Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#takbyloniezmyslam

Fanatyk

w Hydepark

18piorunów

Sklep budowalny, piątek wieczór. Trochę nie rozumiem ludzi którzy przychodzą do takiego miejsca z dziećmi i nie potrafią, mówiąc ogólnie, ich upilnować.

Spotkał mnie widok jak na obrazku, czyli dwójka dzieci bawiących się w pojemnikach z nakrętkami, śrubami itd. . Garściami mieszają wszystkie luźne produkty ze sobą a część ląduje na podłodze. Po prostu smiechom nie było końca, świetna zabawa. Szczególnie ubawione były dwie pracownice, które z daleka to widziały i biegły, żeby przegonić dzieciaki i zacząć to wszystko w miarę z powrotem sortować. Ja też całość najpierw widziałem z daleka, ale później podszedłem bliżej, żeby trochę podsłuchać. W skrócie, brzydko mówiąc kurwiły na dzieciaki, ale bardziej na ich ojca xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Wracałem sobie dziś do domu, "piątek" i mi się przypomniały znowu dawne lata. Będzie długo więc niecierpliwych zapraszam gdzie indziej :smiley:

Braliście kiedyś udział w 'ochronie' dyskoteki na wsi lub w małym mieście?

Pewnie nie, to wam opowiem jak to wyglądało okiem 'informatyka mafii' (czyli mnie, jak mnie nazywał szef pewnej niewielkiej grupki przestępczej z którym się przyjaźniłem od małego, pisałem tu o nim już przynajmniej 2x)

Lata 90.

Piątek więc idę do osiedlowego pubu na bilard. Wtedy jeszcze paliłem więc kupiłem paczkę Goldenów, wypachniłem się Fahrenheitem (podróbka rozlewana do flakonu) na który to dziewczyny leciały jak na miód, bardziej chyba komplementowany był tylko Kenzo Homme (podróbka Kimono lub Kamikaze, zależy co było w kiosku), pewnie pamięta.

Aura jesienna, ciemno, ponuro i dżdżyście. Pamiętam że szedłem na skróty, przez tory kolejowe, gdzie był skład węgla i czasem cieć ganiał, to się uciekało, choć bardziej dla zabawy, nie ze strachu jak za dzieciaka.

Dawniej też miał psa, wtedy już nie.

Z tym cieciem (w sensie cieciem z kolei, nie wiem czy tym konkretnym) mam inną historyjkę, trochę zabawną trochę straszną. Może kiedyś napiszę.

Wyszedłem przez dziurę w płocie w krzewach morwy (czyli dobrze, bo akurat grzmiało ) i poszedłem do pubu, do baru się wtedy mówiło.

Że ekipa była w barze, to było widać już przed wejściem: maluch Lidii, golf Hazego, duży fiat Kasztana stały na chodniku.

Dwa, w barze leciała muzyka rockowa, której wymagał Sławek szef tej grupy specjalnej
Wszyscy stali lub siedzieli w sali do bilarda, barmanka d⁎⁎ę musiała mieć siną od klepania i obmacywania ale sama lubiła skoczyć z którymś z nich 'na dół', do starej sali bilardowej. Czasami z dwoma lub trzema. Miała na imię Monia i wkrótce miała zajść w ciążę z pewnym typem z Torunia a potem zostać szefową komisu samochodowego. Ale póki co była barmanką i lubiła imprezować. Lubiano ją tam ale nikt nie wymagał darmowego piwa i bilarda.

Bo lokal należał do pani Wioli, około 50ki taka tam babka z osiedla.
Miała ochronę za darmo i chłopaki ją szanowali. Ot taki selektywny szacunek do swoich.

W tym barze piłem jako mały gnój pierwszy raz w życiu pepsi ze szklanki przelany z szklanej, oszronionej butelki i było to doświadczenie do pamiętania na całe życie. Powąchałem napój przed wypiciem i do nosa wleciało mi sporo tego gazu, zapach "coli" niezapomniany.

Sławek zbił ze mną pionę i dał mi browara 10,5 - nie powiem, lubiłem je zwłaszcza z tymi Goldenami. Sławek nie pił ani nie palił ("ty wracasz do domu po imprezie z kacem i bez kasy a ja z kasą i bez kaca", tak lubił mówić) ale lubił przypalić MJ i czasem wciągnąć koks. Umiał zaczarować każdego ale nie mnie, znaliśmy się od "takiegp" i wszystkie jego sposoby na skłanianie ludzi ku swojej woli na mnie nie działały.
Choć może nie do końca, bo jednak tego wieczora dałem się namówić.

Jedziemy do Piździchowa (nie podam prawdziwej nazwy wsi) bo będziemy tam ochraniać ten ich klub - powiedział.
Na moje pytanie po co ja tam, powiedział, że zobaczę.
Po jakiejś godzinie już byłem z nimi w aucie i jechaliśmy do klubu.
Klub to była popularna dyskoteka, grube setki ludzi i ani jednego kibla. Wszyscy łazili szczać "obok" tj za róg albo co wstydliwsi "na wał" gdyż niedaleko było do Wisły.
Na wale też odbywano stosunki seksualne i prowadzono bójki.
Gdy dojechaliśmy Sławek mówi do mnie: sam się nie szwendaj, łaź ze mną i Lidią, bo możesz dostać po ryju co też się stało bo nie posłuchałem i wciągnięto mnie w jakąś bójkę z udziałem - na oko - 15 osób.
Sławek mnie stamtąd wyciągnął i miał z tego niezły ubaw, poszliśmy do środka, lecz nie weszliśmy.
Szef klubu - około 2 metrów łysiejący z zaczeską typ, niegdyś podobno sempai karate Kyokushin z 2 Dan- wyszedł przed klub i powiedział że mamy spierdalać bo już jest ochrona.
Dosłownie w 3 sekundy po tym wyszło kilu chamów z Wojewódzkiego nr1. Pamiętam ich ksywy do dziś ale nie przytoczę bo byli bardzo znani w środowisku i poza nim.
Sławek tylko stał i się uśmiechał - "od dziś już ich tu nie ma" i nie wiedziałem o co mu chodzi bo, k⁎⁎wa "nas" było 5 razem ze mną
Wtedy przez ten tłumek bijącej się hołoty przeszło - może wyolbrzymiam ale przysięgam że takie miałem wrażenie - z 20 gości, same kwadraty, skóry, psy na smyczach (to były łby z Wojewódzkiego nr 2), kastety a jeden z nich podszedł do Karateki wyjął pistolet i uderzył go kolbą w ryj tak, że słyszałem zgrzyt tego metalu o jego kość szczękową.
Zaczął się bałagan, ludzie zaczęli się rozpierzchać, ja poleciałem gdzieś w bok a tamci zaczęli lać niemiłosiernie tą ochronę.
Jeden z ochroniarzy, ubrany w szary golf, łysy i napakowany koleś, miał wyjątkowego pecha (potem dowiedziałem się że był szefem tej ochrony) bo go wyciągnęli i ten z pistoletem zaczął go bić.. nie: katować tym pistoletem po głowie. Ten dźwięk, nie da się go zapomnieć, głowę miał jakby zrobioną z płatków skóry, krew leciała i zaraz krzepła na policzkach, wisiały sople tych skrzeplin. To co nie skrzepło zabarwiło ten jego golf na brunatno. Ja stanąłem tyłem i żeby nie wyglądać nieswojo, odlałem się na ścianę klubu łypiąc na to co się działo.
Po chwili Sławek przyszedł do mnie i kazał mi zabrać tego łysego w golfie i zawieźć "na pole" ale w sensie dosłownym nie że "na dwór" więc go zawiozłem z 10 km dalej i zostawiłem na polu, nawet był świadomy i kazał mi wypierdalać, sam poszedł dalej.
Auto wyglądało już wcześniej jak chlew, więc wyszedłem koło klubu a tam już - dosłownie - jak gdyby nigdy nic, chłopaki "od nas" stali na bramce, reszta piła w środku z karateką, bawili się za pannami. Ochraniali potem ten klub dobre 5 lat.
W trakcie imprezy, było już ładnie nad ranem ale wciąż ciemno, Sławek przyszedł do mnie z jakąś dziewczyną. Drobna, mocno zrobiona. Mówi - weź ją do biura bo się na ciebie ślini. Na mnie? K⁎⁎wa, dobre :smiley: ale wziąłem i posadziłem na kanapie, ona zaczęła się do mnie po pijacku dobierać ale kazałem się jej uspokoić i przyniosłem kolejnego browara (z kija, nie wiem jakiego).
Po około pół godzinie spała a Sław przylazł i pyta jak było - powiedziałem, że spoko. "Jak ci się podoba Gagarin?" zapytał a ja nie wiedziałem o co chodzi, dopiero za chwilę wyjaśniło się, że tak ją "ochrzcił" bo miała fryzurę "na kask" i jak ssała to się robiła próżnia.
Pytał się czy chcę żebyśmy ją wzięli "do domu na później" ale podziękowałem i pojechaliśmy "do domu" bez niej.
nie wiem co się z nią potem działo poza tym, że ta ksywa do niej przylgnęła i co jakiś czas ktoś gadał że ją brali tam w tym "biurze".

Miałem kaca moralnego dość długo po tym ale przeszło. Były potem jeszcze gorsze rzeczy w tym naszym zawszonym 20k miasteczku w latach 90.
Że nie skończyłem martwy albo w pierdlu, to tylko opatrzności dziękować.


Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

79piorunów

Byłem z różową i psem na evencie zorganizowanym przez lokalny TOZ. Wiadomo, ludzie prezentowali swoje pieski, różne wykłady, jedzenie, picie i takie tam. Był też oczywiście sklepik i kupiliśmy kilka fantów. Bardzo lubię psiaki, ale nie aż tak jak różowa XD ten kubek to jej wybór i z jednej strony krzywdy nikomu nim nie robi, ale mnie jednak trochę skręca jak to widzę 🙂

Pokaż więcej komentarzy (34)

Fanatyk

w Hydepark

53piorunów

Czereśnie będą mi się od dzisiaj kojarzyć z.. xD

Wczoraj w nocy odbierałem różową z dworca. Wychodzi ze stacji na parking, ręką zakrywa twarz: Myślę, pewnie ziewa i zmęczona. Wchodzi do samochodu i mówi z lekkim przerażeniem "zostawiłam plecak w pociągu".

Na szczęście portfel i komórkę miała przy sobie w osobnej torbie.

I co teraz i co teraz? Pani z ochrony stacji doradziła nam infolinię pkp (co ma najwięcej sensu). Infolinie są różne, ale tym razem na szczęście warto pochwalić PKP Intercity.

Pan który odebrał bardzo pomógł i wytłumaczył jak przebiega dalej taka sytuacja. Zebrał informacje o miejscu na którym siedziała różowa + jak wygląda plecak (i dwie reklamówki owoców xD). Miał przekazać załodze pociągu, oni mają obowiązek udzielić informacji zwrotnej. Początkowo mielibyśmy odebrać bagaż (jeżeli nadal będzie w pociągu) na którejś następnej stacji. Na szczęście prawie wszystko leżało nadal w pociągu. Jedynie reklamówka z truskawkami wyparowała, ale szkody to jakieś 21,37zł, więc do przeżycia (dużo gorzej gdyby wyparował plecak, w nim znajdowały się np. jej jedyne okulary korekcyjne). Samo pkp poszło nam też na rękę, bo przywiozło plecak i resztę do naszego miasta trasą powrotną. Musieliśmy jedynie być na miejscu o konkretnej godzinie z rana przy konkretnym wagonie.

Dzisiaj po południu firma nawet jeszcze raz dzwoniła z zapytaniem, czy na pewno bagaż został odebrany i czy różowa ma jakieś uwagi. Wspomniała o truskawkach, ale już tak bardziej żarcikiem, bo one w tym wszystkim były najmniej ważne.

Bo wiadomo.

Najważniejsze były czereśnie xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Byłem w weekend z różową i psem na dłuższym spacerze, zapowiadało się w miarę przyjemne popołudnie. Ładna pogoda, więc i ludzi sporo, również z psami.

Przy nas na ścieżkę w lesie wchodzi para emerytów z psem w typie rottweilera.

Mamy szybsze tempo i ich kulturalnie wyprzedzamy. Przybliżając się widzimy, że pies ma wokół szyi kolczatkę a sam właściciel się nad nim wyżywa i krzyczy.

Wiem, że się nie polubimy. W sumie zanim sytuacja się zaczęła, to już wiedziałem jak się skończy.

W mojej głowie już wyjmujepopcorn.jpg i wcinam, bo znam różową, która zaczyna mówić do faceta coś w stylu:

"Przepraszam. Ja chciałam tylko powiedzieć, że według najnowszych badań kolczatki oraz negatywne bodźce nie wpływają dobrze na wychowanie i zrównoważenie psa. Dużo lepszym pomysłem jest nagradzanie psa za każdy poczyniony postęp. .."

Rozwinęła jeszcze wypowiedź co się dzieje w strukturach mózgu psa itd., ale po tym ludzie wyglądali, jakby im przepaliło styki. Odpowiedź była oczywiście błyskawiczna:

"Niech pani sobie idzie i zajmie się swoim psem"

Problemem jest tylko to, że różowa jest uczulona na niepotrzebne wyrządzanie bólu zwierzakom w jakiejkolwiek formie, a szczególnie psom. Zaczęła się więc jeszcze krótka przepychanka słowna i w tym dniu nikt nie wygrał.

Po tym wszystkim powiedziałem j.w., że innego zakończenia tej sytuacji w głowie nie miałem. Nawet się nie angażowałem w tę rozmowę z emerytami, bo wiedziałem, że to walka z wiatrakami. Dziwi mnie tylko na uj takim ludziom taki pies. Wydaje mi się, że starszy pan chce sobie podbudować jeszcze takim zachowaniem ego, ale oczywiście mogę się mylić.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

226piorunów

Są pewne sytuacje i ludzie których nie potrafię zrozumieć. Kupiliśmy z różową lody, usiedliśmy na zewnątrz przy stoliku i grzecznie wcinamy. Ważny szczegół, jest miło. Powtarzam, jest miło.

Pustych stolików i krzeseł wokół nas jest pierdylion, ale jakaś kobieta zdecydowała, że przy nas będzie najlepiej.

Nadal jest miło, kobiecina wyglądała na normalną, zadbaną, przeciętną, więc niech sobie siedzi gdzie chce.

Niestety w jednym momencie przestaje być miło. Wyjmuje fajkę, szybko zapala, a cały dym leci z wiatrem w naszą stronę.

Wkurw z naszej strony, bo takie zachowanie jest mega samolubne i olewające innych. Kobieta dostała jeszcze "w miarę" kulturalną wiązanką ode mnie i dużo dłuższą i mniej kulturalną od różowej, po czym się oddaliliśmy.

Krótki apel do palaczy: Jak się sami chcecie truć to spoko, ale nie wkurwiajcie tym smrodem ludzi bezpośrednio wokół siebie. Dziękuję za uwagę i miłego dnia 😉

Fenomen10piorunów

Miałem kiedyś podobną sytuację z lodami i ławkami. Było to pod koniec pandemii gdzie już nikt w maskach nie chodził. W lodziarni jest dużo ławek i altana na 10-12 osób, która jako jedyna była prawie wolna bo zajęta przez dwie osoby, chyba mamę i córkę. Wchodzimy z żoną i szwagierką i pytamy czy można siąść. Tamte dwie oburzone, że ktoś w ogóle śmiał podejść, nic nie powiedziały to wyjebane, siadamy. Zaczynamy rozmawiać w swoim gronie a te dwie się zbierają i pytają czemu się dosiedliśmy? XD bo było wolne a miejsca jest dużo, chyba się pomieścimy. A ta starsza na to: ale ja jestem chora i poszły XD pretensje do ludzi, że siadają na ławce bo przyszły chore na lody do lodziarni XD po tym jak poszły też było miło XD

Autorytet1piorunów

Trzeba było jej tego kiepa na czole zgasić.

Pokaż więcej komentarzy (65)

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

Jakieś 10 lat temu z nudów napisałem "tekst piosenki".

>Kolejny rozdział w życiu pingwina
>Następna impreza im się zaczyna
>Każdy chciałby tak wyglądać ale nie ma lipy
>Pingwinem nie można zostać na niby
>Trzeba grać, trzeba ćpać, trzeba igrać z losem
>I na łapkach podskakiwać oraz iść za głosem
>Serca i dzioba i głowa się kiwa
>Tak własnie pingwinia gangsterka się zaczyna
>Brudne życie, szybkie tempo, to jest happyfeet
>Ostry pazur, ostry styl, tu nie zmienia się nic
>
>Czy to śnieg czy to koks dla nich bez różnicy
>Dziś na obiad będą śledzie, popijane, wiesz czym
>Wódką, rumem, tequilą i whiskey
>A do tego masa lodu i to będzie wyczyn
>Wielki jak image na zimy pustyni
>gdzie ulicą rządzi najstarszy ze wszystkich
>Bezlotek poleci i wskaże im drogę
>Pistolet pod pachę a następnie odlot
>Przeciwników masa jest, no to będzie co jeść
>A ten ziom to jest wariat i krzyczy 666

W planach miałem to też nagrać tekst do podkładu M.I.A. - Borders, ale dobrze, że jednak odpuściłem 🙂

Fanatyk2piorunów

@nobodys było nagrywać, miałbyś teraz kasy jak Dawid Podsiadło 😉

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

40piorunów

Życie pisze najciekawsze scenariusze (raczej nie jest to pasta)

Tytan1piorunów

Nie ma bata żeby to była prawda, nie jest napisane w którym landzie, ale na bawarii za zwykłe palenie fajek czy tam grilla na balkonie można mieć niezły przypał a co dopiero takie koncerty

Gruba ryba0piorunów

jak uczyłem się na saxie to miałem pod sobą studenta prawa;) oby sędziowanie wystudiował, że mnie nie za⁎⁎⁎ał za mój saksofonik;)

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

Wczoraj myślałem, że zasnę trochę szybciej.

Kładziemy się z różową do spania, jeszcze chwilę rozmawiamy i cisza.
Wszystko wskazuje na to, że można się wygodnie ułożyć i obudzić już kolejnego dnia.

No tak nie do końca. Jakieś pół godziny później (około 2 w nocy) słyszę od niej takie głośne:

* EJ, A CZYM SIĘ RÓŻNI BOCZEK OD BEKONU?!

¯\\_(ツ)_/¯

Fenomen5piorunów

Mam to samo. Potrafi obudzić mnie zapytaniem, czy śpie xD potem pretensje ze "krzycze na nią" w nocy i w ogole kaze jej spać.

Albo gorzej jak sie na mnie gapi xD
Idziemy spac, po pol h otworze oko na ulamek sekundy, a ona sie gapi xD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Przemawiającego Georga Simiona na wiecu rumuńskiego AUR za d⁎⁎ę co rusz łapał Ryszard Czarnecki.

GURU2piorunów

@RobertCalifornia
>
>Wpisać skuter w koszty dojazdu do parlamentu UE (zimą) i jako biuro wykazać najbardziej oddaloną miejscowość w Polsce, żeby więcej kilometrów się nabiło.

Nigdy nie uważałem Czarneckiego za tytana intelektu, ale IMHO pobił rekord debilizmu.

I żeby nie było, pamiętam polityków PO (np. Zwiewka) którzy przyjeżdżali do Europarlamentu tylko po to żeby podbić kartę i wziąć dodatkową kasę, jak uciekali przed kamerami, przyłapani. No ale Czarnecki nawet zwiewającego Zwiewkę (lol) przebił.

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

Wszyscy mówią i debatują nad wymianą opon i płynu do spryskiwaczy, a kiedy wy albo wasi bliscy wymieniali ostatnio olej w samochodzie (o ile nie jesteście elitą z elektrykami ( ͡~ ͜ʖ ͡°) )?

Teściowej w 6 letnim XC90 udało się przejechać od ostatniej wymiany 50k km.
Samochód ma jej służyć, więc nie interesowały ją takie szczegóły jak wymiana oleju.
Na szczęście jej druga połówka chwilę temu zabrała samochód do warsztatu i co się okazało? Dostali od mechanika brzydko mówiąc opierdol, bo w silniku został niecały litr oleju.

Była jakaś płukanka i silnik nadal przepala litr oleju na 1000km. Jeżeli kolejna płukanka nie pomoże to prawdopodobnie będzie jeszcze próba z naftą. Jeżeli to nie pomoże to, cóż.. będzie szykować się wydatek. Pierścienie są zapieczone.

Z takich ciekawostek to w tym modelu (pewnie wiele nowych samochodów tak ma) nie ma zwykłego bagnetu i samochód powinien pokazać na ekranie jeżeli poziom będzie za niski. Pojawił się tylko taki problem, że wcześniej czujnik poziomu oleju się popsuł i według niego wszystko było ok xD

Gruba ryba0piorunów

>Jeżeli kolejna płukanka nie pomoże to prawdopodobnie będzie jeszcze próba z naftą. Jeżeli to nie pomoże to, cóż..

@nobodys jak ci auto bierze litr oleju na 1000km to rzadna płukanka nie pomoże :smiley: chyba ze w silikonie xD

GURU0piorunów

Olej zawsze raz do roku lub co 10-12 000 km.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Kilka dni temu psina położyła się pod moim biurkiem i wydawała się lekko przestraszona + trochę się trzęsła. Zazwyczaj jest to sygnał, że potrzebuje awaryjnie wyjść na dwójkę. Zastanawiałem się czemu tak się stało, bo przez 99% czasu bez problemu wystarczają jej zaplanowane spacery.

Jak wróciliśmy ze spaceru zobaczyłem co było prawdopodobnie przyczyną.

Otóż na dywanie leżała mała przegryziona i lekko spożyta tabletka. Różowa do herbat dodaje słodzik i musiał jej wypaść na podłogę.

Na szczęście pies prowadzi jakiś tam mózg i łapczywie tej tabletki nie połknęła. Na kilku dodatkowych spacerach na "luźną" dwójkę się skończyło, a mogło dużo gorzej.

Różowa dostała lekki opierdol, żeby jednak bardziej uważała z tym słodzikiem 😉

Swoją drogą napisałem o psinie, że "prowadzi jakiś tam mózg", bo nie jest to takie oczywiste. Znajomi mają psa którego nazwali "gamoń" a chwilę temu zrobił akcję, że wskoczył na blat w kuchni, znalazł twarde leki na recepte i je wcinał. Dwa inne psy w ich domu na szczęście nie wzięły z niego przykładu i tylko on musiał mieć płukanie żołądka itd. a przez kilka kolejnych dni był nadal naćpany XD

Psie historyjki do dzienniczka :grinning:

GURU1piorunów

Jeśli to był ksylitol to jest to substancja zabójcza dla psów.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Perfumy

24piorunów

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale w 2016 roku tuż przed ustanowieniem rekordu świata w martwym ciągu wynoszącego wówczas 500kg, Eddie Hall dostał do powąchania dekant z Kourosem. Tak było ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Osobistość2piorunów

@Kouros potwierdzasz?

Fenomen7piorunów

Wczoraj wieczorem spryskalem w domu kazdy kocyk za pomoca hind al oud al oud - piekny zapsch w calym mieszkaniu. A na kark dla rozluznienia kourosa i tak sobie sprzatam w domu, zajmuje sie kwiatkami itp i tu nagle przychodzi braciak i mowi "ale j⁎⁎ie tu jakims zulem, o a tu jakos tka ladnie inaczej". A ja wogole juz zapomnialem ze mialem kourosa na sobie i szukalem co tak moze jemu j⁎⁎ac xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Motoryzacja

21piorunów

Podzielę się tym co wczoraj widziałem w późnym wieczorem (przed północą), mianowicie Teslę Cyberteuck w ruchu ulicznym, jechała w kierunku Atlas Areny aleją Mickiewicza… stajac przed przejściem dla pieszych, przejeżdżała mi z 5 metrów przed nosem… w szoku byłem, że to zostało zarejestrowane na polskie blachy (krótkie zielone) po tych wszelkich rzeczach związanym z uzyskaniem homologacji na rynku UE itd. Od razu sprawdziłem w necie i był tam jakiś artykuł, że pierwsza Tesla tego modelu została zarejestrowana w PL - właśnie wczoraj 23.07, a konktetniej przerejestrowana z innego kraju UE, dziś tych artykułów jest już więcej. Szkoda, że nie ma się szczęścia do innych rzeczy niż zobaczenie pierwszej Tesli Cyberteuck w Polsce i do tego w dniu jej rejestracji. Z początku niedowierzałem i myślałem, że to jakaś replika jest jak Lambo Tobi King’a no ale bryła auta taka charakterna, że ciężko z czym innym pomylić xD Rozmiar pojazdu na zdjęciach to nie to samo co w rzeczwistosci - to niezły skurczybyk. Ale to trzeba mieć wtyki w wydziale komunikacji by takie coś zrobić ( ͡° ͜ʖ ͡°)
https://businessinsider.com.pl/technologie/motoryzacja/pierwszy-egzemplarz-tesla-cybertruck-zarejestrowany-w-polsce/r1wk4t5

Kosmonauta0piorunów

Mam nadzieję, że koń zwalony XD

Lider0piorunów

@bartlomiej_rakowski
>trzeba mieć wtyki w wydziale komunikacji by takie coś zrobić ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dopuszczenie jednostkowe, kat c prawo jazdy, rejestrujesz jako pojazd specjakny camper, wtedy nje musisz mieć tachografu ani limitera prędkości.

Może jest trochę zabawy, ale da się to ogarnąć legalnie i bez znajomości.

Pokaż więcej komentarzy (42)