kiedy na rynku jest tylko jeden rodzaj produktu w takich opakowaniach przeznaczony przede wszystkim dla małych dzieci? Ktokolwiek w tamtej firmie na to wpadł był debilem.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Dyskusje

7piorunów

Palikot to nowa skala w barometrze tego, na ile możesz sobie pozwolić w Polsce, jeśli chodzi o łamanie i naginanie prawa.

Metaforycznie nie różni się już wiele od kierowcy, który otrzymał cztery zakazy prowadzenia pojazdów, a mimo to później widzisz go znowu pijanego za kierownicą w nocy, obok sklepu monopolowego.

Oglądasz to tylko po to, by zobaczyć jak daleko sięga granica tego absurdu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Ja kurwen czegoś nie rozumiem.

Spece właśnie na kanale zero mówią: USA daje nam znaki na każdej płaszczyźnie że Europa w tym Polska powinni skupić się na zbrojeniu.
Aczkolwiek może się zdarzyć że USA nie będzie nam w stanie pomóc w razie konfliktu.

Powinniśmy inwestować w struktura zbrojeniową etc.

To moje pytanie brzmi: Co do k⁎⁎wy z uśmiechem niszczącym wojsko Polski i Europy przez tyle lat.

Ktoś tu kogoś w c⁎⁎ja zrobił i sprytnie osłabił by teraz mieć co sprzedać debilom z uni jeśli chodzi o uzbrojenie. Bo debile z uni nie rozwinęli na potęgę własnych systemów.

Nie no k⁎⁎wa ten świat to faktycznie jest żart xD
Pierdolenie nagle o konfliktach i obronie.
A czekaj 🤔
Polska wczoraj pojawiła się na mapie bez historii 😂

Nic tylko teraz nam wojny na większą skalę brakuje i jesteśmy znowu pod zaborem.

Wyłączam to, to już wiedziałem 15 lat temu, gdy sprzedawano firmy Niemcom.

GURU2piorunów

Ale mowa o tym że wydatki na wojsko są za małe była od dawna. W NATO jest ustalone że powinno być minimum 2% PKB od lat, ale europejskie kraje to notorycznie olewały mimo nacisków USA. Wiemy już że rosyjska agentura w Europie była bardzo silna, nadal jest co widać po wynikach ostatnich wyborów. Wiele partii i organizacji jest mniej czy bardziej skrycie finansowana przez kremlowskie służby. Stąd trwający przez dziesięciolecia demontaż europejskiego potencjału militarnego i ogólnie przemysłowego, uzależnienie od rosyjskich surowców i polaryzacja społeczeństw.

Osobistość1piorunów

Tu nie koniecznie trzeba osłabiania z zewnątrz. Poprostu tak działa demokracja i długi czas pokoju.

Po co się zbroić skoro inni wokoł się nie zbroją i wokoł nie ma wojny, są ważniejsze wydatki za które kupi się więcej glosów niż za zakup czegoś dużego dla wojska typu pojazdy, bo o małych rzeczach typu wyposażenie żołnierza to nawet nie ma co wspominać.

Nawet jak teraz coś zakupimy i stworzymy armię ze sklejki a nie kartonu to i tak w przypadku braku wojny wielu ludzi uzna to za zbędny wydatek, bo przecież oczywiste było że się tak wydarzy.

Także to kwestia tego że żyjemy w demokracji, bez jakichś żelaznych zasad i stałego kursu jak w USA. Wolność jednostki jest bardzo fajna ale niestety często kłóci się z potęgą państwa w róznych obszarach.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Wirtuoz

w Dyskusje

8piorunów

Coś ostatnio zauważyłem że święty tag [#wychodzimyzprzegrywu](/tag/wychodzimyzprzegrywu) podupada nikt nie wrzuca swoich zmagań i relacji. Nocnych eskapad po mieście, nie opisuje swoich przygód z juleczkami na randkach, trudów dnia codziennego w kołchozie czy na siłowni. Planów działania na polepszenie życia i bytu swego. 😒

----------------------------------------------------------------------------------------------

Więc tak ugułem byłem dziś na zakupach tak jak wczoraj pisałem, zjadłem na mieście w takim tanim azjatyckim bistro. Nic konkretnego ze spożywki nie kupiłem na jutrzejszy obiad bo zaplanowałem że wyjdę sobie na miasto i zjem na mieście. Może zajdę do kina może na jakąś wystawę do muzeum. Nie chcę gnić znów w mieszkaniu. Nie kupiłem też alko żeby nie pić ani dziś ani jutro (mam jedno wino ale planuje go nie pić). Jutro może jakoś fajnie spędzę wieczór.

Ana no i w takim "fancy" sklepie gdzie robiłem zakupy zapłaciłem 27zł za 300g słoik smalcu gęsiego, ja p@$%^&e niezła odklejka. Wiem że w warszawie można kupić pączka za 12 zł ale bez przesady to jest tylko smalec w słoiku z wielkiej fabryki. Jak ktoś chce się lepiej odżywiać to trzeba być w tym kraju milionerem (w smalcu najwięcej jest kwasów wielonienasyconych 68%).

Ps.
Chciało by się wrzucić jakieś zdjęcie ale jak mam wyciągnąć telefon na mieście na ulicy czy w knajpie to taka żenada mnie ogarnia. Nie wiem jak ci vlogerzy mogą swoje wysrywy nagrywać w miejscach publicznych.

Ps2
Śniadanie chłopskie do oceny.

     

Autorytet1piorunów

Ale se chłop podjadł na bogatoaci. Widać wysokogatunkowe produkty. Smacznego.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Wirtuoz

w Dyskusje

0piorunów

Najważniejsze to nie być niemiłym dla kobiet i nie szkalować ich w internecie. Kobiety instynktownie wyczuwają toksyczny charakter. Wygląd i status materialny nie mają znaczenia.

      

GURU2piorunów

Nieno ten teoche chad, ale jak jest brzydki ale przy kasie to sie dzisiaj mowi ze jest « charyzmatyczny ».

Tytan1piorunów

@ErwinoRommelo @Ugulem_to_troche_wygryw_troche_przegryw zgadzam się z wami, że robotę robią detale, gęste włosy jak od linijki, symetryczna twarz, typ jest w dodatku wysoki i pewnie ma wspaniały charakter 😋 tak serio jak na 53 lata daje radę.
@Ugulem_to_troche_wygryw_troche_przegryw właściwie szkoda, że nie wrzuciłeś tak bez kontekstu, ciekawe jaka byłaby ocena jego wizerunku. Chociaż ja i tak stawiam na to że na zdjęciu z tą laską pyta czy kierowniczka nie ma przypadkiem papieroskiem poczęstować 😆

Pokaż więcej komentarzy (14)