Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#parenting

Tytan

w Hydepark

25piorunów

Dorastałem w latach 90 w małym miasteczku Polski B i przez cały mój okres edukacji w publicznych placówkach nie spotkałem z kimkolwiek kto by miał wszy, nigdy też nie było ani w szkole ani u nikogo w rodzinie problemu wszawicy.

Teraz mieszkam w Warszawie i jest tego jakaś plaga.

U syna w szkole od początku roku co chwila alerty ze ktos z rodziców zauważył.

U córki w przedszkolu to samo, cała grupa walczy z wszami, od kilku miesięcy dziewczynki są proszone o związywanie włosów. Rozmawiałem z dyrektorką i mówiła że w wielu grupach jest z tym problem, nie tylko u nas.

Znajomi mają dzieci w innym przedszkolu i szkole i u nich to samo, mówią że ich córki już kilka razy miały.

Czy to zawsze był problem dużych miast czy coś się ostatnio w tym temacie zmieniło a może po prostu mam pecha?

GURU2piorunów

@mati3654 zacząłem edukację u schyłku lat ‘80 i była masa akcji przeciwdziałania wszawicy ale chyba tylko jedno dziecko (z biednej rodziny) miało wszy na całą szkołę.
W liceum nikt już o tym nie mówił.
Miejsce: Śląsk.

Osobistość2piorunów

@mati3654 Też dorastałem w małej miejscowości i wszawicy krążyły legendy, że ktoś tam kiedyś miał - ale nigdy wszy na oczy nie widziałem.

Obstawiam jako przyczynę skale miasta i ilość kontaktów z różnymi ludźmi którzy są potencjalnym wektorem choroby. Jadąc tramwajem na zakupy, chodząc po galerii, jedząc na mieście itd. spotykam się pewnie ze sto razy większą ilością ludzi w ciągu kilku godzin niż przez cały rok mieszkania na zadupiu. Pomnóż to przez liczbę rodziców, ciotek, babć które mają kontakt z dzieckiem, potem razy ilość dzieciaków w przedszkolu i wychodzi na to, że taki dzieciak w mieście narażony jest na olbrzymią ilość kontaktów z zarazkami i pasożytami.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Tytan

w Hydepark

2piorunów

Mój bąbel lvl 10 poprosił mnie żebym mu na urodziny kupił taką oto subskrypcję:
https://www.crunchlabs.com/products/hack-pack-subscription?srsltid=AfmBOoqmpRSqdpWoqx2vWXzOHWNmGMM8lzRTFjW0MZLVZuHvkTYA2ghB&product-handle=hack-pack-subscription-pay-annually

Czy ktoś jest w te klocki obeznany czy to ma sens dla dzieciaka czy raczej ściema czy może w praktyce 100% roboty będę musiał robić ja/rodzic.

A może znacie jakieś bardziej polskie/europejskie odpowiedniki bazujące na Arduino?

Gruba ryba0piorunów

imho dla dziesieciolatka moze lepiej by bylo jakies uzywane lego mindstorms? cena pewnie wyzsza, ale o ile wieksza elastycznosc! pamietam jak mlodszy brat dostal taki chinski kit robotyczne ramie no i spoko, raz zlozysz, pobawisz sie i mozna w sumie wy⁎⁎⁎ac do kosza, bo zeby na tej bazie cos swojego zbudowac, to lutownica, dremel albo drukarka 3d i kurs modelowania 3d. a z lego bardzo duzo ciekawych mechanizmow mozna zlozyc z dosyc podstawowych czesci technic bez wycinania, klejenia itd.

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

[OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku

Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.

https://kontrabanda.net/r/opinia-odpowiedzialnosc-za-dzieci-na-szkolnym-facebooku/

GURU2piorunów

@kontrabanda sharenting... żeby to jeszcze było pokazanie się do kamery jakiegoś przedstawiciela, polityka czy coś, szybka fotka, jedno ujęcie z nastoletnim dzieckiem, które na to wyraziło zgodę i koniec pieśni... Chyba najlepsze w tym patologicznym zjawisku są jednostki takie jak friz czy seksmasterka. Wielkie infuencerstwo, o którym jak się nie gada co 5 minut, to się trzęsą jak narkoman na głodzie, bo reklamodawcy już zaczynają chrząkać. Jeden typ sprzedał całą swoją rodzinę i prywatność (a i powiedziałbym że godność patrząc na te jego kolejne "projekty") w imię hasła "content", które tak często przy każdej okazji mówi, że pewnie już przez noc to powtarza. Druga laska, która całą swoją karierę zrobiła na kręceniu rozjechaną p⁎⁎dą do kamery za kasę teraz próbuje udawać jakiś moralny autorytet w dziedzinie rodziny, tak samo pozbawiła dzieciaki jakiejkolwiek prywatności OD K⁎⁎WA PIERWSZEJ SEKUNDY PRZYJŚCIA NA TEN ŚWIAT, wszystko w imię sponsoringu, ostatnio wyszło, że praktycznie je zmusza do występowania przed kamerą owijając to w sreberko przekupstwa tym czy tamtym, a na dodatek założyła sobie jakąś festyniarską fundację z tym swoim typem i próbują forsować te brednie na ogół społeczeństwa, że oni nie robią nic złego, że sharenting jest za⁎⁎⁎⁎sty, że każdy sceptyk albo im zazdrości albo jest nienormalny i trzeba dzieciaki cisnąć przed tą kamerę "żeby się nie bały". Jak na ironię mówi to e-k⁎⁎wa, która pierwsze czego się wyzbyła to wstyd i prywatność. Niech już ten meteor weźmie, pierdolnie i zresetuje tę planetę...

Osobistość1piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu: przekazujemy odpowiedź od autorki felietonu (nie ma jej na Hejto): „Influencerki parentingowe to osobny i równie ważny problem, niemniej tekst skupia się na zupełnie innym aspekcie”.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Rodzicielstwo

9piorunów

Jako rodzic pięciolatka, jak poznać innych rodziców dziecka w podobnym wieku, z którymi możnaby nawiązać jakiś głębszy kontakt?

Mój syn potrzebuje towarzystwa. Takiego kolegi (lub koleżanki), z którym mógłby względnie regularnie się spotykać i spędzać czas. Niestety przez fakt, że jesteśmy z żoną introwertykami i sami nie mamy w naszym mieście żadnych sensownych znajomości nie dajemy mu okazji na zawiązanie przyjaźni. Chcielibyśmy to zmienić, ale brakuje mi pomysłu jak się za to zabrać.

Zagadywanie na placach zabaw nie wydaje mi się perspektywiczne - w takich miejscach ludzie na ogół chcą sobie siedzieć w spokoju na ławce i doglądać dziecko scrollując na telefonie. Z rodzicami dzieci z grupy przedszkolnej niestety nie udało nam się kliknąć.

Ja i żona jesteśmy (chyba) całkiem normalni i potrafimy rozmawiać na różne tematy. Jak moglibyśmy znaleźć się w sytuacji, w której zetknęlibyśmy się z innymi rodzicami i gdzie próba nawiązania kontaktu nie byłaby źle widziana (i co ważne, mogłaby wyindukować jakąś bardziej trwałą znajomość)?

Fanatyk1piorunów

@sonthonax Wszystkie propozycje które koledzy zaproponowali jak najbardziej się sprawdza. Od siebie bym dodał, że rodzeństwo też super że sobą współpracuje;) u mnie co prawda 3 lata różnicy pomiędzy dziećmi ale świetnie sobie radzą we dwójkę.

Fanatyk0piorunów

@sonthonax Aaa i z rodzicami wcale nie musisz mieć dobrego kontaktu! Mój młody jest zapraszany średnio 2x w miesiącu do kumpla którego rodzice chyba są podobni do was, nasze relacje opierają się na cześć, cześć o której odebrać. :smiley:

Fanatyk0piorunów

@sonthonax jak chodzi do przedszkola to po prostu się umówić z rodzicami jakiegoś dziecka co go lubi z grupy. Nawet nie musi to być ten najlepszy kolega, bo dzieciaki we dwojkę a w grupie zachowują się zupełnie inaczej, a fajnie z rodzicami też moec o czymś pogadać.

My tak "przerobiliśmy" z 6 dzieciaków, odwiedzaliśmy się w domach nawzajem i potem już będziesz mieć się do kogo odezwać jak będzie potrzeba dodatkowego kontaktu poza przedszkolem.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Tytan

w ELEKTRONIKA

4piorunów

Polecicie coś na pierwszy laptop dla dziecka do szkoły? Co by to było tanie, małe, najlepiej ładowarka na USB-C żeby nie zabierać kolejnej na wyjazdy i w środku jakieś totalne minimum. Może ktoś ostatnio kupował i zaoszczędzi mi trochę czasu na research?

Fanatyk4piorunów

@mati3654 - poleasingowe Lenovo - modele dla firm są nie do zdarcia i podziałają jeszcze z 10 lat.
Te ze złączem thunderbolt (czyli większość po 2020 roku) można ładować po kablu USB-C.
Większość też jest kompatybilna z Windows 11 (ja kupiłem do domu Lenovo ThinkPad T490 | i5-8265U | 14" | 16 GB | 256 GB SSD już z zainstalowanym Win11 i jest używany do celów biurowych przez domowników i śmiga jak nowy - i nawet bateria trzyma 😁).

Fenomen0piorunów

Thinkpad t480 z i5

Pokaż więcej komentarzy (8)

Tytan

w Hydepark

25piorunów

Jprdl, jak bardzo trzeba mieć tupet. Mój 8-latek mnie poprosił czy bym mógł napisać do ojca jego kumpla ze szkoły aby ten przyszedł się z nim pobawić (mieszka 2 bloki dalej). Powiedziałem że mój młody zejdzie po niego na dół pod klatkę po czym ten przychodzi z kumplem... i jeszcze w gratisie z jego 5 letnią siostrą. Żeby jeszcze tego było mało siostra po 15 minutach do mnie przychodzi i zaczyna mówić że jest głodna i żądać jedzenia. Dałem jej bułkę i mleko w kartoniku po czym po kolejnym kwadransie słyszę w kuchni jakieś ruchy, idę a siostra otworzyła lodówkę i wyciąga z niej jakieś jedzenia. Czy to jest normalne zachowanie dzieci w tym wieku? Jak byście zareagowali na coś takiego? Mój młody bardzo lubi bawić się z tym kolegą (twierdzi że to jego najlepszy kumpel z klasy) więc nie chcę być chamski do ojca żeby ten w zemście nie zabronił mu się bawić z moim synem, ale jednocześnie chcę uniknąć takich sytuacji gdzie zapraszam jedno dziecko a ktoś mi w gratisie przyprowadza jeszcze drugie.

Twórca8piorunów

Normalna sprawa, chill ;)

Twórca2piorunów

Może chciała wyjść z bratem do kolegi, normalna sprawa, dziecko 5 letnie już sporo ogarnia, nie przysłali 2 latka. A to, że była głodna... Też normalne, dzieci robią się godne po jakimś czasie. Przestań jęczeć i trochę wyluzuj.

Pokaż więcej komentarzy (25)